• piątek, 20 stycznia 2017 r.

Metafory

 

pieter

Metafory nie są w stanie wyrazić poznania. Nauka, „Polana w tropikalnej dżungli, powstała po wykarczowaniu drzew”,88 wyraża się w klarownych formułach, nie w metaforach. Oświecenie nie potrzebuje metafor. Klarowność i wyrazistość, metaforom nieskończenie obce z powodu nigdy nie zakończonej interpretacji, wykładni, egzegezy, przedstawiają wyższą wartość od beletrystyki, gdy chce się wiedzieć co istnieje i jak się zachowuje.

Religie i mity nie reprezentują żadnego poznania również nie dlatego, że nie docierają poza metaforyczną mowę do wypowiedzi prawda lub fałsz, ale też nie życzą ich sobie. W przypadku gdyby istniały w religii zdania (logiczne – zdania którym można przypisać wartość logiczną 1 lub 0), religie i mity nie mogłyby już skutkiem katharsis uwolnić się od fałszu.

Dlatego religie prezentują się tak, jakby ziemski problem prawdy i fałszu ich nie dotyczył. Przy sposobie ich wypowiedzi narzucająca się myśl, je również zbadać na prawdę, wydaje się nieadekwatna. Objawienie, Słowo Boże, Pisma święte są umiejscowione w sferach gdzie nie pojawiają się logiczne i empiryczne pytania, nie wydają się być zasadne, nie byłyby godne Boga i świata.

W odróżnieniu od nauki religia nie może sobie pozwolić na oddanie jej podstaw do dyspozycji. Definitywnie fałszywe nie może być jej zawartością. Czy może Objawienie miałoby zawierać błędy do skorygowania? Język religijny jest tak sformułowany, że ciągle zabiega żeby nie dać się uchwycić przez empiryczne badania. A mimo tego ma uchodzić za najważniejsze informacje dotyczące nie tylko świata, lecz również zaświatów i ich zaświatów, oraz mających mieć tam miejsce wydarzeń.

Do tego potrzebuje metafor. Dają one nieocenione korzyści: kognitywnie nie wyrażają one niczego89 dlatego nie zobowiązują do niczego, co jest niemożliwe w przypadku tej uciążliwej dychotomii prawda-fałsz, oraz zezwalają na dowolność interpretacji. Piąta korzyść wynika z tego że dowolność pozwala na dyspozycyjność życzeniowej interpretacji, niepożądane jako mniej aktualne usunąć na bok, wykluczyć w żadnym wypadku, być może pojutrze będzie znowu potrzebne stosownie do nowego czasu.

Jedynie interpretacje heretyków muszą raz na zawsze zostać wymazane. Mimo dowolności interpretacji napotykają one na bariery nadinterpretatorów, którzy nie lubią zatwierdzać wszelkie interpretacje. Kongregacje wiary, synody, ustalają które interpretacje są słuszne.90 W przeciwnym razie pobłądzono by w labiryncie mniemanego.

Wiele pomocy stoi do dyspozycji. Wielokrotny, czterokrotny sens Pisma,91 ewentualnie również pięcio- albo x-krotny, każdemu coś oferuje, jak nie to, to coś innego. Biblijne cytaty dają się tak obracać jakby dotyczyły dzisiejszych problemów.

Powodem jest mglistość. Byłyby religijno-metaforyczne przypowieści jasne i jednoznaczne, nie mogłyby wydawać się adekwatne do zmieniającego się w stuleciach i tysiącleciach nowego, nie mogłaby Biblia mówić do nas, nie mogłaby mieć wielokrotnego sensu, nie mogłoby zostać „to samo inaczej powiedziane.”92

Mglistość metaforycznej mowy znosi dialektycznie kłamstwo:

Gdy ktoś mówi coś o rzeczywistym czym to w rzeczywistości nie jest, pomimo tego nie kłamie gdy mówi on metaforycznie.”93

W niemal że nie do przebicia zarozumiałości religia uwalnia się od kłamstwa.

Odtąd pod kategorię tych którzy potrafią kłamać, podpadają tylko ci którzy nie mówią metaforycznie. Potrafić kłamać ma tylko ten, kto mówi racjonalnie, szczerze, swoje wypowiedzi poddaje dowodom, nie rozmydla w przypowieściowych mgłach wypowiedzi o x-krotnym znaczeniu. Religijna mowa nie byłaby w ogóle zdolna do kłamstw, nawet gdyby chciała, jej metaforyczna struktura na to nie zezwala.

Naprawdę wygląda to inaczej. Z hermeneutycznych metaforycznych kłamstw, z powyższego cytatu, wynika łatwo: kto kłamie, kłamie również metaforycznie. Metafora nie ma mocy anulować kłamstwo, nie jest w stanie zmienić kłamstwa. Kłamstwo pozostaje tym czym jest.

(tłumaczenie z niemieckiego za zgodą Autora Kurt Meier)

______________________________________________________________

88 Quine, Willard van Orman: Metaphern – Ein Postskriptum. In: Theorien und Dinge. Frankfurt/M. 1985, 229

89 Eco, Umberto: Semiotik und Philosophie der Sprache. München1985 (Supplemente;4), 135. Quine, aaO, 227ff; Tracy,David: Metaphor and religion: the test case of Christian texts. In: Critikal Inquiry 5, 1978, 91-106. Davidson, Donald: Wahrheit und Interpretation. Frankfurt/M. 1986,343-371.

90 Eco, aaO, 220-223.

91 Cassian, Początek 5 stulecia, na wzór antyczny rozbudował metodę wykładni do 4 (słownie, przenośnie, moralnie, czasu ostatecznego). To udziwnienie nie różni się w niczym od 120-razowego sensu Pisma. Produkcja komentarzy biblijnych rośnie, mimo „ prawidłowych” interpretacji, bez końca. Akceptację x-razowych interpretacji Pisma widać jak na dłoni.

92 „Istotą [wykładni] jest, to samo powiedzieć inaczej, i właśnie tylko przez to że będzie to powiedziane inaczej, powiedzieć to samo.” Ebeling, Gerhard: Die Geschichtlichkeit der Kirche und ihrer Verkündigung als theologisches Problem. Tübingen 1954(Sammlung gemeinverständlicher Vorträge und Schriften aus dem Gebiet der Theologie und Religionsgeschichte; 207/208), 23.

93 Jüngel, Eberhard/Ricoeur, Paul: Metapher. Zur Hermeneutik der religiöser Sprache. EvTh Sonderheft 1974, 73.

Dr. Christoph Zimmer (CH) zajmuje się filozofią języka. Wiele jego prac poświęconych jest krytycznej analizie tekstów biblijnych i teologicznych.

 

 

 

Dr Christoph Zimmer (CH) zajmuje się filozofią języka. Wiele jego prac poświęconych jest krytycznej analizie tekstów biblijnych i teologicznych.

Podobne wpisy

20 komentarzy

  1. Robert
    6 października 2016 at 15:58 - odpowiedz

    Uwaga! Sprawa najwyższej wagi, proszę o rozpropagowanie tego, co ujawni Stonoga. To może być początek erozji Kościoła w Polsce. Dlaczego tak uważam, bo Stonoga się nikogo nie boi i odważnie i konsekwentnie otwiera ludziom oczy. Mimo wszystkich zastrzeżeń , jakie macie do tej osoby, bardzo proszę o wspieranie go akurat w tej walce, bo właśnie takich ludzi brakuje w tym kraju!!!!! Dziękuję.
    Jeden z ostatnich jego filmów
    https://web.facebook.com/zbigniewstonoga.ilovezuckerberg/videos/664890807003068/?hc_ref=NEWSFEED

  2. Jarek Dobrzański
    6 października 2016 at 16:13 - odpowiedz

    Dodaje do ulubionych. Czasami chcę pokazać komuś na czym polega pseudointelektualny bełkot i trudno wyguglać dobry przykład tak od ręki. Bez metafor nie ma abstrakcji, syntezy i kreatywności.

  3. Tomek Świątkowski
    6 października 2016 at 18:31 - odpowiedz

    Artykuł o tym, że religia to nie jest to samo, co nauka.
    Czyli banał.
    Mimo że banał, to autor nie ustrzegł się błędu. Wątpliwe jest już pierwsze zdanie: „Metafory nie są w stanie wyrazić poznania.”
    .
    Zacytuję dwa klasyczne przykłady tekstów naukowych, które mnie kiedyś urzekły niezwykłym, pełnym metafor językiem.
    .
    Maurice Maeterlink „Życie pszczół”:
    „Wydaje się jakoby ich (trutniów, przyp.) oczy wspaniałe, zdobiące głowę kaskiem połyskliwym, nie dostrzegały wcale królowę na ziemi, a dopiero gdy wzniesie się w powietrze, śledzą ją pożądliwie. Codziennie od jedenastej do trzeciej, w porze największego natężenia światła, a zwłaszcza w samo południe, które aż po krańce nieboskłonu roztacza swe skrzydła szafirowe, kiedy wibrujące promienie niosą ziemi dar ciepła, wychodzi z ula czereda rozswawolonych zuchów, zdobnych w powiewne pióropusze, i spieszy na poszukiwanie kochanki, jakiej nie ma w żadnej chyba legendzie. Ukochana jest od tamtych bardziej dostojna i mniej dostępna, albowiem otacza ją świta pretendentów z dwudziestu, czy trzydziestu miast, przybyłych nieraz z daleka, z odległych okolic”
    .
    Jean Henri Fabre „Z życia owadów”:
    „Nie tak łatwo znaleźć na nieurodzajnych, porośniętych macierzanką równinach mierzwę w miarę świeżą; podobna gratka jest prawdziwym błogosławieństwem nieba; tylko wybrańcom losu trafia się taka wygrana. Chować więc trzeba przezornie do spichrza bogactwa, które przyniosło szczęśliwe dziś. Zapach mierzwy zwiastuje na kilometr dookoła radosną nowinę; śpieszą więc wszyscy zdobywać zapasy”

    • Nietsche
      7 października 2016 at 02:50 - odpowiedz

      @Tomek Świątkowski
      „Artykuł o tym, że religia to nie jest to samo, co nauka.”
      A ja odniosłem wrażenie że jest to artykuł o mowie religijnej. O sprzeczności między nic nie wyrażającym językiem i pretensjach religii do tłumaczenia świata. Przecież pisze że religia objaśnia nam co dzieje się w zaświatach nie objaśniając wcześniej skąd ta wiedza o zaświatach. Pańskie przykłady metaforycznego opisu są nietrafne. Jaką wiedzę wyniósł Pan z tekstu „oczy wspaniałe, zdobiące głowę kaskiem połyskliwym”, „zdobnych w powiewne pióropusze”. Pierwsze słyszę że trutnie mają pióropusze na kaskach. Jest to naukowe stwierdzenie.
      Z drugiego przykładu nie potrafię odczytać żadnej wiedzy. Chyba że.. dobra nowina roznoszona jest nie przez pasterzy tylko przez zapach mierzwy.
      Ponadto Pan pojmuje pojęcie metafory w potocznym rozumieniu. Autor tekstu, jak można wyczytać w stopce, jest językoznawcą. W literaturoznawstwie istnieją całe teorie o metaforach i ich klasyfikacji. Jedną z nich jest dział metafor religijnych: alegorii, paraboli, porównań, Gleichnis. I sądzę że takie metafory miał autor na względzie. Gdy piszę o transporcie i używam słowa pociąg, to jest jasne że mam na myśli kolej żelazną a nie pociąg seksualny. Tak samo w przypadku autora.
      Dam Panu przykład pewnej metafory biblijnej. „Chrystus jest królem wszystkich królestw”. Jak należy to rozumieć? Czy jest królem Arabii Saudyjskiej i UK? Czy Dawkins jest jego poddanym? Czy premiera rządu powołuje Queen czy Chrystus?
      W ST Bóg jest skałą, grodem, łucznikiem, molem, pasterzem i czym tam jeszcze. Jest to naukowe? Czy mól może być skałą?
      Pamiętam przed laty jak Wojtyła objaśniał piekło. Nie było to miejsce fizycznych cierpień, tylko miejsce odosobnienia, bez widoku Boga co ma wywoływać cierpienia.
      Dzisiaj, zanim tu przyszedłem, czytałem na Atheist info at. wywiad z biskupem z Passau. Okazuje się że piekło znów jest miejscem cierpień fizycznych, jak u stomatologa. Interpretacja odsunięta, powróciła do łask. Dla mnie to jest zrozumiałe. Jak pisze Mynarek w swojej książce o Franciszku, Franciszek jest bardzo cienki w teologii i głosi teologię diabła. Tak więc p. Tomku, odpowiedz mi Pan na moje pytania, ale bez metafor.

      • Tomek Świątkowski
        7 października 2016 at 12:39 - odpowiedz

        @Nietsche: „Przecież pisze że religia objaśnia nam co dzieje się w zaświatach nie objaśniając wcześniej skąd ta wiedza o zaświatach.”
        .
        Bo religia nie jest nauką i nie ma pretensji naukowych
        Podanie źródła danych obowiązuje w nauce, a religia nie jest nauką i zadaje całkiem inne pytania niż nauka.
        Nauka zajęła (zresztą względnie niedawno – odkąd ustalono zasady metody naukowej) obszar obejmujący wyłącznie materialne doświadczenie zmysłowe (bezpośrednie lub pośrednie – zmysły wzmocnione aparaturą badawczą).
        Religia zaś pyta o to, czego nauka nie dotyka: o zaświaty, o sens, cel, dobro, zło, piękno, brzydotę, Boga, nieśmiertelną duszę, raj, piekło itd. I właśnie z tego powodu, że pyta o rzeczy spoza doświadczenia zmysłowego, używa bardzo często metafor. Bo nasz język (i w ogóle umysł) jest ściśle związany z pojęciami odwołującymi się do doświadczeń zmysłowych.
        .
        Użyję metafory, aby objaśnić pojęcie metafory: MAPA.
        Mapa jest próbą pokazania z pomocą dwóch wymiarów trójwymiarowej powierzchni kuli ziemskiej. I co się dzieje?
        Mapy KŁAMIĄ.
        Prawda którą podaje mapa jest zawsze fragmentaryczna. Odwzorowanie Merkatora mówi prawdę o kątach, ale kłamie o powierzchniach albo odległościach. Odwzorowanie Albersa mówi prawdę o powierzchniach, ale kłamie o kątach. Nie da się jednocześnie powiedzieć prawdę o wszystkim.
        Mapa fizyczna jest inna od mapy politycznej, gospodarczej, drogowej albo mapy pogody.
        Rysuje się różne mapy, bo pokazujemy różne aspekty rzeczywistości.
        .
        Z tego samego powodu w Biblii (i w ogóle w teologii) są metafory, a co więcej: jest wiele różnych metafor opisujących Boga, czy inne zaświatowe „obiekty”.
        Pytanie czy pasterz jest skałą, ma taki sens jak pytanie czy prosta jest elipsą. Prosta nie jest elipsą, ale prosta jest równikiem w rzucie Merkatora, a elipsa jest równikiem w rzucie Albersa. A w rzeczywistości równik jest okręgiem, w dodatku leżącym na zupełnie innej płaszczyźnie, niż płaszczyzna mapy.
        Bóg jest pasterzem, bo się troszczy. Bóg jest skałą, bo jest niezmienny (i tylko proszę nie mów, że przecież skały erodują).
        .
        A jeśli mowa o piekle, to moim zdaniem w Biblii nie ma explicite mowy o tym, że jest to miejsce cierpień fizycznych. Być może coś przeoczyłem, ale nie sądzę.

        • Nietsche
          10 października 2016 at 01:02 - odpowiedz

          @Tomek Świątkowski
          „Bo religia nie jest nauką i nie ma pretensji naukowych. Podanie źródła danych obowiązuje w nauce, a religia nie jest nauką i zadaje całkiem inne pytania niż nauka.”
          To że religia nie jest żadną nauką to wie każdy w miarę rozgarnięty człowiek. Pretensje naukowe ma religia jak najbardziej. Skąd się bierze zakaz ordynacji kobiet w krk? Z uzasadnienia że kobieta została stworzona po mężczyźnie. Takie stwierdzenie nie jest pretensją naukową? Obietnica raju nie zakłada istnienia raju? Czy twierdzenie o istnieniu raju nie jest pretensją naukową? Obowiązek podania źródła obowiązuje zawsze tych którzy coś twierdzą, niezależnie czy są to religioci czy nie. Religia nie zadaje żadnych pytań, religia podaje gotowe odpowiedzi tak sformułowane żeby nie były zobowiązujące, żeby można było dostosować je do nowych odkryć nauki. Pan klepie puste frazy, nie zastanawiając się nad ich sensem lub bezsensem.
          „Z tego samego powodu w Biblii (i w ogóle w teologii) są metafory, a co więcej: jest wiele różnych metafor opisujących Boga, czy inne zaświatowe „obiekty”
          Bądź mądrym, zrób się głupim, to jest pańska metoda dyskusji.
          Pytanie nie dotyczy tego co metafory mają przedstawiać tylko dowodów na to że przedstawiane jest rzeczywistością. Religia nie posługuje się językiem trybu przypuszczającego, tylko oznajmia.

          „Bo trochę wyrwałem go z kontekstu. On mówi o zwyczajach żuków gnojników.”
          Wyrywanie z kontekstu to znana metoda dyskusji teistów. Wyrwał go Pan z kontekstu i nie zostało nic. Ten przykład z trutniami też nie jest „klarowny i jednoznaczny”. Czereda trutniów przybyłych z dalekich miast, żądnych seksu, może kojarzyć się z nowymi europejskimi przybyszami.
          „aby objaśnić pojęcie metafory”
          Pan nie objaśnia pojęcia metafory, Pan podaje jak Pan rozumie metaforę. Te wszystkie przypowieści biblijne to są różne gatunki literackie. Lingwiści potrafią je zaszeregować do odpowiedniego gatunku literackiego; paraboli, przenośni itd. Pan tego nie potrafi dlatego niepotrzebnie napręża Pan muskuły.
          „Pytanie czy pasterz jest skałą, ma taki sens jak pytanie czy prosta jest elipsą. ”
          To zdanie pokazuje jak mizerna jest pańska wiedza na dyskutowany temat. Skała, pasterz mają swoje designatum. Elipsa, prosta są abstrakcyjnym pojęciem.
          „A jeśli mowa o piekle, to moim zdaniem w Biblii nie ma explicite mowy o tym, że jest to miejsce cierpień fizycznych.”
          Jeżeli palenie ogniem jest miejscem cierpień fizycznych to popełnia Pan błąd dyskutując z ateistami i licząc na ich brak znajomości tekstów biblijnych.
          Mt. 5, 22 – 29
          Mt. 13, 36 – 43
          Mt.13, 47 – 50 Mk 9, 43
          Lk. 16, 23
          Ap.J. 20, 13 -14
          I codzienna modlitwa nakazana przez Kościół.
          ………………….
          ukrzyżowan, umarł i pogrzebion,
          zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał,
          …………………………………………………………….
          Po paciorku życzę Panu dobrej nocy.

          • Tomek Świątkowski
            10 października 2016 at 16:26

            „Takie stwierdzenie nie jest pretensją naukową?”
            .
            oczywiście że nie
            gdzie tu jest np. odwołznie do doświadczenia albo obserwcji?
            ——–
            ——–
            „Jeżeli palenie ogniem jest miejscem cierpień fizycznych”
            .
            Ale nie jest.
            Ogień w Biblii ma ściśle określoną symboilikę – jest próbą albo oczyszczeniem.
            W którymś z tekstów jest też mowa o „siarce piekielnej”, bo siarka była środkiem dezynfekującym – to też jest symbol oczyszczenia.

          • Tomek Świątkowski
            10 października 2016 at 16:34

            „Lingwiści potrafią je zaszeregować do odpowiedniego gatunku literackiego; paraboli, przenośni itd. Pan tego nie potrafi dlatego niepotrzebnie napręża Pan muskuły.”
            .
            tym bardziej nie sądzę, żeby starożytni rybacy, rolnicy albo garncarze odróżniali parabolę od metafory
            oni po prostu wiedzieli że gdy prorok mówi np. „jestem bramą” to nie ma co próbować wypatrzeć z której strony wystają zawiasy
            i to im wystarczyło, żeby zrozumieć
            tym bardziej że wiele elementów symboliki miało tradycyjnie przypisany stały sens

      • Tomek Świątkowski
        7 października 2016 at 12:55 - odpowiedz

        @Nietsche: „Z drugiego przykładu nie potrafię odczytać żadnej wiedzy.”
        .
        Bo trochę wyrwałem go z kontekstu.
        On mówi o zwyczajach żuków gnojników.

  4. Janusz
    Janusz
    6 października 2016 at 21:09 - odpowiedz

    Ciekawy i technicznie przekonywujacy tekst. Uwazam ze jednym z powodow ze metafory i alegorie sa uzywane w swietych pismach jest fakt ze religie czesto zawieraja logiczne zakalce typu jeden bog \w trxzech osobach.
    Tego sie nia da wytlumaczyc logika i trzeba uzyc wieloznaczne metafory aby sprzedac idee maluczkim.

  5. Nietsche
    7 października 2016 at 02:58 - odpowiedz

    @Janusz
    ” Uwazam ze jednym z powodow ze metafory i alegorie….”
    Ja sądzę że metafory są nieodłączną cechą wszelkich mitów i baśni.

  6. Jarek Dobrzański
    7 października 2016 at 11:10 - odpowiedz

    Kilka metafor: samolubny gen, wielki wybuch, orbita elektronu, efekt cieplarniany, spin, splątanie kwantowe, inteligentna cząstka, ładunki kolorowe kwantów.

    W istocie każda teoria naukowa jest próbą opisania czegoś nowego za pomocą tego co już znamy, czyli ma charakter metaforyczny. Wszelkie modele, jak model atomu, są wręcz czystymi metaforami. Metafory nie tylko są w stanie wyrazić poznanie, ale są jego kluczowym narzędziem.

    • Tomek Świątkowski
      7 października 2016 at 12:50 - odpowiedz

      To są tylko pewne pojęcia, ale np. język ewolucji bardzo często używa metafory do opisu procesów, kiedy mów np. że ewolucja coś „wynalazła”, że „rozwiązała problem” itd.
      Ewolucjoniści mówią tak bo w naszym codziennym doświadczeniu (a więc także w języku) nie ma nic, co by łączyło bezcelowe procesy z procesami organizującymi. Dlatego nie umiemy tego opisać inaczej, niż metaforą kreatywności lub inżynierii.
      .
      Metaforą nauki używaną tak powszechnie, że mało kto zwraca na to uwagę jest pojęcie PRAW natury. Prawo to pojęcie zaczerpnięte z relacji społecznych.

      • Nietsche
        10 października 2016 at 01:17 - odpowiedz

        @Tomek Świątkowski
        „To są tylko pewne pojęcia, ale np. język ewolucji bardzo często używa metafory do opisu procesów, kiedy mów np. że ewolucja coś „wynalazła”, że „rozwiązała problem” itd.”
        Nie wiem jakich specjalistów od ewolucji Pan czyta. Ci których ja czytam wyrażają się precyzyjnym, logicznym i naukowym językiem bez ucieczki do metafor.
        Jeżeli Pan czyta innych to proszę zacytować z podaniem źródła. jesteśmy w stanie sami ocenić czy są to faktycznie metafory.
        Rozwiązać problem nie jest żadną metaforą.

        • Tomek Świątkowski
          13 października 2016 at 12:55 - odpowiedz

          w „Ślepym zegarmistrzu” Dawkins sam się tłumaczy z takiego sposobu opisywania procesów ewolucyjnych
          cytat ze str. 125:
          „Nic przecież nie pomoże obietnica, że za udany skok od owada do skorpiona przyznana zostanie królewska nagroda. Szansa, że to się uda, tak czy inaczej wynosi jeden na pół biliona. Gdyby jednak zamiast skakać, poruszać się krok po kroku i gdyby za każdy krok we właściwym kierunku przyznawano choćby jedną małą monetę, do skorpiona dotarlibyśmy bardzo szybko. Niekoniecznie w najkrótszym możliwie czasie – tj. w ciągu zaledwie 30 pokoleń – ale mimo to bardzo szybko. Teoretycznie rzecz biorąc, skakanie mogłoby doprowadzić do sukcesu szybciej – za jednym susem. Ponieważ jednak szansa, że to się uda, jest znikomo mała, jedyny sensowny sposób to sekwencja małych kroków, z których każdy buduje na sumarycznym sukcesie kroków poprzednich.
          Sformułowania powyższych akapitów prowadzić mogą do nieporozumienia, które trzeba od razu wyjaśnić. Brzmią one tak, jak gdyby ewolucja dążyła do odległych celów, prowadziła do takich obiektów jak, na przykład, skorpiony.”

  7. Andrzej Boguslawski
    Andrzej Boguslawski
    7 października 2016 at 14:08 - odpowiedz

    Ciekawy artykuł, choć we mnie pozostawia duże wrażenie niedosytu, gdyż zupełnie nie odpowiada nam na pierwotne jednak tu pytanie czym jest poznanie i czym miałoby ono być? Zastanawiano się nad tym od starożytności i nawet dokonano dualistycznego podziału refleksji nad światem – czyli filozofii – na ontologię i gnoseologię, teraz częściej nazywaną teorią poznania. Odpowiedzi myślicieli czym jest poznanie, czy ono jest możliwe i jakie jego są drogi oraz możliwości bywały przeróżne – często wprost alternatywne.

    Od czasów Darwina włączyła się w tą refleksję nad poznaniem nauka i wyodrębniające się z niej coraz bardziej na samodzielność neuronauki – tu warto odnotować, iż przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat więcej dowiedzieliśmy się o mózgu niż przez całe minione tysiąclecia. Powstało też zgrabne połączenie filozofii z nauką, które nazwano kognitywistką i której osiągnięcia w zrozumieniu naszych procesów poznawczych jest spore. Moim zdaniem, bez odpowiedzi czym jest poznanie trudno mówić o różnych narracjach – tłumaczenia i rozumienia zawiłości świata.

    Myślę, iż tu warto przytoczyć też tekst Andrzeja Izdebskiego:
    „Niedawno otrzymałem do przeczytania Francisa Wheena „Jak brednie podbiły świat”. Książkę ogromnie tendencyjną. Ukazującą współczesne nagromadzenie głupoty, która nas otacza, a nawet osacza. Konsekwentnie piętnuje wszelakie odstępstwa od najważniejszej zdobyczy Oświecenia — wiary w rozum. Znalazłem tam cytat artykułu sprzed 80 lat — „Homo Neanderthalensis” H. L. Menckena. „Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (…) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych.(…) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie”.

    Nie chce się wierzyć, że od napisania tego tekstu prawie wiek minął, że dotyczył on ludzi z gminu. Proszę dziś w Polsce posłuchać wybitnych polityków z prawej strony, a nawet tych lewej. Pooglądać telewizję, posłuchać radia, poczytać prasę. Zastanowić nad oświeceniową misją współczesnych polskich intelektualistów. Z jak wielką odwagą w obronie wolności słowa potrafią zaatakować brody i turbany i jak im się trzęsą portki przed każdym krzyżykiem.
    Jestem zafascynowany nauką. Uważam, że jest dalece uprawnionym dualistyczny podział na światopogląd naukowy i przeciwstawmy mu światopogląd fideistyczny i pomimo, że praktycznie żaden nich nie występuje w czystej postaci, a zawarte w indywidualnych światopoglądach zbiory zasadniczych poglądów dają podstawy do bardziej szczegółowych nazw — to podział ten jest alternatywnym. Albo się wie lub wątpi i stara dotrzeć do wiedzy, albo wierzy. Wiarę można przyjąć autorytetem przekazującego, ale wiedza naukowa wymaga empirycznych potwierdzeń”. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971/q,Confessiones

  8. Janusz
    Janusz
    7 października 2016 at 23:40 - odpowiedz

    Metafory pomagaja w zrozumieniu nauki lub idei ale trzeba byc ostroznym .Na prfzyklad m owimy ze ludzki mozg jest komputerem. To jest metafora .Mozg i komputer to instruymenty o zupelnie innym przeznacxzeniu i o innej architektorze.Ta metafora znaczy tylko ze sa pewne funkcje ktore moze wykonac mozg jak tez komputer. Na przyklad pomnozyc 3.1415 razy 750. Ale ta informacja jest zarejestrowana inaczej jak tez proces liczenia jest rozny. Komputer przedstawi liczby binarnie i dopiero wtedy wykona obliczenie. Czlowiek uzywajac papier i pioro wykona mnozenie inaczej. Kazda matafora ma granice .Uzycie mataforypoze tymi granicami prowadzi do falszywych rezultatow.

    • Tomek Świątkowski
      8 października 2016 at 09:22 - odpowiedz

      To prawda że z metaforami trzeba uważać, często odnoszą się tylko do jednego aspektu. Należy brać pod uwagę po co autor jej użył.
      Ale mózg to akurat nie najlepszy przykład.
      Zwykle urządzenia definiujemy przez przeznaczenie i funkcję, a nie prze budowę wewnętrzną i technologię. Lokomotywa elektryczna i parowa maja rożną budowę a są lokomotywami bo ciągną wagony na torach. Zegarek mechaniczny i kwarcowy działają inaczej ale są zegarkami, bo wskazują czas. Technologie się zmieniają a funkcje i nazwy pozostają.
      A co robi mózg? To co komputer.
      Komputer gromadzi i przetwarza informacje, a także steruje urządzeniami peryferyjnymi – mózg nic innego nie robi – tylko to.

      • Andrzej Boguslawski
        Andrzej Boguslawski
        8 października 2016 at 11:33 - odpowiedz

        @ Tomek Świątkowski: To prawda że z metaforami trzeba uważać,
        ————
        Metafory to słowa, a słowa mają znaczenie i trzeba ich z sensem używać, a nie „pieprzyć trzy po trzy para piętnaście”. Nie ważne co, ważne aby dawać głos.
        ***
        @ Tomek Świątkowski: A co robi mózg? To co komputer.
        ————–
        Jak na razie mózg robi znacznie więcej, gdyż to mózg uzbrojony w narzędzia buduje komputery – co będzie w przyszłości, to niektórzy zobaczą.
        ————-
        @ Tomek Świątkowski: Komputer gromadzi i przetwarza informacje, a także steruje urządzeniami peryferyjnymi – mózg nic innego nie robi – tylko to.
        ————
        Każdy funkcjonujący w miarę prawidłowo mózg, gromadzi informacje dostarczone mu przez zmysły (narzędzia peryferyjne) przetwarza je oraz steruje urządzeniami peryferyjnymi – miedzy innymi komputerami. Jak na razie, zasadniczymi różnicami są „samo-uczenie”, „wolność wyboru” i „emocje”, ale uczeni pracują.
        ***

      • Andrzej Boguslawski
        Andrzej Boguslawski
        8 października 2016 at 11:58 - odpowiedz

        @ Tomek Świątkowski: To prawda że z metaforami trzeba uważać,
        ————
        Metafory to słowa, a słowa mają znaczenie i trzeba ich z sensem używać, a nie „pieprzyć trzy po trzy para piętnaście”. Nie ważne co, ważne aby dawać głos.
        ***
        @ Tomek Świątkowski: A co robi mózg? To co komputer.
        ————–
        Jak na razie mózg robi znacznie więcej, gdyż to mózg uzbrojony w narzędzia buduje komputery, a nie odwrotnie – co będzie w przyszłości, to niektórzy zobaczą.
        ————-
        @ Tomek Świątkowski: Komputer gromadzi i przetwarza informacje, a także steruje urządzeniami peryferyjnymi – mózg nic innego nie robi – tylko to.
        ————
        Każdy funkcjonujący w miarę prawidłowo mózg, gromadzi informacje dostarczone mu przez zmysły (narzędzia peryferyjne) przetwarza je oraz steruje urządzeniami peryferyjnymi – zmysłami, a także miedzy innymi komputerami. Jak na razie, zasadniczymi różnicami są „samo-uczenie”, „wolność wyboru” i „emocje”, ale uczeni pracują.
        ***

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here