• wtorek, 23 maja 2017 r.

1572 – Noc Św. Bartłomieja – kiedyś Europa była też „islamistyczna”

Tym razem Theatrum Illuminatum przedstawia rzeź w noc Św. Bartłomieja. Jest to oczywiście groteska, choć czyż sytuacja nie była sama w sobie groteskowa? Enjoy!

Mały feedback historyczny z Wikipedii dla ułatwienia :

W roku 1572, gdy zdawało się, że ugoda między hugenotami a katolikami dojdzie do skutku, miał miejsce symboliczny akt braterstwa między tymi dwoma wyznaniami: Małgorzata de Valois, katolicka księżniczka, wyszła 18 sierpnia za mąż, za Henryka Burbona, króla Nawarry, jednego z przywódców hugenotów. Na ten uroczysty ślub i wesele zjechała do Paryża szlachta hugenocka z całego kraju. Ślub ten wzmacniał wodza hugenotów Coligny’ego, które stał się członkiem rady królewskiej. Zażądał od Karola IX de Valois,żeby ten prowadził wojnę z Hiszpanią, grożąc przy tym, że w przypadku odmowy hugenoci rozpoczną wojnę przeciwko niemu. Katarzyna Medycejskia, matka króla, sprzeciwiała się wojnie i obawiała się rosnącego wpływu Coligny na króla. Dlatego postanowiła go zamordować, zamach jednak się nie udał, co spowodowało oburzenie hugenockiej szlachty, która z okazji ślubu, zgromadziła się w Paryżu. Hugenoci chodzili po mieście z bronią i grozili że zabiją wszystkich swoich nieprzyjaciół, szczególnie katolicki ród Guise. Wtedy młody król Francji, pod naciskiem swej matki i księcia Henryka Gwizjusza (przywódca Ligi Katolickiej), przyzwolił na rozprawę z hugenockimi szlachcicami.

7201

Na rozkaz Katarzyny żołnierze królewskiej gwardii szwajcarskiej znienacka napadli i pospołu z podburzonym i dozbrojonym na tę okazję tłumem paryżan zabili w ciągu dwóch dni ok. 3 tys. hugenotów, choć inne źródła sugerują że było to tylko 700 osób. Pierwszą ofiarą był przywódca hugenotów, admirał Gaspard de Coligny. Katoliccy żołnierze przebili go włócznią i wyrzucili za okno, gdzie został dobity. Sam Henryk przeżył tylko dzięki pomocy Małgorzaty. Mordy nie ograniczyły się do Paryża – do końca września w pogromach we Francji zginęło łącznie ok. 20 tys. ludzi. Choć niektóre wyliczenia mówią o 3000

7203

Wydarzenia nocy św. Bartłomieja odbiły się szerokim echem w całej Europie – wielu katolików (np. Filip II, król Hiszpanii) cieszyło się. Papież odprawił mszę dziękczynną i wybił medal z tej okazji Jednak gdy dowiedział się, że król Francji okłamał go mówiąc że w ten sposób uniknął wielkiego niebezpieczeństwa ze strony hugenotów i odciął się od takiego postępowania i stwierdził że takie postępowanie nie jest miłe Bogu . Po nocy św. Bartłomieja środowiska protestanckie wyrażały niepokój i oburzenie. We Francji wojny religijne rozgorzały wtedy z nową mocą – teraz francuscy kalwini skierowali się nie tylko przeciw katolikom, a także przeciw królowi, wobec którego przedtem starali się być lojalni.

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

40 komentarzy

  1. Tomek Świątkowski
    1 lipca 2016 at 22:25 - odpowiedz

    łeee… jakaś wojna z Hiszpanią
    a gdzie ten spór o totalną deprawację, wolną wolę, bezwarunkowe wybranie?

  2. mieduwalszczyk
    2 lipca 2016 at 09:50 - odpowiedz

    Najfajniejsza w tej krwawej, religijnej hecy jest pierwsza reakcja ojca świętego – niekłamany, spontaniczny zachwyt i radość wyrażone nakazem bicia w dzwony, ze śpiewem „Te deum” na ustach. Ach, te sielskie czasy pełnej krasy rozkwitu chrześcijaństwa, wspominane z łezką w oku przez takich np. Terlikowskich. Życzę mu serdecznie „kaloszy szczęścia”, które przeniosłyby go do jego wymarzonych czasów, wówczas mógłby się lepiej wykazać niż obecnie, bo tu w szalejącej laicyzacji marnuje się

    • Tomek Świątkowski
      2 lipca 2016 at 13:08 - odpowiedz

      Od von Clausewitza wiemy, że wojna jest przedłużeniem polityki.
      Nie religii.
      Właśnie niekonsekwentna postawa papieża dowodzi, że religia w tym wszystkim miała trzeciorzędne znaczenie, a w rzeczywistości była to zwyczajna walka o władzę. Liczył się interes polityczny, a nie teologia. Ciekawy jestem czy taki np. Henryk Nawarski w ogóle wiedział co to jest nieodparta łaska albo przeznaczenie.
      Wiedzieć to może wiedział, ale przecież nie o to się szarpał.
      Przed Reformacją władcy europejscy tłukli się tak samo intensywnie.

  3. mieduwalszczyk
    2 lipca 2016 at 14:07 - odpowiedz

    No i bardzo dobrze, że władcy europejscy tłukli się intensywnie. chrześcijaństwo powinno być intensywne, a nie letnie. Letniości ponoć i sam pan najbardziej nie lubi.

    • Tomek Świątkowski
      2 lipca 2016 at 14:50 - odpowiedz

      No ale w XX wieku nastała era nauki, elektryczności i racjonalizmu – a zeświecczeni do cna władcy Europy zaczęli się tłuc z intensywnością większą niż kiedykolwiek wcześniej.

  4. mieduwalszczyk
    2 lipca 2016 at 16:06 - odpowiedz

    Zeświecczeni ? Wszystkie króle i cysorze w przededniu I w. światowej, byli jak najbardziej chrześcijańscy i dobrze żyjący ze swoimi kościołami. Armie bogato wyposażone w polowe ordynariaty, a ordynariaty we wodę święconą do święcenia. W chrześcijańskiej prasie można było poczytać artykuły o potrzebie chrześcijańskiego obowiązku ratowania ojczyzny, nie mówiąc o prasie świeckiej, która też oczywiście nie była bolszewicko-ateistyczna.

    • Tomek Świątkowski
      2 lipca 2016 at 16:45 - odpowiedz

      WWI mentalnie zakończyła XIX wiek – tym niemniej nie była to wojna o religię (bo takich wojen prawie w ogóle nie było). Po obu stronach frontu były kraje katolickie, protestanckie i prawosławne (+Turcja i Japonia). Zwykłe imperialne zapędy facetów z przerostem ambicji.
      .
      A WWII to wojna rozpętana przez dwóch zagorzałych fanów nauki, a przy okazji nieprzejednanych wrogów chrześcijaństwa.
      Ale powód taki sam.
      Uwolnienie od wpływów religii nic a nic nie pomogło.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      2 lipca 2016 at 18:02 - odpowiedz

      Dokladnie na wymarszu spiewano gott tief im herz

  5. mieduwalszczyk
    2 lipca 2016 at 17:41 - odpowiedz

    Wykładu o mentalności w czasach I w. światowej nie musi mi pan udzielać, wiem , że była to mentalność ukształtowana przez wieki działania chrześcijaństwa. Miało ono przemożny wpływ na sposób myślenia ówczesnych ludzi. Co do drugiej, rozpętanej przez fanów nauki, ale jednak zagorzałych nieuków, to nic z tej nauki nie wyciągnęli. Nie wiem zresztą co pan rozumie mówiąc „nauka” – czy to system gromadzenia i weryfikowania wiedzy o świecie ? Jeżeli tak, to nie mieli oni z tym nic wspólnego – byli to chorzy ideolodzy. Ale niektórzy teologowie katoliccy nie widzieli wówczas w tym nic zdrożnego, wychwalając Hitlera i wywodząc o wspólnych wartościach chrześcijaństwa i nazizmu. Paaanie Świątkowski, jakie były homilie, to by się w pana chrześcijańskiej główce nie pomieściło.

    • Tomek Świątkowski
      2 lipca 2016 at 21:18 - odpowiedz

      protekcjonalizm może sobie jednak pan daruje
      Słucha pan kazania wiejskich proboszczów? A słyszał pan o encyklikach z lat 30-tych potępiających nazizm i faszyzm („Mit brennendem Sorge” i „Non abbiamo bisogno”).
      .
      Hitler zauroczył wielu bardzo różnych ludzi. Chrześcijan, ale też wybitnych ateistów, jak Heidegger, Eliade, Hamsun i wielu innych. Amerykańska pisarka Gertruda Stein zabiegała o pokojowego Nobla dla Hitlera.
      Ale to jest mniej istotne kto dał się ogłupić Hitlerowi, tylko kim Hitler był zafascynowany – z czego naziści zmontowali swoje chore idee.
      Wystarczy porównać:
      Nietzsche: „Chrześcijaństwo stanęło po stronie wszystkiego, o słabe, niskie, nieudane, stworzyło ideał sprzeciwiania się samozachowawczym instynktom silnego życia; zepsuło rozum nawet duchowo najsilniejszych, ucząc najwyższe wartości duchowe odczuwać jako grzeszne, na manowce wiodące jako pokuszenia”
      Hitler: „Chrześcijaństwo jest buntem przeciwko prawu naturalnemu, protestem przeciwko naturze. W swojej logicznej skrajności chrześcijaństwo oznaczałoby systematyczne pielęgnowanie upadku rodzaju ludzkiego. Chrześcijaństwo to wynalazek chorych umysłów: nie można sobie wyobrazić nic bardziej bezsensownego, ani bardziej nieprzyzwoitego wyszydzenia idei Boga”
      any comments?
      .
      Drugi ważny dla Hitlera myśliciel to Thomas Huxley, agnostyk. Był zasłużonym biologiem, ale filozofem złym. Promował eugenikę, która była jednym z podstawowych elementów (praktycznych) ideologii nazistowskiej.
      .
      Nie da się tego nijak wyłgać.
      Marksiści i naziści brutalnie wykopali ze swej ideologii rzekomą przyczynę choroby – chrześcijaństwo.
      I co?
      Nie okazało się to receptą na uzdrowienie, ale wręcz odwrotnie. Choroba się wzmogła z poczwórną siłą.

  6. mieduwalszczyk
    3 lipca 2016 at 07:46 - odpowiedz

    Hitler: „Chrześcijaństwo jest buntem przeciwko prawu naturalnemu, protestem przeciwko naturze. W swojej logicznej skrajności chrześcijaństwo oznaczałoby systematyczne pielęgnowanie upadku rodzaju ludzkiego. Chrześcijaństwo to wynalazek chorych umysłów: nie można sobie wyobrazić nic bardziej bezsensownego, ani bardziej nieprzyzwoitego wyszydzenia idei Boga”
    any comments?
    No pewnie – Hitler POZOSTAŁ katolikiem, po pierwsze nie był ekskomunikowany oficjalnie, po drugie nawet jeśli sam zaciągnął na siebie karę ekskomuniki, to pozostał ekskomunikowanym, ale katolikiem – ponieważ wg. zasad kościoła, katolikiem, ze względu na chrzest, jest się niezbywalnie. A więc pomimo wszystkich jego zbrodni nadal był, że się tak wyrażę „na łonie religii” w Hiszpanii były za jego duszę odprawiane msze – czyli był jednak swój człowiek. Czy słyszał pan, że za jakiegoś komunistę była odprawiana msza – choć może to niewykluczone. Kościół, nasza matka, przyjmie każdego – rozczulający przykład miłosierdzia. Pewnie dlatego człowiek Piusa XII biskup Alois Hudal zaangażował się w pomoc uciekającym nazistom. Radzę obejrzeć panu serial „Polowanie na nazistów” ci najbardziej zasłużeni znajdowali zawsze schronienie w katolickich klasztorach. Organizacja „Odessa” miała kontakt z wieloma duchownymi, dzięki którym możliwa była organizacja tzw. „szczurzej liny”. Polska historiografia milczy na ten temat jak zaklęta, jeden Wołoszański ledwo się zająknął, ale na zachodzie poszukaj pan publikacji i się pan dokształć w jaki sposób leczy to lekarstwo o którym pan zabawnie pisze.

    • Tomek Świątkowski
      3 lipca 2016 at 09:41 - odpowiedz

      „Hitler POZOSTAŁ katolikiem”
      .
      dla kogoś o ciasnej mentalności biurokraty może i pozostał
      ale dla każdego kto nie patrzy na papiery, tylko na FAKTY i rozumuje RACJONALNIE był nieprzejednanym wrogiem chrześcijaństwa

      • Piotr Napierała
        Piotr Napierała
        3 lipca 2016 at 14:32 - odpowiedz

        Zależy kiedy w mein kampf jest bardzo prochrześcijański proszę poczytać

        • Tomek Świątkowski
          3 lipca 2016 at 20:09 - odpowiedz

          Ale jakie to było „chrześcijaństwo”?
          Nazistowskie Positives Christentum musiało wywalić tak wiele elementów normalnego chrześcijaństwa (z większością Biblii włącznie), że trudno to nadal nazywać chrześcijaństwem.
          Jezus nazistów był w bojownikiem i wodzem (nie Bogiem).
          Z chrześcijańskim rozumieniem Jezusa nie ma nic wspólnego.
          Nic nie wziął z chrześcijaństwa, tylko próbował je przykroić do swojej ideologii.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      3 lipca 2016 at 14:33 - odpowiedz

      Jemu chodziło tylko o skrajne chrześcijaństwo tutaj. Jefferson i prawdziwi deiści pisali duuuuuuzo ostrzej

      • Tomek Świątkowski
        3 lipca 2016 at 20:36 - odpowiedz

        chodziło mu o zwyczajne chrześcijaństwo:
        „Nie ma co oczekiwać, że Włosi i Hiszpanie uwolnią się od narkotyku chrześcijaństwa. Bądźmy jedynym narodem odpornym na ta chorobę.”
        „Wojna kiedyś się skończy. Wtedy za moje ostatnie życiowe zadanie będę uważał wyjaśnienie problemu Kościoła. Dopiero wtedy naród niemiecki będzie całkowicie bezpieczny”
        „W młodości miałem prostą receptę: dynamit! Dziś stoję na stanowisku, że to nie jest coś, co można złamać na kolanie. To musi odpaść jak zgangrenowana kończyna. Trzeba doprowadzić do stanu, w którym na ambonie stoi tuman, a przed nim stare panny. Zdrowa młodzież jest u nas.”

  7. mieduwalszczyk
    4 lipca 2016 at 09:10 - odpowiedz

    Watykańscy biurokraci wiązali z tym nieprzejednanym wrogiem chrześcijaństwa nadzieję, ze „zrobi porządek” z komuchami i liberałami (być może myśleli o żydach) i dla tego poparli go politycznie a w niektórych przypadkach nawet teologicznie. Nie przeszkadzało im jego dwuznaczne, czasami wrogie podejście – poświęcili obawy na rzecz przewidywanych, przyszłych korzyści. Mnie to wali czy pozostał katolikiem czy nie, chodziło mi tylko o podanie przykładu jakimi zasadami kierują się politycy w sutannach – ci depozytariusze nauki Jezusa. Zacznij pan wreszcie myśleć i wyciągać prawidłowe wnioski na temat kto i jak robi tzw. chrześcijaństwo – do jakich uczynków działań był i jest zdolny – toż to ludzie bez sumień, przepełnieni hipokryzją.

    • Tomek Świątkowski
      4 lipca 2016 at 10:02 - odpowiedz

      Watykan potępił zarówno faszyzm jak nazizm osobnymi encyklikami.
      Polityka Watykanu to inna sprawa. Każdy wie, że polityka jest pełna kompromisów, zakłamania lub dyplomatycznych wybiegów, a zasady i wartości idą na dalszy plan.
      .
      Faszyzm i nazizm w równym stopniu podobał się niektórym chrześcijanom i niektórym ateistom.
      Ale obie te ideologie były skrajnie krytyczne i wrogie wobec chrześcijaństwa a opierały się na ideologiach całkowicie świeckich.

  8. mieduwalszczyk
    4 lipca 2016 at 13:48 - odpowiedz

    Oczywiście, że potępił – choć cyniczni makiaweliści, to jednak nie niespełna rozumu. W przeciwnym przypadku ich kompromitacja dotarłaby nawet do najospalej myślącej owieczki.

    • Tomek Świątkowski
      4 lipca 2016 at 21:03 - odpowiedz

      No to bądź przynajmniej choć trochę obiektywny i przypisz makiaweliczne intencje Hitlerowi, gdy się od czasu do czasu umizgiwał kościołowi (w porównaniu z prześladowaniami kościoła te umizgi były dość marne).
      .
      Ale to trzeciorzędne dywagacje, bo to nie jest sąd na Kościołem, tylko analiza inspiracji nazizmu.
      Dla każdego, kto myśli racjonalnie jest niemożliwe, by Hitler który nienawidził chrześcijaństwa tylko trochę mniej niż Żydów (zresztą uważał je za wynalazek Żydów – i słusznie) mógł się nim inspirować.
      A już tym bardziej, żeby nienawidząc chrześcijaństwa mógł jednocześnie być chrześcijaninem, w co wierzą niektórzy irracjonalni ignoranci.

  9. mieduwalszczyk
    5 lipca 2016 at 10:32 - odpowiedz

    To oczywiste, że Hitler był makiaweliczny. Ale ja nie tym – Interesuje mnie jak zawodowi moraliści, pod przykrywką tzw. chrześcijaństwa, potrafią być biegunowo odlegli od głoszonych idei. Można podać wiele przykładów. Standardy „podwójnej moralności” to dla nich betka. Zresztą da się podobne myślenie zauważyć w pana komentarzach: ważne, że głoszą idee, to że realizując bieżącą politykę odejdą od tych ideałów no cóż :” Każdy wie, że polityka jest pełna kompromisów, zakłamania lub dyplomatycznych wybiegów, a zasady i wartości idą na dalszy plan”. Grunt, że moralizują po chrześcijańsku. Nieważne kto mówi, ale co mówi. A co to jest „być chrześcijaninem” – czy to znaczy żyć godziwie, jak zastanawiał się Bertrand Russell, jeżeli tak, to Hitler na pewno nim nie był, tak jak i wielu jego zawodowych strażników. Postępowaniem takich ludzi mógł się Hitler inspirować, nie tym co mówili, ale ich praktyką. czy arcychrześcijanin Tomás de Torquemada nie mógł być inspiracją dla pana z fikuśnym wąsikiem, ależ mógł tak jak i wielu innych.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      5 lipca 2016 at 10:41 - odpowiedz

      brak krytycznego podejscia do rzeczywistosci zbliża Torquemadę i Hitlera – jak dalece wierzyli w to co glosili to po prostu nie wiemy, ale podobieństwa są. ateista nie musi być racjonalny niestety. wielu wierzy we wróżby albo w Putina…

      • Tomek Świątkowski
        5 lipca 2016 at 12:49 - odpowiedz

        Nie do końca się zgodzę – Torquemada owszem – był człowiekiem swojej epoki. Można mówić o braku krytycyzmu – nie był postępowym humanistą w rodzaju Erazma.
        Przed Reformacją pluralizm światopoglądowy rozumiano jako ogromne zagrożenie dla społeczeństwa. Podobnie zresztą rozumowali Rzymianie prześladując tych, którzy nie chcieli uczcić boskich cezarów.
        Ewangeliczna idea wolności sumienia przebijała się bardzo ciężko. Luter albo Kalwin jej nie rozumieli (i też prześladowali). Obca była nawet przywódcom rewolucji francuskiej (pomimo haseł wolności, równości i braterstwa), którą traktuje się jako mit założycielski postępowego humanizmu świeckiego.
        Ale w połowie XX wieku?!?!
        Wtedy pluralizm i demokracja były czymś oczywistym, więc nazizm i komunizm należy uznać za totalny upadek intelektu, a nie „brak krytycyzmu”. Nazistom wystarczyło by bezmyślnie dali się porwać silnym nurtom postępu, by uniknąć tego wynaturzenia.
        .
        A i tak Torquemada był w porównaniu z Hitlerem wysoce cywilizowany. Hitler jednym ruchem skazał setki tysięcy ludzie bez sądu. Inkwizycja nikogo nie skazywała bez sądu, każdy miał obrońcę (świeckie sądy tego nie praktykowały) i więcej niż połowa skarżonych była uniewinniana. Jakkolwiek to dziwnie nie zabrzmi: należy żałować, że Hitler ani trochę nie inspirował się inkwizycją.
        No i liczby. Różne źródła szacują, że pod Torquemadą (ok 15 lat na urzędzie) inkwizycja hiszpańska skazała od 2 do 8 tysięcy ludzi.
        Hitler sprawował władzę nieco krócej.
        Na tle jakobinów inkwizycja też niestety wypada „blado” (niestety z punktu widzenia ofiar rewolucji).
        .
        I żeby pan Mieduwalszczyk znowu sobie czegoś nie uroił (zapomniawszy o logice): nie – nie usprawiedliwiam Torquemady. Łajdactwo galaktyczne nie jest usprawiedliwieniem łajdactwa dużego.

        • Piotr Napierała
          Piotr Napierała
          5 lipca 2016 at 13:03 - odpowiedz

          kiedy Panu pasuje uważa pan że mamy byc wyrozumiali bo takie czasy lub krytyczni. Prosze też pamiętać, że Torquemada nie miał danych mieszkańców z urzedu katastralnego ani czołgów, samolotów czy cyklony B w puszkach, a Hiszpanów za jego czasów było 8 mln a nie 47 jak dziś czy 38 jak w czasach Franco, a więc 8 tys to jak 30-40 tys w xx wieku, poza tym Torquemada nie był jedynym takim przesladowaczem swojej epoki. Franco zabil ok 120 tys osob w wojnie i po wojnie. W sumie inkwizycja toutes proportions gardees – zabiła wiekszy procent Hiszpanów niż Franco a to wiele mówi…

        • Piotr Napierała
          Piotr Napierała
          5 lipca 2016 at 13:04 - odpowiedz

          „…pluralizm i demokracja były czymś oczywistym…” – wcale nie – tylko w UK Holandii i może Szwajcarii libdem faktycznie wolna była od nacjonalistycznych zębów szowinizmu, od agresywnego anarchizmu faszyzmu i socjalizmu…

          • Tomek Świątkowski
            5 lipca 2016 at 15:40

            Jaka wyrozumiałość?!?!? Co ty chrzanisz? Rozumnie nie jest wyrozumiałością.
            Sam napisałeś, że Hitler „nie był dość krytyczny”, a mnie się czepiasz.
            Z wami racjonalistami w ogóle się nie da gadać racjonalnie. Sam ostatnio kilkakrotnie doświadczyłeś durnowatego łapania za słówka, a teraz sam to robisz.
            Zrównywanie Hitlera z Torquemadą jest oczywistą bzdurą. Nie tylko z uwagi na skalę niegodziwości (w liczbach), ale też cyniczny i diaboliczny sposób działania nazistów.
            .
            Demokracja i wolność przekonań były standardem w okresie międzywojennym. Wystarczająco oczywistym, by nie interpretować nazizmu jako „braku krytycznego podejścia do rzeczywistości” Owszem, nie wszystkim się to podobało, ale na tym polega pluralizm, że mogło się im nie podobać i mogli o tym mówić.

  10. mieduwalszczyk
    5 lipca 2016 at 10:49 - odpowiedz

    Jak się zastanowić to były inspiracje chrześcijaństwem w nazizmie, pierwsze co mi się przypomniało to cytaty z Lutra w Der Stürmer. Ale takich kwiatków było więcej. Jak pan ciekawy, to poszperaj pan, ja nie mam czasu, obowiązki wzywają, choć to wakacje.

    • Tomek Świątkowski
      5 lipca 2016 at 11:29 - odpowiedz

      Hitler znacznie chętniej cytował ateistę Nietzschego.
      Pytanie tylko na ile Luter był chrześcijański pisząc swoje niesławne dziełko „O Żydach i ich kłamstwach” (cytowane chętnie przez nazistów). Nie trzeba być wielkim teologiem, by wykazać oczywiste sprzeczności między tą pracką a Biblią (z kilkudziesięciu jej autorów chyba tylko jeden nie był etnicznym Żydem).
      .
      Antysemityzm nazistów tak naprawdę nie miał nic wspólnego z tym, który reprezentował Luter.
      Ani jedna przesłanka Lutra nie pokrywa się z argumentami nazistów (może poza lichwiarstwem).
      Antysemityzm Lutra był de facto antyjudaizmem. Żydzi którzy przechodzili na chrześcijaństwo nie byli obiektem ataków.
      Nazistowski antysemityzm było oparty na rasie. jego podstawą był społeczny darwinizm, na który chrześcijanie patrzyli, mówiąc delikatnie, bardzo nieufnie. Dziś wszyscy przyznają, że społeczny darwinizm był to ślepy zaułek postępu.

      • Piotr Napierała
        Piotr Napierała
        5 lipca 2016 at 11:30 - odpowiedz

        w Mein Kampf Hitler nie cytuje Nietzschego ANI RAZU ! zresztą w ogóle mało cytuje, trochę Karla Lugera na przykład

        • Tomek Świątkowski
          5 lipca 2016 at 11:43 - odpowiedz

          Nie wiem, czy cytował dosłownie. Jego wypowiedzi (np. z ” Rozmów przy stole”) są mało twórczą wariacją na temat Nietzschego (z dodatkiem obelg pod adresem bolszewików).
          Nie jest tajemnicą, że Hitler inspirował się tym filozofem.Oczywiście sporo sam dointerpretował od siebie. Nietzsche nie był nacjonalistą. Nie nawoływał do przemocy, tylko wzywał do pracy nad sobą.

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            5 lipca 2016 at 11:51

            nie za bardzo wpływ myśli N w MK jest mało zauwazalny, prędzej rasiści dosłowni jak Steward Chamberlain i Karl Luger. Wpływ Nietzchego na AH to trochę mit. Na pewno znał coś z N bo kazdy niemieckojęzyczny człowiek zna ale niewiele się inspirował raczej

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            5 lipca 2016 at 11:51

            Nietzsche był wręcz romanofilem, gardził tym co germańskie…

          • Tomek Świątkowski
            5 lipca 2016 at 12:58

            Generalnie AH był w nurcie moralności w duchu eugeniki, przetrwania silniejszych, kultu siły itd.
            Chrześcijaństwo, opowiadające się po stronie słabych, było w tym momencie obrzydliwością i receptą na samozagładę ludzkości.

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            5 lipca 2016 at 12:59

            w takich ogolnych zarysach to miescila sie cala epoka 1850-1950…

          • Tomek Świątkowski
            5 lipca 2016 at 12:58

            no i polonofilem też trochę był
            🙂

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            5 lipca 2016 at 12:59

            odrobinę

  11. mieduwalszczyk
    5 lipca 2016 at 11:04 - odpowiedz

    Kolejna inspiracja: pierwsze krematorium, to wynalazek chrześcijański. Nie pamiętam daty jego powstania, więc nie przytoczę, ale było to na pewno w czasach rozkwitu chrześcijaństwa. Praktyczni chrześcijanie zaraz się połapali, że wydajność ważniejsza od widowiskowości i zaczęli palić ludzi w specjalnie do tego skonstruowanych urządzeniach, czyli to samo myślenie co naziści, tylko tym na widowiskowości akurat zupełnie nie zależało. Fakt – ten chrześcijański pomysł nie chwycił i nie rozpowszechnił się – pozostano przy stosach, dopiero Hitler i spółka szerzej go zastosowali.

    • Tomek Świątkowski
      5 lipca 2016 at 11:33 - odpowiedz

      Zwyczaj palenia zwłok istniał w wielu kulturach na długo przed pojawieniem się chrześcijaństwa, ale do XIX w nie budowano w tym celu specjalnych palenisk.
      Specjalne piece krematoryjne wymyślili w XIX wieku Włosi. Było to ważne osiągnięcie cywilizacyjne bardzo poprawiające warunki sanitarne w miastach.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *