• wtorek, 16 lipca 2019 r.

Antynowoczesne resentymenty

Liberalni Arabowie walczą o wolność sztuki, zachodni pseudo-liberałowie o jej cenzurę.

Dwa lata temu chęć cenzurowania sztuki rozpaliła się na całym świecie, gdy bojownicy Państwa Islamskiego zburzyli starożytne posągi w Syrii i wypowiedzieli wojnę cywilizacji ludzkiej i jej dziedzictwu historycznemu. Działalność ta nie różniła się znacznie pod względem symboliki od kampanii ruchów faszystowskich w Europie podczas II wojny światowej przeciw sztuce i artystom.

 W Maroku grupa młodych intelektualistów wymyśliła sposób, by odpowiedzieć na wojnę islamskich ruchów terrorystycznych przeciwko kreatywności. Powstało pytanie: co my, jako intelektualiści, możemy przeciwstawić terroryzmowi? Odpowiedź marokańskiego poety Mohameda Moksidiego brzmiała następująco: „Przeciwko wszelkim formom faszyzmu religijnego możemy przeciwstawić przede wszystkim sztukę, poezję, literaturę i wolności wypowiedzi. To jest droga do wolności. »

Bardzo idealistyczne podejście, bo cóż innego może zrobić artysta w obliczu zniszczenia, jeśli nie zbudować nowe miejsca piękna i wolności na tej spalonej ziemi? Moksidi mówi: "Jeśli ich broń jest pełna kul, nasze pióra muszą być pełne piękna tego słowa i być wypełnione wolnością".

 

 

 

Piękni, dobrzy, prawdziwi

Tak więc, wraz z kilkoma innymi artystami i intelektualistami, którzy bronią prawa do krytyki islamskiego terroru, Moksidi założył magazyn Cultural Wave, którego pierwszym tematem była „Sztuka przeciwko Państwu Islamskiemu”  (Art Against the IS). Wydawnictwo to zostało dobrze przyjęte przez liberałów i wolnomyślicieli w Maroku i w świecie arabskim. Kilka tygodni później, magazyn został określony nawet przez wielu jako „manifest przeciwko religijnej, społecznej i politycznej cenzurze” sztuki i stał się krytycznym punktem odniesienia do wszystkich innych norm, które ograniczają to co piękne, dobre i prawdziwe.

 

 Cultural Wave był eksperymentem, który złamał od 2015 roku niepodzielne panowanie seksualnych i religijnych tabu w świecie islamu – i nie dał się cenzurować pomimo wielu prób nacisków ze strony władzy politycznej i społecznej oraz innych instrumentów przymusu. Co ważne, magazyn zdołał mimo to osiągnąć znaczne zyski i stał się platformą dla liberalnych pisarzy i lewicowców, zaczął też być jasną gwiazdą przewodnią dla naukowców, krytyków i wykładowców z różnych krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Przepis na ten niemal magiczny sukces można podsumować w sloganie magazynu: "Tak dla kreatywności, nie dla wszelkich form cenzury".

 

W tym samym czasie na Zachodzie pojawiło się coraz więcej głosów, że sztuce i kreatywności będzie trzeba narzucić kontrolę ideologiczną, zgodnie z tym co jest w całkowitym kontraście do Marokańczyków i ich projektu kulturowego Kultury Wave. To zjawisko wydaje się być niemal schizofreniczne i wypływające z jakiegoś potężnego zmęczenia cywilizacji Zachodu pomimo jej minionych osiągnięć w wielu krajach, takich jak wolność słowa i ekspresji artystycznej. Obecnie istnieje coraz więcej ruchów na Zachodzie, które stosują te same strategie kontroli jakie obserwujemy w świecie arabskim i islamskim, zaś których celem jest cenzurowanie kreatywności i sztuki.

 

Walka z cenzurą

Nie minęło wiele miesięcy od momentu,  kiedy podobnym i zarazem niepodobnym do ruchu  # MeToo głosem wzrosła w świecie sztuk cenzura natury seksualno – obyczajowej. Głośne kampanie przeciwko sztuce i historii są prowadzone za pośrednictwem petycji online. W listopadzie 2017 roku pojawiła się ważka wieloma głosami petycja do Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku żądająca zdjęcia z wystawy wielkiego obrazu  „Teresa śni”  Balthusa. Internetowa petycja twierdziła, że ​​obraz jest pornograficzny i zachęca do pedofilii. Na szczęście jednak, tym razem na odmowę muzeum nie trzeba było długo czekać: „To jest okazja do dialogu, a sztuki wizualne są jednym z najważniejszych sposobów, aby myśleć zarówno o przeszłości i teraźniejszości.”

Historia sztuki jest naprawdę wypełniona walką z cenzurą poczynając od wczesnego baroku, kiedy prace Michelangelo zostały napiętnowane jako bezbożne i nieetyczne, poprzez nazistów i ich zwalczanie tak zwanej "zdegenerowanej" sztuki, aż po niszczenie posągów Buddy przez radykalnych islamskich talibów afgańskich. W dzisiejszych czasach tocząca się wojna z malarstwem, twórczością literacką, w skrócie, przeciwko wszelkim doświadczeniom estetycznym, prowadzona jest przez tych, którzy są zaangażowani w polityczną poprawność.

Antynowoczesna uraza jest resentymentem istniejącym od wieków, wskazującym nieubłaganie że cenzura nie była częścią tradycji liberalnej, ale należała i ciągle należy do ideologii totalitarnych. Ruchy faszystowskie boją się autonomicznego dzieła sztuki, ponieważ „gubernator wyzwolenia może uwolnić wyobraźnię i tym samym przyczynić się przede wszystkim do wyzwolenia jednostki”  (Stephan Grigat).

 

Bracia i siostry w duchu?

Niestety, historia z obrazem Balthusa nie jest wyjątkowa  i może być umieszczona w ogólnym kontekście rosnącej cenzury i bezduszności  wrogów sztuki i kreatywności. Zaledwie kilka dni temu podobna sytuacja miała miejsce Manchester Art Gallery, zaś usunięty miał zostać obraz J.W. Waterhousa „Hylas i nimfy” z 1896 roku. Na szczęście i tym razem cenzura przegrała mimo zagorzałej walki w sieci rzeszy domorosłych cenzorów.

Interesującą rzeczą  usprawiedliwieniach moralnych dla cenzury jest to, że nie pochodzą one, jak można by oczekiwać, z konserwatywnego skrzydła prawicowego, które ma długą historię sympatyzowania z cenzurą, ale raczej cenzura naszych czasów jest wspierana przez feministki, antyseksistów i  populistów z kręgu relatywizmu kulturowego. Na niektórych angielskich uniwersytetach niektórzy studenci żądają nawet zakazu nauczania Kanta i Platona, ponieważ obaj byli biali.

Nawet na uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych, zaproszenia do tak zwanych „bezpiecznych miejsc” urosły do rozmiarów rażącego absurdu.  Więc studenci domagali się zupełnie poważnie, aby używać na książkach podobnych ostrzeżeń, jakie są drukowane na paczkach papierosów, żeby ostrzegać „ofiary” i dbać o to, że ich „uczucia” nie zostaną naruszone przez treści "rasistowskie" lub "brutalne". Dotyczy to niektórych sztuk scenicznych Szekspira i powieści Virginii Woolf i Vladimira Nabokova.

 

Krytyka tak, ale nie z powodu wartości

Odmowa cenzurowania sztuki nie oznacza jednak, że sztuka jest święta lub wykracza poza krytykę. Wręcz przeciwnie, krytykowanie i omawianie dzieł sztuki jest wręcz konieczne, tak samo jak zadawanie pytań i debaty na ich temat. Musimy jednak zachować ostrożność i nie wpaść w pułapkę oceniania dzieł na podstawie wartości i standardów współczesności. Jeśli to zrobimy, prawdopodobnie zniszczymy większość artystycznych i filozoficznych archiwów świata. A co będzie można znaleźć w takiej poprawnej politycznie przyszłości na półkach bibliotek i na ścianach muzeów? Ziewającą pustkę…

 

Tekst pochodzi z blogu Autora

Tłumaczył Jacek Tabisz

 

Kacem El GhazzaliKacem El Ghazzali (berberyjski: ⵇⴰⵙⵎ ⵍⵖⴰⵣⴰⵍⵉ , arabski: قاسم الغزالي‎‎), (urodzony 24 lipca 1990), jest sekularystycznym pisarzem i publicystą. Jako jeden z nielicznych Marokańczyków publicznie oznajmił swój ateizm. Kacem posługuje się znakomicie językiem angielskim, francuskim, arabskim i berberyjskim. Znany jest ze swojego przyjaznego ateizmu, jego teksty i działania są bardzo ważne dla walki o wolność jednostki w świecie islamu. Kacem znalazł się na liście prelegentów walnego zjazdu Europejskiej Federacji Humanistycznej zorganizowanego w dniach 20 - 21 maja 2017 roku we Wrocławiu przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów i Towarzystwo Humanistyczne. Za jego zgodą publikujemy jego teksty, aby przybliżyć arabskich i berberyjskich wolnomyślicieli polskiej opinii publicznej.

Podobne materiały

Jeden komentarz

  1. Vernon_Roche
    6 marca 2018 at 14:41 - odpowiedz

    Głośne kampanie przeciwko sztuce i historii są prowadzone za pośrednictwem petycji online. W listopadzie 2017 roku pojawiła się ważka wieloma głosami petycja do Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku żądająca zdjęcia z wystawy wielkiego obrazu  „Teresa śni”  Balthusa.
    ====
    Trochę przesada. 12 000 to raczej nie głośna. Miliony ludzi mieszkają w NY. To jest raczej nic nie znaczący margines.
    https://www.thepetitionsite.com/157/407/182/
     

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *