• piątek, 9 grudnia 2016 r.

Lepsi i gorsi? Równi i równiejsi?

Kilka lat temu Zbigniew Mikołejko napisał głośny felieton o „wózkowych” – specyficznym typie młodych matek. Felieton ten wywołał olbrzymią burzę, a sam autor został zaatakowany tak przez feministki jak i „tradycjonalistki”. Mało która z atakujących pań zrozumiała jednak tekst Mikołejki. Nie przeszkodziło im to kierować wyzwiska wobec autora (np. nazywając go mizoginem)

W Polsce macierzyństwo stawiane jest na piedestale, a niektóre młode mamy mają podejście roszczeniowe. Dziś w epoce 500 plus, „wózkowa” nie musi pracować i tym samym rozwijać się. Wystarczy, że będzie rodzić kolejne dzieci. To, co faktycznie dzieje się z tymi pieniędzmi, jakoś mało kogo obchodzi. A że często wydawane są one na alkohol, czy na inne głupoty, jest faktem. Państwo powinno pomagać, ale zawsze z rozsądkiem.

Jednak nie chodzi tu tylko o młode, roszczeniowe, nieliczące się z innymi „wózkowe”, korzystające teraz dodatkowo z 500 plus. To dotyczy również tego, czy państwo jedną grupę powinno wspierać bardziej od innych. Czy na przykład stary, samotny, schorowany człowiek zasługuje na mniejszą pomoc niż np. stawiana na piedestale matka z dzieckiem?

W Polsce często jest też tak, że najwięcej dostaje ta grupa, która najwięcej krzyczy i jest lepiej zorganizowana. Taką grupą są na przykład górnicy. Mimo, że wiele kopalń jest nierentownych, to i tak wszyscy do nich dopłacamy jako podatnicy. A dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, ponieważ górnicy potrafią dobrze palić opony… To nie jest sprawiedliwość, to dziki zachód.

Państwo nie może faworyzować jednych i zaniedbywać przy okazji drugich. Nie może również działać prawo „prawo dżungli”, w którym najwięcej dostaje ten, który akurat najwięcej krzyczy w danym momencie. Być może to banalne, ale w Polsce jakoś te zasady są ciągle w opozycji…

Piotr BrowarskiRocznik 1984. Ateista, antyklerykał, obyczajowy liberał oraz gospodarczy umiarkowany lewicowiec. Zawsze w opozycji. Według ''prawdziwych Polaków'' stoi tam, gdzie kiedyś stało ZOMO.

Podobne wpisy

13 komentarzy

  1. Tomek Świątkowski
    24 listopada 2016 at 22:46 - odpowiedz

    trudna sztuka używania słowa „bynajmniej”

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    25 listopada 2016 at 00:04 - odpowiedz

    Dobry artykuł. Cieszy też liberalne czyli sceptyczne podejście do pieniędzy i populizmu socjalnego

  3. Benbenek
    25 listopada 2016 at 08:19 - odpowiedz

    Nie od rzeczy jest argument że inwestycja w dzieci jest właśnie inwestycją a wspieranie osób starczych jest „stratą”. Można argumentować że sposób wsparcia czyli bezpośrednie zastrzyki finansowe nie jest najbardziej skuteczny. Zwłaszcza jeśli chodzi o szybszą aktywizację matek (rodziców) po kiedy dzieci wymagają najwięcej opieki. Kraje skandynawskie wspierają opiekę zbiorową tym samym optymalizując koszty a jednocześnie stwarzają inicjatywy do powrotu do pracy. W samej pracy też jest masa ułatwień dla rodziców. W Polsce, jak zwykle zrobiono wszystko na hurra i w perspektywie wyborów za 4 lata. To jest inwestycja w rząd a nie w kapitał społeczny.

    • Quetzalcoatl
      25 listopada 2016 at 12:26 - odpowiedz

      @Benbenek: „… inwestycja w dzieci … Można argumentować że sposób wsparcia czyli bezpośrednie zastrzyki finansowe nie jest najbardziej skuteczny. Zwłaszcza jeśli chodzi o szybszą AKTYWIZACJĘ matek (rodziców) po kiedy dzieci wymagają najwięcej opieki… W Polsce, jak zwykle zrobiono wszystko na hurra i w perspektywie wyborów za 4 lata.”
      Dodam tu kilka słów od siebie. Obowiązujący dziś program 500+ z pewnością został wprowadzony „w perspektywie wyborów za 4 lata”, nie do końca jednak tłumaczyłbym tu cokolwiek pośpiechem („zrobiono wszystko na hurra”), bo choć pośpiech towarzyszy wielu działaniom prawodawczym rządzącej dziś partii, to jednak tym razem przypuszczalnie nie chodziło o żadną szybszą czy wolniejszą aktywizację matek, lecz raczej o zachęcenie ich do rezygnacji z pracy zawodowej, czyli o taki mocno tradycjonalistyczny model rodziny, w której rola kobiety sprowadza się do rodzenia dzieci i skupienia swoich aspiracji na gospodarstwie domowym. Aktywizacji zawodowej służyłyby rozwiązania systemowe, jak choćby zwiększenie liczby miejsc w żłobkach. Dzisiejsze rozwiązanie z pewnością nie wspiera kobiet ani w ogóle rodzin.
      ***
      @Benbenek: „To jest inwestycja w rząd a nie w kapitał społeczny.”
      Niewątpliwie! To jest inwestycja w dzisiejszą partię rządzącą, a „kapitał społeczny” liczy się tu tylko w takim stopniu, w jakim przy najbliższych wyborach da się go przekształcić w głosy dla PiS-u. Sam program 500+ to forma zbiorowego przekupstwa, w dodatku uprawiana za pieniądze samych przekupywanych.

      • Benbenek
        25 listopada 2016 at 14:45 - odpowiedz

        Oczywiście że tzw tradycyjny model społeczny to dla tej władzy jedynie prawidłowy model. Pytanie czy można by było to wydać lepiej tak by jednocześnie zaspokoić oczekiwania społeczne większego wsparcia dla rodzin z jednoczesnym budowaniem systemu, który lepiej będzie uwzględniał zmieniające się relację w przyszłości. Już nie tej za 4 lata a za 10, czy 25. Program ten nie zatrzyma spadku dzietności a jednocześnie utrwali niesłychanie niekorzystną strukturę społeczną związaną a małą aktywnością kobiet. Co jeszcze bardziej odbije się niekorzystnie na konkurencyjności polskiej gospodarki.

        • Quetzalcoatl
          25 listopada 2016 at 17:04 - odpowiedz

          @Benbenek: „Program ten … utrwali niesłychanie niekorzystną strukturę społeczną związaną a małą aktywnością kobiet. Co jeszcze bardziej odbije się niekorzystnie na konkurencyjności polskiej gospodarki.”
          He, he, ale taki pogląd zasadza się na założeniu, że pomyślność gospodarcza kraju jest ważna, a wszak nie wszyscy tak sądzą. Dla przypomnienia zacytuję słowa jednego z wicepremierów z lat 90. XX w., Henryka Goryszewskiego, swego czasu zasiadającego we władzach Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, partii, z której szeregów wyszło wielu dzisiejszych działaczy PiS-u: „Nie jest ważne, czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka.”

          • Benbenek
            25 listopada 2016 at 17:35

            Tylko nie wiem czy suweren zdaje sobie z tego sprawę, że władza traktuje jego egzystencjalne problemy jedynie jako próbę charakteru i wybrała życie w biedzie. Bo w niebie będzie im lepiej. Nawet komuna na kiełbasie się wywróciła.

  4. Benbenek
    25 listopada 2016 at 09:10 - odpowiedz

    Nie można też się zgodzić z tym, że państwo które tutaj występuje jako synonim tego który rozwiązuje problemy społeczne porzucał tą rolę. A tak można odczytać „Państwo nie może faworyzować jednych i zaniedbywać przy okazji drugich. „ To poczucie niesprawiedliwości podziału zasobów jakie są przydzielane ze wspólnego worka często może wynikać z niezrozumienia potrzeb różnych grup i stąd różnic w sposobie ich zaspokajania. Sprzeciw budzi jedynie koniunkturalne „załatwianie” problemów tylko tych którzy są najbardziej wokalni. Dlatego stworzono pojęcie wykluczonych. Lewica posługująca się nim jest atakowana o oskarżana o tworzenie „wykluczonych” dla swojego politycznego zysku. A prawica działa tylko w sprawach społecznych przyparta do muru i ulega właśnie tylko zorganizowanym i silnym. Do tego stosując taktykę dziel i rządź napuszcza nawzajem jednych na drugich. Tekst Mikołejki jest niestety ale wpuszczeniem prowokacyjnej tezy by patrzeć jak jedni się kopią z drugimi. To nie tylko to, wystarczy wspomnieć absurdalne wojny kierowców z pieszymi, kierowców z rowerzystami, rolników z miastowymi, pracowników z emerytami, itd.

  5. Katarzyna
    25 listopada 2016 at 16:33 - odpowiedz

    „W Polsce macierzyństwo stawiane jest na piedestale, a niektóre młode mamy mają podejście roszczeniowe”
    A niektóre mają ciągle pod górkę, bo to robi źle, tamto niedobrze, inne beznadziejnie i w ogóle jak ona mogła tak dziecko wychować.
    Wózkowa nie musi pracować? Czyli zajmowanie się dzieckiem to nie jest praca, a nianie to robią za darmo? Praca to nie jest jedyna możliwa droga rozwoju, zresztą w większości przypadków dość mało efektywna.
    Na jakiej podstawie Pan twierdzi, że pieniądze z 500+ są często wydawane na alkohol i głupoty? Może jakieś dane?
    Nie matka z dzieckiem jest stawiana na piedestale, tylko jej archetyp, któremu żywa wersja nigdy przecież nie dorówna i dlatego powinno się ją przeładować.
    Uwaga o tym, że najwięcej dostaje grupa, która najgłośniej krzyczy jest nie na miejscu. Kobiety nie krzyczą na ten temat, bo zwyczajnie nie mają na to czasu.
    Zresztą po co Pan miesza kwestię matek z programem 500+? Te pieniądze dostaje rodzina, a nie matka, tylko po co to zauważyć, skoro można się powyżywać na kobietach.

  6. Lucyan
    27 listopada 2016 at 01:07 - odpowiedz

    Krytykowanie 500+ to najwiekszy strzał w stope jaki sobie robi lewica/centrum i inni ludzie dobrej woli. Powtarzam: najwieksza głupota. Wezmy np. wspolne opodatkowanie małzonkow, czy ktos to krytykuje? czy ktos ząda aby sprawdzac na co zostały przeznaczone pieniądze? czy czasem nie na alkohol? Utrzymanie niepracującej zony to 12-15 tys na rok, czyli 1000+. Nikt tego nie krytykuje. A tu nagle głupie ataki na 500+. Strzelajcie sobie tak dalej w stope i jądra, to PiS porządzi 8+ lat.
    Zabrac/zminiejszyc 1000+, dac 500+ na kazde dziecko i wybory wygrane.

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here