Zacznę od konkretu. Mój znajomy założył w oknach zewnętrzne rolety przeciwsłoneczne. To spory wydatek, ale mieszkanie niewątpliwie było latem tak przegrzewane, że trudno wytrzymać. Ktoś mu poradził, że rolety potrafią znacznie ograniczyć ciepłotę w mieszkaniu. Znajomy poczytał trochę na ten temat (nie tylko reklamy), zapoznał się z ofertami itd.

Powiedziałem mu, że według niektórych naukowców to nie on podjął decyzję, tylko bez jego woli i świadomości neurony w jego mózgu: „Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że jesteś tylko wykonawcą, marionetką procesów neuronalnych zachodzących w mózgu. Wszystko co robisz, jest uwarunkowane ciągiem przyczyn niezależnych od ciebie. Człowiekowi wydaje się, że decyduje o wszystkim, a nie decyduje o niczym. Wolny wybór i wolna wola to iluzja”.

– Co to za naukowcy? – spytał znajomy, ale nie wysłuchał odpowiedzi, tylko machnął ręką.

Pogląd, że wolna wola jest złudzeniem, bowiem wszystko, co robimy, jest zdeterminowane łańcuchem przyczynowo-skutkowym neuronów, genów, środowiska i przypadkowych okoliczności, zyskał sporo zwolenników. Powołują się oni na wyniki badań mózgu oraz na determinizm, powszechnie panujący w otaczającej nas rzeczywistości (determinizm to przekonanie, że każde zjawisko jest uwarunkowane przyczynowo, nic nie zachodzi bez przyczyny). Biolog, członek amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk, napisał: „Nie mamy więcej wolnej woli niż miska cukru”, „jako żywe systemy jesteśmy niczym więcej niż workiem chemikaliów”.

Inny naukowiec studzi entuzjazm przeciwników wolnej woli. „Neuronaukowcy wtargnęli jak słoń do sklepu z porcelaną i stwierdzili, że rozwiązali problemy za jednym zamachem” – mówi Uri Maoz, neurochirurg z Chapman University w Kalifornii.

Warto przyjrzeć się tym kontrowersjom bliżej.

1. Co to jest wolna wola?

Człowiek wykonuje wiele czynności bez świadomej decyzji z jego strony. Są to np. zachowania odruchowe i nawykowe. Jeśli kierujemy samochodem lub rowerem, widzimy przeszkodę, hamujemy bez zastanawiania się. Wiadomo też, że w naszym organizmie i mózgu zachodzi wiele procesów bez naszej woli i świadomości.

Ale wiemy też, że wiele decyzji i działań podejmujemy i wykonujemy świadomie i dobrowolnie, w sposób przemyślany, rozważając różne możliwości. Tradycyjnie mówi się w takich przypadkach o wolnej woli. Przykładem może być decyzja o wyborze miejsca pracy czy kierunku studiów, sposobu spędzenie urlopu czy wakacji, na jaki film iść, co kupować, co zjeść na obiad. Możliwość wyboru jest uwarunkowana wieloma okolicznościami, ale często nie jest iluzją.

Wolna wola – według najprostszej definicji – to możliwość wyboru w sposób świadomy i nieprzymuszony. Zamiast o wolnej woli można mówić o wolności wyboru lub o wolności decydowania.

Można zapytać, czym jest świadomość i wybór dokonywany w sposób świadomy. Najkrócej mówiąc, świadomość jest tu rozumiana jako zdawanie sobie sprawy z własnego istnienia i działania oraz z istnienia otoczenia. Zaś świadomy wybór to taki, z którego zdajemy sobie sprawę.

W realistycznym rozumieniu wolna wola (wolny wybór) nie oznacza, że jest ona absolutnie wolna, tzn. że nie wchodzą w grę żadne ograniczenia i uwarunkowania. Człowiek dokonuje wyborów biorąc pod uwagę warunki, w których żyje, i środki, którymi dysponuje. Istotne są jego cechy osobowościowe, indywidualne zdolności i umiejętności (nie każdy może zostać wybitnym pisarzem czy piłkarzem). Znaczny bywa też wpływ czynników nieuświadamianych. Ale nie jest łatwo zaprzeczyć, że w ramach tych możliwości i uwarunkowań bardzo często dokonujemy świadomego, dobrowolnego, przemyślanego wyboru. Że to my świadomie decydujemy, a nie ktoś czy coś za nas.

Skąd więc bierze się przekonanie, że wolna wola to złudzenie?

Jak już wspominałem, przeciwnicy wolnej woli (tak będę nazywał zwolenników poglądu, że wolna wola jest iluzją) powołują się na wyniki badań mózgu oraz na determinizm, powszechnie panujący w przyrodzie.

Najpierw powiem o badaniach mózgu. Od kilku dziesięcioleci naukowe badania układu nerwowego i mózgu przyjęto nazywać neuronauką (ang. neuroscience). Badania mózgu, na które powołują się przeciwnicy wolnej woli, to eksperymenty prowadzone od lat 1980. z wykorzystaniem takich instrumentów, jak elektroencefalograf-EEG i rezonans magnetyczny-fMRI. Pokazują one, jak pracuje mózg, jakie rejony mózgu aktywizują się przy wykonywaniu określonych czynności.

2. Eksperymenty Libeta itp.

W dyskusjach nad wolną wolą szczególną rolę odegrały eksperymenty Benjamina Libeta (fizjologa z Uniwersytetu Kalifornijskiego), przeprowadzone w latach 1980., a następnie powtarzane, modyfikowane, analizowane i poddawane rozmaitym interpretacjom. Są one ciągle przywoływane, czasami wręcz jako koronny argument. Przedstawię te eksperymenty możliwie krótko. Proszę jednak, by czytać uważnie, a nie po łebkach!!

Jak wyglądają eksperymenty Libeta?

Badany siedzi w kabinie i na głowie ma założony elektroencefalograf (EEG). Wykresy z EEG pokazują aktywność neuronów w mózgu. Podkreślmy, EEG rejestruje aktywność elektryczną kory mózgowej, struktur neuronalnych, ale nie treść naszych myśli czy decyzji.

Eksperymentator instruuje badanego, by w dowolnym momencie spontanicznie wykonał prosty ruch ręką i jednocześnie patrzył na zegar. Następnie każe badanemu zapamiętać, kiedy powziął zamiar ruszenia ręką. I teraz rzecz najważniejsza! Okazuje się, że EEG pokazuje wzmożoną aktywność neuronów o około 350 milisekund (ok. 1/3 sekundy) wcześniej, niż badany zapamiętał, że postanowił poruszyć ręką. Zaś ruch ręką następuje około 200 milisekund (1/5 sekundy) po podjęciu zamiaru wykonania tej czynności. Cały cykl trwa około pół sekundy.

Libet i wielu badaczy wnioskowali na tej podstawie, że mózg najpierw nieświadomie decyduje o ruchu ręki, a dopiero później jawi się to badanemu jako jego własny świadomy zamiar/decyzja. Nasz wybór – wnioskowano – jest determinowany w mózgu, zanim podejmiemy świadomą decyzję. Na tej podstawie twierdzono, że wolna wola (nasza zdolność do świadomego, dobrowolnego podejmowania decyzji i dokonywania wyborów) jest iluzją. Podobne wnioski wyprowadzano z innych eksperymentów, będących modyfikacją eksperymentów Libeta.

Eksperymenty Libeta i im podobne zostały poddane gruntownej krytyce. Przedstawię tu dwa główne zarzuty.

3. Zarzut I. Błędna interpretacja

Krytycy wskazują, że Libet i jego naśladowcy błędnie interpretują przebieg i wyniki eksperymentów. Eksperymenty mogą – i powinny – być zinterpretowane zupełnie inaczej.

Według Libeta i przeciwników wolnej woli, sygnalizowana przez EEG wzmożona aktywność mózgu (nazwano to potencjałem gotowości) pojawia się zanim badany powziął zamiar wykonaniu ruchu. Ma to świadczyć, że nieświadoma decyzja w mózgu poprzedza decyzję świadomą.

Natomiast krytycy wskazują, że aktywność mózgu została pobudzona przez badanego, który właśnie zaczął myśleć o warunkach eksperymentu i o wykonaniu ruchu ręką.

Eksperymenty Libeta – twierdzą krytycy – nie wskazują, że ruchy wykonywane dobrowolnie przez badanych, są najpierw inicjowane nieświadomie przez mózg. Np. Jeff Miller i Wolf Schwarz (neuronaukowcy prowadzący badania dotyczące funkcjonowania mózgu) nadali artykułowi dotyczącemu omawianego tu zagadnienia wymowny tytuł: „Sygnały płynące z mózgu nie wskazują na nieświadome podejmowanie decyzji”. Wielu badaczy interpretuje aktywność mózgu, nazywaną potencjałem gotowości, jako wstępne przygotowanie mózgu do podjęcia działania, inicjowane przez świadomą wolę badanego, tj. przez jego zamiar wykonania ruchu ręką.

Podkreślmy, że EEG pokazuje na wykresie tylko wzmożoną pracę mózgu. Natomiast nie pokazuje, czego merytorycznie praca mózgu dotyczy.

Eksperymenty Libeta i podobne, zinterpretowane właściwie, nie pokazują niczego zaskakującego. Oto badany, znając wymogi eksperymentu, w pewnym momencie musi pomyśleć, że trzeba będzie poruszyć ręką (bez tego neurony w głębi mózgu – mówiąc potocznie – nie wiedziałyby, że w ogóle jest sprawa ruszenia ręką). Wtedy neurony zaczynają falować, co pokazuje wykres EEG. Następnie badany uznaje, że właśnie podjął decyzję i po krótkiej chwili następuje ruch ręki. Kolejność nie jest zaskakująca: najpierw jest zamiar, następnie podjęcie decyzji, w końcu jej wykonanie. Odbywa się to wszystko w bardzo krótkim czasie, w około pół sekundy (500 milisekund).

Przeciwnicy wolnej woli nadali tego rodzaju eksperymentom bardzo wysoką rangę – wręcz rangę koronnego dowodu, że wolna wola jest iluzją. Nietrudno zauważyć, na jak kruchej podstawie oparli swoje stanowisko.

Podsumujmy. Eksperymenty tego rodzaju na pewno nie pokazują, że mózg najpierw podejmuje nieświadomie decyzję, zaś badany dopiero później podejmuje tę decyzją świadomie. Wczesna aktywność mózgu nie bierze się sama z siebie, ale jest – podkreślmy – związana ze świadomym zamiarem ruszenia ręką przez badanego. Zamiar ten uwarunkowany jest sytuacją eksperymentu (badany wie, że ma w pewnym momencie odpowiedni ruch wykonać).

Żeby nie było nieporozumień. Oczywiście dość często wykonujemy różne ruchy ręką bez świadomego podejmowania decyzji. Eksperymenty Libeta dotyczą jednak innej sytuacji. Jakiej? Dotyczą ruchów ręką w warunkach eksperymentu, kiedy to badany ma za zadanie ruch ręką wykonać.

4. Zarzut II. Błędne uogólnianie

Przeciwnicy wolnej woli powołują się na badania dotyczące bardzo prostych czynności (ruszanie ręką, proste reagowanie na obrazy prezentowane na ekranach, proste działania matematyczne). Na tej podstawie kwestionują w ogóle możliwość podejmowania przez człowieka świadomych, przemyślanych i dobrowolnych decyzji.

Tymczasem możliwość wyboru i podejmowania dobrowolnych decyzji, tradycyjnie nazywana wolną wolą, związana jest przede wszystkim z decyzjami i wyborami przemyślanymi, wymagającymi rozważenia różnych racji, zastanowienie się nad konsekwencjami (takie zastanawianie się nazywane jest refleksyjnością).

Przeciwnicy wolnej woli popełniają więc błąd bezpodstawnego uogólniania. Nie można wyników badań dotyczących decyzji i zachowań bardzo prostych, nieistotnych dla badanego i podejmowanych w sztucznych warunkach eksperymentu, uogólniać na decyzje i zachowania zdecydowanie bardziej złożone, podejmowane po dłuższym zastanawianiu się, dotyczące rzeczywistych i ważnych spraw życiowych (np. wybór miejsca pracy lub studiów, emigracja, poważny zakup, albo mniej ważnych, jak wyjazd wakacyjny czy pójście do kina).

Trzeba powiedzieć zdecydowanie: Eksperymenty, na które powołują się przeciwnicy wolnej woli, nie dotyczą kwestii wolnej woli. Dotyczą bardzo prostych czynności. Natomiast wolna wola manifestuje się głównie wtedy, gdy decyzje podejmowane są w efekcie zastanawiania się, przemyślenia, refleksyjności. Eksperymenty Libeta, błędnie zresztą interpretowane, mają się nijak do problemu wolnej woli.

Obecnie wśród neuronaukowców zdaje się dominować krytyka tych eksperymentów, ale są one ciągle przywoływane przez przeciwników wolnej woli jako wręcz główny argument.

Powiem jeszcze krótko o innych eksperymentach.

5. Eksperymenty Haynesa

Eksperymenty Libeta miały wielu naśladowców. Wśród niech przyciąga uwagę przede wszystkim John-Dylan Haynes, neuronaukowiec pracujący w Niemczech i Wielkiej Brytanii. W 2008 r. zespół badawczy Haynesa opublikował wyniki eksperymentów, będących modyfikacją eksperymentów Libeta. Oto ich krótki opis.

Badany leży z głową w bębnie rezonansu magnetycznego i wpatruje się w ekran, na którym co pół sekundy wyświetlają się losowo litery. Ma on podjąć decyzję, czy nacisnąć guzik pod prawą, czy pod lewą ręką, zapamiętując jednocześnie, jaka wtedy litera była wyświetlana na ekranie (na tej podstawie ustala się moment podjęcia decyzji). Jaki wynik dał eksperyment?

Rezonans magnetyczny wskazywał, że aktywność mózgu, rozpoczynała się nawet 7-10 sekund wcześniej, zanim badany świadomie podejmował decyzję. Co więcej, dzięki dokładniejszej analizie w 60% przypadków trafnie przewidziano, którą ręką badany naciśnie guzik (zauważmy jednak, że 60% to dość słaby rezultat, bowiem losowo „na chybił trafił” byłoby to 50%).

Wynik eksperymentu wydaje się przy niezbyt uważnym czytaniu zaskakujący. Według przeciwników wolnej woli miał on mocno potwierdzać tezę, że decyzje zapadają najpierw w mózgu nieświadomie, a dopiero później są uświadamiane. Wolna wola – wnioskowano – jest iluzją, o wszystkim decydują nieświadome procesy zachodzące w mózgu.

Warto jednak nie dać się ponieść fantazji (fantazjowanie to rzecz piękna, ale warto zdawać sobie sprawę, kiedy fantazjujemy, a kiedy nie). Eksperyment Haynesa wskazuje najpewniej, że badany, leżąc w bębnie rezonansu magnetycznego, obserwując wyświetlane na ekranie litery, w pewnym momencie zaczyna myśleć o warunkach eksperymentu i o naciśnięciu guzika, czasami preferując z góry prawą lub lewą rękę. Rezonans magnetyczny wskazuje wtedy, że mózg już pracuje. Trwa to kilka sekund, zanim badany, znajdujący się z głową w bębnie w dość niecodziennej sytuacji, zdecyduje o naciśnięciu guzika. Trzeba też powiedzieć, że mózg nie może sam z siebie "wiedzieć", że ma podjąć decyzję o naciśnięciu guzika.

Dodajmy, że dane z rezonansu nie mówią, czego dokładnie aktywność mózgu dotyczy. Mówią tylko, że coś się dzieje.

Nie ma w eksperymencie Haynesa niczego zaskakującego. Tak jak w przypadku eksperymentów Libeta, najpierw jest świadomy zamiar/intencja, następnie decyzja, w końcu jej wykonanie. Praca mózgu, odnotowywana przez EEG lub rezonans magnetyczny, nie rozpoczyna się sama z siebie z nieznanych powodów i nie jest nieświadomym podjęciem decyzji przez mózg. Jest uruchamiana świadomie przez badanego, reagującego na sytuację, w jakiej się znajduje (w tym przypadku jest to sytuacja eksperymentu, w którym badany wie, że ma podjąć decyzję o naciśnięciu guzika).

Dodajmy jeszcze, żeby nie było nieporozumień: badany, jego ciało, zmysły, układ nerwowy i mózg tworzą jedną funkcjonalną całość, jeden system.

Jak wniosek? Eksperyment Haynesa nie uzasadnia tezy, że mózg ludzki nieświadomie decyduje o zachowaniu człowieka, a wolna wola jest iluzją. Oczywiście zachowania człowieka często zależą od nieświadomych procesów zachodzących w mózgu, ale eksperyment Hayesa nie dotyczy tego rodzaju sytuacji.

Zespół Haynesa wykonał w 2013 r. nieco bardziej złożony eksperyment. Wyglądał on następująco: Badany leży z głową w bębnie rezonansu magnetycznego i obserwuje zmieniający się co sekunda ekran, na którym wyświetlane są cyfry i litera. Ma on dowolnie zdecydować, czy chce dodawać lub odejmować dwie cyfry wyświetlane na monitorze, zapamiętując jednocześnie, jaką literę widział na ekranie (na tej podstawie określano, kiedy badany podjął decyzję). Następnie wykonuje zamierzone działania matematyczne na cyfrach wyświetlonych na dwóch kolejno pojawiających się ekranach, a po wykonaniu tego zadania naciska odpowiedni guzik.

Badacze stwierdzili, że aktywność neuronalna mózgu pojawiała się średnio cztery sekundy wcześniej, zanim badany informował o podjęciu decyzji, tj. o wyborze dodawania albo odejmowania. Tak jak w poprzednim eksperymencie, w 60 % przypadków przewidziano, jakiego wyboru badany dokona (jest to jednak dość słaby wynik).

Według przeciwników wolnej woli eksperyment ten wskazuje, że w mózgu badanego najpierw zapada nieświadomie decyzja (dodawać albo odejmować), a dopiero później jest ona przez niego świadomie podejmowana.

Interpretacja ta obarczona jest jednak tym samym błędem, jak w przypadku poprzednich eksperymentów. Mózg nie może sam z siebie podjąć decyzji, czy będzie wykonywał dodawanie czy odejmowanie (sam z siebie nie może „wiedzieć”, że takie zadanie go czeka; wykluczyć należy, że uzyskuje odpowiednią informacje od jakiegoś ducha świętego itp.). To badany, znając warunki eksperymentu, w pewnym momencie zaczyna myśleć o czekającym go zadaniu i o podjęciu decyzji, a często także wstępnie wybiera tę, a nie inną opcją. To ta właśnie aktywność mózgu badanego jest odnotowana w danych z rezonansu.

Nie ma w tym eksperymencie nic, co mogłoby świadczyć, że to mózg podjął decyzję bez świadomej woli/zamiaru ze strony badanego. Wprost przeciwnie. Widać, że biedak, leżąc z głową w bębnie rezonansu i obserwując zmieniające się co chwila obrazy na ekranie, zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę oraz inicjuje i podejmuje decyzję. Rezonans odnotowuje aktywność jego mózgu, a w pewnych przypadkach z danych można wnioskować, jaki jest zamiar badanego (np. czy wybrał dodawanie lub odejmowanie).

Paradoksalnie, eksperymenty Haynesa świadczą wręcz o istnieniu świadomej wolnej woli, a nie o jej braku. Wszak badany z wolnej woli powziął zamiar i zadecydował o podjęciu działania.

6. Eksperymenty o odmiennych wynikach

Nie brak eksperymentów, zaaranżowanych nieco inaczej niż u Libeta i Haynesa, których wyniki są niezgodne z uzyskanymi przez tych dwóch badaczy. Powiem krótko o najczęściej cytowanych.

Pockett i Purdy. W eksperymencie tym badani mieli dodawać dwie liczby, pojawiające się na tarczy zegara. Jeżeli wynik był parzysty, mieli nacisnąć jeden z guzików; jeżeli nieparzysty – drugi. Okazywało się, że moment podjęcia decyzji o naciśnięciu guzika zbiega się (lub nawet poprzedza) z rejestrowaną na wykresie wzmożoną aktywnością mózgu, tj. z potencjałem gotowości w rozumieniu Libeta i Haynesa. Świadoma decyzja nie była poprzedzona aktywnością mózgu wskazującą, że podjął on wcześniej nieświadomą decyzję.

Miller i Trevena. W eksperymencie tym porównywano zapisy EEG dotyczące decyzji o podjęciu ruchu, z zapisami decyzji o niepodejmowaniu ruchu. Nie było żadnej różnicy. Autorzy eksperymentu stwierdzają wobec tego, że zapisy te nie świadczą o podejmowaniu decyzji, a jedynie o aktywności mózgu. W konkluzji piszą: „rezultaty eksperymentów Libeta nie dostarczają dowodów, że dobrowolne ruchy są inicjowane nieświadomie”.

Brass i Haggard. Jeszcze jeden ciekawy eksperyment. Marcel Brass i Patrick Haggard zaaranżowali eksperyment identyczny jak u Libeta, z jedną różnicą. Badani mieli podjąć decyzję o ruchu ręką, ale w ostatniej chwili mogli powstrzymać się od wykonania tej podjętej świadomie decyzji. Okazuje się, że przy powstrzymywaniu aktywizuje się szczególny obszar mózgu (lewa grzbietowa kora czołowo-przyśrodkowa). Jest to, stwierdzają autorzy, struktura kontrolująca zachowania, umożliwiająca świadome samohamowanie, powstrzymywanie się od wykonania zamierzonych działań.

Eksperyment Brassa i Haggarda podważa pogląd, że to nieuświadamiane procesy neuronalne decydują o postępowaniu człowieka – z pominięciem jego woli i bez możliwości świadomego sprzeciwu. Wygląda na to, że człowiek może świadomie zmienić swoją decyzję, a mając na uwadze powyższy eksperyment, nie sposób twierdzić, że za badanego zrobił to nieświadomie jego mózg.

Dodajmy, że w przypadku opisywanego eksperymentu idzie o powstrzymanie się przed zamierzonym najzwyklejszym ruchem ręki. Z pewnością w przypadku decyzji dużo bardziej złożonych, mających poważne konsekwencje, podejmowanych w warunkach naturalnych, świadome powstrzymywanie się odgrywa dużo większą rolę.

Brass i Haggard zwracają uwagę na coś jeszcze bardzo ważnego. Badania te – piszą – dostarczają neuronaukowych podstaw szeroko rozpowszechnionemu przekonaniu, że ludzie mogą powstrzymać się od zrobienia czegoś, nawet jeśli tego czegoś naprawdę chcą. Eksperymenty wskazują, że świadome kontrolowania własnych zachowań ma neuronalne postawy w mózgu. Czyli, inaczej mówiąc, wolna wola ma podstawy w budowie i funkcjonowaniu ludzkiego mózgu. Nie jest, jak czasami przypuszczano, wynikiem istnienia jakichś duchowych czynników itp.

Podsumujmy. Można by w nieskończoność prowadzić swoistą walkę na eksperymenty, przytaczając za i przeciw. Nie wynika z nich, że wolna wola jest iluzją. Mózg nasz działa, tak jak cały organizm, w znacznym zakresie niezależnie do naszej świadomej woli. Neuronauka nie dostarcza jednak podstaw, by twierdzić, że wolna wola (ludzka zdolność do podejmowania świadomych, przemyślanych, dobrowolnych decyzji i działań) jest iluzją. Zarówno wiedza potoczna jak i eksperymenty neuronaukowe wskazują, że człowiek, jego mózg, posiada zdolność inicjowania i wykonywania świadomie zamierzonych działań, lub powstrzymywania się od działania. Siedząc na krześle mogę, jak zechcę, wstać. Mogę chcieć zmienić miejsce pracy – i może się to udać. Mogę powstrzymywać się od zrobienia różnych rzeczy, biorąc pod uwagę konsekwencje.

Z pewnością człowiek nie zdaje sobie sprawy ze skomplikowanych procesów neuronalnych zachodzących w jego mózgu. Z pewnością na ludzkie decyzje wpływ wywierają różne czynniki, których znaczenia człowiek sobie nie uświadamia. Bardzo często decyzje nie są racjonalne (np. wpływ wywierają reklamy, propaganda, uprzedzenia, przesądy). Ale trzeba też powiedzieć zdecydowanie: ludzkie decyzje i działania są bardzo często wynikiem świadomego myślenia, zapadają świadomie i dobrowolnie – a nie bezwolnie i nieświadomie. Świadczy to o istnieniu wolnej woli, rozumianej jako zdolność człowieka do dokonywania świadomych, przemyślanych i dobrowolnych wyborów.

7. Wolna wola a determinizm

Przeciwnicy wolnej woli powołują się nie tylko – nietrafnie zresztą – na niektóre eksperymenty neuronaukowe i na nieuświadamiane przez nas działanie naszych mózgów. Twierdzą, że wolna wola jest iluzją, bowiem nasze postępowanie, a także myślenie, jest uwarunkowane różnymi przyczynami. Robimy to, do czego jesteśmy skłaniani przez liczne determinanty – przez genetyczne wyposażenie, przez czynności naszego systemu nerwowego i mózgu, przez wychowanie i środowisko społeczne, przez różne zdarzenia z naszego życia, w końcu przez bieżące okoliczności. Wszystko, co człowiek robi, jest rezultatem ciągu przyczyn. Nie ma tam miejsca na wolną wolę i – dodają – na odpowiedzialność za to, co się robi. O wszystkim decydują geny, środowisko, przypadek i okoliczności.

Jeden ze znanych przeciwników wolnej woli podaje następujący przykład. Oto ktoś postanawia zastrzelić prezydenta. Jego decyzja jest determinowana czynnościami układu nerwowego, a te czynności są produktem wielu przyczyn – być może trudnym dzieciństwem, złymi genami, wieloma innymi okolicznościami. Wszystkie nasze decyzje i czyny są skutkiem ciągu przyczyn. Nie można więc mówić o wolnej woli i odpowiedzialności.

Przeciwnicy wolnej woli mówią też, że człowiek, jego organizm, układ nerwowy, mózg, myśli i działania podlegają prawom przyrody. A w przyrodzie wszelkie zjawiska są albo zdeterminowane przyczynowo, albo przypadkowe (losowe). Nie ma innej opcji. W obu tych wariantach – mówią – nie ma miejsca na dobrowolne decyzje i działania. Jeżeli nasze myśli i działania są zdeterminowane przyczynowo, nie ma wolnej woli. Jeżeli zależą od przypadku, to również o wolnej woli mówić nie można. W tym rozumieniu wolna wola nie tylko nie istnieje, ale nie może istnieć.

Czy jest to stanowisko trafne? Czy rzeczywiście nic od nas nie zależy?

8. Dwa błędy

Ludzkie działania są z całą pewnością uwarunkowane licznymi przyczynami. Ale na tej podstawie nie można twierdzić, że nigdy nie są dobrowolne, a wolna wola jest zawsze iluzją. Dlaczego?

Przeciwnicy wolnej woli popełniają powszechnie co najmniej dwa poważne błędy:

1. Przyjmują oni wprost lub pośrednio, że o wolnej woli możemy mówić tylko wtedy, gdy decyzja czy działanie pozbawione jest jakichkolwiek przyczyn, uwarunkowań, determinant. Otóż takie rozumienie wolnej woli (tj. decyzji i działań dobrowolnych) ma smak nonsensu. Każde ważne ludzkie działanie ma jakieś przyczyny. Działania bez przyczyny to co najwyżej mało istotny margines, albo wręcz pojęcie puste.

Utożsamiając działania dobrowolne i wolną wolę z działaniami bez przyczyny, przeciwnicy wolnej woli dokonują nieuprawnionej manipulacji nazwami i pojęciami. To nie jest tak, że można sobie dowolnie definiować będące w użyciu nazwy i pojęcia. Wolna wola to możliwość wyboru w sposób świadomy i nieprzymuszony, a nie działanie bez przyczyny. Jeżeli ktoś ma na myśli działanie bez przyczyny, to powinien mówić właśnie o działaniu bez przyczyny (lub przyjąć jakąś inną nazwę), a nie o wolnej woli czy działaniach dobrowolnych. Człowiek być może nigdy nie działa całkowicie bez przyczyny, ale nie znaczy to, że nie ma on wolnej woli.

Np. wspomniany wyżej przestępca, który postanowił zabić prezydenta, nie działał bez przyczyny. Przeciwnie, jego decyzja uwarunkowana była ciągiem przyczyn. Nie oznacza to jednak, że nie miał on możliwości wyboru, tj. wolnej woli (chyba że działałby w stanie ograniczonej świadomości czynu itp. lub pod przymusem, co zwykle brane jest pod uwagę w postępowaniu sądowym).

Najkrócej: Przeciwnicy wolnej woli mówią o działaniu bez przyczyny, a nie o wolnej woli. Mamy pomieszanie pojęć. Z rozważań przeciwników wolnej woli wynika co najwyżej, że nie ma działań bez przyczyny, a nie że nie ma wolnej woli i działań dobrowolnych.

2. Drugi błąd jest być może jeszcze poważniejszy. Jak powiedziałem przed chwilą, każde chyba ważne ludzkie działanie ma jakieś przyczyny. Także działania świadczące o wolnej woli mają przyczyny. Żeby zaprzeczyć wolnej woli, przyczyny musiałyby powodować zawsze jednoznaczne, konieczne skutki. W przypadku przyczyn oddziałujących na ludzkie decyzje i działania często tak nie jest. Np. dzieciństwo spędzone w środowisku przestępczym nie zawsze powoduje, że dziecko wyrasta na przestępcę. Co ważniejsze, także przestępca, jako już osoba dorosła, ma realne możliwości decydowania, jak w konkretnej sytuacji postąpi. Liczne determinanty/przyczyny pozostawiają z reguły większe lub mniejsze możliwości wyboru. W wielu sytuacjach przyczyny nie powodują jednoznacznych, koniecznych skutków. Decyzja nie zawiera się w przyczynach. Jeżeli ktoś podjął daną decyzję, nie znaczy to, że musiał podjąć taką a nie inną. Dlaczego? Dlatego, że właściwością ludzkiego mózgu, ukształtowaną ewolucyjnie (o czym szerzej za chwilę) jest zdolność dokonywania wyborów w sposób świadomy, przemyślany i wolny.

Podkreślmy. Przyczyny, które wpływają na ludzkie działania, często nie są przyczynami o skutkach jednoznacznych i koniecznych. Przeciwnie, są często przyczynami o skutkach niejednoznacznych i niekoniecznych. Pozostawiają one możliwość wyboru.

Wróćmy na moment do podanego na wstępie przykładu mojego znajomego, który założył w oknach przeciwsłoneczne rolety. Żaden ciąg przyczyn nie powodował, że musiał on koniecznie rolety założyć. Ani upalne lato, ani koszty, ani ekspertyzy budowlańców, ani żadne inne względy łącznie, nie upoważniają do twierdzenia, że decyzja taka była konieczna.

Oczywiście przeciwnik wolnej woli powie, że skoro decyzja zapadła, to musiała taka właśnie zapaść, bo takie były przyczyny, które ją spowodowały. Jest to jednak przypisywanie konieczności „po fakcie”, czyli nagminnie popełniany błąd. Nie dostrzega się, że przyczyny, które wpływają na postępowanie ludzi, bardzo często są przyczynami o skutkach niejednoznacznych i niekoniecznych. To nie jest determinizm bezwzględny.

Przeciwnicy wolnej woli mogą jednak do upadłego upierać się, że wolna wola nie istnieje, tak jak przeciwnicy ewolucji upierają się, że ewolucja nie jest faktem.

9. Dlaczego wolna wola jest możliwa?

Przeciwnicy wolnej woli nie biorą pod uwagę skutków ewolucji zachodzącej w przyrodzie. To w efekcie ewolucji powstają takie zjawiska jak myślenie i świadomość, a w konsekwencji zdolność do podejmowania przez człowieka decyzji i działań w sposób świadomy, przemyślany i dobrowolny. Tradycyjnie zdolność tę nazywa się wolną wolą.

W największym skrócie: Ewolucja w przyrodzie prowadziła do powstawania zjawisk nowych, odmiennych jakościowo od zjawisk wcześniejszych. Powstawały coraz bardziej złożone zjawiska fizyczne i chemiczne. Następnie pojawiły się organizmy biologiczne, w tym takie, które potrafiły – co było niezwykłe – poruszać się samodzielnie, a nawet na własnych nogach. Faktem stały się zwierzęta posiadające zdolność myślenia i poczucie/świadomość własnego istnienia (świadomość to zdawanie sobie sprawy z własnego istnienia i działania oraz z istnienia otoczenia).

W końcu powstały organizmy zdolne nie tylko do świadomego reagowania na bodźce płynące z otoczenia, ale do decydowania i działania, nazywanego tradycyjnie wolną wolą. To dobrze znany nam homo sapiens.

Nie mają tej ludzkiej zdolności przedmioty martwe. W postaci zaczątkowej zdolność tę zdają się posiadać niektóre gatunki zwierząt. Wszystko bowiem, co jest w człowieku, znaleźć można w zaczątkowej postaci u niektórych innych gatunków zwierząt.

9. Ewolucja mózgu

Na podstawie wykopalisk ocenia się, że pierwsze wielokomórkowe organizmy zwierzęce pojawiły się około 900 milionów lat temu. Oczywiście nie miały one mózgu. Około 500 mln lat temu pojawiły się ryby, a później stawonogi, owady, płazy, gady, ptaki i ssaki. Gady posiadały już układ nerwowy i mózg bardzo złożony pod względem budowy i funkcjonowania.

Około 23 miliony lat temu pojawiły się ssaki z rzędu naczelnych, przypominające dzisiejsze małe małpy. Od nich ścieżki ewolucji wiodą do człowiekowatych i do współczesnego gatunku homo sapiens, czyli do nas.

Nauki biologiczne pozwalają zrekonstruować ewolucję układu nerwowego i mózgu od form najprostszych, do najbardziej złożonych u ssaków i człowieka. W toku ewolucji mózg osiągał stopniowo coraz większą złożoność anatomiczną i funkcjonalną. Człowiek zawdzięcza wyjątkowe umiejętności swojego mózgu rozwojowi kory mózgowej, dużo bardziej złożonej niż u innych gatunków zwierząt. Tu zlokalizowane są struktury neuronalne odpowiedzialne za świadomość, myślenie, mowę, planowanie, działanie intencjonalne i wyższe czynności nerwowe.

Umiejętności te nie są czymś nadnaturalnym czy duchowym. Są funkcjami mózgu. Mogą one natomiast zadziwiać, chociaż zarazem są przez nas traktowane jako oczywiste. Dzięki tym umiejętnościom przedmiot/obiekt, jakim jest organizm żywy, zyskuje poczucie własnego istnienia, wchodzi w świadomy kontakt z otoczeniem, jest w stanie świadomie reagować na bodźce zewnętrzne i może postępować odpowiednio do sytuacji postrzeganej zmysłami. Mamy tu do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym – mózg reaguje na bodźce płynące z otoczenia i zwrotnie wpływa na to otoczenie. Zwierzęta potrafią świadomie i samodzielnie przemieszczać się i kształtować otoczenie (np. budować gniazda i kopać nory).

W przypadku gatunków innych niż człowiek, mózg/organizm przede wszystkim reaguje na bodźce płynące z otoczenia, oraz jest sterowany przez wewnętrzny system instynktów (instynkt to wrodzona zdolność do wykonywania pewnych czynności). Ale niektóre gatunki zwierząt osiągnęły znaczną możliwość świadomego reagowania na bodźce zewnętrzne, a także – co trzeba mocno podkreślić – zyskały znaczny stopień swobody w kontaktach z otoczeniem. Miało to znaczenie, jak mówią ewolucjoniści, adaptacyjne. Pozwalało dostosowywać się do otoczenia i zyskiwać nowe nisze do zasiedlania. W procesach ewolucyjnych, mierzonych milionami lat, następowało w drodze selekcji naturalnej wzmacnianie tych właściwości i powstawanie nowych gatunków. Tak działa ewolucja organizmów biologicznych.

Mechanizm ewolucyjny doprowadził do powstania ludzkiego mózgu, wysoce złożonego anatomicznie i funkcjonalnie, charakteryzującego się zaawansowaną świadomością, myśleniem, refleksyjnością i zdolnością do podejmowania decyzji i działań w sposób świadomy, przemyślany i dobrowolny, czyli – podkreślmy – charakteryzującego się wolną wolą. Daje to człowiekowi znaczny stopień swobody w relacjach z otoczeniem. Pozwala na samoistne, własne, autonomiczne kierowanie sobą w pewnym zakresie (podkreślmy: w pewnym zakresie, a nie zawsze i wszędzie). Obok systemu instynktów – który u człowieka uległ znacznej redukcji – człowiek posiada inny jeszcze system kierowania „od wewnątrz”, chociaż oczywiście pozostający w sprzężeniu zwrotnym z otoczeniem. Jest to zdolność do świadomego, przemyślanego i nieprzymuszonego kierowania swoimi działaniami, czyli tzw. wolna wola.

Czy to zadziwiające? Tak, ale jest to fakt. Nie ma powodu, by temu zaprzeczać.

10. Na koniec

Przekonanie, że wolna wola jest iluzją, propagują także niektórzy znani przedstawiciele racjonalizmu, humanizmu i ateizmu. Źle by było, gdyby zostało ono utożsamione z tymi stanowiskami światopoglądowymi. Dlaczego? Przekonanie, że wolna wola jest iluzją, opiera się – najdelikatniej mówiąc – na bardzo kruchych podstawach. A mówiąc mniej delikatnie, pozbawione jest jakiegokolwiek uzasadnienia, spełniającego metodologiczne kryteria obowiązujące w nauce. – Alvert Jann

PS. Dodam jeszcze, że każdy człowiek posiada zdolność do dokonywania przemyślanych i dobrowolnych wyborów (czyli, inaczej mówiąc, posiada wolną wolę). Zdolności tej mogą nie posiadać osoby cierpiące np. na głębokie upośledzenie umysłowe i na niektóre choroby psychiczne. Stwierdzić to może psychiatra.

Także brak poczucia wolnej woli jest symptomem poważnych zaburzeń psychicznych lub nawet upośledzenia umysłowego.

Jak każda cecha, także zdolność do dokonywania przemyślanych i dobrowolnych wyborów charakteryzuje ludzi w różnym stopniu. Można tę zdolność starać się kształtować i wzmacniać.

………………………………………………………………….

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu”http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi-2/cwiczenia-z-ateizmu/ .

Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

Na blogu znajduje się ponad 70 artykułów. Z nowszych polecam w szczególności „Teorię Boga krótko wyłożoną” http://racjonalista.tv/teoria-boga-krotko-wylozona/

…………………………………………………………………………………………