• poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Czy sejm nam się zazieleni? Małgorzata Tracz

 

Małgorzata Tracz, współprzewodnicząca Partii Zielonych, opowiada o tym, czy wraz z możliwym wejściem Zielonych do sejmu zmieni się podejście parlamentu do zagadnień ekologicznych. Odpowiada także na pytanie, dlaczego Zieloni identyfikują się jako lewica i stawiają na równość społeczną.

Podobne materiały

19 komentarzy

  1. Robert Śliwa
    Robert Śliwa
    1 października 2015 at 09:14 - odpowiedz

    Tak naprawdę GMO i/lub inne modyfikacje są już prawie wszędzie i bycie przeciwnym świadczy raczej o oderwaniu od realiów. Prawda jest taka, że bez GMO nie wyżywimy naszej cywilizacji.
    Czy ktoś wie jakiej wielkości jest „naturalna” kukurydza? Nie ważyłem ale wyglądała jak co najwyżej 1/10 tego co mamy dzisiaj. To tylko jeden przykład.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      1 października 2015 at 10:15 - odpowiedz

      Europejscy ekolodzy to przecież kwintesencja oderwania od rzeczywistości

    • Rafał Gardian
      Rafał Gardian
      1 października 2015 at 22:23 - odpowiedz

      Dokładnie. Ciekawi mnie też jak chcieliby oni niby pogodzić zakaz GMO ze swoją miłością do lasów, natury, itp. Pewnie nie dochodzi do nich, że brak GMO oznacza zwiększenie zapotrzebowania na ziemię potrzebną pod uprawę. Cóż myślenie życzeniowe w tym środowisku bierze od dawna górę nad przyczynowo-skutkowym. Tak w końcu łatwiej. Powiedzieć można wszystko.

      • Frey Torquemada
        4 października 2015 at 09:20 - odpowiedz

        GMO niczego nam nie rozwiązuje ,jedynie oddala moment w którym zabraknie pożywienia dla rozrastającej się populacji ludzkiej, jedynie racjonalna kontrola urodzeń może zatrzymać nadchodzącą katastrofę demograficzną i ekologiczną.

    • Ola
      4 października 2015 at 01:54 - odpowiedz

      GMO nie jest wybawieniem dla wygłodniałych społeczeństw (którymi akurat europejskie nie są). GMO powoduje zwiększone (wbrew zapewnieniom) zapotrzebowanie na opryski (grzyby i inne organizmy, na które początkowo dane odmiany są odporne, szybko się mutują i potrzeba coraz większej chemii, by sobie z nimi radzić), są droższe (wbrew zapewnieniom) niż uprawy tradycyjne, nie jest zbadany ich wpływ na zdrowie ludzi, do tego odmiany GMO zagrażają bioróżnorodności, mogą się bowiem rozprzestrzeniać i wypierać rodzime gatunki flory. Ich rozprzestrzenianie się niesie też negatywne skutki dla rolników, bo rolnicy, którzy raz kupią ziarno GMO, nie mogą sami rozmnożyć swoich roślin, za każdym razem muszą kupować certyfikowane nasiona. A jeśli na polu rolnika znajdzie się niechciana uprawa GMO i pracownicy wielkich światowych korporacji się o tym dowiedzą, każą sobie płacić wielomilionowe odszkodowania za nieautoryzowane użycie odmian GMO. Przed GMO ostrzegali Europejczyków Amerykanie w swoim liście w grudniu zeszłego roku, w związku z negocjacjami w sprawie umowy TIPP. Oni GMO już zostali zalani, my nie musimy i nie powinniśmy do tego dopuścić.
      PS Powołując się na zwiększone zapotrzebowanie na tereny rolne i na GMO jako wybawienie, warto mieć na uwadze, ile np. właśnie w Ameryce Północnej, gdzie GMO kwitnie, wyrzuca się jedzenia, jeszcze przed dostarczeniem go do sklepu! Tony warzyw i owoców są wyrzucane, bo mają nie ten kształt i rozmiar, którego chcą hipermarkety. Na ten temat warto obejrzeć film dokumentalny Just eat it.

      • Piotr Napierała
        Piotr Napierała
        4 października 2015 at 11:33 - odpowiedz

        Ale trzeba się nawymyślać by zaprzeczyć oczywistym zaletom gmo

      • Rafał Gardian
        Rafał Gardian
        4 października 2015 at 19:43 - odpowiedz

        Gdyby GMO było droższe to by nikt nie fatygował się, żeby je produkować.

      • Rafał Gardian
        Rafał Gardian
        4 października 2015 at 19:45 - odpowiedz

        „wyrzuca się jedzenia, jeszcze przed dostarczeniem go do sklepu” Marnotrawstwo jedzenia w dzisiejszych czasach to rzeczywiście problem godny uwagi. Tylko po co na siłę mieszać go z tematem GMO?

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    1 października 2015 at 17:13 - odpowiedz

    ekologia coraz bardziej zamienia sie w sztukę dla sztuki, taką romantyczną epopeję o Gai, a coraz mniej ma coś wspólnego z dobrobytem i prawami cżłowieka

  3. Rafał Gardian
    Rafał Gardian
    2 października 2015 at 12:11 - odpowiedz

    „Zielone miejsca pracy” Droga Pani! Jeśli miałaby Pani jakiekolwiek pojęcie o ekonomii, to wiedziałaby Pani, że im mniej pracochłonna jest dana technologia tym lepiej. Powinniście (zgodnie z waszą „logiką”) także postulować zakaz stosowania maszyn i komputerów w miejscach pracy. Wiecie ile z tego powodu miejsc pracy się marnuje?

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      2 października 2015 at 12:25 - odpowiedz

      Prawda że maszyny odbierają pracę ludziom więc może to po prostu luddyzm i socjalizm w zielonym kostiumie

      • Rafał Gardian
        Rafał Gardian
        2 października 2015 at 20:03 - odpowiedz

        Pewnie tak.

    • Frey Torquemada
      4 października 2015 at 10:52 - odpowiedz

      Najlepiej to tworzyć czarne miejsca pracy związane z Polskim wunglem, i dotować miliardami złotych rocznie nierentowne Polskie kopalnie.

      • Rafał Gardian
        Rafał Gardian
        4 października 2015 at 19:40 - odpowiedz

        Do zielonej energii się wcale za to nie dopłaca. Przyszłością Polski powinien być atom!

        • Piotr Napierała
          Piotr Napierała
          5 października 2015 at 08:32 - odpowiedz

          Tak jest!

          • Zbyszek
            12 października 2015 at 20:26

            Oczywiście, że Polska powinna wreszcie poważnie zająć się budową elektrowni atomowych. To jest oczywiste i konieczne. Ale trzeba pamiętać, że nie można opierać tylko i wyłącznie energetyki na atomie. I to nie z powodów ekologiczny, ekonomicznych, politycznych, ale z powodów fizycznych. Elektrownia atomowa daje stałą moc, a odbiór jest silnie niestały (więcej mocy zużywa się w dzień niż w nocy). Niestety prądu nie można sobie tak po prostu zmagazynować. Dlatego albo trzeba budować elektrownie szybkiej reakcji (np. gazowe), albo grawitacyjne akumulatory energii, czyli elektrownie szczytowo-pompowe.

            O wiatrakach nawet nie będę pisał, bo jest to zawracanie gitary, a nie poważna energetyka. Powodują one poważne problemy ze stabilnością sieci. Niestety Niemcy mają szajbę na punkcie wiatraków, a że swoje problemy lubią wciskać innym, to i my się kłopoczemy z mocą wiatrakową.

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            12 października 2015 at 20:37

            Chociaż pobudowali ich dziesiątki tysięcy nadal tylko 7% potrzeb energii pokrywają owe wiatraki

  4. bogdan
    18 stycznia 2016 at 17:12 - odpowiedz

    z wiatrakami w POLSCE jest troche inaczej -najwiecej wiatru mamy na pólnocyi w zimie —równierz w zimie i na północy kraju mamy najwieksze niedodobory elektrycznosci —byc moze wiatraki morskie -bałtyk jest płytki 30-50 metrów—oczywiscie da to około 10% góra /waz ne jest to dla przepisów unijnych — Polska ma dobre warunki dla rozwoju energi ZIEMI -WAZNE BYŁOBY TO ZWŁASZCZA DOBRE DLA UZDROWISK POLSKICH -KTÓRE MAJA PODWYŻSZONY STOPIEN ZANIECZYSZCZENIA POWIETRZA – A BSÓRD

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *