• piątek, 20 stycznia 2017 r.

Katyń i piękno. Polemika z panią Guczalską

Ktoś zapytał panią Katarzynę Guczalską, czy zbrodnia katyńska jest piękna. Pytanie ją zdziwiło, ale ponieważ jest filozofką, nie zareagowała oburzeniem. Swoją hipotezę, „dlaczego w ogóle takie pytanie padło” przedstawiła w intrygującym artykule „Czy zbrodnia jest piękna? Katyń i estetyka”, opublikowanym niedawno na tym portalu (8 października, 2015). Głównym motywem jej analizy jest przekonanie, że człowiek immanentnie fascynuje się makabrą i mordem. Poza tym, jesteśmy świadkami kryzysu jednego kanonu piękna, a więc piękno przestaje być idealne, absolutne i nieziemskie, a jest coraz bardziej związane z losem człowieka. Brzydota więc, makabra, są dzisiaj obszarami penetrowanymi przez współczesną estetykę. Stąd – według p. Guczalskiej – ludzka skłonność do estetyzowania ludobójstwa, takiego jak katyńskie. Artykuł jest napisany zręcznie, ale został oparty na błędnym założeniu. Polemizuję z panią Guczalską. Bronię nie tylko pytania, ale i pytającego.

Kiedy samochód rozjedzie przechodnia, albo – tak jak w Chicago, gdzie mieszkam – gang uliczny zastrzeli nastolatka, dziurawiąc go licznymi kulami, ludzie, owszem, chcą zobaczyć, co się stało, ale raczej nie sycą się w radosnym podnieceniu widokiem rozczłonkowanego ciała i kałużami krwi na chodniku. Nikt też z wypiekami na twarzy nie szuka prasowych notatek i clipów telewizyjnych o morderstwach i gwałtach. Istniejącymi wyjątkami zajmuje się socjopatologia. Zbrodnia przyciąga uwagę i przeraża, ale nie fascynuje ludzi.

Mord, ludobójstwo, szokują, ale nie tylko z powodu, że komuś odebrano życie w sposób okrutny i niesprawiedliwy. Realizm zbrodni, jej fizyczność i bliskość, to dla żyjących fatum, odsłaniające przerażającą alternatywę – zostaniemy ofiarą, albo zbrodniarzem. Symbolika naszego życia, naznaczonego krwawą historią i strachem przed jej powtórzeniem, pcha nas w jedną albo drugą rolę. Ofiarą możemy być w każdej chwili. Zbrodniarzem również. Człowiek zatem w obliczu dokonanej masakry jest przerażony własną przyszłością. Nie jest to jednak fascynacja. Trudno uwierzyć, aby ktoś, przerażony zbrodnią, chciałby ją estetyzować, chyba że jako usprawiedliwienie mordu, który sam planuje.

Śmierć natomiast to zupełnie inna sprawa. Nagła utrata życia jest przedmiotem silnej fascynacji głównie z uwagi na ukryte znaczenie dla żyjących. Znaczenie to może być trudne do zrozumienia. Śmierć jest wieloznaczna i mistyczna. Dla odróżnienia od śmierci, zbrodnia jest fizyczna, wyobrażalna i dokonana. W tym sensie również historyczna i pospolita. Śmierć często w ogóle nie przechodzi do historii. Większość ludzi dopatruje się w niej jakiegoś znaku, wierząc, że jeżeli życie zostało gwałtownie przerwane, to tylko przez ingerencję Wszechmogącego. Wiara, że Bóg poprzez śmierć bliskiej nam osoby, chciał nam coś powiedzieć, czyni akt śmierci estetycznym. Bowiem w odczuciu wielu ludzi, wszystko, co jest naznaczone intencją boską, jest piękne.

Pani Guczalska ma rację. Zbrodni nie można i nie powinno się estetyzować. Z powodów etycznych. Ale takie próby są podejmowane. Za każdym jednak razem natrafiają na przeszkodę nie do przejścia – ofiary nie sposób oddzielić od zbrodniarza. Oni razem, nierozerwalni, tworzą potencjalny obraz estetyczny. Już tylko z tego powodu wysiłki upiękniania zbrodni, masakry, kończą się niepowodzeniem.

Są jednak wyjątki. Zbrodnia katyńska nie jest zbrodnią pospolitą, która przeszła do historii. Symbolika ogromnej krzywdy wyrządzonej naszemu narodowi w Katyniu uczyniła całe wydarzenie sakralnym. Jest to chyba jeden z niewielu przypadków we współczesnej historii Polski, kiedy aktorzy zbrodni – ofiary i ich kaci – stworzyli uświęcony obraz o znaczeniu sięgającym odległych pokoleń. I tutaj bronię pytającego, który w zbrodni katyńskiej doszukuje się piękna, pozostawionego celowo przez Boga. My, żyjący ludzie, mamy to piękno odkryć i docenić jego ponadhistoryczne znaczenie.

6058635_tychy-pomnik-katynski-narody-tracac-pamiec-traca-zycie

Śmierć więc, nawet będąc wynikiem zbrodni, poddaje się estetyzacji, ale tylko w szczególnych przypadkach, rozumiana jako ofiara, akt męczeński, obrona najwyższych wartości, i zawsze w imieniu Wszechmogącego. I to chyba miał na myśli ktoś, kto pytał panią Guczalską czy śmierć katyńska może być piękna. Pytanie to już wkrótce zostanie być może powtórzone. Tym razem w kontekście Smoleńska.

W polonijnym Chicago prowadzi audycję radiową "Prawy do lewego".

Podobne wpisy

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here