• środa, 23 września 2020 r.

Nowoczesne muzyczne baśnie

 

Czwarty dzień Wratislavii Cantans 2019 był poświęcony muzyce współczesnej. To sięgająca daleko tradycja festiwalu. Zapatrzeni w przeszłość nie możemy zapominać o przyszłości. Teraźniejszości, jak mawiają filozofowie i neurobiolodzy, nie da się uchwycić…

 

W niemuzyczny zazwyczaj, poniedziałkowy dzień wysłuchaliśmy koncertu w ramach europejskiego projektu MusMA. Tym razem temat działań brzmiał: „Baśnie. W poszukiwaniu tożsamości”. „Dać kompozytorom baśnie” – pomyślałem – „super sprawa”. Oczywiście nasi (post)moderniści  znaleźli wytrych i większość z tych utworów nie była przedstawieniem baśni za pomocą nowych środków wyrazu. Trochę szkoda, bo marzyłby mi się projekt, w którym warstwa literacka dzieł jest stała i konwencjonalna, różna natomiast miałaby być muzyka. Mógłbym wtedy zobaczyć, w jaki sposób zdolni młodzi kompozytorzy ilustrują nastroje, przedstawiają bohaterów opowieści i opisują baśniowe sytuacje. Niestety, a może i na szczęście, zdolni młodzi kompozytorzy mogli niemal dowolnie przefastrygować temat baśni, dzięki czemu nie musieli stawiać czoła pospolitym narracjom i teatralnym niemal opisom postaci.

 

Również NFM potrafi wyglądać baśniowo. Fotografia własna

 

 

 

 

Wpierw usłyszeliśmy kompozycję Andrei Tarrodi Vintergatan (The Milky Way). W niej warstwa tekstowa była zupełnie niezmieniona i nie zdekonstruowana. Baśń poemat oparła się na języku zaskakująco post-Brittenowskim i było to bardzo udane.

 

Wykonawcami koncertu byli związani ze Skandynawią śpiewacy – Jessica Bäcklund – sopran. Elin Lannemyr – alt, Love Tronner – tenor oraz David Wijkman – baryton. Równorzędną rolę we wszystkich utworach pełniła wraz z nimi narratorka Stina Ekblad. Poziom wykonawczy był znakomity, brakowało mi może trochę blasku w głosach, ale za to homogeniczność brzmienia była pierwszorzędna, a to w wypadku tych dzieł było najbardziej istotne. Narratorka doskonale oddychała wraz z muzyką, przenosząc nas swoim sugestywnym angielskim w światy wyobraźni. W opowieści o młynie pojawił się też wstęp i zakończenie po polsku, niestety, tu nasze "sz", "rz" okazały się rafami, dopóki ich nie było narratorka mówiła prawie jak Polka. 

 

Drugim zaprezentowanym dziełem było Once upon a Two Times Three Aarta Strootmana. W tym dziele głównym tematem były liczby występujące w baśniach. Zanim usłyszałem utwór sądziłem, że będzie to być może coś w stylu wyliczanek w znakomitej operze Glassa „Einstein na plaży”. Jednak tak nie było – mieliśmy do czynienia z hybrydą,  do liczby przylgnęły fragmenty baśni, nie na tyle duże, aby zachować ich fabułę. Neo-post-neo-konceptualizm Strootmana mógł wzbudzić bunt w sercu miłośnika sztuki, jednak doskonała muzyka ostudzała emocje. Głęboka wrażliwość barwy i przebiegu muzycznego leczyła wątpliwości płynące z dość dziwacznego potraktowania tematu baśni.

I Am Liesbetha Decrocka zbudowała pomost między fantazją baśniową a budowaniem świadomości „ja” u czytelnika baśni. Była w tym ogromna głębia związana z refleksją nad naszą autokreacją, oraz – z drugiej strony –wyzywająca postmodernistyczna filozoficzność. Rozdarty między zadumą nad powstawaniem naszego jestestwa a kultem nie całkiem wartościowych mód intelektualnych zasłuchałem się bez reszty.

 

Jean-François Jung  I jego The Formidable Mill również przenieśli nas na planetę postmodernizmu. Mimo to nie sposób było nie zachwycić się bogactwem środków kompozytorskich, nawiązujących dość często do renesansu i manieryzmu. Była to szczególnie bogata kompozycja i wzbudziła we mnie uznanie.

 

Foam  (Piana) Krzysztofa Rau nawiązywała do baśni o syrenach. Kompozytor rozstawił wykonawców po brzegach Sali i stworzył głosowy odpowiednik elektroakustycznych przestrzeni. Niestety, świat estetyczny tego utwory wydał mi się nieco komiksowy. Z pomruków i dobiegających niewyraźnie z różnych oddaleń głosów zrobiły się jakieś scenki obyczajowo – kryminalne, co skłoniło mnie do przekonania, że kompozytor wyraził zbyt wiele zbyt dosłownie.

 

Wratislaviowa MusMa okazała się udana i inspirująca. Wielka w tym zasługa świetnych wykonawców, ale też kompozytorów, którzy, choć nie zawsze spełnili się na płaszczyźnie znaczeniowo – literackiej, to jednak umiejętność pisania muzyki na ludzkie głosy opanowali na poziomie mistrzowskim, pozwalając zachwycić się muzyką samą w sobie, nawet jeśli słowa i symboliczne koncepcje czasem jej nie dorównywały.

Jacek TabiszStudiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Podobne materiały

2 komentarze

  1. Krzysztof
    14 lutego 2020 at 14:15 - odpowiedz

    Dzień dobry, dopiero teraz zobaczyłem Pańską recenzję. Dziękuje bardzo za szczerość – też miałem po kilkukrotnym przesłuchaniu "Foam" tą samą konkluzję (mówie to jako kompozytor utworu). Szkoda że tak wyszło, niemniej bardzo mnie cieszy fakt, że wykonawcy bardzo polubili wykonywanie "Foam" oraz jego charakter (i mnie przy okazji, nawet całkiem) co daje mi poczucie, że nie wszystko w utworze było źle przeze mnie zrobione. 

    Dziękuje jeszcze raz i życzę wszystkiego dobrego 😉

    KR

    • Jacek Tabisz
      Jacek Tabisz
      14 lutego 2020 at 15:06 - odpowiedz

      Dziękuję za miłe słowa i z niecierpliwością czekam na nowe pańskie kompozycje. Jak każda osoba próbująca pisać o swoich wrażenia z muzyki mam perspektywę ograniczoną do własnego gustu, rozeznania a nawet takiego a nie innego nastroju w danej chwili. Bardzo często mi się zdarza, że kompozytorzy jednym dziełem mnie zachwycają, a innym trochę mniej. 

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *