• wtorek, 15 października 2019 r.

Gangi gwałcicieli: opowieść z zielonego Oxfordshire

Od aresztowania Tommy Robinsona 25 maja w mediach znowu pojawiły się informacje o przestępcach ogólnie  – i niepoprawnie – nazywanych „gangami azjatyckich uwodzicieli”. Rozpaliło to debatę o tym, czy ofiarom oddana jest sprawiedliwość i czy wymierzana jest sprawcom.

 

W tym wszystkim brakuje przynajmniej jednego elementu. Jaką cenę zapłacili, płacą lub mogą na jakimś etapie zapłacić wszyscy ci przedstawiciele instytucji publicznych, którzy po cichu lub nie po cichu pozwolili na trwanie tych potworności, nie robiąc niczego, by położyć im kres? Policjanci, politycy, pracownicy rad miejskich i inni, którzy zawodzili raz za razem. Nigdy nie zostali skazani na więzienie za ich niedopatrzenie – i nie wysunięto wobec nich żadnych zarzutów (nawet zarzutu o zaniedbanie, które jest karane sądownie). Warto jednak zapytać, czy życie, kariera lub choćby emerytura tych ludzi zostały w jakikolwiek sposób dotknięte przez to udowodnione zaniechanie przeciwstawienia się wielkiemu złu, jakie działo się w Wielkiej Brytanii. To jest – masowym gwałtom dziewczynek przez dorosłych mężczyzn, motywowanych (między innymi) rasizmem, religianctwem, mizoginią i pogardą klasową.  

 

Wallingford w Oxfordshire. (fot.: Wikipedia)


Być może późniejsza kariera jednej takiej urzędniczki może pomóc odpowiedzieć na to pytanie. Nazywa się Joanna Simons. W 2013 r. była dyrektorką Rady hrabstwa Oxfordshire. Przez niemal dziesięć lat była w centrum programu „opieki” Rady: to jest, przez cały okres, kiedy działy się masowe gwałty miejscowych dziewczynek (późniejsze dochodzenie w tej sprawie miało nazwę „Operation Bullfinch”). Barbarzyństwo dokonywane przez miejscowych mężczyzn, błędnie opisywanych jako „azjatyckiego pochodzenia”, obejmowało również wypalenie jednej z dziewczynek litery „M” na ciele. Gwałciciel nazywał się „Mohammad” i ten Mohammad chciał, by ludzie wiedzieli, że dziewczynka „należy” do niego i jest jego własnością.


Wiele lokalnych ofiar doznało równie koszmarnych tortur. Część dziewczynek była pod opieką władz lokalnych. Wśród historii ujawnionych podczas procesu sądowego w 2013 r. w Old Bailey była historia jednej z dziewczynek, którą banda mężczyzn nafaszerowała środkami odurzającymi i zgwałciła. Udało jej się uciec i złapać taksówkę, która zawiozła ją do domu dziecka, gdzie mieszkała. Personel domu dziecka odmówił zapłacenia za taksówkę, a więc taksówkarz zabrał dziewczynkę z powrotem do domu, z którego uciekła, gdzie gang gwałcił ją ponownie. To nie jest koszmar dziejący się w jakimś odległym kraju ani nawet w jednym z miast na północy Anglii, dokąd dziennikarze z Londynu rzadko zaglądają, ale to działo się w zielonym Oxfordshire. Rodziny kilku z tych dziewczynek opowiadały, że wielokrotnie próbowały podnieść alarm w sprawie krzywd wyrządzanych ich córkom, ale wszystkie drzwi państwowych instytucji zamykano im przed nosem.


Po procesie kryminalnym w Old Bailey, gdzie takie rzeczy wyszły na jaw, Simons nagrała film wideo, który zamieściła on line Rada Hrabstwa Oxfordshire. Przez ostatnie pięć lat zaledwie niecałe dwa tysiące ludzi obejrzało te trwające 48-sekund przeprosiny. Zasługują jednak na szerszą publiczność. Na filmie pani Simons patrzy prosto w kamerę i przeprasza ludzi, których Rada zawiodła, co mówi bardzo wiele o postawie przez lata panującej w Wielkiej Brytanii. Od początku do końca wszystko jest niewłaściwe. Ton i treść sugerują, że pani Simons przeprasza za opóźnienie w zabieraniu śmieci lub zbyt późne posypywanie chodników solą w zimie. Nic, co pasowałoby do potworności – do niewyobrażalnego koszmaru – tego, co działo się za jej rządów w zielonym, pięknym Oxfordshire.


Kiedy Simons potem wystąpiła w BBC Newsnight, dziennikarka BBC, Emily Maitlis, zadała jej kilka znakomitych pytań. Simons odpowiedziała nie tylko mówiąc raz jeszcze, że bardzo jej przykro z powodu załamania się pracy usługowej, ale zapewniła także, że ona i jej koledzy z Rady w Oxfordshire „wiele się nauczyli”. Kiedy Maitlis zapytała, czy Simons sądzi, że powinna ustąpić ze stanowiska, Simons odpowiedziała: „Zadawałam sobie kilka bardzo trudnych pytać”, ale „nie ustąpię, bo jestem zdecydowana, że musimy zrobić wszystko, co możemy, by podjąć działania, by to wyplenić”. Kiedy Maitlis zapytała Simons, czy ustąpiłaby ze stanowiska, gdyby ofiary i ich rodziny uznały, że powinna to zrobić, Simons przedstawiła jeden z tych pięknych uników politycznych, które w żaden sposób nie odpowiadają na pytanie, mówiąc w ten sposób (głośniej niż gdyby to rzeczywiście powiedziała), że nie zamierza ustępować, nawet jeśli wszystkie ofiary i wszystkie rodziny wzywały ją do tego.  


Być może miała inne motywy pragnienia pozostania w miejscu. W okresie, kiedy rozpoczęła się Operation Bullfinch, pani Simons otrzymywała roczną pensję ponad 196 tysięcy funtów, a do tego dochodziły inne dodatki. Przeciętna roczna pensja w Zjednoczonym Królestwie ledwo przekracza 27 tysięcy funtów rocznie. Roczna pensja premiera Zjednoczonego Królestwa za kierowanie państwem wynosi niemal 150 tysięcy funtów. Tak więc za jej wysiłki w Radzie Hrabstwa Oxfordshire pani Simons otrzymywała pensję znacznie wyższą niż pensja premiera i ponad sześciokrotność przeciętnej pensji krajowej.


Chociaż oparła się naciskom na ustąpienie w 2013 r., wydarzenia rozwijały się dalej. Przy ocenie całej sprawy stwierdzono, że pracownicy społeczni i policja wiedzieli o maltretowaniu setek dziewczynek w Oxfordshire od 2005 r., ale zaniechali zbadania tego lub choćby zanotowania tego jako przestępstwa.  


W 2015 r., Rada Hrabstwa Oxfordshire postanowiła zlikwidować posadę Simon, pozornie po to, by zaoszczędzić pieniądze. Ta decyzja, po wewnętrznych sporach, została anulowana. Simons ostatecznie zrezygnowała w 2015 r. i otrzymała od Rady odprawę w wysokości  259 tysięcy funtów. Co wynosi więcej niż cena przeciętnego domu w Zjednoczonym Królestwie. Przeciętna cena domu w roku po otrzymaniu przez Simons odprawy wynosiła 220 tysięcy funtów. Tak więc inwestycja, której spłata zabiera Brytyjczykom większość ich aktywnego życia zawodowego, dostała się w ręce Simons za jeden rok.


Wielu ludzi mogłoby uznać, że taka osoba nie pojawi się ponownie w życiu publicznym, że zabierze to, co wygrała i odejdzie. Ale Oxfordshire nie utracił pani Simons na długo. W lipcu zeszłego roku organizacja promująca turystykę w tym regionie  — 'Experience Oxfordshire' – ogłosiła, że Joanna Simons jest nową przewodniczącą jej zarządu. Komunikat prasowy oznajmiający o tym mianowaniu przytoczył jej doświadczenie z pracy w Radzie Hrabstwa  Oxfordshire jako kwalifikacje do zajęcia tego stanowiska. Pani Simons powiedziała, jak bardzo cieszy się, że będzie „pomagała w promowaniu Oxfordshire jako cudownego miejsca do pracy, odwiedzin i życia”. Były przewodniczący zarządu, niejaki Graham Upton, oświadczył, że Simons wnosi „bogactwo doświadczenia”.


Pani Simons jest tylko jedna osobą – jedną z wielu ludzi w Wielkiej Brytanii, którzy przez lata zamykali oczy na masowe gwałcenie dziewczynek na ich terenie. Oczywiście jednak ci ludzie nie są w więzieniu. Rzadko lub w ogóle nie mówi się o nich źle w krajowej prasie, lub w ogóle wspomina ich. Ich życie nie zostało wywrócone do góry nogami. Nie byli prześladowani na każdym kroku. Zamiast tego – jeśli można sądzić po Joannie Simons – mogli przez chwilę pochylić głowy, zainkasować pieniądze i znowu wznieść się w górę. Jeśli Wielka Brytania ma odwrócić hańbę kultury „gangów uwodzicieli”, powinna zacząć od odwrócenia proporcji ryzyko-nagrody między tymi, którzy ujawniają te potworne przestępstwa, a tymi, którzy je ukrywali.


Rape Gangs: A Story Set in Leafy Oxfordshire

Gatestone Institute, 3 czerwca 2018

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Wersja polska pochodzi z Listów z Naszego Sadu

Douglas MurrayDouglas Kear Murray Brytyjski autor, dziennikarz i komentator telewizyjny. Występuje często w brytyjskich i amerykańskich mediach, jest autorem książek: Neoconservatism: Why We Need It (2005) and Bloody Sunday: Truths, Lies and the Saville Inquiry (2011). Po polsku wyszła niedawno jego Przedwczesna śmierć Europy.

Podobne materiały

14 komentarzy

  1. Benbenek
    17 czerwca 2018 at 18:18 - odpowiedz

    Ale łajzowate tłumaczenie. 

    • Vernon_Roche
      17 czerwca 2018 at 19:50 - odpowiedz

      Moim zdaniem brzmi dobrze. W ogóle nie mam z nim problemu, ani ze stylem ani z treścią.Jestem zdania, że jak ktoś wie o przestępstwie (tzn. ludzie ze służb / policja) i nic z tym nie robi, to powinien ponieść karę. To się nazywa zaniechanie – negligence, czy jakoś tak.

      • Benbenek
        18 czerwca 2018 at 08:40 - odpowiedz

        Chodzi mi tylko o tłumaczenie zwłaszcza takie kwiatki "że bardzo jej przykro z powodu załamania się pracy usługowej" -WTF? No i w UK nie ma domów dziecka. Czepiam się po prostu…

        • baszarteg
          18 czerwca 2018 at 10:33 - odpowiedz

          Czepiam się po prostu…

           

          Jakie tam czepianie(ma pan racje) po zapoznaniu się z treścią artykułu stwierdzam że jest wstrząsająco źle wyjustowany ,poza tym ten cały Murray nie ma krawata (no kto to widział !? )

        • Vernon_Roche
          18 czerwca 2018 at 11:49 - odpowiedz

          Słuszna uwaga:
          She managed to escape and hail a taxi which drove her to the care home she lived in. Staff at the care home refused to pay the taxi fare, so the taxi driver took the girl straight back to the property from which she had just escaped, where the gang then raped her again.
          To chyba nie do końca jest to samo, co do dziecka w PL.
          https://www.theguardian.com/social-care-network/2015/jun/02/childrens-care-homes-are-seen-as-a-last-resort-but-they-can-be-a-safe-haven
          More than half of all children’s homes are run by the private and voluntary sectors, while over a third of local authorities in England no longer run their own children’s homes; at one time the vast majority of places were in council-managed provision. This trend seems set to continue with almost half of all councils closing at least one home since 2008.
          Jeśli tamten dom też był prywatny, pewnie nie chcieli dać na taksówkę, bo co będą dawać za darmo darmozjadom ich ciężko zarobione pieniądze. 🙂 

          • Benbenek
            18 czerwca 2018 at 19:00

            Sposób działania tych domów opieki dziecka ma jakieś tam znaczenie dla kontekstu sprawy. Ale w szczególności ważne jest też to czego autor nie opisuje wprost a co ma przynajmniej w tych czasach automatyczny wydzwięk wojny ideologicznej. Podopieczni w tych domach to dzieci z bardzo społecznie zdegradowanych środowisk. I rzeczywiście tak się składa że to głównie tzw klasa robotnicza. Ale nie jest prawdą że wyłącznie "biała" albo. jeszcze lepiej czasem nazywana "chrześcijańska". Dzieci w tych domach mogą mieć rożne pochodzenie tzw etniczne, również mogą pochodzić z domów jakby to w Polsce euroislam sklasyfikował "muzułańskich". Z tą różnicą że w społecznościach tych więzy rodzinne i tradycja domaga się opieki nad potomastwem nawet dalekich kuzynów. 

          • Vernon_Roche
            18 czerwca 2018 at 21:08

            Z tą różnicą że w społecznościach tych więzy rodzinne i tradycja domaga się opieki nad potomastwem nawet dalekich kuzynów.
            ====
            Klanowość to nie jest pozytywna cecha.

          • Benbenek
            19 czerwca 2018 at 08:28

            Klanowość to nie jest pozytywna cecha.

            __________________________________

            W tym konkretnym przypadku też? Jeśli tak, to dlaczego?

          • Vernon_Roche
            19 czerwca 2018 at 10:18

            W tym konkretnym przypadku też? Jeśli tak, to dlaczego?
            =====
            Nie wiem, jaki jest dokładnie kontekst tego przypadku. 
            Kim byli ludzie, którzy prowadzili ten dom.
            Kim była / jakiego pochodzenia była ta dziewczynka, którą odesłali, bo jej nie dali kasy.

          • Benbenek
            19 czerwca 2018 at 14:49

            Pytanie odnosiło się do twojej negatywnej oceny klanowości w kontekście opieki nad dziećmi z rodzin również muzułmanskich które nie trafiają do domów opieki. 

            Dodam że wg niektórych raportów dzieći w domach klanowych oddane pod opiekę dalekich krewnych  równie często bywają narażone na przestępstwa seksualne. Te jednak są nie złaszane ze zrozumiałych względów. O tym mówią np raporty Związku Kobiet Muzułmanek w UK (nazwa z pamięci) 

          • Vernon_Roche
            19 czerwca 2018 at 15:30

            Po prostu sądzę, że zachodnia kultura jest lepsza od muzułmańskich klanów. I nie chciałbym być dzieckiem wychowywanym w takowym. Wątpię, żeby chodziło o rzeczywistą opiekę. W takiej strukturze tak, jak w każdej innej prawicowo-konserwatywnej  z naciskiem na tak zwane "wartości rodzinne" ludzie nie są jednostkami, tylko pracownikami/żołnierzami i tak dalej. Plus patriarchat na bank, plus mentalnie Prawo i sprawiedliwość, Brudziński itp., tylko gorzej.
            W przypadku ojca z pasem też można powiedzieć, że "zapewnia opiekę", ale… to jest wątpliwa opieka.
            Ponadto bardzo mi się to kojarzy z narobieniem jak największej liczby dzieci, bo ktoś musi na polu robić. Plus plemię  rodzinne jest najważniejsze, jak w jakiejś wiosce w Afryce i brak lojalności wobec Państwa to porażka. W krajach arabskich po prostu zostawiają czołgi z tego powodu i uciekają z pola bitwy, jeśli dobrze pamiętam. 
            I z mafią mi się też to kojarzy.

          • Vernon_Roche
            19 czerwca 2018 at 16:17

            Dodam że wg niektórych raportów dzieći w domach klanowych oddane pod opiekę dalekich krewnych  równie często bywają narażone na przestępstwa seksualne. 
            ====
            No i pewnie nikt z takiego klanu nie wyda takiego przestępcy, bo lojalnośc klanowa i tak dalej.
            Tak jak czasem matki bronią / przymykają oko na ojców, którzy molestują dzieci, bo "wartości rodzinne".

          • Benbenek
            19 czerwca 2018 at 20:11

            Klany rodowe to nie tylko arabowie i nie wszędzie w krajach muzułmańskich one tak silnie wystepują. Na zachodzie we Włoszech, Irlandii itp to też jedne wielkie rodziny. 

            Myślę że gdybym miał wybór czy być gwałconym będąc pod opieką profesjonalnego domu opieki czy nie ale pod opieką dalekich kuzynów to nie byłby to wielki dylemat.

            Tutaj problem społeczny rozpadu rodzin i opieki nad dziećmi z takich rodzin jest wykorzystywany do wojny ideologicznej. Od tych samych ludzi jednak usłyszę że np przemoc wśród czarnoskórych mieszkańców Ameryki to ich wina bo rozpadają im się rodziny w których brak "male role models" itd. Czekam więc na taki sam wniosek odnośnie środowiska "białych chrześcijan z robotniczych dzielnic"  albo jak tutaj idyllicznego zielonego Oxfordshite. których dzieci pozbawione są opieki. Może to element ich kultury? Just asking…

          • Vernon_Roche
            19 czerwca 2018 at 21:09

            Przemoc zawsze będzie winą osoby, która ją czyni. Bez względu na dom, z którego się wywodzi. To, że na przykład wśród biedniejszych dzielnic istnieje ryzyko większej przestępczości, nie może być stosowane jako powód do uniewinnienia kogoś, kto kogoś innego zastrzelił. To jest jednak powód, by państwo prowadziło taką politykę, by państwo prowadziło aktywną politykę zapobiegającą ubożeniu grup społecznych i powstawaniu przestępczości i tak dalej. Ale jak i tak ktoś pójdzie i będzie łamał prawo, to nic go nie powinno bronić ani kolor skóry, ani religia, ani to że "krytykuje islam i walczy o wolność słowa" jak jeden cwaniak z UK.
            Amerykańska polityka tożsamości jest dla mnie dziwna. Wydaję mi się, że mogła powstać i wyewoluować tylko i wyłącznie w tak bardzo kapitalistycznym kraju jak USA, gdzie zyskuje ten, kto głośniej krzyczy. Jak z tym wylewaniem sobie wiader na głowę — wybili się, najgłośniej krzyczeli, ale ludzie z innymi chorobami mają trochę pecha, bo nie mają tak dobrego PR-u. Ekonomia skupiania na sobie uwagi. Prawo konkurencji i wolnego rynku.
            Zupełnie inne podejście niż europejskie, na przykład w Polsce, która i tak mi się wydaję bardziej lewicowa od USA, gdzie decyduje poziom (nie)zamożności, a nie zewnętrzne cechy, czy pochodzenie.
            Przykład: Tusk budował Orliki dla wszystkich. W USA grasz w piłkę, gdy rodzice dają kasę na trening. BTW, czytałem ostatnio, że w putinowskiej Rosji jest tak samo — status symbolu to posłać syna na trening w Spartaku Moskwa. 

            Coś dla Piotra Napierały. Dużo miłośników legalnego dostępu do broni:  broni: https://youtu.be/yz7Cn3pHibo i https://youtu.be/gAs9HZC9c7Y :) 
            Wprost z gangu Bloods. Myślę, że długo nie pożyją. 🙂

            =======
            Myślę że gdybym miał wybór czy być gwałconym będąc pod opieką profesjonalnego domu opieki czy nie ale pod opieką dalekich kuzynów to nie byłby to wielki dylemat.
            ——
            Myślę, że autorowi chodziło o to, że jak Cię będą gwałcić muzułmańscy kuzyni, to nikt Ci nigdy nie pomoże, bo ktoś na to zawsze przymknie oko.

            Poza tym amerykańska mniejszość czarnych w USA to nie muzułmańscy imigranci do UE. Nie wiem, czemu chcą na siłę zacierać różnicę między nimi i muzułmanami.

            =====
            Klany rodowe to nie tylko Arabowie i nie wszędzie w krajach muzułmańskich one tak silnie wystepują.
            —-
            Tak Trump ma klan i dba głównie o jego interes kosztem interesu USA. Myślę jednak, że chociaż mówił, że by się przespał z własną córką, to jednak nigdy tego raczej nie zrobił.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *