• poniedziałek, 23 lipca 2018 r.

Citta del Vaticano

Najkrótsze, pełne pasji, ale słuszne i sprawiedliwe potępienie katolicyzmu

Zapraszamy do obejrzenia krótkiego fragmentu sztuki "Citta del Vaticano", w której niemiecki reżyser teatralny, Falk Richter, wraz z izraelskim choreografem, Nir de Volff i grupą młodych artystów, z pasją i gniewnie odpowiadają na zawarte w podtytule retoryczne pytania, wyrażając swój pogląd na rzeczywistę skutki dzialalności Kocioła katolickiego.

 

W jakim stopniu religia i Kościół decydują o naszym życiu? Na ile uwolniliśmy nasze wyobrażenia na temat porządku społecznego, rodziny i związków partnerskich od wartości narzucanych nam przez całe stulecia przez Watykan? Czy w ogóle chcemy się od nich uwolnić? Jaki jest nasz obraz rodziny 2015 roku? Jak w zglobalizowanym świecie nadać nowego znaczenia takim pojęciom jak pochodzenie, ojczyzna czy dom rodzinny? Jakie związki kształtują naszą osobowość? Jaki jest współczesny mężczyzna, jaka jest dzisiejsza kobieta?

W sztuce „Citta del Vaticano” niemiecki reżyser teatralny, Falk Richter, wraz z izraelskim choreografem, Nir de Volff, oraz grupą młodych artystów performance wiedeńskiego teatru Schauspielhaus, poszukują odpowiedzi na te i podobne pytania nękające ludzi z pokolenia Youtube; pytają, czym jest przynależność, jak budować tożsamość, jakie jest ich kulturowe dziedzictwo.

Wiedeńscy aktorzy mówią głosem pokolenia młodych Europejczyków stawiających pod znakiem zapytania swoje chrześcijańskie korzenie. Czynią to w sposób bardzo osobisty, opowiadają własne historie, zwierzają się z doświadczeń, zadają pytania: Jak wyglądało małżeństwo moich rodziców? Jaki obraz związku przejąłem od nich w spadku? Jak wyglądają dziś moje związki? Jak tło kulturowe kształtuje moją codzienność? Czym jest dziś dla mnie religia? Co znaczy Europa? Czy jest fundamentem mojej tożsamości? Gdzie jest moje miejsce? Jakim jestem mężczyzną? Jaką jestem kobietą? Czy moja płciowa tożsamość koliduje z panującymi w moim społeczeństwie normami kobiecości i męskości wciąż w znacznym stopniu definiowanymi przez Kościół?

Słowa i taniec zlewają się w jedną całość. O czym opowiadają ciała aktorów? Ile jest w ich ruchach prawdy o realnym życiu? Jak kobieta i mężczyzna powinni poruszać się w przestrzeni publicznej? A jak w życiu prywatnym?

Richter i de Volff poruszają się na granicy różnych form teatralnych, badają skutki ich wzajemnego oddziaływania. Pozwalają aktorom na wplatanie w grę wątków autobiograficznych, związując całość filozoficzno-socjologicznym łańcuchem. 

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie humanizm.net.pl

Podobne materiały

2 komentarze

  1. Elasp
    18 kwietnia 2018 at 21:05 - odpowiedz

     Dziś, kiedy po wiekach porażek mahometanizm znajduje się znowuż ante portas, krytykować istytucję Kościoła Katolickiego może tylko kompletny idiota, ewentualnie człowiek kupiony, działający nie tyle przeciw Watykanowi, co przeciw – także laickiej – Europie. Nawet jeżeli jest to instytuacja zła (mam na myśli Watykan), jest ona i tak o wiele lepsza w swojej ideologii, jej treści i współczesnej formie, od brutalnych i barbarzyńskich rozwiązań, które przynoszą ze sobą muzułmańscy imigranci. Tego rodzaju pajacowanie jak to, które usuteczniają owi aktorzy, to prostowanie ścieżek barbarzyństwu, ktore kiedyś doszczętnie zniszczy Europę, jaką znamy. 

  2. mieduwalszczyk
    19 kwietnia 2018 at 18:52 - odpowiedz

    Nie napinaj się tak pan, sądzisz , że jakaś tam sztuka teatralna zaszkodzi Watykanowi ? Bardziej zaszkodziły afery pedofilskie – to był rzeczywiście cios, np. między innymi w takiej Irlandii. Jak dotąd nie słyszałem żeby po znaczącym odpływie " owieczek" z tamtego kościoła, nastąpiła jakaś wyraźna ekspansja Islamu – tym bardziej nie nastąpi po odegraniu sztuki. Kościelni sami pracują na to, aby społeczeństwa laicyzowały się, zresztą jest to proces trwający w Europie już od dziesiątków lat i będzie trwał nadal, a z jakim skutkiem to się okaże – czy ułatwi ekspansję Islamu, to pytanie  dyskusyjne, a pan tak gada jakby to było w 100% pewne – to dla mnie idiotyzm. Konserwowanie i nietykanie  trupa KRK wydaje mi się, niewiele da, w kwestii Islamu. Społeczeństwa będą musiały wypracować modus vivendi odnośnie  tego problemu i znaleźć sposób na optymalne rozwiązanie. Jednak daleki jestem od mniemania, że zabiegi kosmetyczne w stosunku do rozkładających się pasożytów w kolorowych kieckach i śmiesznych  czapkach wiele tu zdziałają – należy nadal obnażać ich prawdziwą gębę – po co nam obraz sztucznie upiększonej – bo przyjdzie ich brat w wierze muslim i podłoży bombę.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *