• niedziela, 23 lipca 2017 r.

Afryka, apartheid, kolonializm, rasizm…

Pierwsza styczność kultury zachodniej z afrykańską przypada oczywiście na czasy kolonializmu, przy czym zwłaszcza lewicowi intelektualiści mylą dwa okresy: okres handlu niewolnikami (XV-XIX wiek), kiedy to z faktorii handlowych na brzegach Afryki wywożono do Ameryki niewolników, często przy wsparciu i współpracy lokalnych kacyków, niewolnictwo bowiem było już głęboko zakorzenione w Afryce, gdy przybyli Europejczycy, i okres właściwego kolonializmu (XIX w. – pocz. XX w.) kiedy państwa wysoko rozwinięte opanowały kraje niżej rozwinięte („nie można zostawiać połowy globu ignorantom”) i dopłacały do nich traktując to jako misję cywilizacyjną. Temat Afryki jest dziś nierozerwalnie związany z rasizmem, choć „naukowy” rasizm to dopiero wymysł końca XIX w, przed tą epoka mieliśmy do czynienia raczej z dziwacznymi rozważaniami o duszy „dzikusów” (czy ją mają, czy nie, i czy w związku z tym są ludźmi czy też nie, co miało bezpośrednie przełożenie na ich traktowanie), a następnie z oświeceniowym mitem „dobrego dzikusa”, nie skażonego przez cywilizację (głównym autorem mitu był Rousseau).

Richard Dawkins uznaje przemijanie rasizmu kulturowego wśród białych za rodzaj ewolucji kulturowej, która sprawia, że kiedyś nawet wrażliwi humaniści mogli posiadać czarnych niewolników (Jefferson), czy uważać ich za gorszych, czy też dziecinnych i potrzebujących opieki (Lincoln), a dziś już słowo „humanizm” nie idzie oczywiście w parze z posiadaniem niewolników.

W XIX wieku i początkach XX wieku Czarni zamieszkujący terytoria europejskich kolonii byli obywatelami drugiej kategorii, zwykle nie dopuszczanymi do współdecydowania o własnych losach. W portugalskich koloniach (Angola, Mozambik) Afrykanie mogli co najwyżej mieć nadzieję na status honorowego białego, jako pozbawieni korzeni assimilados (czarni, którzy mówili po portugalsku, byli katolikami i wyrzekli się afrykańskiego dziedzictwa, włącznie z niezasymilowanymi krewnymi) . W holenderskich koloniach, krajach apartheidu obie społeczności były jeszcze bardziej oddalone od siebie prawnie. Co jak zauważył choćby Erik von Kuehnelt-Leddin niekoniecznie nie odpowiadało obu stronom, lud Bantu i tak gardził białymi jako ofermami i nie chciał mieć z nimi nic wspólnego, trochę inaczej było z mniejszymi ludami lokalnymi.

Jak zauważył Waldemar Łysiak, w chwili gdy Afrykę po II wojnie światowej opanowały bratobójcze wojny i walki o władzę, wielu uciekało do RPA w poszukiwaniu podstawowej stabilizacji życiowej, co zdaniem Łysiaka stanowiło dowód słuszności kolonializmu . W latach 50. i 60. wielu kacyków afrykańskich kształciło się w lewicowych teoriach politycznych, w Paryżu i Oksfordzie, co potem wykorzystali przeciw panowaniu kolonistów i w walce z przeciwnikami politycznymi, już po odejściu Europejczyków. Swoją drogą biały rasistowski rząd RPA był i jest przedstawiany w Hollywood jako równy w zasadzie hitlerowskiemu, o czym można się przekonać oglądając choćby komedię: „Zabójczą broń 2” ( Lethal Weapon 2 –1989), w którym policjanci z wydziału zabójstw policji Los Angeles, Martin Riggs (Mel Gibson) i Roger Murtaugh (Danny Glover) walczą z dyplomatami z RPA, którzy, chronieni immunitetem dyplomatycznym zajmują się przemytem złotych monet. Główny dyplomata z RPA Arjen Rudd (w tej roli brytyjski aktor Joss Ackland, specjalizujący się w rolach Szwarccharakterów jest wielokrotnie nazywany „Adolfem” przez Martina Riggsa, a jednak wydawałoby się, że sam rasizm i segregacja, to jeszcze daleko do komór gazowych…).

Afryka to w świadomości mieszkańców Zachodu jeden wielki obraz nędzy i rozpaczy, co pokazuje mała wpadka Jarosława Kaczyńskiego z 2009 roku, kiedy to określił on Gabon jako: „niezbyt wielkie państwo afrykańskie, gdzie poważną rolę odgrywają orzeszki ziemne” . Jego słowa o Gabonie były później tematem wielu dowcipów , Stefan Niesiołowski wykorzystał ignorancję szefa PiS do zaatakowania go, a m.in. Robert Biedroń zastanawiał się, dlaczego akurat ten kraj Kaczyńskiemu kojarzył się z biedą i zacofaniem, skoro ten kraj o powierzchni podobnej do powierzchni Wielkiej Brytanii, ale z populacją zaledwie półtora miliona obywateli, francuska kolonia do 1960 roku, ma PKB na osobę (Parytet siły nabywczej) rzędu 14 tys. USA, czyli niewiele mniej niż Polska (ok. 19 tys.), a duzo więcej niż np. Egipt (ok. 6 tys.) a np. medyczna infrastruktura Gabonu jest uważana z jedną z najlepszych na Czarnej Afryce. Oczywiście warunki życia w Gabonie w niektórych aspektach odpowiadają europejskim i amerykańskim wyobrażeniom; np. kobiety są dyskryminowane w wielu obszarach, wielożeństwo jest nadal powszechne, nadużycie siły wobec kobiet w domach powszechne, a warunki w więzieniach okropne, ale trudno mówić o takim kraju jako o obrazie nędzy i rozpaczy. Gabon nie jest bynajmniej jedynym państwem Afryki, które nieźle sobie radzi ekonomicznie.

Amerykanie i Europejczycy często rywalizują ze sobą poziomie współczucia wobec Afryki, co czasem jest wyśmiewane w komediach i skeczach. Jedna z bohaterek filmu „Rzeź” (Carnage – 2011) Romana Polańskiego, „cierpiąca za miliony” Penelope Longstreet (w tej roli: Jodie Foster), za to pomiatająca swym mężem lewicowa autorka-pacyfistka, przekrzykuje w jednej ze scen rozmówcę – cynicznego prawnika Alana Cowana (Christoph Waltz), twierdząc, że „wie wszystko o cierpieniu w Afryce”, przy czym jej tok rozmowy przyjmuje za pewnik, że cierpieniu temu winien jest przede wszystkim Zachód, podczas gdy Cowan uważa, że przede wszystkim odpowiedzialność spoczywa na samych Sudańczykach, którzy np. szkolą małe dzieci do śmiercionośnej walki. Z kolei Sasha Baron Cohen w komedii: Brüno, którego tytułowym bohaterem jest homoseksualny austriacki prezenter programu poświęconego modzie, który interesuje się konfliktem w sudańskim Darfurze, jedynie dlatego, że jest to modne, uznając jednak, ze zainteresowanie to jest mało oryginalne, i że m.in. wyprzedził go Bono, rozpytuje o inne potencjalnie krwawe konflikty, będące jeszcze w fazie początkowej, by być pierwszym, który opowie o okropnościach, które niechybnie nastąpią, krótko mówiąc pyta czy po Dar-four, nastąpi jakiś Dar-five.
Problemem Afryki jest stosowany przez wytwórców z innych kontynentów dumping handlowy, któremu Afrykanie nie są w stanie sprostać z braku dostatecznych rezerw finansowych, dlatego jak na razie tylko wino z RPA podbiło europejskie rynki.

Europejczycy i Amerykanie bardzo się zwykle pilnują by mówiąc o Afryce nie powiedzieć czegoś, co zalatywałoby podziwem dla kolonizatorów, dlatego kiedy np. Gerhard Schröder przepraszał Kameruńczyków za kolonializm, niektórzy jak np. redakcja prawicowej gazety „Najwyższy Czas”, drwili, że może mógłby jeszcze „przeprosić za zbudowanie tam kolei”.

W obecnym świecie, gdzie dominuje wiara w kreatywność, ciągle toczą się także takie spory jak wokół IQ Afrykańczyków i Azjatów. I tak podczas gdy np. członek zarządu Bundesbanku, Thilo Sarrazin, twierdził publicznie, ze „my, społeczeństwo Niemiec, w naturalny sposób stajemy sie coraz głupsi” powołując się na niski poziom inteligencji i idące za tym bardzo słabe kwalifikacje imigrantów z Afryki i Azji mieszających sie ze społeczeństwem niemieckim , z drugiej strony mówi się, ze testy IQ są tak ułożone, żeby najłatwiej odpowiedział na nie człowiek Zachodu, ze względu na obecność specyficznie zachodnich kodów kulturowych. Sprawa jest na tyle drażliwa, poprzez rasistowskie konotacje, że może owocować nawet śmiercią medialną, jak to było w przypadku Sarazzina, wyrzuconego z Bundesbanku i SPD.

W Polsce za rasistowski uznawany jest czasem wiersz Tuwima: „Murzynek Bambo”, „…Uczycie się tego od pokoleń. I nic dziwnego, że jak polskie dziecko zobaczy na ulicy Afrykanina, to krzyczy za nim: murzynek Bambo!…” – twierdził Mamadou Diouf, Senegalczyk, który od ponad 20 lat mieszka w Polsce. „…Jaki jest obraz Afryki, który dziś można wynieść ze szkoły? Dzieci w wydętymi brzuszkami, a dookoła nich latają muchy. Wojna, bieda, dzikusy. A przecież Afryka to także wspaniała kultura. I to też trzeba pokazywać…” – dodaje Stephano Sambali, Tanzańczyk, w Polsce od 1992 roku .

Czasem jednak sami Afrykkańczycy tęsknią za kolonizatorami z Europy, uważając np. penetrację ich rynków przez Chińczyków z ich inwestycjami, za dużo bardziej poniżającą, taką opinie wyraził m.in. szef opozycji w Zambii .
Afrykańczycy często nie znają drobiazgowej biurokracji europejskiej, i można zobaczyć czasem na lotniskach, jak np. pracownicy konfiskują przywożone z Afryki mięso, nie spełniające rozmaitych standardów higieny.
Afryka uchodzi za pierwotne siedlisko AIDS i często jest postrzegana przez pryzmat tej choroby. Najczęściej mówi się obecnie o Afryce w kontekście krytyki Benedykta XVI, który zabraniał afrykańskim katolikom korzystania z prezerwatyw, co w tamtejszych warunkach jest równoznaczne z przyczynieniem się do masowych zgonów.

Ludzi Zachodu elektryzują afrykańskie metody „walki” z AIDS (np. seks z dziewicą), tak samo jak dziwi ich, że zgwałcona przez żołnierza Murzynka porzuca dziecko po jego urodzeniu. Sporo różnic kulturowych pokazał niemiecki film „Biała Masajka”
Osobnym zagadnieniem są Afroamerykanie. Bing Crosby jest jednym z tych, którzy krytykowali Afromamerykanów jako zbyt często zasłaniających się upośledzeniem społecznym będącym pochodną okresu niewolnictwa, a zbyt niechętnie garnącym się do pracy i konkurowania z białymi. Z drugiej strony niektóre badania naukowe dowodzą, że Afroamerykanie mają trudności z zaprezentowaniem swych zalet jako potencjalnych pracowników podczas rozmów kwalifikacyjnych . W filmie animowanym „Family Guy” mamy do czynienia z obśmianiem dwóch popularnych stereotypów o Afroamerykanach; stereotypu czarnego urzędnika państwowego mszczącego się za czasy niewolnictwa na białych petentach, poprzez przeciąganie w nieskończoność spraw urzędowych, i zwalaniem odpowiedzialności za jakąś przypadkową śmierć na domniemanych „tych czarnych nastolatków, którzy tu niedawno przechodzili”.
Zastanawiano się wielokrotnie czym można tłumaczyć relatywnie wysoki poziom przestępstw popełnianych przez czarnych w USA; skoro:
„…Liczba więźniów w USA wynosi 2 071 686 (Chiny – 1,4 mln, Rosja – ponad milion). Ponad 46% populacji więziennej stanowią Murzyni (12,5% ludności USA), 36% – Biali (61% w USA), 16% – Latynosi (22,5% w USA).

Odsetek ludności USA (1985 r.) żyjącej poniżej linii ubóstwa. Łącznie – 14%, Biali – 11%, Czarni – 31%, Latynosi – 29%. … odsetek biednych wśród Latynosów i Czarnych jest niemal identyczny, lecz zupełnie nie ma to przełożenia na statystyki przestępczości. Tak więc trudno tłumaczyć przestępczość Czarnych problemem ubóstwa…Szacuje się, że stale od 52 do 56% morderców w USA to czarni mężczyźni (pamiętajmy o owych 6% populacji). W 1994 niemal 1/3 czarnych mężczyzn między 20 a 29 rokiem życia znajdowała się w więzieniu, była na zwolnieniu warunkowym, bądź zwolniona za kaucją oczekiwała na proces …”.

I faktycznie, statystycznie czarni trafiają do więzień pięciokrotnie częściej niż biali i trzykrotnie częściej niż Latynosi , jednak nie należy z tego wyciągać wniosku, ze każdy napotkany Afroamerykanin to przynajmniej złodziej. Według Guy Sormana („Made in USA”) chodzi o to, że … trudniej im się ukryć…

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

3 komentarze

  1. Janusz
    Janusz
    28 września 2015 at 23:56 - odpowiedz

    Rasizm jest lub byl powszechnym uczuciem w niemal kazdym ludzkim szczepie. W 1974 rokupracowalem w Pretorii RSAi mialem mozliwosc rozmawiania z mieszkacami na temat problemow rownosci i wspolzycia ras. Bylem zaszokowany pogarda szczepu Zulu do reszty czarnych szczepow. Pogarda i nienawisc byla glebsza niz uprzedzenia bialych do czarnych.
    Innym przyklade\m rasizmu sa Arabi ktorzy uwazali sie za nieskonczenie lepszych niz ludnosc polnocnej Afryki.

  2. ala wilk
    29 września 2015 at 06:59 - odpowiedz

    Zulusi uważają się za lepszych bo to oni wygrywali bitwy z regularną armią afrykanerską czy brytyjską np. bitwę pod Isandlwana.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      29 września 2015 at 09:39 - odpowiedz

      No właśnie a więc nawet w przypadku Afryki mamy do czynienia z obustronnym rasizmem

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *