• niedziela, 22 października 2017 r.

Coś do picia …

Główna Fora Zdrowie i medycyna Coś do picia …

Otagowane: , , , , , ,

Ten temat zawiera 96 odpowiedzi, ma $s, i został ostatnio zaktualizowany przez  Orionis 3 miesiące, 1 tydzień temu.

  • Twórca
    Temat
  • #31070

    Alvert Jann
    Participant

    Temat ten służy wymianie opinii oraz piciu przez internet

  • Autor
    Odpowiedzi
  • #31071
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Wino Bordeaux Chatean Les Reuilles jest OK.

  • #31073
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    „Coś” to także jedno z imion potężnej, niewidzialnej postaci występującej w Biblii.

    • #31089
      Ocena postu: 0

      Orionis
      Participant
      1p

      …Czyli wiara w „coś” i …coś do picia… 🙂
      Generalnie wszystko, co postrzegamy, to dla nas jakieś „coś”.

      To Bordeaux niezłe jest, znam to wino.może nie jest to jakieś moje ulubione, ale ja w ogóle lubię Bordeaux, więc prawie każde mi mniej lub bardziej smakuje. Co Pan powie o tym winie, jakie wrażenia? Nie chodzi mi o żadne „fachowe” określenia 🙂 tylko, co Pan poczuł, nosem, na języku, co Pan pomyślał.

  • #31107
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Najpierw powiem o sokach. Bardzo dobry jest „Sok 100% tłoczony prosto z Jabłek i Mango – duża ilość miąższu” /Hortex/. Mam go właśnie przed sobą, doskonały po ćwiczeniach sportowych itp. Moim zdaniem może stanowić samodzielny posiłek, a nie tylko picie – jest w stanie zastąpić tradycyjną zupę. Ma smak mango, chociaż jabłko dodaje trochę cierpkości. Łagodniejsza wersja to napój „Mango. Owoce świata” /Tymbark/.
    Teraz o winie bez szpanu i snobizmu. Bordeaux Chatean Les Reuilles ma wiele zalet smakowych. Intensywny ale łagodny smak, porównać można do intensywnie bordowej powierzchni, ale matowej, bez agresywnego połysku, no i bez cienia goryczy. Dobrze pasuje do bluesa (chociaż język francuski do bluesa chyba nie pasuje, to według mnie wino francuskie pasuje, bo samo nie śpiewa).
    A co z Chianti…?

  • #31120
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Oczywiście, że o winie bez szpanu i snobizmu. To taki stereotyp, jeśli ktoś zna się na winie albo nawet tylko potrafi cokolwiek o nim powiedzieć, to jest zaraz podejrzany o snobowanie się. Jasne, że są tacy ludzie, którzy są snobami, ale są też tacy, którzy po prostu lubią wino i ewentualnie mają o nim jakąś wiedzę. Kluczem jest jednak jest to, że lubią. Ja nie jestem żadnym znawcą (jakoś nie odczuwam potrzeby, by koniecznie mówić „znawczynią”, ta część „praw kobiet” jest mi obojętna, może to nielogiczne, może niepoprawne, ale… ), po prostu lubię wino, wiem o nim to i owo, ale naprawdę bardzo niewiele. Wiedza (i umiejętność) jest stopniowalna, jak wiadomo, ta o winie też. W porównaniu z kimś, kto kompletnie nie ma o winie pojęcia, ja coś wiem, w porównaniu z prawdziwym fachowcem nie wiem nic. Ja przede wszystkim za rzadko piję, żeby mieć szansę „wyrobić się” :)) Dla dobra wiedzy powinnam pić więcej :)))
    A Pan bardzo ciekawie i przyjemnie opisał swoje wrażenia. I o to chodzi, o to, co czujemy i czy nam smakuje, reszta się nie liczy.
    Matowe… Ma Pan rację, właściwie każde Bordeaux jest matowe.
    Chianti? Nie otworzyłam go w ogóle, leży w korytarzu (tam chłodniej).
    A co z tym bluesem?

  • #31156
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Miałem na myśli nie szpanowanie i nie snobowanie się przy wyborze wina. Bordeaux Chateau Les Reuilles jest winem dla ludzi, a nie dla snobów. Fakt, że w Polsce samo zamówienie wina, a nie wódki, bywa traktowane jako snobizm, jako nienarodowe, niepisowskie, podobnie jak nie całowanie kobiety i księdza w rękę. A przecież w Biblii wino pije się co i rusz, więc katolicy powinni też zmierzać w tym kierunku.
    Co do bluesa, to jest to jeden z cudów świata, doskonały w wielu okazjach nie mających nic wspólnego ze smutkiem. Blues Brothers to nie był/jest film na smutno. Tabisz mógłby coś o bluesie napisać.
    A co z wpływem wina na zdrowie? Czy naukowcy zbadali to już z całą, absolutną pewnością, tak jak ruch obrotowy Ziemi wokół Słońca? Słyszałem, że fizycy badają już nie tylko ciemną materię, ale i czarne dziury. Nie jest podobno prawdą, że z czarnej dziury nic się nie może wydostać. Jest teoria, że do czarnej dziury coś z jednej strony wpada, ale z drugiej wychodzi. Jak z człowieka. Wiele można się w ten sposób dowiedzieć o czarnych dziurach.

  • #31231
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Zwyczaj całowania księdza w rękę to już nie jest aktualny w kościele, tylko biskupów w pierścień całują klękając przy tym uniżenie.
    A pewnie, że w Biblii piją wino, tylko katolicy to Biblii nie czytają, więc skąd mają wiedzieć :))
    Bluesa lubię słuchać, ale rzeczywiście przy Panu Jacku to lepiej się nie będę odzywać ;):) No, może powiem tylko, że w tym filmie to nie jest prawdziwy blues. Choć oczywiście wiem doskonale, że to tak samo precyzyjne określenie, jak „prawdziwe wino” albo „prawdziwy mężczyzna”, „prawdziwa kobieta” itp… Każdy coś sobie myśli, gdy to słyszy, ale precyzji to w tym nie ma żadnej :))
    Z tą absolutną pewnością, to żarcik taki, prawda? :)))
    (Skoro jesteśmy na forum, to wypada przejść automatycznie na „ty”. Sama postulowałam, ale potem jakoś inaczej wyszło i teraz mam niejasność obyczajową :)) Do jednych per „Pan”, do innych per „Ty”… Alvercie, to internet, więc jesteśmy per „ty”, OK? )
    Sprawdzasz mnie, czy jak? :)) A jakim cudem nauka mogła zbadać z absolutną pewnością wpływ czegokolwiek na zdrowie człowieka? Wiadomo całkiem sporo i stopień prawdopodobieństwa jest wysoki, ale nigdy nie wiadomo wszystkiego i nigdy nie wiadomo z absolutną pewnością. Niedawno np. zmieniły się nieco poglądy w medycynie na temat tego, jaka jest dzienna nieszkodliwa dawka alkoholu. Wydawało sie, że wiadomo, a niedawno, po nowych odkryciach, okazało się, że jednak nie było wiadomo i dziś już wiadomo coś innego :)) Niestety okazało się, że ta dopuszczalna nieszkodliwa dawka jest mniejsza niż wcześniej uważano. Pech! :))))
    Inne potwierdzenie tego, że nie możemy zbadać z absolutną pewnością wpływu czegoś na nasze zdrowie, to ciekawostka, którą gdzieś niedawno przeczytałam. Jacyś botanicy (nie pamiętam szczegółów, ale są do odnalezienia) odkryli, że pewna roślina, którą badali, potrafi transportować światło z liści do korzeni czymś w rodzaju kwantowego światłowodu. Czegoś takiego nawet nie podejrzewano do tej pory. Skoro tak mało wiemy o roślinach, które jemy, to cóż można powiedzieć pewnego o wpływie tych roślin na nas…
    Tak czarne dziury „parują”, tak to można nazwać (Hawking przegrał zakład). Natomiast nie wiadomo, czy to, co wchodzi w nie „z przodu”, wychodzi „z tyłu” :)) Są takie pomysły, że to jest jedna z możliwości, że tam „z tyłu” ta cała „wessana” materia wychodzi i powstaje nowy wszechświat, ale wiedzy o tym nie ma żadnej. Ja zadaję sobie w tym miejscu pytanie o ilość tej materii potrzebnej do powstania nowego wszechświata. Czy tyle, ile „wciąga” nawet supermasywna czarna dziura, to jest wystarczająca ilość materii, by powstał wszechświat, czy jest jakaś masa krytyczna, aby pojawiła sie nowa, „osobna” rzeczywistość. No i czy prawa fizyki tej nowej rzeczywistości będą takie same, jakim podlegała materia, z której ewentualnie powstanie. Ewentualnie, bo przecież nie wiadomo, czy faktycznie tam, „z drugiej strony” czarnej dziury coś „wychodzi”. No i też czy ta „zdematerializowana” za horyzontem zdarzeń materia, to jest jeszcze dalej ta materia czy już nowa materia? (Pojechałam, co? :)));) )
    A ciemną materię to naukowcy raczej starają się „wybadać” :)) bo badać to jeszcze nie bardzo mają jak. Temat jest szalenie ciekawy i pobudza wyobraźnię do czerwoności. No i jest dobry na wstępną pogawędkę, jeśli jest jakaś nadzieja, że rozmówca wie, o co chodzi :))) Czyż nie?

  • #31259
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    To jak jest dokładniej z wpływem alkoholu?
    Na czarnych dziurach znam się dobrze, a moim ulubionym czarnym bluesmanem jest John Lee Hooker.
    Oczywiście, że jesteśmy na „Ty”, forma na „Pan/Pani” hamuje w internecie agresję, ale nie powinniśmy mieć z tym problemu.

  • #31300
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Orionis, co do wpływu alkoholu na zdrowie człowieka, to charakter absolutny ma np. twierdzenie, że wypicie w ciągu godziny przez jednego osobnika beczki mocnego alkoholu ma skutek śmiertelny.

  • #31309
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Alvercie, jak to się mówi, muszę się dziś napić. Po prostu „muszę”. Jesteś tam? :)) Masz jakiś trunek, żeby napić się ze mną? :))
    Ja dziś piję piwo. Strong, bo piwo to ja piję tylko strong. A, tak. O piwie powiem potem.

    Jak jest dokładnie z wpływem alkoholu na człowieka? Jest toksyną po prostu. Znaczy – alkohol, dla jasności :)) No, człowiek też czasem potrafi być jak toksyna, choć nie każdy :)) Działanie zależy od dawki, jak słusznie zauważyłeś, jest taka dawka, która jest już śmiertelna. Mniejsze dawki mają działanie stopniowo zaburzające pracę mózgu i nie tylko. Oczywiście masz rację, działanie odizolowanego czynnika (w tym przypadku samego alkoholu) można potwierdzić czasem z tak dużym prawdopodobieństwem, że zostaje ono uznane za pewność. Wiadomo, że nauka musi przyjąć jakieś metodologiczne pewniki, by móc działać, inaczej za każdym razem od nowa musiałaby zajmować się udowadnianiem swoich podstaw. Oczywiście zgadzam się, że są takie twierdzenia, które w świetle przyjętej metodologii są pewne. Kluczem jest ta przyjęta metodologia, bez niej wszystko pozostaje względne. Nauka musi przyjąć jakąś metodologię, czyli – chwała filozofii! :))

    My pierwotnie mówiliśmy nie o działaniu samego alkoholu, a o działaniu wina na ludzkie zdrowie. A to jednak trochę inny temat. Wino zawiera alkohol, ale nie tylko, zawiera całe mnóstwo innych składników. Sam alkohol jest toksyną, choć i on w małych dawkach miewa w niektórych przypadłościach działanie korzystne. Natomiast wino, zwłaszcza czerwone zawiera wiele substancji bardzo korzystnych. Kieliszek czerwonego wina zawiera niewiele alkoholu, a wiele np. antyoksydantów. Szkodliwość niewielkiej dawki alkoholu jest niewielka :)) (mówimy o zdrowym człowieku), a korzyści jakie dają pozostałe zawarte w winie substancje są spore. Można uznać, że wino miewa korzystny wpływ na zdrowie niektórych ludzi (podkreślam MIEWA i NIEKTÓRYCH). Jednak właśnie obecność alkoholu częściowo niszczy wiele z tych cennych składników, więc mamy trochę taką sytuację, którą nazywano dawniej „skórka za wyprawkę”, minusy niwelują plusy. Może nie całkowicie, ale jednak obecność alkoholu ma swoje złe skutki. Np. taką samą jak kieliszek wina albo i większą ilość flawonoidów dostarczy nam garść świeżych ciemnych winogron czy innych owoców lub warzyw. Wcale nie musimy pić wina, by dostarczyć organizmowi te składniki.
    Jednak wino to nie tylko „środek spożywczy”, nie tylko napój. Wino ma także inne oblicza. Już samo tworzenie wina jest sztuką. Oczywiście w swej podstawowej wersji jest po prostu rzemiosłem, ale jak każde rzemiosło zostało doprowadzone przez utalentowanych ludzi do rangi sztuki. W piciu wina może chodzić tylko o to, by spożyć alkohol, może chodzić też o to, by poprawić trawienie zjedzonego posiłku, ale może też chodzić o coś więcej, o pewien rodzaj przeżyć, jakich dostarcza wino, o emocje, które wywołuje, o rodzaj podróży, w którą dobre wino potrafi zabrać tego, który je pije. „Wino to nie napój, wino to dzieło sztuki.” Ja się z tym zdaniem zgadzam. Oczywiście nie każde wino jest sztuką, ale zdarzało mi się pić wina, które uważam do dziś za dzieła sztuki i wiem, że stworzenie ich wymagało prawdziwego geniuszu, prawdziwej twórczej fantazji oraz wielkiej biegłości warsztatowej. I tu wcale nie chodzi o cenę, jasne, że najtańsze wina raczej nie są produktem twórczej inwencji, ale już wśród win o całkiem przeciętnej cenie można znaleźć prawdziwe perełki.

    A piwo… Piwo lubię tylko takie mocne w smaku, więc pijam tylko typu strong lub ciemne.
    Piwo jest doskonałym napojem izotonicznym, uzupełnia np. elektrolity, więc po upalnym dniu może całkiem dobrze człowiekowi zrobić (znów mówimy oczywiście o zdrowym, dorosłym człowieku). I oczywiście znów mamy tę samą sytuację, że zawartość alkoholu niestety niweluje korzystne składniki, ale nie całkowicie, więc bywa, że i tak piwo jest „opłacalne” po upalnym dniu. Ideałem byłoby pić piwo bezalkoholowe, ale przyznaję, żadne z piw dostępnych w wersji bezalkoholowej mi akurat nie smakuje, więc pijam te zawierające alkohol i to nawet więcej niż „zwykłe” piwa. Nikogo nie namawiam, tylko piszę o swoim guście co do smaku. Większa ilość alkoholu w piwie to i tak tylko kilka procent, np. 6,5% zamiast, 3,5%, to znacznie mniej niż zawiera wino. Jednak alkohol to zawsze alkohol i zawsze należy pamiętać, że nie można go pić bezkarnie, zawsze ma swoje działanie na organizm, i nie należy tego lekceważyć. (Musiałam to napisać, żeby nie było :)) że zachwalam substancje odurzające nie ostrzegając o ich negatywnych skutkach :)) Ostrzegłam. A teraz muszę się jeszcze napić, otwieram drugą puszkę.)

    Alvercie, znasz się na czarnych dziurach? Wyjaśnij, proszę.

  • #31320
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Orionis, znów nie wyszło z piciem przez internet. Zajrzałem do poczty przed 24.00, a później po 2.00 i uznałem, że za późno.
    Straszne rzeczy piszesz o alkoholu, pijam rzadko i w sposób nietypowy, nienarodowy, potrafię dolać kieliszek wódki do szklanki soku z mango, dobra rzecz. Ale z tego, co piszesz, to to również zażywanie trucizny. Strasznie brzmi.
    Pozostaje czysty sok z mango. A rano i po południu kawa. Chyba to nie trucizna? Pijam 2-3 łyżeczki dziennie. W czasach studenckich pijało się mocną herbatę, teraz wolę kawę. Co o tym sądzisz?
    Co do czarnych dziur, to był żart. Wątek tych dziur pojawił u mnie w „Coś do picia” pod wpływem przeczytania w tygodniku „Niedziela” relacji ze spotkania prof. Abramowicza, astrofizyka i zdeklarowanego katolika, z jezuitami, o ile dobrze pamiętam. Dowcipnie mówił właśnie o czarnych dziurach w kontekście wiary religijnej. Profesorowie Abramowicz, Meissner, Jacyna-Onyszkiewicz, astro/fizycy + Heller to moi ulubieńcy. Nawet swoją działalność na racjonaliścieTV zaczynałem od krytykowania Meissnera i Hellera, zaznaczając, że nie idzie mi o ich osiągnięcia w dziedzinie fizyki, tylko o wypowiedzi na temat spraw nadprzyrodzonych. Heller to jednak powielacz powtarzający osiągnięcia średniowiecznej teologii, że to Bóg stworzył prawa przyrody, bo mają charakter matematyczny (Heller nie pisze, że idzie tu o matematyczny opis rzeczywistości, tylko że istnieją matematyczne prawa tkwiące w przyrodzie, ustanowione przez Boga). Meissner to potrafi tylko powiedzieć słowo „transcendencja”, sugerując, że Bóg istnieje i ona jako fizyk jest o tym przekonany. Z czasem uznałem jednak, że lepiej zająć się przede wszystkim dokumentami kościelnymi, Biblią, teologia, Katechizmem, podręcznikami religii. To zajęcie mnie wciąga, chociaż mam za mało czasu.
    Na razie!!

    • #31402
      Ocena postu: 0
      Piotr Korga
      Piotr Korga
      Participant
      0p

      „A piwo… Piwo lubię tylko takie mocne w smaku, więc pijam tylko typu strong lub ciemne.”
      -Gdy się szuka w piwie smaku, to zdecydowanie polecam niepasteryzowane, a najlepiej też niefiltrowane i niezbyt zimne, ok. 12-15 st. Im krótszy okres przydatności do spożycia, tym lepsze. Zareklamuję piwa z Browaru „Amber”, np. „Żywe”. „Ciechan” też ujdzie.

      • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesiące, 3 tygodnie temu przez Piotr Korga Piotr Korga.
  • #31342
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Tak jest, znów nie wyszło. Może trzeba sie z wyprzedzeniem umawiać? Albo ustalić jakiś stały termin i zawsze w tym dniu pić? U króla były obiady czwartkowe, to może picia czwartkowe..? :))) Zresztą poczęstunek też można wirtualnie podać, nic nie stoi na przeszkodzie, mogą więc być kolacje czwartkowe.
    Nie, no z tym alkoholem, to nie ma co się tak przerażać. Jeśli pije się sporadycznie i niedużo, a zdrowie w porządku, to nic strasznego się nie stanie. Niemniej jest faktem, że alkohol jest szkodliwy i nie ma co wybielać.
    No, ale imprezy internetowe mają to do siebie, że niby są trunki „na stole”, a w rzeczywistości wszyscy popijają rumianek :)))
    Czy kawa jest trucizną? Zależy dla kogo :)) Jeśli ktoś ma problemy z sercem albo wysokie ciśnienie, albo problemy gastryczne, to kawa może zaszkodzić, ale dla zdrowego człowieka 2-3 łyżeczki dziennie to nie jest szkodliwa dawka. Mocna czarna herbata jest już gorsza, bo zawiera dużo garbników, może działać drażniąco na żołądek, zwłaszcza, gdy jest długo zaparzana, ją lepiej parzyć dość krótko, zresztą wtedy ma działanie pobudzające, natomiast parzona długo działa „nasennie”.
    Oprócz kawy i czarnej herbaty są jeszcze inne możliwości. Dziś wymienimy roibos. Herbata z czerwonokrzewu afrykańskiego jest cenna bo nie zawiera wcale kofeiny, więc bez przeszkód można ją pić wieczorem, przed snem. za to jest bogata w minerały, np. magnez w bardzo dobrze przyswajalnej postaci.
    Idę spać, dość racjonalizmu :)) czas na sny, niech mi się przyśnią jakieś fajne niedorzeczności :)) czego i Tobie życzę!

  • #31365
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Rooibos przez internet, to mi się bardzo podoba. Czwartki też, o 24.00 ?? Czy wiesz, jak i gdzie najlepiej nabyć rooibos? Przeglądałem internet, są bardzo różne firmy i mieszanki, wolałbym czystą postać i dobrą firmę. Są też chyba rooibosy zielone i czarne, fermentowane – które lepsze?
    A jaki jest wpływ rooibosu na moce umysłowe? Rooibos uspokaja, OK, ale czasami trzeba się pobudzić. Idzie mi o coś działającego podobnie jak kawa. Czy rooibos rozjaśnia umysł, czy czy tylko uspokaja? Spróbuję oczywiście popraktykować, ale czy masz jakieś doświadczenia?
    Do usłyszenia

  • #31366
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Czwartki, 24.00. Idealna pora na imprezy internetowe :)))
    Będziemy pić i omawiać lektury. Typowe, dzikie, nocne rozrywki racjonalistów.
    Rooibos nie działa uspokajająco, po prostu nie ma kofeiny, więc nie działa pobudzająco. Czy rozjaśnia umysł? Jakoś spektakularnie – to nie, ale oczywiście zawarte minerały, przeciwutleniacze i inne zdrowe składniki z pewnością są korzystne dla umysłu.
    Działają np.: żeń-szeń, cytryniec chiński i… i… nie mogę sobie w tej chwili przypomnieć nazwy, ale stosowałam osobiście w kryzysowych momentach i trzeba powiedzieć, że efekty były odczuwalne. Później sprawdze, jak to się nazywa. Żeń-szeń trzeba brać systematycznie, żeby działał, jednorazowa dawka nie daje większych efektów. Dwie informacje o żeń-szeniu. Jeśli ktoś ma nadciśnienie, nie powinien go brać. Należy go przyjmować długotrwale, aby skutkował, ale co jakiś czas trzeba robić przerwy.
    Roibosy piłam różne, nawet takie prosto z Południowej Afryki przysłane, jedne bardziej mi smakowały, inne mniej, ale mam jeden ulubiony i zdziwisz się może. Jest to rooibos w torebkach dostępny w wielu zwykłych sklepach. No, nie wiem, czy powinnam tu podawać nazwę, bo to będzie jak reklama… Zielono-czerwone pudełko,zafoliowane (torebki też zafoliowane, więc nie wietrzeje), nazwa firmy zaczyna się na „A”. To delikatny, ale aromatyczny rooibos, często zawiera dodatek kwiatów (zależnie od pory zbiorów), co daje lekką miodową nutę. Normalnie rooibos parzy się kilka minut, ale polecam parzyć torebkę króciutko, wtedy naprawdę bardzo przyjemnie pachnie i delikatnie smakuje. Oczywiście parzona dłużej będzie zawierała więcej składników, bo „naciągnie”, ale już niestety wtedy straci ten aromat, który ja osobiście bardzo lubię i polecam spróbować.
    To tylko herbata w torebkach, ale dla mnie okazała się najlepsza.
    (Aby delektować się naturalnymi walorami herbat, nie należy ich słodzić, to psuje smak. Ja właściwie niczego nie słodzę, ale nie jestem ortodoksyjna, gorąca czekolada jest wyjątkiem :));) Jeśli ktoś słodzi i chce przestać, to może zacząć od tej właśnie herbaty, bo ma odrobinę naturalnej słodyczy.)

    Dlaczego zainteresowala Cie historia Kościoła katolickiego? Rozumiem, że to kawał historii, że to warto znać, ale mnie to czasem przeraża. I poraża. Tyle ułudy i obłudy…

  • #31367
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Dziękuję za info, spróbuję nabyć. Do zobaczenia. Trzeba uważać, żeby nie zalać klawiatury.

  • #31404
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Klawiaturę dobrze mieć na wysuwanej półce pod biurkiem, a picie trzymać na biurku, wtedy nawet wylanie nie od razu zagraża klawiaturze, ale fakt, i tak może pocieknąć na półkę, bo podczas pisania jest przecież wysunięta. Trzeba szybko wsunąć półkę i jak najszybciej wycierać biurko :))) Gorzej, gdy korzysta się z laptopa… :)))

    Myślę sobie, że jeśli mają być Obiady Czwartkowe (kolacyjki północne czwartkowo-piątkowe), to trzeba chyba trochę luda ;)) zaprosić… Obiady czwartkowe były imprezami towarzyskimi, ale i służącymi wymianie myśli, rozwojowi nauki i sztuki itp. Dwuosobowa ekipa to trochę mało jak na tak ambitne przedsięwzięcie. Nie wiem, czy ktoś zechce tu zaglądać, ale można spróbować. Na tej stronie nie ma tzw. życia towarzyskiego, bo nie ma żadnego poczucia wspólnoty. Tu się toczy „walka polityczna” na noże, a nie tam jakieś wspólne picie piwka wieczorami i gawędzenie o wspólnych zainteresowaniach :))) Czy możliwe jest, że ludzie tutaj dadzą się wciągnąć w sytuację towarzyską, jak to zrobiliśmy my dwoje? Naprawdę nie mam pojęcia, ale może spróbujmy, w końcu nic nie ryzykujemy. W razie jakby ktoś nas wyśmiewał, to możesz zwalić winę na mnie, no wiesz, że kobieta, to od razu chce złagodzić obyczaje, że koniecznie chce popsuć taką fajną wojnę zaproszeniem na podwieczorki, bo jak to baba, chce się zaprzyjaźniać i rozmawiać zamiast walczyć jak na racjonalistę przystało :)))))
    Nie wiem, czy pomysł ci odpowiada, ale jeśli tak, to trzeba to odrobinę zaplanować. To znaczy ustalić CO i JAK chcemy tu zrobić.
    No np. chyba potrzeba otworzyć jednak nowy wątek pod bardziej jasnym tytułem, może jakieś „Wieczorne rozmowy i coś do picia” czy coś takiego. Jest też chyba problem techniczny z długością takiego wątku, zwłaszcza, że to forum nie ma wygodnych rozwiązań technicznych. Pewnie byłoby konieczne po prostu zamykanie starych części i otwieranie systematycznie nowych pod tym samym tytułem. Znam cztery fora, na których coś takiego funkcjonuje z wielkim powodzeniem, dobre rozwiązania warto naśladować. Wszystko oczywiście przy optymistycznym założeniu, że będą jacyś inni chętni do spotkań towarzyskich nad klawiaturą i czymś do picia, dla dwóch osób to bez znaczenia i tak damy sobie radę.
    A swoją drogą, zastanawiałeś się, czy to, co my sobie pisaliśmy o sokach, winach, rooibosach i czarnych dziurach, ktoś z użytkowników czyta? Podejrzewam, że tak :)) No, to co stoi na przeszkodzie, żeby się dołączyli? A może oni myślą, że to jednak wygląda na sytuację „jeden na jeden” w parze mieszanej, to co będą „się wcinać”? :))) :))) Noooo, faktycznie, bardzo intymna sytuacja… Ile jest wejść na tę stronę? :))))) No, ale z drugiej strony, w dobie „fejsa”, tłita” i in., gdzie ludzie robią wszystko publicznie, to kto w końcu wie… Może racjonaliści też tak mają..? :)))) No, dobra, żarty na bok (chwilowo), powiedz, co Ty na to i jak to zrobimy :)))) (tak się zmusza ludzi pod pozorem dobrowolności, czyli coś jak zadany temat pracy „Napisz jaki jest twój ulubiony bohater literacki i dlaczego Lenin?” :)))) )
    🙂

  • #31405
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    O, Piotrze! Witaj! Jak miło!
    O, tak, niepasteryzowane piwo bywa świetne. Piłam tylko parę razy. Najlepsze w Czechach. Dobre było. a w dodatku chyba mi smakowało tym bardziej, że chciało mi się pić po długim chodzeniu po górach.

    Acha, a ten wątek to może jednak lepiej przenieść do innego działu… Np. „Humor” i zatytułować sensownie… ?

    • #31406
      Ocena postu: 0
      Piotr Korga
      Piotr Korga
      Participant
      0p

      Akurat piję „Żywe”…niebo w ustach ;-). Mam pytanie. Coś tu jest nie tak z tymi „łapkami”. Gdy chcę komuś kliknąć np. tę z kciukiem do góry, to wszystko przeskakuje mi na początek wątku, a punktu przyznanego nie widać. Tylko u mnie tak to działa (nie działa), czy mam się czepiać Jacka?

  • #31411
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Witaj Piotrze!! Zapraszamy na czwartek godzina 24.00. Może jeszcze znajdą się chętni?

    • #31414
      Ocena postu: 0
      Piotr Korga
      Piotr Korga
      Participant
      0p

      Witam! Nie pamiętam kiedy o 24 tej byłem przytomny. Ranny ptaszek jestem, wstaję 5,30. Czwartek to imieniny, kilka piw pójdzie..i w kimono 😉

      • #31425
        Ocena postu: 0

        Alvert Jann
        Participant
        0p

        Rzeczywiście, to wyjątkowy czwartek: Sto lat, sto lat … Piotrze. Może ustalimy także inne terminy. A idzie o to, by poforumować w łagodniejszej, towarzyskiej atmosferze.

        • #31426
          Ocena postu: 0
          Piotr Korga
          Piotr Korga
          Participant
          0p

          Dzięki! Urodziłem się też we czwartek, więc co tydzień jest okazja ;-). Ale nadal nie wiem dlaczego nie mogę komuś przyznać punktu. Co nacisnę „łapkę” to rzuca mi tekst na początek wątku i tyle. Tylko ja tak mam?

          • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesiące, 3 tygodnie temu przez Piotr Korga Piotr Korga.
  • #31428
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    A wiecie, że obchodzenie dnia imienin to jest katolicki obyczaj? Chodziło o świętego patrona, od którego wzięto imię w dniu narodzin dziecka. Potem zwyczaj nadawania dzieciom imion po świętych wspominanych w danym dniu roku liturgicznego osłabł, ale zwyczaj obchodzenia „święta imienia” pozostał.

    Piotrze, nie tylko Ty tak masz, to forum nie jest za dobrze zrobione w sensie technicznym, ma różne wady i brak mu wielu typowych funkcji. To wina informatyka, które je skleił. Niektóre wady to drobiazgi, jak np. to, że emotikonki zawsze pojawiają się na początku linijki bez względu na to, gdzie się je chce wstawić, tak jest zresztą nie tylko na forum, ale na całej stronie. Są jednak poważniejsze problemy, jak np. brak możliwości edycji.
    No, ale mamy to, co mamy i obecnie musi nam to wystarczyć, bo jak zrozumiałam słowa redaktora, nie ma możliwości w tej chwili, by to zmienić. No, chyba, że zgłosi się ochotnik, który potrafi takie rzeczy robić i zrobi w czynie społecznym. Nie jestem specem, ale wiem, że dla fachowca to jest niewielka robótka, dziś są dostępne bardzo poręczne „półfabrykaty” do tworzenia forów i jeśli ktoś się na tym zna, to wystarczy parę godzin pracy, by powstało porządne forum z dobrymi funkcjami.
    Nieważne, jakie to forum, ważne, że jest i można używać :)) Potem się pomyśli, jeśli będą powody.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesiące, 3 tygodnie temu przez  Orionis.
  • #31430
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    A, nie, przepraszam, edycja jednak działa.

    • #31435
      Ocena postu: 0
      Piotr Korga
      Piotr Korga
      Participant
      0p

      Tak, edycja działa, jakiś czas…. Pamiętam, że na początku „łapki” też działały. I tak samo jak w komentarzach, szkoda że automatycznie nie jest zaznaczony adresat odpowiedzi. A jeszcze jakby jakieś ludzkie tło, kolory czcionek i obrazki do wklejenia… ot, jak na racjonaliście.pl

  • #31470
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Witam gorąco, czy już są jacyś chętni do napicia się przez internet?

  • #31471
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Jestem. Co pijesz? ja piwo, wczoraj był taki upał, a ja miałam dużo do zrobienia…

  • #31472
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Piję rooibos, dobry napój, producent pisze, że można z lodem i dodatkami. Pomyślę o tym.

  • #31473
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Wczoraj po tym upale była wielka burza, wracałam wieczorem samochodem w tej burzy. Musiałam się RACJONALNIE ZASTANOWIĆ ;)) ((właśnie jak to jest, gdy ktoś się zastanawia, ale wcale nie jest to racjonalne? :)) ), co zrobić. Przestrzeń była otwarta, na dużym wzniesieniu, w które na moich oczach uderzył piorun. Ja nie z tych, co panikują i niejedną burzę w życiu zaliczyłam, w różnych okolicznościach, ale to nie były przelewki, bo byłam dokładnie pod wielką chmurą burzową i jakąś decyzję musiałam podjąć. Wiadomo, że gdy walą pioruny nie należy jechać szybko, bo to zwiększa znacznie prawdopodobieństwo trafienia. Mogłam albo sie zatrzymać albo jechać powoli. Stać nie chciałam z różnych względów, więc jechałam powoli. I mam pytanie, czy wiesz, jaką maksymalną prędkość w takim przypadku się zaleca? Szczerze mówiąc nie wiem, jechałam ciut poniżej 40/h. I drugie pytanie. W samochodzie człowiekowi nic nie grozi, wiadomo gumowe opony, ale jeśli zostanie trafiony, to co sie dzieje z samym samochodem? No, elektryka, to chyba tego nie może wytrzymać, prawda?

  • #31474
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Ja nie pijam herbat na zimno. tylko na gorąco.

  • #31477
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Parę lat temu zaliczyłam w samochodzie takie bardzo solidne oberwanie chmury. Przez ok.40 min. stałam na poboczu, bo nic nie bylo widać, przez polowe tego walił grad kilkucentymetrowej średnicy. Ależ to jest hałas, blaszane pudlo rezonuje mimo wygłuszenia w środku… No i troche strach, że jednak szybe może rozbić, ale nie rozbiło. Natomiast zalalo na metr głebokości miasto położone w dolinie, przez ktore miałam przejechać, musiała kombinowac jakiś objazd, a tam to nie bylo łatwe.

  • #31478
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Ja wiem, że w samochodzie OK, ale co z samym samochodem, pytam… No, bo przecież jesli piorun uderzy w czasie jazdy, kiedy elektryka działa… Ciekawe, nie wiem. No niby teoretycznie, jesli n ie ma żadnego przebicia na karoserię (a nie powinno byc przecież), to nie powinno sie „zjarać” ;)) ale tak naprawde nie mam o tym pojęcia.

    Nikt nie przyszedł, Alvercie… Ciekawe, czy nie chcą, czy pora nieodpowiednia, czy są , ale sie nie odzywają..? :))

  • #31479
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Według interpretatorów Księgi Apokalipsy, te ostanie burze są zapowiedzią zbliżającego się Armagedonu. To dopiero byłoby ciekawie!!

  • #31480
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Ich strata :)))
    No, moja też, bo może ktoś by się znał na samochodowej elektryce i rozwiał moje wątpliwości… Ja tam zawsze wolę się dowiedzieć od żywego człowieka niz z netu…

  • #31481
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Był film pod tym tytułem, ale tam szlo o asteroidę, co ma uderzyc w Ziemię. Z czarującym Brucem Willisem i jeszcze bardziej czarującym Benem Affleckiem…

    Świadkowie Jehowy sporo mówią o Armagedonie.

    • #31484
      Ocena postu: 0

      Alvert Jann
      Participant
      0p

      Nie tylko Świadkowie Jehowy, także JPII powoływał się na Apokalipsę. Dziś skończyłem pisać o diable nowy tekst i o tym przy okazji.

  • #31482
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Z samochodem też OK, spływa po nim elektryczność jak woda po kaczce. Dziwne to, ale chyba prawdziwe.

  • #31483
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Właśnie, armagedon. Ciekawe, ile ludzkośc w ogole jeszcze pożyje. Jakaś asteroida może trafić w Ziemię za rok albo za milion lat. Prawdopodobieństwo rosnie, bo od ostatniego uderzenia sporo juz minęlo. Myślisz czasem o tym? Ja nie mysle w wymiarze katastroficznym, ale takim filozoficzno-kosmologicznym, powiedzmy, jak to w ogóle może wyglądac we Wszechświecie, jak dlugo może trwac jedna cywilizacja itd…

    • #31486
      Ocena postu: 0

      Alvert Jann
      Participant
      0p

      Nie tylko Świadkowie Jehowy, także JPII powoływał się na Apokalipsę. Dziś skończyłem pisać o diable nowy tekst i o tym przy okazji. Znalazłem bardzo dobry obrazek. Muszą to na polskimateiście zamieścić dziś.

  • #31485
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Piwo wypiłam, przechodze na zieloną herbatę :)) Muszę uzupełnić płyny.

    A wracając do Biblii, nie odpowiedziałeś poprzednio, skąd się wzięły Twoje zainteresowania biblistyką i historią Kościoła…

    • #31488
      Ocena postu: 0

      Alvert Jann
      Participant
      0p

      Od 14 roku życia jestem ateistą, chociaż wychowałem się w katolickiej rodzinie, więc jak Kościół i nasi politycy zaczęli na punkcie religii szaleć, to postanowiłem pisać. Sam nie byłem religią dręczony, ani nie ucierpiałem. Uważam, że nie wystarczy antyklerykalizm, trzeba propagować także ateizm, krytykować wiarę religijną jako taką.

  • #31487
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Acha, czyli nawet, jak piorun uderzy w jadące auto, to można dalej jechać, bo wszystko działa…

    Jesteś tam? Ty tak wolno piszesz? :)) Czy tak wolno czytasz moje rozwlekłe posty? :));)

    • #31490
      Ocena postu: 0

      Alvert Jann
      Participant
      0p

      Teraz już chyba mogą pisać szybciej, bo początkowo musiałem cofać się to forum i wchodzić w nasz temat, bo inaczej Twoje wpisy była niewidoczne (pokazywały się natomiast w poczcie). Ale może już OK.

  • #31489
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Wiesz co, mam propozycje techniczną, nie pisz odpowiedzi pod postami, tylko tak ogólnie odpowiadaj „na końcu”, bo to sie zaczyna mieszać. OK?

  • #31491
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Co sądzisz o takim cichym konflikcie między propagowaniem antyklerykalizmu albo ateizmu?

  • #31492
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Co do możliwości uderzenia jakiegoś ciężkiego przedmiotu w naszą Ziemię, to jest to możliwe, ale tym bardziej zadziwiają mnie opowieści o tym, jaki to ład panuje w przyrodzie i wszechświecie całym.

  • #31493
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Moja historia jest skomplikowana, naprawdę skomplikowana.

    Ja odróżniam religię w wymiarze społecznym od religijności w wymiarze osobistym. To nie chodzi o to, że bronię jakichś konkretnych wierzeń, ale o to, że każdy ma prawo przeżywać swoje życie tak jak chce. Problemem jest dopiero tworzenie doktryny, narzucanie jej i „robienie” polityki z religii. No, wiadomo, o co chodzi. Prywatne intuicje ludzi, że być może istnieje coś, czego nie widać, nie są złem, złem jest dopiero twierdzenie, że to nie są jakieś intuicje czy marzenia, ale pewność i wszyscy powinni to uznać za pewność. Do samej wiary trudno miec większe pretensje, przynajmniej społeczne, co innego z religią instytucjonalną, która narzuca swoją doktrynę.

  • #31494
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Co dokładniej masz na myśli z tym cichym konfliktem, bo nie wiem, czy rozumiem ?

  • #31495
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Także sądzę, że może istnieć „coś”, jakaś prarzeczywistość odmienna od naszej, nawet pisałem kiedyś o tym. Problem w tym, dlaczego nazywać to „coś” bogiem? Wydaje mi się, że to „coś” nie ma i nie powinno mieć nic wspólnego z bogiem, a w szczególności z Bogiem. Bóg/bóg to pojęcie mitologiczne, nic więcej.

  • #31496
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Ład w kosmosie? A skąd!
    Tak ogólnie to bardzo ciekawy temat, jak ten chaos materii przechodzi do jakichś form uporządkowania tymczasowego, a jednocześnie cały czas dąży do tego chaosu. To jest bardzo podstawowe pytanie i dla fizyki i dla filozofii. Oczywiście słowa „chaos” używam właściwie umownie, bo trudno w ogóle mówić o jakimś chaosie, jeśli praktycznie nie można mówić o porządku. To tylko dwa przybliżone określenia różnych stopni uorganizowania materii, ale nie istnieje żaden absolutny porządek, ani absolutny chaos, to kwestia naszego postrzegania, zależna od punktu wyjścia.

  • #31497
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Myślę, że „Bóg” ma wiele wspólnego z samotnością człowieka. Nadzieja na to, że jest ktoś, kto uczestniczy w naszym życiu, komu „opowiadamy” nasze istnienie…
    Miłosz o tym świetnie napisał. Zaraz znajde ten wiersz (jeśli pamiętam, w ktorym tomiku jest)

  • #31498
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Materia zawsze musi być jakoś uorganizowana, bo inaczej nie mogłaby chyba istnieć. A religijni fizycy mówią, że to Bóg stworzył prawa przyrody, taki demiurg platoński miałby to być.

  • #31499
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    „Komu opowiadamy co zdarzyło się nam na ziemi, dla kogo ustawiamy wszędzie wielkie lustra w nadziei, że napełnią się i tak zostanie?

    Zawsze niepewni czy to byliśmy ja i ty, Annalena, czy kochankowie bez imion
    na tabliczkach z basniowej emalii.”

    („Annalena”, tom „Nieobjęta Ziemia”

  • #31500
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Rozumiem , że >„Bóg” ma wiele wspólnego z samotnością człowieka<, rozumiem potrzebę posiadania kogoś bliskiego. Ale po co zastępować kogoś bliskiego jakimś wyimaginowanym Bogiem? Na tym żerują później różni oszuści religijni, tworzą religię, i zamiast kogoś bliskiego, mamy jakiego teologicznego koszmarka, jakim jest w istocie Bóg stworzony przez kapłanów od starożytności po dzień dzisiejszy.

  • #31501
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    No, właśnie tak to wygląda, że materia chyba manifestuje sie dla nas jako istnienie tylko wtedy, gdy stanowi jakąś forme uogranizowania i/lub odzizaływania, czy w sumie też jakiegos uorganizowania, na jedno wychodzi. A może to my potrafimy postrzegać istnienie materii tylko w tej formie, tzn. poprzez związki.
    Wiadomo, że fizyka może badać materie tylko poprzez jej wzajemne oddziaływania, ale czy w ogóle materia tak istnieje, czy tylko my nie posiadamy innego sposobu jej obserwowania. Znowu podstawowe pytanie :)) o to, czym jest materia. Już sie zwierzałam z tych myśli, gdy pisałam o hipotezie powstawania nowych wszechświatów za horyzontem zdarzeń czarnej dziury :))

  • #31502
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Kiedyś zacytowałem Tuwima, wiersz nieco kabaretowy, ale ciekawy. Poprzedziłem go komentarzem brzmiącym antyromantycznie i z trochę zmienioną perspektywą (ale już chyba czas spać?):

    > Czasami z nostalgią mówi się, że racjonalne myślenie i nauka odczarowują świat, niszczą wyobrażenia zakorzenione w religii i magii. Nie ma czego żałować. Lepiej mówić o odfałszowaniu, i nie żałować odczarowania. Obraz świata, który kreśli nauka, jest bardziej ekscytujący, ciekawszy i ma walor prawdy.

    Strofy poetyckie czasami ujmują problem lepiej niż jakakolwiek analiza. Dlatego naukowcom, skłonnym dziś jeszcze wierzyć w boga lub transcendencję, polecam alegoryczny wiersz Juliana Tuwima (skróty i tytuł pochodzą od A. Janna):

    SEN O TRANSCENDENCJI

    Pomnę dzieciństwa sny niewysłowne

    Baśń lat minionych wstaje jak żywa

    Bajki czarowne, bajki cudowne

    Opowiadała mi niania siwa

    O złotym smoku, śpiącej królewnie

    O tym jak walczył rycerzy huf

    A gdy skończyła, płakałem rzewnie

    Prosząc, nianiusiu, mów dalej mów

    Mów dalej, mów dalej, mów jeszcze

    Aż usnę i dalej śnić będę

    Niech we śnie spokojnym wypieszczę

    Złocistą tajemną legendę

    Złóż z marzeń wzorzystą mozaikę

    Niech przyjdą rycerze tu do mnie

    Mów dalej czarowną swą bajkę

    Ja bajki tak lubię ogromnie <

  • #31503
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Możliwe, że ludzie zastepują tę wewnętrzą potrzebę bliskości Bogiem wymyślonym, opisanym, opatrzonym jakimiś rytuałami, bo nie chcą tej niepewności, o której pisze Miłosz. Ludzie pragną stałości, pewności, potwierdzenia, jakiegoś gruntu. Intuicja to dla człowieka zwykle za mało. Tylko niektórzy potrafią zaakceptować, że nie wiadomo, jak jest naprawdę i żyć z tym bez lęku jak gdyby nigdy nic. Większość ludzi przeraża perspektywa życia w niepewności. Prawda nic ich nie obchodzi, obchodzi ich poczucie bezpieczeństwa. Chcą, żeby ktoś im powiedział, jak jest i jak mają żyć. Jesli pozostali też to przyjmą, to znaczy, że wszystko w porządku, „można żyć spokojnie”.

  • #31504
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Pytasz, czy czas spać?

  • #31505
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Ciągle jak mam otwarty nasz temat, to nie pojawiają się Twoje odpowiedzi – i muszę wracać do pierwszej strony forum. Nie wiem dlaczego?
    Co do spania, to chyba czas, bo niebawem 3.00.

  • #31506
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Ja widzę Twoje wpisy, ale raz mi wszystko „uciekło” na górę i nic nie działało przez chwilę. Cha, cha, ta strona uczy racjonalistycznego zaakceptowania niepewności :)))

    Dobranoc! Życzę miłych snów (bajek, baśni)!

  • #31507
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Dobranoc!!

  • #31623
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Czy będą chętni do picia dowolnych napitków przez internet dziś o 24.00 ??

  • #31626
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    I co, są chętni?
    🙂

  • #31627
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Jestem! Ci pijesz?

  • #31628
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Miało byś: Co pijesz?

  • #31629
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Herbatę ziołową, mieszankę

  • #31630
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    A ja rooibos, dodałem mały kieliszeczek zwyczajnej whisky, którą dostałem kiedyś w prezencie. Dobrze smakuje.
    Ale do meritum. Skończyliśmy tydzień temu na pytaniu o głębsze powody religijności osobistej. Nie wyczerpaliśmy tego tematu, a jest on ważny. Jakie są te powody?

  • #31631
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Czy odświeżanie strony dalej Ci nie działa?

  • #31632
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    A, wiesz, o religijności to dziś pisałam w komentarzu do Andrzeja pod jego rozmową z profesorem Obirkiem. Nie czytałeś..? Nie wiem, czy pisac to, co juz napisałam tam. Pewnie mozna jeszcze sporo o tym powiedzieć

  • #31633
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Rooibos z wkładką? Kiedys piłam z dodatkiem jakiejś wódki, miodu i plasterka pomarańczy, świetne było.

  • #31634
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Czytałem Twój komentarz, też tam napisałem, idzie więc o coś nowego.
    Natomiast ciągle mam problemy z czytaniem Twoich postów tu na forum.

  • #31635
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    A zwykłe odświeżanie strony ?

  • #31636
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Co rozumiesz przez zwykłe odświeżanie strony?

  • #31637
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Zrozumiałam, że nie pokazują Ci się moje komentarze, gdy ja je wpisuję. Pytam, czy pokazuja Ci sie, gdy odświeżasz stronę? U mnie po odświeżeniu pokazują się Twoje.

  • #31638
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Ale co to jest „odświeżanie strony”? Może mój stopień niewiedzy Cię zadziwia, ale nie wiem, jak odświeżyć.

  • #31639
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    To znaczy chodziło mi o to, że automatyczne odświeżanie strony nie działa, ale może działa „ręczne”. U mnie działa.

  • #31640
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    A jak robisz „ręczne” odświeżanie?

  • #31642
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Nie, nie zadziwia mnie. Na górze strony, w oknie przeglądarki, w tym długim okienku, gdzie jest adres aktualnej strony, z boku, po prawej, na samym końcu jest mały prostokącik z taką zakręconą strzałką. Gdy najedziesz na niego myszką, to pojawi sie napis „odśwież bieżącą stronę”, kliknij i obraz strony zostanie zaktualizowany o to, co zostało ostatnio napisane, tak przynajmniej powinno być.

  • #31644
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Spróbuję później coś sprawdzić, a w tej chwili zapytam Cię o coś. Nie do końca rozumiem, dlaczego potrzeby psychiczne „czegoś” kojarzone są z religijnością czy Bogiem?

  • #31645
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    No, bo własnie to „coś” jest nazywane Bogiem.
    Nie wiem, czy sie rozumiemy

  • #31646
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Alvercie, jesteś tam w ogóle jeszcze?

  • #31647
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    To św. Tomasz napisał, że takie pragnienia czy wyobrażenia czegoś nadzwyczajnego nazywa się Bogiem – i natychmiast utożsamił to z Bogiem chrześcijańskim. Ja bym to nazwał inaczej – już lepiej „transcendencją” czy „absolutem”, ale to też utożsamiane jest natychmiast z wiarą w Boga chrześcijańskiego. Z tego dylematu próbowali wybrnąć dawni deiści, niektórzy nie mówili o Bogu, tylko o Najwyższej Istocie. Przychodzi mi do głowy nazwa „superrzeczywistość”. W każdym razie zastrzegałbym mocno, że nie idzie tu o żadnego „boga”.

  • #31648
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    No tak, ale Bóg osobowy, kochający, miłosierny jest bardziej przekonujący i kuszący, więc ludzie wolą takiego. ja tez wolałabym takiego, gdybym miała wybierać :)) Bóg, który jest miłością, jest najlepszy z możliwych moim zdaniem. Kocha człowieka, zrobi dla niego wszystko, w pewnym sensie człowiek ma wręcz nad nim władzę, gdy odwołuje sie do jego miłości. No, wymarzony Bóg.

  • #31649
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Ale jeżeli o takiego Boga idzie, to ludzie nie powinni chodzić do kościoła, bo Bóg miłosierny jest możliwy poza Kościołem. Ale ludzie idealizują Kościół, mówią, że księża są łobuzy, ale Kościół jest święty. Błędne koło.

  • #31650
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    A, bo Kościół daje im poczucie wspólnoty i poparcie autorytetu silnej grupy. Gdyby wierzyli tylko indywidualnie, byliby samotni i odpowiedzialni za to, co myślą i czują. Poza tym nie byliby pewni, że dobrze wierzą, w dużej wspólnocie, uznanej za świętą, mają poczucie, że są na dobrej drodze, że ich wiara jest słuszna, prawdziwa. Indywidualizm w myśleniu i odczuwaniu to wyjątki, większość nie ma ani takich potrzeb ani możliwości. (Oczywiście nie ma stuprocentowych indywidualistów, bo to niemożliwe, jesteśmy istotami stadnymi)

  • #31651
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    No i Kościół zapewnia rytuały, a rutuały i poczucie ich świętości są ludziom bardzo potrzebne.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesiące, 2 tygodnie temu przez  Orionis.
  • #31653
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Może lepszą rzeczą byłyby dobrowolne, zdecentralizowane stowarzyszenia religijne, zamiast scentralizowanego kościoła z kadrowym aparatem silnie wyodrębnionym od reszty wiernych i panującym nad nimi (jak w Kościele katolickim). W amerykańskim protestantyzmie jest duża decentralizacja zborów i przepływy. Obecnie bardzo wzrasta tam odsetek bezwyznaniowców, nienależących do żadnego kościoła. U nas biskupi mówią, że centralistyczny Kościół lepszy, bo inaczej byłoby bezhołowie, sekty, zabobony. Ale tak to oni zakładają sekty, np. ruchy charyzmatyczne, kultywują Bashobarę, objawienia fatimskie. Oczywiście jakaś radykalna zmiana jest niemożliwa, ale na szczęście powoli chyba sekularyzacja i „odklejanie” się od Kościoła postępuje.

  • #31654
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Alvercie zaczynam wymiękać :)) Chyba muszę powoli iść spać, bo spadnę pod biurko :))

    A tak w ogóle, to czy jest możliwy jakiś inny termin naszych pogawędek przy napojach czy nie?

  • #31655
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Tak, mniejsze wspólnoty religijne byłyby chyba zdrowsze i bardziej samokontrolujące. Kościół jest instytucją w gruncie rzeczy wojskową, nie ma broni, ale struktura i metody są militarne.

  • #31656
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Trzeba spać już! Zaproponuj inny termin, miałaś też koncepcję innego usytuowania takiego swobodnego forum towarzyskiego. Ale o tym później.

  • #31657
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Dobrze, pomyślę, zaglądaj tu czasem, napiszę, coś ustalimy. Ale teraz to juz musze spać, bo nie mam juz siły, padam.
    Pa!

  • #31725
    Ocena postu: 0

    Alvert Jann
    Participant
    0p

    Orionis, wyjeżdżam na urlop i chciałbym oderwać się od dotychczasowych zajęć. Wydaje mi się, że pomysł stworzenia forum towarzyskiego nie sprawdził się. Pozdrawiam.

  • #31727
    Ocena postu: 0

    Orionis
    Participant
    1p

    Alvercie, no właśnie weszłam tu po to samo, to znaczy powiedzieć, że mnie jakiś czas nie będzie. Nie wyjeżdżam co prawda jutro, ale ze względu na przyjazd znajomych, mogłam i tak nie mieć jutro okazji się odezwać.
    No tak, tak to już jest z pomysłami, że albo się udają albo nie. I tak to już jest z rozmowami, że albo się kleją albo nie. Jednak to nic złego, i tak miło jest próbować i miło było pogawędzić.
    Udanego urlopu!
    Z racjonalistycznym pozdrowieniem kłania się koleżanka Orionis!
    😉 🙂

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.