• poniedziałek, 23 października 2017 r.

Czy Unia Europejska jest potrzebna? Jacek Tabisz i Kaja Bryx

 

Wielu Europejczyków chce czegoś innego niż Unia Europejska. Niektórzy pragną podróżować w czasie – już kupują konie i gromadzą złoto, aby wrócić do czasów Mieszka I. Inni uczą się chińskiego, aby sprostać nowym czasom w bezbronnej i niesamodzielnej Europie. W obydwu wypadkach może zaistnieć problem – albo Mieszko I nie przyjmie do drużyny, albo Chińczycy ustąpią rządy w słabej Europie innemu mocarstwu. Dlatego specjalnie dla eurosceptyków proponujemy program dotyczący tego, po co nam Unia Europejska.

Podobne materiały

17 komentarzy

  1. dżizas
    10 lutego 2016 at 19:56 - odpowiedz

    Wielka Brytania nie mogłaby stać się podmiotem Stanów Zjednoczonych, ponieważ konstytucja amerykańska uniemożliwia przyjęcie do Unii terytoriów o ustroju monarchicznym.

    Zapleczem mogłyby stać się normalne kraje, np. Czechy czy Finlandia. Polska mogłaby stać się co najwyżej zadupiem, lub (na cześć Kaczyńskiego) – zakuprzem jakiegoś mocarstwa. 😉

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    10 lutego 2016 at 20:13 - odpowiedz

    Becia 2 w końcu poleci…

  3. Nietsche
    11 lutego 2016 at 01:45 - odpowiedz

    Może zapytać Viktorię Nuland co ona o tym sądzi.

  4. Krzysztof Marczak
    11 lutego 2016 at 01:57 - odpowiedz

    Cała rozmowa ciekawa. Jak zwykle szerokość widzenia Jacka godna podziwu, bo zazwyczaj ludzie o takiej szerokości widzenia świata to Ci, którzy są stale w podróży. Widać, że można inaczej, ale to raczej wyjątek niż reguła… Słuszne spostrzeżenia na temat siły ekonomicznej. W każdym kraju marnowane są talenty. Tam, gdzie system jest bardziej wydajny talentów ginie mniej i stąd bierze się ich siła.
    Słuchać w tej rozmowie ból, i to jest ból słuszny. Od czasu wyjścia poza okręg o typowej kulturze zachodniej w Europie rozwój robi się coraz bardziej kręty i coraz słabszy. Ekonomicznie Europa ma coraz gorszą pozycję a problemy, które się pojawiają, są tylko wskaźnikami większych problemów, które nabrzmiewają od lat. Angielski w Europie – trochę jak Esperanto, na co dzień nie ma dużego znaczenia. Nawet w Holandii, gdzie znajomość angielskiego jest najwyższa w Europie każda próba przeniesienia firmy lub otwarcia oddziału wymaga lokalnej (bardzo drogiej) firmy lokalnej, I tak jest w całej Europie, łącznie z UK.. Rynki pracy w EU są owszem otwarte, ale naprawdę są otwarte tylko dla pracowników fizycznych. Przy tej szybkości integracji EU tak naprawdę jest bez szans… Od strony gospodarczej Europa przejada własny dorobek i w miarę upływu czasu będzie coraz więcej problemów, które są sygnałami rosnącej słabości.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      11 lutego 2016 at 06:27 - odpowiedz

      „…Ekonomicznie Europa ma coraz gorszą…” Niekoniecznie : Bogaty rynek wewnętrzny, gaz z Ameryki, reformy agenda 2010, marka wielu produktów, ttip , dumping i wysokie cla, zabytki i turystyka – nie jest to Seattle ale damy rade

      • Krzysztof Marczak
        11 lutego 2016 at 10:37 - odpowiedz

        W 2015 „pobyliśmy” w kilku krajach EU, popatrzeć na całość z bliska. Wszędzie ten sam trend długoterminowy i nie jest to boom. System europejski jest za drogi. I nie chodzi tutaj nawet o te zabezpieczenia socjalne, tylko sposób, w jaki fundusze są marnowane. Widać to na przykładzie Polski, gdzie spora część funduszy strukturalnych została rozdysponowana albo w mętny sposób, albo też zmarnowana.
        Jak do tej pory EU wciąż nie może wyjść „nad kreskę” po 2008, ale najgorsze ma za sobą. Tyle że to dużo za późno. Następny globalny „dołek” będzie dużo bardziej bolesny.

  5. Benbenek
    11 lutego 2016 at 11:48 - odpowiedz

    Oczywiście, że jest potrzebna i nawet więcej jest konieczna. Jest bardziej naturalnym projektem niż się wszystkim wydaje. Zalety z synergii są oczywiste więc nie dziwi chęć jej wykorzystania. W Europie a szczególnie w krajach takich jak Polska gdzie niesłychanie silne jest światopogląd oparty na państwach-narodach i etno-nacjonalizm w szczególności świat widziany jest w postaci mono-interesów „Polski” „Niemiec” itp. Taki mono interes narodowy polega na tym, że jest jakiś jednolita wartość dobra dla wszystkich mieszkańców Polski, Niemiec, Holandii. Że UE forsuje mono-interesy państw „silnych” kosztem mono-interesów państw „słabych”. Oczywiście, że istnieje dysproporcja w rozwoju różnych regionów Europy ale jest też oczywiste, że zalety z synergii krępowanej barierami prawnymi (celnymi, fiskalnymi, kulturowymi) biją pod względem ekonomicznym mono-interesy. Te mono-interesy są zresztą oparte na fobiach narodowych. Z nich wynika, że Polska powinna mieć „markę telefonów” albo laptopów. Albo chociaż statków. Przecież przeszkodą nieumożliwiającą powstanie takiej narodowej marki nie jest fakt, że politycy nie wypowiadają wystarczającej ilości zaklęć w celu jej powołania ale umiejętności utylizacji zasobów dostępnych by te produkty stworzyć. Jednym z takich zasobów jest dostęp do rynków globalnych i regionalnych. W Polsce powinna dominować narracja, polegająca nie na tym czy UE jest dobra czy zła. Ale co zrobić by jak najszybciej rozwój społeczno-ekonomiczno-techniczny w Polsce skracał dystans do lepiej rozwiniętych regionów Europy.

    • Krzysztof Marczak
      12 lutego 2016 at 00:39 - odpowiedz

      Quote: /W Polsce powinna dominować narracja, polegająca nie na tym czy UE jest dobra czy zła. Ale co zrobić by jak najszybciej rozwój społeczno-ekonomiczno-techniczny w Polsce skracał dystans do lepiej rozwiniętych regionów Europy./ To jest bardzo dobra obserwacja, bo zgadza się z wieloma opiniami, które słyszy się o Polsce. W dużym skrócie: Polacy zajmują się najczęściej nie tym, co byłoby dla nich najbardziej efektywne. Może tutaj tkwi klucz polskiego marazmu trwającego już chyba co najmniej kilkaset lat? (Piotr, plz popraw, jeśli się mylę co do skali zjawiska)

      • Piotr Napierała
        Piotr Napierała
        12 lutego 2016 at 09:18 - odpowiedz

        no oczywiście hasła i symbole są ważniejsze niż realne interesy, ale PiS choć krytykował symbolizm PO, sam jest jeszcze gorszy pod tym wzgl

        • Krzysztof Marczak
          12 lutego 2016 at 10:50 - odpowiedz

          Jak po polsku to nie da się polityki ominąć (LOL). Jak już kiedyś wspominałem, dla mnie PO/PIS to dwa różne patologiczne odchylenia i (niestety) taki jest właśnie obecnie stan polskiego społeczeństwa, zatem od strony politycznej ten układ oddaje rzetelnie obraz kraju, a raczej jego stanu społecznego (mentalnego również). Poprzednia formacja była bardziej konkretna, fakt, tyle że też nie zajmowała się tym, co było najważniejsze dla kraju.

  6. Janusz
    Janusz
    12 lutego 2016 at 05:39 - odpowiedz

    Zasadniczy argument na korzysc EU jest ekonomiczny i polityczn y. Wobec gigantow Chin, USA i Rosji male oddzielne panstwa Europy bylt by bezsilne. Razem Europa stanowi powazna sile gospodarcza, przemyslowa, technologiczna i naukowa.Przykladem korzysci wspolnoty jest powstanie przemyslu lotniczego Airbus. Bez kooperacji Francji, Niemiec ,UK i reszty partnerow taka inwestycja nie byla mozliwa. W odroznieniu od USA
    UE jest zlepkiem wsielu kultur i tradycji jak tez wierza Babel jezykowo. Nie ma centralnej wladzy .Decyzje sa podejmowane w duchu zgody wszystkich co jest praktycznie trudne dp osiagniecia.Europa moze stac sie potega politycznza ale zajmie to dlugi okrfes czasu aby wypracowac mechanizm demokratyczny polaczony z
    jedna postawa wobec swiata. NATO jest przykladem ze
    taka jednosc moze sie udac.

  7. Dariusz
    12 lutego 2016 at 23:12 - odpowiedz

    Wyobraźmy sobie Europę gdzie nie powstała UE. Kraje podzielone granicami i rywalizujące z sobą. Wcześniej czy później zakończyło by się kolejną wojną światową albo wojnami regionalnymi. Polska na takowych wojnach zawsze wychodziła jak Zabłocki na mydle. Odnośnie Wielkiej Brytanii . Gdyby wystąpiła z UE to zapewne ten kraj uległby rozpadowi. Szkocja jest prounijna , dokonałaby secesji i przystąpiła do wspólnoty. Myślę że państwa UE powinny zmienić demokrację na merytokrację . Powinny rządzić najwybitniejsze i oświecone jednostki w połączeniu z systemem referendów w istotnych sprawach. Należy jak najszybciej zrezygnować z polityków którzy są tylko kulą u nogi.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      13 lutego 2016 at 10:26 - odpowiedz

      Szkocja jest pro ale w jakiś 60% może nie wystarczyć. Zresztą Anglia też jest anty w jakiś 60%. W Norwegii i Finlandii było zaskoczenie myślę że władze nielekko zaplątają się w referenda

      • Nietsche
        13 lutego 2016 at 15:45 - odpowiedz

        „W Norwegii i Finlandii było zaskoczenie myślę że władze nielekko zaplątają się w referenda”
        Norwegia jest członkiem EEA nie EU, a Finlandia rozważa wystąpienie ze strefy Euro.Te socjaldemokratyczne rządy w Finlandii, Szwecji, Danii i Francji, żeby nie utracić władzy nie robią nic innego tylko realizują program partii narodowych.

    • Nietsche
      13 lutego 2016 at 15:38 - odpowiedz

      „… dokonałaby secesji i przystąpiła do wspólnoty”.
      No, no.. już mieliśmy takie referendum i zdecydowali inaczej. Kto miałby utrzymywać Szkocję bez London City? W chwili obecnej koszty wydobycia ropy są większe od ceny sprzedaży. Secesja oznacza rezygnację z Funta na rzecz Euro i oddanie się w niewolę Niemiec. Wątpię czy Szkoci zamieniliby swoją Queen z Buckingham Palace na Kaiserin z Berlina.

      • Dariusz
        15 lutego 2016 at 23:00 - odpowiedz

        Tak , ale wystąpienie W.Brytanii z UE może przelać czarę goryczy i pchnąć Szkocje do tego kroku.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *