• czwartek, 23 marca 2017 r.

Éamon de Valera – konserwatywny ojciec współczesnej Irlandii

dev66aCzterdzieści lat temu zmarł Eamon de Valera – człowiek, który jak chyba żaden inny ukształtował oblicze niepodległej Irlandii; prezydent i premier, ojciec założyciel jednej z dwóch głównych partii politycznych i akuszer konstytucji Republiki. Trudno o właściwszą okazję, by pochylić się nad najnowszą historią Szmaragdowej Wyspy.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że trudno o bardziej podobne i bliższe sobie kraje niż Polska i Irlandia. Kultura obydwu w znacznej części została ukształtowana pod wpływem religii katolickiej, obydwa też przez długi czas pozostawały pod jarzmem sąsiadów. Stereotypy przypisują tak Polakom jak i Irlandczykom podobne cechy np. umiłowanie wolności, ale też wysokoprocentowych napojów. Nawet niektórzy politycy obiecywali, że urządzą nam „drugą Irlandię”. Dlatego też dziwić może, jak uboga jest dostępna w naszym języku literatura historyczna (XIX i XX w.) i politologiczna dotycząca Irlandii. Poza kilkoma syntezami historii tego kraju, monografiami np. powstania wielkanocnego, wydaną przed kilkudziesięciu laty beletryzowaną biografią Charlesa Stuarta Parnella czy pracami prof. Wawrzyńca Konarskiego niestrudzenie przybliżającego meandry systemu politycznego Eire trudno w zasadzie wskazać jakieś pozycje. A przecież w ostatniej dekadzie Wielka Brytania i Irlandia stały się nowymi domami dla licznych rzesz Polaków – o ile osoby zainteresowane historycznymi i politycznymi zagadnieniami związanymi z Anglią i Zjednoczonym Królestwem nie mogą narzekać na brak skierowanej do nich oferty wydawniczej, o tyle Irlandia pozostaje wciąż z nie do końca jasnych przyczyn niejako w cieniu większego sąsiada.

Na tle tej posuchy szczególnie musi więc cieszyć książka Pawła Toboły-Pertkiewicza (powstała na bazie pracy magisterskiej pisanej pod opieką prof. Konarskiego) pt. „De Valera. Gigant polityki irlandzkiej i jego czasy”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Prohibita. Autor zwraca uwagę na jeszcze jeden dowód kompletnej nieznajomości dziejów Irlandii w naszym kraju – o ile w kręgach polskiej prawicy dość popularna jest np. postać generała Franco, o tyle de Valera pozostaje praktycznie nieznany, choć katolickiemu konserwatyzmowi towarzyszyło u niego przywiązanie do procedur demokratycznych i parlamentarnych, przez co nie powinien budzić kontrowersji. Toboła-Pertkiewicz najwyraźniej również boleje nad niedostatkiem dostępnych polskiemu czytelnikowi materiałów poświęconych Irlandii, poświęca bowiem sporo miejsca zarysowi dziejów tego kraju. Obala też stereotypy o których pisałem na początku.

Mówi się, że ostoją polskości podczas zaborów były język i katolicyzm. Niezależnie od prawdziwości tego twierdzenia, nie ma podstaw do jakiejkolwiek analogii z sytuacją na Wyspie, język irlandzki wyszedł bowiem z powszechnego użycia i nie miał roli integrującej. Chociaż większość Irlandczyków wyznawała wiarę katolicką, w XIX w. najwybitniejsi działacze narodowi, ze wspomnianym Parnellem na czele, byli protestantami. Irlandia w przeciwieństwie do Rzeczypospolitej w zasadzie nigdy nie była też jednolitym i samodzielnym organizmem państwowym, choć wykształciła bogatą kulturę, do której w średniowieczu asymilowało się wielu Anglików, uznając ją za atrakcyjniejszą od rodzimej.

Co ciekawe, w przeciwieństwie do np. powszechnie uznawanego za bohatera narodowego Michaela Collinsa, de Valera jest dziś w Irlandii postacią co do oceny której nie ma zgodności ani też zbyt wiele się o niej nie mówi. Toboła-Pertkiewicz wspomina, jak szukał w irlandzkich księgarniach biografii tego polityka i był zdziwiony niedużą ich ilością oraz faktem, że były pisane albo „za”, albo „przeciw” – ciężko było o opracowanie obiektywne. Po podtytule nietrudno domyślić się, że biografia którą napisał jest wobec swego bohatera jak najbardziej przychylna, choć trzeba przyznać, że autor tego nie ukrywa i nie sili się na udawany obiektywizm, ale nie kryjąc swoich poglądów rzeczywiście stara się go zachowywać.

Bojownik o niepodległość

Eamon de Valera przyszedł na świat w Nowym Jorku 14 października 1882 r. Jego matką była irlandzka emigrantka Cathrine Coll, zaś ojcem Vivion Juan de Valera, najprawdopodobniej z pochodzenia Hiszpan. Najprawdopodobniej, gdyż istnieją dość przekonujące przesłanki, że w istocie był Kubańczykiem. Trudno o tym rozstrzygać, gdyż nie zachowały się żadne dokumenty parafialne, na podstawie których można by zrekonstruować historię rodziny. Nie wiadomo nawet, czy rodzice przyszłego polityka w ogóle byli małżeństwem. Po wczesnym osieroceniu przez ojca i ponownym zamążpójściu matki mały Eamon wychowywany był w Irlandii przez dziadków. Uczył się bardzo dobrze i wcześnie zainteresował się kulturą kraju swoich przodków i polityką.

Pracował jako nauczyciel matematyki i był jednym z przywódców powstania wielkanocnego z 24 kwietnia 1916 r. Czy podczas tego wystąpienia zbrojnego jego zdolności dowódcze były wysokiej próby? W literaturze pojawiają się na ten temat skrajnie odmienne opinie. Pewne jest natomiast, że miał szczęście urodzić się na amerykańskiej ziemi, nabył bowiem w ten sposób obywatelstwo Stanów Zjednoczonych, którego posiadanie uratowało mu życie, przywódcy powstania zostali bowiem skazani na śmierć. Wyrok na dożywotnie więzienie zamieniono jedynie socjalistce i feministce, hrabinie Constance Markiewicz (z uwagi na płeć), ale Brytyjczycy uznali też, że nie ma co drażnić potencjalnego sojusznika wojennego wykonaniem kary śmierci na jego obywatelu, czyli właśnie de Valerze. Powstanie było źle przygotowane, w wyniku strzelanin śmierć ponieśli także przypadkowi cywile, jednak skala i surowość represji brytyjskich sprawiły, że Irlandczycy nie odcięli się od zrywu, lecz wręcz przeciwnie – stał się on katalizatorem przebudzenia narodowego i wzrostu ambicji politycznych. Home Rule (czyli irlandzka autonomia) nikomu już nie wystarczała. Pewne kontrowersje może budzić fakt, że powstanie było dokonywaną w interesie niemieckim dywersją na zapleczu frontu, ale pamiętajmy też, że niespełna dwa lata wcześniej to unioniści popierający związki z Londynem nie mogący pogodzić się z koncesjami na rzecz „papistów” odgrażali się, że być może będą woleć zwierzchnictwo cesarza Wilhelma, którego mieli za dobrego protestanta.

6 grudnia 1921 r. podpisany został traktat, na mocy którego Wolne Państwo Irlandzkie, złożone z 26 hrabstw (czyli bez sześciu z dziewięciu hrabstw prowincji Ulster o większości ludności protestanckiej) uzyskało status dominium brytyjskiego o statusie prawnym takim jak Kanada czy Związek Południowej Afryki. Było to o wiele więcej niż mogli wymarzyć sobie działacze dążący kilkadziesiąt lat wcześniej do Home Rule. Jednocześnie jednak ambicje polityczne narodu irlandzkiego znacznie od tego czasu wzrosły. Dla wielu opowiedzenie się za traktatem było zdradą dążeń niepodległościowych i wyrzeczeniem się integralności terytorialnej Irlandii. Przez długi czas osią sporu politycznego był stosunek do Traktatu. Michael Collins, przywódca IRA i szef tymczasowego rządu irlandzkiego, powiedział, że podpisując ten dokument podpisał na siebie wyrok śmierci. Rzeczywiście – niedługo potem zginął w zasadzce w okolicznościach po dziś dzień nie do końca wyjaśnionych. W latach 1922-23 Irlandię ogarnęła regularna wojna domowa, w której górę wzięli ostatecznie zwolennicy porozumienia.

Spory na tle zgody na traktat z Brytyjczykami i przyjmowania do wiadomości jego konsekwencji politycznych i prawnych oraz kierunków dalszego działania doprowadziły też do rozłamu w partii Sinn Fein będącej dotąd emanacją irlandzkiego ruchu narodowego. W 1926 r. de Valera powołał do życia nowe ugrupowanie polityczne: Fianna Fail – The Republican Party. W opozycji do ruchu republikańskiego funkcjonował bardziej zachowawczo-ugodowy obóz pod przywództwem Williama Cosgrave’a, z którego w roku 1933 wykrystalizowała się partia Fine Gael. Po dziś dzień są to dwie dominujące w życiu politycznym Republiki formacje. Partia Pracy odgrywała mniejszą rolę niż jej krewniaczka na sąsiedniej wyspie, komuniści zaś pozostawali ugrupowaniem marginalnym. Początkowo Kościół nie darzył Fianna Fail zbyt dużym zaufaniem, po części wskutek propagandy zwolenników Cosgrave’a przedstawiającej de Valerę jako rewolucjonistę i marksistę. Z czasem jednak nieufność zaczynała ustępować, a FF stawała się partią o coraz bardziej konserwatywno-katolickim profilu (dziś natomiast należy w Parlamencie Europejskim do grupy liberalnej). Irlandczycy, a zwłaszcza de Valera, wiedzieli kiedy i jak powiększać zakres swobody, wykorzystując do tego np. kryzys konstytucyjny po abdykacji Edwarda VIII, kiedy Brytyjczycy mieli niewielkie pole manewru. Wzajemne stosunki bywały napięte, toczono np. wojnę handlową.

Katolicki polityk

W 1937 r. opracowano nową ustawę zasadniczą, która miała zastąpić konstytucję Wolnego Państwa Irlandzkiego. Kwestie związane z moralnością, relacjami państwo-Kościół czy sprawami rodziny de Valera uzgadniał z hierarchią Kościoła katolickiego. Dostojnicy kościelni oraz świeccy działacze katoliccy byli też bezpośrednio zaangażowani w prace nad konstytucją. Związek państwa z Kościołem był bardzo bliski, ale społeczeństwo to akceptowało, nowa konstytucja zyskała bowiem aprobatę w referendum. Należy też zaznaczyć, że de Valera bronił konstytucyjnej gwarancji swobód kościołów innych niż katolicki. Pamiętajmy, że Irlandię zamieszkują także protestanci i żaden rozsądny polityk nie mógłby pozwolić sobie na zrażenie ich do siebie i do państwa, co niekoniecznie było w smak hierarchom i samemu papieżowi Piusowi XI (który jednak o ustawie zasadniczej, jak i o samym de Valerze wypowiadał się w superlatywach), niechcącym słyszeć o uznaniu wspólnot, którym odmawiali w ogóle miana kościołów. Konstytucja zawiera bardzo dobitne, obowiązujące po dziś dzień, invocatio Dei, wprowadzała także elementy propagowanego przez ówczesną katolicką naukę społeczną systemu korporacjonistcznego. Podkreślona była rola rodziny, a jeden z artykułów implikował zakaz rozwodów, zniesiony w drodze referendum dopiero w 1996 r.

Podczas II wojny światowej Irlandia pozostawała neutralna, zachowując równy dystans do obu stron konfliktu – czasem aż do przesady. W przeciwieństwie do Pawła Toboły-Pertkiewicza nie mam zrozumienia dla wysłania przez premiera de Valerę kondolencji do Berlina po śmierci Hitlera, jako że wynik wojny był już wtedy przesądzony. Niemieckie przedstawicielstwa dyplomatyczne oraz siatka szpiegowska działały na Wyspie nieniepokojone. Z kolei wielu Irlandczyków zaciągało się do armii alianckich, a także podejmowało prace w brytyjskim przemyśle wojennym. Krótko po zakończeniu konfliktu Churchill i de Valera wdali się w radiową połajankę (wygłaszali przemówienia do swoich narodów) na temat roli i postawy Irlandii podczas wojny. W pełni niepodległą republiką Irlandia ogłosiła się w roku 1948, a Brytyjczycy ten stan rzeczy zaakceptowali.

Po II wojnie w Zjednoczonym Królestwie do władzy doszli laburzyści wprowadzając m.in. powszechną służbę zdrowia. W Irlandii czołowym przeciwnikiem takiego rozwiązanie był… Kościół katolicki, który twierdził, że zdrowie dzieci winno być przedmiotem troski rodziców a nie państwa. Kościół miał w Republice Irlandii ogromne wpływy, do dziś należy do niego większość placówek edukacyjnych. Istniał też system cenzury obyczajowej w ramach którego „nieodpowiednie” książki i filmy trafiały „na indeks”. Dla przykładu, „Żywot Briana” i „Sens życia według Monty Pythona” były w Irlandii zakazane aż do przełomu lat 80. i 90. Istniał również zakaz nie tylko aborcji, ale i sprzedaży środków antykoncepcyjnych.

W nawiązaniu do bieżących wydarzeń w polskiej polityce warto wspomnieć, że Eamon de Valera był zagorzałym przeciwnikiem obowiązującej w Irlandii ordynacji proporcjonalnej. Powołując się na przykład francuski twierdził on, że prowadzi ona do niestabilności władzy. Do zmiany ordynacji jednak nie doszło – Irlandczycy w referendum powiedzieli JOW-om nie. De Valerze zarzuca się często brak zainteresowania kwestiami gospodarczymi i obarcza odpowiedzialnością za emigrację z Irlandii znacznej liczby młodych ludzi nie mogących znaleźć odpowiedniego zajęcia. W swej książce Paweł Toboła-Pertkiewicz przyznaje, że co prawda ekonomia nie była ulubionym zagadnieniem tego polityka, jednak zwraca uwagę, że to z jego inicjatywy zainicjowane zostały zmiany, które doprowadziły do późniejszego irlandzkiego cudu gospodarczego.

Wielokrotny premier (po irlandzku taoiseach) prezydentem Republiki został w 1959 r. i sprawował tę funkcję przez dwie kadencje, do 1973 r. W 1972 r. wezwał do głosowania w referendum za członkostwem Irlandii w Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej, choć jak mówią relacje choćby członków jego rodziny widział w niej także zagrożenia.

Żaden polityk nie wywarł takiego wpływu na państwo irlandzkie co Eamon de Valera. Nawet jeśli dziś Irlandia jest coraz dalsza od jego poglądów – Fianna Fail znacznie się zliberalizowała, a w referendum przyjęto możliwość regulacji prawnej związków jednopłciwych – to z całą pewnością możemy o Republice mówić jako o jego dziecku. Zachęcam do sięgnięcia po książkę Pawła Toboły-Pertkiewicza poświęconą temu politykowi, który choć może budzić kontrowersje, z pewnością zasługuje na miano męża stanu. Niech ta wysokich lotów pozycja inspiruje czytelników do zgłębiania meandrów historii Irlandii i irlandzkiej polityki.

Bibliografia:

  • Grzybowski Stanisław, Historia Irlandii, Ossolineum, Wrocław 1977.
  • Swoboda Grzegorz, Dublin 1916, Bellona, Warszawa 2006.
  • Toboła-Pertkiewicz Paweł, De Valera. Gigant polityki irlandzkiej i jego epoka, Prohibita, Warszawa 2015.

Redakcja: Tomasz Leszkowicz

Tekst pierwotnie ukazał się na Portalu historycznym Histmag.org Materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Michał GadzińskiHistoryk i politolog, student prawa. Interesuje się historią XIX i pierwszej połowy XX wieku. Pasjonat historii, kultury i polityki krajów anglosaskich.

Podobne wpisy

3 komentarze

  1. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    30 sierpnia 2015 at 13:20 - odpowiedz

    Bardzo ciekawy artykuł. Wreszcie mamy coś o Irlandii i bazie katolicyzmu w tym państwie

    • Jacek Tabisz
      Jacek Tabisz
      30 sierpnia 2015 at 14:45 - odpowiedz

      Zgadzam się. Dobrze poczytać coś ciekawego o Irlandii. Podobnie jak Chiny i Japonia, tak UK i Irlandia powinny być częstszym tematem. Zwłaszcza w Polsce, gdzie przecież jest to popularny kierunek szukania innego miejsca do pracy i życia (choć cudów nie ma i różnice zarobkowe w UE zależą od historii danego obszaru, w znacznie mniejszym zaś stopniu od bieżącej polityki).

  2. ala wilk
    1 września 2015 at 07:38 - odpowiedz

    Baza katolicyzmu w Irlandii jest podobna jak baza katolicyzmu w Polsce – zaborca miał inną religię ( anglikanizm) i bez sensu zabijał katolików. Tak samo jak w Polsce był pod zaborami Kulturkampf czy masakra w Pratulinie.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *