• wtorek, 23 maja 2017 r.

Levee en masse – największa zbrodnia ludzkości

Pisarz Laurence Sterne bawiący we Francji w czasach wojny siedmioletniej nie wiedział nawet, ze jest wojna, bo wojna to sprawa książąt – nie ludu. Lud nie ma w niej nic do wygrania, więc takie postawienie sprawy jest uczciwe.

Przed 1789 rokiem większość ludzi nie znała nieszczęść wojny; przeciwnie – sami żołnierze szli czasem na nią z radością, byli to żołnierze zawodowi bądź najemnicy, a wojna była ich zawodem – szansą na społeczne wybicie się i świadomie podejmowanym ryzykiem. Kilka kilometrów od frontu nie wiedziano nawet czasem, iż trwają walki (P. Gaxotte).

Przed rewolucją francuską przymusowy pobór był zjawiskiem rzadkim i marginalnym; republikanie francuscy uczynili z wojny obowiązek każdego, nawet człowieka, który nigdy nie widział karabinu czy muszkietu – człowiek taki otrzymuje w momencie poboru – „idź i daj się zabić komuś, kto włada bronią lepiej od ciebie”. Moralnie jest to całkowicie nie do przyjęcia. Państwo zabija w ten sposób z premedytacją własnego obywatela.

Totalitaryzmy wynikły tylko z tego, że dyktatorzy zauważyli, że skoro wojna nie toczy się do ostatniego żołnierza lecz do ostatniego kowala, piekarza czy pianisty to może by tak zabić go zanim dostanie do swych drżących rąk karabin a na nienawykły do wojennych trudów grzbiet – mundur, kraju, którzy żąda od niego by dał się zabić? Po I wojnie światowej wielu wojskowych darzyło cywilów niechęcią, że choć sami byli cywilami musieli zginąć jako żołnierze – wiec komunizm, faszyzm i nazizm zbudowali właśnie tacy niezadowoleni maruderzy-kombatanci (pięknie o tym pisał Z. Kałużyński w „Pamiętniku Orchidei”).

Dlatego ważne jest wyznaczenie granicy miedzy państwem a obywatelami i dlatego należy popierać wojsko w 100 % zawodowe.

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

4 komentarze

  1. Janusz
    Janusz
    17 sierpnia 2016 at 08:13 - odpowiedz

    We wspolczesnej wojnie nastapila tez duza zmiana w
    osobistym udziale zolnierza. Dawniej kazdy zolnierz widzial przeciwnika i byl osobiscie wlaczony w walke .Obecnie
    lotnik spuszczajact bombe atomowa lub uruchamiajacy rakiete z atomowa \glowica ktorej cel moze byc oddalony tysiace kilometrow nie ma kontaktu z wrogiem.
    Niczego nie doswiadcza .Ofiary jego czynu sa anonimowe.Zolnierz staje sie technikiem ktory wie jak obslugiwac skomplikowane narzedzia wojny.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      17 sierpnia 2016 at 09:30 - odpowiedz

      ok ale to jakby zupełnie oddzielny problem od poboru i obywatelskiego samobójstwa. Do dziś większość armii na świecie jest poborowa lub półpoborowa

  2. marcin
    26 sierpnia 2016 at 21:37 - odpowiedz

    jakbym czytał H.H. Hoppego, no tego się po Tobie nie spodziewałem 🙂

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *