• sobota, 19 września 2020 r.

Dehumanizacja w propagandzie Kościoła Katolickiego

 

 

Jedną z metod podsycania nienawiści jest dehumanizacja. Najczęściej za jej przykład podaje się propagandę w Trzeciej Rzeszy, gdzie taką retorykę stosowano względem Słowian i Żydów. W Polsce, najmocniej wykorzystuje ją obecnie Kościół Katolicki.

Dehumanizacja polega na przedstawianiu wybranej grupy ludzi w taki sposób, by postrzegani byli w mniejszym stopniu jak ludzie, a bardziej jak zwierzęta lub przedmioty. Tak wykreowany obraz tych osób, redukuje opór przed ich krzywdzeniem i zabijaniem. Człowiek stosujący przemoc wobec jednostek zdehumanizowanych, nie będzie widział bowiem w swoich ofiarach pełnowartościowych ludzi – zasługujących na właściwe traktowanie, czy zdolnych do odczuwania cierpienia.

Skuteczność dehumanizacji potwierdzona została przez eksperyment Alberta Bandury. Polegał on na tym, że badani studenci, mieli zadawać studentom z innej uczelni pytania i w razie błędnych odpowiedzi – karać ich wstrząsami elektrycznymi. Prądu elektrycznego w rzeczywistości nie używano. Studenci odpowiadający na pytania mieli tylko udawać cierpienie, tak by badani, byli przekonani, że naprawdę sprawiają komuś ból. Eksperyment przeprowadzono w trzech grupach eksperymentalnych. Pierwsza była grupą kontrolną, której przed sesją z pytaniami nic nie sugerowano. W drugiej grupie, badanym przedstawiono pozytywny obraz studentów z drugiej uczelni. Zauważono tutaj, że w porównaniu z grupą kontrolną, badani starali się łagodniej karać odpowiadających na pytania. W trzeciej grupie badanym podawano informacje dehumanizujące studentów z drugiej uczelni. Sugestie te okazały się wystarczające, by badani zdecydowali się aplikować silniejsze wstrząsy i robili to z mniejszymi oporami niż grupa kontrolna.

Najczęściej jako przykład wykorzystania dehumanizacji w praktyce, podaje się propagandę w Trzeciej Rzeszy. Szczególnie film Wieczny Żyd (Der ewige Jude) Fritza Hipplera z 1940 roku. Przedstawiono w nim wszędzie panoszących się Żydów, brudne żydowskie dzielnice, a przekaz ten uwypuklono dodatkowymi scenami pokazującymi szczury i wszy – mającymi sugerować, że Żydzi to podobnie budzące odrazę szkodniki.

Kościół Katolicki stosuje przekazy dehumanizujące regularnie. Głównie względem ateistów, bezwyznaniowców, liberałów i nieheteroseksualistów. Robi to oficjalnie, z pozycji autorytetu – co zwiększa siłę przekazu. Co jakiś czas temat opisują nawet media – choć nie spotkałem się z materiałem, który wyjaśniałby jednocześnie dlaczego taka retoryka jest niebezpieczna. Kilka przykładów.

Jan Paweł II w encyklice Centesimus annus przypisuje ateistom brak fundamentu do bycia osobami oraz skłonność do ignorowania godności i odpowiedzialności.

»Jeśli zapytamy dalej, skąd bierze się ta błędna koncepcja natury osoby i „podmiotowości” społeczeństwa, musimy odpowiedzieć, że pierwszym jej źródłem jest ateizm. Odpowiadając na wezwanie Boga, zawarte w samym istnieniu rzeczy, człowiek uświadamia sobie swą transcendentną godność. Każdy człowiek winien sam dać tę odpowiedź, która jest szczytem jego człowieczeństwa, i żaden mechanizm społeczny czy kolektywny podmiot nie może go zastąpić. Negacja Boga pozbawia osobę jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukształtowania porządku społecznego, w którym ignorowana jest godność i odpowiedzialność osoby.«

 

Ks. Marek Dziewiecki w artykule Ateizm, czyli urojona wizja człowieka, odbiera ateistom zdolność do zadawania pytań o źródło swojego istnienia, zdolność do poznawania prawdy, podejmowania świadomych decyzji, zdolność do odpowiedzialności, miłości, wierności i empatii, a także przypisuje nieuznawanie siebie za osoby.

»Człowiek, który wierzy, że jest jedynie nieco bardziej wyewoluowanym zwierzęciem, nie ma powodów, by postawić sobie pytanie o to, czemu lub Komu zawdzięcza swój sposób istnienia. Odkrywanie Boga to logiczna konsekwencja odkrywania niezwykłości człowieka. Wystarczy się przestraszyć, aby uwierzyć w istnienie bóstw lub w istnienie jakiegoś urojonego boga, ale trzeba odkryć w sobie niezwykłość bycia osobą, by postawić pytanie o Boga prawdziwego. […] Po piąte, ateiści sprawiają wrażenie, jakby nie wiedzieli o tym, że ogromna większość ludzi odkrywa w sobie te cechy – zwłaszcza zdolność poznania prawdy i podejmowania świadomych decyzji, a także zdolność do odpowiedzialności, miłości i wierności – których ateistom nie pozwala dostrzegać przyjęty przez nich system wierzeń. Świadomość, wolność i miłość to wyjątkowe zdolności człowieka, które nie są spotykane w świecie zwierząt, roślin czy minerałów. […] Nic dziwnego, że w obliczu karykaturalnie zredukowanej wizji człowieka, społeczeństwo zbudowane na postulatach ateistów prowadzi w praktyce do poniżenia człowieka, zwłaszcza człowieka niewinnego i uczciwego. Nie jest kwestią przypadku, że ateistyczni politycy bardziej troszczą się o bogatych aktywistów gejowskich, niż o biednych bezrobotnych, a ateistyczni prawnicy bardziej troszczą się o katów, niż o ich ofiary. Z kolei ateistyczne feministki bardziej troszczą się o seks niż o dzieci, a ateistyczni ekolodzy bardziej troszczą się o ochronę zwierząt niż o ochronę ludzi.«

Podobnie ks. Dziewiecki przedstawia ateistów w swoich kazaniach, przypisując im zwierzęce zachowania i nieuznawanie siebie za ludzi.

Abp Marek Jędraszewski w homilii wygłoszonej 2019 roku w bazylice w Krakowie, z okazji rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, nazwał "zarazą" osoby homoseksualne, biseksualne i transseksualne.

»Czerwona zaraza już po naszej ziemi na szczęście nie chodzi, co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, nasze serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha. Neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa.«

Ks. Ireneusz Skubiś w artykule Po pierwszym dzwonku, liberałom, czy ogólnie ludziom którzy sprzeciwiają się katolickiej ekspansji, przypisuje brak sumienia i całkowity brak zainteresowania kwestią moralności.

»Trzeba, by nasze społeczeństwo było świadome i solidarne. Żebyśmy my, chrześcijanie, katolicy nie głosowali za ateistami, nie popierali tytułów prasowych wrogich Kościołowi. Katolik powinien wiedzieć, co jest dobre dla niego, jego najbliższych, dla jego Ojczyzny. Musi też znać historię i wiedzieć, o co walczył ks. Jerzy Popiełuszko, dlaczego i przez kogo został zamordowany. Bo ludzie walczący z Kościołem nie mają sumienia i nauka moralności ich zwyczajnie nie obchodzi.«

Ks. Wojciech Parfianowicz w artykule Rozdział Państwa od Kościoła, czyli… ("Gość Koszalińsko-Kołobrzeski") przyrównuje poczęcie drogą in vitro, do amatorskiego tworzenia podróbki silnika samolotu. Pośrednio sugeruje tym samym, że osoby poczęte drogą in vitro – są podróbkami ludzi.

»Do pewnych spraw proteza (zamiennik) wystarczy, do innych nie. Musi być oryginał. Raczej nie obawiałbym się usiąść na krześle, które ma dosztukowaną nogę – chociaż pewnie siadałbym ostrożnie. Jednak do samolotu, przy którym ktoś właśnie coś eksperymentował i zamiast brakującego silnika dosztukował inny, własnej roboty, na wzór oryginalnego, chyba jednak bym nie wsiadł. Dlatego proteza brakującej kończyny to nie to samo co in vitro na brakującą płodność.«

Ks. Jerzy Bajda w artykule Życie wielostronnie zagrożone (portal Radio Maryja), podważa zdolność ateistów do myślenia i przypisuje nieokreślonej części z nich, chęć złączenia się ze światem zwierząt.

»Ludzie idą za ateizmem, ponieważ kierują się wyobraźnią, zamiast myśleć. To jest także powód, dla którego dialog z ateistami jest trudny i nieskuteczny. Być może, że niektórzy ateiści i materialiści marzą o złączeniu się ze światem zwierząt, ponieważ zwierzęta nie myślą. Bo myślenie to ciężka praca.«

Ks. Dariusz Oko na wykładzie w Pszczynie w 2014 roku głosił: »Ateiści jednak wiemy, co pokazują badania, są mniej moralni, mniej duchowi, bardziej zdolni do rzeczy złych i najgorszych. I też bardziej prymitywni, brutalni.«

Bp Józef Zawitkowski w swojej homilii na Jasnej Górze w 2013 roku sugerował, że brak katolickich praktyk religijnych skutkuje zdziczeniem – a to z kolei ma prowadzić do niewiary.

»Człowieku dożynkowy, ostrzegam Cię. Bez Komunii, bez modlitwy – zdziczejesz, a potem przyjdzie oziębłość, seks i wyznasz: Ale ja jestem niewierzący! Nie mów tak nigdy!«

Media rzadko poruszają problem dehumanizacji w katolickiej propagandzie. Czasem jednak szczątkowo o niej wspominają – jak w artykule WIERZ, boś nie zwierz – Joanny Podgórskiej ("Polityka"), gdzie podano przykład przedstawiania ateistów na lekcjach katechezy.

»Dzieci z warszawskiej podstawówki usłyszały od katechetki, że człowiek niewierzący to jest taki zwierz. W podręczniku do II klasy liceum „Z wiarą w życie i świat” można przeczytać: „Istnieje groźna dla człowieka pokusa, żeby egzystować na poziomie właściwym dla świata zwierząt. Środowiska laickie lansują taką właśnie koncepcję człowieka”. Wiedza o społeczeństwie to jeden z tych przedmiotów, które wchodzą z katechezą w merytoryczne starcie. […] Jak na lekcjach WOS uczyć tolerancji dla ludzi odmiennej orientacji seksualnej, skoro według katechezy to dewianci niezdolni do głębszych uczuć?«

Poza katolickimi artykułami, kazaniami i innymi tego rodzaju materiałami, są również mniejsze wypowiedzi zamieszczane na serwisach społecznościowych, gdzie taka retoryka przez swoją krótką formę – ułatwiającą odbiór – zdobywa szeroki zasięg. Kolejne przykłady.

Ks. Tomasz Brussy na Twitterze nazywa liberałów "zarazą neomarksistowską", pytając czy polscy katolicy ją zatrzymają (stosuje tym samym w swojej krótkiej wypowiedzi, zarówno przekaz dehumanizujący, jak i oszczercze etykietowanie – kojarzące wskazanych ludźmi ze źle wspominanym komunizmem).

»W 1683r. ocaliliśmy Europę przed zalewem islamu.  W 1920r. zatrzymaliśmy inwazję czerwonej zarazy.  Czy dzisiaj Polacy, katolicy zatrzymają i ocalą Polskę przed zarazą „neomarksistowską, chcącą opanować nasze dusze, serca i umysły”?«

Ks. Rafał Sorkowicz na Twitterze przeciwników Prawa i Sprawiedliwości krytykujących wulgarny gest Joanny Lichockiej w Sejmie, określił mianem "trzody" (post potem usunął).

»mój znajomy prawi: "naprawdę naród mocno zidiociał, skoro tak namiętnie  jara się "fakulcem" posłanki i robi z tego news dnia". I te filmiki Stuhra, Olejnikowej i innych kulturalnych, z paluszkiem pod ślipiami. Masakra. Trzoda zawyła :(«.

Ks. Janusz Chyła na Twitterze oznajmia zaś, że: »Człowiek bez odniesienia do Boga zostaje zredukowany do poziomu zwierzęcia.«

 

Krzysztof Serafiński

Fot. Richard Mortel (CC BY 2.0). Kaplica w Kutnej Horze.

 

 

 

 

Podobne materiały

10 komentarzy

  1. Jarosław
    6 maja 2020 at 12:14 - odpowiedz

    Ok. Ogólny przekaz tego artykułu (eseju) jest zrozumiały i generalnie zgodny z prawdą.

    Ale czy ten artykuł spowoduje nagle "nawrócenie" takiego np. ks. Oko albo takiego Jedraszewskiego na jasną stronę mocy???

    Szczerze wątpię!

    Ci ludzie mówią to co mówią celowo i wiedzą do kogo (do jakiej subkultury) te słowa kierują.

    Tak samo jak dezinformacja i propaganda w TVPiS.

    Nikt tego nie zmieni choćby nie wiem jak chciał.

    Taka niestety jest rzeczywistość.

    Analogicznie nie sprawimy że nagle dżihadysci przejdą na jasną stronę mocy i zmienią swoje poglądy.

    Albo że ChRL lub KRLD nagle z komunizmu "przejdą" na liberalizm…

    Nawet jeśli nie podoba mi się taki stan rzeczy to jednak muszę go przyjąć do wiadomości i zrozumieć że z urojonymi religiami lub ideologiami nie da się walczyć wprost.

    Prędzej one same będą implodowaly.

  2. Klementyna
    6 maja 2020 at 15:30 - odpowiedz

    Artykuł (pod którym się podpisuję) polecam tym wszystkim, którzy twierdzą, "Religia? Ech, to takie bajeczki, zabobony; ciemnota z głupotą;  jeszcze trochę, a religianci wyginą" etc.

     

    Nie, to nie bajeczki, ale – choc oparte na fantazjach i kłamstwach  – to bardzo silne i użyteczne narzędzie do psychimanipulacji  społecznej.  Do umieszczenia religii na półce miedzy bajkami  i  fantastyką jeszcze daleka droga. Póki co, to narzędzie terroru i propagandy, równie użyteczne dla kleru, jak i polityków.  Kiedyś był "sojusz tronu z ołtarzem", dziś  jest "sojusz rządu z episkopatem", w krajach islamu  rząd i meczet to jedno ciało.  Nie wolno lekceważyć religii.

     

  3. Lucyan
    6 maja 2020 at 18:21 - odpowiedz

    No dobrze, ale gdyby księża byli ucywilizowani i humanitarni i nie tak drapiezno-łagodni, to byscie ich zaakceptowali? Taki był plan Michnika/Gieremka, dac polactwu łagodny zabobon i niech drepczą w kółko. Niestety, nie docenili czarnych i teraz sie czarni plenią. Co nam z tego za X (X=100?) lat ich juz nie bedzie? Trudno sie czarnym dziwic, oni walcza o przetrwanie i jak najdluzsze trwanie, bo z czego bedą życ jak ktos zakreci kurek albo zacznie im na żywo dawac klapsy? Wykorzystują jedyne (?) miejsce w Europie, gdzie moga bezkarnie brykac i budowac swoje rewiry (no moze jeszcze Malta).

    Nie ma żadnego "rozdzialu kosciola od panstwa", ani przyjaznego ani nieprzyjaznego, jedynym modelem jest podporządkowanie sie kosciola panstwu w sensie prawnym, gdzie swoje zabobony moga glosic, ale bez obrażania innych, bez łamania prawa.

    Osobiscie mnie ich głupoty nie ruszają, w pewnym sensie to wchodzi w wolnosc słowa, tyle ze oni maja czas na takie pierdoły, a zwykły człowiek nie.

  4. Mateusz
    7 maja 2020 at 16:12 - odpowiedz

    Zastanawiam się dość często nad istnieniem Boga i zazwyczaj dochodzę do wniosku, że patrząc na świat (naturę) – dalece niedoskonały, ale jednak logicznie działający widać w nim pracę Boga. Nie znaczy to, że ateistów uznałbym za mniej rozgarniętych. Mnie smuci jako osobę, która urodziła się nie w pełni heteroseksualną, że niezależnie od tego czy ktoś jest wierzący, czy ateistą strasznie atakuje osoby LGB. Patologiczna nienawiść do inności łączy totalitarnie myślącą część ateistów z fanatykami religijnymi (nie fundamentalistami, bo ci bazują chociaż na fundamentach). Sam jestem dosyć wierzący, ale do głowy nie przyszloby mi, żeby atakować ludzi ze względu na cechy wrodzone: rasę, płeć, orientację seksualną. Moim zdaniem zacofani, podli ludzie: homofobi, rasiści, seksiści krzywdzący innych mogą się znaleźć zarówno wśród niewierzącyh, jak i wierzących. Ja natomiast oprócz wiary w Boga kieruję się Naturą i Nauką.

    Podam przykład – w Naturze, Nauce i Religii aborcja jest czymś złym. Jest bowiem sprzeczna z trzema powyżej wymienionymi przeze mnie dziedzinami. Co do homoseksualizmu – w Naturze jest czymś dobrym, podobnie według Nauki, ale już zazwyczaj według religii, nie wiedzieć czemu zły. Tu jest różnica między wynaturzoną, przeciwną nauce i religii aborcją, a popieranym przez naukę i naturę homoseksualizmem, któremu natomiast sprzeciwia się religia (wyłączając część protestantów, buddystów, katolików). Ja wolę bazować na własnych doświadczeniach i przemyśleniach, a nie kierować się tym, co kiedyś mi kapłan, czy jakiś inny "autorytet" powiedział. Wolę rozbijać różne zagadnienia na czynniki pierwsze, sprawdzić, czy dane zjawisko jest naturalne (homoseksualizm), czy nienaturalne (aborcja), zamiast tylko kierować się jednym źródłem. Podziwiam dziewczynę, która opuściła świadków Jehowy, bo nie mogła znieść nienawiści wobec osób homosesualnych. Ja jeszcze nie jestem na tym etapie, by zrezygnować całkowicie ze wspólnoty KK, choć wiem, że często tworzą ją bardzo mierni moralnie, jak i intelektualnie ludzie. Rozumiem, że mogą Państwo być wściekli na Kościół, który także ateistów dehumanizuje, ale czy Państwo nie robią tego samego z Kościołem? Marzy mi się świat, w którym ludzie by się szanowali, ale do tego potrzeba naprawdę mądrych hierarchów oraz otwarcia ze strony świeciej. Pozdrawiam

    • Jarosław
      8 maja 2020 at 02:03 - odpowiedz

      Hm. Ciekawie prawisz ale dostrzegam błędny tok myślenia w twych słowach.

      Musisz wiedzieć że głosem fundamentalnie i ortodoksyjnie katolickim jest głos właśnie abpa Jedraszewskiego, ks. Oko, kard. Mullera, kard. Burke'a Jarosława Kaczyńskiego, Krzysztofa Bosaka czy Grzegorza Brauna i wielu innych.

      To oni reprezentują Kościół katolicki w sposób ortodoksyjny a więc katolicyzm jest z natury sprzeczny z LGBT.

  5. Mateusz
    10 maja 2020 at 20:29 - odpowiedz

    A tu mi się wydaje, że się mylisz Jarosławie. Jeśli katolicyzm bazuje na Biblii a Biblia ocenia homoseksualizm w bardzo mieszany sposób – raz błogosławi, a raz potępia, to nie można wynieść z niej jednoznacznego podejścia do zagadnienia homoseksualizmu. Z tymże należy pamiętać, że w Biblię jest wplecione masę uprzedzeń żydowskich: nienawiść do kobiet, do osób homoseksualnych, barbarzyńskie obrzezanie chłopców i pochwała, czy niejednolite podejście do niewolnictwa. Braun z tego co wiem jest lewakiem – popiera legalne narkotyki, co wyklucza go z Kościoła Rzymskokatolickiego. Narkotyki bowiem według katolików nie tylko niszczą umysł i ciało (z tą częścią z pewnością zgodziliby się ze mną ateiści), ale i dla wierzących przede wszystkim duszę.

    Co do homoseksualizmu i np. małżeństw jednopłciowych to jest parę fragmentów Biblii, które prawdopodobnie je popierają:

    – Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie

    Z tego co kojarzę, w innej wersji było wszyscy "bowiem jesteście równi w Chrystusie Jezusie"

    – Powiedzieli do Niego: Cezara. Wtedy powiedział im: Oddawajcie więc to, co jest Cezara, Cezarowi, a to, co jest Boga, Bogu

    Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

    Te trzy fragmenty zdecydowanie można odnieść do potępienia ideologii wykluczania ludzi z powodu cech wrodznych: rasy, orientacji seksualnej, czy płci.

  6. Mateusz
    11 maja 2020 at 10:35 - odpowiedz

    Ja mam pomysł, żeby ograniczyć dehumanizację ludzi – zacznijmy od ludzi zobowiązanych do otwartości i ŁĄCZENIA a nie DZIELENIA Polaków – kandydatów na prezydenta.

    Absolutnie nikt z obecnych polityków nie nadaje się na to najwyższe demokratycznie wybierane stanowisko, ale ja mam złoty środek, by rozwiązać ten problem – dosyć dzielenia Polaków, Prezydent nie ma wielu zadań i możliwości, ale jego OBOWIĄZKIEM jest ŁĄCZENIE, a nie DZIELENIE Narodu.

    Moim zdaniem prawdziwy kandydat na prezydenta powinien podpisać deklarację o poniższym brzmieniu:

    Ja kandydat na najwyższy obierany demokratycznie urząd – Prezydenta III RP deklaruję, że będę godnie reprezentować Polaków. Nie będę dzielił społeczeństwa podług cech wrodzonych: rasy, płci, orientacji seksualnej, czy poziomu sprawności, ale będę się starał reprezentować wszystkich Polaków. Nie będę antagonizował ludzi poprzez promocję nienawistnych ideologii: rasizmu, homofobii, antyklerykalizmu, czy seksizmu, ani handicapizmu. Dwa razy pomyślę zanim powiem coś głupiego. Będę traktował każdego na równi – wesprę równą płacę za równą pracę kobiet i mężczyzn, poprę wprowadzenie małżeństw jednopłciowych, nie będę walczył z religią, bowiem zdaję sobie sprawę, że chrześcijaństwo w pewien sposób ukształtowało nasz naród kulturowo, natomiast nie będę wspierał supremacji Kościoła Rzymskokatolickiego nad ludźmi należącymi do innych wspólnot religijnych ani niewierzącymi. Generalnie będę starał się postępować zgodnie z czasami w których przyszło mi żyć – XXI wiekiem, wraz z obywatelami dobrej woli współtworząc pozytywną rzeczywistość społeczną, z naczelnymi celami inkluzją społeczną, zasadą równouprawnienia i niedyskryminacji obywateli.

    Tak więc jeśli chcemy, kandydata z prawdziwego zdarzenia, powinniśmy dać mu do podpisania tę deklarację. Dosyć dzielenia Polaków!

  7. Jarosław
    12 maja 2020 at 16:37 - odpowiedz

    @Mateusz

    Braun z tego co się orientuję co najwyżej nie sprzeciwia się pewnej legalizacji marihuany ale nie jest "za" narkotykami.

    Poglądy takich osób jak np. abp Jedraszewski, ks. Oko, ks. Guz, Grzegorz Braun, Krzysztof Bosak, Antoni Macierewicz, o. Rydzyk, Jarosław Kaczyński czy choćby Andrzej Duda w niczym nie odstepuja od katolickiej ortodoksji.

    Z oczywistych katolickich poglądów wszyscy oni są przeciwni LGBT. Kościół katolicki jest z natury – jak to nazywasz – "homofobiczny".

    Paweł Apostoł w Listach jednoznacznie potępił homoseksualizm.

    Tu nie ma miejsca na dywagacje.

    LGBT jest antykatolickie, a katolicyzm jest anty-LGBT.

    Nie wymieszasz ognia z wodą.

    Sam osobiście mam bardzo niechętny stosunek wobec Kościoła, natomiast do LGBT nic nie mam, choć nie poparlbym propozycji Biedronia.

  8. Janusz
    Janusz
    14 maja 2020 at 05:27 - odpowiedz

    Swietny esej.

    Kosciol traci grunt pod nogami w Europie zachodniej i boi sie ze ten trend oslabi kosciol w bastionie katolicyzmu jaka byla i jest Polska.

    Uzyja wszystkie srodki aby zahamowac   ateizm i antykletykalizm. Propaganda na wzor Gebbelsa jest wzorem nie do pogardzenia dla katolickich biskupow. 

     

  9. mieduwalszczyk
    14 maja 2020 at 19:21 - odpowiedz

    Nie mogą już stosować przemocy, tortur czy stosów albo innego rodzaju szykan, jak choćby "wilczych biletów" jak w czasach drugiej RP, to ich frustracja manifestuje się właśnie w postaci słownej, której przykłady podał Autor powyżej. Czasy rozkwitu chrześcijaństwa i jego możliwości, minęły już bezpowrotnie (oby) w związku z tym została propaganda i coraz bardziej widoczne jej ograniczone oddziaływanie. Świeckie prawo trzyma na uwięzi przejawy ich "miłości bliźniego" , które znamy z przeszłości, wobec tego zostało im już tylko plucie.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *