• niedziela, 22 stycznia 2017 r.

KOD w Chicago – „wirus” zagrażający jedności Polonii

Podczas spotkania z Mateuszem Kijowskim w Chicago doszło do incydentu. Spotkanie, ze względu na bezpieczeństwo naszego gościa oraz przykre, poprzednie doświadczenia, zorganizowaliśmy w hotelowej sali konferencyjnej. Miejsce i godzina wydarzenia zostały objęte tajemnicą. Jak w czasach okupacji. Ale przeciwnicy KOD wiedzieli, że Mateusz Kijowski jest w Chicago. Konserwatywne media podjęły intensywną akcję odnalezienia kryjówki „renegatów” i „zdrajców”. W każdej chwili spodziewaliśmy się obecności protestujących.

grupowy KOD

Spotkanie z Mateuszem Kijowskim w Chicago.

Wiadomość o powstaniu Komitetu Obrony Demokracji przyjęto w polonijnym Chicago jako śmiertelne zagrożenie. Narodowo-katolickie media, w większości sklerykalizowane, prześcigają się w obrzydzaniu idei propagowanej przez KOD, oraz zachęcają słuchaczy, aby czynnie sabotowali spotkania i pikiety organizowane przez „zdrajców ojczyzny”. Informacje o spotkaniach KOD są natychmiast podawane na antenie z bojową sugestią, że „patrioci nie mogą się przecież temu przyglądać obojętnie”.

Wkrótce w hotelu pojawiła się grupa, chcąca zakłócić spotkanie. Policja wyprowadziła jedną osobę. Była to kobieta, która wyzywając nas od „Żydów” i „zdrajców”, jednocześnie machała zaczepnie torebką. Niespodziewanie dla nas wszystkich Mateusz Kijowski zaproponował, aby wpuścić protestujących i dać im możliwość zadawania pytań. Nieco ociągając się, chyba dwie osoby weszły do środka. Daliśmy im mikrofon. Nikt im nie przeszkadzał.

Terror jednej opinii jest charakterystyczny dla totalitarnych reżymów politycznych. Zgodność i jedność są wymuszane wtedy środkami administracyjnymi. Nie bez długotrwałych konsekwencji dla osobistych wolności człowieka i jego intelektualnego rozwoju. Jeżeli jest tylko jedno spojrzenie, to nie ma kontrowersji; nie ma innych kandydatur, alternatyw i propozycji. Brak wolności wyboru znosi też potrzebę prowadzenia sporów i zawierania kompromisów. Bo po co, skoro wszyscy myślimy tak samo?

Ale autorytaryzm oparty na jednej opinii i sztucznej jedności nie potrzebuje koniecznie politycznej opresji – i występuje również w środowiskach zamkniętych, otoczonych nawet demokratycznym porządkiem. Potrzebne są tylko intelektualna izolacja od świata zewnętrznego oraz system wewnętrznych kar za apostazję. Skrajnie konserwatywna część Polonii chicagowskiej spełnia oba te warunki.

kod2

Polonijny „patriota”

Izolacja intelektualna nie ma nic wspólnego z geografią. To zjawisko mentalne, wywołane najczęściej poczuciem strachu. Jego źródłem jest świat zewnętrzny, gdzie poza murem czai się wróg; lewak, „żyd”, komunista, agent, liberał, ktoś czy coś, co stanowi śmiertelne zagrożenie. Inny człowiek staje się wtedy niebezpieczną alternatywą – przywleczonym z zewnątrz wirusem. Tak powstaje kulturowe getto – społeczność oderwana od świata, a jednocześnie żyjąca w permanentnym pogotowiu bojowym. Nawet trzask gałązki powoduje, że przestraszeni ludzie reagują jak zwierzęta węszące drapieżnika. I zbijają się w stado. W stadzie natomiast nie ma miejsca na inną opinię i wątpliwości. Stawką bowiem jest zawsze przetrwanie.

Reakcje obronne są więc gwałtowne. Przerażona wizją infekcji, albo rozłamu, społeczność gettowa stosuje wobec apostatów karę, którą jest natychmiastowe wykluczenie z grupy. Od kary tej nie ma odwołania. Jej egzekucja odbywa się przez publiczne zelżenie i odebranie czci odszczepieńcowi. Nazwiska założycieli i zwykłych członków KOD przedstawiono w audycjach radiowych i na prawicowych portalach jako zdrajców ojczyzny, agentów i byłych komunistów. KOD w Chicago stał się nie tylko wirusem przywleczonym z Polski, ale tutaj zmutował w wyjątkowo złośliwą postać – stał się zagrożeniem dla istnienia Polonii.

Rytuał wykluczenia ze społeczności dopełnił się podczas kontrpikiety zorganizowanej przeciwko chicagowskim KODowcom w marcu. Skrajnie prawicowi Polacy, głównie starsi i spracowani ludzie, zwyzywali nas od „parchów” i „zdrajców”, będąc przekonanym, że spełniają patriotyczny obowiązek i walczą o jedność Polonii. Tak im dopomóż Bóg. Gdyby nie policja, która trzymała rozwścieczonych „patriotów” w bezpiecznej odległości, pewnie doszłoby do przemocy. W imię jednego zdania i polonijnej jedności. Był to smutny dzień, który obnażył twarz polonijnego autorytaryzmu. Ale pokazał również jego słabość i bezsilność w obliczu ludzkiej wolności posiadania innego zdania.

Nawet w zamknięciu typu orwellowskiego znajdą się wolnomyśliciele, próbujący zainfekować wątpliwościami innych. To nie przypadek zatem, że w Chicago – bastionie katolickiego konserwatyzmu – powstała największa w całych Stanach Zjednoczonych grupa KOD. Autorytaryzm gettowy ma bowiem wbudowaną w siebie słabość – skłania swoich członków do pytań i domysłów, związanych ze światem zewnętrznym. Na początku po cichu. Potem coraz głośniej.

Dzięki kilku odważnym publicystom, działaczom wolnościowym, ludziom ceniącym demokrację, obszar wolności w polonijnym Chicago wyraźnie poszerzył się. Komitet Obrony Demokracji stał się wolnościową alternatywą oraz lokalną propozycją dialogu. KOD w Chicago, grupa już kilkuset osobowa, oprócz nienawiści i strachu – wzbudza coraz częściej ciekawość. Być może dlatego, że oferuje ogromną wartość edukacyjną i emancypacyjną. Autorytarna osobowość Polonii nadal istnieje, ale nie może już rościć prawa do całości. Nie ma takiej mocy.

zdjęcia: Archiwum KOD Chicago.

Dariusz Wiśniewski

W polonijnym Chicago prowadzi audycję radiową "Prawy do lewego".

Podobne wpisy

11 komentarzy

  1. sta-n
    2 maja 2016 at 08:04 - odpowiedz

    Potrzeba będzie jeszcze kilku pokoleń aby gen Polaka, zacietrzewionego katowarchoła,zaczął powoli zanikać. Jak jednak widać po artykule, wszystko jest na dobrej drodze, ale potrzeba jeszcze sporo czasu. Dobrze że Mateusz Kijowski nie zraża się kaczą nagonką na jego osobę i nawet w środowisku konserwatywnej Polonii amerykańskiej, zyskuje zwolenników.

  2. Katarzyna
    2 maja 2016 at 09:28 - odpowiedz

    Wszystkim zwolennikom PiS-u, czyli tym którzy nam te nasze obecne władze wybrali mówimy tylko jedno: wracajcie do raju, który nam zgotowaliście! Proste? Proste ?

  3. Czesław Tumidajski
    2 maja 2016 at 10:01 - odpowiedz

    Wybory w Stanach powinny być unieważnione , bo lokale były w parafiach w których żadzi Radio Matyja , rozdawaii przy okazji rejestracji listę informując ,że jest to lista ogólnopolska ze wskazaniem osób na które należy głosować

  4. ala wilk
    2 maja 2016 at 14:35 - odpowiedz

    Polonia w Chicago tęskni za komuną, bo wtedy ze 100 dolarami w kieszeni mogli zgrywać milionerów w PRLu. Dlatego na rękę im jest wyjście Polski z UE, bo oznacza to spadek wartości złotówki w stosunku do dolara i euro.

  5. Anita
    2 maja 2016 at 23:51 - odpowiedz

    Byłam tam. Na tej pikiecie KODu, pod Water Tower w centrum Chicago.
    Negatywna i wroga energia wręcz przywalały. Byliśmy z naszą 3 letnia wnuczką, wyszliśmy wcześniej. Ta zła energia bijąca od tłumu prawdziwych Polaków, katolików była nie do zniesienia.
    Gdyby nie policja rozerwali by nas na strzępy. To był bardzo smutny dzień. Nie mogłam dojśc do siebie przez kilka dni.
    Także uważam, że Polonia nie powinna mieć prawa do głosowania. Ale to akurat jest mniej ważne. W sumie to nikły ułamek wyborców.

  6. Lucyna.
    3 maja 2016 at 12:02 - odpowiedz

    Byłam w Stanach i wiem,że amerykańska polonia,czuje się tam jak coś lepszego od polaków-niby z jakiej racji,bo zarabiają w dolarach.Świat moralny i fizyczny przesłonił im dolar i coniedzielne kazania księzy.Dlaczego nie chcą powrócić do kraju,bo tu będą nikim.Urządzają nam zycie w kraju ale sami się do niego nie podporządkują.Dlatego postuluję:zakazać poloniom amerykańskim,angielskim ,kanadyjskim udziału w głosowaniach do Sejmu i Senatu i Wybory prezydenckie.Niech tu płacą podatki,tu żyja i tu zabierają gloś,Wybrali życie na obczyżnie to ich obczyzniana wolność i wara im do rządzenia w kraju.

  7. Anita
    3 maja 2016 at 23:33 - odpowiedz

    Proszę mi uwierzyć, ale nie czuję się lepsza od moich rodaków w kraju.
    Chyba Pani miała kontakt z tą Polonia po „drugiej stronie końskiego zada”.

  8. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    3 maja 2016 at 23:35 - odpowiedz

    Cóż komuchy wygnały ich z kraju to gniew słuszny a że slepy i zmanipulowany to inna sprawa

    • Krzysztof Marczak
      4 maja 2016 at 00:44 - odpowiedz

      Dokładnie. Nietrudno zauważyć ten mechanizm o ile się nie udaje, że „to nie my abo to, abo tamto…”

  9. Bożena
    4 maja 2016 at 19:14 - odpowiedz

    Ucieszyłam się czytając plakat trzymany przez „patriotę”. Nie wie biedny i pewnie się nie dowie, bo niczego nie czyta, że jego tablica zawiera szczerą prawdę o sytuacji w kraju, ale to miano bardzo odpowiednie dla fanatyków z wiadomej partii z ze strasznym dziadkiem Jarosławem malutkim na drabince. Tylko ci kazirodcy są tam ni przypiął ni wypiął, karta ze słownika pewnie się skleiła i kleru instrukcje na diabła sie zdały. Zapóźnili się „tfurcy”, zagrzęźli w Jacykowie i potracili, jeśli mieli, umiejętność posługiwania się polszczyzną także polską łaciną. Przykre, że tak ludźmi prostymi ( od prostolinijnych) się steruje, wymóżdża. Żyją w wolnym kraju, mają prawdziwy ustrój demokratyczny, a nam biednym winszują narodowy socjalizm, pchają pod but cara Putina.

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here