• środa, 24 kwietnia 2019 r.

Liberałowie i lewica nie lubią kościolów ale z innego powodu. Piotr Napierała

 

Krytyka Kościoła jest potrzebna tam, gdzie jego wpływy są zbyt wielkie. W takich miejscach wielu walczących o świeckie państwo widzi sprzymierzeńca w każdym, kto stara się ograniczyć wpływy Kościoła. Warto jednak zastanowić się nad motywacjami różnych przeciwników kościoła katolickiego, bowiem nie są one takie same. 

Podobne materiały

9 komentarzy

  1. Tadeusz Gajewski
    20 marca 2019 at 20:19 - odpowiedz

    Piotr Napierała  przeważnie mnie wkurzał, teraz też mnie wkurzył,  albowiem wygłosił dokładnie, słowo w słowo moje zdanie na rzeczony temat. Wkurzyłem się, bo nie mam się do czego przyczepić. Jako niepoprawny politycznie liberał tak właśnie postrzegam liberalizm, lewicowość, konserwatyzm i ruchy  czy instytucje religijne. Krótki i rzeczowy wywód.

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    20 marca 2019 at 21:40 - odpowiedz

    hahaha 🙂 miło mi. pozdrawiam!

  3. Rafał Gardian
    Rafał Gardian
    21 marca 2019 at 09:39 - odpowiedz

    True! I mam wrażenie, że również z innych powodów popierają takie sprawy jak prawo do eutanazji, czy małżeństwa gejów. Co pociąga za sobą też to, że po realizacji współnych postulatów w tej sprawie stanowisko liberałów (tych prawdziwych) musi zacząć się radykalnie różnić od lewicowego.

    Przykładowo, liberał popiera z główny postulat LGBT po prostu z uwagi na wolność i równość wobec prawa. Lewicowiec, postrzegający świat jako rywalizację grup, nie jednostek, dołącza do tego żądania również jakiegoś zadośćuczynienia dla tego ploretariatu zastępczego za krzywdy popełnione wobec niego w przeszłości. To samo dotyczy innych, dyskryminownych w przeszłości grup: murzyni, kobiety, itp. Oczywiście skutkuje to w praktce tym, że lewica w rzeczywistości odrzuca równość jednostek wobec prawa, choć do tego się nie przyznaje.

    W sprawie eutanazji, dla liberała jest jasne, że powinna ona być oganiczona przez wolę człowieka, której miałaby ona dotyczyć. Lewicowiec, popierający postulat jej legalizacji, zazwyczaj nie wychodzi z pozycji obrobny wartości wolności jednostki, lecz argumentuje za tym pomysłem z uwagi głównie na problem cierpienia. Skutek jest taki, że nie widzi problemu, gdy np. urzędnik decyduje czy zabić dziecko, mimo wyraźnej woli rodziców, by próbować je leczyć np. w innym ośrodku, gdzie są lekarze chcący podjąć taką próbę. Tym bardziej, że socjalista, z reguły nie widzi problemu wszechwładzy urzędasów – reprezentantów jego bożka – państwa.

    • Benbenek
      21 marca 2019 at 19:34 - odpowiedz

      A może technokrata urzędnik (jakże piękny poniżający eufemizm) stoi w obronie jednostki tego dziecka i humanizmu jaki w nim przetrwał pomimo zaniku funkcjonowania jego podstawowych narządów a wbrew klasie wierców którzy myślą że wymodlą cud ozdrowienia i lekarzy którzy wieszczą uzdrowienia bez badania pacjenta. Kto tu reprezentuje bozie w tym tłumie?

      • Rafał Gardian
        Rafał Gardian
        22 marca 2019 at 09:07 - odpowiedz

        Po pierwsze to  przekazanie takiej władzy (ABSOLUTNEJ, bo zupełnie niezależnej od zdania rodziców) urzędnikom, sędziom, czy nawet lekarzom będzie skutkowało tym, że jeśli dany przedstawiciel tej grupy będzie miał interes w uśmiercaniu pacjentów, to będzie to robił (o ile nie wykaże się odpowiednimi standardami moralnymi). W tym tkwi clou sprawy. Tu nie chodzi nawet o pojedynczego pacjenta, tylko o stosunek do tak powaznie chorych w ogóle. Uśmiercić łatwiej, a jeśli zniknie kontrola procederu przez samych zaintersowanych… takie rozwiązanie będzie z pewnością wykraczać poza przypadki moralnie usprawiedliwione.

        I problemem nie jest sama eutanazja (której sam jestem zwolennikiem), ale to czy ograniczamy ją jedynie do dobrowolnego procesu, czy nie. Problemem jest również zakres władzy państwa (vs wladza rodzica) nad nieletnimi, który na zachodzie zaczyna oddalać się niebezpiecznie od "złotego środka" w kierunku wszechwałdzy państwowej.

        • Benbenek
          22 marca 2019 at 14:33 - odpowiedz

           

          Po pierwsze nie ma sensu dyskutować o władzy ABSOLUTNEJ bo taka nie występuje ani w praktyce ani nawet w teorii. To jest strawmaning. O ile można mówić ogólnie o władzy jako grupie (klasie) to w praktyce problem korupcji i wykorzystania instrumentów władzy istnieje w małym stopniu i jeż raczej wyjątkiem niż regułą. Oczywiście w systemach transparentnych liberalnych demokracji. Ale to nie jest przedmiotem istoty sporu tutaj.

          Tutaj i zawsze chodzi o jednostkę a nie o abstrakcyjną grupę pacjentów i czyhających na nich urzędników (bo jak za dotknięciem czarodziejskiej wróżki lekarze zmieniają się w bezdusznych urzędników). W tradycji przecież liberalnej, gdzie jednostka zajmuje centralną rolę, zadaniem praw opartych na tej tradycji jest ochrona tej jednostki. Rodzice nie są tutaj wyjątkiem i nieraz dziecko, które przecież nie jest ich własnością, takiego arbitra, kuratora musi posiadać. Również i niestety trzeba bronić takie jednostki przed np religiantami obiecującym cudowne  ozdrowienie które wymodlą. To nie “władza” jest odpowiedzialna za zanik funkcjonowania podstawowych organów i narządów tego pacjenta, które pozbawiło go możliwości decydowania o sobie. Słusznie wkracza w to miejsce jednak by ograniczyć próżność rodziców i tłumu podżegaczy za nimi stojącego. Władza ta nie działała na podstawie wyidealizowanego mandatu absolutyzmu władzy a z mandatu obecnego stanu nauki.

          Obyczajowo być może wiele osób jest przywiązanych do pojęcia “władza rodzicielska” albo “posiadania dzieci” ale żaden z tych terminów nie jest prawdziwy, a przynajmniej w ogromnym stopniu znaczeniowo ograniczony. Stąd oczywistą manipulacją jest retoryka “chrońmy nasze dzieci” bo oparta na kulturowo wpojonym przekonaiu że dzieci się “ma” czyli posiada ich własność. Tak samo oburzeniem reagowali jeszcze niedawno właściciele niewolników, kiedy to władza ośmielała się im wmawiać co mogą robić z osobami które przecież posiadają. Albo z żonami.

          Ostatnia moda tzw antyszczepionkowców i szkody, które już można obserwować i to właśnie na tzw. zachodzie pokazują, że interwencje są wręcz pożądane.

  4. Radowid
    21 marca 2019 at 21:43 - odpowiedz

    Co do antyklerykalizmu i anty-katolicyzmu to w PL często przewodnim i jedynym orężem przeciwko KRK jest pedofilia kapłanów. To stanowczo za mało!

    Jest mnóstwo argumentów a nawet dowodów wykazujących fałsz KRK i mam wrażenie ze polscy antyklerykałowie po prostu o nich zapominają albo są opłacani przez te sektę by o jej fałszu nie mówić wprost.

    Zas co do lewicy szeroko rozumianej to tez mam sporo wątpliwości i chyba popieram zwykły liberalizm akcentujący wolność i godność jednostki.

    Podzial na klasy, rasy itd. jest przeszkodą na drodze do stworzenia lepszego państwa.

    A niestety spora cześć lewicy wywodzi się z socjalistycznej ideologii walki klas która to ideologia olewa potrzeby jednostki jako takiej.

    • Benbenek
      21 marca 2019 at 22:06 - odpowiedz

      Nie osiągniesz indywidulanego celu związku małżeńskiego z osobą tej samej płci jeśli będziesz należeć do klasy nieuprzywilejowanej czyli takiej przynależność zezwala ci na związek z osobą płci przeciwnej. 

  5. Lucyan
    22 marca 2019 at 18:20 - odpowiedz

    Co tu lubic czy nie lubic. Czy ktos sie zastanawia czy lewica/liberałowie lubią Polski Związek Pilki Noznej albo Polski Zwiazek Filatelistyczny? Tak samo jest klechami, klechy znalazły sobie pasozytniczy styl zycia w ramach panstwa i tyle. Na razie jeszcze przędą, ale juz sie ustawiają w biznes i nieruchomosci bo interes duchowy na dłuzszą metę moze zdechnąc. A Napierała zatrzymał sie 50 lat do tyłu, w swoim pojmowaniu swiata. Liberałowie nie lubia bo koscioł cos mowi od kolebki? Ale jaja, przeciez to liberałowie najpierw pozwalają na brutalna indoktrynacje w jednej słusznej sprawie, a potem płaczą ze goscie w sutannach robią ich w konia? Najpierw pozwalają na egzorcyzmy, pedofilie i okradanie panstwa itp. w ramach "wolnosci" , a potem płaczą. Nie wiem dlaczego to robią, skąd ta naiwnosc, ze kler jest im do czegos potrzebny. Podobnie lewica, polska lewica to koscielne przydupasy, cały czas sie nie odczepiły od biskupiego cycka. Polska lewica chciałaby razem z (grzecznym) klerem rządzic Polska. Konkurencja ideologiczna? Pedofile i złodzieje, i oszusci w kieckach to nie jest zadna ideologiczna konkurencja. Problem polega raczej na tym, ze KK funkcjonuje poza panstwem, panstwo w panstwie, nie ma bata na KK. Za czasow PRL nie było tylu kleszych cwaniakow, kler znał swoje miejsce w szeregu, a dzis kler zniewala liberałom dzieci, a liberałowie na to: coz zrobic  taki mamy klimat. Jakby ktos na duzą skale gwałcił dzieci, a liberałowie, no coz na tym polega wolnosc.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *