• niedziela, 8 grudnia 2019 r.

Fortepianem w przyszłość

 

 

Mamy już za sobą koncert ukazujący rolę skrzypiec w muzyce nowej, łączącej je z elektroniką i wideo. W piątek (24.05.19) na wrocławskim Musica Electronica Nova bohaterem stał się odziany w nowoczesne technologie fortepian. Koncert okazał się niezwykle udany, zarówno od strony zaprezentowanych kompozycji, jak i wykonawcy, pianisty Adama Kośmieji.

 

Adam Kuśmieja studiował w Manhattan School of Music w klasie Solomona Mikowsky’ego. W latach 2007–2011 został wyróżniony stypendium im. H. i H. Schonbergów. Jest także absolwentem Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy w klasie Jerzego Sulikowskiego i Katarzyny Popowej-Zydroń. Można więc śmiało powiedzieć, iż „Bydgoszcz pianistami stoi”, nie tylko tymi nowoczesnymi. Debiutancką płytą Kuśmieji jest fonogram firmy Dux ze wszystkimi dziełami Kazimierza Serockiego na fortepian solo (szkoda, że tej znakomitej twórczości nie ma więcej!). Kuśmieja znalazł się też na innych nagraniach w towarzyszeniu innych muzyków. Płytę z twórczością Serockiego trzymam właśnie w ręku, bo jedynym logicznym wnioskiem po koncercie pianisty w NFM było jej nabycie.

 

 

Fortepian najmocniej związał się z epoką romantyzmu, która trwa zresztą faktycznie do dziś, pozornie ustępując miejsca modernistom. Ale i wśród modernistów i postmodernistów, dominujących na Musica Electronica Nova fortepian ma się dobrze, o czym przekonał nas przedostatni dzień Musica Electronica Nova. Choć już Strawiński uznał, że fortepian jest tylko perkusją, czym mocno zirytował swojego przyjaciela Artura Rubinsteina, choć elektronika wielokrotnie chciała zesłać na strych wypełnionego strunami kolosa, to i tak najbardziej śmiali kompozytorzy nowoczesności sadzając przy fortepianie muzyka wracają jakby do muzycznej stolicy. Ich koncepcje ożywają, zyskują atrakcyjny wymiar, stają się komunikatywne. Cóż z tego, że niektórzy muzyczni rewolucjoniści uciekają na samo brzmienie nazwisk takich jak Beethoven, Chopin czy Schubert? Posadź ich przy fortepianie, a zaczną tworzyć z wielkim uśmiechem na twarzy. Wydaje się, że przed fortepianem, będącym nota bene jednym z najdoskonalszych instrumentów akustycznych, nie ma ucieczki. Jedyną możliwą drogą ewakuacji była oderwana od wszelkich żelaznych strun elektronika, ale właśnie koncert piątkowy dowiódł, że fortepian czuje się świetne także w świecie kabli, układów scalonych i elektronów.

 

Pierwszą zaprezentowaną kompozycją Koncert na fortepian i komputer (2019) Sławomira Kupczaka (1979), dedykowany Pierre’owi Jodlowsky’emu i skomponowany specjalnie na MEN. Dzieło zaczęło się od rytmicznego uderzania w dwa basowe klawisze fortepianu, w estetyce niemal rockowej i na bazie pogłosu i odbić i komputerowych przetworzeń tego brzmienia pianista dodawał kolejne dźwięki. Powstała z tego prawdziwa dynamiczna symfonia stalowych strunowych dźwięków, pełna ekspresji i ruchu. Efekt był pomiędzy minimal music a poetyckimi modulacjami muzyki elektroakustycznej. Kompozytorowi, zasiadającym przy komputerach Jodlowskiemu i Duchnowskiemu, oraz Kuśmieji udało się osiągnąć porywający, a jednocześnie niebanalny muzyczny wymiar. Utwór po części powstawał w Karkonoszach, tak jakby te stare, nazwane jeszcze przez Celtów góry nie były kamienne, lecz stalowostrunne.

 

Napięcie nie opadło, gdy usłyszeliśmy utwór Jacoba Ter Veldhuisa (1951) The Body of Your Dreams na fortepian, wideo i taśmę (2002). Za fortepianem zjechał ekran i pojawiły się na nim zapętlone reklamy pasa odchudzającego. Reklamom towarzyszyły zapętlone slogany reklamowe, zaś fortepian powielał ekspresję głosów zachwalających produkt, dodając do tego melodyczne nici muzyki minimalistycznej. Często, gdy kompozytorzy kontestują kulturę konsumpcyjną, mamy do czynienia z dziełami w swoim brzmieniu wyzywająco nieznośnymi. Tu było zupełnie inaczej – utwór był wręcz porywający w swoim minimalistycznym stylu. Może ta apologia pasu odchudzającego nie była wcale kontestacją kultury pośpiesznych pożeraczy, ale humanistyczną akceptacją nowoczesnego człowieka z jego wadami i szaleństwami. Choć trzeba przyznać, że prezentacje kulturystów i kulturystek stanowiące swego rodzaju puentę wyścigu o piękne ciało były nieco przerażające.

 

Twórczość Kazimierza Serockiego (1922–1981), czyli A piacere na fortepian (1963) i Veloce i Barbaro z Sonaty na fortepian (1955), okazała się najbardziej pianistycznym momentem koncertu. Pomysły kompozytora były jednak informatyczne, polegały między innymi na dowolnym doborze sekwencji użytych do wykonania utworu. Prócz tego w twórczości Serockiego słychać było ducha Weberna, chęć podjęcia dialogu z muzyką oderwaną od romantycznej codzienności przez śmiałe interwały i lapidarność formy. Było to świetne wykonanie i płytę Kuśmieji z dziełami Serockiego raz jeszcze polecam melomanom.

 

Pomiędzy dziełami Serockiego zobaczyliśmy Nocturne (Dennis Michael & Khieffer Beviz, Mátyás Wettl, Istvan Hollos; grupa / group: BlurBoyz) – pokaz wideo wyłonionego w programie 18. Biennale Sztuki Mediów WRO 2019. Tu już nie było fortepianu, lecz włączniki do napięcia na których grupa muzyków grała mocny i dość prosty rytm. Na przez kamerę scenie stały lampki nocne i migały, trochę w rytm przełączników, a trochę poza nim. Czasem się miało wrażenie, że lampy i lampki zasłaniają jakieś cieniste drabiny i inne obiekty błądzące po bliższym planie. Trzeba przyznać, że było to dość poetyckie rozwinięcie pojęcia nokturnu, błądzące w skoordynowany i zarazem chaotyczny sposób cienie tworzyły nastrój niepokoju i nocnej samotności.

 

Kompozycja Alberto Bernala (1978) Claude Debussy z serii Portrety na fortepian i wideo instalację (2016) polegała na uzupełnianiu przez fortepian zmian graficznych. Tymi zmianami była powolna zmiana zdjęcia Debussy’ego w neonowy kontur. Użyte interwały nawiązywały do strzępów muzyki impresjonisty. Dzieło też tworzyło ciekawy nastrój, choć moim zdaniem było trochę zanadto konceptualne. Opowiadanie o pączkach nie zastąpi pączków, tak samo koncept nie zastąpi ciekawej kompozycji czy dobrej grafiki bądź animacji. Tym niemniej jak na muzyczny konceptualizm coś w tym było, zaś koncert miał między innymi prezentować różne podejścia nowych twórców do fortepianu.

 

Na koniec koncertu było dzieło najbardziej znanego z zaprezentowanych twórców. Usłyszeliśmy Helmuta Lachenmanna (1935) Guero na fortepian (1970). Spodobało mi się bardzo, i z tej mojej estetycznej radości muszę się czytelnikom moich recenzji wytłumaczyć. Otóż niejednokrotnie tłumaczyłem, że nie lubię zamieniania skrzypiec czy fortepianów w drewniane perkusje. Można bębnić po strunach, można podłączać do strun tony elektroniki. Ale pudła rezonansowe fortepianu czy skrzypiec są zupełnie przypadkowym instrumentem perkusyjnym. Równie dobrze można wziąć ławkę ze sceny i w nią bębnić, albo jak Tarzan okładać się pięściami po torsie. Jestem przekonany, że jak ktoś chce perkusji w swojej muzyce skrzypcowej czy pianistycznej, to albo niech zatrudni perkusistę z perkusją, albo niech każe muzykom uderzać w struny, a nie w pudła rezonansowe. W fortepian i skrzypce można też próbować dmuchać jak we flet czy w trąbkę, można podłączyć je do wentylatora i udawać, że są organami. Tylko po co? Tymczasem Lachenmann słynie z używania instrumentów na przekór ich pierwotnej naturze. Są całe symfonie takiego antymuzykowania… Powinienem zatem zademonstrować swoje oburzenie na tego wybitnego skądinąd kompozytora i wyjść z sali. Ale nie, tak nie zrobiłem. Otóż Lachenmann robi rzeczy budzące mój najgorętszy sprzeciw, ale robi je genialne. W tym stukaniu i macaniu fortepianu, w używaniu klawiszy jak tarki, była pianistyka. Mogłem zamknąć oczy, i wbrew wszelkiej logice wyczuwałem w tym wszystkim doskonale kształt fortepianu i słyszałem nieobecną z pozoru muzykę. Jak prawie zawsze poczułem się przez Lachenmanna pokonany i klaskałem głośno mrucząc tylko coś pod nosem.

 

Adam Kośmieja / fot. Marcin Szpak

 

Na bis pianista zagrał Blanche Pierre’a Jodlowski’ego. Utwór zaczął się nieco crossoverowo, na pograniczu muzyki poważnej i niepoważnej. Lecz gdy tylko oderwaliśmy się z muzyką od ziemi i wystartowaliśmy w przestrzeń, kompozycja wybuchła wyobraźnią w najlepszym francuskim elektroakustycznym stylu i uśmiechnąłem się zadowolony.

 

Podsumowując – dzięki fortepianowi i świetnemu pianiście było to jeden z najlepszych koncertów Musica Electronica Nova. Muzyka była żywa, ciekawa i emocjonująca. Nie trzeba było się doszukiwać w sobie emocji czy szczątków zrozumienia. Fortepian nie tylko nie przeminął dla twórców muzyki nowej, ale nadal stanowi najlepszy wehikuł muzyczny, tak samo jak w czasach Beethovena, Chopina czy Schuberta. Oczywiście gdy kompozytor podda się całkowicie białym i czarnym klawiszom, przejdzie do obozu romantyków – tak jak Crumb i po trosze nawet Rihm. Co ciekawe po fortepian nie sięgają za często kompozytorzy świadomie i bez walki uromantycznieni, tacy jak Penderecki czy Pärt. Ich pewnie fortepian mógłby uklasycznić, a może nawet zmodernizować, kto wie?

Jacek TabiszStudiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Podobne materiały

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *