• niedziela, 26 marca 2017 r.

Obrzeża islamu [6]: islam w Azji Środkowej (część IV)

W ostatniej części materiału ukazującego złożoność sytuacji w Azji Centralnej z religią w tle (choć stosunki polityczne, społeczne, kulturowe, historia itd. mają tu decydujące znaczenie) zajmiemy się przewidywalnym – o ile to jest możliwe – rozwojem sytuacji w tym regionie. W skali całej cywilizacji islamu organizacje ultra-fundamentalistyczne, reprezentujące ekstremizm islamistyczny (by nie rzec – jawnie terrorystyczne, dżihadowskie – vide DAESH) rosną tutaj bowiem w siłę, zdobywając coraz szerszy zasięg i poparcie w społecznościach zamieszkujących wspomniane wcześnie kraje regionu. Sprzyjają temu oligarchiczne stosunki społeczne (nie tylko w gospodarce), polityce, w samej istocie systemu politycznego (związana jest z tym mega-korupcja, mająca w takim systemie gigantyczne pole do popisu, rzadko spotykana w innych częściach świata – choć immanentna in situ współcześnie rozpowszechnionym, neoliberalnym porządkom i myśleniu „kto nie z nami to przeciwko nam”). W dalszej części za nimi idzie nepotyzm, niebywałe rozwarstwienie społeczne i majątkowe, związana z tym quasi-feudalna stratyfikacja, masowe bezrobocie i problemy dotykające rzeszy ludzi młodych (takie jak alkoholizm, alienacja ze struktur społecznych, narkomania, brak perspektyw na przyszłość, predylekcja do najszerzej pojmowanej mafijności życia codziennego itd.).

Oni nie zdołają osiągnąć
swego celu. Szukaj więc
ucieczki u Boga !

KORAN, sura XL / 56

Jak wspomniano w poprzednich częściach głównym centrum niepokoju w regionie tej części Azji, a związanej z działalnością sił islamistyczno-terrorystycznych stał się pd. Tadżykistan (przyczyny tego stanu rzeczy są złożone i wielopłaszczyznowe, uwarunkowane historycznie, społecznie i kulturowo-religijnie). Także Dolina Fergańska, leżąca w granicach Uzbekistanu, Kirgistanu i Tadżykistanu z racji złożoności narodowo-kulturowo-społecznej – i innych, współczesnych zjawisk immanentnych wiekom XX i XXI – pozostaje takim zarzewiem różnych niepokojów w regionie. A na takiej kanwie korzystają jak widać w skali całego świata, przede wszystkim siły fundamentalistyczne, fanatyczne, dogmatyczno-skrajne, niedemokratyczne, anty-pluralistyczne, anty-wolnościowe. Posługując się retoryką religijną lub quasi-religijną narzucają wspólnotom głęboko dotkniętym społecznymi patologiami – o których wspomniano wcześniej – i znajdującym się w ich wyniku w stanie anomii i mentalności przed-rewolucyjnej właśnie takie, feudalne i przed-nowoczesne rozwiązania ich problemów. Te idee i takie doktryny są przeciwne człowiekowi i człowieczeństwu, ale pozbawionym nadziei osobnikom jawią się jako jedyna, możliwa i spełniająca owe nadzieje na lepsze jutro, perspektywa.
Zajmijmy się na początek jednak Kirgistanem, który ostatnimi czasy stał się zdaniem wielu ekspertów państwem najbardziej zagrożonym i podatnym na islamistyczny ekstremizm. Religijny, bo przenoszący dyskurs i krytykę obowiązującej sytuacji społeczno-politycznej na płaszczyznę irracjonalną, z jednoczesną totalną krytyką wszystkiego co neguje sprawczą i pozytywną rolę wierzeń religijnych w społecznej organizacji życia tak codziennego jak i państwowego, wspólnotowego (to teza uniwersalna odniesiona do wszystkich religii, monoteistycznych zwłaszcza), przede wszystkim. Tu bowiem bieda, wykluczenie, horrendalna stratyfikacja, nepotyzm, korupcja (będąca efektem tak funkcjonującej przestrzeni publicznej) osiągnęły monstrualną skalę – nawet jak na azjatyckie czy poradzieckie warunki.
Przykładem tej działalności, coraz szerzej prowadzonej i imającej się najbardziej niespodziewanych metod niech będzie fakt z ub. roku kiedy to w mieście Osz (południe kraju) zatrzymano członkinię radykalnej organizacji islamistycznej Hizb At-Tahrir. Kobieta została aresztowana za nielegalne nauczanie religii w formie przygotowywania na tej podstawie do działalności terrorystycznej, dziewczynek w wieku od 4 do 9 lat. W jej mieszkaniu – jak podały media – znaleziono materiały głoszące treści ekstremistyczne. Kobieta nie posiadała żadnych dokumentów wydanych przez kirgiskie władze upoważniających ją do legalnego nauczania religii. Członkowie Hizb At-Tahrir przygotowywali już kilka lat temu zamach na kirgiskie władze. Szykowali też przewroty w innych republikach Azji Środkowej, m.in. w Uzbekistanie. Hizb At-Tahrir jest fundamentalistyczną, międzynarodową wspólnotą polityczną ekstremistów islamistycznych (zwolenników kalifatu), o ideałach bliskich głoszonym przez leaderów DAESH. Jest zakazana m.in. w Niemczech, Szwecji, Francji i Rosji, a także w krajach Azji Centralnej, której poświęcono ten cykl materiałów.
Wielu ekspertów uważa, iż o ile możliwa jest zdecydowana ofensywa islamistów (nawet z realnością przejęcia władzy) to najbliżej dziś tej sytuacji sytuuje się właśnie Kirgistan. Przykład podany wyżej jest egzemplifikacją jak głęboko i do jakich metod posuwają się islamscy ortodoksi w Kirgistanie (i jak wiadomo – nie tylko tu).
W Kazachstanie, do tej pory tu nie spotykano szeroko rozpowszechnionych tendencji radykalnych wśród wyznawców islamu, w ostatnim czasie zanotowano kilka prób zamachów terrorystycznych (udaremnionych przez spec. służby) oraz działań partyzancko-terrorystycznych (np. w górach Ałtaju doszło pod koniec 2014 roku do masakry bojowników rekrutujących się z Kaukazu, próbujących rozpoczęcie na tym terenie działalności). Ta akcja wymagała użycia ciężkiego sprzętu bojowego, co skończyło się bitwą, w której zginęło 12 terrorystów. Jak pisze znawca tematu Igor Rotar – opisując sytuację w Kazachstanie – sami Kazachowie są generalnie mniej religijni niż Tadżycy czy Uzbecy i dlatego do niedawna władze tego kraju nie stykały się w ogóle z problemem agresywnego islamu. Problem ujawnił się dopiero dwa lata temu, w związku z falą muzułmańskich ataków terrorystycznych na Zachodzie i sytuacją na przedpolach Kaukazu. Na ciekawy aspekt zwraca uwagę kazachski politolog Dosym Satpajew wskazując, że większość kazachskich radykałów to neofici. Działają oni głównie w zachodniej części kraju, położonej najbliżej krajów Północnego Kaukazu, gdzie islam przybiera dużo bardziej agresywną formę. Z drugim brzegiem Morza Kaspijskiego tę część Kazachstanu wiążą silne więzi gospodarcze oraz obecność dużej diaspory narodów kaukaskich. Zdaniem Satpajewa, kazachscy radykałowie są już dobrze widoczni w życiu politycznym kraju. O ile ich poglądy religijne są przypadkową mieszanką różnych nurtów religijnych islamu, o tyle charakteryzuje ich typowe dla neofitów ideologiczne podejście i silny radykalizm. Jak wszędzie, we wszystkich monoteistycznych religiach.
Jak do tej pory Kazachstan pozostaje jednak najspokojniejszym krajem regionu pod względem zagrożenia działalnością islamistyczną. Zupełnie inaczej prezentuje się sytuacja na pograniczu Uzbekistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu i Afganistanu. W związku ze sporymi, militarnymi sukcesami talibów w Afganistanie przewiduje się wzrost napięcia w poradzieckich republikach położonych na północ od Amu-darii. Nie wykluczone przejęcie władzy w Kabulu przez talibów automatycznie będzie miało wpływ na sytuację w tych państwach – zwłaszcza w Tadżykistanie. Do tego trzeba dodać infiltrację miejscowych wspólnot muzułmańskich przez ideologów i działaczy DAESH (podobno w zach. Afganistanie założono już quasi-państewko podporządkowane kalifowi al-Bagdadiemu).
Jak oświadczył niedawno z-ca Szefa FSB Rosji Jewgienij Sysojew istnieje realne zagrożenie, iż różne organizacje islamistyczno-terrorystyczne będą na tym obszarze dążyły wspólnie do wskrzeszenia dawnego państwa pod nazwą Chorasan, opartego o ortodoksyjny i purytański (na wzór wahhabizmu) islam. Z jego wypowiedzi wynika, że intensywnie w tej mierze – ponad podziałami wynikającymi z różnych interpretacji Koranu i różnych wizji państwa islamskiego – działa właśnie wspomniane DAESH. Chorasan miałby objąć swym zasięgiem Afganistan, Tadżykistan, Turkmenistan, Uzbekistan, część Iranu i północno-zachodnie prowincje Chin. Takie informacje przekazały Rosji m.in. spec. służby Egiptu po likwidacji w Kairze pod koniec ub. roku jednego z najniebezpieczniejszych terrorystów współpracujących w przestrzeni globalnej z DAESH jakim był Aszraf Ali Hasanein al-Garabi.
Także spec. służby Uzbekistanu informowały na przestrzeni ostatnich miesięcy o licznych próbach przeniknięcia na obszary kontrolowane przez Taszkent bojowników DAESH z Syrii i Iraku (po spektakularnych klęskach islamistów w tym rejonie Bliskiego Wschodu).
Zamknięty, izolowany od społeczności międzynarodowej, żyjący z gigantycznych sum uzyskiwanych z racji eksportu gazu ziemnego Turkmenistan pod rządami autokratycznego satrapy Gurbanguły Berdimuhamedowa, pozbawiony zupełnie siły militarnej i nie utrzymujący w zasadzie żadnych sojuszy (ani z Rosją, ani z USA, ani z Iranem czy z regionalnymi sąsiadami) jest mocno narażony – z różnych względów – na infiltrację islamizmu jak i na bezpośrednie ich ataki. Choć jak do tej pory z tego wyalienowanego państwa nie docierają do opinii światowej żadne na ten temat informacje, a oficjalne czynniki z Aszchabadu nie informują o tym opinii międzynarodowej. Wypada się tylko domyślać, że o ile u sąsiadów Turkmenistanu takie problemy istnieją, w Aszchabadzie z pewnością mają także one miejsce.
Można więc bez dużego prawdopodobieństwa błędu przewidzieć, iż Azja Centralna stanie się niebawem polem kolejnego starcia „reszty świata” z islamizmem i jego kolejną mutacją. Sądzę, iż zapalnikiem dla tej sytuacji może być ewentualne przejęcie władzy w Kabulu przez talibów (co prawda są oni jak na razie niechętni samej idei DAESH zakładającej islamski mesjanizm – to pusztuńscy nacjonaliści religijnego chowu, o lokalnym, afgańskim wymiarze, tak bym ich określił – ale w polityce nic nie jest niemożliwym, a to jest klasyczna polityka polegająca na rozszerzaniu wpływów opartych o retorykę religijną). Zburzony został by wówczas kruchy i niepewny, ale zawsze istniejący i pozwalający na coś się orientować ludziom, układ polityczno-społeczny. W takich sytuacjach ekstremiści i radykałowie zawsze zyskują poklask i poparcie. Na tej podstawie sądzę, iż sytuacja w tej części świata zmierza właśnie do przedstawionego wymiaru.

Podobne wpisy

2 komentarze

  1. Benbenek
    21 marca 2016 at 08:12 - odpowiedz

    Wreszcie głos który proces radykalizacji muzułmanów tłumaczy czynnikami społeczno-ekonomincznymi a nie tylko dlatego że ich bozia im tak kazała.

    • Jacek Tabisz
      Jacek Tabisz
      21 marca 2016 at 09:42 - odpowiedz

      Bogaci muzułmanie też należą do organizacji terrorystycznych. Credo ich zamachów terrorystycznych jest szerzenie religii, a nie wołanie o chleb dla biednych czy niepodległość dla tego, czy innego kraju.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *