• czwartek, 23 listopada 2017 r.

Filozofie egzystencjalne i społeczne

W ostatnich (28 II 2015) „Wysokich obcasach” dr Justyna Melonowska, badaczka pism JP II, mogąca zostać uznana za osobliwy przykład progresywnej katoliczki, określiła liberalizm jako ideologię „zbyt łatwą”, w której nie ma śladu „prawdziwego myślenia”. Z kontekstu wynika, że chodziło jej o to, że liberalizm nie dostarcza filozofii dnia codziennego, która jest dla tej pani, walczącej o feminizację i departriarchalizację mszy i ceremonii katolickich ważna. Ludzi takich jak ona nie ceniących zbytnio wolności decydowania o sobie jaką głosi i jakiej broni liberalizm jest sporo w każdym społeczeństwie. Jacques Lacan dzielił ludzi na „kanalie” – tych którzy muszą wymuszać zmianę stylu życia u innych by samemu czuć się spełnionym, „cyników” – ceniących sobie osobistą wolność, i „debili” – czekających na instrukcję jak żyć. Moim zdaniem odpowiadałoby to także podziałowi odpowiednio na lewicę, liberałów i prawicę. Pani dr Melonowska czeka na instrukcje, a nie dostając jej od liberałów, woli progresywny katolicyzm.

Czemu jej nie dostaje? Ano dlatego, że liberalizm nie jest ideologią/filozofią egzystencjalną, lecz społeczną. Liberalizm mówi nam o tym jak urządzić sobie życie, lecz o tym jak mają wyglądać stosunki międzyludzkie. Tolerancja nakazuje zatrzymać się liberałom przed tworzeniem drobiazgowych przepisów regulujących życie codzienne. W odróżnieniu od liberalizmu, inna ideologia uniwersalistyczna – chrześcijaństwo, zajmuje się przede wszystkim dniem codziennym, natomiast sprawy społeczne reguluje społeczną nauką utworzoną na bazie mieszanki konserwatyzmu, liberalizmu i demokratyzmu – ta chadecka doktryna została stworzona jako przeciwwaga dla typowego konserwatyzmu, liberalizmu i socjalizmu. Chrystianizm reguluje więc nasze zachowania łóżkowe i rodzinne, a liberalizm społeczne. Za Frommem nie uznaję podziału na religie i filozofie, to wszystko są religie, powiedziałby Fromm, dla mnie raczej wszystko to filozofie, choć dogamtyzm stanowi zaprzeczenie filozofii, ale mimo to założenia religii są zwykle zbudowane na zepsutej filozofii.

Inne przykłady? Proszę bardzo; buddyzm wydaje się doktryną wręcz aspołeczną i jedynie egzystencjalną, zaś np. konfucjanizm i hinduizm zdają się łączyć oba zadania; hierarchizacje konfucjańskie i kastowość hinduizmu nie uznają niemal podziału na społeczne i egzystencjalne. W swej radykalnej wersji nie uznaje też go socjalizm, chrystianizm (np. monastyczny) i islam. Bywają religie o głównie treści społecznej jak szintoizm, oraz takie które kładą nacisk na życie codzienne i codzienną domową egzystencje (judaizm), oczywiście zarówno szintoizm jak i judaizm nie są uniwersalistyczne, lecz szowinistyczne. Nie każda filozofia odpowiada więc na te same pytania i ma te same zadania. Totalizm chrześcijaństwa powoduje, że na Zachodzie zapominamy o tym.

Egzystencjalnym dopełnieniem liberalizmu może być racjonalny ateizm, lub, racjonalizm deistyczny, a także jakieś formy humanistycznego chrześcijaństwa, może też nim być typowy egzystencjalizm lub panteizm buddyjskopodobny, najlepszy jest jednak racjonalizm. Filozofia Oświecenia łączy w sobie racjonalizm egzystencjalny i społeczny liberalizm, ich wspólnym mianownikiem jest eudajmonizm i optymizm poznawczy.

Przy okazji stawiam inną odważną tezę (a co!); neoliberalizm jest kalwiński (predestynacja, darwinizm), socjalliberalizm (Szwecja, Niemcy) – luterański, a socjaldemokracja – katolicka. Spójrzcie na mapę i na plany gospodarcze. Są oczywiście odstępstwa, ale niewielkie.

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

2 komentarze

  1. Alvert Jann
    4 marca 2015 at 13:07 - odpowiedz

    Zgadzam się ogólnie z artykułem, jest bardzo dobry, ale coś chciałbym dodać. Liberalizm, jeżeli nie jest rozumiany jako przede wszystkim liberalizm gospodarczy, ma bardzo silne przesłanie etyczne i to wprost dotyczące człowieka jako jednostki oraz jego życia rodzinnego. Brzmi ono: nie krzywdzić. Jest to bardzo trudne wyzwanie, skłaniające do myślenia o innych. Liberalizm jest od zarania inspirowany chęcią ograniczenia okrucieństwa i krzywdy w stosunkach międzyludzkich. Jest to widoczne także dziś, chociaż – jak w przypadku każdego nurtu ideowego – pojawiają się także interpretacje prymitywne, tworzone czesto przez oponentów. Warto przypominać, że nawet trójpodział władz miał wg Monteskiusza przede wszystkim zapobiegać okrucieństwu. Liberalizm jest też bardzo blisko związany z feminizmem. Warto wspomnieć o J.S.Millu i jego publikacjach na ten temat, napisanych m.in wspólnie z żoną. Uszczypliwości p. Melonowskiej wobec liberalizmu, to bezmyślne powtarzanie nieprawdziwych zarzutów pod adresem liberalizmu, standardowo głoszonych przez jego przeciwników. Wskazuje to, że doktorzy od cytowania Jana Pawła II, których ciągle przybywa, wiedzą niewiele.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      5 marca 2015 at 00:30 - odpowiedz

      Dzięki. Liberalizm gospodarczy to nieszczęśliwe slowo, lepiej leseferyzm lub wolny rynek

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *