• czwartek, 15 listopada 2018 r.

Postawy wobec bólu a ogólna wizja świata i człowieka (na przykładzie ateistów, buddystów i katolików)

 

 

Ból- skandal czy błogosławieństwo?

Postawy wobec bólu a ogólna wizja świata i człowieka (na przykładzie ateistów, buddystów i katolików)

 

Sylwia Wojas

Instytut psychologii UKSW

Praca magisterska przygotowana pod kierunkiem profesora UKSW doktora habilitowanego Krzysztofa Krzyżewskiego

Wysiłek włożony w przeprowadzenie badań i napisanie pracy  dedykuję mojej babci Łucji, której wieloletnie życie z bólem oraz optymistyczna postawa wobec niego zainspirowały mnie do zajęcia się tą tematyką w obrębie psychologii.

 

 

Wstęp

Już samo słowo „ból” nasuwa na myśl nieprzyjemne uczucie, nie od razu skandal, ale z pewnością nic, co chcielibyśmy zaprosić do swojego życia i co byłoby w nim dobrze widziane. Mimo tego rzadko zdarza się okazja, by można było całkowicie uniknąć jego obecności. Istnieją nieliczne osoby z wrodzoną niewrażliwością na ból, np. zespołem CIPA (Congenital insensitivity to pain with anhidrosis), czyli genetycznie uwarunkowaną analgezją wrodzoną, i to właśnie na ich przykładzie można zaobserwować tragiczne skutki pozbawienia się tego nielubianego „towarzysza”. Osoby cierpiące na tę dolegliwość często nie dożywają dorosłości. Całe ich ciała pokryte są bliznami po różnych uszkodzeniach, których one nie były w stanie poczuć. Nie raz biorą do ręki gorącą patelnię, opierają się o rozżarzony piecyk, czy bawią się po złamaniu kończyny. Pozornie błahe choroby jak zapalenie wyrostka robaczkowego u nich może skończyć się śmiercią, bo nie czując bólu nie zgłaszają się one do lekarza (Melzack i Wall, 2006). Istnieje również wiele innych możliwych powodów, by nie nastawiać się do bólu w jednoznaczne negatywny sposób: ból może przecież pomóc człowiekowi dojrzeć wewnętrznie, zbliżyć się do Chrystusa, bez niego nie moglibyśmy w pełni docenić szczęścia, jakie przynosi zdrowe ciało. Tak przynajmniej wygląda to z perspektywy niektórych osób. Można by zatem optować za tym, iż ból stanowi mimo wszystko pewnego rodzaju błogosławieństwo. Nie sądzę jednak by po wizycie w na oddziale paliatywnym łatwo było zachować taki pogląd.

Zanim przejdę do dalszej analizy warto byłoby dokładniej omówić użyte w tytule pojęcie, tzn. skandal. Należy go w tym przypadku rozumieć nie tylko jako coś nie do przyjęcia, ale również jako zjawisko budzące zgorszenie. Ma to, w tym przypadku ból, na tyle wymykać się czyjemuś obrazowi świata albo oczekiwaniom od życia, że gorszy go właśnie fakt, że ta rzecz występuje. Dlaczego zaś ból miałby budzić zgorszenie? Na przykład dlatego, że zaburza czyjś pogląd na sprawiedliwość losu albo dobroć stwórcy albo uniemożliwia realizację celu życia. Każda z tych sytuacji może gorszyć dlatego, że niszczy obraz tego jak życie wyglądać powinno.

Wiele jest sytuacji, w których człowiek styka się z bólem niszczącym radość życia. Zdarza się on podczas ciężkich, śmiertelnych chorób, ale nie tylko. Czasami ból przewlekły, odbierający energię, pasję i zdolność panowania nad emocjami towarzyszy w codziennej egzystencji osobom pozornie zdrowym. Przykładem tego są: migreny, klasterowe bóle głowy, dyspareunia, przewlekły ból dolnej części pleców, bóle towarzyszące zespołowi jelita nadwrażliwego i wiele innych. Przyglądając się takim przypadkom można odnieść wrażenie, iż ból, chociaż nieunikniony, jest zjawiskiem skandalicznym: niszczącym człowieczeństwo, odbierającym to co wartościowe. Jeżeli czyjś światopogląd zakłada dobroć Stwórcy, przyczynowość wszelkich zdarzeń albo to, że życie powinno służyć szczęściu to ból może jawić się jako skandal. Mogą pojawić się różne pytania, na które często trudno znaleźć odpowiedź. Dlaczego dobry bóg pozwala na istnienie dotkliwego cierpienia, które nikomu nie przynosi pożytku? Dlaczego ktoś, kto żył właściwie, wydawałoby się zasłużył na szczęście, może doświadczać ogromnego bólu? Takie sytuacje zaprzeczające światopoglądowi mogą zostać potraktowane jako skandal, szczególnie jeżeli ktoś nie potrafi znaleźć satysfakcjonującej odpowiedzi na zadawane pytania.

Ważne jest również by rozważyć relację między bólem, a złem i cierpieniem. Te trzy pojęcia w sposób intuicyjny wydają się bliskoznaczne, szczególnie zaś ból i cierpienie. Dla niektórych może mogą być synonimami. W literaturze można znaleźć opis bólu jako specyficznego rodzaju cierpienia (Andreoli, 2009). Tak samo bywa on rozważany jako zło fizyczne poprzez oddalanie ciała od jego naturalnego stanu (Leibniz 2001).  Ja jednak uważam, że choć często współwystępuję one ze sobą to stanowią zupełnie odmienne stany. W swoim badaniu będę zajmować się jedynie bólem fizycznym między innymi dlatego żeby pokazać, iż nie zawsze musi być on równoznaczny z cierpieniem. By unaocznić różność pomiędzy bólem, a złem i cierpieniem zaprezentuję przykładowe sytuacje, w których są one rozbieżne. Łatwo pomyśleć o sytuacjach, w których zło i cierpienie nie są powiązane z bólem fizycznym, jak chociażby strata bliskiej osoby albo zdrada małżeńska. Zdarza się również ból fizyczny, który nie łączy się z cierpieniem ani złem, jak np. ból mięśni podczas aktywności fizycznej albo ból doznawany przez masochistę. Również można pomyśleć o bólu, który co prawda jest cierpieniem, ale nie stanowi zła, jak chociażby ból porodowy albo pooperacyjny; mogą one przysparzać pacjentowi dużo cierpienia, ale wynikają ze zdarzeń najczęściej uznawanych za pozytywne. Przedmiotem mojej racy nie będą bóle ogromne, lecz codzienne. Może się trafić wśród badanych osoba, która na co dzień doświadcza dużego bólu, jednak t co mnie interesuje to moc regulacyjna światopoglądu na postawy w życiu codziennym.

Przedmiotem mojej pracy będą postawy wobec bólu, ich komponenty behawioralne poznawcze, emocjonalne-motywacyjne oraz dynamika ich zmian. Postawy będą tu rozumiane w sposób tradycyjny, jako względnie trwałe ustosunkowania do przedmiotu oraz względnie stałe wzorce zachowań.

Praca składać się będzie ze wstępu, Części I teoretycznej, rozdziału metodologicznego przeprowadzającego do Części II empirycznej oraz zakończenia. Część I składać się będzie z trzech rozdziałów podzielonych na podrozdziały. Rozdział pierwszy „Ból jako przedmiot badań interdyscyplinarnych” podzielony będzie na podrozdziały: (1) holistyczny model zdrowia i bólu, (2) wielowymiarowy charakter bólu, (3) ból jako przedmiot badań medycyny i biologii, (4) ból jako przedmiot badań psychologii i socjologii, (5) ból jako przedmiot ludzkich postaw oraz (6) radzenie sobie z bólem i metody kontroli bólu. Rozdział drugi „Obraz świata i człowieka u ateistów, buddystów i katolików” podzielony będzie na podrozdziały: (1) ateizm, (2) buddyzm, (3) katolicyzm. Rozdział trzeci „Postawy wobec bólu, a wizja świata i człowieka” podzielony będzie na podrozdziały: (1) wizja świata i człowieka, a postawy oraz (2) relacje pomiędzy postawami wobec bólu, a wizjami świata i człowieka. Część II składać się będzie z czterech rozdziałów: (1) ateiści, (2) buddyści, (3) katolicy oraz (4) porównanie. Trzy pierwsze rozdziały podzielone będą na podrozdziały ze względu na omawianie postaw poszczególnych badanych, będą też dwa dodatkowe podrozdziały, jeden omawiający ogólny kształt światopoglądu badanych osób, a drugi podsumowujący postawy wobec bólu wszystkich badanych z danej grupy światopoglądowej.

Na część teoretyczną złożą się rozdziały i podrozdziały poświęcone kolejno: bio-psycho-społecznemu modelowi zdrowia stanowiącemu teoretyczną ramę pracy, różnym wymiarom doświadczania bólu, różnym dostępnym metodom radzenia sobie z bólem ogólnie, postawom, jakie można wobec niego przyjąć, możliwy wpływ światopoglądu na stosunek do bólu oraz to jak w ogóle można nadawać bólowi różne wartości. Finalnie opisze trzy analizowany światopoglądy z uwzględnieniem moich przypuszczeń dotyczących ich wpływu na ból.  Przypuszczeń tych w żaden sposób nie można traktować jako hipotezy, będą one jedynie stanowić wyjaśnienie tego, dlaczego w ogóle zdecydowałam się na badanie zróżnicowania w takich, a nie innych grupach światopoglądowych. W tym rozdziale będę opierać się na dostępnej literaturze oraz pozwolę sobie puścić nieco wodze fantazji, by wyjaśnić swoje koncepcje.

W części empirycznej dokonam analizy poznawczych behawioralnych i emocjonalno-motywacyjnych komponent postawy wewnątrz poszczególnych grup światopoglądowych, potem zaś porównam tendencje między nimi.

Jak już wcześniej wspomniałam będę się starać by teść tej pracy podążała za tytułem. Skandal i błogosławieństwo to dwie skrajne wartości, które można przypisać bólowi. Analiza zarówno teoretyczna, jak później empiryczna, której będę dokonywać, postawi nacisk na to by wyodrębnić z doktryn religijnych, aspektów światopoglądów, z uzyskanych przeze mnie wywiadów dane dotyczące sposobu wartościowania bólu, tak by na końcu postawić pewne przypuszczenia oraz jasne stwierdzenia dotyczące tego jak postawiona sprawa wygląda wśród osób, które przebadałam.

Chociaż psychologia bólu nie jest może najbardziej popularnym nurtem, to ból jest zjawiskiem wieloaspektowym i miało miejsce już wiele badań na jego temat z zakresu psychologii. W niektórych nurtach traktowano go jako mniej, a w niektórych jako bardziej psychologiczny proces, nigdy jednak nie pomijano go całkowicie. W literaturze psychoanalitycznej zajmowano się przede wszystkim bólami konwersyjnymi, które wedle założeń miały stanowić zewnętrzną manifestację przeżyć wewnętrznych. W koncepcjach behawioralnych pojęcie bólów konwersyjnych całkowicie zanikło, a jedynym obiektem zainteresowania badań stały się zachowania bólowe oraz zachowania wywołane bólem (Suchocka, 2008). Lekarze już od setek lat obserwowali zjawiska wskazujące na silne połączenie bólu z psychiką. Dziś znamy wiele faktów na ten temat takich jak, że strach o skutki uszkodzenia potęguje odczuwany ból, efekt placebo wyjątkowo skutecznie można stosować w celach przeciwbólowych, nastawienie lekarza do pacjenta zwiększa skuteczność podawanych leków przeciwbólowych oraz wiele innych, które wskazują na silną relację pomiędzy przeżyciami emocjonalnymi i sądami poznawczymi, a fizjologicznymi procesami bólowymi i ich percepcją (Melzack i Wall, 2006). Aktualna definicja Międzynarodowego Towarzystwa Badania Bólu zakłada, iż na ból składają się trzy komponenty: fizjologiczna, psychiczna oraz mieszana komponenta behawioralna. Także holistyczny model zdrowia zawiera w sobie założenie, że przeżycie bólu jest zjawiskiem nie tylko medycznym. Dlatego też zniwelowanie bólu stało się nie tylko obiektem zainteresowania medycyny i farmakologii, ale także psychologii klinicznej. Szczególnie bogata w metody pomocy osobom w bólu chronicznym jest terapia behawioralno-poznawcza (Suchocka, 2008). Poza praktyczną działalnością psychologów klinicznych prowadzi się również wiele badań poświęconych przeżywaniu bólu, różnicom indywidualnym w tej kwestii, wychodzenia z bólu chronicznego, zachowań towarzyszących bólowi i wiele innych (Suchocka, 2008), (Melzack i Wall, 2006), (Baetz i Bowen, 2008), (Koenig, 2012), (Makiełło-Jarża, 2009). Tego typu rolę będzie pełnić również moje badanie.

Badanie to będzie badaniem jakościowym i eksploracyjnym. Zastosuję wywiad psychologiczny jako metodę badawczą. Metodyka, której używam ma długą tradycję w naukach społecznych, a ostatnimi czasy przeżywa swój ponowny rozkwit. Jakościowe, narracyjne metody badawcze sprawdzają się dobrze, gdy pragniemy uchwycić prywatną perspektywę badanego, a w szczególności mają szerokie zastosowanie w badaniach eksploracyjnych (Chase, 2009). Ból stanowi bardzo trudne, a za razem nieuniknione doświadczenie w życiu człowieka. Każda wiedza, która pomaga nam zrozumieć naturę jego doświadczania staje się pomocna w poprawianiu jakości ludzkiej egzystencji. Również moje badanie może wnieść istotną wiedzę do praktyki klinicznej. A czemu akurat takie podejście do bólu uznałam za istotne? Cóż, w dzisiejszych czasach religia coraz mocniej staje się kwestią wyboru, a coraz mniej wychowania. W mediach trwają gorące dyskusje dotyczące tego, czy i jak religijność poprawia jakość naszego życia. Ja traktuję duchowość jako wyjątkowo intymne doświadczenie, tak samo zresztą jak i ból. Sądzę, że głębsze zrozumienie jak te dwa aspekty psyche oddziałują na siebie daje większą wiedzę o człowieku jako takim, pomijając już zupełnie praktyczny aspekt takiej wiedzy, umożliwiający lepszą i bardziej profesjonalną pomoc osobom cierpiącym w wyniku bólu. Dwa jeszcze pytania zadane w tym badaniu wydają mi się wyjątkowo istotne: co w bólu stanowi problem oraz jakie są potoczne metody radzenia sobie z nim. Pierwsze z nich może dać większy wgląd w przeżywanie bólu, drugie zaś poszerzyć naszą wiedzę na temat tego, jak może radzić sobie osoba skazana na życie w bólu.

Ból- skandal czy błogosławieństwo?

Postawy wobec bólu, a ogólna wizja świata i człowieka (na przykładzie ateistów, buddystów i katolików)- ujęcie teoretyczne

Część teoretyczna będzie służył zaprezentowaniu wycinka istniejącej wiedzy na temat bólu, a w szczególności jego psychologicznych aspektów, na trzech badanych światopoglądów: ateizmu, buddyzmu i katolicyzmu, postaw i ich regulacyjnej mocy oraz możliwej regulacyjnej mocy trzech omawianych światopoglądów. Część ta będzie się składać z trzech rozdziałów: ból w ujęciu psychologii-zarys, obraz świata i człowieka u ateistów, buddystów i katolików oraz postawy wobec bólu, wizja świata i człowieka- wzajemne związki. Trzeba od razu zaznaczyć, że żaden z rozdziałów nie będzie zawierał pełnego zestawu wiedzy na zadany w nim temat, ponieważ każdy z nich musiałby się stać wielotomową książką, zamiast tyko rozdziałem pracy magisterskiej. Zaprezentowany w nich materiał zostanie ograniczony do informacji, które uznałam za najważniejsze dla zadanego w tytule problemu. A zatem tych aspektach światopoglądów oraz teorii postaw, które mogą odnosić się do ich regulacyjnej mocy wobec bólu. Tak samo psychologia bólu zaprezentowana będzie w szczególności pod kątem tego jakie postawy, we wszystkich ich trzech komponentach, można wobec niego przyjąć.

1 Ból w ujęciu psychologii- zarys

Rozdział ten zgodnie z tytułem będzie stanowił jedynie zarys bogatego zagadnienia jakie stanowi ból w ujęciu psychologii. Temat ten jest na tyle szeroki, że jestem zmuszona wybrać z niego jedynie pewne elementy na potrzeby tej pracy. Rozdział ten będzie przygotowaniem gruntu w celu wyeksplikowania problemu, problemu nie zaś hipotezy, ponieważ jak pisałam już wcześniej praca będzie miała charakter eksploracyjny. Rozdział ten będzie służył takiemu zaprezentowaniu problemu bólu by opisać później możliwe postawy wobec bólu i w jasny sposób zaprezentować ich możliwy związek ze światopoglądem.

1.1 Ból jako przedmiot badań interdyscyplinarnych

Ponieważ holistyczny lub inaczej nazywany bio-psycho-społeczny model zdrowia i bólu będzie stanowił niemą podstawę wszystkich rozważań prowadzonych w tej pracy, uważam za konieczne niewielkie wyjaśnienie tego pojęcia.

Przez wiele lat zdrowie i choroba były traktowane w kategoriach czysto medycznych. Zdrowie oznaczało brak zaburzeń fizjologicznych, zaś choroba ich istnienie. Wedle tego podejścia u podstaw każdej choroby leżało konkretne, chociaż nie zawsze znane zaburzenie natury cielesnej. Takie spojrzenie na sprawę wciąż praktykowane jest w bardzo wielu ośrodkach medycznych na całym świecie, mimo iż oficjalna postawa naukowa w tym momencie jest już odmienna. Aktualnie zdrowie traktowane jest jako składowa kilku czynników: fizjologicznego, psychologicznego, społecznego, a także czasem traktowanych jako oddzielne seksualnego oraz duchowego i każdy z tych aspektów oddziałuje na wszystkie pozostałe (Doubova1 i Espinosa-Alarcón i Flores-Hernández i Infante i Pérez-Cuevas, 2011).

Aktualnie uznawany przez WHO model zdrowia jest to tak zwany model holistyczny. Zakłada on, że człowiek składa się z wielu systemów. Każdy z tych systemów jest zarówno osobnym układem jak częścią większej całości. Co więcej żaden z tych systemów nie funkcjonuje w oderwanie od reszty. Oddziaływanie między tymi systemami jest rodzajem koła, nie posiada początku ani końca, nie ma też systemu, który jednoznacznie kontrolowałby pozostałe. Zdrowie wedle tego podejścia jest właściwym działaniem na każdym z tych poziomów. Istnieje zatem: zdrowie fizyczne, psychiczne, społeczne, duchowe i seksualne. Jak jednak łatwo zauważyć żadne z nich nie jest oddzielone od reszty (Wynarowska, 2008).

Spróbuję dokonać eksperymentu myślowego by unaocznić wzajemne oddziaływanie na siebie różnych poziomów ludzkiego zdrowia. Jest to sytuacja całkowicie przeze mnie wymyślona po to żeby zobrazować wzajemne oddziaływanie na siebie wszystkich systemów. Wyobraźmy sobie młodego, wchodzącego w życie mężczyznę o całkiem zdrowym ciele, stabilnego psychicznie, zadowolonego ze swojego istnienia, czerpiącego radość z seksu, nie przeżywającego żadnych dotkliwych rozterek egzystencjalnych. Załóżmy, że mężczyzna pochodzi ze spokojnej, lecz zupełnie pozbawionej perspektyw zawodowych wioski. Postanawia więc przyjechać do Warszawy z myślą, że zatrudni się najpierw jako pracownik fizyczny, potem może uskłada trochę pieniędzy i pójdzie na studia. Jak łatwo się domyślić po przyjeździe do stolicy odkrywa, że nie tak łatwo znaleźć pracę i pierwsze dwa miesiące jest osobą bezrobotną. Wydaje w tym czasie wszystkie swoje oszczędności. Ponieważ nie ma pracy zabija czas imprezując z kilkoma kolegami w podobnym położeniu. Spożywa przy tym dużo alkoholu przez co szybciej pozbywa się pieniędzy oraz coraz bardziej podupada na zdrowiu. Trochę obniża mu się odporność, ale nie zwraca na to szczególnej uwagi, bo większość jego czasu zabiera zabijanie stresu związanego z bezrobociem. Gdy już udaje mu się dostać pracę, powiedzmy czysto fizyczną, okazuje się że zarabia bardzo mało. Nie wystarcza mu na spłacenie zaciągniętych w międzyczasie długów, więc frustracja zamiast maleć, wzrasta. Pracuje bardzo ciężko, po powrocie do domu jest zmęczony, oczywistym rozwiązaniem staje się alkohol. Wraz z alkoholem pojawiają się ryzykowne zachowania seksualne, może epizody impotencji i ogromna frustracja. Pomyślmy jak będzie wyglądać jego sytuacja za 5 lat? Oczywiście odpowiedzi na to pytanie może być multum ponieważ z błędnego koła, w które wpadał jest bardzo dużo wyjść i wiele osób na jakimś etapie swojego życia pakuje się w tego typu mniejsze lub większe tarapaty. Warto jednak zanalizować jak rożne aspekty jego pozycji życiowej wpływają na siebie. Sytuacja społeczna, czyli bezrobocie, ubóstwo, brak pełnej samodzielności finansowej, utrudniona dostępność opieki medycznej, wszystko to produkuje stres i uczucie beznadziei, ale też utrudnia mu leczenie oraz powoduje zachowania ryzykowne dla zdrowia. Zły stan psychiczny potęguje potrzebę destruktywnych zachowań, upośledza układ immunologiczny, zwiększa tendencje do używek, pogarsza jego relacje międzyludzkie. Problemy fizyczne, z którymi się spotyka potęgują frustrację, utrudniają pracę, zwiększają ubóstwo. Problemy seksualne potęgują stres, zwiększają ryzyko zachowań niebezpiecznych dla zdrowia, pogarszają relacje damsko-męskie, grożą utrwaleniem się negatywnego schematu. I tak każdy aspekt dotyka każdego i trudno wskazać pierwotną przyczynę. Co więcej, interwencji można dokonywać na każdym z tych poziomów, a prawda jest taka że najbardziej skuteczne interwencje zdrowotne zakładają wielowymiarowość problemu i działają na kilku jego poziomach (Doubova1 i in. 2011).

Jak na razie piszę o wielowymiarowym traktowaniu zdrowia i choroby. Ale czy ból można określić jako chorobę? Często wynika on z zaburzenia zdrowia lub uszkodzenia ciała, informuje nas o konieczności skorzystania z opieki medycznej lub natychmiastowego zaprzestania jakiejś czynności, takiej jak dotykanie gorącego żelazka. Nie jest jednak chorobą ani uszkodzeniem samym w sobie, bardziej można go określić jako system alarmowy organizmu (Suchocka, 2008). Istnieją jednak bóle, które nie pełnią funkcji pomocnej i stają się chorobą samą w sobie. Gdy ktoś doświadczy zerwania nerwu ramieniowego i absolutnie nie może już zrobić w tej kwestii, co więcej stan ten nie zagraża znacząco jego życiu; centralnym elementem jego schorzenia staje się właśnie nieznośny, niszczący życie ból. Pacjent, któremu amputowano nogę, drastycznie lecząc w ten sposób problemy krążeniowe i ratując mu życie nie jest już zagrożony, ale ból fantomowy może zrobić z niego kalekę na następne wiele lat (Melzack i Wall, 2006). Jeżeli porównamy ból do systemu alarmowego, to jest to stary typ alarmu montowanego w samochodach, który włączał się nie tylko podczas prób włamania, ale także przy silniejszych podmuchach wiatru, mocniejszym deszczu oraz dotknięciu nieostrożnego przechodnia. Co więcej nawet jeżeli doświadczany ból ma całkowicie sensowne przyczyny, to potrafi on być najgorszym, najbardziej traumatycznym elementem schorzenia. Stąd też w dwudziestym wieku medycyna zaczęło zajmować się nie tylko leczeniem chorób, ale także leczeniem bólu samego w sobie.

Z tej też przyczyny w swojej pracy potraktuję ból jako formę zaburzenia zdrowia, a zatem będę odnosić do niego wspomniany wcześniej, holistyczny model zdrowia i choroby. W myśl tego modelu na percepcję bólu składają się odczucie bólu oraz wiedza na jego temat. Wiedza skutkuje pewną konkretną interpretacją i postawą, te zaś określonymi zachowaniami, zachowania kształtują stan ciała i wpływają na percepcję bólu, która znów modyfikuje wiedzę chorego na jego temat (Suchocka, 2008).

W całej tej pracy rozumowanie będzie podporządkowane modelowi holistycznemu, a zatem będę zakładać wielowymiarowość doświadczania zdrowia i choroby oraz współoddziaływanie każdego z czynników zdrowia na wszystkie pozostałe. Zdrowie, choroba i ból będą więc traktowane przeze mnie jako dynamiczne zjawiska, na które składają się wszystkie aspekty ludzkiego funkcjonowania.

1.2 Wielowymiarowy charakter Bólu

Wszystkie aspekty doznawania bólu przenikają się wzajemnie i trudno je od siebie oddzielić. Na rzecz tej pracy spróbuję jednak opisać fizjologiczną, psychologiczną oraz społeczną twarz bólu z osobna.

Mimo, iż dla większości osób ból jest doznaniem oczywistym, rozumianym apriori, to na potrzeby medycyny i nauki próbowano i wciąż próbuje się skonstruować jego użyteczną oraz wyczerpującą definicję. Zadanie nie jest proste ze względu na pierwotność doświadczenia jakie chcemy opisać. Melzack i Wall (2006) jako najlepszą podają definicję Merskeya, wedle której ból definiuje się jako „nieprzyjemne doznanie zmysłowe i emocjonalne, związane z istniejącym lub potencjalnym uszkodzeniem tkanki lub opisywane słowami odnoszącymi się do takiego uszkodzenia”. Definicja ta pokazuje, zarówno wieloaspektowość tego doznania jak i to, że nie musi być ono powiązane z żadnym realnie istniejącym uszkodzeniem.

1.3 Ból jako przedmiot badań medycyny i biologii

Fizjologiczne mechanizmy leżące u podstawy powstawania i trwania bólu stanowią obiekt badań medycyny od przynajmniej dwustu lat. Tak naprawdę jednak już filozofowie starożytni starali się stworzyć jakąś jego definicję i zrozumieć działanie (Melzack i Wall, 2006). Na potrzeby tej pracy zajmę się jedynie ogólnikowym przybliżeniem tych zagadnień medycznych, które zdają się mieć ważne znaczenie dla zrozumienia psychologiczności bólu.

Wbrew długo pokutującym opiniom mechanizm powstawania bólu nie jest prostym zjawiskiem przewodzenia impulsu. Nie istnieje również jeden konkretny typ włókien przewodzących impulsy bólowe ani również jeden ośrodek w mózgu odpowiedzialny za odczuwanie bólu. Przewodzeniem impulsów bólowych zajmują się prawie wszystkie typy włókien sensorycznych. W mózgu wiele różnych ośrodków odpowiedzialnych jest za konkretne elementy procesu odczuwania bólu: reakcję układu współczulnego i przy współczulnego, tworzenie się stanu zapalnego, wydzielanie substancji opiatowych, interpretację emocjonalną, procesy poznawcze związane z bólem i wiele innych. Ciekawą funkcją włókien sensorycznych jest hamowanie impulsów. Gdyby nie ona do naszego mózgu permanentnie napływałby ogrom informacji o bólu ze wszystkich części ciała (Melzack i Wall, 2006).

Z perspektywy psychologa istotna jest świadomość następujących charakterystyk bólu: jest on zjawiskiem bardzo złożonym, a na to jak go odczuwamy wpływa każdy prawie element naszego życia, również czynniki emocjonalne; zdarzają się sytuacje kiedy mimo bardzo poważnego uszkodzenia ból tymczasowo nie jest odczuwany; istnieje również lustrzane odbicie poprzedniego punktu, tzn. występowanie bólu, czasem silnego bez jednoznacznych zaburzeń fizjologicznych (Melzack i Wall 2006). Ważnym jest również zrozumienie różnicy pomiędzy bólem ostrym, a przewlekłym. Oprócz oczywistej charakterystyki czasowej różnią je także reakcje psychiczne oraz fizjologiczne pacjenta. Podczas bólu ostrego występuje: przyspieszenie rytmu serca, podwyższenie ciśnienia tętniczego, zwiększenie częstości oddechów, rozszerzenie źrenic, nadmierne pocenie się, wzrost napięcia mięśniowego, nadmierna ruchliwość, drżenie, zachowania unikające i stany lękowe. Ból chroniczny łączy się zaś z: przytępieniem reakcji współczulnych, przewlekłymi objawami neurowegetatywnymi, zaburzeniami łaknienia, zaparciami, spowolnieniem reakcji psychoruchowych, obniżonym progiem wytrzymałości na ból, drażliwością, zaburzeniami snu, astenią, nadmierną tendencją do koloryzowania, zmianami nastroju i osobowości, wycofaniem się z życia społecznego, rodzinnego i zawodowego, ucieczką w chorobę, traktowaniem samego siebie jako inwalidy oraz utajonymi objawami depresji (Suchocka, 2008). Można łatwo spostrzec, że ból ostry aktywizuje organizm, ból chroniczny zaś go spowalnia. Poza tym ból chroniczny jest o wiele bardziej znamienny w skutkach dla funkcjonowania psychicznego. Paradoksalnie często jest on mniej intensywny, niż ból ostry, chociaż niestety nie jest to prawda we wszystkich przypadkach (Melzack i Wall, 2006).

1.4 Ból jako przedmiot badań psychologii i socjologii

Ból może na różne sposoby stanowić przedmiot zainteresowania psychologii. Po pierwsze, przyczynę bólu mogą stanowić czynniki psychologiczne. Po drugie, czynniki psychiczne mogą modulować doznania bólowe, potęgować je lub brać udział w leczeniu. Po czwarte, ból i cała towarzysząca mu sytuacja życiowa wiąże się z konkretnymi reakcjami psychicznymi, które mogą być obiektem zainteresowania psychologa. Poza tym, każdy ze wspomnianych wcześniej punktów wiąże się i współoddziałuje ze wszystkimi innymi. W tym podrozdziale zajmę się bólem widzianym z każdej ze wspomnianych perspektyw. Opiszę zatem zjawisko bólów psychogennych, zanalizuję różne możliwe relacje pomiędzy bólem, a emocjami, emocje, które są wywoływane przez ból, emocje które ból powodują oraz emocje, które mają moc by go niwelować, w tej kategorii opisze również różne psychologiczne podejścia do terapii bólu. Omówię również możliwy udział placebo i hipnozy w leczeniu bólu. Zajmę się też relacją poczucia sensu życia z odczuwaniem bólu, różnicami indywidualnymi w odczuwaniu bólu oraz ciekawymi sytuacjami, których ludzie nie odczuwają bólu, chociaż uszkodzenia, którym ulegli powinny powodować potworne męczarnie.

Jak już wcześniej wspomniałam w niektórych diagnozach lekarskich występuje pojęcie „ból psychogenny”. Jak piszą Melzack i Wall (2006) oznacza to, że ból występuje ponieważ pacjent chce go lub z jakiejś przyczyny potrzebuje. W tę kategorię może wchodzić potrzeba uwagi, oderwania od problemów życia codziennego, uzyskania pomocy w jakiejś innej sprawie, której pacjent nie potrafi wyrazić. Do sformułowania takiego wyjaśnienia przyczyn wielu dolegliwości bólowych przyczynił się Freud. Wielu lekarzy w swojej praktyce obserwuje pacjentów, u których występowanie bólu silnie koreluje z aktualną sytuacją emocjonalną (Sacks, 2008). Problem polega na tym, że liczne choroby, które kiedyś diagnozowane były jako psychogenne, aktualnie znalazły już swoje wyjaśnienie fizjologiczne. Poza tym dość często dokonuje się diagnozy bólu psychogennego na podstawie przeprowadzenia kwestionariusza osobowości lub pomiaru poziomu stresu, a nie bierze się przy tym pod uwagę, że jego wyniki są modulowane poprzez długotrwałe życie pacjenta w bólu. Osoba całkowicie zrównoważona po jakimś czasie cierpienia, zmagania się ze służbą zdrowia, oczekiwania na diagnozę oraz często towarzyszącej temu bezsenności może stać się neurotyczna, zestresowana, depresyjna i zacząć mieć silnie negatywne zapatrywania na życie. Przeprowadzony wtedy kwestionariusz osobowości może dać lekarzowi wskazówkę by doszukiwać się u takiego pacjenta zaburzeń psychogennych, podczas gdy przed chorobą osobowość tego człowieka wyglądała całkowicie odmiennie. Nie mówię, że nie istnieją bóle psychogenne, trzeba jednak brać pod uwagę, że medycyna nie jest narzędziem idealnym ani wiedzą absolutną, nie mamy możliwości wykluczenia wszystkich innych przyczyn choroby i tak naprawdę diagnozę zawsze należy traktować jako pewne przypuszczenie i z dużą czujnością testować ją podczas procesu leczenia (Melzack i Wall, 2006). Istnienie bólów psychosomatycznych stanowi jednak bardzo istotną informację; człowiek poprzez swoje myśli, uczucia, czy postawy może modulować stan swojego ciała w sposób świadomy lub też nie. Myśl tę uważam za wyjątkowo istotną i będę do niej jeszcze wracać w dalszych częściach mojej pracy.

Wedle holistycznego modelu zdrowia wszystkie układy są ze sobą połączone. Tak więc ból zarówno może być powodowany przez pewne stany psychiczne, jak i często staje się ich przyczyną. Ważnym jest by tu zaznaczyć, że cierpienie powodowane przez ból chroniczny dość często stanowi składową czysto fizycznego doznania, towarzyszących mu trudnych emocji oraz pogorszenia sytuacji społecznej. A każdy z tych elementów wpływa na każdy. Jakie mogą być to emocje? Oczywiście możliwe jest całe ich spektrum w zależności od konkretnego indywiduum istnieją jednak pewne częściej spotykane tendencje. Najczęściej ból ostry powoduje stany lękowe, ból chroniczny zaś całą gamę patologii takich jak: drażliwość, zaburzenia snu, astenię, nadmierną skłonność do koloryzowania, gwałtowne zmiany nastroju, zmiany w osobowości, wycofanie się z życia społecznego, rodzinnego i zawodowego, traktowanie samego siebie jako inwalidy, utajone objawy depresji, obniżenie poczucia własnej wartości (Suchocka, 2008) i tak dalej wymieniając można stworzyć najpewniej dość szczegółowy spis istniejących zaburzeń psychicznych. Chociaż ból najczęściej łączy się z negatywnym emocjami, to zdarzają się także i inne przypadki. W wielu pierwotnych społeczeństwach spotyka się ceremonie zawierające w sobie element zadawania ran lub silnego bólu. Osoby poddawane takim zabiegom zwykle nie okazują cierpienia w żaden sposób. Przeprowadzane na nich badania wskazują, że albo są one w stanie silnej koncentracji i obojętności wobec bólu albo wpadają w trans i cierpienie przynosi im wręcz euforię albo poczucie kontaktu z siłą wyższą (Melzack i Wall, 2008). Jak zatem widać ból silnie oddziałuje na sferę emocjonalną człowieka, zwykle negatywnie, sądzę jednak, że przynajmniej po części to właśnie od pacjenta zależy jaki będzie to wpływ. To druga istotna rzecz, do której będę później wracać.

Pomijając utajony wpływ emocji na ból, w postaci zaburzeń psychosomatycznych, istnieje także inny rodzaj wpływu. Emocje odczuwane podczas doświadczania bólu lub w związku z jego oczekiwaniem wpływają na późniejszą jego percepcję. Znany jest medycynie fakt, że lęk przed zabiegiem oraz przewidywanie, iż zabieg ten będzie bolesny powodują rzeczywiście silniejsze cierpienie w trakcie. Tak samo przekonanie, że powodem bólu jest poważne schorzenie sprawia, że odczuwany jest on silniej, niż gdy pacjent myśli, że przyczyna jest błaha i łatwo wyleczalna. Także wyjątkowo istotne jest poczucie kontroli nad bólem. W warunkach laboratoryjnych zarówno szczury jak i ludzie przejawiają mniejsze odczuwanie bólu, gdy mają wrażenie, że mogą kontrolować jego nasilenie. Niektóre badania wskazują nawet, że samo dostarczenie pacjentowi informacji na temat jego bólu powoduje zmniejszenie tego odczucia (Melzack i Wall, 2006). Trzeba oczywiście cały czas pamiętać, iż nasilenie bólu jest odczuciem dość subiektywnym i bada się je zwykle przy pomocy skali samoopisowej.

Wcześniej opisana zasada działa w dwóch kierunkach. Strach i negatywne oczekiwania potęgują ból, za to pozytywne emocje i pozytywne oczekiwania go zmniejszają. Znane jest to pod nazwą efektu placebo. Efekt ten, chociaż często traktowany z przymrużeniem oka, został wykazany naukowo w licznych seriach eksperymentów. Polega on na tym, że pacjentowi zostaje podana obojętna substancja, najczęściej roztwór soli fizjologicznej, ale informuje się go, że otrzymał skuteczny lek. Badacze kliniczni wykazali, że podanie pacjentom obojętnej substancji mówiąc, że to silny lek przeciwbólowy daje ulgę około 35% pacjentów. Dla porównania morfina daje ulgę 70% pacjentów. Efekt placebo jest składową działania wszystkich leków i zwykle zakłada się, że opiera się na nim 50% ich skuteczności, ale tylko przy badaniu zawierającego podwójną ślepą próbę. Gdy lekarz jest świadomy, że przepisuje skuteczny w jego opinii lek sugestia wywołana jego pewnością działania powoduje jeszcze wyższy pułap. Szczególnie silnie działa to w przypadku leków przeciwbólowych, ponieważ już samo uspokojenie pacjenta może dawać mu ulgę (Melzack i Wall, 2006).

Fakt, że ludzkie oczekiwania i poglądy na temat bólu mogą zmieniać jego natężenie może skutkować zarówno pozytywnym, jak i niestety przykrym efektem różnego rodzaju emocjonalnych i behawioralnych spirali powiązanych z bólem. Suchocka (2008) w swojej książce „Psychologia bólu” wyróżniła kilka katastrofalnych procesów tego typu: psychiczne błędne koło przeżywania bólu, fizjologiczne błędne koło doznawania bólu, mechanizm „spirali bólu”, model warunkowego unikania aktywności oraz model unikania strachu.

Psychiczne błędne koło przeżywania bólu to model przybliżający dość prosty mechanizm. Kiedy pojawia się ból zwiększa on negatywne myślenie, negatywne emocje i napięcie psychiczne, te zaś potęgują ból i tak w kółko. Komplementarnym do tego zjawiskiem jest fizjologiczne błędne koło doznawania bólu. Ból powoduje zwiększone napięcie mięśni, napięcie to zwiększa zaburzenie reakcji wegetatywnych, które zaś z powrotem potęguje ból (Suchocka 2008). Oba wymienione zjawiska zawierają się w pewien sposób w mechanizmie „spirali” bólu. Wedle tego modelu ból zwiększa napięcie emocjonalne oraz napięcie mięśniowe, napięcie emocjonalne dodatkowo potęguje napięcie mięśniowe, które powoduje przedwczesne zwyrodnienia i nieprawidłową postawę oraz podrażnienia naczyń krwionośnych, podrażnienia naczyń powodują ból, nieprawidłowa postawa zaś prowadzi do podrażnień nerwów obwodowych i znów do bólu. Tak więc każdy z elementów przeżywania bólu wpływa bezpośrednio lub pośrednio na każdy inny powodując potęgowanie całego problemu (Suchocka 2008).

Cierpienie przeżywane podczas bólu często prowadzi do wymienionego wyżej modelu warunkowania „unikania aktywności”. Aktywność, nawet drobna, powoduje zagrożenie zwiększeniem bólu, prowadzi to do chęci uniknięcia cierpienia poprzez wycofanie się z aktywności, zagrożenie bólem powoduje też pobudzenie współczulne, strach, lęk i napięcie mięśniowe, które również motywują do wycofania się z aktywności. Gdy pacjent rzeczywiście zdecyduje się nie podejmować wysiłku fizycznego chwilowo zmniejsza on ból i uspokaja się, co utrwala schemat. Niestety odczute zmniejszenie bólu jest tylko chwilowe. Jeżeli osoba cierpi z powodu bólu ostrego, to takie zachowanie będzie dla niej korzystne, ponieważ da czas na zagojenie się tkanek lub wyleczenie, niestety brak aktywności jest przyjacielem bólu chronicznego i czym dłużej człowiek pozostaje bezczynny tym silniejszy staje się ból, ale za razem zwiększa się lęk przed aktywnością i mocniej utrwala wspomnienie o zmniejszeniu bólu przy zaniechaniu aktywności (Suchocka 2008).

Na podobnej zasadzie działa model „unikania strachu”, jest on jednak zorientowany bardziej  poznawczo. Uszkodzenie powoduje doświadczenie bólu, które połączone z negatywnym napięciem emocjonalnym oraz niekorzystnymi informacjami o stanie zdrowia prowadzą do katastrofizowania bólu. Pojawia się również związany z bólem strach o stan zdrowia, niepokój, że cierpienie będzie trwało dłużej albo nawet zawsze. Pacjent zaczyna więc unikać wszelkich sytuacji, w których ból się powiększa, a zatem mocno ogranicza aktywność, czasem też kontakty międzyludzkie. Jak już wspominałam ograniczenie aktywności potęguje ból, poza tym powoduje depresję, uczucie bezużyteczności i niesprawność. Spotęgowany ból wpływa na powiększenie się wszystkich innych objawów z błędnego koła i tak aż do całkowitego wycofania się i niepełnosprawności. Oprócz katastroficznej wizji reakcji na ból model ten zawiera też wzorzec pozytywnego podejścia do tego typu sytuacji. Ograniczenie lęku powodowanego przez ból może pomóc pacjentowi w konfrontacji, czyli leczeniu, rehabilitacji, aktywności, angażowaniu się w życie społeczne itd. te zaś zachowania prowadzą do mniejszej lub większej poprawy (Suchocka, 2008).

Wszystkie te modele są konkretnymi przypadkami działania holistycznego modelu zdrowia. Łatwo można w nich zauważyć jak życie psychiczne, fizyczne i społeczne zazębiają się i wzajemnie oddziałują i znów popiera to psychologiczną perspektywę w poznawaniu bólu i skłania do nieignorowania aspektów emocjonalnych czy poznawczych przy analizie sytuacji pacjenta.

Suchocka (2008) w swoich badaniach skupiła się na relacji bólu z innym aspektem ludzkiego funkcjonowania tzn. z poczuciem sensu życia. Na grupie osób cierpiących na reumatoidalne zapalenie stawów wykazała, że chociaż osoby deklarujące silne poczucie sensu życia odczuwają ból z tym samym natężeniem, co osoby deklarujące poczucie braku sensu, jednak są one o wiele bardziej skłonne do aktywności i lepiej znoszą ból psychicznie (Suchocka, 2008). Oznacza to, że może fizjologiczny aspekt bólu pozostaje bez zmian, ale cierpienie w ich przypadku jest znacząco mniejsze i całe ich funkcjonowanie jest lepsze.

Ciekawym obrazem złożoności zjawiska bólu są sytuacje, w których ludzie, którzy na wszelką logikę powinni ten ból odczuwać, a jednak wcale tak się nie dzieje. Na pewno zjawisk takich jest więcej niż w ogóle zaobserwowała dotąd nauka ja jednak skupię się na: analgezji hipnotycznej, analgezji epizodycznej oraz spotykanych w niektórych kulturach pokazach fakirów i mistyków sufickich.

Analgezja hipnotyczna jest zjawiskiem nieodczuwania bólu przez osobę w stanie hipnozy. Zanim omówię samo zjawisko należałoby wyjaśnić czym w ogóle jest hipnoza. Niestety nie istnieje na to pytanie jednoznaczna odpowiedź. W sposób bezsporny działanie hipnozy można zaobserwować eksperymentalnie i chociaż wiele osób podchodzi do niej sceptycznie jest ona skutecznie wykorzystywana w medycynie, psychoterapii i nie tylko. Jak dotąd stworzono wiele definicji hipnozy i przynajmniej kilka wyjaśnień (Augustynek, 2008). Brytyjskie Towarzystwo Medyczne definiuje hipnozę jako „stan podobny do snu, wywołany sztucznie poprzez sugestywne oddziaływanie na drugą osobę, bezkrytycznie poddającą się woli hipnotyzera” (Barrios 2007, cyt. za Augustynek 2008, s. 35). Jednak Augustynek zaprzecza tej definicji podając wiele przykładów sytuacji, w których osoba zahipnotyzowana nie poddaje się całkowicie i bezkrytycznie słowu hipnotyzera. Podaje on w zamian własną definicję „Hipnoza jest stanem wewnętrznym wywołanym sugestiami hipnotycznymi. Inaczej mówiąc, hipnoza będąc formą interakcji międzyludzkiej czy też komunikacji interpersonalnej, jest efektem sugestii działających w czasie jej trwania” (Augustynek 1989, cyt. za Augustynek 2008, s.35). Hipnoza jest zjawiskiem zaobserwowanym empirycznie pojawiającym się wtedy, gdy jedna osoba pozostaje pod silną sugestią drugiej i wchodzi wyniku tego w odmienny stan świadomości. Nie jest jednak zweryfikować czy ktoś jest w stanie hipnotycznym na podstawie konkretnych objawów. Jedynymi dotychczas odnalezionymi wskaźnikami tego czy ktoś znajduje się w stanie hipnozy jest sprawdzanie głębokości jego sugestii. Jedną z metod jest polecenie osobie hipnotyzowanej by zamknęła oczy, a następnie nadanie sugestii, że nie może ona widzieć. Prosi się tę osobę by gwałtownie otworzyła oczy. W normalnej sytuacji dochodzi wtedy do natychmiastowej blokady fal alfa i pozostaniu jedynie fal beta w zapisie EEG. Jeżeli jednak osoba ta pozostaje pod wpływem sugestii jej zapis fal EEG pozostaje niezmieniony, tak, jakby rzeczywiście nie mogła ona widzieć (Augustynek, 2008). Jak widać sednem tego badania jest sprawdzenie, czy sugestia rzeczywiście działa na mózg, czy może zahipnotyzowany mówi tak z innych powodów lub odgrywa specyficzną rolę społeczną osoby pozostającej pod wpływem. Druga metoda również opiera się na podobnej zasadzie. Polega ona na badaniu reakcji skórno-galwanicznej, która jest prawie niemożliwa do samodzielnego kontrolowania. Jeżeli reakcja ta zgodna jest z sugestiami hipnotyzera zakłada się, że dana osoba pozostaje w stanie hipnozy (Augustynek, 2008). Istnieją dwa główne wyjaśnienia mechanizmu hipnozy. Pierwsze z nich zakłada, że hipnoza jest rodzajem transu, drugie zaś, że opiera się ona na zasadzie wpływu społecznego i w wyniku różnych swoich potrzeb osoby poddają się woli hipnotyzera i wchodzą w rolę ulegających jego sugestii. Warto zaznaczyć, że mimo podobieństw hipnoza i placebo stanowią dwa osobne zjawiska. Wiadomo to ponieważ nie zawsze pacjenci silne podatni na placebo są również silnie podatni na hipnozę i odwrotnie (Augustynek, 2008). Analgezja hipnotyczna głównie jest stosowana jako alternatywa do narkozy podczas zabiegów chirurgicznych. Używa się jej, gdy istnieją silne przeciwwskazania dotyczące narkozy, a operacja musi zostać przeprowadzona, jest to jednak możliwe tylko względem małego odsetku osób będących w stanie wejść w stan bardzo głębokiej hipnozy. Czasem z pomocy hipnotyzera korzystają również przychodnie dentystyczne albo kobiety chcące uniknąć bólów porodowych. Istnieją również pewne przykłady skutecznej hipnozy w walce z bólem chronicznym, np. migreną (Augustynek, 2008). Istnieje kilka typów sugestii, które mogą zostać nadane przez hipnotyzera w celu uzyskania analgezji hipnotycznej: odprężenie, zastąpienie, przemieszczenie i rozdzielenie. Sugestia odprężenia polega na mówieniu hipnotyzowanemu, że ból staje się powoli mniejszy i mniejszy, jego kłopoty przestają mieć dla niego znaczenie, a ciało się odpręża. Podczas zastąpienia sugeruje się pacjentowi, że ból odczuwany jest jako coś innego, np. swędzenie lub mrowienie. Sugestia przemieszczenia polega na powolnym mówieniu pacjentowi, że ból przenosi się w odległe części organizmu, np. do nogi, a następnie w ogóle opuszcza ciało. Podczas rozdzielenia sugeruje, że ból oddziela się od świadomości pacjenta, przestaje go interesować, sam zaś hipnotyzowany zaczyna myśleć o czymś innym i przyjemnym (Augustynek, 2008). Niezwykle interesującym odkryciem w dziedzinie hipnozy był wynik badań Hilgarda dotyczący tzw. ukrytego obserwatora. Badani poddawani byli hipnozie, ale podczas nadawania sugestii mówiono im, że pewna część ich mózgu pozostaje niezahipnotyzowana, jest ona świadoma wszystkiego, co się dzieje i może porozumiewać się z badaczem przy pomocy pisma automatycznego. Gdy badani znajdowali się już w stanie hipnozy jedną z ich rąk wkładano do lodowatej wody, co w stanie niehipnotycznym bardzo szybko doprowadzało do silnego bólu, sugestia hipnotyczna była taka, ze woda ta jest letnia i w żadne sposób im nie szkodzi. Pytani o to czy czują ból odpowiadali oni, że nie. Jednak druga ich ręka, przy pomocy pisma automatycznego informowała badacza, że tak (Melzack i Wall 2006). Wynik tego badania jest istotny nie tylko dla zrozumienia zjawiska hipnozy, ale także może przyczynić się do badań nad osobowością i samoświadomością.

Jak widać analgezja hipnotyczna jest sytuacją, w której pod wpływem sugestii kogoś z zewnątrz pacjent nie odczuwa bólu przez jakiś określony czas. Istnieją jednak inne sytuacje, w których niepotrzebna jest sugestywna osoba trzecia by wywołać efekt braku bólu, mimo jego fizjologicznej przyczyny. Mówię tutaj o analgezji epizodycznej. Jest to zjawisko znane z opowieści o urazach wojennych, ale wcale nie tylko wtedy się wydarzające. Polega ono na tym, że osoba, która uległa wypadkowi poważnemu lub też nie, jest świadoma swojej sytuacji, nie znajduje się w szoku, ale przez jakiś czas nie odczuwa bólu. Badania z lat osiemdziesiątych wykazały, że wśród osób, które trafiły na izbę przyjęć miejskiego szpitala 37% nie odczuwało żadnego bólu zanim nie upłynęły minuty lub nawet godziny od wypadku. Trzeba dodać, że często urazy tych osób były naprawdę poważne, ale przyczyny braku bólu nie stanowił szok (Melzack i Wall 2006). Istnieje sześć charakterystycznych cech analgezji epizodycznej: nie zależy ona do wielkości ani umiejscowienia obrażenia, nie ma prostego związku z okolicznościami, osoba poszkodowana może być w pełni świadoma swojej sytuacji, znieczulenie na ból działa natychmiastowo, ból po jakimś czasie pojawia się, znieczulenie działa tylko w miejscu uszkodzenia, tzn. wszelkie inne bóle są nadal odczuwane. Zbiór cech charakterystycznych analgezji epizodycznej jest niezwykle zagadkowy dla badaczy bólu, wyklucza on działanie szoku, bardzo wysokiego poziomu adrenaliny albo odwrócenie uwagi. Zjawisko to stanowi jedną z wielu wielkich zagadek bólu i jeszcze jeden z wielu argumentów na to by nie traktować go jako prostego zjawiska fizjologicznego odbywającego się liniowo na zasadzie akcja-reakcja (Melzack i Wall, 2006).

Pokazy beznamiętnego znoszenia bardzo dotkliwego bólu były znane w wielu społeczeństwach i często łączyły się z ceremoniami religijnymi, inicjacjami lub pokazami męstwa. Mimo wielu barwnych opowieści wcale nie tak często udaje się zbadać tego typu przypadki i wyjaśnić mechanizmy jakie nimi rządzą. Dotąd wykonane eksperymenty wskazują, że osoba poddająca się takim zabiegom jest najczęściej w stanie egzaltacji albo euforii, chociaż nie zawsze jest to prawdą np. mnisi buddyjscy praktykujący nieporuszoną medytację pod lodowatym wodospadem, osiągają stan maksymalnego wyciszenia i uważności, daleki od transu (Melzack i Wall, 2006). Melzack i Wall (2006) opisali badanie EEG przeprowadzone na znanym fakirze, który w ramach pokazów przebijał swoje ciało sztyletami i nożami. Przed dokonaniem czegoś takiego potrzebował on około dwóch godzin godzin koncentracji by wprowadzić się w stan nie myślenia o niczym, który określał jako stan swojego transu. Zapis fal EEG podczas pokazu wskazywał, że jest on w stanie silnej aktywności. Mógł on nie tylko bez okazywania bólu przebijać swoją twarz, brzuch i klatkę piersiową mieczami i nożami, ale także nie krwawił on z ran. Ta historia jest dla mnie bardzo silnym dowodem na to jak nierozerwalnym tworem są ciało i umysł i jak nasza postawa może materialnie zmieniać to co dzieje się z ciałem.   

Ostatnim tematem dotyczącym stricte psychologii bólu, który chcę poruszyć są różnice indywidualne w odczuwaniu bólu. Opiszę po kolei: zagadnienie progów bólu, różnice płciowe w odczuwaniu bólu, odczuwanie bólu przy zaburzeniach osobowości, różnice międzykulturowe, indywidualne różnice oparte na doświadczeniach życiowych, skupieniu uwagi, niepokoju i rozproszeniu uwagi oraz poczucie kontroli nad bólem.

Próg bólu nie jest pojęciem jednoznacznym. W badaniach eksperymentalnych najczęściej testuje się progi bólu poprzez aplikowanie bolesnych bodźców na małą powierzchnię skóry, zwykle impulsów elektrycznych, ciepła lub zimna. Pierwszym pojawiającym się progiem jest próg wrażliwości sensorycznej, czyli moment kiedy badany w ogóle czuje jakiejś bodźce. Kolejny jest próg czucia bólu, co oznacza moment, w którym wrażenie dotyku staje się bolesne. Następnym próg stanowi próg tolerancji bólowej czyli moment, w którym badany wycofuje się lub prosi o wstrzymanie stymulacji. Ostatnim, najwyższy badanym progiem jest podniesiony prób tolerancji polegający na tym, że badacz różnymi metodami przekonuje badanego do nie wycofywania się przy progu tolerancji, a następnie sprawdza, w którym momencie badany wycofa się mimo przekonywania i możliwych korzyści z uczestnictwa w dalszym badaniu (Melzack i Wall, 2006).

Jeżeli chodzi o kwestię płci i bólu, wyniki badań okazują się rozbieżne od powszechnej intuicji. Często słyszy się, że kobiety mają wyższą wytrzymałość na ból, a żaden mężczyzna nie zniósłby doświadczeń bólu porodowego. Dane przedstawiane przez naukowców sugerują jednak zupełnie coś innego. Proste badania nad progami bólu wskazują jednoznacznie, że mężczyźni cechują się wyższym progiem bólu niż kobiety, rzadziej również zapadają na syndromu bólu chronicznego. Bardziej dogłębne badania wskazują jednak na to, że różnice te można interpretować w różnoraki sposób. Po pierwsze na twarzy kobiety, a przypuszczalnie również w całym ciele znajduje się o wiele więcej receptorów czuciowych, niż na twarzy mężczyzny, co mogłoby wskazywać na to, że ten sam bodziec elektryczny lub cieplny wywoła zupełnie inną aktywność neuronową u osób różnej płci. Inne badanie pokazuje, że również aspekt społeczny bardziej predysponuje kobiety do zapadania na ból chroniczny. Proszono lekarzy by dokonali diagnozy na podstawie opisu przypadku nie spotykając pacjenta twarzą twarz. Gdy jedyną różnicą w opisach była płeć pacjenta lekarze przepisywali więcej leków przeciwbólowych kobietom i częściej diagnozowali objawy jako syndrom bólu przewlekłego. Tak samo zresztą wykazują akta realnej praktyki lekarskiej, chociaż w odniesieniu do niej ciężko jest stwierdzić, czy wynika to z pewnej stronniczości lekarzy, czy też z większej werbalizacji bólu przez pacjentów płci żeńskiej. Inną interesującą różnicą międzypłciową jest wrażliwość na opioidowe środki przeciwbólowe. Kobiety mają receptory, które nie tylko czynią je bardziej podatnymi na działanie opioidów, ale także na uzależnienie od nich (Campbell i Dobs i Edwards i Paller, 2009). Tematyka płci może być częściowo związana z kolejnym tematem czyli relacją pomiędzy chorobami i zaburzeniami psychicznymi, a sposobem odczuwania i reagowania na ból. Kobiety częściej chorują na depresję i częściej padają ofiarami przemocy seksualnej, co może prowadzić do spotęgowania problemów natury bólowej.

Przede wszystkim trzeba oddzielić od siebie zaburzenia, które są skutkiem przeżywanego bólu i te, które go wywołują lub wpływają na jego charakter. Wykazano, ze ofiary przemocy, szczególnie seksualnej częściej zapadają na różnego rodzaju syndromy bólu chronicznego (Campbell i Dobs i Edwards i Paller, 2009). Istnieje dwukierunkowy związek pomiędzy depresją i niepokojem, a bólem, jedno potęguje drugie, drugie zaś potęguje pierwsze (Melzack i Wall, 2006). W kwestii zaś zaburzeń osobowości sposób przeżywania bólu przyjmuje taki kształt jak cały obraz świata osoby. Zaburzenie histrioniczne powoduje tendencję do silnego eksponowania bólu i używania go w celu manipulacji innymi. Osoby anankastyczne w typowy dla siebie sposób skrupulatnie poszukują diagnozy, opierając się na szczegółach podważają opinię lekarza. Osobowość paranoiczna fatalnie współgra z bólem, ponieważ naturalna drażliwość jej towarzysząca wpływa potęgująco na ból, chorzy zaś odnoszą się nieufnie do lekarza, podważają jego diagnozę i rzadko doprowadzają zapisaną kurację do końca (Suchocka 2008).

Różnice międzykulturowe w odczuwaniu bólu są jeszcze bardziej wielowymiarowe, a za razem bardziej intrygujące. Wykazano, że większość osób ma zbliżony prób wrażliwości niezależnie od pochodzenia. Inaczej jest jednak z kwestią progu czucia bólu, tu tło kulturowe ma spory wpływ. Można doszukiwać się w tym zarówno różnic natury genetycznej, jak i społecznej. Mieszkańcy śródziemnomorskich części europy odbierają jako bolesne promieniowanie cieplne, które dla osób z Europy północnej jest ledwo ciepłe. Jest to pozornie zaskakująca informacja, z drugiej zaś strony w krajach gorących wrażliwość na ciepło może ratować życie, ponieważ częściej grozi tam ludziom przegrzanie. Można domyślać się więc pewnych komponent genetycznych mających wpływ na taki rozkład cech. Wykazano też, że amerykanki z włoskimi korzeniami wytrzymują słabsze bodźce bólowe, niż kobiety o pochodzeniu staroamerykańskim i żydowskim. W podobny eksperymencie badano kobiety o wyznaniu żydowskim i protestanckim. Wyznawczynie judaizmu, ale nie protestantki, gdy poinformowano je, iż ich grupa cechuje się mniejszą wytrzymałością na ból zwiększały swoją wytrzymałość na zadawane bodźce bólowe. Wskazywałoby to na silny wpływ motywacji na możliwość znoszenia bólu (Melzack i Wall, 2006).

Powszechnie wiadomo, że minione doświadczenia mają wpływ na naszą postawę wobec świata, tak też dzieje się w przypadku bólu. Wykonano wiele dowodzących tego eksperymentów na zwierzętach. Przykładowo w 1957 Melzack i Scott dokonali badania na psach. Młode szczenięta izolowane były od innych psów, ale także od normalnych bodźców rozwojowych, również zadrapań, ugryzień, czy uderzeń. Ku ich
zaskoczeniu później wypuszczone z warunków laboratoryjnych psy ulegały wielu wypadkom, ponieważ nie traktowały bólu jako bodźca ostrzegawczego. Często przytykały nosy do płonącej zapałki, nie reagowały na ostrzegawcze ugryzienia innych psów i były aktywne mimo zadanych ran. Wciąż zachowały odruch cofania się w obliczu dużego płomienia, a podczas zabiegu nakłuwania szpilką odwracały głowę w stronę bodźca. Nie wykazywały one jednak typowego przy tym pobudzenia emocjonalnego. Dla porównania, psy tej samej rasy wychowywane w normalnych warunkach uciekały przed bodźcem tak szybko, że nie dało się zwykle dokonać na nich nawet małego nakłucia (Melzack i Wall, 2006). Inne podobne doświadczenie wykonane zostało na małpach. Osobniki wychowane w izolacji i pozbawione bodźców bólowych w dzieciństwie po wypuszczeniu wykazywały agresywne zachowania nawet względem dużo silniejszych osobników. Atakowały je mimo ostrzegawczych ugryzień i zadrapań. Zaprzestawały one ataku dopiero po doznaniu bardzo poważnych uszkodzeń, a po wyleczeniu wiele z nich nie wyciągało lekcji z tego doświadczenia i ponawiało samobójcze niemal ataki (Melzack i Wall, 2006). Uczenie się może także nadać pozytywny wydźwięk sytuacjom bólowym. Pokazuje to chociażby prosty eksperyment Pawłowa, w którym pies był nagradzany jedzeniem zawsze po wymierzeniu mu bodźca bólowego. Po jakimś czasie wystarczył już sam bodziec by wywołać u niego reakcję merdania ogonem i ślinienia się (Melzack i Wall, 2006). Tak właśnie poprzez zwykłe wychowanie można było stworzyć psa masochistę. Wyniki tych doświadczeń pozwalają sądzić, że ból oraz postawa innych osobników wobec bólu pełni w dzieciństwie funkcję uczącą. chociaż dla dorosłych małp odnoszone rany stanowiły przykre przeżycie, brak wychowania dotyczącego unikania bólu sprawiał, że nie zaprzestawały one walki w celu uniknięcia dalszych uszkodzeń. Tak samo psy dorastające w izolacji, chociaż czuły ukłucie szpilką nie kojarzyły go z tak przykrymi emocjami jak normalnie wychowane osobniki. Badania dotyczące wychowania i bólu u ludzi wskazują zaś, że często przejmujemy dość dokładnie postawy wobec bólu reprezentowane przez naszych opiekunów (Pawlak, 2010).

Łatwo już jest się zorientować, że to co myślimy, to jak się czujemy i czego się nauczyliśmy oddziałuje na to jak odczuwamy ból. Można zaobserwować silny wpływ niepokoju, uwagi lub jej rozproszenia. W eksperymencie wykonanym przez Hall’a i Stride’a w 1954 roku badaniu wykazywali o wiele większą wrażliwość na bodźce bólowe, gdy w poleceniu pojawiło się słowo „ból”, niż kiedy w ogóle ono w nim nie wystąpiło. W ogóle różne manipulacje eksperymentalne podnoszące poziom niepokoju również obniżały próg bólu. Znaną metodą ludową jest odwracanie uwagi od bólu. Eksperymentalnie wykazano, że jest ona skuteczna w sytuacjach, w których ból jest niezmienny lub gdy jego natężenie wrasta powoli. Ciekawa jest, że podczas bólu wzrastającego powoli można skutecznie odwrócić uwagę za pomocą bodźców dźwiękowych, czy muzyki. Jeżeli rozpocznie się to, gdy natężenie bólu nie osiągnęło jeszcze znaczącego poziomu to może on zatrzymać się lub wręcz zacząć zmniejszać (Melzack i Wall, 2006). 

Niepokój wzrasta często w momencie, gdy osoba nie ma uczucia kontroli nad bólem. Ogólnie rzecz biorąc zagadnienie poczucia kontroli również gra ważną rolę w odczuwaniu bólu. Pacjenci, którzy dostają możliwość uczestniczenia w dokonywaniu bolesnych zabiegów, oceniają je jako mniej bolesne, tak dzieje się na przykład przy chirurgicznym opracowywaniu rany, kiedy to lekarz zdejmuje warstwy skóry z oparzonego miejsca. Wykonano również badania na zwierzętach potwierdzające zmniejszanie się bólu w sytuacji poczucia kontroli nad nim. Takie badania mają duże implikacje dla praktyki klinicznej. Pacjenci informowani przed operacją o możliwych dolegliwościach bólowych, o metodach radzenia sobie, a także o możliwości otrzymania leku przeciwbólowego w razie prośby, wyrażają o wiele mniejsze zapotrzebowanie na leki przeciwbólowe. Nie jest to jedynie kwestia obniżenia niepokoju poprzez dostarczenie informacji, ponieważ pacjenci, których poddano jedynie edukacji o skutkach operacji bez uczenia technik relaksacji, czy automasażu odczuwali wręcz efekt odwrotny i skupiali się na przykrych doznaniach fizycznych. W innym badaniu wykazano, że przekazywana podczas edukacji metoda radzenia sobie z bólem ma mniejsze znaczenie niż sam fakt zaistnienia edukacji. Najwyraźniej ważniejsze niż skuteczność sposobu było poczucie posiadania kontroli (Melzack i Wall, 2006).

Zgodnie z moim wcześniejszym ujęciem zagadnienia ból posiada również swój wymiar społeczny. Przeżywanie bólu zmusza nas nierzadko do zmiany kształtu pełnionych przez siebie funkcji społecznych, zmienia nasze oczekiwania względem innych ludzi i społeczeństwa, ale także postawa społeczeństwa i bliskich wpływa na przeżywanie bólu. Często osoby cierpiące z powodu bólu pozostają też w długotrwałym kontakcie ze służbą zdrowia i stają się mocno zależne od lekarzy, a zatem to jak owa opieka wygląda ma dla nich niezwykle duże znaczenie. W następnych akapitach omówię sposoby wyrażania bólu, wpływ bólu na unikanie aktywności, postawę roszczeniową wywołaną bólem oraz wpływ bliskich i społeczeństwa na doświadczanie bólu.

Sposób w jaki ludzie wyrażają ból jest zarówno wielowymiarowy jak i pełni wielowymiarową funkcję. Mamy możliwość wyrażania bólu poprzez postawę ciała, wyraz twarzy, mówienie na temat bólu oraz różnego rodzaju ekspresje dźwiękowe, jak na przykład jęczenie albo płacz. Tego typu ekspresję mogą także pełnić różnorakie funkcje: pomagać nam w przetrwaniu bólu, komunikować innym nasz stan lub też starać się wymóc na innych oczekiwane przez nas zachowanie. Istnieją teorie behawioralne wedle, których ekspresja bólu jest jedynie sposobem oddziaływania na innych w celu uzyskania pożądanych efektów (Suchocka 2008) nie może to być jednak prawdą, ponieważ badania wskazują, że w kulturach, w których silna ekspresja emocji jest traktowana negatywnie (np. Japonii) osoby przeżywające ból kontrolują jego ekspresję przy ludziach, lecz nie kiedy pozostaną same (Melzack i Wall, 2006). Wskazuje to na jakąś wewnętrzną potrzebę lub fizyczny imperatyw powodujące ekspresję bólu.

Niezaprzeczalnie duża część mięśniowej reakcji na ból takich jak: ruchy obronne, napięcie mięśni wokół bolącego miejsca i wzrost napięcia mięśni mimicznych twarzy jest uwarunkowana biologicznie, tak samo jak tendencja do krzyczenia czy jęczenia, jednak biologia nie jest jedynym czynnikiem budującym te typy ekspresji (Suchocka 2008). Tak samo jak w przypadku werbalizacji wzorce rodzinne i kultura mają tu swój spory wkład (Pawlak 2010).

Wiemy, że są pewne sposoby mówienia i wyrażania bólu, które mają bezpośredni związek ze sposobem jego przeżywania. W swoim badaniu Dorota Ortenburger (2009) wykazała, że strategia ignorowania bodźców bólowych i nie mówienia o nich koreluje na poziomie -0,29, deklarowanie panowania nad bólem na poziomie -0,39, a katastrofizowanie na poziomie 0,59 z poczuciem straty wynikającej z utraty części aktywności. Z kolei z zachowaniem aktywności życiowej na subiektywnie dobrym poziomie koreluje modlitwa i pokładanie nadziei w stopniu 0,29 oraz katastrofizowanie w stopniu -0,39 (Ortenburger, 2009). Może to oznaczać, że nie mówienie o bólu, deklarowanie panowania nad nim, modlenie się i niekatastrofizowanie najlepiej wspiera sobie z bólem przewlekłym pod kątem podejmowania aktywności. Ponieważ jednak korelacja nie wskazuje na związek przyczynowo skutkowy może być również tak, że osoby najlepiej radzące sobie z bólem wybierają właśnie takie strategie komunikacji. Z perspektywy socjologicznej jest jednak istotnym jak wybrana strategia komunikacji wpływa na otoczenie, zaś jak podejmowane przez otoczenie zachowania wpływają znów na chorego.

Zostało wykazanym, że zarówno wrogie jak i wyjątkowo współczujące reakcje bliskich na ból korelują z jego nasileniem w przypadku kobiet cierpiących na wulwodynię, czyli chroniczny ból okolic wejścia do pochwy (Desrosiers i Bergeron i Meana i Leclerc i Binik i Khalifé, 2008). Tak samo w przypadku bólu indukowanego lodowatą wodą obecność partnera okazującego duże współczucie diametralnie zmniejszała wytrzymałość na ból badanego względem sytuacji kiedy partner był nieobecny. Co ciekawe obecność partnera zachowującego neutralny stosunek do bólu zwiększała wytrzymałość na ból w porównaniu do sytuacji kiedy ten partner był nieobecny (Pawlak 2010).

Innym, wspomniany już wcześniej, istotnym czynnikiem dla odczuwania bólu jest opieka medyczna nad pacjentem. W badaniach narracyjnych nad pacjentkami z chronicznym bólem urogenitalnym zostało pokazane, że jednym z większych problemów, z którym się spotykały było lekceważenie ze strony lekarza. Badane kobiety cierpiały na ból chroniczny pomimo zastosowania terapii lub negatywnej laparoskopii. W takiej sytuacji najczęściej spotykały się one z sugestiami, że ich schorzenie ma naturę psychosomatyczną, np. jest kwestią hipochondrii. Stanowiło to dla nich nie tylko dowód lekceważenia ich cierpienia jako „nierealnego”, ale także podważało ich wiarę we własne zdrowie umysłowe. Większość z badanych w pewnym momencie trwania takiej sytuacji rezygnowała z korzystania z opieki medycznej pomimo wciąż trwających dolegliwości (McGowan i Luker i Creed i Chew-Graham, 2007). Jak już wspomniałam wcześniej niepokój potęguje ból, a zatem opieka medyczna niedostarczająca poczucia bezpieczeństwa może również prowadzić do zwiększenia doświadczanych objawów bólowych.

Wspomniany przeze mnie wcześniej model unikania aktywności może prowadzić do pogłębiającej się postawy roszczeniowej. Osoba powstrzymywana przed aktywnością poprzez cierpienie często traci pełnione przez siebie funkcje społeczne, nierzadko łączą się z tym również starty finansowe. Ból chroniczny sam w sobie potęguje negatywne emocje takie jak złość, przygnębienie, napięcie, czy smutek. W połączeniu z utratą dotychczasowych kompetencji społecznych, może się to przerodzić w trudną do zniesienia frustrację. Zdarza się więc czasem, że pacjent próbując rozładować frustrację wini innych lub nadmiernie okazuje swoje cierpienie by pozyskać opiekę. Niestety taka postawa nie tylko prowadzi do zaburzenia relacji z ludźmi, ale też często do spotęgowania objawów. Dlatego też istnieją terapie behawioralne opierające się na modyfikacji wyuczonych reakcji na ból takich jak właśnie unikanie aktywności i dążenie do pozyskania uwagi (Suchocka 2008).

Nie chciałabym jednak by przedstawiona tu przeze mnie myśl została źle zrozumiana. Istnieje bardzo wielu pacjentów cierpiących ból, który przewyższa ich umiejętności psychicznego radzenia sobie, jeżeli dążą oni do pozyskania uwagi lub unikania aktywności często wynika to ze skrajnej bezradności. Nie umiejąc stawić czoła wydarzeniu świadomie lub nieświadomie sięgają oni do metod, które mogą być uciążliwe dla bliskich i społeczeństwa. Rzadko jest to kwestia perfidii, często zaś niewiedzy. Dlatego też właściwą reakcją jest odpowiednia, profesjonalna pomoc. Piszę to, ponieważ funkcjonujący w społeczeństwie stereotyp osób chorych jako roszczeniowych jak większość stereotypów może być bardzo krzywdzący, a co gorsza sprawiać, że takiej osobie nie zostanie udzielona właściwa pomoc.

W poprzednich akapitach na różne sposoby potwierdzałam postawioną przez siebie wcześniej tezę. Bólu nie można traktować jako zjawisko czysto fizyczne, nie da się również oddzielić od siebie jego aspektów fizjologicznych, psychologicznych i społecznych. Ból interpretowany jest przez różne części mózgu przez co łączy się zarówno z emocjami, jak i pamięcią. Hamujące działanie neuronów mocno zależy od decyzji w ośrodkowym układzie nerwowym (Melzack i Wall, 2006). Emocje i relacje wpływają zarówno na aktywność jak i na postawę ciała, te zaś różnymi drogami wpływają na ból (Suchocka 2008). Postawa naszych bliskich oddziałuje na to jak odczuwamy ból (Pawlak 2010). To tylko kilka zdań wyrażających multum powiązań między psychicznym, fizycznym i społecznym aspektem bólu. Ja zaś uznałabym, że tak naprawdę nie są to połączenia, ponieważ żaden z tych aspektów nie jest oddzielony od pozostałych. Wszystkie są jednie nazwami różnych punktów widzenia jakie przyjmuje człowiek w obserwacji jednego, spójnego mechanizmu jakim jest ludzki organizm.

1.5 Ból jako przedmiot ludzkich postaw

Istnieje w psychologii niejedno rozumienie pojęcia postawa. Na potrzeby swojej pracy posłużę się wyjaśnieniem zaprezentowanym przez Aronsona, Wilsona i Akerta (1997) i uznam, że postawa jest to trwała ocena, pozytywna lub negatywna ludzi, obiektów i pojęć. Składają się na nią komponenty poznawcze. emocjonalno-motywacyjne i behawioralne, które nawzajem na siebie oddziałują (Aronson i Wilson i Akert, 1997).

Ból może w różny sposób stać się przedmiotem postaw człowieka. Zanalizuję to w podziale na trzy komponenty: poznawczą, emocjonalno-motywacyjną i behawioralną.

Poznawczo ból może stanowić dla człowieka spore wyzwanie. Nie chodzi mi tylko o poszukiwanie wyjaśnienia, czym ból jest, ale także odpowiedź na pytanie, czemu się wydarza, czy istnieje w nim jakiś sens, czy można się od niego uczyć, jakie wartości należy mu przypisywać oraz  w jaki sposób należy w ogóle o nim myśleć. Wyzwaniem poznawczym jest też indywidualne sprecyzowanie, czy ból stanowi problem, a jeżeli tak to co w nim jest problemem. Ktoś mógłby się również posunąć do próby zredukowania bólu do jakiś doznań lub stanów składowych i definiowanie go na ich podstawie.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu jest to całe spektrum reakcji jakie człowiek może podjąć, gdy ból się pojawia. Pierwszym etapem jest reakcja spontaniczna, później zaś pojawia się reakcja przemyślana, oparta na komponencie poznawczej postawy. Osoba musi zadecydować w jaki sposób ustosunkować się do bólu. Późniejsze działania charakteryzują komponentę behawioralną postawy. Są to różne prywatne sposoby radzenia sobie z bólem, podjęcie lub nie jakiejś konwencjonalnej metody terapii, wybór tej metody z dostępnego spektrum, a także różne metody komunikowania lub zaniechania komunikacji na temat bólu. Osoba może unikać aktywności w reakcji na ból lub wręcz przeciwnie rzucić się w wir zajęć by o nim zapomnieć. Może również zdecydować się na funkcjonowanie tak jakby ból nie istniał. Każde wzięcie lub zaniechanie wzięcia tabletki przeciwbólowej jest już przejawem behawioralne komponenty postawy wobec bólu.

Komponenta emocjonalno-motywacyjna postawy stanowi mniej przemyślaną komponentę całościowej postawy wobec bólu. Składają się na nią wszystkie emocje odczuwane podczas bólu i podczas myślenia o bólu.

Ze względu na pierwotność doświadczenia bólu, ktoś mógłby uznać, że jest to zjawisko nieredukowalne oraz z natury swojej negatywne, jednak istnieje wiele przykładów na istnienie również postaw wobec bólu, w których jest on traktowany jako coś pozytywnego albo wręcz świętego. Jednym z przykładów są liczne ceremonie ludowe, które były i są praktykowane w różnych częściach świata. W niektórych ból stanowi element rytuałów przejścia albo misteriów religijnych, kiedy to osoba pogrążona w transie prezentuje swoje wyjątkowe zdolności spokojnego wytrzymywania przerażających tortur (Melzack i Wall, 2006). Innym przykładem pozytywnej postawy wobec bólu są popularne teraz w popkulturze seksualne praktyki masochistyczne. Podaję te przykłady by zaprezentować, że postawa wobec bólu nie musi w oczywisty sposób być negatywna i może zawierać w sobie zaskakujące elementy, a czasami pozornie sprzeczne elementy.

1.6 Radzenie sobie z Bólem i metody kontroli Bólu

Z perspektywy psychologa klinicysty, szczególnie istotne są te postawy, które w jakiś sposób mogą przyczynić się do zniwelowania lub zmniejszenia bólu o osób chorych. Dlatego też poświęcę kolejny podrozdział różnym technikom radzenia sobie z bólem. Dodam, że postawy przejawiają się tu zarówno w potocznych metodach samodzielnie podejmowanych przez pacjenta, jak i decyzjach o podjęciu konwencjonalnych sposobów leczenia bólu.

Na przestrzeni wieków ból stanowił dla ludzkości wyzwanie, któremu lekarze, filozofowie, szamani, znachorzy, czy kapłani próbowali zaradzić na różne sposoby. Dość szybko odkryte zostały pewne rośliny o działaniu analgetycznym, jak np. mak oraz proste zasady oddziaływania na ludzkie ciało, takie jak chociażby masaż. Aktualnie ludzkość dysponuje trzema głównymi metodami uśmierzania bólu: farmakologią, technikami modulacji sensorycznej oraz metodami psychologicznymi (Melzack i Wall, 2006). To po którą z tych metod sięgnie dana osoba jest kwestią rady lekarza, ale przede wszystkim zależy od osobistej postawy wobec bólu. Po pierwsze, w zależności od światopoglądu ludzie w różnym stopniu trzymają się zaleceń lekarzy, ale też w różnych miejscach szukają pomocy. Niektórzy zamiast udać się do lekarza tradycyjnego skorzystają z porady specjalisty od medycyny alternatywnej, szamana albo innej osoby. Indywidualną kwestią jest też to przy jakim natężeniu bólu dana osoba zacznie szukać pomocy osoby trzeciej. Każdy z nas posiada bowiem pewne własne techniki radzenia sobie z bólem oraz własną ocenę tego kiedy ból osiąga poziom lub rodzaj wymagający pomocy. Czasami, szczególnie w przypadku bólu chronicznego, ludzie stawiani są też w sytuacji wyboru, np. między jasnością umysłu, a stosowaniem skutecznych leków przeciwbólowych. Istnieją również sytuacje, nie takie wcale rzadkie, kiedy jakąś ilość i jakiś czas bólu musimy po prostu wytrzymać. Wytrzymać jednak wcale nie znaczy pozostać bezbronnym. W swoim badaniu będę chciała poznać również techniki używane przez ludzi do zmniejszenia cierpienia w sytuacji kiedy nie można zastosować metody zniwelowania bólu.

Aktualnie istnieje dość szeroka gama dostępnych leków pomagających w uśmierzeniu zarówno silnego jak i słabego bólu. Nie będę opisywać szczegółowo ich działania, poruszę jedynie te aspekty, które mogą mieć związek z psychologią i postawami wobec bólu oraz dadzą czytelnikowi pewne pojęcie na temat możliwości, które stoją przed pacjentem.

Muszę najpierw wspomnieć, że każda terapia bólu (oraz wszystkie inne terapie medyczne) zawiera w sobie silną komponentę psychologiczną pod postacią efektu placebo. Dlatego też nasza postawa wobec bólu, naszego ciała, źródła z którego otrzymujemy terapię oraz samej terapii jest wyjątkowo istotna dla osiąganych efektów. Tak więc bez względu na to czy pacjent otrzymuje pomoc psychologiczną, fizjoterapeutyczną, farmakologiczną, czy w ogóle nie otrzymuje pomocy medycznej, to takie czy inne radzenie sobie z bólem jest ważnym obszarem działania procesów psychicznych, a zatem również obszarem badań dla psychologa (Melzack i Wall, 2006).

Farmaceutyki analgetyczne można podzielić ze względu na podawaną substancję oraz drogę jej podawania. Jeżeli chodzi o drogę można wyróżnić środki podawane doustnie, dożylnie, domięśniowo, w czopkach, wziewnie, miejscowo w zastrzyku lub kremie, poprzez wszczepienie pod skórę pompy infuzyjnej, poprzez wszczepienie tabletki pod skórę lub poprzez podanie środka znieczulającego w okolice ujścia nerwów. Jeżeli zaś chodzi o substancję używa się naturalnych i syntetycznych opioidów, kwasy acetylosalicylowego i innych niesterydowych leków przeciwzapalnych, pochodnych paracetamolu, leków psychotropowych, wziewnego tlenku i podtlenku azotu oraz kilku innych mnie popularnych substancji. Każdy z tych środków ma swoją charakterystykę działania, siłę, zasięg, ale też swoje efekty uboczne. Efekty te obejmują swoim działaniem różne części organizmu i aspekty życia. Należą do nich: zniszczenie śluzówki żołądka, zniszczenie wątroby, otępienie, mdłości, uzależnienie, senności, ale też wiele innych (Melzack i Wall, 2006). Do osobistej oceny pacjenta należy określenie, czy owe skutki niepożądane są mniej, czy też bardziej dotkliwe niż sam ból. Dlatego też jeżeli chodzi o środki farmakologiczne to udział postaw w tej metodzie zawiera się głównie w: decyzji czy zażywać, czy też nie zażywać leków, a jeżeli tak to na jakim poziomie musi być ból by podjąć tę decyzję, poglądach na temat ich skuteczności (które mają istotny wpływ na skuteczność terapii), systematyczności w ich przyjmowaniu, poziomy lęku przed ich działaniami ubocznymi, poczuciu zależności lub niezależności od leków przeciwbólowych i ewentualnym uzależnieniu. Ta lista nie zamyka wcale tematu, ponieważ psychika ludzka jest zawsze nie do końca poznaną przestrzenią. Sądzę jednak, że wymienienie tych kilku aspektów pomoże czytelnikowi zrozumieć, że nawet prosty czyn wzięcia tabletki na ból głowy jest powiązany z zarówno poznawczymi, jak i behawioralnymi i emocjonalno-motywacyjnymi komponentami postawy.

Metody kontroli bólu poprzez modulację sensoryczną to bardzo szeroka kategoria, należą do niej: niszczenie nerwów obwodowych, niszczenie korzeni nerwowych rdzenia kręgowego, niszczenie układu współczulnego, przecięcie szlaków w rdzeniu kręgowym, operacje na mózgu, środki farmaceutyczne nakładane bezpośrednio na skórę, masaż, ciepłolecznictwo, głębokie ciepło domiejscowe, elektrostymulacja nerwów, stymulacja powrózków tylnych, stymulacja mózgu, akupunktura, stymulacja zimnem oraz zestaw niezliczonych metod stosowanych w medycynie ludowej. Wszystkie one łączy fakt, że efekt przeciwbólowy ma zostać osiągnięty poprzez mechaniczną ingerencję w ciało. Każda z tych metod cechuje się pewnym własnym stopniem skuteczności i obszarem działania. Niektóre z nich chociaż obiecujące, niestety okazują się zwykle nieskuteczne lub bardzo obciążone skutkami ubocznymi (Melzack i Wall, 2006). Taką obiecująco pozornie metodą stanowi niszczenie nerwów obwodowych. Niestety przynoszone efekty przeciwbólowe są jedynie tymczasowe, a nierzadko pojawiają się nowe doznania, które bywają dla pacjenta bardziej nieznośne i trudniejsze do uśmierzenia niż początkowe doznania. Podobnie wygląda to w przypadku przecięcia szlaków w rdzeniu kręgowym. Obie te metody bywają jednak stosowane u pacjentów, którym choroba (np. nowotwór) pozostawia bardzo niewiele życia, a tymczasowe zniesienie bólu jest kwestią kluczową. Lepszą skutecznością cechują się dwie pozostałe interwencje chirurgiczne: zniszczenie układu współczulnego oraz chirurgiczne zniszczenie korzeni nerwowych. Obie z tych metod cechują się pewną skutecznością, np. zniszczenie korzeni nerwowych daje efekt przeciwbólowy u 60% pacjentów z zerwaniem splotu ramiennego i 50% pacjentów z paraplegią. Niestety obie z nich przynoszą również przykre efekty uboczne np. nadwrażliwość związana z odnerwieniem w przypadku zniszczenia korzeni nerwowych (Melzack i Wall, 2006). Ostatnią z metod chirurgicznych są różnego typu operacje na mózgu. U ich podstawy leżało założenie, że istnieje jakiś jednoznaczny ośrodek lub szlak bólowy. Bramkowa teoria bólu, czyli najnowsza teoria naukowa pokazująca powstawanie bólu jako proces złożony i wielokierunkowy, zaprzeczyła temu przypuszczeniu. Niestety przynosiły one jedynie zniszczenie mózgu i medycyna zrezygnowała już z tego typu prób (Melzack i Wall, 2006). Jak widzimy, skuteczność interwencji chirurgicznych jest niska nawet w swoich najlepszych metodach, a jednak czasami stosuje się je w przypadkach terminalnych. Reszta metod przeciwbólowej modulacji sensorycznej zawiera się w większej kategorii terapii fizykalnej. Oczywiście pokazana wcześniej lista nie zamyka ogromnej liczby zasobów, które terapia fizykalna ma do zaoferowania, są to jednak metody o wyższej skuteczności, niż inne (Melzack i Wall, 2006). Nie będę opisywać każdej z metod z osobna, chciałabym jednak przybliżyć mechanizmy działania terapii fizykalnej, przybliżyć ogólnikowo jej działanie oraz omówić czynniki psychologiczne biorące w niej udział. Mimo różnych badań prowadzonych na ten temat natura skuteczności terapii fizykalnej nie jest do końca poznana, badania statystyczne sugerują jednak większe jej działanie niż placebo, chociaż jest to o wiele trudniejsze do zbadania, niż w przypadku środków farmakologicznych. Przykładowo podejrzewa się, że część skuteczności ciepłolecznictwa można przypisać poszerzaniu się naczyń krwionośnych, a co za tym idzie przyspieszenie metabolizmu, procesów gojenia i transportu substancji znieczulających. Nie wyjaśnia to jednak całego spektrum skuteczności tej techniki, nie jest też w pełni potwierdzone eksperymentalnie. Niezwykle ważnym i przełomowym mechanizmem jest analgezja wywołana hiperstymulacją, zaliczają się do niej w mniejszym lub większym stopniu wszystkie metody terapii fizykalnej, ale szczególnie charakterystyczne są różne typy elektrostymuacji, zimnolecznictwo i akupunktura. Każda z tych metod przynosi ulgę w bólu w wyniku zadawania drobnych bodźców bólowych. Działanie analgetyczne przekracza czasem trwania długość zabiegu, a powtarzane przez dłuższy okres nabierają one jeszcze większej skuteczności. Zostało to wykazane statystycznie, jednak mechanizm leżący u podstawy tego działania wciąż nie jest znany. Bramkowa teoria bólu dostarcza pewnych sugestii wciąż jednak konieczne jest jej rozszerzenie tak by obejmowała wszystkie procesy związane z bólem. Warto tu wspomnieć, że badania nad akupunkturą wskazują, że rzeczywiście niesie ona ze sobą efekt przeciwbólowy nie jest jedna istotnym, czy igły wprowadzane są w miejscach punktów energetycznych, czy też w dowolnych innych. Sugeruje to więc, że efekt wynika właśnie z hiperstymulacji nie zaś z ważnych w chińskiej medycynie kanałów energetycznych. Porządkując, mechanizmy leżące u podstawy przeciwbólowych metod modulacji sensorycznej to przede wszystkim: chirurgiczne przecięcie lub blokada szlaków sensorycznych, stymulacja włókien aferentnych o niskim progu pobudzenia albo szlaków w ośrodkowym układzie nerwowym odpowiedzialnych za wywierany przez nie wpływ hamujący, stymulacja włókien aferentnych o wysokim progu pobudzenia albo związanych z nimi szlaków w układzie ośrodkowym i stymulacja punktów spustowych. Mechanizm tego ostatniego nie jest znany, chociaż jest to szeroko obserwowane zjawisko, np. w akupunkturze. Trzeba zaznaczyć, że modulacja sensoryczna nie jest metodą dobrą do uśmierzania bardzo silnego bólu, dobrze jednak sprawdza się w odniesieniu do bólu chronicznego. Zabiegi takie wymagają jednak powtarzania (Melzack i Wall, 2006). Jeżeli chodzi o mechanizmy psychologiczne biorące udział w stosowaniu tych metod, to tyczą się ich wszystkie punkty wymienione przy okazji terapii farmakologicznej są adekwatne, a elementem, który jest tutaj dodatkowy jest szczególny typ kontaktu z drugim człowiekiem, który występuje np. przy masażu. W zależności od nastawienia pacjenta może on mieć najróżniejsze skutki dla powodzenia terapii.

Ostatnim typem metod kontroli bólu, który sam w sobie jest obiektem zainteresowania psychologii, są metody psychologiczne. Należą do nich: relaksacja, biofeedback, hipnoza, poznawcze sposoby radzenia sobie z bólem, techniki warunkowania sprawczego, poradnictwo psychologiczne, terapia komplementarna oraz różne techniki stosowane podczas przygotowania do porodu (Melzack i Wall, 2006). Omówię każdą z tych metod z osobna w celu zaprezentowania raz jeszcze jak procesy psychiczne oddziałują na ból.

Relaksacja stanowi komponentę każdej z psychologicznych metod kontroli bólu, a pozwolę sobie też przypuścić, że gra też ważną rolę w skuteczności farmakologii i modulacji sensorycznej i nie jestem osamotniona tej opinii. Przykładowo Benson (1977, za: Melzack i Wall, 2006, s. 310) wysunął hipotezę, że reakcja relaksacyjna stanowi podłoże wszystkich praktyk medycznych. Relaksacja jest to proces działający na wszystkich poziomach funkcjonowania. Powoduje on większe uczucie komfortu, obniżenie ciśnienia, regulację akcji serca, zmniejszenie częstotliwości oddechów, obniżenie poziomu adrenaliny, rozluźnienie mięśni, zmianę przewodnictwa skórnego i wiele innych. Wykazano również, że powoduje ona zmniejszenie poziomu odczuwanego bólu, a także przyspieszenie procesu wracania do zdrowia. Istnieje wiele technik relaksacyjnych, chociaż większość z nich sprowadza się do kontroli i spowolnienia oddechu oraz skoncentrowaniu umysłu bądź to na chwili obecnej, bądź to na przyjemnych wizualizacjach. Wykazano, że istnieje sporo typów bólu, dla których relaksacja ma wyższą skuteczność niż placebo. Tyczy się to napięciowych bólów głowy albo bólu krzyżowo-lędźwiowego. W tym momencie relaksacja jest ważnym elementem terapii wszystkich typów bólu przewlekłego (Melzack i Wall, 2006).

Biofeedback stanowił wielką nadzieję dla wielu dziedzin medycyny. Polega on na podłączeniu pacjenta do aparatury, która przekazuje mu stan jego napięcia mięśniowego, pracy serca, czy fal EEG. Pacjent zaś uczy się kontroli pracy swojego organizmu wciąż otrzymując napływające informacje zwrotne. Ponieważ metoda ta okazała się być dość skuteczną np. obniżaniu ciśnienia sądzono, że może ona również pomóc osobom z bólem przewlekłym w nauczeniu samodzielnej jego kontroli. Niestety badania wykazały, że metoda ta nie wykazuje wyższej skuteczności niż placebo, a jest oczywiście o wiele bardziej kosztowna (Melzack i Wall, 2006).

Hipnoza jako metoda przeciwbólowa była już przeze mnie omówiona wcześniej, więc wspominam tylko, że jest pełnoprawnym elementem repertuaru psychologa pracującego w ośrodku leczenia bólu. Wartym wspomnienia jest również fakt, że sesja hipnotyczna połączona z biofeedbackiem daje zaskakująco wyższy wynik niż sama tylko hipnoza. Jest to niespodziewana informacja biorąc pod uwagę, że sam biofeedback nie okazał się skuteczny. Jednak średnie obniżenie bólu u pacjentów poddanych metodzie łączonej wynosiło 36%, a 58% stwierdziło, że ból zmniejszył się o 33% lub więcej. Pacjenci biorący udział w badaniach były to osoby od lat cierpiące na ból chroniczny i nie obserwujące dotychczas zmniejszenia się bólu pomimo stosowania różnych zalecanych im przez lekarzy metod (Melzack i Wall, 2006).

Każdy z nas od dzieciństwa zapoznaje się z różnymi metodami radzenia sobie z bólem, chociażby popularnym odwracaniem uwagi i zajmowanie się czymś innym. Psychologowie wyspecjalizowali pewne potoczne strategie by stworzyć kilka poznawczych metod terapeutycznych pomagających w kontroli bólu. Większość z nich polega na tworzeniu w umyśle myśli i obrazów, które stałyby w jakiś sposób w sprzeczności z bólem. Tak np. wyobrażeniowa metoda osłabiania uwagi polega na wyobrażaniu sobie sytuacji, w których nie funkcjonuje ból, chociażby przyjemnego dnia na plaży. W wyobrażeniowej metodzie przekształcania bólu pacjent dostaje za zadanie interpretowanie dochodzących z jego ciała doznań w kategoriach innych niż ból, przykładowo jako mrowienie. Wyobrażeniowa metoda przekształcania kontekstu polega na nadaniu wartościowego kontekstu bólowi, np. wyobrażaniu sobie, że jest się rannym żołnierzem gonionym przez przeciwnika. Skierowanie uwagi na zewnątrz to powszechnie znane zajmowanie się czymś innym, np. liczenie dachówek, do niego zaś podobne jest skierowanie uwagi do wewnątrz, które polega na myśleniu o czymś innym. Somatyzacja zaś polega na skupianiu uwagi na bolesnym obszarze, ale z zachowaniem dystansu. Badania na temat skuteczności tych metod nie dają jednoznacznych wyników, aczkolwiek zdarzają się artykuły mówiące o ich wysokiej skuteczności w zastosowaniu do bólu klinicznego. Ważnym jest jednak zaznaczenie, że każda z tych metod pochodzi z wiedzy potocznej i wielu ludzi samodzielnie do nich dochodzi i samodzielnie je stosuje bez odnoszenia się do nauki (Melzack i Wall, 2006). Dlatego też obserwowanie potocznych behawioralnych i poznawczych komponent postawy wobec bólu wydaje się takie ważne.

Technik warunkowania sprawczego cechuje zgoła inne podejście. Jego twórca, Wilbert E. Fordyce (1976: za Melzack i Wall, 2006, s. 319) wyszedł z założenia, że doznania bólowe nie są ważne, istotne zaś są zachowania, sposoby wyrażania i reagowania na ból. Zachowania zaś podlegają zasadzie warunkowania sprawczego. Zaproponował on więc metodę terapeutyczną dla osób z bólem chronicznym polegającą na usunięciu wszelkich wzmocnień wyrażania bólu, zaś wzmacnianiu zachowań aktywnych i nie skarżenia się. Pacjent miały przebywać w szpitalu około 8 tygodni, gdzie wszelkie narzekania i skargi byłyby źle traktowane, a leki byłyby redukowane do minimum. Każde zaś zachowanie aktywne byłoby nagradzane pozytywną reakcją o pochwałami personelu. Niestety trudno znaleźć potwierdzenie dla skuteczności tej terapii, ponieważ nieliczne wykonane badania nie spełniały wymogów metodologicznych, np. nie używały grupy kontrolnej ani nie stosowały losowego doboru badanych. Można jednak odnieść tę koncepcję do wcześniej wspomnianych przeze mnie wyników badań wskazujących na to, że reakcje neutralne na ból zwiększają wytrzymałość pacjenta  porównaniu z reakcjami pełnymi współczucia (Pawlak 2010).

Klasyczne poradnictwo psychologiczne nie znajduje zbyt szerokiego zastosowania w leczeniu bólu zdarzają się jednak szczególnie przypadki, w których są one konieczne. Jednym z nich jest ból wywołany zespołem stresu pourazowego. Zdarza się, że ofiary wypadków odczuwają fizyczne ich konsekwencje dużo dłużej niż wskazywałaby na to diagnoza procesu leczenia. Bywa to czasem efektem ciężkiej traumy psychicznej i uczuć związanych z wypadkiem. Wtedy rola klasycznego psychoterapeuty bywa nieoceniona. Ważnym jest jednak by nie stosować diagnozy nerwicy kompensacyjnej jako zasłony dla wszelkich przypadków, w których diagnoza medyczna z jakiś przyczyn zawodzi (Melzack i Wall, 2006).

Jednak fakt, że klasyczna psychoterapia nie znosi bólu nie oznacza, że nie ma roli dla psychologa na innych oddziałach niż psychiatryczne. Pacjenci trwający w różnych formach bólu potrzebują najróżniejszych form pomocy, które nawet jeżeli nie niwelują bólu całkowicie to go zmniejszają lub są pomocne w inny sposób. Taki właśnie rodzaj pomocy nazywa się terapią komplementarną, zawiera się w niej cała gama różnych strategii: rozmowa, pomoc w motywowaniu się do rehabilitacji, dostarczania informacji i chorobie i możliwych towarzyszących jej stanach psychicznych, pomoc w radzeniu sobie ze stresem, który towarzyszy chorobie i pobytowi w szpitalu oraz dostarczenie wszystkich wyżej wymienionych technik psychologicznej kontroli bólu. Rola takiego psychologa jest nieoceniona, ponieważ jak już wcześniej wspomniałam nie istnieje sztywne rozgraniczenie między ciałem, a umysłem i trudno jest wracać do zdrowie osobie przebywającej w skrajnym stresie, rozpaczy lub lęku (Melzack i Wall, 2006).

Przygotowanie do porodu jest jednym z bardziej popularnych typów psychologicznej kontroli bólu. Polega ono przede wszystkim na dostarczeniu kobietom spodziewającym się dziecka informacji na temat porodu i ciąży, przeprowadzenie treningu relaksacji, uczenie strategii odwracania uwagi od bólu oraz uczeniu technik oddechowych. Ból okołoporodowy jest jednym z silniejszych doświadczanych przez człowieka bólów. Badania wskazują, że trening przygotowawczy pozwala na obniżenie tego bólu, ale wciąż jego natężenie jest wyjątkowo wysokie. Po uczestnictwie w treningu przygotowującym do porodu ból spada do poziomu odczuwanego przez pacjentów z bólem lędźwiowo-krzyżowym lub nowotworem. Co więcej na 6 kobiet zadowolonych z treningu, których trener gorąco przekonywał je do niestosowania blokady zewnątrzoponowej 5 i tak o nią prosiło. Wskazuje to na duże pole do dalszych badań nad możliwością kontroli tego traumatycznego doświadczenia (Melzack i Wall, 2006).

Jak widać ludzkość dysponuje dość szeroką gamą metod służących do kontrolowania bólu i to z różnych dziedzin. Jednakże ból wciąż pozostaje dużym wyzwaniem i wielu ludzi przeżywa ogromne cierpienie wywołane bólem. Radzenie sobie z bólem jest jednak czymś więcej niż odwoływaniem się do istniejących na rynku metod. Na potrzeby tej pracy będę traktować radzenie sobie z bólem jako wszelkie próby kontrolowania sytuacji bólu zarówno natury emocjonalnej, jak i behawioralnej, czy poznawczej. Tak więc radzeniem sobie będzie odwracanie myśli od bólu i oglądanie telewizji, radzeniem będzie przewartościowanie ciężkiej sytuacji i znalezienie w bólu pozytywnych aspektów, ale radzeniem też będzie decyzja o sięgnięciu po dany medykament lub o wybraniu się do terapeuty. W dalszej części rozdziału teoretycznego pokażę w jaki sposób obraz świata i człowieka może wpływać na radzenie sobie oraz wszystkie te trzy komponenty postawy wobec bólu: poznawcze, behawioralne i emocjonalne.

2 Obraz świata i człowieka u ateistów, buddystów i katolików

Tytuł tego rozdziału zapowiada niezwykle dużo i od razu muszę stwierdzić, że zakres jego treści jest o wiele węższy niż można by podejrzewać na tej podstawie. Buddyzm i katolicyzm są to dwie bardzo złożone religie o długiej historii. Oprócz oficjalnych doktryn jest również wiele przekazów świętych, nauczycieli i filozofów, które formalnie nie są opisem doktryn, ale dla licznych osób stanowią ważne źródła wiary i światopoglądu. Bardzo istotne są również naleciałości kulturowe, które w każdy miejscu świata łączą się z religiami i tworzą ich unikatowe wersje. Ateizm również jest niezwykle szerokim pojęciem, ponieważ różne osoby temu zaprzeczeniu wiary w boga dodają różne elementy ideologiczne, takiej jak na przykład wiara w naukę, racjonalizm, czy humanizm ateistyczny. Opisanie obrazu świata i człowieka wyznawcy któregokolwiek z tych światopoglądów wymagałoby osobnej, bardzo obszernej publikacji. Ja na potrzeby tej pracy ograniczę się do opisania tych elementów światopoglądów, które moim zdaniem mogą być znaczące dla postaw wobec bólu, czyli: postawa wobec cierpienia i choroby, podejście do ciała ludzkiego i fizyczności, sposób nadawania sensu różnym zdarzeniom, sposób postrzegania przyczynowości, metody rozwiązywania problemów jakie daje ten światopogląd, miejsce poszukiwania porad i autorytetów, przekonania na temat możliwości kontrolowania świata zewnętrznego oraz własnego ciała, a także wiara lub jej brak w istnienie siły opiekuńczej oraz charakter i moc jej przypisywane. Należy przygotować się na to, że po pewnymi względami granice trzech rozważanych przeze mnie światopoglądów będą nieostre i że będą się w nich powtarzały te same przekonania. Tak samo te same przekonania mogą towarzyszyć ludziom wyznającym te światopoglądy i mogą oni przypisywać je swojemu wyznaniu lub jego braku. Przykładem jest poszanowanie człowieka, które w różnych formach przewija się nie tyko w doktrynach, ale też w narracjach zarówno ateistów, jak i buddystów, czy katolików.

2.1 Ateizm

Trudno jest traktować ateizm jako jednolity światopogląd. Każda osoba, która odrzuca wiarę w boga może się określić jako ateista, a nie oznacza to, że takie osoby będą zbliżone do siebie pod kątem wizji świata i człowieka. W większości religii doktryna definiuje najczęściej kogo można zaliczyć do wyznawców, kogo zaś nie, ateizm zaś nie posiada doktryny jako takiej. Większość ateistów samodzielnie dokonuje klasyfikacji swojego światopoglądu, co powoduje o wiele większą różnorodność niż wśród wyznawców usystematyzowanych systemów religijnych. Na rzecz tej pracy posłużę się zarówno definicją z Encyklopedii Katolickiej, jak i informacjami wyciągniętymi z rozmowy telefonicznej przeprowadzone z Jackiem Tabiszem prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, które promuje ateizm, humanizm i racjonalizm. Encyklopedia Katolicka podaje następującą definicję ateizmu „[…] doktryna lub egzystencjalna postawa człowieka wyrażająca negację Boga; w aspekcie filozof.- zaprzeczenie istnienia Boga; w aspekcie teol.- osobowe zerwanie z Bogiem i cofnięcie aktu zaufania wobec niego; w aspekcie religioznawczym- absencja kultu rel.; w aspekcie psychol.- „religia ucieczki”; w aspekcie socjol.- zaniki życia rel. . desakralizacja życia ludzkiego.” (Gryglewicz i Łukaszyka i Sułowski, 1989, s. 516). W definicji tej encyklopedii wyróżnione są różne rodzaje ateizmu, w zależności od tego czy dochodzi do zaprzeczenia istnienia boga, zaprzeczenia sensowności tez o istnieniu absolutu, czy wyrażenia jedynie niemożności poznania prawdy o istnieniu boga (Gryglewicz i Łukaszyka i Sułowski, 1989). Widać zatem, że podstawą ateizmu nie jest doktryna, ale jej zaprzeczenia i ta negatywna jego forma tworzy dużą niejednolitość tego światopoglądu.

Podczas rozmowy telefonicznej (bardzo długiej i wyczerpującej) z Jackiem Tabiszem, poprosiłam go o rady dotyczące tego jak w ogóle można spróbować odtworzyć światopogląd ateistyczny. Zaznaczył on, że ateizm jest odwróceniem się od doktryny i wiecznym sceptycyzmem. Jako autorytet dla ateisty wskazał naukę i dowód naukowy. Dodał jednak, że bardzo wielu polskich ateistów przechodzi podobną ścieżkę i na tej ścieżce ważną rolę grają dla nich pozycje literaturowe działaczy nowej fali ateizmu, w szczególności zaś „Bóg urojony” autorstwa Richarda Dawkinsa . Dlatego też w swoich próbach zgłębiania obrazu świata i człowieka ateistów opierałam się przede wszystkim na twórczości Richarda Dawkinsa i Sama Harrisa. Trzeba od razu zaznaczyć, że ani humanizm ani racjonalizm ani też szacunek dla nauki nie są specyficzne jedynie dla ateizmu. Racjonalizm jest przeświadczeniem lub nurtem filozoficznym wedle, którego tylko rozum ma możliwość poznania rzeczywistości (Dunaj, 2002). Humanizm jest zaś postawą moralną i intelektualną, której centralnym punktem jest człowiek, jego dobro i poszanowanie dla człowieka (Dunaj, 2002). Istnieje nie tylko humanizm ateistyczny, ale również chrześcijański.

Tak jak powiedział Jacek Tabisz (rozmowa ustna, lipiec 2013) światopogląd ateistyczny opiera się przede wszystkim na sceptycyzmie. Podstawowym źródłem wiedzy jest dowód naukowy, z poprawką na świadomość, że nauka również nie stanowi prawdy objawionej, a jej tezy mogą zostać pewnego dnia obalone. Nie znaczy to, że świat przestaje być olśniewający, piękno objawienia zostaje zastąpione pięknem nauki, przyrody i ewolucji oraz świadomością niesamowitej unikalności życia, które posiadamy (Dawkins, 2008). Miejsce praw moralnych powinno zostać zastąpione naukowym dowiedzeniem jakie działania prowadzą do większego dobrostanu, a zatem zasady, którymi powinien kierować się człowiek nie mają charakteru absolutystycznego (Harris, 2012). Brak stwórcy oznacza nie tylko brak kary, ale także to, że przydarzające się nam doświadczenia (np. ból) są kwestią przyczyny i skutku, w żadnym zaś wypadku wpływu jakiejś istoty wyższej (Dawkins 2008). Wszelkie dylematy dotyczące ciała i zasad postępowania z ciałem powinny być rozwiązywane na gruncie naukowej oceny dobrostanu, cierpieniu zaś jednoznacznie przypisuje się wartość negatywną, czyli uznaje się za coś obniżającego dobrostan. Ból zaś oprócz negatywnej wartości wynikającej z zadawanego cierpienia otrzymuje wartość pozytywną jako mechanizm ewolucyjny podtrzymujący życie. Podobnej ocenie zostają także poddane relacje międzyludzkie. Należy dokonać ich naukowej, psychologiczno-społecznej analizy i ocenić, jakie postępowanie społeczne podwyższa, jakie zaś obniża ogólny dobrostan. Skuteczność metod, do których ludzie uciekają się by rozwiązywać swoje problemy powinna być oceniana na gruncie naukowym, w żadnym zaś wypadku na gruncie objawienia lub podań świętej księgi (Harris, 2012). Autorytet można znaleźć w konkretnej dziedzinie, nie ma zaś autorytetów ogólnożyciowych, co więcej zakłada się, że autorytet ten może się mylić i należy wedle swojej możliwości poddawać jego opinie sceptycznej ocenie (Dawkins, 2008). Wreszcie zaś kontrola jaką człowiek może sprawować nad światem jest ograniczona do sprawdzalnych naukowo faktów, a zatem jeżeli nie można dowieźć naukowo wpływu modlitwy lub karmy na okoliczności życiowe, zakłada się, że wpływ taki nie istnieje (Dawkins, 2008).

2.2 Buddyzm

Analizując światopogląd buddyjski odnosiłam się do dwóch książek, które stanowią religioznawczą, kulturoznawczą i historyczną analizę rozwoju buddyzmu, jego pism i doktryn. Książki te to „The experience of buddhism” Johna. S. Stronga i „Pain and it’s ending” Carola, S. Andersona. Szczególnie druga z pozycji jest istotna dla mojej pracy, ponieważ stanowi ona analizę rozwoju czterech szlachetnych prawd, czyli nauk buddyjskich dotyczących cierpienia.

Buddyzm jest bardzo starą religią powstałą na terenie Azji. Jej oficjalnym początkiem jest rozpoczęcie nauk przez Siddarthę Gautamę, zwanego również Buddą Siakjamunim, jednak doktryny buddyjskie składają się zarówno z jego nauk, nauk wielu późniejszych nauczycieli, jak i istniejących już wcześniej wierzeń z tamtych terenów. Zgodnie z naukami buddyjskimi Budda jest istotą, która nie tylko osiągnęła oświecenie, ale wypełniła całą swoją możliwą pracę karmiczną i przestaje się odradzać. W historii naszego wszechświata istniało kilku Buddów, istnieję również przepowiednie co do narodzin kolejnego (Strong, 2008). Pierwszą nauką daną przez Buddę Siakjamuniego, będącą bardzo ważnym trzonem światopoglądu buddyjskiego, są Cztery Szlachetne Prawdy. Powtarzają się one w wielu sutrach w bardzo różnych formach Na potrzeby pracy zacytuję wersję z sutry Sumyatta-nikaya, a następnie spróbuję dokonać skrótowego opisu ich treści.

[…]This, bhikkhus, is the noble truth, that s pain. Birth is pain; old age is pain; ilness is pain; death is pain; sorrow and grief; physical and mental suffering, and disturbance are pain. Association with things not liked is pain, seperation from desired things is pain; not getting what one wants is pain; in short, five aggregates of grasping are pain.

This, bhikkhus, is he noble truth that is araising of pain. This is craving, that leads to rebirth, is connected with pleasure and passion and finds pleasure in this or that; this is craving for desire, existence, and the fading away of existence.

This, bhikkhus, is the noble truth that is the ending of pain. This is the complete fading away and ending of the every craving, giving it up, renouncing it, releasing it, and letting it go.

This, bhikkhus, is the noble truth that is the way leading to the ending of pain. This is the eightfold path of the noble ones: right view, right intention, right speech, right action, right livelihood, right efford, right mindfulness and right concentration[…]”(Feer i Davids, 1960 za: Anderson, 2001, s. 65).

Pierwsza ze szlachetnych prawd zaznacza nierozerwalne połączenie życia z cierpieniem, druga wskazuje pożądanie i lgnięcie jako mechanizm powstawania cierpienia, trzecia stwierdza, że istnieje droga do zakończenia cierpienia, czwarta zaś wskazuje ośmioraką ścieżkę, która do tego prowadzi. Ośmioraka ścieżka jest to życie utrzymujące właściwe rozumienie, właściwą intencję, właściwą mowę, właściwe działanie, właściwy sposób życia, właściwy wysiłek, właściwą uważności właściwą koncentrację. W zależności od tradycji różnią się definicje tego jak powinno wyglądać przestrzeganie ośmiorakiej ścieżki (Strong, 2008). Jest to niezwykle istotne dla mojej pracy, ponieważ ból i choroba wskazane są jako jedne z wielu form cierpienia, a za razem jedne z wielu form cierpienia, których można uniknąć poprzez podążanie właściwą drogą. A zatem buddyzm jednoznacznie stwierdza, że człowiek poprzez odpowiednią praktykę może zyskać kontrolę nad rzeczywistością i umysłem w taki sposób by uniknąć bólu. Kwestią interpretacji jest jednak czy będzie to uniknięcie bólu poprzez zniwelowanie go, czy poprzez zaprzestanie przywiązania do swojego stanu fizycznego i beznamiętność. Ciało z perspektywy buddyjskiej jest jednym z obiektów lgnięcia, a zatem jedną ze ścieżek prowadzących do cierpienia. Najwłaściwszym podejściem do niego jest brak przywiązania, którego absolutnie nie należy mylić z ascezą, która w naukach Buddy przedstawiona jest również jako forma przywiązania i źródło cierpienia (Anderson, 2001). W świecie panuje zasada przyczyny i skutku, jednak nie rozciąga się ona na jedno życie i na jeden tylko świat. Wedle prawa karmy wszystkie czyny mają swoje konsekwencje, a związki z różnymi istotami które nawiążemy, zarówno pozytywne jak i negatywne trwają przez kolejne życia aż do wypalenia się. To w jakiej formie i w jakim świecie się odrodzimy zależy przede wszystkim od utrzymywanego przez nad stanu umysłu, który powoduje lgnięcie naszego umysłu do konkretnych form po śmierci ciała. Dlatego też rzeczy, które przydarzają się człowiekowi nie pojawiają się bez przyczyny, ale są elementem bardzo złożonych zależności karmicznych. Nie należy mylić jednak karmy z sądem Bożym. Nie polega ona na poddaniu losów istot jakiejś sile wyższej, lecz na panowaniu ogólnokosmicznej zasady przyczyny i skutku. W kosmologii buddyjskiej występują bogowie, są oni jednak po prostu pewną formą istnienia, tak samo podległą karmie. Człowiek z bardzo konkretnym stanem umysłu mógłby odrodzić się w świecie niebiańskim, jako bóg. Istnieją bardzo rzadkie sytuacje opieki bogów nad ludźmi, czy innymi istotami najczęściej jednak światy niebiańskie nie kontaktują się z resztą światów. Częściej zdarzają się zaś pomniejsze bóstwa np. diakinie, które żyją w świecie ludzi i w odpowiedzi na dary lub modlitwę mogą obdarzyć daną osobę opieką. Jednak najważniejszą metodą rozwiązywania problemów wskazywaną przez Buddyzm jest kontrola własnego umysłu. Poprzez kontrolę można zaś rozumieć osiągnięcie zrozumienia całkowitej nietrwałości rzeczy, zaprzestanie przywiązywania się, osiągnięcie umiejętności nie lgnięcia oraz zyskanie zdolności widzenia rzeczy takimi jakimi są (Strong, 2008). Ważnym jednak jest by nie traktować zbyt wąsko założenia o nielgnięciu. Sięga ono nie tylko braku przywiązania do życia doczesnego, ale również braku przywiązania do jakiejkolwiek koncepcji, łącznie z koncepcją nieposiadania koncepcji nielgnięcia. Jest ono osiągnięciem absolutnej pustki (Anderson, 2001). Faktem jest, że uczniowie Buddy Siakjamuniego przekazywali zbiór zasad, niektórych nawet bardzo szczegółowych, jednak jednocześnie przekazywali oni naukę o porzuceniu przywiązania do wszelkich autorytetów i nauczycieli. Dlatego też Buddyzm niesie ze sobą pewien dualizm lub niejasność dotyczącą tego jak traktować mistrzów, nauczycieli, zasady i doktryny (Strong 2008).

Ponieważ niezwykle istotnym elementem nauk buddyjskich jest ośmioraka ścieżka prowadząca do wyzwolenia od cierpienia chciałabym omówić ją bardziej szczegółowo. Stanem wyzwolenie od cierpienia jest nirwana. Można ją podzielić na nirwanę będącą całkowitym zaprzestaniem egzystencji oraz na nirwanę z pozostającą wciąż egzystencją, zwaną również oświeceniem. Zaprzestanie egzystencji jest rozumiane nie tylko jako zaprzestanie życia, ale jako wyjście z kręgu wcieleń, całkowite wygaśnięcie umysłu. Oświecenie jest stanem wyzwolenia od cierpienia, kiedy to istota decyduje się na dalsze wcielanie się by przekazywać dalej nauki o drodze do uniknięcia cierpienia. Sam buddyzm nie jest spójny pod kątem określenia tego czym jest stan nirwany. Istnieją dwa główne podejścia, wedle pierwszego nirwana jest całkowitą anihilacją, osiągnięciem beznamiętności i pustki, w sensie negatywnym, wedle drugiego podejścia pustka ma też wydźwięk pozytywny, jej natura posiada potencjał, a osiągnięcie jej łączy się z błogością. Jednakże w części sutr zawierających w sobie słowa Buddy Siakjamuniego jest powiedziane, że nie należy lgnąc do uczucia błogości, które niesie ze sobą medytacja. Dlatego też stan nirwany jest najczęściej określany jako coś, co trzeba osiągnąć, nie zaś zrozumieć intelektualnie, nie zmienia to faktu, że istnieje wiele dysput teoretyków buddyzmu na ten temat (Strong, 2008). Ośmioraka ścieżka do osiągnięcia nirwany jest określana jako złożona z: właściwych poglądów, właściwej intencji, właściwej mowy, właściwego działania, właściwego życia, właściwego wysiłku, właściwej, uważności oraz właściwej koncentracji. Inaczej była ona opisywana jako podzielona na trzy główne komponenty: praktykę moralnego życia, mądrość oraz medytację i inne techniki kontemplacyjne. Praktyka moralnego życia opiera się na wyznaczonych zasadach, które są różne w zależności od tradycji. Niezmienną ich częścią stanowi pięć wskazań: nie odbierania życia, nie odbierania własności, nie kierowania się żądzą, nie mówienia fałszywych rzeczy, nie zażywania środków mącących umysł. Inne wskazania zmieniające się w zależności od sanghi tyczą się albo szczegółowych zasad właściwego życia albo zasad utrzymywania umysły w harmonii. Mądrość prowadząca do nirwana opisywana jest jako brak: pożądania, nienawiści i ignorancji, co też jest precyzowane w różny sposób w zależności od tradycji. Tak samo praktyki medytacyjne różnią się pomiędzy szkołami, ich wspólnym elementem jest trening umysłu w koncentracji i pozostawaniu „nieporuszonym”. To nieporuszenie umysłu może potem pozwolić na nielgnięcie i zaprzestanie wcieleń (Strong, 2008).

2.3 Katolicyzm

Analizując światopogląd katolicki odnosiłam się do do Katechizmu Kościoła Katolickiego, w szczególności opisu sakramentu namaszczenia chorych oraz pozycji literaturowych poświęconych  zagadnieniu choroby i bólu w katolicyzmie: „Człowiek wobec bólu i cierpienia” ks. Dariusza Patera, „Medycyna pastoralna” S. Lufta, „Ból i cierpienie” pod redakcją Grażyny Makiełło-Jarży, w której wiele podrozdziałów poświęconych jest katolickiej perspektywie na różne aspekty bólu, choroby i cierpienia oraz Encyklopedii Katolickiej. Korzystałam również z „Teodycea, o dobroci Boga, wolności człowieka i pochodzeniu zła” Leibniza jako pozycji poświęconej miejscu zła, w katolicyzmie, ponieważ z pewnych perspektyw ból może być traktowany jako zło.

Katolicyzm jako jeden z odłamów chrześcijaństwa opiera się przede wszystkim na Piśmie Świętym, drugą zaś doktrynalną, jego podstawę stanowi Katechizm Kościoła Katolickiego. Encyklopedia Katolicka definiuje katolicyzm jako całość nauk kościoła katolickiego oraz jako społeczność w rozumieniu tego kościoła (Migut, 2000). Tak samo jak w przypadku Buddyzmu, nauki tam zawarte są szerokie i złożone, ja zaś postaram się dość ogólnikowo skupić na aspektach najistotniejszych dla badanego przeze mnie zagadnienia. Trzeba również zrozumieć, że sama Biblia niesie ze sobą pewną niejednoznaczność. Stary Testament mocno różni się od Nowego Testamentu zarówno pod kątem formy jak i treści. Obraz boga prezentowany w obu jest bardzo różny. W Starym Testamencie ma on w sobie o wiele więcej z sędziego w Nowym zaś kochającego opiekuna (Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, 1985). Ponieważ kościół katolicki uznaje za obowiązujące obie części określenie natury Stwórcy stanowi dylemat teologiczny, jak i również pozostawia pewną swobodę we własnej interpretacji wiernym. Dylemat ten ciągnie za sobą poważniejsze konsekwencje, ponieważ określenie jaki jest Bóg stanowi podstawę do określenie jaki jest świat, jaki powinien być człowiek oraz z jakimi konsekwencjami może się łączyć jego postępowanie. Religia katolicka podobnie jak buddyzm obfituje w dylematy i dwuznaczności. Kolejnym dylematem jaki można w niej znaleźć jest stosunek do ciała człowieka. Z jednej strony jako dzieło Boskie zasługuje na głęboki szacunek i opiekę, z drugiej strony pewne jego tendencje, takie jak chęć rozwiązłości seksualnej, czy masturbacji, wymagają kontroli. Same w sobie, jako potrzeby nie są one grzeszne, lecz ich realizacja już tak (Luft, 2002). Dlatego też można powiedzieć, że ciało człowieka jest obszarem pewnej walki pomiędzy poszanowaniem, a dyscypliną pewnych jego zapędów. Ważne jest też by zaznaczyć, że w przeciwieństwie do ateizmu, to co niewłaściwe dla ciała nie jest oceniane przez pryzmat badań na temat dobrostanu, lecz nauk objawionych, zasad biblijnych, czy doktryn kościelnych. Tak więc objawienie staje się tu arbitralne względem dowodu natury naukowej.

Na następną niejednoznaczność natykamy się w związku z cierpieniem, w szczególności cierpieniem ciała. Poważny dylemat teologiczny stanowi pytanie o naturę i źródło zła oraz pytanie czy cierpienie powinno być zaliczone do kategorii zła. Pytanie brzmi: jak dobry Bóg może pozwalać na istnienie cierpienia? Czy nie jest wszechmocny i nie może go powstrzymać? Czy nie jest dobry i nie chce go powstrzymać? Czy on je stworzył, czy są one dziełem kogoś innego przykładowo szatana lub człowieka? A może niepoznany przez nas plan Boży jest w stanie usprawiedliwić i wyjaśnić przyczynę cierpienia? Jak wygląda sąd ostateczny i jak dobry Bóg może skazywać za grzechy na cierpienie? Pytanie o zło było stawiane przez różnego rodzaju myślicieli chrześcijańskiej wielokrotnie i doczekało się kilku odpowiedzi. Leibniz (2001) w swoim dziele poświęconym pochodzeniu zła, przyjął dobroć Boga za pewnik. Istnienie zła (w tym też cierpienia) uznał za warunek konieczny istnienia wolności, zaś bez wolności żylibyśmy, jego zdaniem, w o wiele gorszym świecie. Dlatego też przy jego wyjaśnieniu istnienie zła nie tylko nie zaprzecza, ale wręcz potwierdza dobroć Stwórcy. W filozofii Leibniza ważne jest również to, że zaliczył on cierpienie do zła pojmowanego w sensie fizycznym. Andreoli (2009) analizuje historię Hioba, która dla wielu teologów i filozofów stanowi punkt wyjścia rozważań o złu. W jego interpretacji człowiek bez Boga jest nicością i Bóg ma pełną możliwość robienia z nim co zechce. Ponieważ jednak Jego główną motywację stanowi miłość do człowieka, to nawet jeżeli jest to dla nas niezrozumiałe to nawet najgorsze cierpienie wynika z jego planu kierującego się tą właśnie miłością. A zatem zło w rzeczywistości nie istnieje, jest jedynie naszym niezrozumieniem panu bożego. Pater (2012) inaczej podchodzi do zagadnienia. Uważa on, że z perspektywy katolika ważna jest świadomość, że Bóg nie zsyła na ludzi cierpienia, ale można je wykorzystać by nauczyć się pokory, cierpliwości, by zbliżyć się do Boga i by podążać śladami Chrystusa poprzez identyfikację z jego cierpieniem. Chrystusa można zobaczyć nie tylko we własnym cierpieniu, ale również w innych osobach, co może stanowić motywację do istnienia pomocy. Innym rozumieniem zła jest przypisanie go całkowicie działalności szatana, co niestety wprowadza kolejne trudne do rozwiązania dylematy dotyczące stworzenia szatana przez boga (Kita, 2009). To jest bardzo istotne, ponieważ Bóg sam z siebie jest dobry i nie mógłby z premedytacją zsyłać zła. Ważne jest też by rozumieć, że kosmologia katolicka zakłada ścieranie się kilku sił, a jednocześnie paradoksalnie pewną siłę nadrzędną i dominująca, którą jest bóg. Dlatego też człowiek ma możliwość odnoszenia się do boga w sytuacjach problemów i wedle doktryn katolickich modlitwa może być skuteczna na różnych poziomach, nie tylko uzyskania boskiej ingerencji, ale też odnowy duchowej, która może pomóc w poradzeniu sobie z cierpieniem (Pater, 2012).

Przyczynowość w rozumieniu Katolickim spotyka się z dylematem tego samego charakteru co zagadnienie cierpienia. Bóg stanowi pierwotną przyczynę wszystkiego, czasami ingeruje on w losy człowieka, jednak z drugiej strony obdarzył go wolną wolą, pozostawiając mu decyzję co do tego jak chce postępować i co będzie czynił ze światem. A więc pytaniem, które można sobie zadawać jest czy to człowiek jest sprawcą swoich czynów, czy też Bóg. Katolicyzm jednoznacznie stwierdza, że człowiek obdarzony wolną wolą sam decyduje o swoich czynach, jest ich pełnym sprawcą, lecz otrzymuje on często od Boga różnego rodzaju łaski, dzięki którym może stawać się lepszy i lepiej kierować swoim życiem (Pater, 2012).

Katolicyzm odnosi się do istnienia cierpienia fizycznego poprzez sakrament namaszczenia chorych. Mogą go dokonywać jedynie kapłana. Łaski jakie niesie namaszczenie chorych są to: umocnienie, pokój, odwaga, przezwyciężenie lęku przed śmiercią, zjednoczenie z męką Chrystusa i przygotowanie do ostatniego przejścia, nie ma on jednak na celu uzdrowienia natury fizycznej (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1994).

3 Postawy wobec Bólu, wizja świata i człowieka- wzajemne związki

3.1 Wizje świata i człowieka, a postawy

Powstaje pytanie czy i w jaki sposób wizja świata i człowieka wiąże się z postawami. W oczywisty sposób wiąże się z komponentami poznawczymi postawy, ponieważ sama w sobie jest przejawem poznawczej komponenty postaw. Jak to zaś wygląda w kwestii komponent postawy emocjonalno-motywacyjnej i behawioralnej? Czy w ogóle różne komponenty postaw muszą być ze sobą spójne? Przykładowo, czy osoba, która uważa chorobę za doskonałą okazję do rozwoju wewnętrznego będzie jednocześnie w pozytywnym stanie emocjonalnym, gdy taka choroba jej się przydarzy lub czy osoba, która uważa palenie za karygodne w wyniku poznawczej komponenty swojej postawy wobec papierosów nie będzie też palić? Badania dotyczące dysonansu społecznego wskazują na to, że bardzo często różne komponenty postaw nie są ze sobą spójne, a jednocześnie stanowi to dla ludzi powód na tyle dużej frustracji, że nieświadomie zmieniają swoje ustosunkowanie behawioralne, emocjonalne lub poznawcze to danego zagadnienia żeby rozładować związane z tym napięcie (Aronson, 2000). Dlatego też można podejrzewać, że jeżeli behawioralne i emocjonalno-motywacyjne komponenty postawy nie są spójne z wizją świata i człowieka to dana osoba będzie posiadała odpowiednie wyjaśnienie, które z jej perspektywy będzie nadawała spójność wszystkim komponentom jej postaw.

3.2 Relacja pomiędzy postawami wobec bólu, a wizja świata o człowieka

Zadanie takiego problemu opierało się na moim przypuszczeniu, że choć ból sprawa wrażenie przeżycia bardzo pierwotnego to wyznawana religia może różnicować w jakiś sposób postawę wobec niego. Sądzę, że religia może mieć silny związek z tym jak dana osoba postrzega swoje ciało, jak i zagadnienie fizyczności ogóle, jaki sens nadaje zdarzeniom, a w szczególności cierpieniu i bólowi, jakiego typu przyczynowości doszukuje się w świecie, do jakich metod się ucieka by rozwiązywać swoje problemy, ból zaś może zaliczyć się właśnie do problemów, gdzie szuka porad i autorytetów, jakie zasady narzuca sobie w relacjach z innymi ludźmi, jakie ma przekonania na temat możliwości kontrolowania świata zewnętrznego oraz metod, których należy używać do tego celu, czy ma poczucie opieki ze strony wszechświata i jak wielką moc tej opiece przypisuję. Sadzę, że część z tych spraw lub nawet wszystkie mogą na różne sposoby kształtować postawy wobec bólu. Nie wiem, czy będzie miało to większy wpływ niż inne czynniki takie jak wiek, płeć, wychowanie, dotychczasowe doświadczenia itd. Nie wiem również czy religijność jest głównym czynnikiem kształtującym wyżej wymienione postawy. Trudno byłoby też postawić tezę jednoznacznie stwierdzającą jakie konkretnie odbicie znajdą one w postawach wobec bólu. Niemożność postawienia konkretnej hipotezy wynika z kilku przyczyn. Pierwszą jest wyżej wspomniana możliwość braku spójności między różnymi komponentami postaw. Druga niepewność wynika z tego, że ból fizyczny nie gra istotnej roli w doktrynach katolickich i buddyjskich ani też w literaturze o tematyce ateistycznej. Wiąże się z tym konsekwencja taka, że nawet osoba głęboko zaangażowana w swój światopogląd o wyjątkowo spójnych postawach będzie musiała dokonać osobistej interpretacji lub nawet nadinterpretacji jego podstaw żeby ustalić na jego postawie swoje zapatrywania na temat bólu. W wyniku tego braku skonkretyzowanych nauk może ona uznać ból za problem całkowicie nie powiązany z kwestiami religii lub ateizmu. Jednak fakt, że ktoś poznawczo uzna ból za zagadnienie nieistotne religijnie nie znaczy, że religia (lub ateizm) tej osoby nie będą wpływać pośrednio na postawę wobec doświadczeń bólowych. Jaki może być kształt takiego wpływu można jednak jedynie spekulować.

Oprócz samego światopoglądu wyznawanego przez daną osobę ważną rolę w kształtowaniu regulacyjnej mocy postawy gra stopień zaangażowania w nią. Trzeba być świadomym, że większość badanych buddystów i ateistów świadomie wybrała ten światopogląd podczas trwania życia, najczęściej jako osoby dorosłe. Z tej też przyczyny ich zaangażowanie jest zaangażowaniem nuworysza, co rzadziej występuje wśród badanych katolików. Odwrotna sytuacja mogłaby mieć miejsce, gdyby badano azjatyckich katolików i buddystów. Łatwo zobaczyć wpływ zaangażowania na postawy, gdy pomyśli się o fanatykach religijnych. Wśród nich każdy aspekt życia definiowany jest przez światopogląd. Czym bardziej zmniejsza się zaangażowanie ty więcej aspektów życia nie podlega regulacyjnej mocy światopoglądu. W szczególności jest to istotne, ponieważ moim głównym obiektem zainteresowania są postawy wobec bólu codziennego, który nie skłania do ostatecznych rozważań i niekoniecznie musi być łączony z wyznaniem. W jego przypadku wpływ światopoglądu jest mniej oczywisty, ale również ciekawszy i w pewien sposób ważniejszy, ponieważ postawy wobec codziennych bólów wpływają na nasze życie o wiele częściej niż postawy wobec stanów skrajnych. Po prostu stany skrajne wydarzają się o wiele rzadziej.

Badania dotyczące zdrowia i religijności rzadko skupiają się na bólu, częściej zadaje się w nich pytania o zdrowie psychiczne, postawy wobec umierania albo kontrowersyjnych dylematów bio-etycznych takich jak aborcja, eutanazja, czy zapłodnienie in vitro. Nieliczne wyniki na temat relacji między bólem, a religijnością są niejednoznaczne. Część wskazuje na pozytywny, druga zaś na negatywny związek między poziomem bólu, a stopniem zaangażowania w religię. Jedyne powtarzające się wyniki w tej dziedzinie wskazują na to, że praktyki medytacyjne pozwalają dobrze radzić sobie z kontrolą bólu. Badania te jednak traktują problem dość powierzchownie zadając pytanie o natężenie bólu w chorobie, częstość występowania bólów chronicznych albo jakość funkcjonowania, gdy taka dolegliwość już się pojawi (Koenig, 2012). Pytanie o postawy wobec bólu i religijność ma naturę o wiele mniej ilościową, bardziej zaś jakościową, zajmuje się ono bowiem nie tylko tym jak człowiek radzi sobie z występującym w jego życiu bólem, ale też, co o nim myśli, jakie wartości mu nadaje, jakich metod szuka i jak radzi sobie samodzielnie. W takim przypadku zróżnicowane między różnymi wyznaniami może być o wiele ciekawsze, ponieważ nie będzie ono wyrażone w suchej liczbie, tylko w opisie mechanizmu podchodzenia do bólu.

Jak zaprezentowałam w rozdziale pierwszym ból może być nie tylko przedmiotem zainteresowania psychologii, ale też obiektem postaw. Różne komponenty postawy wobec bólu mogą oddziaływać na siebie nawzajem, a także inne postawy mogą oddziaływać na postawę wobec bólu. By wgłębić się w naturę czyjejś postawy wobec bólu konieczne jest użycie metody badawczej, która może uchwycić możliwie najwięcej aspektów zagadnienia. Nie spotkałam się z badaniami, które zajmowałyby się postawą wobec bólu wychodząc poza bardzo oczywiste elementy komponenty behawioralnej. Uchwycenie relacji pomiędzy światopoglądem, a postawą wobec bólu wymaga o wiele głębszego poznania postawy, a zatem narzędzie użyte do badania musi być narzędziem jakościowym. Zastosuję w tym wywiad psychologiczny, pamiętając jednak, że będzie on mógł uchwycić jedynie postawę deklarowaną, podczas gdy można się jedynie domyślać, czy jest ona zbieżna z postawą realizowaną, czy też nie.

Rozdział metodologiczny

Przedmiot i problem pracy oraz podejście do nich

Przedmiotem pracy będą poznawcze, emocjonalne i behawioralne komponenty postawy wobec bólu fizycznego oraz ich dynamika badane na trzech grupach światopoglądowych: ateistach, buddystach i katolikach. Pytanie, które zadaję to po pierwsze, jakie w ogóle są postawy wobec bólu, a drugie jak prezentują się one w trzech badanych przeze mnie grupach. W rozdziale teoretycznym wyjaśniłam jakie aspekty określonych przeze mnie światopoglądów mogłyby, w moich przypuszczeniach, oddziaływać na postawę wobec bólu. Jest tych aspektów bardzo dużo, niełatwo jest powiedzieć, czy poglądy na ich temat kształtują się w wyniku kultywacji jakiejś postawy religijnej, czy też inne wpływy są dla nich istotniejsze, jak na przykład wzorce rodzinne albo osobowość. Drugim pytaniem, na które nie istnieje jeszcze odpowiedź jest to, czy i jak duży wpływ ma każdy z tych aspektów światopoglądu religijnego na postawę wobec bólu oraz ile jest jeszcze wpływów konkurencyjnych, jak np. wiek, płeć dotychczasowe doświadczenia, wzorce rodzinne itd. Dlatego też postawienie jakiejkolwiek hipotezy w przypadku tak szerokiego i niepoznanego jeszcze problemu nie byłoby zbytnio sensowne i groziłoby nie uzyskaniem żadnych, konkretnych wyników. Pierwszym zatem krokiem powinno być podejście eksploracyjne, zadające pytanie „jak jest?” i próba wyszukania wśród morza informacji tych istotniejszych. Istnieje jeszcze jeden ważny argument za eksploracyjną formą badania. Dostępne są już pewne zasoby wiedzy dotyczące metod radzenia sobie z bólem, natężenia bólu, czy wpływu pewnych czynników na doznawanie bólu. Ja chciałabym wyjść jednak poza utarte ścieżki i zapytać, co jeszcze możemy wyciągnąć dla nauki z potocznych postaw wobec bólu (w szczególności mam tu na myśli komponentę behawioralną).

Metodologia

Zarówno obraz świata i człowieka jak i postawa wobec bólu została oceniona na podstawie własnego opisu badanych. Samodzielnie zadeklarowali się oni w kwestii wyznawanej religii (bądź ateizmu). Szczegóły ich poglądów na temat świata oraz postawy wobec bólu zostały przez nich opisane podczas wywiadu i wywiady te będą interpretowane dosłownie bez użycia projekcyjnych metod analizy. 

Jak już wcześniej wspomniałam nie istnieje możliwość postawienia hipotezy zerowej, ponieważ obszar, w którym prowadzę badanie jest dość nieznany. Brak wiedzy nie pozwala na postawienie hipotez o mechanizmach zachodzenia kilku relacji. Po pierwsze na temat tego jakie konkretnie istnieją relacje między wizją świat i człowieka, a postawami w ogóle. Po drugie jak dana osoba interpretuje związek między swoim światopoglądem, a bólem. Po trzecie, jak dużo jej postaw wobec bólu jest spójnych. Po czwarte, jak duży wpływ na postawy wobec bólu mają kwestie światopoglądowe, a jak duży inne możliwe kwestie konkurencyjne, jak przykładowo wzorce rodzinne, osobowość, płeć, dotychczasowe doświadczenia bólowe i wiele innych. Po piąte, trudno jest określić konkretny kształt jaki mają przyjąć postawy wobec bólu, nawet, gdyby założyć, że światopogląd ma na nie wpływ. Dlatego też postawienie hipotezy nie ma sensu w przypadku tego badania. Badanie ma formę eksploracyjną, a co za tym idzie jest również badaniem całkowicie jakościowym, dzięki czemu może być czułe na różne nieprzewidziane przeze mnie postawy. Jest ono badaniem wstępnym, ze względy na niski stopień wiedzy na zadany temat, ewentualne uzyskane wyniki mogą stanowić późniejszą postawę dla badań ilościowych i bardziej skonkretyzowanych.

Metodyka

Badanie zostało wykonane przy pomocy serii wywiadów narracyjnych. Wywiady miały formę półustrukturalizowaną, co oznacza, że moim celem było uzyskanie konkretnych informacji, nie koniecznie jednak zadawałam konkretne pytanie by je uzyskać, czasami badani spontanicznie wyjawiali mi te informacje podczas swobodnej wypowiedzi. Osoby badane były przydzielane do trzech grup światopoglądowych na podstawie własnej deklaracji. Trzeba jednak zaznaczyć, że duża część badanych przechodziła w życiu przemiany religijno-światopoglądowe i to, co zostało uchwycone w badaniu to tylko pewien moment w ich rozwoju. Wywiady miały na celu uchwycić deklarowaną postawę wobec bólu, możliwe, że postawa ta jest w wielu punktach zbieżna z postawą realizowaną, nie da się tego jednak ocenić na podstawie tego badania. Nie da się ocenić jaki wpływa na ich postawę ma wcześniejszy obraz świata i człowieka.

Powszechnie używane są kwestionariusze i skale do pomiaru bólu, jednak są one najczęściej narzędziami wykorzystywanymi do praktyki klinicznej, więc postawione przed nimi zadania są bardzo praktyczne. Służą one ocenie siły, rodzaju i umiejscowienia bólu po to by dokonać lepszej diagnozy i wybrać optymalną terapię. Nie badają one jednak tak głęboko psychicznych aspektów jak postawy wobec bólu, poglądy na temat jego sensu, przekonania dotyczące skuteczności różnych metod (Pawlak, 2010). Wykonane przeze mnie badanie jakościowe może stać się podstawą do stworzenia narzędzia ilościowego ułatwiającego badanie psychicznych przeżyć związanych z doświadczaniem bólu, które mogłoby stać się użyteczne dla psychologów klinicznych pracujących z pacjentami w bólu chronicznym.

Organizacja i przebieg badań własnych

Przebadałam 29 osób, z czego 12 kobiet. W tej grupie znalazło się 9 ateistów (3 kobiety), 10 buddystów (4 kobiety) oraz 10 katolików (5 kobiet). Osoby zostały zrekrutowane do badania z Warszawskiej sali medytacyjnej na ulicy Dąbrowskiego 1 (praktykują tam trzy sanghi), poprzez polecenie Jacka Tabisza spośród członków Stowarzyszenia Racjonalistów Polskich oraz poprzez polecenia znajomych, którzy albo sam zgłaszali się do badania albo kontaktowali mnie z osobami, o których wiedzieli, że są mocno zaangażowane w ateizm, buddyzm lub katolicyzm. Osoby same dokonywały deklaracji co do swojej przynależności światopoglądowej. Średni wiek osób badanych wyniósł 32,8 lat, a odchylenie standardowe wieku wyniosło 10,4 lat. Z tymże grupy światopoglądowe odróżniały się od siebie pod kątem wieku i zróżnicowania wiekowego: średni wiek badanych ateistów wyniósł 31 lat, a odchylenie standardowe 7,1 lat, średni wiek buddystów 42,8 lat, a odchylenie standardowe 9,5 lat, zaś średni wiek katolików 24,6 lat, a odchylenie standardowe 2,6 lat. Różnica ta może mieć wpływ na postawy wobec bólu, jak i postać duchowości prezentowaną przez badanych. Większość badanych, bo 21 osób mieszka aktualnie w Warszawie. Większość badanych, bo 16 osób, ma wykształcenie wyższe, zaś druga pod kątem liczności grupa to studenci, których jest 9.

Wywiady odbywały się w moim mieszkaniu, mieszkaniach badanych, w Warszawskiej sali medytacyjnej oraz w kawiarniach wskazanych przez badanych jako komfortowe dla nich. Każda z osób badanych otrzymała informację o celu badania oraz zapewnienie o anonimowości. Te osoby, które czuły taką potrzebę używały zmienionych imion. Z dwojgiem badanych spotkałam się dwukrotnie, ponieważ materiał pierwszego wywiady tworzył pytania, których zadanie uznałam za kluczowe dla analizy materiały. Z jedną badaną chciałam się spotkać ponownie, lecz nie miała ona takiej możliwości, po analizie uznałam, że materiał z jednego spotkania jest wystarczający do dokonania analizy i nie wykluczyłam jej z badania. W przypadku większości badanych moim celem było poruszać się na takim poziomie ogólności jaki otrzymywałam od badanych podczas wywiadu.

Wywiady dotyczyły trzech zagadnień, postaw wobec bólu, postaci duchowości oraz połączenia między duchowością, a bólem. Podczas wywiadów dążyłam do poznania tych zagadnień poprzez zadawanie pewnej liczby pytań, proszenie o rozwinięcie rozpoczętych myśli, czasami zaś pewne wątki pojawiały się w narracjach w sposób spontaniczny. W zagadnieniu duchowości interesowało mnie prywatne rozumienie swojej duchowości, sposób w jaki ta duchowość się rozwijała oraz to jak badany łączy swoją duchowość ze światem, a w szczególności z zagadnieniem choroby i bólu. W kwestii postaw wobec bólu interesowały mnie trzy komponenty postaw oraz ich dynamika podczas trwania życia, a szczególnie w trakcie zmian światopoglądu. Na komponentę poznawczą postawy wobec bólu składało się przypisywane bólowi wartości, miejsce jakie badany nadaje mu w życiu oraz poglądy na temat natury bólu. Na komponentę emocjonalno-motywacyjną składają się deklarowane emocje związane z bólem oraz ewentualne motywacje do radzenia sobie z nim. Zaś na komponentę behawioralną wszelkie podejmowane, planowane lub postrzegane jako właściwe metody radzenia sobie z bólem oraz metody, z których dana osoba celowo rezygnuje np. z brania leków przeciwbólowych. U różnych badanych różna była zawartość poszczególnych komponent postaw, w niektórych przypadkach zdarzało się, że jakaś komponenta była pusta albo, że zachodziły dysproporcje pomiędzy zawartością poszczególnych komponent. Różniły się również pewne aspekty treści na przykład sposób rozumienia tego czym jest ból i zdolność myślenia o nim w kategoriach psychologicznych. Tak samo nie wszyscy badani identyfikowali ból z cierpieniem, niektórzy zaś używali słowa ból w odniesieniu do wielu sfer, nie tylko fizycznej. Niektórzy badani mówili w wywiadzie nie tylko o tym czym jest dla nich ból, ale także jak wygląda ich myślenie o bólu, czy przypominanie sobie bólu.  Dla celów mojej analizy równie istotny był materiał bogaty, jak i ten ubogi, ponieważ mała zawartość pewnych komponent postaw wobec bólu również stanowi ważną informację.

Pozostaje pytanie związane z doborem grup światopoglądowych, otóż dlaczego wśród chrześcijan wybrałam specyficzną grupę katolików, podczas gdy buddystów traktuję ogólnie bez wyboru jakiejś konkretnej szkoły. Podjęłam taką decyzję po dłuższych przemyśleniach i zasięgnięcia rady na forum internetowym e-Budda PL http://forum.medytacja.net/index.php?sid=e473a3917d11583c57beac98dc3db12b . Zdania internautów w tej kwestii były podzielone. Definitywnie mój wybór został oparty na na następujących przemyśleniach. Po pierwsze, katolicyzm w Polsce swój kształt zawdzięcza nie tylko doktrynom religijnym, ale także długotrwałej tradycji. Jest on wyznaniem dominującym, a zatem większość osób będących członkami innych ugrupowań religijnych samodzielnie zmieniła wiarę, wychowywała się w rodzinie, w której wiara została zmieniona w ciągu ostatnich pokoleń albo pochodzi z rodziny emigrantów. Ta sytuacja nasuwa mi podejrzenia, że polski katolicyzm jest charakterystyczny również jako forma folkloru i kategorycznie odróżnia się on od innych odłamów chrześcijaństwa także z przyczyn kulturowych. Patrząc na rozłam chrześcijaństwa widzimy, że podstawę miał on konfliktach dotyczących pewnych doktryn. Przez te uwarunkowania sądzę, że nie można by badać wyznawców różnych odłamów chrześcijaństwa zbiorczo. Inaczej wygląda sytuacja buddyzmu. Pojawił się on w Polsce stosunkowo niedawno i ma on dość niewielu wyznawców. Duża ich część to osoby, które świadomie tę religię wybrały jako dorośli, odrzucając jednocześnie wiarę rodzimą. Większość z nich próbowało różnych ścieżek duchowych i uczęszczało na praktyki do różnych szkół, a przez to pozostawało pod wpływem licznych odłamów buddyzmu. W ogóle cały buddyzm europejski mocno napędzany jest fascynacją kulturą wschodu, a przez to nauki oddzielnych szkół mają okazję spotkać się i przemieszać bardziej, niż dzieje się to w Azji. Drugą niezwykle ważną rzeczą, jest to w jaki sposób w ogóle powstawały szkoły buddyjskie. W przeciwieństwie do historii chrześcijaństwa nie była to kwestia niezgody, lecz tego, że już z nauk Buddy wynika założenie istnienia wielu ścieżek. W zależności od typu ucznia, powinien on otrzymywać inne, dostosowane do siebie nauki. Taka właśnie jest geneza Wielkiego Wozu, czyli Mahayany, Małego Wozu, czyli Hinayany oraz Diamentowego Wozu, czyli nauk specjalnych takich jak Zen. Nauczania tych szkół z założenia nie stoją ze sobą w sprzeczności, lecz mają za zadanie uzupełniać się. Nie oznacza to oczywiście, że buddyzm uniknął wewnętrznych konfliktów, ale jego różnorodność jest pierwotnym założeniem, a nie skutkiem walk (Strong 2008). Z tych też przyczyn sądzę, iż postawy polskich buddystów można badać bez koniecznego wyboru członków tylko jednej szkoły.

Kierunek i sposób analizy uzyskanych danych

Otrzymałam serię wywiadów, które mocno różnią się od siebie bogactwem zawartości. Treści, które znajdują się w jednym wywiadzie, w drugim mogą w ogóle się nie pojawić. Uznałam, że zbyt silny nacisk badającego może zniekształcić narrację, więc pozostawiłam materiał w takim stanie. Jest on wartościowym źródłem analizy pod kątem tego co w danym wywiadzie się pojawiło, ale także pod kątem tego, jakie treści w nim nie wystąpiły. Dane poszczególnych badanych będą badane w podziale na różne grupy światopoglądowe, po czym nastąpi porównanie postaw wobec bólu w tych trzech grupach. Postawy wobec bólu będą analizowane pod kątem trzech komponent postaw oraz zmian w postawach wobec bólu, które zaszły w trakcie życia. W początkowej fazie zrelacjonuję deklarowane postawy wobec bólu, dopiero później opatrzę je własnymi komentarzami i poddam analizie. Część badanych może dokonać innej niż psychologiczna interpretacji swojej postawy np. zaliczać do emocji stany, które z perspektywy psychologii są poglądem lub motywacją.  Ja zrelacjonuję ich narrację w sposób w jaki oni sami klasyfikowali komponenty swojej postawy, a dopiero na etapie analizy zaznaczę rozbieżność interpretacji psychologicznej od subiektywnej interpretacji badanego. Relacjonując narracje badanych będę posługiwać się pewnymi skrótami myślowymi w celu lepszego oddania treści wywiadu. W opisie narracji dotyczących poszczególnych komponent postawy wobec bólu zostanie zawarte wszystko, co dana osoba powiedziała. Jeżeli jakaś treść nie będzie się tam znajdować, znaczy to, że nie zawierała się ona w wypowiedzi osoby badanej lub tez wypowiedź ta nie dała się wystarczająco skonkretyzować. Relacje między postawami wobec bólu, a światopoglądem będą analizowane na dwa sposoby. Po pierwsze, na podstawie samodzielnej deklaracji danej osoby, po drugie, na podstawie podsumowania narracji osób należących do trzech światopoglądów i wyodrębnienia różnic i podobieństw między ich postawami.

Ból- skandal czy błogosławieństwo?

Postawy wobec bólu, a ogólna wizja świata i człowieka (na przykładzie ateistów, buddystów i katolików)- własne badania empiryczne

1 Ateiści

1.1 Badana 1

Komponenta poznawcza badanej przejawia się w przeświadczeniu o tym, że ból nie stanowi problemu, z jednoczesnym silnym lękiem przed bólem przyszłym, wraz z rozważaniem ewentualnej eutanazji w przypadku silnego bólu. Jedynym przypisywanym bólowi sensem jest sens biologiczno-adaptatywny, badana jednoznacznie łączy to ze swoim światopoglądem. Wyróżnić można pozytywne wartości przypisywane bólowi: badana potrafi czerpać z bólu przyjemność seksualną oraz uważa, że można się od bólu nauczyć wytrwałości oraz wiary w to jak wiele człowiek potrafi wytrzymać. Przy dalszych moich pytaniach badana nie jest w stanie wyjaśnić do końca mechanizmu czerpania z bólu przyjemności, nie wydaje jej się też by ta zdolność rozszerzała się na inne sfery życia oprócz seksualnej. 

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu przejawia się złością, poczuciem dyskomfortu, a w niektórych przypadkach wściekłością. Badana jako emocję związaną z bólem wymienia też niezgodę, z perspektywy psychologicznej jest to jednak motywacyjna komponenta postawy.

Behawioralna komponenta postawy przejawia się pewną gamą wzorców zachowań. W przypadku bólu, którego da się uniknąć wzorcem jest zażycie środków przeciwbólowych przy pierwszych jego przejawach i skrupulatne trzymanie się zaleceń lekarza, ogólnie robienie wszystkiego żeby tylko on zniknął. W przypadku bólu nagłego, np. po uderzeniu się w palec wzorcem jest chwilowe gwałtowne przeklinanie. W przypadku bólu antycypowanego, np. zapowiadanego przez lekarza, wzorcem jest bierność. Przykładowo lekarz zaleca badanej ćwiczenia w celu uniknięcia dalszych kontuzji kolana, ale badana nie trzyma się tych zaleceń. Wyjaśnia to tym, że nie czując tego bólu nie ma motywacji by sobie z nim radzić. Jako potencjalną pomoc dla osoby w chronicznym bólu zostaje wskazana obecność i wsparcie bliskich osób.

Emocjonalno-motywacyjna i behawioralna komponenta postawy są ze sobą spójne. Badana nie zgadza się na ból, odczuwa w jego obliczu złość i robi wszystko żeby go zniwelować zanim się jeszcze na dobre pojawi. Nie są one jednak spójne z komponentą poznawczą, a dokładnie fragmentem, w którym badana deklaruje brak problematyczności bólu. Poznawcza komponenta postawy wobec bólu jest również niespójna wewnętrznie. Niespójność ta przejawia się w jednoczesnej deklaracji braku problematyczności bólu oraz silnym przeświadczeniu, że ból może być problematyczny w przyszłości do tego stopnia, że badania sama z siebie wspomina o ewentualnej eutanazji. Ta niespójność nie może być wyjaśniona brakiem dotychczasowych doświadczeń bólowych, ponieważ badana doświadczyła kontuzji i operacji kolana.

Dynamika postaw wobec bólu może się objawić jedynie w kwestii przyjemności związanej z bólem w sytuacjach seksualnych, która nie występowała w dzieciństwie.

Dla badanej ateizm oznacza pewność, że bóg nie istnieje i budowanie swoich poglądów na naukowych i racjonalnych przesłankach. Nie wydaje jej się również żeby było cokolwiek po śmierci. Na dziesięciostopniowej skali określa, że identyfikuje się z ateizmem na 9,5. Badana wychowała się w rodzinie katolickiej, ale bardzo szybko zaczęła odchodzić od wiary. Początkowo wywołała to śmierć dziadka, która spowodowała złość na boga. Potem zaczęła interesować się filozofią i nauką, a czytane przez nią książki ukształtowały jej światopogląd. Jako szczególnie istotną książkę wskazuje „Świat Zofii”. Nie czytała książek z fali nowego ateizmu, ale nie odczuwa takiej potrzeby. Traktuje ateizm jako swój prywatny światopogląd. Nie posiada żadnych autorytetów, mimo że uważa autorytety za ważny element życia. Uważa, że ateizm czyni ją bardziej wolną i pozbawia ją chorobliwego poczucia winy, które przypisuje katolikom. Wydaje jej się również, że jako ateistka jest bardziej tolerancyjna.    Jako ateistka czuje się również silniejsza i bardziej odpowiedzialna za swoja sytuację, nie doszukuje się bożego zamysłu ani w bólu ani w chorobie, sądzi, że mniej boi się śmierci niż katolicy. 

Wypowiedzi badanej są wyjątkowo konkretne, szczegółowo opisuje ona swoje doświadczenia z bólem, wgłębia się w swoje odczucia. Jednocześnie większość jej wypowiedzi zbacza na tematy światopoglądu lub innych problemów towarzyszących chorobie, np. lęku przed niesprawnością.

1.2 Badany 2

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu przejawia się w pewnej gamie przekonań. Występuje silne przeświadczenie o problematyczności bólu. Jako esencję problemu badany wskazuje nie samo odczucie bólu, ale strach przed nim. W wyniku mojej sugestii wskazuje też bezsilność jako element problemu. Sens przypisywany bólowi jest jedynie biologczno-adaptacyjny z dodatkowym zaznaczeniem, że „cierpienie nie uszlachetnia”. Występuje również przeświadczenie, że od bólu nie można nauczyć się niczego wartego tej ceny. 

Komponenta emocjonalno-motywacyjna zawiera w sobie przede wszystkim emocje dotyczące pewnych okoliczności towarzyszących bólowi, takich jak bezsilność, czy wstyd związany z niemożnością wykonania pewnych zwyczajnych czynności. Badany opisuje również nieprzyjemne doznanie spowolnienia czasu trudności z wytrzymaniem bólu. Opis komponenty emocjonalnej jest niezwykle ubogi i pozbawiony konkretnych emocji dotyczących bólu jako takiego. Badany opisuje doznanie bólu różnymi pejoratywnymi przymiotnikami np. „upierdliwe”, „okropne”, nie jest jednak w stanie wyodrębnić konkretnych emocji, które towarzyszą tym doznaniom.

Komponenta behawioralna składa się z dość ubogiego zestawu wzorców zachowań. Podstawowym wzorcem jest zażywanie leków przeciwbólowych w sytuacji, w której ból dopiero zaczyna dawać o sobie znać, występują także różne zachowania mające na celu zagłuszyć ból np. oglądanie telewizji, spotykanie się z ludźmi, załatwianie różnych spraw. Badany opisuje również stan umysłu, który pojawia się podczas zastrzyków i zabiegów wywołujących krótkotrwały ból, który można opisać jako koncentrację całego organizmu i mobilizacje wszystkich swoich możliwości poznawczych w celu przetrzymania tego krótkiego momentu; jest to stan silnego napięcia mięśniowego i zatracenia poczucia czasu (nic więcej nie udało się uzyskać na tema tego stanu). Jako pomocne w bólu postrzega przede wszystkim środki farmakologiczne, świadectwa miłości i zaangażowania ze strony bliskich, w skrajnej sytuacji samobójstwo, jako logiczne rozwiązanie problemu. W komponencie behawioralnej ubogie są elementy dotyczące psychologicznych możliwości radzenia sobie z bólem. Behawioralna komponenta postawy nie zawiera w sobie działań prewencyjnych w związku z bólem, żadnych bogatszych psychologicznych metod radzenia sobie ani też innych metod niwelowania bólu niż leki przeciwbólowe. Badany wspomina, że na jego bóle pleców skuteczne są ćwiczenia, jednak zapytany stwierdza, że nigdy ich nie wykonuje.

Dynamika postaw wobec bólu daje się uchwycić tylko w kwestii komponenty poznawczej. Badany mówi, że czym starszy się staje tym bardziej rozumie nieuchronność i naturalność bólu.

Badany postrzega swój ateizm jako światopogląd naukowy. Uważa, że wszystko można lepiej wyjaśnić za pomocą nauki i już prawie wszystko da się wyjaśnić. Na skali dziesięciostopniowej identyfikuje się z ateizmem na 9. Wychowany był w domu umiarkowanie katolickim, gdzie przywiązywało się małą wagę do obchodzenia świąt czy chodzenie do kościoła. Brak religii i naukowy światopogląd pojawiły się u niego naturalnie. Nie traktuje działaczy ateistycznych jako autorytetów, nie zgadza się z nimi i w ogóle nie potrzeby poszukiwania autorytetu w dziedzinie ateizmu. Nie interesuje go również spór między ateizmem, a chrześcijaństwem. Choć ateizm jest z jego perspektywy jedynym rozsądnym światopoglądem czuje się czasem pozbawiony możliwości modlitwy, którą mają osoby wierzące. Mówi o tym jako o placebo, którego on nie może mieć.

Komponenty postaw wobec bólu są spójne, a jednocześnie dość ubogie. Najwyraźniej badany nie poświęca zbyt wielkiej uwagi bólowi w swoim życiu, a można by myśleć, że bóle chroniczne pleców, na które cierpi mogłyby go do tego skłonić. Teoretycznie rzecz biorąc związek ten nie jest jednak jednoznaczny.

1.3 Badany 3

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu, zawiera w sobie przekonanie, że ból nie stanowi problemu, choć badany jest świadom, że mógłby stanowić problem, gdyby przyjął formę chroniczną. Jedyny sens przypisywany bólowi jest to sens biologiczno-adaptatywny; jedyna nauka, którą można z niego czerpać to nauka o tym jakich bodźców unikać. Badany nie przypisuje bólowi żadnych wartości pozytywnych.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postaw jest uboga. Badany nie rozumie, co mam na myśli, a po wyjaśnieniu stwierdza, że nie doświadczył w życiu bólu, który mógłby wywołać w nim jakiekolwiek emocje.

Wzorce zachowań składające się na behawioralną komponentę postawy wobec bólu są również ubogie. W życiu badanego rzadko pojawia się ból, zawsze jednak sięga wtedy po leki przeciwbólowe. W przypadku przyszłego bólu chronicznego badany radziłby sobie przy pomocy nadziei.

Dynamika postaw wobec bólu daje się uchwycić się przede wszystkim w kwestii komponenty behawioralnej. Badany kiedyś powstrzymywał się przed braniem leków przeciwbólowych, teraz wystarczy zaś niewielki ból. Uważa, że jest to po części powiązane z przejściem na ateizm i zwiększeniem się podziwu dla możliwości nauki oraz zaufania do niej.

Badany traktuje ateizm jako wyzwolenie i „zdjęcie klapek z oczu”. Nie jest dla niego ważna identyfikacja z ateizmem, ale zapytany o określenie jej na skali dziesięciostopniowej wskazuje 10. Badany był długo bardzo zaangażowanym katolikiem. W pewnym momencie kiedy zgłębiał różne książki poświęcone religii uświadomił sobie, że wszystkie prawy religijne są jedynie pewnego rodzaju przypuszczeniem, co bardzo go uderzyło bo zawsze traktował jej jako pewnik. Z jednej strony poczuł się oszukany, z drugiej zaś wyzwolony z przymusu wiary.  Uważa, że ateizacja spowodowała same pozytywne efekty w jego życiu i jednocześnie bardzo negatywnie odnosi się teraz do katolicyzmu. Jako ateista bardziej docenia życie. Uważa, że katolicyzm jak i inne religie są metodą kontroli nad ludźmi i pogarszają ich dobrostan psychiczny. Trzeba zaznaczyć, że badany posiada szeroką wiedzę na temat katolicyzmu i podczas wywiadu powołuje się na konkretne dogmaty i prawdy wiary krytykując je.

Materiał przedstawiony przez badanego jest ubogi, choć stara się on jak najpełniej odpowiadać na pytania. Trudno jest mu zrozumieć ich treść, ponieważ jego postawa wobec bólu jest bardzo mało ukształtowana. Badany nie jest w stanie przypomnieć sobie bólu samego w sobie, pamięta jedynie, że ból wystąpił.

1.4 Badany 4

Na poznawczą komponentę postawy wobec bólu składa się przekonanie, że ból jest problemem samym w sobie. Po moich pytaniach o to co w bólu może być problemem badany dochodzi do wniosku, że problemem jest ból, którego człowiek się nie spodziewa, nie rozumie przyczyn i nie wie kiedy się skończy. Sens przypisywany bólowi jest jedynie biologiczno-adaptatwyny. Co więcej jest to sens przedawniony, ponieważ w dzisiejszych czasach wystarczyłby jedynie pojedynczy sygnał informujący o uszkodzeniu lub chorobie. Od bólu można się nauczyć opanowania, samokontroli i stoicyzmu, ale są lepsze źródła do nauczenia się tych rzeczy. Badany jest zdania, że dzisiejsza medycyna jest w stanie zniwelować każdy ból, co więcej jest zdania, że każdy ból należy możliwie najbardziej niwelować.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu składa się ze złości na siebie, że wywołał ból lub na ból, że przeszkadza mu w funkcjonowaniu. Mówienie o emocjach powiązanych z bólem sprawia badanemu problem, ponieważ początkowo nie jest w stanie przypomnieć sobie jakichkolwiek uczuć pojawiających się w sytuacjach bólowych.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu przejawia się w ubogich wzorcach zachowań. Badany korzysta ze znieczulenia u dentysty, stara się unikać aktywności podczas migreny, bardzo rzadko zażywa środki przeciwbólowe. Nie korzystanie z leków przeciwbólowych uzasadnia tym, że ból to naturalny objaw „z którym trzeba sobie pożyć”.

Badany silnie identyfikuje się ze światopoglądem ateistycznym, na skali dziesięciostopniowej podaje 10. Uważa się za racjonalnego sceptyka. Nauka jest dla niego ważna, ale jej teorii również nie tratuje dogmatycznie. W ogóle nie wierzy w istnienie prawd stałych. Badany pochodzi z rodziny niezbyt zaangażowanej w katolicyzm. Obchodzi ona święta, ale nie przywiązuje wagi do samej wiary. Ateizacja badanego zaczęła się od dyskusji z księżmi, podczas których nie byli oni go w stanie przekonać do dogmatów kościoła. W wieku licealnym badany odszedł od nauk kościoła, w okolicach studiów zaś uznał, że nie ma racjonalnych przesłanek by w ogóle wierzyć w boga. Badany zgadza się z wieloma działaczami fali nowego ateizmu, ale nie traktuje ich jako autorytetów.

Istnieje pewna niespójność w narracji badanego, ponieważ z jednej strony nie uważa on bólu za wartość oraz jasno stwierdza, że nie chce go w swoim życiu, z drugiej zaś nie zażywa środków przeciwbólowych. Ogólnie materiał jest ubogi.

1.5- Badany 5

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu zawiera w sobie postrzeganie  bólu jako problem. Esencję tego problemy stanowi  przeświadczenie badanego o tym, że gdy pojawia się ból to nie może on podejmować żadnych aktywności póki ból się nie skończy. Piszę o tym, że problemem jest jego przeświadczenie, ponieważ badany nie wskazał swojej nieefektywności podczas bólu jako problemu, tylko swoje przekonanie na temat niemożności działania. Badany zdaje sobie sprawę, że takie przekonanie jest nieadekwatne do faktycznego stany rzeczy. Przekonanie to jest na tyle silne, że nawet najmniejszy ból stanowi problem i powstrzymuje go od działania. Na moją sugestię przyznaje, że gdyby pozbył się tego przeświadczenia to ból przestałby stanowić problem, przyjął to jako ciekawą propozycje wartą zastosowania. Warto jednak zaznaczyć, że spotkałam się z badanym dwukrotnie i podczas między naszymi spotkaniami badany nie zmienił niczego w swoim nastawieniu wobec aktywności podczas bólu. Poznawcza komponenta postawy wobec bólu jest znacząco odmienna od postawy ojca badanego, który uważał, że ból należy znosić bez okazywania słabości, badany jest zdania, że ból powinien być okazywany i wyrażany. Aspekt poznawczej komponenty postawy wobec bólu dotyczący sensu bólu i możliwych pozytywów jest u badanego bogaty. Ból może być wykorzystywany do „transgresji”, przekroczenia własnego strachu. Sam badany realizował to np. gasząc sobie papierosy na ciele. Doświadczenie to było dla niego możliwością przekroczenia swojego lęku, przejęciem kontroli nad umysłem by skłonić się do czynu przeciwko samemu sobie i zaakceptować łączący się z tym ból. Dało mu to umiejętność dystansowania się do samego siebie. Doświadczenie to nie jest jednak, dla badanego, możliwe do wykorzystania w radzeniu sobie z bólem podczas choroby. Podczas wspólnej dyskusji dochodzi jednak do wniosku, że ten stan akceptacji bólu oraz zaprzestania nielubienia go możliwy jest do zastosowania w trakcie choroby i że pewnie będzie się do niego odnosił kiedy stanie kiedyś w obliczu poważnych dolegliwości.

Jedynym przejawem emocjonalno-motywacyjnej komponenty postawy wobec bólu jaka przychodzi badanemu do głowy jest irytacja. Pojawia się ona we wszystkich momentach, w których czuje, że ból odbiera mu kontrolę nad sytuacją.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu przejawia się różnymi wzorcami zachowań w zależności od sytuacji. Po atakach padaczki badany doznaje silnych bólów głowy i mięśni oraz odmiennych stanów świadomości. Jest wtedy tak zdeterminowany by powrócić do normalnego życia, że stosuje rodzaj rytuału, który go z nim łączy, czyli palenie papierosów. Potęguje to ból głowy, ale normalność jest wtedy tak ważna, że ból przestaje być istotny. W sytuacjach, w których świadkami bólu są inni ludzie badany lubi obracać sytuację w żart i zachowywać się wręcz ekscentrycznie radośnie by zwrócić na siebie uwagę innych ludzi i stworzyć obraz siebie jako osoby nietypowej. Czym bardziej makabryczna jest sytuacja, tym bardziej satysfakcjonujący efekt mu to daje. Zachowanie to nie zmniejsza bólu samego w sobie, ale powoduje odwrócenie od niego uwagi. Czasami w obliczu ludzi stara się również dużo narzekać i mówić o bólu by pozyskać opiekę, podobną do tej, którą dostawał kiedyś od mamy. Kiedy doznaje bólu w samotności stosuje albo odwracanie uwagi np. mało wymagającymi intelektualnie filmami albo „boleje”. Stan bolenia jest to koncentracja uwagi na bólu i trwanie w nim w oczekiwaniu na koniec. Stan ten potęguje odczuwany ból, ale jest to silny nawyk i badany nie potrafi się przed nim powstrzymać. Czasami stosuje również metodę akceptacji, próbuje zgodzić się na ból, obserwować go i traktować jako coś zupełnie naturalnego, nieistotnego, równego innym bodźcom, które do niego dochodzą np. dźwiękom zza okna. Bardzo rzadko sięga po leki przeciwbólowe, najczęściej by zwiększyć swoją możliwość codziennego funkcjonowania.

Dynamika postawy wobec bólu daje się uchwycić w postawie behawioralnej i poznawczej. Zmiany miały głównie związek z przemianą religijną badanego oraz doświadczeniami, które określił jako mistyczne. Jako katolik postrzegał człowieka jako centrum wszechświata, jako ateista zaś uważa, że człowiek jest tak samo nieważny jak każda cząstka, która go otacza. Przez to jego cierpienie, ból, czy umieranie wydają mu się mniej istotne i mniej dotkliwe. Ból jako taki nie jest w wyniku tego słabszy, ale jego postawa wobec bólu jest bardziej zdystansowana. Doświadczenia mistyczne, które miały taki wpływ na badanego polegały na głębokiej świadomości jedności z wszechświatem. Dały mu one sposób na radzenie sobie z bólem w postaci nietrzymania się go, świadomości, że jest on przemijalny, większej umiejętności dystansowania się do samego siebie, poprzez świadomość, że człowiek nie jest taki ważny jako jednostka w obliczu wszechświata. Podczas tego doświadczenia zatracił siebie na chwilę, nic nie było ważne i niczego się nie trzymał, więc mógł się nauczyć tego by jak odczuwa ból również potraktować go jak część tej wielkiej, „płynącej” rzeczywistości, jako jeden z wielu jej strumieni. Szczególnie odróżnia tę zdolność od swojej postawy wobec bólu i człowieka, kiedy był jeszcze katolikiem.

Badany uważa swój ateizm zza proste zaprzeczenie istnieniu boga. Nie jest w stanie określić topnia swojej identyfikacji z ateizmem, ponieważ nie uważa go za szerszy światopogląd. Nauka jest dla badanego istotna, ale nie traktuje jej jako wszechwiedzącej i przyznaje, że są pewne sfery życia, których nie potrafi ona wyjaśnić. Jako dziecko badan był katolikiem o dużym zaangażowania. Pod wpływem rozmowy z księdzem zajmującym się egzorcyzmami zaczął postrzegać boga jako istotę wrogą. To doprowadziło do osłabienia jego wiary. Na studiach czytał dużo na temat starożytnej mitologii i zaczął postrzegać boga katolickiego w podobnej kategorii. Początkowo został ateistą wrogim katolikom, aktualnie nie odczuwa już potrzeby walki z wiarą. Uważa, że jako ateista ma o wiele mniejsze poczucie winy, jest bardziej zdystansowany do życia i człowieka oraz odczuwa swobodę w realizowaniu się seksualnie, artystycznie oraz psychodelicznie (badany zażywa narkotyki psychodeliczne). Dystans sprawia, że mniej dotkliwe są dla niego cierpienie i ból, ponieważ nie uważa by jako człowiek był centralnym punktem wszechświata.

Wypowiedzi badanego są bardzo bogate, badany z przyjemnością opisuje różne swoje zachowania i doświadczenia. Zaskakująca wobec tego jest dysproporcja między dużą objętością komponent poznawczej i behawioralnej wobec małej objętości komponenty emocjonalno-motywacyjnej. Badany zdaje się mieć dużo koncepcji dotyczących bólu, ale mały kontakt ze swoimi emocjami z nim powiązanymi. Ciekawym jest fakt, że badany spontanicznie używa słowa ból zarówno w kontekście bólu fizycznego jak i psychicznego.

1.6 Badany 6

Na poznawczą komponentę postawy wobec bólu składa się poczucie, że ból nie stanowi problemu, ale badany dodaje, że nie doświadczył też w życiu zbyt dotkliwego bólu. Sens przypisywany bólowi jest ściśle biologiczny, a to czego można się od niego nauczyć to umiejętność unikania szkodliwych bodźców. Ból stanowi proces zachodzący w neuronach, a zatem można kontrolować go psychicznie, przykładowo poprzez odwracanie uwagi.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postaw jest u badanego uboga. Trudno mu znaleźć odpowiedzi na moje pytania. Jedyna emocja, która przychodzi mu do głowy to złość w momencie kiedy złamał sobie rękę przez to, że zbyt mocno kogoś uderzył w bójce. Złość skierowana jest ku sobie i wynika z tego, że badany uważa, że złamanie ręki wynikało z niewłaściwie zrobionego uderzenia, a więc z głupoty.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu objawia się ubogim zestawem wzorców zachowań. W sytuacji zabiegów dentystycznych badany korzysta ze znieczulenia. Gdy w codziennym życiu pojawia się ból stara się zająć codziennymi sprawami i go przeczekać czekając myślami aż się to skończy, zapytany mówi że chyba koncentrował się wtedy myślami na czymś innym, ale trudno mu sobie to przypomnieć. Gdy w codziennej sytuacji pojawia się ból nie opowiada o nim innym, chyba że mogą udzielić mu jakiejś konkretnej pomocy np. lekarz. Raczej nie skarży się żeby rozładować napięcie. Zwykle gdy pojawia się ból po prostu stara się zajmować codziennymi czynnościami i go przeczekać. Koncepcje badanego na temat przyszłego radzenia sobie z bólem opierają się przede wszystkim na przywyknięciu i wspieraniu się myślą, że „nie z takimi rzeczami ludzie żyli”.

Dynamika postaw wobec bólu daje się uchwycić w komponencie behawioralnej. Badany kiedyś nie korzystał ani z leków przeciwbólowych ani ze znieczulenia u dentysty, ponieważ traktował ból jako przeszkodę do pokonania, a wzięcie znieczulenia jako formę ucieczki. W pewnym momencie zrezygnował z walki z bólem i zdecydował, że komfort jest ważniejszy, nie jest jednak w stanie wyjaśnić skąd wzięła się ta zmiana.

Ateizm oznacza dla badanego, że nie wierzy w żadnego boga ze znanych mu wierzeń. Jeżeli potraktować ateizm jako pewne stwierdzenie, że boga nie ma to nie identyfikuje się z nim prawie w ogóle. Jeżeli zaś potraktować ateizm jako przekonanie, że nie ma sensu wierzyć w coś na czego istnienie nie ma żadnych dowodów identyfikuje się na  na dziesięciostopniowej skali. Badany był osobą wierzącą do piętnastego roku życia, potem zaczął dostrzegać coraz więcej sprzeczności w dogmatach wiary aż w końcu uznał, że nie będzie angażował się w twierdzenia, na które nie ma dowodu. Działacze ateistyczni ani ich książki nie mają dla niego wartości, nie pamięta nawet czy je czytał. Nie ma ogólnych autorytetów, ale pewne osoby stanowią dla niego autorytet w pewnych dziedzinach, np. promotor jest autorytetem w dziedzinie informatyki.

Badany ma problemy z mówieniem o bólu, ponieważ trudno mu sobie wyobrazić posiadanie skonkretyzowanych emocji lub poglądów na ból. Ciekawe jest to, że spontanicznie używa słowa ból zarówno w odniesieniu do bólu fizycznego jak i psychicznego i odpowiadając na moje pytania raz odnosi się do jednego raz do drugiego.

1.7 Badana 7

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z braku postrzegania bólu jako problemu w swoim życiu przy jednoczesnym uważaniu go za duży problem globalnie. Badana jest ostro przeciwna wszelkim formom gloryfikacji bólu i cierpienia, które zauważa w kulturze polskiej i chrześcijańskiej. Uważa, że ból nie ma sensu, nie można się od niego niczego nauczyć i nie ma w nim nic pozytywnego. Wręcz odwrotnie, każda forma wywyższenia bólu jest dla niej bardzo negatywna. Przeżycie bólu postrzegane jest jako doświadczenie indywidualne, które należy traktować z szacunkiem. Badana jest zdania, że nawet jeżeli czyjś ból wydaje się mniejszy niż dana osoba okazuje to należy przyjmować subiektywną wersję wydarzeń i szanować to, że kogoś może boleć o wiele bardziej niż pozornie się wydaje.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu przejawia się silnie negatywnymi emocjami. W dzieciństwie w związku z karami fizycznymi badana odczuwała skrajne upokorzenie i niezwykle duży strach. Strach wobec bólu odczuwała przez całe życie, co motywowało ją do niezwykłej ostrożności żeby tylko unikać tego strachu. Paradoksalnie, gdy badana przeżywa już ból, odczuwa go o wiele słabiej niż inni, ale nie zmienia to faktu, że poprzedza go niezwykle silny strach. Drugą główną emocją, która towarzyszy bólowi jest złość spowodowana koniecznością czekania aż ból się skończy lub przeświadczeniem, że ktoś inny spowodował ból np. lekarze.

Behawioralna komponenta postaw składa się z różnych wzorców zachowań w zależności od sytuacji. Badana stara się unikać bólu jak tylko może. Jeżdżąc na nartach była tak ostrożna, że nigdy się nie przewróciła. Zwykle zażywa środki przeciwbólowe, w momencie kiedy tylko pojawi się znak nadchodzącego bólu. Korzysta również z masaży na ból nóg. Badana cierpi na ataksję mózgowo-rdzeniową, która wymusza na niej aktywność fizyczną by nie straciła całkowicie sprawności mięśniowej. Aktywność ta jest również środkiem przeciwbólowym. W życiu badanej zdarzyły się jednak sytuacje, w których nie mogła zażywać środków przeciwbólowych lub były one nieskuteczne. Były to bóle głowy podczas ciąży i po punkcji lędźwiowej. Musiała ona wtedy leżeć. Starała się zajmować uwagę audiobookami albo muzyką, ale nie pamięta by coś z tego jej pomagało. Nie stosowała żadnych strategii psychologicznych by uśmierzyć ból. Opisuje te doświadczenia jako bardzo trudne.

Dynamika postaw wobec bólu jest najbardziej wyraźna w kwestii brania leków przeciwbólowych. Badana kiedyś brała leki dopiero podczas wyjątkowo uciążliwego bólu, teraz zaś wystarczy, że ból się zaczyna. Nie umie wyjaśnić skąd wzięła się ta przemiana.

Badana czuje bardzo silną identyfikację z ateizmem. Na skali dziesięciostopniowej wskazuje 11 by podkreślić swoje zaangażowanie. Nie tylko warunkuje on jej światopogląd, ale jest tez członkinią Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, apostatką i działaczką społeczną. Ateizm jest dla niej całkowitym podporządkowaniem swojego myślenia racjonalizmowi i nauce. Czuje tak silne przekonanie co do racjonalności swojego umysłu, że podejrzewa, iż mogłaby bez lęku spać w domu uważanym za nawiedzony. W rodzinie badanej religia nie miała znaczenia i tak naprawdę nie było takiego momentu kiedy była osobą wierzącą. Badana nie ma złej opinii o katolikach, ale odczuwa że katolicyzm jako rleigia dominująca zabiera jej prawa (związane np. z aborcją czy eutanazją) i dlatego jest zmuszona stawać przeciwko niemu. Nie przyjaźni się blisko z katolikami, ponieważ odbiera ich jako ludzi tak odmiennych światopoglądowo, że nie widzi możliwości porozumienia. Uważa, że paradoksalnie ateiści są ludźmi bardziej moralnymi, tolerancyjnymi, a ich małżeństwa są lepsze. Uważa, że ateizm sprawia, że łatwiej jest jej radzić sobie z problemami zdrowotnymi, jest samodzielna, nie szuka pomocy boga, nie ma poczucia winy ani grzeszności. Łatwiej jest je znaleźć sens życia ponieważ sama go tworzy. Postaci działaczy ateistycznych nie są dla niej autorytetami, ale mają dla niej duże znaczenie. Kupuje ich książki, ponieważ traktuje to jako wspieranie osób o podobnym światopoglądzie. Jest jednak przeciwna posiadaniu autorytetów, ponieważ zaburzają one wolność i niezależność myślenia.

Komponenty postawy wobec bólu są u badanej spójne. Nie lubi ona bólu, bardzo się go boi, stara się go unikać we wszystkie możliwe sposoby i jest silnie przeciwna jakiejkolwiek gloryfikacji bólu, czy cierpienia. Badana mówiąc a temat bólu spontanicznie przechodzi od bólu fizycznego do psychicznego, tak jakby słowo „ból” odnosiło się tak samo do obu tych sfer.

1.8 Badany 8

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z tendencji do ignorowania bólu, gdy się pojawia. Badany uważa pewne formy bólu z problem, głównie nawracające bóle pleców. Esencją problemu jest zniechęcenie oraz potrzeba bezczynności, które taki ból powoduje. Badany doznał w życiu wielu kontuzji, ale najczęściej ignorował ból latami, zanim konsultował się z lekarzem. Świadomość, że wie skąd ból się czerpie sprawiała, że ból podczas kontuzji nie stanowił dla niego problemu. Z drugiej strony dwa bolesne doświadczenia w dzieciństwie, poparzenie palca zapałką i spadniecie ze schodka podczas nauki chodzenia, spowodowały długotrwałe skutki w postaci awersji do ognia i lęku wysokości. Jedynym sensem przypisywanym bólowi jest sens ewolucyjny, a jedyne pozytywne skutki bólu to umiejętność unikania zagrożeń. Nie można się od niego niczego wartościowego nauczyć ani czerpać z niego nic więcej pozytywnego. Ból chroniczny wydaje się badanemu najgorszą rzeczą jaka może spotkać człowieka, ponieważ jedynym sposobem dla niego by spokojnie podchodzić do bólu jest mieć świadomość, że ten ból się skończy.

Na emocjonalno-motywacyjną komponentę postawy wobec bólu składa się przede wszystkim irytacja, złość lub wściekłość. Są one skierowane ku sobie, ku pojawiającej się przeszkodzie, ku ludziom, którzy spowodowali ból albo ogólnie ku światu.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu składa się mało zróżnicowanego zestawu wzorców zachowań. Badany przede wszystkim ignoruje ból, zdarzyło mu się nawet przez kilka lat nie pójść do lekarza z nawracającym bólem po kontuzji. Nie bierze leków przeciwbólowych nie skarży się na ból, ewentualnie zażywa więcej odpoczynku. Jako metodę dobrą dla osoby w bólu chronicznym postrzega leki przeciwbólowe.

Dynamika postaw wobec bólu związana jest z upływem czasu. Badany z wiekiem ma mniej motywacji do ćwiczeń, które niwelują jego bóle pleców, a zatem pojawiający się ból budzi w nim coraz większą złość.

Ateizm dla badanego stanowi brak wiary w jakiekolwiek znane sobie wierzenia. Nie identyfikuje się z ateizmem jako jakimkolwiek światopoglądem, po prostu nie wierzy. Nie przepada za socjalizacją ateistów, ale z drugiej strony czuje, że w Polsce ateiści mają gorszą pozycję niż katolicy, dlatego też działał w Polskim Stowarzyszeniu Racjonalistów oraz zaangażował się Kościół Latającego Potwora Spaghetti. Badany wychował się w domu katolicki, jako młody chłopak zastanawiał się nawet nad przyszłością księdza. Jednak zdobywając coraz większą wiedzę o wierze i nauce odkrył, że dogmaty religijne nie mają podstaw religijnych. To sprawiło, że jego wiara stawała się coraz bardziej umiarkowana aż przestał wierzyć w ogóle. Nie ma autorytetów, najwyżej może uznać, że ktoś jest autorytetem w swojej dziedzinie, jak np. Dawkins w dziedzinie ewolucji. Postrzega swoje przejści ena ateizm jako wyzwalające, ponieważ nie musi już odnosić swoich myśli i czynów do zasad wiary. Uważa, że osoby wierzące i niewierzące nie różnią się od siebie w codziennym postępowaniu, ale w przekonaniach. Przede wszystkim ateiści nie szukają odpowiedzialności poza sobą.

Badany spontanicznie przechodzi z mówienia o bólu fizycznym do mówienia o bólu psychicznym tak jakby słowo „ból” odnosiło się dla niego do obu tych sfer. Gdy mówi o bólu chronicznym, mimo że zadałam pytanie o to, co sam robiłby, gdyby tak ból go spotkał to zaczyna mówić o jakiejś hipotetycznej osobie trzeciej, która doznawałaby takiego bólu. Możliwe, że wynika to z tego, że tak jak powiedział ból chroniczny wydaje mu się najgorszą rzeczą jaka może przydarzyć się człowiekowi i woli nie myśleć o nim jako o czymś co mogłoby spotkać jego. Ciekawą niespójnością jest fakt, że badany twierdzi, że ignoruje ból, nie rozmawia o nim i to inni bardziej martwią się jego bólem niż on, ale podczas wywiadu niezwykle szczegółowo opisuje różne sytuacje bólowe, co oznacza, że musiały one mocno zapisać się w jego pamięci. Drugą niespójnością są silne emocje złości, o których mówi wobec deklarowanej obojętności wobec bólu oraz braku jakichkolwiek metod radzenia sobie z nim.

1.9 Badana 9

Komponenta poznawcza postawy wobec bólu składa się przekonania, że ból stanowi problem, ponieważ uniemożliwia jej podjęcie pewnych działań. Powodowana moim pytaniem stwierdza, że gdyby mogła podejmować wszystkie normalne aktywności ból przestałby być problemem, ponieważ do samego odczucia przyzwyczaiła się i jest ono jej obojętne.  W narracji powtarza się motyw tego, że badana sama zawiniła bólowi, którego doświadcza w życiu. Badana doświadczała bólu od wczesnego dzieciństwa. Od początku życia cierpi na astmę, będąc nastolatką próbowała popełnić samobójstwo przy pomocy zażycia zawartości domowej apteczki, co doprowadziło do wrzodów układu pokarmowego i uszkodzenia serca, mając osiemnaście lat dowiedziała się, że jest chora na wirusowe zapalenie wątroby typu C, co prawdopodobnie jest wynikiem źle przeprowadzonego zabiegu usunięcia pieprzyka, aktualnie jest w trakcie terapii farmakologicznej, która skutkuje licznymi efektami ubocznymi. Badana odczuwa poczucie winy wobec swojej mamy za to, że dostarczyła jej cierpienia swoimi chorobami i winą za doznawany przez siebie ból obarcza siebie. Badana odnosi wrażenie, że jej ból jest silnie umiejscowiony w przestrzeni. Jest w stanie określić jego kolor, kształt, dokładnie wskazać różne jego punkty. Ból nie ma sensu w znaczeniu duchowym, jedynie biologicznym. Można się jednak nauczyć od niego cierpliwości i samozaparcia. Badana uważa, że doświadczenie bólu uczyniło ją silniejszą. Ból można kontrolować przy pomocy umysłu, ale nie da się go całkowicie zniwelować. Odwrócenie uwagi od bólu zabiera mu wydźwięk emocjonalny.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu uległa zmianie na przestrzeni życia badanej. Aktualnie ból jest jej całkowicie obojętny.

Behawioralna komponenta postaw składa się z różnorodnych wzorców zachowań. Badana nie może korzystać ze środków przeciwbólowych ze względu na chorobę swojej wątroby. Jako bardzo pomocną metodę na ból postrzega bliskość rodziny i położenie głowy na kolanach mamy. Stosuje metody relaksacji i medytacji nastawione na oderwanie się od bólu. Czasami jest to relaksacja przy muzyce, opierająca się na myśleniu o czymś przyjemnym, niezwiązanym z bólem. Czasami stosuje bardziej sformalizowaną medytację, podczas której wizualizuje sobie siebie siebie siedzącą obok, po lewej, po prawej stronie, przed sobą, za sobą, w sobie i nad sobą. W momencie kiedy dochodzi do wizualizacji siebie nad sobą osiąga uczucie oderwania od ciała i bólu i możliwość wyobrażania sobie siebie w dowolnych sytuacjach, w których chciałaby się znaleźć. Również jej fascynacja jogą, ciałem i masażem jest próbą przewartościowania swojego doświadczenia bólu i choroby i wykorzystania ich do czegoś pozytywnego. Badana uważa, że w przyszłości będzie lepiej przygotowana na ból. Jest otwarta na nowe metody radzenia sobie z nim jakie może odkryć, jest jednak pewna, że zawsze będzie przytulać się do bliskich w momencie bólu. Osobie w bólu chronicznym badana poradziłaby zrozumienie swojego bólu i zaakceptowanie go. Akceptacja nie oznacza dla niej poddania się, lecz pozwolenie samemu sobie na niemyślenie o bólu. Zrozumienie zaś znaczy dla niej przede wszystkim umiejętność unikania bólu.

Badana początkowo deklaruje, że ponieważ nie potrafi doświadczyć boga to całkowicie w niego nie wierzy i nie odczuwa potrzeby wiary. W trakcie wywiadu jednak kilkukrotnie wspomina, że bardzo chciałaby by bóg objawił swoje istnienie i opiekował się nią. Po części można na to patrzeć przez pryzmat jej drogi dojścia do poglądów ateistycznych. Jako nastolatka poczuła się odrzucona i zignorowana przez księdza, od którego czekiwała pomocy. Miała wtedy również brak poczucia opieki ze strony boga, uznała więc, że skoro ani kościół ani bóg się nią nie opiekują to nie będzie identyfikować się z katolicyzmem. Deklaruje, że przez to jest wolna i sama bierze za siebie odpowiedzialność. Opisuje poglądy katolickie jako zbliżone do literatury fantasy, a z drugiej strony kilkukrotnie wraca do tematu tego jak dobrze byłoby gdyby bóg się nią opiekował. Gdy mówi o osobach wierzących przede wszystkim skupia się na ich hipokryzji polegającej na deklarowaniu wiary, ale łamaniu jej zasad w codziennym życiu. Postrzega to bardzo negatywnie, a swój ateizm opisuje jako sytuację braku hipokryzji. Działacze ateistyczni nie stanowią dla niej autorytetu, postrzega ateizm jako prywatną drogę życiową. Niejednoznacznie opisuje znaczenie jakie ma dla niej ateizm. Z jednej strony stwierdza, że jest uczciwsza i szczęśliwsza jako ateistka i nikogo nie obarcza swoimi problemami. Z drugiej strony wspomina o potrzebie opieki i uczuciu obciążenia pełną odpowiedzialnością za swoje życie.

W trakcie trwania życia badanej zaszło wiele zmian pod kątem różnych komponent jej postawy wobec bólu. Gdy badana była dzieckiem na jej komponentę behawioralną składała się silna pretensja do boga za doświadczany przez nią ból. Teraz, jako ateistka, wini za niego wyłącznie siebie, a nawet można odnieść wrażenie, że przypisuje sobie zbyt dużą za niego odpowiedzialność. Ona jednak traktuje to pozytywnie, uważa, że jest samodzielna i odpowiedzialna za własne zdrowie. Ogromna zmiana zaszło w kwestii komponenty emocjonalno-motywacyjnej. Jako dziecko odczuwała bardzo silny lęk, agresję i nieporadność. Przyzwyczajenie sprawiło, że ból stał się jej zupełnie obojętny. Aktualnie nie wywołuje on w niej żadnych emocji. Także wzorce behawioralne uległy zmianie. Jako dziecko starała się jak najlepiej zrozumieć i poznać ludzkie ciało z myślą, że jeżeli dokładnie opisze swój ból to będzie mogła otrzymać lepszą pomoc. Ból budził w niej wtedy poznawczą fascynację. To podejście zapoczątkowała jej fascynację ciałem, ale także potęgowało ból ze względu na większa na nim koncentrację. Również jako młoda osoba miała przekonanie, że jeżeli odczuwa ból to musi odpoczywać i rezygnować z aktywności do momentu kiedy on się nie skończy. Z czasem zaczęła podchodzić do bólu z większą akceptacją i nauczyła się podejmować aktywność pomimo jego obecności.

1.10 ateizm

Ponieważ grupa ateistów jest zróżnicowana, a przedstawiona przeze mnie wcześniej teoria może nie być adekwatna wobec konkretnych przeżyć tych osób spróbuję odtworzyć pewne cechy wspólne indywidualnych doświadczeń moich badanych. W tym celu opiszę pięć aspektów ich obrazu świata i człowieka: co dla nich znaczy bycie ateistą, jak doszło na przestrzeni ich życia do tego, że uważają się za ateistów, jaki jest ich stosunek do pewnych „autorytetów ateistycznych”, jaki jest ich stosunek do osób wierzących, jak postrzegają relację pomiędzy swoim światopoglądem, a swoją postawą wobec bólu.

Prywatne znaczenie identyfikacji z ateizmem

Badanie przeze mnie ateiści zapytani o stopień identyfikacji z ateizmem na skali do 0 do 10 odpowiadają różnie. Trzy osoby wybrały liczbę 10, jedna 11 (wyżej niż skala), jedna 9. Reszta miała pewne problemy z określeniem czym dokładnie jest światopogląd ateistyczny, a przez to trudno było im stwierdzić jak bardzo się z nim identyfikują.

Ateizm dla moich badanych oprócz zwykłego negatywnego stwierdzenia, że bóg nie istnieje jest również źródłem większej wolności, niezależności i odpowiedzialności. Każdy z nich, w którejś z wypowiedzi wskazuje na to, że jako ateista nic nie musi, może sam określać swoje wartości. Często też wspominają o tym, że brak religii sprawia, że mogą bardziej cieszyć się życiem, nie muszą powstrzymywać swojej seksualności ani bać się piekła. Większość z nich doszukuje się w tej wolności źródła siły, tylko jedna z badanych, Badana 9, mówi o pewnym braku jaki odczuwa ze względu na niemożność oddania się opiece boga. Reszta badanych zdaje się postrzegać taką opiekę jako coś negatywnego.

Wszyscy badani określają swój światopogląd jako naukowy, wielu z nich wyraża jednak sceptycyzm wobec nauki, tzn. świadomość, że twierdzenie teraz udowodnione może zostać obalone w przyszłości. Podstawą ich obrazu człowieka jest teoria ewolucji, człowiek zatem jest jednym ze zwierząt, który w wyniku doboru naturalnego stał się taki jaki jest. W żadnym wypadku nie traktują go jako istotę ważniejszą od jakiegokolwiek innego elementu wszechświata.

Warto jeszcze zatrzymać się nad zaprzeczeniem istnienia boga, ponieważ wśród moich badanych były trzy typy tego zaprzeczenia. Badana 1 i Badana 7 wyrażają stuprocentową pewność, że boga nie ma. Badana 7 dodaje, że w ogóle nie wierzy w żadne siły nadprzyrodzone, a jej brak wiary jest tak silny, że bez żadnego problemu mogłaby spać w domu powszechnie uważanym za nawiedzony. Reszta badanych, z wyjątkiem Badanej 9, wyraża pogląd, że nie tyle bóg na sto procent nie istnieje, ale jest tak mało dowodów na jego istnienie, że w ogóle nie warto się taką ideą zajmować. Osobne podejście prezentuje Badana 9, która teoretycznie również wyraża opinię, że jej niewiara jest oparta na braku dowodów, ale wciąż mówi jak brakuje jej boskiej opieki i że chciałaby żeby bóg swoją opieką udowodnił jej swoje istnienie. Co więcej, gdy mówi o braku dowodów przede wszystkim mówi o braku dowodów na opiekę ze strony stwórcy.

Droga do identyfikacji z ateizmem

Droga do stania się ateistą wyglądała na trzy sposoby. Badana 1, Badany 2, Badany 4, Badany 6, Badana 7 i Badany 8 pochodzili z rodzin w umiarkowany sposób katolickich. Wiara w ich rodzinach była oparta na okrojonym przestrzeganiu tradycji. Osoby te nie odczuwały zbyt silnej więzi z kościołem, a jako nastolatkowie zaczęli postrzegać rożnego rodzaju braki spójności w doktrynie religijnej i to całkowicie przekonało ich do odejścia od wiary. Potem już tylko kwestią indywidualnych doświadczeń było to jak radykalną formę przyjęła ich niechęć do katolicyzmu. W przypadku Badanego 3, Badanego 5 i Badanego 8 wiara była o wiele silniejsza i to pchnęło ich o studiowania Pisma Świętego. Te studia doprowadziły ich do uświadomienia sobie niespójności doktryn religijnych. Ta świadomość była dla nich dużym rozczarowaniem, dlatego przyjęli niechętną postawę wobec kościoła, ale każdy z nich postrzega odejście od wiary jako wyzwalające i polepszające jakość ich życia. Innym przypadkiem jest Badana 9, która jako dziewczynka była bardzo zaangażowana w religię, a jej odejście od wiary było spowodowane rozczarowaniem zachowaniem księdza, który w sposób niezaangażowany podszedł do niej, gdy potrzebowała jego wsparcia, a tym co go odciągało od niesienia pomocy było picie alkoholu z młodzieżą na plebanii. Także brak odpowiedzi i poczucia opieki ze strony boga sprawił, że uznała, że nie ma sensu angażować się ani w boga ani w kościół. Odejście od wiary sprawiło jednak, że jej życie stało się trudniejsze.

Stosunek do „autorytetów ateistycznych”

Podejście moich badanych do pojęcia autorytetu w ogóle jest zróżnicowane, a dalej rozszerza się to na autorytety ateistyczne. Większość z nich mówi, że albo posiada autorytety jedynie w pewnych wąskich dziedzinach, na których te osoby się znają albo, że w ogóle jest przeciwna posiadaniu autorytetów. Jedynie Badana 1 stwierdza, że co prawda nie ma autorytetu, ale uważa, że ludzie potrzebują autorytetów. W zasadzie nie można powiedzieć niczego konkretnego na temat stosunku moich badanych do pisarzy ateistycznych. Część z nich czytała ich książki, cześć nie czytała, części wydaje się, że czytali, ale nie są w stanie przypomnieć sobie szczegółów. Tak samo, część moich badanych zgadza się z poglądami np. Dawkinsa, część się kategorycznie nie zgadza, a część pozostaje wobec nich obojętna. Ważne jest jednak to, ze wszystkie te osoby uważają, czytanie, rozwijanie wiedzy i intelektu za kluczowy element tworzenia swojego światopoglądu. 

Stosunek do osób wierzących

Prawie wszyscy moi badani postrzegają ateizm jako w jakiś sposób lepszy światopogląd niż katolicyzm, czasami wspominają też o innych religiach, ale w większości ateizm porównywany jest to katolicyzmu. Jedynym wyjątkiem jest Badana 9, która postrzega wielu katolików jako hipokrytów, ale gdyby miała podstawy żeby uwierzyć w boga, to ma wrażenie, że zwiększyłoby to jakość jej życia.

Opinia moich badanych o katolicyzmie jest często mocno negatywna. Uważają, że jest on zniewalający, zakłamany, nierzetelny, oparty na strachu i niemoralny. Badana 7 stwierdza nawet, że jej zdaniem ateistyczne małżeństwa są lepsze, ponieważ katolicy nie traktują kobiet z szacunkiem, a ateiści są przyzwyczajeni do równouprawnienia. Szczególnie często spotkałam się z wypowiedziami wskazującymi wywoływanie poczucia winy jako dużą krzywdę wyrządzaną osobom wierzącym przez kościół. Badana 7 mówi też bardzo negatywnie o tym, że chrześcijaństwo tworzy silny kult cierpienia i przez to w Polsce mniej pomaga się osobom w bólu.

Relacja pomiędzy światopoglądem, a postawą wobec bólu

Ponieważ ból w ogóle rzadko bywa obiektem refleksji psychologicznej to tym bardziej zaskakujące dla badanych było pytanie o relacje między ich światopoglądem, a bólem. Część z nich schodziła wtedy na tematykę umierania albo pomocy innym w chorobie. Część osób dostrzegła jednak pewne połączenie. Badany 5 stwierdził, że jako ateista uważa człowieka za mniej istotnego, a przez to jego cierpienie również nie jest takie ważne. Mówi, że pomaga mu się to zdystansować do bólu. Badana 9 jest zdania, że gdyby wierzyła w boga przeżywanie bólu byłoby dla niej łatwiejsze ze względu na jego opiekę i możliwość znalezienia większego sensu w swoim cierpieniu.

1.11 Podsumowanie

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu

Wszyscy badani ateiści jednoznacznie stwierdzają, że jedynym sensem bólu jest jego sens natury biologicznej i adaptacyjnej. Część z nich uważa, że można się czegoś nauczyć przeżywając ból, część z nich zaś nie. Większość badanych uważa ból za problem albo potencjalny problem, ale różnią się już ich odpowiedzi na to, co w bólu stanowi problem. Wszyscy oni uważają, że ból należy możliwie najbardziej niwelować.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy

Sześciu z badanych mówiąc o emocjach łączących się z bólem wskazuje na irytację, złość lub wściekłość. Są to zwykle emocje szybko przemijające. U większości badanych ateistów ból łączy się z wewnętrzną niezgodą.

Behawioralna komponenta postawy

Trudno mówić o jakimś powtarzającym się wzorcu postaw behawioralnych. Cztery osoby wspomniały, że biorą tabletki przeciwbólowe kiedy tylko zaczyna się ból by go uniknąć. Dwie osoby stosują pewne techniki medytacji i dystansowania się wobec bólu.

Dynamika postawy wobec bólu

Trudno znaleźć jakąś ogólną zasadę w kształcie zmian zachodzących w trakcie trwania życia badanych przeze mnie ateistów. Trzy osoby powiedziały, że w dzieciństwie ból był dla nich nienaturalny, teraz zaś postrzegają go jako nieuchronną, normalną i przyczynowo-skutkową część życia.

2 Buddyści

2.1 Badana 10

Na poznawczą komponentę postawy wobec bólu składa się przeświadczenie, że ból nie stanowi problemu, a wręcz że stanowi on zjawisko pozytywne, a nawet lubiane przez badaną. Pozytywem bólu jest jego funkcja informacyjna na temat zaburzeń w organizmie. Badana lubi też stan koncentracji jedynie na podstawowych czynnościach życiowych, który ból wymusza. Przeżywanie bólu oczyszcza jej umysł z myśli, które traktuje jako problematyczne albo niepotrzebne. Przyjemność sprawia jej również stan pojawiający się, gdy ból się kończy. Porównuje go do odrodzenia. Daje jej on możliwość zachwytu nad zwyczajnymi możliwościami swojego ciała. Ból powoduje też wygodniejszą sytuację społeczną. Zmniejsza oczekiwania otoczenia, a także samej badanej wobec siebie. Badana wspomina poród jako sytuację całkowitego wyłączenia myśli i niezwykłego odrodzenia, ale także jako niewykorzystaną okazję. Skorzystała wtedy ze znieczulenia i traktuje to jako rodzaj porażki, ponieważ jest zdania, że mogła wykorzystać ogromny ból łączący się z porodem do zwiększenia jeszcze bardziej tego przeżycia psychicznego. Sądzi, że jej pozytywne nastawienie do bólu związane jest z tym, że każdy dotychczas doznawany przez nią ból mógł zostać zniwelowany poprzez jej konkretne działania np. odpoczynek. Uważa, że ta świadomość możliwego końca bólu ma kluczowe znaczenie. Ból zdaniem badanej ma sens biologiczny, nie ma jednak sensy duchowego ani karmicznego. Sadzi jednak, że dla osoby żyjącej w bólu chronicznym najlepszym rozwiązaniem jest patrzeć na ten ból z takiej perspektywy by znaleźć w nim sens.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu składa się z pewnej sympatii do bólu. W sytuacji porodu odczuwała lęk i znużenie, chociaż zwykle nie czuje lęku przed bólem. Odczuwa jednak lęk przed bólem chronicznym, ponieważ boi się, że mógłby on przytłoczyć ją tak bardzo, że zanikło by jej ja.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu składa się z różnych wzorców zachowań. Najczęściej stosowanym przez badaną wzorcem jest sen, jedzenie i odpoczynek. Rzadko, jedynie w przypadku ważnych zadań, np. konieczności zajęcia się córką, sięga po leki przeciwbólowe. W trakcie porodu skorzystała ze znieczulenia, ale traktuje to jako złą decyzję. Zawsze gdy odczuwa ból stara się przyjąć specyficzną pozycję umysłu. Albo stara się dystansować do bólu i patrzeć na niego z boku albo intensywnie wchodzić w przeżywanie go i nie tworzyć dla niego psychicznego oporu. Czasami jest bliska wyjścia poza ból, co polega na zdystansowaniu się do swojej fizyczności oraz umysłowości, a jedynie skupienie się na oddechu. Opowiadanie o bólu innym ludziom sprawia badanej przyjemność, ale nie ze względu na możliwość poskarżenia się, ale na to, że łamie w ten sposób tabu uniemożliwiające opowiadanie obcym o bólu i cierpieniu.

Badana nie uważa się w pełni za buddystkę. Silnie identyfikuje się z zenem jako sposobem życia, ale nie identyfikuje się z buddyzmem jako religią. Bierze udział w praktykach i samodzielnie medytuje, ale robi to ze względu na własną potrzebę, nie zaś nakaz religijny. Ma również zaufanie do nauk buddyjskich i kiedy ich słucha lub czyta to często do niej trafiają, nie ma pewności czy to znaczy, że stanowią one dla niej autorytet. Rozumie swój buddyzm przede wszystkim jako wiarę w zasadę przyczyny i skutku oraz to, że przy pomocy praktyki można się uwolnić od swoich uwarunkowań.

Badana chętnie i z pewną ekstazą opisuje swoje doświadczenia z bólem. Gdy zadaję pytania o ból zadaje pytanie czy chodzi mi o ból psychiczny, czy fizyczny, a potem sama z siebie dodaje, że jej pozytywne nastawienie do ból tyczy się też nastawienia do negatywnych emocji. A zatem traktuje pojęcie bólu jako równo odnoszące się do psychiki, jak i fizyczności. Komponenty postaw wobec bólu są ze sobą spójne, badana traktuje ból jako zjawisko pozytywne, rzadko odczuwa wobec niego negatywne emocje, a kiedy on się pojawia stara się z niego czerpać jak najwięcej.

2.2 Badana 11

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z pewnego zestawu przekonań. Badana nie traktuje bólu jako problemu, może on sprawiać jej przykrość, gdy uniemożliwia jakąś czynność życiową, ale nie jest to dla niej tak ważne. Ból stanowi źródło nauki zarówno fizycznej jak i duchowej. Nauka fizyczna polega na wiedzy na temat tego czego nie należy robić, duchowa zaś jest szersza. Ból daje umiejętność nieuciekania przed swoją sytuacją, pokorę i empatię. Powoduje o większą obecność „tu i teraz” oraz skłania do większego kontaktu z ciałem. Sensem bólu jest jego znaczenie biologiczne, ale również to, czego można się od niego nauczyć. Ból jest stanem umysłu i można go zmieniać przy pomocy nastawienia, ale też często zdarza się, że jest on odmienny od oczekiwań, np. w pewnym momencie narastania nagle znika. Obawa, lęk i chęć ucieczki mogą potęgować ból, zaś akceptacja zmniejszać. Dlatego też badana uważa, że w przyszłości najlepszą metodą radzenia sobie z bólem byłoby maksymalne wejście w ból i doświadczanie go tak mocno jak tylko się da, bierze jednak pod uwagę, że ból mógłby być tak silny, że leki przeciwbólowe stałby się koniecznością.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu zmieniała się na przestrzeni życia badanej. Aktualnie ma ona dla niego dużo akceptacji i odczuwa spokój w jego obliczu.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu składa się z pewnej liczby wzorców zachowań. Przede wszystkim badana próbuje się dowiedzieć co stanowi przyczynę bólu i jak można jej zaradzić. Gdy podejmie koniecznie kroki akceptuje istnienie bólu i funkcjonuje wraz z nim, doświadczając go intensywnie. Jest to podobne do praktyki medytacyjnej. Sprawia to, że ból staje się pełniejszy i silniejszy, ale także bliższy. Czuje ból, ale nie czuje oporu wobec niego ani strachu. Badana bardzo rzadko sięga po leki przeciwbólowe, jedynie gdy życie wymaga od niej aktywności w sposób konieczny. Uważa leki za szkodliwe, ale również nie chce wytłumiać żadnych doznań.

Dynamika postaw wobec bólu objawia się we wszystkich trzech komponentach. Gdy badana zaczęła praktykować medytację zaczęła bardziej akceptować ból i próbować się z nim zaprzyjaźnić.  W dzieciństwie ból budził w niej uczucie skrzywdzenia, później jako nastolatka zaczęła bać się tego co może być przyczyną bólu, zastanawiała się czy nie ma żadnej nieuleczalnej choroby. Z drugiej zaś strony ból często sprawiał jej radość, ponieważ mógł ją uchronić przed pójściem do szkoły. Pod kątem komponenty behawioralnej również uległy zmianie wzorce zachowań badanej. Zanim została buddystką starała się zabijać czas różnymi czynnościami tak by odwrócić uwagę od bólu, teraz stara się być obecna w swoim odczuwaniu bólu.

Badana długi czas w sowim życiu nie chciała określać siebie jako buddystki, ale ponieważ coraz więcej uczestniczy w praktykach i nauki coraz bardziej do niej trafiają to uważa to za trafne określenie. Identyfikuje się z buddyzmem na 8 ze skali dziesięciostopniowej. Ważne jest dla niej jednak by buddyzm stanowił jej życie, nie zas tylko etykietkę. Nauczyciele buddyjscy stanowią dla badanej autorytety, ale głównie wynika to z tego, że najpierw zgadza się z tym co mówią, a potem uznaje ich za autorytet. Przyjmuje, że nauki buddyjskie mogą się mylić, nie są one dla niej dogmatem. Jej doświadczenie życiowe mówi jej, że wiele tych nauk sprawdza się w codziennym życiu. Badana często bierze udział w praktykach, prawie codziennie medytuje sama, raz na dwa tygodnie wspólnie z sanghą, raz na miesiąc bierze udział w dłuższej medytacji. Nie widzi zbyt dużych różnic między postawami osób różnych wyznań, dostrzega za to zmiany jakie praktyka buddyjska wprowadziła w jej życie, spotęgowała jej samoświadomość, uświadomiła prawo karmy, zwiększyła życzliwość dla innych ludzi, dała poczucie jedności z wszechświatem. Jako buddystka bardziej akceptuje ból i robi z niego część swojej praktyki.

Badana uważa, że jej aktualna postawa wobec bólu jest silnie spowodowana doświadczeniami podczas praktyki buddyjskiej. Trzy komponenty jej postawy są ze sobą spójne. Ciekawe jest to, że pyta się mnie podczas wywiady czy moje pytania tyczą się bólu fizycznego, czy psychicznego, tak więc słowo ból w jej rozumieniu odnosi się do obu tych sfer.

2.3 Badany 12

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu jest zdaniem badanego silnie uwarunkowana wykonywanym przez niego zawodem, jest on pielęgniarzem na oddziale anestezjologii. Jest on zdania, że ból należy niwelować jak najbardziej się da i najlepiej jest to robić farmakologicznie. Uważa, że przy obecnym poziomie medycyny każdy ból może zostać przynajmniej znacznie zmniejszony. Nie uważa by stosowanie metod psychologicznych lub medytacji w celu niwelowania bólu mogło dać jakieś istotne efekty. W przyszłości również chciałby radzić sobie z bólem przy pomocy farmakologii. Pomimo poglądu, że ból należy niwelować badany uważa też, że całkowita ucieczka od bólu jest niewłaściwa. Lęk przed najmniejszym nawet bólem kojarzy mu się z zawodowymi doświadczeniami z narkomanami. Łączy te dwie cechy ze sobą. Ból ma sens biologiczny, a zastanawianie się nad jego sensem duchowym jest pozbawione wartości, lepiej jest go niwelować. W małych dawkach ból może dawać siłę psychiczną, ale badany negatywnie wyraża się o osobach, które uznają, że od bólu można się czegoś nauczyć.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu jest nadzwyczaj uboga. Badany jest w stanie przypomnieć sobie poczucie bezradności wobec bólu z dzieciństwa, ale aktualnie nie wydaje mu się żeby ból budził w nim jakiekolwiek emocje.

Behawioralna postawa wobec bólu składa się z dość jednolitych wzorców zachowań. Badany zawsze ma w plecaku leki przeciwbólowe i sięga po nie zanim ból jeszcze się rozwinie.  Korzysta z bardzo silnych środków przeciwbólowych, mimo świadomości ich możliwych skutków ubocznych. U dentysty zawsze korzysta ze znieczulenia. Sam w swojej praktyce pielęgniarskiej również podaje pacjentom dużo leków przeciwbólowych, łamiąc nawet lekko zasady. Uważa, że lekceważenie bólu pacjenta jest poważnym błędem.

Badany praktykuje buddyzm ponieważ chce osiągnąć samodzielnie stan, który kiedyś osiągnął budda. Buddyzm dla niego jest nauką o nietrwałości świata i możliwości osiągnięcia kontroli nad swoim umysłem. Na skali dziesięciostopniowej deklaruje identyfikację z buddyzmem na 7. Bardziej jednak od nauk dotyczących właściwego życia interesuje go instrukcja osiągnięcia stanu buddy. Natknął się na buddyzm już jako nastolatek ze względy na swojego nauczyciela z liceum oraz zainteresowanie sztukami walki. Wcześniej był katolikiem ze względy na wychowanie, ale wiara ta nie była dla niego zbyt ważna. Później przypadkowo trafił na wykład nauczyciela buddyjskiego, którego nauki wydały mu się bardzo prawdziwe. Nauczyciele buddyjscy stanowią dla niego autorytety, ale nie zawsze rozumie ich nauki. W ogóle stwierdza, że choć nauki buddyjskie często mu się nie podobają to przeczuwa, że są prawdziwe. Badany medytuje codziennie, stara się też utrzymywać umysł medytacyjny w zwykłych sytuacjach życiowych. Nie udaje mu się to, ale wciąż próbuje.

Dynamika postawy wobec bólu objawia się zwiększeniem dystansu do bólu wraz z wiekiem. Ciekawe jest także to, że badany pamięta uczucia wobec bólu z okresu dzieciństwa nie jest jednak w stanie określić swoich aktualnych emocji wobec niego. Innym elementem wywiadu, na który warto zwrócić uwagę jest to, że badany kilkukrotnie odmawia opisania tego jakie problemy konkretnie zdrowotne powodowały ból na różnych etapach jego życia. 

2.4 Badana 13

Na poznawczą komponentę postaw składa się pewna liczba przekonań. Ból dla badanej stanowi problem i stanowił go od dziecka. Badana dokonuje wyraźnego rozróżnienia na ból ostry i ból przewlekły. Ból ostry, choć silniejszy nie stanowi problemu, za to był ostry problem stanowi. Badana doświadczyła obu typów bólu. Od dzieciństwa cierpi na nawracające infekcje pęcherza, doświadczyła również poważnego zranienia nogi oraz ręki szkłem, które powodowały silny ból i czasowe unieruchomienie kończyny. Ból związany z infekcjami pęcherza nie jest zbyt intensywny, ale stanowi dla badanej bardzo duży problem, wynika on z kilku kwestii. Schorzenie ingeruje w jej strefę intymną, a ból znajduje się w centrum ciała, co powoduje silną identyfikację z nim. Nie jest ona w stanie przewidzieć czasu trwania i przebiegu choroby, nie wie także jakie lekarstwo może być skuteczne, co powoduje, że nie może przyjąć postawy akceptacji wobec tego bólu. Boi się, że taka akceptacja spowodowałaby niewyleczenie, mimo istniejącej możliwości. Z drugiej strony brak akceptacji powoduje silny dyskomfort psychiczny. Musi też ona rezygnować z wielu lubianych aktywności takich jak taniec, czy seks i nie wie kiedy będzie mogła do nich wrócić. Ból przewlekły łączy się również z nierozumieniem społecznym. Badana ma uczucie, że nie może podjąć rozmowy na ten temat, a ludzie nie rozumieją jej silnego dyskomfort psychicznego. Trudno też im pojąć, że zwyczajna infekcja może być trudna do wyleczenia i chroniczna. W przypadku uszkodzeń nogi i ręki ból był o wiele silniejszy, szczególnie, że badana przeszła oczyszczanie rany i zszywanie ścięgna bez znieczulenia. Uważa jedna, że wolałaby kilkukrotnie przeżyć coś takiego niż chroniczną infekcję pęcherza. Ból ostry jest dla niej zrozumiały. Wie z czego się bierze, co należy z nim zrobić i kiedy zniknie, co powoduje umiejętność zdystansowania się do niego psychicznie. Ból ma dla badanej sens jedynie natury biologicznej. W małych dawkach może on dać możliwość skupienia się na rzeczach najważniejszych, co w rozumieniu badanej oznacza rozwój duchowy. Można również nauczyć się czegoś na temat własnej natury, gdy doświadcza się bólu, o tym jak odbiera się pewne rzeczy, czym jest przyjemność, nieprzyjemność, legnięcie, odpychanie. W doświadczeniach badanej przyjrzenie się negatywnym doznaniom, w tym bólowi, powoduje „rozlanie się ich”, czyli rozłożenia na składowe, neutralne stany. Ma wrażenie, że gdyby wgłębiła się w gdyby wgłębiła się w ból odpowiednio to okazałoby się, że bólu w ogóle nie ma. W ogóle to co traktujemy jako pozytywne lub negatywne jest kwestią przyzwyczajenia, tak samo jest też z bólem. Pozbycie się uprzedzeń może spowodować, że ból stałby się jedynie neutralnym doznaniem. Czasami udaje jej się osiągnąć ten stan w przypadku bólu pęcherza, ale bardzo rzadko. Gdy pytam o możliwe pozytywy płynące z bólu mówi, że powoduje on większą opiekę ze strony ludzi, ale nie działa to w przypadku najdotkliwszego dla niej bólu pęcherza, a także ta opieka ma dla niej za małą wartość by była warta bólu. Uważa, że praktyka buddyjska mocno wpływa na jej doznawanie bólu. Stan umysły, którego używała mając rozciętą nogę był właśnie zaczerpnięty z medytacji. Sądzi, że praktyka daje jej dystans i siłę i gdyby nie miała wsparcia ze strony filozofii buddyjskiej zupełnie by się załamała. Ważna jest dla niej szlachetna prawda o tym, że życie jest cierpieniem. Sprawia, że traktuje ona swoją chorobę jako bardziej naturalną. Czasami myśli nawet, że ból i choroba mogą jej pomóc w praktyce i w szybszym wyrwaniu się z samsary.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu ma strukturę sinusoidalną. Na zmiany badana odczuwa optymizm i rezygnację. Optymizm jest to nadzieja na wyleczenie, rezygnacja zaś objawia się przede wszystkim strachem przed długotrwałością bólu i jego opornością na leczenie. Jest to jednak postawa dotycząca bólu przewlekłego. W przypadku bólu ostrego badana nie przeżywa zbyt silnych emocji, nie są to też emocje negatywne.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu przejawia się pewną liczbą wzorców zachowań zależnych od sytuacji i typu bólu. Badana wyraźnie odróżnia swoje zachowania w sytuacji bólu ostrego i przewlekłego. W przypadku bólu ostrego stosuje metodę psychologiczną, którą określa jako „rekonstrukcję bólu”. Polega ona na rozkładzie doznania bólu na czynniki pierwsze tak, że w efekcie staje się on sumą neutralnych doznań. Taktyka ta pomogła jej bez negatywnych emocji przeżyć bardzo bolesne oczyszczanie rany na nodze. Wymaga ona wiedzy na temat tego kiedy dokładnie ból się pojawia, a także świadomości, że i kiedy się skończy. Zupełnie inna jest jej reakcja na ból pęcherza. Staje się wtedy mniej aktywna, rozgrzewa ciało, dużo leży i dużo śpi. Z jednej strony chciałaby się zająć czymś co oderwałoby jej myśli od bólu, z drugiej strony ból zniechęca ja do aktywności. Czasami stosuje również medytację. Ma ona różny skutek, gdy ból jest słaby pomaga, jednak gdy jest silny konfrontowanie się z nim staje się zbyt trudne. Gdy pytam ją na czym dokładnie polega taka medytacja, mówi że jest to skontaktowanie się ze sowim ciałem i emocjami tu i teraz. Jednak, gdy ból jest silny bycie z nim tu i teraz jest bardzo trudne i wtedy tego nie próbuje. Uważa jednak, że mogłoby to być skuteczne, tylko że na razie nie czyje się na to gotowa. Opisuje jedno wydarzenie kiedy miała świadomość bólu pęcherza i jej to nie przeszkadzało. Był to splot pewnych okoliczności, malowała wtedy obraz i słuchała wykładów buddyjskich z nagrania. Doszła wtedy do wniosku, że ten ból ma swoje dobre strony, bo powoduje większą uważność i skłania do skupienia na tym co najważniejsze. Bardzo rzadko mówi o bólu, ponieważ czuje się nie zrozumiana. Ostre bóle, traktowane przez ludzi jako poważne nie sprawiają jej problemu, zaś ból pęcherza przez to, że jest słabszy nie wywołuje współczucia. Ma też wrażenie, że w ogóle nie ma przyzwolenia w społeczeństwie na mówienie o bólu. Bardzo rzadko sięga po leki przeciwbólowe, ponieważ traktuje ból jako ważny sygnał z organizmu. Wyjątkiem były bolesne miesiączki, które doskwierały jej przez wiele lat. Jednak, gdy zaczęła stosować regularną relaksację, a później medytacje buddyjskie bóle miesiączkowe całkowicie jej przeszły. Badana niechętnie myśli o przyszłym radzeniu sobie z bólem, nie che snuć planów, ma po prostu nadzieję, że przyszłość będzie lepsza niż teraźniejszość. 

Dynamika postawy wobec bólu objawia się we wszystkich jej trzech komponentach. Badana ma wrażenie, że ból stał się dla niej trudniejszy z wiekiem. Poddaje go silniejszej analizie, co powoduje większy strach. Jako dziecko miała mniejszą tolerancję na ból, ale był on dla niej prosty. Powodował wtedy inne emocje niż teraz. Badana przede wszystkim opisuje je jako bardzo silna niezgodę wewnętrzną. Uważa, że by poczuć jakąkolwiek emocję trzeba najpierw mieć na to wewnętrzną zgodę. Z perspektywy psychologa nie można zaklasyfikować niezgody jako emocji, jest ona jednak składową emocjonalno-motywacyjnej komponenty postaw. Jako dziecko odczuwała również większy lęk przed bólem związanym z badaniami lekarskimi. Z wiekiem oprócz samego doznania zaczęła odczuwać dyskomfort psychiczny. Zaczęła się zastanawiać dlaczego ból ją spotyka i ja długo będzie trwał. Opisywane zmiany tyczą się jednak jedynie bólu chronicznego. Zmienił się również wzorzec zachowań badanej. Jak dziecko Badana 13 starała się możliwie najbardziej unikać wszelkich sytuacji związanych z badaniami lekarskimi, bardzo płakała idąc do lekarza, gdy lekarka przychodziła do domu chowała się do szafy. Trzeba zaznaczyć, że w jej przypadku badania lekarskie zarówno łączyły się z bólem, np. cewnikowaniem, jak i zaburzeniem intymności. Badana jest zdania, że dynamika postawy wobec bólu zachodziła dwukierunkowo. Jej sytuacja wpływała na postawę, ale również ból wpływał na nią i jej sytuację. Uważa, że w wyniku licznych doświadczeń bólowych stała się bardziej wytrzymała fizycznie na ból, ale niekoniecznie psychicznie. Ma wrażenie, że zmiany światopoglądu religijnego były połączone z jej doświadczeniami bólowymi. Rezygnacja z wiary w boga była między innymi wywołana była jej trudnymi doświadczeniami z infekcjami pęcherza. Miała wtedy wrażenie, że gdyby bóg istniał to nie pozwoliłby na coś takiego. Później cierpienie, którego doznawała, gdy infekcje pęcherza powróciły skłoniły ją w stronę praktyki buddyjskiej, praktyka buddyjska sprawiła zaś, że nauczyła się lepiej sobie radzić z bólem.

Badana nie czuje się pewnie określając siebie jako buddystka. Z jednej strony bardzo zgadza się i identyfikuje z naukami buddyjskimi, z drugiej zaś nie czuje by praktykowała właściwie i miała prawo określać się jako buddystka. Buddyzm oznacza dla niej, że stawia sobie w życiu bardzo cele osiągnięcia nirwany i pomagania innym istotom. Stanowi on drogę rozwoju duchowego. Badana wychowała się w rodzinie katolickiej, ale pod wpływem zainteresowania naukami ścisłymi stała się ateistką. Uważała wtedy, że nauka i religia muszą się wykluczać, teraz po różnych doświadczeniach zmieniła zdanie. W ogóle odkryła, że jej opinie ulegają zmianie i nie należy się do nich przywiązywać. Zainteresowanie buddyzmem zaczęło się stopniowo w liceum, jako studentka zaczęła przychodzić na medytacje i po jakimś czasie odkryła w niej duży pożytek dla swojego życia w postaci czerpanej z medytacji siły wewnętrznej. Badana raz w tygodniu bierze udział w medytacji grupowej, a raz lub dwa razy miesiącu w dłuższej medytacji. Stara się medytować samodzielnie, ale to jest dla niej trudniejsze. Badana stara się nie tworzyć opinii o innych wyznaniach, ponieważ wie jak często jej opinie w życiu ulegały zmianie.

Komponenty postaw wobec bólu są ze sobą spójne, istnieją w nich jednak pewne luki. Biorąc pod uwagę bogatą komponentę poznawczą i behawioralną można być zaskoczonym dość uboga komponentą emocjonalno-motywacyjną.

2.5 Badana 14

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z serii przekonań. Badana uważa ból za problem, choć nie stanowi on problemu w jej życiu. Esencją tego problemu jest zmuszanie człowieka do koncentracji na bólu, pochłanianie go, zniechęcanie do radzenia sobie i przybliżanie lęku przed śmiercią. Przede wszystkim nie koncentruje się ona na bólu ani go nie pamięta. Łączy to z trzyletnim odosobnieniem medytacyjnym, w którym brała udział. Mówi, że doświadczenie to sprawiło, że bardzo wiele wspomnień negatywnych przeżyć wciąż funkcjonuje w jej głowie, ale ona nie jest już z nimi związana emocjonalnie i nie definiują one jej osoby. Sądzi, że tak samo jest z bólem. Została oczyszczona ze związku z bólem podczas tego odosobnienia. Ból psychiczny i fizyczny uważa za bardzo zbliżone doświadczenia, oba są tylko stanami umysłu i od obu z nich można się wyzwolić w taki sam sposób. Poprzez wyzwolenie badana rozumie oderwanie emocjonalne, ale także całkowite zaprzestanie odczuwania bólu. Doświadczyła ona tego podczas medytacji, opiszę to doświadczenie zajmując się behawioralną komponentą jej postawy. Ból ma sens biologiczny i informacyjny, badana rozważa również to czy może on pomóc w docenieniu życia, nie jest jednak w stanie w pełni rozstrzygnąć tej kwestii. 

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu jest zdaniem badanej zupełnie pusta w wyniku praktyk medytacyjnych. Badana nie odczuwa żadnych emocji w związku z bólem.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu składa się z pewnej liczby wzorców zachowań. Badana stara się nie korzystać z leków przeciwbólowych, ponieważ uważa je za szkodliwe, a niewielki ból jest dla niej dobrą okazją na przygotowanie do bólów dużych. Badana  nie przeżywała naprawdę silnych bólów oprócz jednej sytuacji. Bardzo silny ból został wywołany menstruacją. Był on tak silny, że badana nie była w stanie go zignorować, nie spała całą noc, a żaden lek nie mógł go uśmierzyć. Nie wiedząc co zrobić spróbowała odnieść się do swojej wiedzy psychologicznej oraz medytacyjne. Wiedzę o psychologii czerpała z książki o radzeniu sobie z bólem, której tytułu nie pamięta, zaś wiedzę o medytacji przeciwbólowej z książki „uzdrawiające medytacja” autorstwa Tulku Thondupa. Wspomnienie to jest dość dawne i zatarte, więc jedyne co mi umiała opowiedzieć o tej medytacji to to, że „patrzyła w ten ból” oraz wizualizowała sobie światło w bolesnym miejscu. Efekt medytacji był dla niej szokujący. Ból przeszedł całkowicie z chwili na chwilę. Jedyne słowo, którym potrafiła określić swoje uczucia to „szok” i „szokujące”. Szok wynikał z tego, że nie spodziewała się, że umysł może mieć taką władzę nad ciałem. Te uczucia były dla niej tak trudne, że natychmiast przerwała medytację, a ból powrócił. Jednak wolała pozostać w doświadczeniu bólu, niż dalej ją kontynuować. Nigdy później nie przydarzył jej się tak silny ból, ale też zbytnio poruszyło ją to doświadczenie by chciała ponawiać tę próbę. Myśląc jednak o możliwym przyszłym bólu mówi, że mogłaby wrócić do tego doświadczenia i wykorzystać go do eksperymentów nad własnym umysłem.

Dynamika postawy wobec bólu objawia się przede wszystkim w przypadku komponenty emocjonalno-motywacyjnej. W wyniku trzyletniego odosobnienia medytacyjnego badana przestała odczuwać jakiekolwiek emocje w związku z bólem, pamięta zaś, że wcześniej łączył się on ze strachem.

Buddyzm jest dla badanej filozofią życiową dotyczącą właściwego życia dla siebie i innych. Trudno jej powiedzieć czy się identyfikuje z buddyzmem, choć trzeba dodać, że badana pełni funkcję nauczycielki w społeczności buddyjskiej. Ufa naukom buddyjskim, ale te nauki, których nie doświadczyła np. reinkarnacja przyjmuje, że nie jest to pewne i nie są one dla niej tak ważne. Zasady, które jest w stanie sprawdzić i które działają jej zdaniem to np. prawo przyczyny i skutku. Nauczycieli traktuje jako drogowskazy. Uważa, ze wszyscy ludzie są równi bez względu na wyznawaną religię są między ludźmi jednak pewne różnice.. Buddyzm jej zdaniem tworzy świadomość przemijania i brak przywiązania do rzeczy materialnych. Badana jako młoda dziewczyna była ateistką o racjonalistką, ale pewnego dnia doświadczyła medytacji. Doświadczenie to skłoniło ją do wielu refleksji na temat ludzkiego umysłu one zaś pchnęły ją w stronę praktyki buddyjskiej. Badana codziennie medytuje samodzielnie, raz w tygodniu zaś bierze udział we wspólnej praktyce.

Komponenty postaw wobec bólu są ze sobą spójne. Badana jest bardzo zdystansowana do bólu, nie stosuje prawie żadnych metod zaradczych, ale też nie doświadcza bólu. Traktuje go bardziej jako okazję do obserwacji swojego umysłu. Postawę taką przypisuje medytacji.

2.6- Badany 15

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z serii przekonań. Badany nie uważa bólu samego w sobie za problem, za to związane z nim myśli, uczucie dyskomfortu, lęk, brak akceptacji i stawiany mu opór mogą być problemem. Uważa on, że można takiego oporu nie stawiać i wtedy ból problemem nie będzie. On sam jednak często odczuwał dyskomfort psychiczny związany z bólem. Badany wyraźnie odróżnia od siebie ból ostry i ból przewlekły. Ból przewlekły tworzy przede wszystkim niewygodę, ale też negatywne myślenie np. że całe życie boli, albo że kiedyś będzie bolało jeszcze bardziej. Poza tym ból stanowi przypomnienie o tym, że życie nierozerwalnie połączone jest z cierpieniem, a to nie zawsze łatwo zaakceptować. Przy bólu przewlekłym człowiek ma wybór jaką postawę umysłu przyjmie wobec niego i w ten sposób może zrobić z niego problem lub zaakceptować go i nie robić z niego problemu. Dla badanego istotna jest też wiedza o tym skąd bierze się ból, sprawia ona, że staje się on mniej problematyczny. Ból może mieć sens. Nie jest on pewien czy ma sens biologiczny,  ponieważ spotykał się z sytuacjami bólu bez przyczyny oraz takimi kiedy ból powinien się pojawić, a się nie pojawiał. Uważa, że poznawaniu bólu może towarzyszyć większe zrozumienie życia. Dobre potraktowanie go może pomóc empatyzować z innymi, otworzyć się na nich, mieć dla nich więcej miłości i życzliwości. Kiedy odczuwał ból takie możliwości się w nim zwiększały, czym bardziej się od niego oddalał tym bardziej odchodziły. Czasami zdarza mu się żałować tego stanu, bo empatia wydaje mu się ważniejsza niż życie bez bólu. Stan tej empatii i życzliwości do innych wydaje mu się możliwie najwartościowszą rzeczą w życiu.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu składa się ze zmiennych emocji, które zależą od aktualnego stanu psychicznego badanego. Czasami odczuwa lęk, czasami uczucie, że życie jest trudne, czasami poczucie życzliwości i miłości do innych.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu składa się z różnych wzorców zachowań. Badany ma umiejętność znoszenia trudnych doświadczeń jako stanu naturalnego, tyczy się to również bólu, ale jedynie ostrego. Przyjmuje wtedy postawę polegającą na akceptacji bólu, wyrażania go fizycznie np. sycząc albo płacząc, ale bez oporu psychicznego ani wzywania czyjejś pomocy. Staje się on wtedy bardziej wrażliwy na cierpienie innych i bardziej uważnie sprawdza, czy ktoś dookoła niego nie potrzebuje pomocy. Ból przewlekły wymagał od niego długiej nauki. Przez lata wywoływał on dyskomfort, mimo że wcale nie był silny. Jego również nauczył się akceptować i nie stawiać mu oporu wewnętrznego. Czasami udaje mu się go potraktować jako przyjaciela, co oznacza, że przygląda mu się uważnie, akceptuje go i odkrywa, że ból składa się z bardzo wielu doznań i jedynie opór psychiczny sprawia, że stanowi on problem. Czasami udaje mu się na tyle go zaakceptować by nie stawiać oporu psychicznego i nie mieć z nim problemu. W przyszłości badany starałby się zniwelować ból, potraktowałby sytuację zadaniowo, trudniej byłoby gdyby ból był niemożliwy do uśmierzenia. Wtedy chciałby go zaakceptować i otworzyć się dzięki niemu, ale nie wie czy potrafiłby to zrobić.

Dynamika postaw wobec bólu działała dwukierunkowo. Zmieniała się postawa badanego wobec bólu, ale także ból zmieniał jego. Jako dziecko nie stawiał bólowi oporu, dlatego nie był on wtedy problemem i nie budził w nim żadnych emocji, potem zaczął stawiać mu opór i zaczął mieć z nim problem. Zawsze, gdy się pojawiał otwierał go i dawał mu większą możliwość życzliwego podejścia do ludzi. Praktyka buddyjska sprawiła, że zaczął traktować ból jako naturalną część życia, zauważył, że przydarza się on wszystkim. Odmienne stany świadomości, których doświadczył podczas palenia marihuany oraz rebirthingu sprawiły, że mocniej uświadomił sobie, że ból może być tylko stanem umysłu, od którego można się oddzielić jeśli się chce.

Badany nie traktuje identyfikacji z buddyzmem jako pozytywnego określenia. Chciałby żyć odpowiednio, ale bez etykietowania siebie. Dąży do tego żeby urzeczywistnić buddyzm, ale nie identyfikować się z nim. Aktualnie uważa, że urzeczywistnia buddyzm na 0,001 na sali dziesięciostopniowej, co traktuje jako sukces. Medytacja buddyjska daje mu większą otwartość i zrozumienie siebie. Badany natrafił na buddyzm, gdy zaczął mieć pewne problemy w życiu. Na studiach był działaczem opozycji i prowadził życie rewolucjonisty. Gdy to się skończyło zaczął mieć uczucie pustki, co pchnęło go w stronę buddyzmu jako narzędzia do przejęcia kontroli nad sowim umysłem. Nie traktuje nauczycieli buddyjskich jako autorytetów. Ufa naukom uniwersalnym dla buddyzmu nie traktuje ich jednak jako dogmatów i jest otwarty na samodzielne doświadczenie i sprawdzenie pewnych faktów. Uważa, że buddyzm odróżnia go w pewien sposób od ludzi innych wyznań, przede wszystkim mniej ceni kwestie materialne i bardziej koncentruje się na swoim wnętrzu oraz ”tu i teraz”.

Komponenty postawy wobec bólu są spójne, wszystkie mają silne powiązanie z przekonaniem, że ból jak taki nie jest problemem, problem sprawia powiązany z nim stan umysłu.

2.7 Badany 16

Poznawcza komponenta wobec bólu składa się z serii przekonań. Ból stanowi problem i badany nie jest w stanie rozłożyć tego problemu na czynniki pierwsze. Problemem jest „że boli”. Nie każdy ból jest jednak problemem, przykładem bólu nieproblematycznego jest ból kolan podczas medytacji. Badany doświadczył licznych chorób, które nie tylko łączyły się z dużym bólem, ale też z zagrożeniem życia i długotrwałym uniemożliwieniem funkcjonowania. Po dłuższym czasie choroby doświadczył sposobu myślenia, że cierpienie, w tym ból, jest czymś naturalnym. Ma to zarówno strony pozytywne jak i negatywne. Powoduje większe zwrócenie do wewnątrz, ponieważ osobie w takiej sytuacji trudno jest dzielić radości otoczenia i zaczyna szukać radości w sobie. Jest to rodzaj głębszego stanu duchowego. Stan ten może być urzekający i człowiek może nie chcieć wracać do realiów życia codziennego. Ma on jednak też wady, przede wszystkim nie pozwala dawać szczęścia innym, co dla badanego jest powodem, dla którego należy zostawić taki stan za sobą. W stanie bólu łatwo jest też myśleć jedynie o bólu i najlepiej pamiętać ból. Aktualnie badany zauważa, że coraz lepiej pamięta rzeczy radosne, a ból coraz gorzej. Uważa to za zmianę pozytywną, choć jak powiedział wcześniej ten smutek związany z bólem ma również wyjątkowy wydźwięk duchowy. Ból uczy w ten sposób patrzenia do wnętrza siebie. Badany doświadczył w życiu również innych sytuacji, w których ból miał dla niego wydźwięk pozytywny. Z powodu choroby, jako nastolatek, doświadczał długich okresów izolacji. Delikatny ból, wywołany parzeniem ręki nad świeczką, był dla niego najintensywniejszym doświadczanym bodźcem i dawał świadomość, że wciąż może czuć. Pewnym pozytywem czerpanym z bólu może być też kontrast ze stanem braku bólu. Badany stawia sugestię, że może to pozwala nam czerpać pełną satysfakcję z życia. W ogóle uważa, że bólowi można przypisywać różną wartość w wyniku różnego wychowania. Polską kulturę postrzega jako gloryfikującą ból i ocenia to bardzo negatywnie.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta bólu jest dla badanego trudna do opisania. Mówi o towarzyszących bólowi cierpieniu i strachu. Kategorycznie nie chce on odczuwać bólu, pomimo wcześniej wspominanych możliwych pozytywów.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu składa się z różnorakich wzorców zachowań. Ze względu na dotychczasowe problemy zdrowotne badany traktuje nawet najmniejszy ból jako sygnał alarmowy i od razu udaje się po poradę lekarską. Zdrowie stało się dla niego jedną z centralnych wartości, gdy czuje ból zawsze stara się odpoczywać nawet kosztem innych bardziej atrakcyjnych aktywności. Nie bierze leków przeciwbólowych, ze względu na ich negatywne skutki zdrowotne. W codzienny życiu najczęściej stara się odwracać od bólu uwagę. Chce wyjść z roli osoby chorej i dlatego nie opowiada innym o swoim bólu. Stara się o nim nie myśleć, nie wspominać swojej choroby, bardziej skupiać się na rzeczach, które go cieszą i są powiązane ze zdrowiem. Bardzo pomocna jest w tym bliskość osób, które kocha. Mówi, że gdy odwraca uwagę od bólu to w jego głowie on cały czas funkcjonuje, ale tak jakby jednocześnie o nim zapominał. Badany opisuje pewne metody opanowania bólu oparte na medytacji. Opisuje w tym celu historię jednej z poważniejszych chorób jaka mu się przytrafiła. Wspomina, że poczuł się bardzo źle jadąc autobusem do lekarza. Towarzyszył temu silny ból. Inni pasażerowie chcieli wezwać karetkę pogotowia, ale on wiedział, że musi trafić do lekarza znającego historię jego choroby, więc musi jakoś dojechać do przychodni. Wszedł wtedy w stan zbliżony do medytacji, odczuwał ból, ale był w stanie zdystansować się do niego i robić wszystkie rzeczy konieczne by dostać się do odpowiedniego lekarza. W następstwie tej sytuacji leżał później w szpitalu z zagrożeniem życia, przebywał tam w ciągłym stanie bólu, ale miał poczucie wewnętrznej kompletności. Nie umie wyjaśnić jak to osiągnął, ale dodaje, że lekarze nie poinformowali go wtedy, że grozi mu śmierć, więc może inaczej byłoby gdyby był tego świadomy. W przyszłości przede wszystkim chciałby omijać ból. Wie, że nie należy pochodzić do bólu w sposób lękowy, bo wtedy lęk tworzy więcej cierpienia niż sam ból. Człowiek zamyka się na różne doświadczenia ze względu na lęk. Sądzi, że najlepszą postawą jest zrozumienie, że ból jest naturalny i nieunikniony, a jednocześnie minimalizowanie go wedle możliwości. Gdy pytam go co by poradził osobie w bólu chronicznym mówi, że relaks, ruch, spacery, a przede wszystkim bliskość z osobami ukochanymi.

Dynamika postawy wobec bólu jest zdaniem badanego wywołana jego doświadczeniem w medytacji. Dzięki praktyce medytacyjnej potrafi lepiej poradzić sobie z bólem niż wcześniej, bo umie zaakceptować sytuację, w której nic nie może zrobić ze swoim cierpieniem. 

Badany nie tylko dużo praktykuje, ale także pełni rolę funkcyjną w sandze. Uważa buddyzm za bardzo ważny dla siebie, ale tylko w formie praktyki. Nie przyjmuje buddyzmu jako religii, uważa że jest o zużyta forma W ogóle postrzega religie jako źródło wielu błędów i negatywnego wpływu na ludzi, a siebie najchętniej określa jako agnostyka praktykującego buddyzm. Praktyka buddyjska jest dla niego powrotem do pierwotnego punktu i drogą do szczęścia. Przezywa podczas niej stan umysłu, który uważa za nienazywalny. Badany zaczął interesować się medytacją jako licealista kiedy miał dużo problemów ze zdrowiem i nauka,  apotem pracą. Nie mając co robić medytował codziennie i dało mu to wtedy dużą ulgę. Gdy w późniejszym życiu natrafił na grupę zen tamto pozytywne doświadczenie skłoniło go by zaczął do niej przychodzić. Nauczyciele buddyjscy mogą być dla niego autorytetami, tak jak każdy inny człowiek, gdy to co mówią jest szczere i wynika z doświadczenia. Badany nie uważa by ludzie innych wyznań znacząco różnili się od buddystów.

Badany mówiąc o bólu spontanicznie odnosi pojęcie „ból” zarówno do sfery psychicznej jak i fizycznej.

2.8 Badany 17

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z serii przekonań, które badany opiera jednak głównie na swoich doświadczeniach szumów usznych. Od samego początku wywiadu bardzo silnie identyfikuje on doświadczenie szumów usznych z bólem chroniczny i często odnosi swoje odpowiedzi do tej dolegliwości. Trudno jest mu zrozumieć pytanie o problematyczność bólu do momenty, gdy nie zadaję go w odniesieniu do konkretnego doświadczenia bólu zęba. Ból stanowił wtedy jego jedyny problem, ale jest to doświadczenie nieredukowalne. Ból nie musi być jednak problemem. Jeżeli przyjmie się wobec niego postawę akceptacji i pełnej uważności to może on być doświadczeniem neutralnym. Jest to możliwe, ponieważ ból jest stanem umysłu. Ból nie ma sensu podczas chorób fizycznych, jest tylko skutkiem uszkodzenia. Może mieć sens jako forma dialogu wewnętrznego umysłu z ciałem, może stanowić informację jaką dajemy samym sobie lub formę odwrócenia uwagi od czegoś trudnego. Ból sam w sobie nie daje mądrości i można ciekawie hartować ducha bez bólu. Można się jednak w pewien sposób uczyć od bólu, ponieważ cierpienie skłania do rozwoju, tak jak w przypadku badanego szumy uszne pchnęły go w stronę mindfulness. Ból może też sprawiać przyjemność, np. podczas ćwiczeń fizycznych.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta bólu składa się przede wszystkim ze strachu i poczucia, że ból zawiera go w sobie. Czasami pojawia się również radość, np. podczas ćwiczeń fizycznych, gdy ból jest związany ze stawianym sobie wyzwaniem.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu składa się z pewnej liczby wzorców zachowań. Badany rozmawia z innymi na temat bólu, ale nie po to żeby się poskarżyć lub wyładować, ale po to żeby zniwelować łączącą się z bólem izolację. Nie zmniejsza to jednak poczucia intensywności samego bólu. Zwykle stara się unikać brania leków przeciwbólowych, ale przy dużym natężeniu bólu łamie tę zasadę. Także u dentysty zwykle nie korzysta ze znieczulenia. Zamiast tego „bawi się” bólem robiąc z niego rodzaj wyzwania. Jedyny raz kiedy zastosował znieczulenie u dentysty był związany z bardzo silnym bólem, który przyjął dla badanego

Następnego dnia będąc u dentysty jak zwykle nie chciał zastosować znieczulenia, ale gdy dentysta dotknął nerwu poczuł oszałamiający silny ból oraz zobaczył go jako otaczający siebie kolor niebieski. Był to jeden z niewielu razów w życiu kiedy zastosował znieczulenie.

Badany jest aktualnie w trakcie kursy medytacji mindfulness i silnie oddziałuje to na jego sposób myślenia, bardziej identyfikuje się z tym niż z buddyzmem. Uważa podejście akceptacji i świadomości promowane w midfulness za najlepszą postawę wobec bólu. Trudno mu to osiągnąć, stwierdza że w zasadzie w ogóle mu się to nie udaje, ale wciąż jest pełen determinacji i wiary, a to już traktuje jako sukces.

Dynamika postaw wobec ból objawia się przede wszystkim w komponencie behawioralnej. Jako dziecko badany skupiał swoją uwagę na bólu obserwując go, potem przerodziło się to w „zabawę bólem” u dentysty. Jako dziecko również bardzo płakał i krzyczał kiedy coś go bolało, ale robił to przede wszystkim na pokaz by uzyskać opiekę, aktualnie spokojnie rozmawia o bólu, po to by zmniejszyć swoją izolację.

Badany nie jest w stanie jednoznacznie określić swojej duchowości. Uważa się za racjonalistę i ateistę, ale jednocześnie jego duchowość jest oparta na doświadczeniu skaralnej pustki, co łączy go z buddyzmem. Buddyzm nie jest dla niego ważny jako religia lub doktryna, ale jako praktyka. Jako dziecko nie był osobą religijną, a rodzina nie nalegała na to by chodził do kościoła. Zainteresowanie sztukami walki doprowadziło go do buddyzmu. Później odkrył psychologię mindfulness, która jest dla niego bardzo ważna, aktualnie jest podczas intensywnego kursu i dlatego medytuje codziennie. W buddyjskich praktykach duchowych uczestniczy spontanicznie, gdy pojawia się w nim taka potrzeba. Doświadczenie medytacji wpłynęło pozytywnie na jego życie. Przestał np. tak silnie oceniać innych ludzi.

Próbując odpowiedzieć na moje pytania badany mówi, że w zasadzie nie ma wspomnień bólu. Pamięta, że go bolało i pamięta jak zareagował, ale nie pamięta odczucia samego w sobie.

2.9 Badany 18

Poznawcza komponenta wobec bólu objawia się zestawem przekonań. Badany uważa, że do bólu można się przyzwyczaić, ale jeżeli odpowiednio się do niego podejdzie można go zlikwidować, co więcej uważa, że należy to robić. W swoim życiu dzieli ból na kolejne etapy, jakby rozdziały: przemoc ze strony starszego brata, zajęcia z boksu, konflikty z innymi osobami nielegalnie sprzedającymi bilety tzw. „konikami”, pobyt w więzieniu i przemoc ze strony „klawiszy”, bijatyki z innymi sprzedawcami z bazaru, napad z bronią w ręku i poważne pobicie będące zemstą za zgłoszenie rozboju na policję. Jest początkowo zaskoczony, gdy pytam się go o ból nie wynikający z przemocy, lecz z choroby. Nie wierzy w możliwość psychicznego niwelowania go, uważa, że należy robić to dietą, ćwiczeniami oraz przede wszystkim zapobieganiem. Sądzi, że dbałość o zdrowie jest bardzo ważna. Podstawową metodą zaradczą na ból powinno być, jego zdaniem, zlikwidowanie przyczyny. Nie uważa jednak by była ona znana lekarzom. Ból jest chorobą i ma sens. Kiedy ludzie ulegają bólowi stają się bardziej moralni i religijni, a gdy ból mija ta moralność również przechodzi. Badany uważa, że powinni być moralni przez cały czas. Wspomina, że w dzieciństwie sam miał takie podejście, ale teraz jako osoba dorosła działa prewencyjnie, wie że złe postępowanie prowadzi do złej karmy i dlatego unika go wcześniej. Traktuje jednak ten efekt bólu jako sensowny i pozytywny. Mówi również, że z jego perspektywy jako buddysty, cierpienie, a w tym ból czerpie się ze złej karmy. Jeżeli nie zatrzymuje się bólu ani nie broni przed nim to zła karma się wypala. Dlatego ból pojawiający się w życiu może być pozytywny, ponieważ wypala złą karmę. Każde życie, z perspektywy buddysty, musi się łączyć z bólem i dlatego należy zaakceptować ten stan, a jednocześnie tworzyć jak najmniej złej karmy i w ten sposób go zmniejszać. Uważa również, że jednym ze źródeł bólu jest gniew i napięcie. Ciekawym jest to, że badany jako ból postrzega również swędzenie.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu składa się głównie ze strachu. Badany uważa, że każdy ból będzie się pogarszał z wiekiem i dlatego każdy go przeraża.

Behawioralna komponenta postaw składa się z dość bogatych wzorców zachowań. Badany uważa, że może samodzielnie kontrolować stan swojego ciała przy pomocy diety i ćwiczeń. W ten sposób unika chorób i bólu. Nie jest to dieta zapisana mu przez lekarza, badany metodą prób i błędów dochodzi do tego, co może mu pomów, tak samo jest z ćwiczeniami. Gdy odczuwa ból dosłownie rozmawia ze swoim ciałem pytając je o jego potrzeby, namawiając do ćwiczeń, tłumacząc ciału co będzie z nim robił. Własnymi metodami pozbył się bólu związanego z polipem w odbycie, atakami astmy oraz swędzeniem nogi, gdy była w gipsie. Badana nie tylko nie bierze leków przeciwbólowych, ale leków w ogóle. Uważa je za szkodliwe. Wyciąga wnioski z bólu i stara się go unikać w przyszłości. Stosuje to zarówno do kwestii zdrowotnych, jak i do unikania przemocy. Innym ludziom w bólu poradziłby samopoznanie, metodę prób i błędów i samoleczenie, a w szczególności duży nacisk kładzie na profilaktykę. Uważa również, znoszenie bólu za pozytywne, bo wypala on złą karmę i przybliża do odrodzenia się w nirwanie.

Dynamika postaw wobec bólu objawia się w komponencie behawioralnej oraz emocjonalno-motywacyjnej. Czym badany jest starszy tym lepiej wie jak unikać bólu. Kiedyś ból budził w nim silny strach, później stał się rutyną, teraz, gdy jest bardziej świadomy swojego ciała znów się go boi.

Badany traktuje buddyzm jako możliwość samodzielnego kierowania swoim życiem, obserwowaniem innych i byciem dla nich dobrym. Identyfikuje się z buddyzmem na 10 na skali dziesięciostopniowej. Badany już jako dziecko nie wierzył w boga i interesował się medytacją. Mając trzynaście lat kupił pierwszą książkę na temat jogi. Nauczyciele buddyjscy są dla niego bardzo ważnymi autorytetami. Praktykuje codziennie. Samodzielnie przynajmniej godzinę dziennie medytuje, oprócz tego uczęszcza na medytacje grupowe. Buddyzm silnie wpływa na jego życie i odróżnia go od osób innych wyznań. Uważa, że wiara w boga jest oddaniem swojej niezależności. Dzięki praktyce ma większą kontrolę nad swoim umysłem i postrzega prawo karmy. 

Warto wspomnieć, że badany przygotował się do wywiadu ze mną. Sam zaczął opowiadać o swoim bólu, bez żadnych zadanych przeze mnie pytań. Jego narracja tyczyła się jednak tylko bólu wynikającego z doświadczonej przemocy, mimo że doświadczył wiele bólu wynikającego też choroby. Miał on też problem z odpowiedzeniem wprost na pytanie czy ból stanowi problem. Jego odpowiedź brzmiała „Do bólu można się przyzwyczaić, tak ból dokucza, ale zależy jak się podejdzie, ból można zlikwidować”. Podczas swoich wypowiedzi badany swobodnie używa pojęcia ból wobec sfery psychicznej, fizycznej oraz innych stanów np. swędzenia. Wydaje się, że ból bardziej traktuje jako objaw złej karmy, niż jako konkretny stan ciała.

2.10 Badany 19

Poznawcza komponenta bólu składa się z serii przekonań. Ból stanowi dla badanego problem zawsze gdy się pojawia, choć przeżywał go w życiu bardzo niewiele. Ból ma sens medyczny, stanowi sygnał, że coś negatywnego dzieje się w organizmie i w tym znaczeniu jest on pozytywny. Można się przeżywając ból dowiedzieć więcej o sobie, o swoich słabościach i swoim współczuciu. Przy aktualnym stanie medycyny każdy ból można zniwelować. Istnieją też inne metody radzenia sobie z nim, takie jak pogłębiony oddech, czy medytacja, ale działają one słabo.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu składa się przede wszystkim ze złości. Badany kategorycznie nie lubi bólu.

Behawioralna komponenta bólu składa się z dość niewielkiej liczby wzorców zachowań, jako że badany doświadczył w życiu bardzie niewiele bólu. Badany wyraża ból bardzo ekspresywnie, płacze, krzyczy, przeklina. Dużo się skarży. Mimo tej silnej ekspresji jest on emocjonalnie zdystansowany do bólu. Gdyby żył w bólu chronicznym sięgałby po wszystkie możliwe środki farmakologiczne z narkotykami włącznie.

Dynamika postawy wobec bólu objawia się przede wszystkim zwiększeniem dystansu. Badany przypisuje to medytacji. Mimo większego dystansu silnie okazuje on swój ból na zewnątrz.

Badany stwierdza, że praktykuje buddyzm, ale z wyznania jest ateistą. Z dogmatów buddyjskich przyjmuje tylko jeden na wiarę tzn. szlachetną prawdę o drodze wyzwolenia z cierpienia. Praktyka buddyjska jest dla niego jak sam powiedział „odpoczynkiem wojownika”. Ze światopoglądem buddyjskim identyfikuje się n 3 na dziesięciostopniowej skali. Nauczyciele buddyjscy nie stanowią dla niego autorytetów. Medytuje codziennie samodzielnie, a raz na dwa tygodnie uczęszcza na grupową medytację, co jakiś czas bierze też udział w dłuższych medytacjach. Buddyzm nie jest dla niego religią tylko praktyką. Stara się nie oceniac osób innych wyznań, ale wydaje mu się, że medytacja daje mu większa łatwość w codziennym życiu, bo nie przywiązuje się do nieważnych spraw.

2.11 Buddyści

Prywatne znaczenie identyfikacji z buddyzmem

Wszyscy badani, oprócz jednego, niechętnie przyznają swoją identyfikację z buddyzmem. Są to w większości osoby bardzo intensywnie praktykujące, często od wielu lat, niektórzy z nich pełnią funkcje religijne np. jedna badana jest lamą. Mimo to początkowo pytani o identyfikację z buddyzmem chętniej określają się jako ateiści, agnostycy, poszukiwacze, filozofowie, dopiero później przyznają, że silnie zgadzają się z poglądami buddyjskimi i biorą czynny udział w praktyce. Jeden badan stwierdził nawet, że dąży on do tego by przestać identyfikować się z buddyzmem, ponieważ chciałby on praktykować ze względu na głębokie przeświadczenie, że jest to właściwe, nie zaś dlatego, że czuje przynależność do grupy buddystów. Można odnieść wrażenie, że identyfikacja z religią ma dla większości badanych znaczenie negatywne. To samo tyczy się doktryn, oprócz jednego badanego, wszyscy badani stwierdzają, że nie przyjmują jako pewnika doktryn buddyjskich. Wyjątek stanowią cztery szlachetne prawdy. Wszyscy badani wyrazili wiarę w możliwość zakończenia cierpienia. Dla badanych bardzo ważnym elementem ich buddyzmu jest zatrzymanie wewnętrznego dialogu myśli, głębokie zrozumienie nietrwałości świata, uważność określana jako „bycie tu i teraz” i współczucie dla innych istot. Wszyscy badani uważają, że medytacja ma pozytywny wpływ na ich życie. Może zaskakiwać, że osoby, których czyny świadczą o silnym zaangażowaniu w buddyzm nie identyfikują się nim silnie. Trzeba jednak pamiętać, że same nauki buddyjskie odwodzą od wiary w doktryny, a zatem to co mówią badani wpasowuje się w światopogląd buddyjski, którego można spodziewać się na podstawie nauk.

Droga do identyfikacji z buddyzmem

Żaden z badanych nie wychował się w rodzinie buddyjskiej, rozpoczęcie praktyki było w każdym przypadku samodzielnym wyborem, najczęściej w dorosłym wieku. Trudno jednak mówić o jednoznacznym wzorcu dochodzenia do buddyzmu. W żadnym z przypadków nie było to nawrócenie się z zaangażowanego katolicyzmu, część badanych wcześniej była ateistami, część bardzo niezaangażowanymi katolikami, część poszukiwała jakiegoś źródła głębszych doświadczeń duchowych i buddyzm był kolejną rzeczą której próbowali. Często powtarzającym się motywem jest odczuwana już we wczesnym dzieciństwie fascynacja Azją, najczęściej sztukami walki, która później prowadziła do zainteresowania medytacją.

Stosunek do autorytetów buddyjskich

Mimo początkowej reakcji niechęci do identyfikacji z buddyzmem sześciu badanych mówi, że nauczyciele buddyjscy są dla nich autorytetami, jeden badany mówi nawet, że nie chciałby tego, ale nauki wielu nauczycieli bardzo do niego trafiają. Jedna badana jest nawet zaskoczona swoją odpowiedzią i wymaga ona od niej dłuższego rozważnie swojego funkcjonowania.

Stosunek do osób innych wyznań

Stosunek do innych wyznań, przede wszystkim katolików oraz ateistów jest bardzo niejednorodny w grupie moich badanych. Wszystkie osoby zaznaczają, że medytacja ma silny i ważny wpływ na ich życie i że ulegli zmianom w jej wyniku. Stosunek do innych wyznań jest odmienny u każdego badanego. Występuje niechęć do oceniania innych, przeświadczenie, że wszystkie drogi prowadzą do podobnych, pozytywnych doświadczeń, przekonanie, że medytacja daje większy dystans, kontrolę i współczucie, negatywny stosunek do religii jako instytucji, a także negatywny stosunek do ludzi wyznających katolicyzm. Nie można więc wyodrębnić żadnego wzorca.

Relacja pomiędzy światopoglądem, a postawą wobec bólu

Jeden tylko badany uważa, że buddyzm nie oddziałuję na postawę wobec bólu. Pozostali badani postrzegają pozytywny wpływ. Medytacja powoduje większy dystans, akceptację oraz świadomość, że ból jest naturalnym elementem. Badani mówią, że są spokojniejsi w obliczu bólu, nie budzi on w nich takiego lęku jak kiedyś. Medytacja daje również możliwości zniwelowania bólu albo wykorzystania go w sposób duchowy. Jedna badana używa bólu i technik oddechowych w celu wyjścia poza swoje ego. Dla innej badanej uważność podczas bólu i nie stawianie mu oporu jest częścią jej praktyki. Kilka osób wspomniało również o możliwości niwelowania bólu poprzez medytację albo poprzez rozłożenie go na sumę neutralnych czynników albo poprzez niezrozumiały dla badanej efekt opisany w podrozdziale 2.5 polegający na całkowitym usunięciu bólu pod wpływem techniki medytacyjnej. Dwoje badanych wspomniało również o karmicznej naturze bólu.

2.12 Podsumowanie

Poznawcza komponenta postawy

Komponenta poznawcza postawy wobec bólu osób badanych była zróżnicowana pod pewnymi względami, pod pewnymi zaś wydaje się być połączona jakimś wzorcem przekonań. Część badanych uważa ból za problem, część zaś nie, niejednolite są również wyjaśnienia tego, co w bólu stanowi problem. Pomijając dwóch badanych wszyscy stwierdzają, że ból jest stanem umysłu i z tego też wyprowadzają wniosek, że można kontrolować ból poprzez kontrolę umysłu. Pomijając jednego badanego wszyscy postrzegają ból jako cenne źródło nauki. Lista rzeczy, których można nauczyć się przeżywając ból jest dość długa: bycia tu i teraz, nieuciekania, świadomości ciała, doceniania życia, empatii, akceptacji, a także w sensie biologicznym unikania tego, co szkodliwe. Można również dowiedzieć się wiele o samym sobie, o naturze swojego umysłu, naturze lgnięcia i odpychania. Oprócz jednego badanego wszyscy wskazują na pozytywne aspekty bólu, choć w zależności od osoby są to różne pozytywy. Powtarzającym się pozytywem jest zwracanie uwagi bólu na duchową stronę życia. Wszystkie osoby oprócz dwóch stwierdzają, że ból ma sens biologiczno-adaptatywny, poza tym wymieniany jest jego sens jako nauczyciela, sens karmiczny oraz sens kiedy ból ten jest wynikiem wewnętrznej komunikacji naszego ciała z umysłem.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy

Komponenta emocjoalno-motywacyjna osób badanych tylko w jednym przypadku składała się z odczucia złości wobec bólu. Ośmiu badanych wymieniało strach. Pięć osób badanych wspominało, że zdarzają im się również pozytywne emocje związane z bólem, wynikające ze zwiększenia empatii, większej koncentracji na kwestiach duchowych, w jednym przypadku chodziło o ból podczas sportu, w jednym zaś ból służył zmniejszeniu uczucia pustki spowodowanego izolacją. Dziewięć osób badanych mówiła, że w wyniku praktyki buddyjskiej zwiększył się ich dystans do bólu, akceptacja oraz zmniejszyła się liczba negatywnych emocji w sytuacjach bólu. Jednak badana mówiła nawet, że po trzyletnim odosobnieniu medytacyjnym przestała odczuwać jakiekolwiek emocje związane z bólem.

Behawioralna komponenta postawy

Komponenta behawioralna osób badanych składa się z dość bogatej liczby wzorców zachowań. Trzy osoby wymieniły jako metodę radzenia sobie z bólem uważną obserwację go i rozkładanie na czynniki pierwsze tak, że w wyniku tego staje się on sumą neutralnych składników. Siedem osób nie bierze lub stara się nie brać leków przeciwbólowych i to zarówno by nie szkodzić swojemu zdrowiu, jak i po to by móc korzystać z nauczycielskiej i duchowej strony bólu. Siedem osób uważa za ważne przyjęcie postawy akceptującej wobec bólu, czego nie należy mylić z brakiem szukania środków zaradczych. Akceptacja ta tyczy się przede wszystkim sytuacji, w których znają przyczynę bólu, przedsięwzięli wszelkie środki by ją zniwelować, a ból jest koniecznością, którą trzeba przeczekać. Często daje im on możliwość większej koncentracji na sprawach duchowych. Kilka osób wspomniało o możliwości zniwelowania bólu poprzez medytację, ale dwie doświadczyły tego w swoim życiu. W jednym przypadku badana przestała mieć bolesne miesiączki od kiedy zaczęła praktykować medytację, w drugim zaś bardzo silny ból przeszedł z chwili na chwilę w wyniku medytacji nastawionej konkretnie na zniwelowanie go.

Dynamika postawy wobec bólu

Ośmiu badanych stwierdziło, że mają teraz większy dystans i akceptację wobec bólu. Siedmiu przypisało tę zmianę medytacji, jeden zaś naturalnym zmianom zachodzącym z wiekiem.

3 Katolicy

3.1 Badany 20

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z serii przekonań. Ból stanowi dla badanego problem. Natura problemu jest dwojaka. Po pierwsze, sama przykrość związana z odczuciem oraz behawioralny przymus dążenia do uśmierzenia bólu. Po drugie, ból wprowadza dezorganizację w życie badanego, niszcząc porządek jaki nadaje on rzeczom, nagina jego wolę i sprawia, że musi żyć w sposób odmienny od tego czego chce. Bólowi można nadać sens ofiarowując go za kogoś innego. Można się nauczyć od bólu empatii oraz różnych cnót religijnych np. pokory, może on umacniać człowieka w wierze. Bóg może zesłać ból na człowieka, ale tylko jeżeli dana osoba tego potrzebuje, prosi o to i ból stanowi dla tej osoby szansę. Ogólnie bóg pragnie dobra dla ciała człowieka, ponieważ jest ono jego świątynią.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta bólu składa się ze strachu, a czasami nawet przerażenia tym, co ten ból może oznaczać. Badany boi się też nie czuć bólu, ponieważ mogłoby to doprowadzić do tego, że zaniedbałby jakiś problem zdrowotny.

Behawioralna komponenta bólu składa się z serii wzorców zachowań. Badany nie bierze środków przeciwbólowych ani nie korzysta ze znieczulenia u dentysty. Czasami w trakcie zabiegu dentystycznego zdarza mu się usnąć z bólu. W przypadku bólu głowy pomocnym dla niego jest zajmowanie się łamigłówkami matematycznymi lub logicznymi. Zasada ta działa w obu kierunkach, to znaczy badanemu lepiej pracuje się kiedy boli go głowa. Przyczyny tego doszukuje się po pierwsze, w przyzwyczajeniu, po drugie zaś, w tym, że ból jest dla niego dobrą wymówką by zajmować się tylko pracą. W dzieciństwie zdarzało mu się modlić o ulgę w bólu, choć wydaje mu się, że nie zmniejszało to bólu. Teraz nie robi tego, choć bierze to pod uwagę przy bardzo dużym bólu. W ogóle jednak w relacji z bogiem woli najpierw spróbować poradzić sobie samemu ze swoimi problemami, a dopiero gdy nie jest w stanie prosić o pomoc. Badany często mówi o bólu, jednak bardziej w celu informacyjnym, niż żeby sobie ulżyć. Chce żeby otoczenie było świadome przyczyny jego zachowania. W przeszłości zdarzało mu się stosować różnego rodzaju metody psychologiczne radzenia sobie z bólem, ale w większości były one nieskuteczne. Wyjątkiem jest rodzaj autohipnozy w połączeniu z wizualizacją i medytacją jogistyczną, którą zastosował kiedyś podczas bólu zęba. W wyniku tej praktyki ból zniknął z chwili na chwilę i nigdy już nie powrócić. Do tego stopnia, że badany bardzo długo nie poszedł do dentysty i ząb ten całkowicie się zepsuł bez żadnego bólu. Badany traktuje to doświadczenie bardzo negatywnie i stąd czerpie się jego lęk przed nieodczuwaniem bólu. W przyszłości mógłby ofiarować swój ból za kogoś innego i starałby się w bólu widzieć pozytywy. Myśli, że mógłby znaleźć w nim coś wręcz poetyckiego i nobilitującego, co zwiększałoby jego człowieczeństwo.  

Dynamika postaw wobec bólu przejawia się we wszystkich trzech komponentach. Jako dziecko odczuwał wstyd w związku z bólem, jako osoba dorosła odczuwa jedynie lęk. Jako dziecko również modlił się o ulgę, czego nie robi jako dorosły. Stwierdza nawet, porównując relacje z bogiem do relacji z ojcem, że mężczyźni wolą rozwiązywać swoje problemy samodzielnie. W przeszłości korzystał z leków przeciwbólowych, teraz już tego nie robi, ale nie umie wyjaśnić skąd czerpie się ta zmiana. Widzi również pewna subtelną zmianę w kwestii postrzegania bólu. Teraz wydaje mu się, że ból jest naturalnym elementem życia i patrząc na niego z dystansu można w nim nawet dostrzec coś miłego, co świadczy o człowieczeństwie. Jest to możliwe do zastosowania jedynie z perspektywy czasu lub kiedy ból jest słaby.

Badany identyfikuje się z katolicyzmem na 10 na skali dziesięciostopniowej. Wychował się on w rodzinie katolickiej i od zawsze był wierzący. Co niedzielę chodzi na mszę, czasami uczestniczy też w innych mszach, należy do wspólnoty młodych małżeństw. Zarówno Biblia jak i papież są dla niego autorytetami. Na co dzień nie widzi różnicy w postępowaniu swoim i osób z innym światopoglądem, ale wychodzą one podczas rozmów na bardziej złożone tematy. Stara się otaczać osobami różnorodnymi światopoglądowo, ponieważ stanowi to dla niego ciekawą okazję.  

Badany mówiąc o bólu kilkukrotnie wspomina o istnieniu również bólu psychicznego albo egzystencjalnego.

3.2 Badany 21

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z pewnej liczby przekonań. Ból sprawia badanemu problem, choć nie do końca potrafi wyjaśnić co w nim jest tym problemem. Badany od dziecka cierpiał na poważne problemy zdrowotne, jako chłopiec chorował na raka wątroby, od lat choruje na klasterowe bóle głowy. Jest studentem medycyny. Na podstawie sposobu jego mówienia wnioskuję, że długotrwałe obcowanie z chorobą sprawiło, że z założenia traktuje ból jako problem. Mówi, że ból sprowadza człowieka do dna i gdyby człowiek nie potrafił znaleźć dla niego sensu prawdopodobnie by zwariował. Badany sam nie jest pewien czy ból rzeczywiście ma ten sens, stawia przypuszczenie, że może jest to ofiara za osiągnięcie czegoś wartościowego. Od bólu można nauczyć się przekraczania własnych granic. Nad bólem można panować umysłem, choć badany nie potrafi tego dokonać. Podaje przykład azjatyckich mnichów.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy wobec bólu skała się głównie z pozytywnych emocji. Badany mówi, że przyzwyczaił się do bólu i zaczął go lubić. Objawia się to tym, że gdy długo nie doświadcza ataku klasterowego bólu głowy, ma wrażenie braku czegoś, czuje się nieswojo. Traktuje taki atak jako próbę i za każdym razem ma nadzieję, że tym razem przejdzie ją z sukcesem. Sukces polegałby na tym, że zachowałby spokój, nie zmieniał swojego zachowania i nie klął na boga.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu składa się z serii wzorców zachowań, które głównie skierowane są na ataki klasterowych bólów głowy. Profilaktycznie pije kawę, gdy czuje, że atak nadchodzi bierze możliwie najsilniejsze leki przeciwbólowe, ale czasami ból i tak się pojawia. Leży wtedy w ciemnym pokoju, próbuje czekać aż ból przejdzie, potem zaczyna tracić nad sobą kontrolę i klnie na boga. Potem zaczyna próby targowania, obiecuje zrobienie czegoś w zamian za to, że bóg zabierze jego ból. Najczęściej metoda ta skutkuje, a badany zawsze dotrzymuje danego bogu słowa. Przykładem jest obietnica odprawienia nowenny dziękczynnej. Badany stara się nie wracać do tematu bólu, gdy ten już się skończy, w trakcie zaś zachowuje się w sposób, który uniemożliwia mu kontakt z innymi. Nazywa to charakteropatią, choć z perspektywy neuropsychologii nie można tak zaklasyfikować chwilowych zmian zachowania spowodowanych bólem. Osobie cierpiącej z powodu bólu chronicznego poleciłby dobrą opiekę lekarską i psychologiczną.

Dynamika postawy wobec bólu objawia się przede wszystkim pod kątem komponenty emocjonalno-motywacyjnej. Przy pierwszym ataku klasterowego bólu głowy badany nie rozumiał, co się z nim dzieje i to pogorszyło jego stan emocjonalny. Teraz traktuje ataki jako stały element swojego życia, którym się nie przejmuje, a wręcz czasem mu go brakuje. Gdy natyka się na trudności życiowe myśl o tym, że potrafi znieść tak ból działa wzmacniająco. Zaobserwował też zmianę fizjologiczną polegającą na ogólnych podwyższeniu progu bólu. Jest to ciekawe spostrzeżenie, ponieważ badania wykazały, że osoby cierpiące z powodu bólu chronicznego zwykle mają obniżony próg bólu (Suchocka, 2008).

Dla badanego bycie katolikiem oznacza przede wszystkim postępowanie zgodnie z ustalonymi zasadami etycznymi. Zapytany o stopień identyfikacji wyraźnie rozróżnia katolicyzm papieski i katolicyzm polskiego kościoła. Z naukami papieża identyfikuje się na 9, a polskim kościołem na 3 na skali dziesięciostopniowej. Stara się modlić codziennie, przynajmniej raz w tygodniu bywa na mszy, poza tym należy do Klubu Inteligencji Katolickiej. Ten jeden punkt braku papieskim przypisuje swojej niezgodzie z postawą papieża w kwestii antykoncepcji i seksualności człowieka. Pismo Święte jest dla niego bardzo ważnym autorytetem, choć nigdy nie przeczytał go w całości. Badany odczuwa, że jego wiara jest nieco odmienna od wiary większości ludzi, ponieważ poszukuje w boga w przyrodzie, innych ludziach i drobnych, szczęśliwych wydarzeniach dnia codziennego. Badany wychował się w rodzinie silnie katolickiej i zawsze był wierzący. Miał w swoim życiu momenty zwątpienia, ale nigdy nie sprawiły one by chciał odejść od kościoła. Nie wydaje mu się by katolicyzm wyraźnie odróżniał go w sposobie życia od osób innego wyznania, ale mówi też, że trudno byłoby mu odróżnić co jest wynikiem jego wychowania do bycia dobrym człowiekiem, a co wynikiem wiary. Ma odczucie, że jego wiara ułatwia mu codzienne funkcjonowanie i przeżywanie trudnych chwil zarówno ze względu na obecność opiekuńczej siły, jak i to, że w jego doświadczeniu bóg spełnia kierowane do niego prośby.  

3.3 Badana 22

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z serii przekonań. Ból stanowi problem lub nie w zależności od sytuacji. Nie jest pewna tego czy ból ma sens, czasami wydaje jej się, że tak, czasami, że nie. Sens bólu może polegać na znaku danym przez boga, może służyć temu, żeby zwrócić czyjąś uwagę np. na to, że powinien więcej czasu poświęcać rodzinie, uspokoić rytm swojego życia. Od bólu można się nauczyć tego, że zdarzają się sytuacje, w których człowiek jest bezradny, że niektóre sytuacje trzeba przeczekać, że nie wszystko jest zawsze tak jakby się chciało i  że nie na wszystkie sytuacje człowiek ma wpływ. Ból może być pozytywny ze względu na uczucia, które budzi w innych. Jest to pozytyw dla dwóch stron. Dla osoby w bólu, ponieważ otrzymuje ona wsparcie i opiekę i dla osoby opiekującej się, ponieważ może ona zauważyć jak bardzo zależy jej na drugiej stronie. Pozytywem bólu jest też moment kiedy on się kończy, ponieważ daje radość i możliwość docenienia codziennego stanu bez bólu.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy składa się zarówno z emocji pozytywnych jak i negatywnych. Przede wszystkim ból badaną denerwuje, ponieważ nie lubi się nad sobą użalać. Jednak kiedy jego poziom jest bardzo wysoki związana z nim możliwość „zasłużonego” otrzymania opieki sprawia jej przyjemność.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu składa się z pewnej liczby wzorców zachowań. Jako dziecko badana dużo myślała o bólu i doszła do wniosku, że można go traktować jak każde inne doznanie zmysłowe. Pod wpływem tych przemyśleń badana zaczęła obserwować ból w momencie kiedy się pojawiał. Odkryła, że skupienie się na nim to przestaje on być trudnym doznaniem, wciąż istnieje, ale pod kątem przypisywanej mu wartości staje się taki sam jak inne doznania zmysłowe. Przyrównuje stan skupienia na bólu do medytacji midfulness. Wciąż stosuje tę metodę i uważa ją za skuteczną. Gdy ją odkryła zaczęła lubić wizyty u dentysty, ponieważ mogła wtedy testować tę metodę. Badana korzysta z leków przeciwbólowych, szczególnie w sytuacji bólu głowy. Na ból głowy stosuje również owinięcie głowy chustką. Wobec zranionych w wyniku obgryzania skórek palców skórek stosuje czasami parzenie wrzątkiem, co daje chwilową ulgę. Można tu zaobserwować zasadę analgezji wywołanej hiperstymulacją. Badana mówi o bólu i poprawia jej to samopoczucie, ze względu na wsparcie ze strony innych, rady i opiekę. W przyszłości planuje radzić sobie poprzez wymyśloną przez siebie metodę koncentrowania się na bólu oraz szukanie wsparcia bliskich.

Dynamika postawy wobec bólu objawia się we wszystkich trzech komponentach. Pewne doświadczenia wywołane narkotykami psychodelicznymi sprawiły, że badana odkryła, że nie trzeba przywiązywać się do stanów ciała i można traktować ból jako zjawisko do obserwowania. Jako dziecko lubiła ból, ponieważ dawał on jej opiekę ze strony innych, teraz mniej lubi taką sytuację i ból budzi w niej przeważnie irytację. Jako dziecko testowała też inne metody psychologicznego radzenia sobie z bólem, ale okazały się one nieskuteczne. Gdy dowiedziała się, że ból jest aktywnością mózgu próbowała rozmawiać ze sowim mózgiem by poinformować go, że już wie o uszkodzeniu i dalsze informowanie nie jest konieczne. Metoda ta jednak nie działała.

Katolicyzm oznacza dla badanej, że wierzy w pewne założenia kościoła katolickiego, że praktykuje oraz uważa praktykę religijną za ważną. Jej stopień identyfikacji z katolicyzmem zmienia się, czasami identyfikuje się na 10, czasami na 2 na skali dziesięciostopniowej. W tym momencie identyfikuje się na 7,5-8, ponieważ ma pewne wątpliwości. Niektóre inne religie wydają jej się pociągające, szczególnie judaizm i buddyzm,  ale w buddyzmie przeszkadza jej brak boga, trudno byłoby jej też wyznawać religię tak odległą od jej kultury i wychowania. Badana wychowała się w silnie wierzącej rodzinie i to oni ją skierowali w stronę wiary katolickiej. Wydaje jej się, że wiara katolicka odróżnia ją od osób innych wyznań zarówno w sferze praktycznej jak i sposobie myślenia. Jej życie upraszcza się ze względu na możliwość korzystania z zasad katolickich np. w obcowaniu z mężem. Wiara w boga daje jej również pocieszenie w różnych sytuacjach, a także powoduje mniejsze przywiązanie do spraw materialnych. Badana uczestniczy w mszy co niedzielę lub częściej modli się codziennie z mężem i samotnie.  

Badana odpowiadając na moje pytania kilkukrotnie używa słowa ból w odniesieniu do bólu psychicznego tak więc to słowo tyczy się dla niej również innych sfer niż psychiczna.

3.4 Badana 23

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się serii przekonań. Ból jest problemem, ponieważ stanowi przeszkodę w funkcjonowaniu i negatywnie oddziałuje na relacje. Nie ma możliwości by nie był on problemem. Badana osobiście nie przywiązuje dużej wagi do bólu, ponieważ zawsze może go uśmierzyć lekami, a poza tym nigdy nie doświadczała naprawdę silnego bólu. Ból może mieć sens dla osoby wierzącej, ponieważ może zostać wykorzystany w formie ofiary by komuś pomóc. Przeżywając ból można się nauczyć pokory i zwiększyć swoją empatię wobec innych. Badana sama stosuje jedynie leki jako metodę radzenia sobie z bólem, ale jest zdania, że istnieje wiele sposobów i to czego ktoś używa jest kwestią wychowania.

Komponenta emocjonalno-motywacyjna jest w zasadzie pusta. Badana nie jest w stanie wymienić żadnych emocji, które łączą się dla niej z bólem.

Komponenta behawioralna składa się z bardzo niewielkiej liczby wzorców zachowań. Badana bierze leki przeciwbólowe, gdy ból sprawia, że nie może się skupić. Gdy ból jest mniejszy nie przywiązuje do niego wagi. Innym osobom cierpiącym z powodu bólu poradziłaby skorzystanie z porady lekarskiej i korzystanie ze wsparcia bliskich.

Dynamika postawy wobec bólu opiera się na zwiększeniu świadomości badanej co do fizjologii bólu, ale także co do zasad jej wiary. Teraz wie, że ból może zostać poświęcony za kogoś.

Badana jest osobą praktykującą i zaangażowaną w społeczny aspekt wiary, czyta prase katolicką, ukończyła teologię. Modli się codziennie i uważa, że umacnia to jej relację z bogiem. Urodziła się w rodzinie katolickiej i jej wiara od zawsze była bardzo silna, nigdy nie miała co do niej żadnych wątpliwości. Trudno jej nawet sobie wyobrazić jak mogłoby wyglądać jej życie bez boga i modlitwy. Nie sądzi by jej wiara szczególnie odróżniała ją od osób innych wyznań. Pismo Święte jest dla badanej ważnym autorytetem, jak i wypowiedzi papieża ex catedra.  

Badana nigdy nie doznawała silnego bólu ani nie przywiązywała do niego wagi, dlatego wyraźną trudność sprawia jej stworzenie jakiś osobistych refleksji na jego temat. Stąd prawdopodobnie wynika brak jakichkolwiek emocji związanych z bólem. Warto zaznaczyć, że w ogóle odpowiada na moje pytania bardzo mało wylewnie, szczególnie na pytania dotyczące religijności. Wydaje się, że wychowana w wierze katolickiej uważa formę swojej wiary za oczywistą albo nie wartą wspominania. W wywiadzie wspomina, że została wychowana w katolickiej rodzinie i nigdy nie miała wątpliwości co do swojej wiary, jednocześnie to co mówi świadczy o dużym zaangażowaniu religijnym. Badana zaczyna mówić o wiele więcej, gdy wyłączam dyktafon i wypowiedzi przestają się tyczyć jej osobiście, więc podejrzewam również, że sytuacja wywiadu była dla niej niekomfortowa, stąd może też skromność jej wypowiedzi.

3.5 Badany 24

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z serii przekonań. Ból zawsze stanowił dla badanego problem, ponieważ był bezpośrednim dowodem na to, że dzieje się coś niewłaściwego lub niebezpiecznego z jego ciałem. Ból nie jest jednak jedynie problemem. Stanowi on bardzo ważny składnik życia. Dzięki niemu człowiek może skuteczniej unikać krzywdzenia samego siebie. Badany podaje przykład sytuacji kiedy nieświadomie rozgryzł sobie wargę w trakcie trwania znieczulenia dentystycznego. Ból ma sens i można się od niego uczyć. Może on dać człowiekowi możliwość skonfrontowania się ze swoimi przekonaniami dotyczącymi sensu życia. Pokazuje mu, że życie ma wartość elementarną. Daje większy szacunek do własnego ciała. Uwiarygadnia także istnienie człowieka w świecie. Czasami człowiek może mieć wrażenie oderwania od rzeczywistości, nierealności i nieistotności otaczającego go świata. Ból sprowadza go do istnienia tu i teraz i daje silne poczucie własnej realności. Badany porównuje to do historii biblijnej o niewiernym Tomaszu. Dowodem prawdziwości Jezusa w te historii było jego cierpienie. Ból daje możliwość innego spojrzenia na rzeczywistość. Człowiek zaczyna inaczej postrzegać świat gdy pojawia się ból, musi z czegoś zrezygnować i chwilowo jest obciążony pewną niepełnosprawnością. Dzięki temu doświadczeniu może lepiej zrozumieć, że istnieją inne perspektywy patrzenia na świat, niż jego codzienna i lepiej wczuć się w innych ludzi. Badany uważa, że gdyby stanął w sytuacji bólu chronicznego to miałoby to dla niego dwojaki wydźwięk, z jednej strony byłoby to dla niego bardzo trudne, z drugiej zaś czerpałby pewien spokój z tego, że nic już nie może zrobić z tym bólem, a zatem nie musi z nim walczyć ani szukać rozwiązań. Badany uważa, że religijność daje jemu i innym osobom wierzącym w boga, daje możliwość innego patrzenia na rzeczy niż ateiści. Mogą oni doszukiwać się znaków ingerencji siły wyższej i oczekiwać na coś lepszego po śmierci. Życie po śmierci sprawia, że nawet życie wypełnione cierpieniem jest tylko tymczasowe i można liczyć na coś lepszego w zaświatach. Podobnie jest z bólem. Nawet w sytuacji bólu, który musi trwać do końca życia osoba wierząca może liczyć na życie bez bólu po śmierci.

Emocjonalno-motywacyjna postawa wobec bólu składa się ze strachu i poczucia niesprawiedliwości. Z perspektywy psychologicznej poczucie niesprawiedliwości należałoby zaliczyć do komponenty poznawczej, ale badany opisywał to jako uczucie, nie zaś myśl.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu składa się z intensywnej komunikacji podczas bólu, skarżenia się i użalania, które badany postrzega jako przynoszące ulgę w bólu. Badany postrzega jako niekorzystną taktykę odwracania uwagi od bólu, ponieważ gdy ból o sobie przypomina jest jeszcze bardziej dokuczliwy. Gdy koncentruje się na bólu, staje się on mniej dotkliwy. Jako podstawową metodę radzenia sobie z bólem badany traktuje leki przeciwbólowe. Jeżeli zdarza się, że są one nieskuteczne, to wyobraża on sobie proces leczenia z choroby wywołującej ból oraz uldze jaką poczuje, gdy ten przejdzie. Czasami modli się o ulgę w bólu i pomoc w wytrwaniu go, uważa to za skuteczną metodę. Ma wrażenie, że przypomina to skarżenie się na ból swojej rodzinie. Badany stara się unikać bólu, a nawet gdy jego hobby rzeźbienia w drewnie okazało się grozić licznymi rozcięciami dłoni wolał zrezygnować z niego by uniknąć bólu. Bardzo przykrym i trudnym zjawiskiem dla badanego jest, gdy otoczenia, w szczególności lekarz ignoruje jego ból albo lekceważy. W przyszłości badany nie planuje nic zmieniać w sowich metodach radzenia sobie z bólem, ponieważ branie leków przeciwbólowych jest dla niego jak na razie skuteczne.

Dynamika postaw wobec bólu dała się zaobserwować pod kątem komponenty poznawczej i behawioralnej. W dzieciństwie badany postrzegał proces leczenia w kategorii pewnego rytuału i poświęcenia, dzięki któremu można zasłużyć na wyzdrowienie. Najważniejsza w rytuale była wizyta u lekarza. Działania diagnostyczne lekarza badany postrzegał jako rodzaj ceremonii. Zdarzało mu się również postrzegać ból w kategorii kary lub dowodu, że zrobił coś złego. Teraz patrzy na ból dużo bardziej racjonalnie. Zaczął rozumieć, że na ulgę w bólu nie trzeba zasłużyć, tylko powoduje się ją konkretnymi działaniami. Dlatego też zaczął barć tabletki przeciwbólowe.

Badany najsilniej utożsamia się z nurtem chrześcijańskiej lewicy. Choć jego rodzina nie była zbyt zaangażowana w religię to badany od dzieciństwa odczuwał fascynację bogie, kościołem i katolicyzmem. Najpierw same budynki kościołów robiły na nim duże wrażenie, a potem przeniosło się to na duże zainteresowanie mszą i wiarą. Jest ministrantem, uczęszcza na mszę co niedzielę. Z nauką kościoła zawartą w katechizmie identyfikuje się na 60% w całości, za to pośród pozostałych 40% nauk znajdują się zarówno nauki, z którymi nie zgadza się w ogóle jak i takie, z którymi zgadza się częściowo. W szczególności nie zgadza się z poglądami kościoła na seksualność człowieka i antykoncepcję, nie jest to jednak dla niego powód do odejścia od kościoła, ponieważ zakłada, że każda religia jest tylko pewnym przybliżeniem do boga i popełnia błędy. Uważa, że w ogóle wszystkie radykalne postawy kościoła są sprzeczne z założeniem miłości tak ważnym dla katolicyzmu, ponieważ miłość w jego rozumieniu musi opierać się na wolności. Nie uważa by katolicy znacząco różnili się od innych osób wierzących, za to widzi dużą różnicę pomiędzy osobami wierzącymi i ateistami. Polega ona jego zdaniem na tym, że osoba wierząca zakłada istnienie w świecie przynajmniej jednego zjawiska niepodlegającego prawom logiki, za to ateista uważa, że świat jest całkowicie logiczny i poznawalny. W codziennym funkcjonowaniu osoby wierzące i ateistów odróżnia zaangażowanie lub brak w praktyki religijne.     

3.6 Badana 25

Poznawcza komponenta bólu składa się z serii przekonań. Ból nie jest problemem, jest informacją, że coś niedobrego dzieje się w ciele. Stanowi on naturalny element życia i nie należy oczekiwać życia, które pozbawione byłoby bólu. Nie jest tak, że życie toczy się przed bólem, a potem po bólu, ból też jest życiem. Przyrównuje to do sytuacji Chrystusa, w którego życiu było dużo bólu, a on nie wykluczał tego, że tak może być. Ból ma sens informacyjny i motywacyjny. Informuje o problemach w ciele i motywuje do szukania pomocy lekarskiej. Badaną ból motywuje również do spowolnienia trybu życia. Zauważyła, że ma to znaczenie, kiedy się przepracowuje ma bardziej bolesne miesiączki, kiedy żyje spokojniej mniej bolesne. Od bólu można się nauczyć rozumienia innych ludzi, pokory i odpuszczania. Funkcja informacyjna bólu jest pozytywna.

Emocjonalno-motywacyjna postawa wobec bólu jest prawie pusta. W przeszłości badana odczuwała strach, teraz traktuje ból z dużym dystansem emocjonalnym, jest dla niej motywacją by zmienić tryb życia.

Behawioralna komponenta bólu skład się z serii wzorców zachowań. Badana stroni od leków przeciwbólowych, ale zdarza jej się je brać je w poważnych sytuacjach. Zamiast leków przeciwbólowych stara się korzystać z innych metod: relaksacji, ciepłych kąpieli, termofora przytkniętego do bolesnego miejsca, odpoczynku, snu, picia herbaty. Czasami zdarza jej się modlić o ustąpienie bólu. Ogólnie traktuje ból jako naturalny element swojego życia i nie uważa za problem momentów kiedy on się pojawia, nie uważa też, że musi on natychmiast zniknąć. Traktuje sytuację bólu zadaniowo, należy znaleźć przyczynę i coś na nią zaradzić. Nie wie jak mogłaby sobie radzić z bólem w przyszłości, bo ciało spontanicznie czasem reaguje na pewne sytuacje i badana uważa, że tak by zadziałało w sytuacji bólu. Jest jednak pewna, że ważne byłoby dla niej wsparcie osób bliskich.

Dynamika postawy wobec bólu dała się zaobserwować we wszystkich trzech komponentach. Badana kiedyś podchodziła do bólu ze strachem, teraz nie czuje żadnych emocji w związku z bólem, ponieważ traktuje go jako naturalny element życia, nie uważa by musiał on zmieniać życie na gorsze. Jest jej również łatwiej nie sięgać po tabletki przeciwbólowe, ponieważ jest bardziej świadoma ich szkodliwych skutków.

Dla badanej katolicyzm jest sposobem życia. Nie tylko wierzy w prawdy wiary, ale także chce żyć zgodnie z nimi i je rozumieć. Z katolicyzmem identyfikuje się na 8 na dziesięciostopniowej skali. Osiem, a nie dziesięć ponieważ nie podoba jej się zatwardziałość kościoła, przedkładanie doktryny nad człowieka i postawa pewnych księży. Stara się czytać literaturę i prasę katolicką. Zarówno aktualny papież, jak i Jan Paweł II i ksiądz Tischner są dla niej ważnymi autorytetami. Badana wychowała się w rodzinie katolickiej i jest wierząca od dzieciństwa. Badana stara się rozumieć i szanować osoby innych wyznań. Najważniejsze jest dla niej by ktoś żył zgodnie z deklarowaną przez siebie wiarą. Ma wrażenie, że przede wszystkim odróżnia się od osób innych wierzeń tym, że opieka boga ojca ułatwia jej życie oraz że śmierć nie jest dla niej końcem. Wiara daje jej również poczucie ładu.

Badana używa słowa ból w odniesieniu do dwóch sfer, psychicznej i fizycznej.

3.7 Badany 26

Rozważając wszystkie komponenty postaw wobec bólu badanego trzeba najpierw zaznaczyć, że mamy do czynienia z przypadkiem dość szczególnym, ponieważ badany twierdzi, że nie przeżywa w życiu żadnego bólu, nawet małego. Wspomnienia bólu z dzieciństwa również są u niego bardzo zatarte. Dlatego też wszystkie jego wypowiedzi nie są oparte na własnym doświadczeniu, ale na hipotetycznych rozważaniach lub obserwacjach innych osób.

Poznawcza komponenta wobec bólu składa się z serii przekonań. Badany nie uważa bólu za problem w swoim życiu. W życiu innych wydaje mu się, że ból stanowi problem sam w sobie nieredukowalny do żadnych składowych. Ból ma sens informacyjny, ale z drugiej strony nie ma sensu, ponieważ jest czymś obcym, objawem jakiegoś błędu. Ludzie nie powinni odczuwać bólu. Człowiek może potraktować ból jako wyzwanie, ale nie jest to cecha właściwa bólowi, tylko decyzja człowieka. Ból może ćwiczyć człowieka w przechodzeniu przez trudności albo we właściwym ocenianiu wagi pewnych spraw. Są ludzie, których ból może zmienić na lepsze, np. mogą przestać palić, ale większość ludzi nie zmienia się pod wpływem bólu na lepsze. To wszystko wskazuje na to, że ból mógłby mieć sens, gdyby człowiek podjął decyzję przypisania mu takiego sensu. Można z bólu wynieść naukę większego doceniania swojego ciała.

Ze względu na brak własnych doświadczeń komponenta emocjonano-motywacyjna jest pusta.

Behawioralna komponenta bólu składa się z pewnych hipotetycznych wzorców zachowań. Religia mogłaby być pomocą w bólu, ale nie sposobem zwalczania go. Ułatwiałaby ona przejście przez ból. Gdyby w życiu badanego pojawił się ból chroniczny starałby się on by ból ten go nie zmienił na gorsze i nie zrobił z niego osoby nieprzyjaznej innym ludziom. Nie chciałby żeby ból zaczął kierować jego działaniami. Starałby się utrzymywać w miarę normalny i pogodny tryb życia, czytać książki, chodzić na spacery, rozmawiać z ludźmi. Wszystko to zaś w odniesieniu do boga. Doświadczenie cierpienia Chrystusa dwojako by go wspierało. Po pierwsze miałby świadomość, że Chrystus zaopiekuje się nim, jako że sam był upodlony, a poza tym mógłby mieć poczucie większej bliskości jemu poprzez swoje cierpienie. Gdyby z kolei ktoś z jego bliskich cierpiał sądzi, ze najlepsza pomocą, którą mógłby dać tej osobie byłaby bliskość i wsparcie psychiczne. Badany sądzi, że jest możliwym kontrolowanie bólu metodami psychologicznymi, choć sam nigdy tego nie doświadczył.

Ponieważ badany nie miał doświadczeń bólowych ani ból nigdy nie stanowił ważnego obiektu jego rozmyślań to nie można mówić o dynamice jego postaw.

Dla badanego religia katolicka przede wszystkim skupia się na miłości i szacunku do człowieka. Identyfikuje się z katolicyzmem na 10 na skali dziesięciostopniowej. W rodzinie nie była mu przekazywana religia, z własnego wyboru zaczął wierzyć jako nastolatek. Religia katolicka dawała mu odpowiedzi na nurtujące go pytania dotyczące człowieka. Badany raz w tygodniu bierze udział w mszy, aktualnie przygotowuje się też do bierzmowania. Ważnymi autorytetami są dla niego różni filozofowie chrześcijańscy, np. Tomasz z Akwinu.

Warto zaznaczyć, że badany  używa zamiennie słowa ból wobec sfery psychicznej i fizycznej, czasami nawet pyta się by upewnić o jaki typ bólu mi chodzi.

Przypadek ten jest warty rozważenia. Rzadko zdarza się osoba, której życiu nie pojawiałby się ból. Pojawia się pytanie, czy jest to rzeczywisty brak bólu, wyparcie, czy też podejście do bólu, które odbiera mu wartość negatywną. Możliwym jest, że postawa badanego wobec bólu sprawia, że nie zapada on mu w pamięć i nie jest dla niego istotny. Możliwe, że można by wyciągnąć z niej wiedzę o tym jak znosić ból z mniejszym cierpieniem.

3.8 Badana 27

Poznawcza komponenta bólu składa się z serii przekonań. Ból stanowi problem. Po pierwsze, problemem jest nie redukowalne uczucie przykrości, po drugie zaś, niemożność wykonywania różnych czynności życiowych. Gdy może się normalnie funkcjonować ból jest o wiele mniejszym problemem. Ból musi w życiu występować, tak jak i cierpienie. Nie może być tylko szczęścia, bo ludzie nie znaliby różnicy. Ból nie ma sensu sam w sobie, ale można nadać mu sens. Nadanie bólowi sensu polega przede wszystkim na pogodzeniu się z nim, większym docenianiu zdrowia albo ewentualnie polecanie bólu bogu. Od bólu można się nauczyć pokory. Badanej wydaje się, że osoby, które doświadczyły dużego bólu chętniej pomagają innym. Jednak zarówno nadawanie bólowi sensu jak i nauka od niego to pewne umiejętności, które nie każdy posiada.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta bólu składa się z obawy i zmartwienia, że ból może być objawem czegoś poważnego albo że nie przejdzie. Jednak gdy badana wie skąd bierze się ból i że nie jest to nic groźnego nie odczuwa w związku z nim żadnych emocji.

Behawioralna komponenta bólu składa się z serii wzorców zachowań. Badana stara się nie brać leków przeciwbólowych, ponieważ uważa je za szkodliwe i nie chce stracić na nie wrażliwości. Zwykle stara się przeczekać ból, jednak jeżeli jest on silny, długotrwały i nie pozwala jej na codzienne czynności to sięga po tabletkę. Badana rozmawia o bólu ze swoimi współlokatorkami i czuje, że daje jej to ukojenie. Czasami zdarza jej się modlić o ulgę w bólu, zarówno swoją jak i cudzą. Wiara daje jej nadzieję w bólu i w problemach w ogóle, a nadzieja wydaje jej się bardzo ważna w radzeniu sobie z bólem. Wie, że niektórzy chrześcijanie poświęcają swój ból za kogoś, sama jednak nigdy tego nie robiła, może dlatego, że nie odczuwała bardzo silnego ani długotrwałego bólu. Badana nie przywiązuje wagi do wspomnień o bólu, ból zawsze przechodzi, a potem stara się o nim nie myśleć. Sądzi, że w przypadku bólu chronicznego pogodzenie się z bólem może go ułatwić, podczas gdy złość utrudnić. Z drugiej strony można przekuć złość na siłę do radzenia sobie z bólem. Ważne jest też by zastąpić lęk spokojem.

Dynamikę postawy wobec bólu dało się uchwycić w komponencie behawioralnej. Badana czuje się teraz bardziej odporna na ból, jest w stanie czekać aż jej przejdzie zanim weźmie tabletkę, jako dziecko szukała natychmiastowej ulgi. Jako dziecko nie mówiła o bólu, ponieważ traktowała go jako wspomnienie, do którego nie chciała wracać, teraz rozmawia o bólu ze współlokatorkami i daje jej to ulgę oraz spokój.

Dla badanej katolicyzm jest codziennym obcowanie z bogiem. Identyfikuje się z katolicyzmem na 10 na skali dziesięciostopniowej. Należy do oazy, w której jest animatorką. Oprócz uczestnictwa w mszy stara się modlić w codziennych sytuacjach prosząc boga o pomoc lub dzieląc się z nim swoją radością. Wychowała się w rodzinie katolickiej. Od dzieciństwa była wierząca, ale wstąpienie do oazy pogłębiło jej wiarę. Nie zgadza się z postawą kościoła wobec antykoncepcji, ale nie jest t dla niej tak ważne by chciała odejść od wiary. Wiara daje jej nadzieję i wsparcie w codziennym życiu.

Badana używa słowa ból zarówno w odniesieniu do sfery psychicznej jak i fizycznej. 

3.9 Badany 28

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z serii przekonań. Badany uważa ból za problem, choć nie każdym bólem przejmował się w swoim życiu. Czasami choroba i ból stanowiły dla niego pewną ulgę, ponieważ zwalniały go z obowiązku radzenia sobie z trudnymi rzeczami, nie musiał też o nich myśleć, bo ból dezorganizował jego myślenie. Ból nadal był problematyczny i nieprzyjemny, ale przynosił pewne ważne dla badanego korzyści. Jednocześnie badany odnosi się do książki „Rok 1984” i padającego tam stwierdzenia, że nie ma nic gorszego niż ból fizyczny, stwierdza, że zgadza się z tym stwierdzeniem. Uważa, że nie ma prawa wypowiadać się na temat sensu bólu, ponieważ nigdy nie doświadczył go w sposób bardzo poważny. Jest przeciwny wypowiedziom o sensie i wartości bólu ze strony osób, które go nie doświadczały. Irytuje go zbytni entuzjazm w ludzkich wypowiedziach na temat cierpienia. Ma nadzieję, że od bólu można się uczyć i czerpać z niego pozytywy, bo inaczej nie miałby nadziei i czułby się bardzo bezbronny. Uważa jednak, że często ból jest głównie niszczący. 

Emocjonalno-motywacyjna komponenta bólu złożona jest z bardzo silnego strachu, zarówno w sytuacjach, w których ból występuje jak i na co dzień przed tym, że silny ból mógłby kiedyś wystąpić.

Behawioralna komponenta bólu składa się z małej liczby wzorców zachowań. Badany zawsze był bardzo ostrożny ze względu na swój lęk przed bólem, dlatego też rzadko ulegał wypadkom. Zwykle ból jest u niego spowodowany gorączką, wtedy zaś nie podejmuje żadnych środków zaradczych, ponieważ nie jest w stanie skupić myśli. Poza tym zdarzają mu się niezbyt silne bóle głowy, na które bierze tabletki przeciwbólowe. Nie wie jak mógłby radzić sobie z bólem w przyszłości, wizja ta jest dla niego przerażająca.

Dynamika postawy wobec bólu dała się uchwycić w komponencie poznawczej. Z wiekiem badany ma coraz więcej refleksji na temat świata, co sprawia że bardzo boi się bólu, bo bardziej zdaje sobie sprawę jaki jest on straszny.

Dla badanego katolicyzm nie jest jednoznaczny, łączy się zarówno z bardzo dotkliwymi rozterkami, jak i uniesieniami. Czasami buntuje się wewnętrznie przeciwko kościołowi. Czasami więc identyfikuje się na 10, a czasami na 0 na skali dziesięciostopniowej. Najważniejszym elementem katolicyzmu jest dla badanego bezwarunkowa miłość boska. Jego religijność silnie łączy się z osobą jego dziadka, który stanowi dla niego wzorzec dobroci, mądrości i uczciwości, a jednocześnie był osobą bardzo wierzącą. Poza tym w dzieciństwie badany czuł się odrzucony przez rówieśników i przesłanie Jezusa dawało mu otuchę. Bunt wywołują w nim elementy działalności kościoła, które przedkładają zasady nad dobro człowieka. Nie zgadza się też z postawą kościoła wobec seksualności człowieka, antykoncepcji i rozwodu. Rozczarował się również społecznością kościelną, do której należał, ponieważ nie dała mu ona akceptacji, której oczekiwał. W ogóle ma on uczucie, że niezależność myślenia może się spotkać w kościele z odrzuceniem. Badany stara się modlić codziennie, ale w zależności od momentu chodzi do kościoła co niedzielę lub na jakiś czas przestaje chodzić. Trudno jest mu powiedzieć coś o osobach innego wyznania, bo sam czuje się wyjątkowo odmienny od społeczeństwa, także od społeczności kościelnej.

Badany opisując swoje wspomnienia na temat bólu mówi, że czasami pamięta jedynie sytuację z perspektywy obserwatora, czasami zaś jest w stanie przypomnieć sobie wspomnienie zmysłowe.

3.10 Badana 29

Poznawcza komponenta postawy wobec bólu składa się z serii przekonań. Badana uważa ból za problem, przede wszystkim ze względu na to, że budzi w niej strach, że coś może być nie tak z jej organizmem. Ból, co do którego wie, że nie wskazuje na żadną chorobę, np. podczas szczepienia, nie jest takim dużym problemem. Często zastanawia się nad tym, czy ból ma sens. Sądzi, że sam w sobie nie ma, ale można nadać mu sens. Ból Chrystusa ma sens, tak jak ból rodzącej matki albo osoby, która przez swoją odważną postawę wobec bólu pomaga innym. Od bólu można nauczyć się świadomości jak wiele człowiek może wytrzymać oraz doceniania życia.

Emocjonalno-motywacyjna postawa wobec bólu składa się ze strachu przed tym, że ból może być objawem czegoś poważnego.

Behawioralna komponenta postawy wobec bólu składa się z serii wzorców zachowań. Stara się unikać bólu, jest bardzo ostrożna. Zazwyczaj badana stosuje tabletki przeciwbólowe, gdy ból się już pojawi. Jeżeli tabletka nie skutkuje stara się położyć, poczekać aż przedzie, wzmacnia się myślą, że ból minie. Jeżeli sytuacja życiowa sprawia, że nie może odpocząć w sytuacji bólu zdarza jej się płakać z poczucia bezradności i modlić o ulgę w bólu. Postrzega modlitwę jako pomocną. Po pierwsze, odwraca ona uwagę od bólu; po drugie zaś, sądzi, że występuje realny przejaw opieki boskiej. Sama świadomość, że bóg jest przy niej już jest pomocna. Gdyby w przyszłości miała poważniejsze problemy bólowe modliłaby się by przetrwać ból. Pomagać jej mogłaby myśl o bólu Chrystusa,  o tym, że skoro on wytrzymał takie cierpienia i jeszcze dobrowolnie je wybrać to człowiek jest w stanie wytrzymać swój ból.

Dynamika postawy wobec bólu dała się uchwycić w komponencie emocjonalno-motywacyjnej. Badana ma wrażenie, że gdy czym silniejsza stawała się jej wiara tym mniej bała się bólu swojego, ale także bólu swoich bliskich.

Katolicyzm jest dla badanej czymś bardzo znanym. Wychowała się w nim, ale dopiero na studiach naprawdę świadomie weszła w wiarę, gdy wstąpiła do wspólnoty neokatechumenalnej. Wcześniej miała różne wątpliwości. Od kiedy jest wiara stała się bardziej świadoma stała się bardziej spokojna i szczęśliwa. Opiera swoje zasady życia na dekalogu, choć nie zawsze udaje jej się ich przestrzegać. Identyfikuje się z katolicyzmem na 10 na skali dziesięciostopniowej, ale udaje jej się utrzymywać zasady w życiu na 6, 7 lub 8 w zależności od chwili. W jej sposobie wiary jest jednak miejsce na popełnianie błędów. Dla badanej zarówno Biblia ja i nauki kościoła są ważnymi autorytetami. Badana raz w tygodniu bierze udział w mszy, samodzielnie modli się codziennie. Katolicy i osoby innych światopoglądów nie różnią się między sobą pozornie, ale inaczej rozumieją pewne wydarzenia i dokonują innych wyborów. Wydaje jej się, że jako osoba wierząca ma więcej nadziei i łatwiej jej znaleźć sens w życiu.   

Mówiąc o wspomnieniach z dzieciństwa na temat bólu badana zastanawia się, czy rzeczywiście pamięta odczucie bólu, czy też wie, że dana sytuacja musiała być bolesna. Badana używa słowa ból nie tylko w odniesieniu do sfery fizycznej, ale także egzystencjalnej.

3.11 Katolicy

Prywatne znaczenie identyfikacji z katolicyzmem

Większość badanych przeze mnie osób jest silnie zaangażowana w swój katolicyzm, jednak cztery z dziesięciu osób na pytanie od identyfikację rozdzielają katolicyzm papieski i biblijny od katolicyzmu kościoła w Polsce. Stwierdzają, że tak jak z tym pierwszym identyfikują się bardzo mocno, tak co do tego drugiego mają różne zastrzeżenie, szczególnie wymieniają głos kościoła w kwestii seksualności człowieka i małżeństwa, a także hipokryzję niektórych osób wierzących bez wskazywania konkretnych przykładów. Dla badanych identyfikacja z katolicyzmem oznacza przede wszystkim postępowanie wedle wyznaczonych dekalogiem, dwoma przykazaniami miłości oraz przekazem biblii. Większość badanych jako centralny punt katolicyzmu wskazuje miłość do drugiego człowieka. Drugim istotnym elementem jest dla nich uczestniczenie w praktykach religijnych oraz własna modlitwa. Sześciu badanych deklaruje, że uczestniczy, co tydzień w mszy, pozostałych czworo prezentuje swoją wiarę jako proces i mówi, że w zależności od momentu chodzi do kościoła kilka razy w tygodniu albo rzadziej, wszyscy badani codziennie modlą się samodzielnie. Dla wszystkich badanych modlitwa i ceremonie kościelne stanowią dużą wartości istotny element ich wiary. Wielu z nich dodatkowo angażuje się w społeczności kościelne np. oazę, neokatechumenat, czy wspólnotę młodych małżeństw. Większość z badanych wspomina o tym, że mimo dużego zaangażowania nie przestrzega zasad w sposób idealny i wciąż starają się polepszać jako katolicy.

Droga do identyfikacji z katolicyzmem

Ośmiu badanych wychowała się w rodzinach katolickich, choć sześciu z nich mówi, że ich zaangażowanie w kościół przerosło zaangażowanie ich rodziny. Dwoje badanych samodzielnie doszło do swojego wyznania. Jeden z nich od dzieciństwa przejawiał fascynację kościołem, drugi zaś został katolikiem głównie pod wpływem czytanej literatury. Pięciu z badanych, którzy wychowali się w rodzinie katolickiej miało na swojej drodze okresy zwątpienia, które jednak nie poskutkowały odejściem od kościoła, tylko wręcz wzmocnieniem wiary. Dwoje z tych badanych odczuwa potrzebę pewnego ekumenizmu w swoim życiu, jest zainteresowana innymi formami praktyk religijnych np. medytacją buddyjską, czy gnozą.

Stosunek do autorytetów katolickich

Wszyscy badani postrzegają biblię i papieża jako duże autorytety, jednak czworo z nich nie postrzega jako autorytetów polskiego kościoła oraz księży.

Stosunek do osób innych wyznań

Wszyscy badani wyrażają otwartość i szacunek wobec innych wyznań. Postrzegają inne wyznania jako interesujące, uważają, że można z nich czerpać, a kontakt z osobami innych wyznań jest ciekawy. Nie uważają by osoby innych wyznań lub bezwyznaniowe miały być mniej moralne, ale sądzą, że jeżeli ktoś nie wierzy w boga to ma poczucie mniejszej opieki i może bardziej bać się wielu rzeczy. Tak samo wiara w życie po śmierci wydaje im się kluczowa dla zmniejszenia lęku przed śmiercią.

Relacja pomiędzy światopoglądem, a postawą wobec bólu

Wszyscy badani widzą relację pomiędzy swoim wyznaniem, a postawą wobec bólu. Jeden badany uważa, że katolicyzm może bardziej motywować go do pomocy osobom w bólu. Żaden z badanych nigdy nie ofiarowywał swojego bólu za innych, ale większość jest świadoma takiej możliwości. Siedem osób stwierdza, że ból jest dla nich łatwiejszy i mają więcej nadziei ze względu na opiekę boga. Dla czterech osób cierpienie Chrystusa jest wzorcem radzenia sobie z bólem oraz sprawia, że odczuwając ból czują się bliżsi Chrystusowi, a także mogą nadawać większy sens bólowi ze względu na wzorzec jaki dał Chrystus. Jednak osoba wspomniała o możliwym znaku od boga jakim może być ból.

3.12 Podsumowanie

Poznawcza komponenta postawy

Osiem osób uważa, że ból stanowi problem, jedna, że zależy to od sytuacji, jedna zaś, że jest jedynie informacją, nie zaś problemem, różne jednak są przyczyny, które badani podają jako wyjaśnienie problematyczności bólu. Sześciu z badanych stwierdziło, że ból nie ma sensu, ale pięciu z nich uważa, że można samodzielnie nadać bólowi sens akceptując go, ucząc się od niego lub poświęcając go za kogoś. Dwóch badanych uważa, że jeżeli człowiek nie nada bólowi sensu to może go to prowadzić do szaleństwa. Wszyscy badani uważają, że od bólu można się uczyć, ale jest to kwestia wyboru człowieka. Najczęściej wymienianymi rzeczami, których można się nauczyć od bólu są: pokora, empatia, docenianie życia bez bólu oraz siła do radzenia sobie z różnymi problemami. Dwie osoby wspomniały, że ból może zostać zesłany przez boga jako znak lub jako odpowiedź na czyjeś prośby i okazja do rozwoju. Kategorycznie jednak zaznaczyli, że ból nie jest boską karą.

Emocjonalno-motywacyjna komponenta postawy

Pięciu badanych jako główną emocję związaną z bólem wymieniło strach, trzech badanych nie odczuwa żadnych emocjo w związku z bólem, u dwóch badanych ból powoduje pewne pozytywne emocje w związku z opieką lub w związku z przyzwyczajeniem do bólu.

Behawioralna komponenta postawy

Trudno zauważyć jakąś prawidłowość w kwestii zażywania leków przeciwbólowych, połowa badanych zażywa je, połowa zaś stara się ich unikać. Czterech badanych modli się w sytuacjach bólu, zaś troje postrzega modlitwę i ofiarowanie bólu jako skuteczną metodą w przyszłości, choć nie stosuje tego aktualnie. Badani, którzy modlą się o ulgę uważają tę metodę za skuteczną. Modlitwa nigdy jednak nie stanowi głównej metody radzenia sobie z bólem, raczej rodzaj wsparcia.

Dynamika postawy wobec bólu

Ośmiu badanych uważa, że z wiekiem lepiej radzi sobie z bólem, ale różne są tego przyczyny.

4 Porównanie

4.1 Komponenta poznawcza postawy wobec bólu

Tabela 1: Częstość występowania różnych przejawów komponenty poznawczej wobec bólu wśród trzech badanych grup światopoglądowych.

Przejaw komponenty poznawczej postawy

Ilość wystąpień wśród ateistów

Ilość wystąpień wśród buddystów

Ilość wystąpień wśród katolików

Ból jest stanem umysłu

1

2

0

Postrzeganie bólu jako problemu

5

6

8

Ból jako problem nieredukowalny

0

2

0

Ból jako problem poprzez zaburzanie funkcjonowania

2

1

3

Ból jest problemem poprzez niepewność i niemożność sprawowania nad nim kontroli

1

1

0

Ból jako problem poprzez emocje będące rekcją na niego

2

4

2

Ból ma sens biologiczno-adaptatywny

6

5

3

Ból ma sens jako źródło rozwoju

0

2

0

Ból ma sens karmiczny

0

1

0

Ból ma sens jako część boskiego planu

0

0

1

Ból ma sens, gdy poświęci się go za kogoś

0

0

3

Od bólu można się uczyć empatii

0

2

3

Od bólu można się uczyć wytrwałości i siły

2

0

1

Od bólu można się uczyć pokory i cierpliwości

1

2

6

Od bólu można się uczyć doceniania życia

0

3

5

Od bólu można się uczyć obecności tu i teraz

0

3

0

Od bólu można się uczyć akceptacji

0

1

0

Od bólu można się uczyć wiedzy o sobie

0

5

0

Ból można potraktować jako praktykę duchową

1

5

1

Ból może sprawiać przyjemność

1

2

0

Ból może być pozytywny

1

6

4

Zbadane grupy w różnym stopniu i pod różnymi względami różniły się między sobą pod kątem poznawczej komponenty postawy wobec bólu. Powyżej zaprezentowałam tabelę zliczającą pewne przejawy postawy poznawczej u badanych różnych światopoglądów. Przejawy te nie wyczerpują całego spektrum pojawiającego się w wywiadach, ale wydają mi się najczęściej występować. Ze względu na niewielkie grupy oraz dużą liczbę badanych parametrów sprawdzanie istotności różnic między grupami jest bezcelowe warto jednak zaznaczyć różnice, które rzucają się w oczy. Można zaobserwować, że sześciu buddystów oraz czterech katolików uznało, że ból może być pozytywny, zaledwie zaś jedna ateistka. Pięciu buddystów oraz tylko jeden ateista i katolik uznało, że ból może być praktyką duchową. Pięciu buddystów i zero ateistów i katolików uznało, że od bólu można się uczyć wiedzy o sobie. Pięciu katolików, trzech buddystów i zero ateistów uznało, że od bólu można się uczyć doceniania życia. Sześciu katolików, dwóch buddystów i jeden katolik uznał, że od bólu można się uczyć cierpliwości i pokory. Trzech katolików, dwóch buddystów i zero  ateistów uznało, że od bólu można się uczyć empatii. Jedynie katolicy (3) uznali, że od ból ma sens, gdy się go za kogoś poświęci. Ateiści przypisywali bólowi jedynie sens adaptatywno-biologiczny podczas gdy inni badani przypisywali mu również inne typy sensu. Buddyści i katolicy wskazywali więcej możliwych typów nauki, jaką można czerpać z bólu

4.2 Komponenta emocjonalno-motywacyjna postawy wobec bólu

Tabela 2: Częstość występowania różnych przejawów komponenty emocjonalno-motywacyjnej wobec bólu wśród trzech badanych grup światopoglądowych.

Przejaw komponenty emocjonalnej postawy

Ilość wystąpień wśród ateistów

Ilość wystąpień wśród buddystów

Ilość wystąpień wśród katolików

Obojętność

1

4

2

Irytacja, złość, wściekłość

6

1

1

Smutek, rozpacz

0

0

0

Strach

1

6

5

Poczucie bezsilności

1

0

0

Wstyd

1

0

0

Radość, pozytywne emocje

1

3

2

Przyjemność

1

1

0

Zbadane grupy różniły się między sobą pod kątem emocjonalno-motywacyjnej komponenty postawy wobec bólu. Tak jak wcześniej nie dokonam analizy istotności różnic międzygrupowych. W powyższej tabeli zaprezentowałam ilość różnych przejawów komponenty emocjonalnej wymienianej pośród członków różnych grup światopoglądowych. Sześciu ateistów, jeden buddysta i jeden katolik odczuwają wściekłość, złość lub irytację w obliczu bólu. Jeden ateista, sześciu buddystów i pięciu katolików odczuwa strach w obliczu bólu. Grupą, która odczuwa najwięcej emocji pozytywnych w związku z bólem są buddyści.

4.3 Komponenta behawioralna postawy wobec bólu

Tabela 3: Częstość występowania różnych przejawów komponenty behawioralnej wobec bólu wśród trzech badanych grup światopoglądowych.

Przejawy komponenty behawioralnej postawy

Liczebność wystąpień u ateistów

Liczebność wystąpień u buddystów

Liczebność wystąpień u katolików

Zażywanie leków przeciwbólowych przy nawet mały natężeniu bólu

3

1

0

Brak zażywania środków przeciwbólowych

1

2

1

Medytacja

1

2

1

Dystansowanie się

0

1

0

Odwracanie uwagi

1

2

0

Relaksacja, odpoczynek

2

2

3

Obecność, akceptacja i bycie z bólem

3

3

1

Obserwacja bólu, rozkładanie go na czynniki pierwsze

0

3

1

Modlitwa, identyfikacja z Chrystusem

0

0

7

Bliskość innych osób, wsparcie

3

2

3

Przeklinanie, wyżywanie złości

1

0

1

Zwiększona aktywność

2

1

0

Obracanie bólu w żart

1

0

0

Narzekanie

1

1

2

Ostrożność, unikanie bólu, prewencja, próba usunięcia przyczyny

2

3

4

Ignorowanie bólu

1

0

1

Płacz, jęk, ekspresja fizyczna

0

1

0

Radzenie oparte na kontakcie z innymi i ekspresji

5

4

6

Radzenie oparte na wewnętrznej kontroli umysłowej

4

9

3

Radzenie oparte na próbie negacji bólu

4

3

1

Poprawianie swojej kondycji psychicznej

6

5

1

Różnice między grupami pokazały się również w behawioralnej komponencie postawy wobec bólu. Najwięcej ateistów (3) bierze leki przeciwbólowe, gdy tylko ból się zaczyna. Unikalną metodą stosowaną przez katolików jest modlitwa, wymieniło ją siedem osób, co więcej określali ją oni jako skuteczną. Najwięcej buddystów (3) stosuje metodę rozkładania bólu na czynniki pierwsze i obserwowani go. Wszyscy badani stosujący tę metodę określają ją jako skuteczną. Możnaby pokusić się o pewną klasyfikację wymienionych przeze mnie kategorii metod radzenia sobie z bólem. Moją propozycją takiej klasyfikacji byłoby: radzenie sobie farmakologiczne, radzenie oparte na kontakcie z innymi i ekspresji (Płacz, jęk, ekspresja fizyczna; Narzekanie; Bliskość innych osób, wsparcie; Przeklinanie, wyżywanie złości), radzenie sobie z bólem w oparciu o wewnętrzną kontrolę umysłową (Medytacja; Dystansowanie się; Obecność, akceptacja, bycie z bólem; Obserwowanie bólu, rozkładanie go na czynniki pierwsze), metody oparte na próbie negacji bólu (Odwracanie uwagi; Ignorowanie bólu, Zwiększona aktywność), poprawianie swojej kondycji psychicznej (Medytacja, Relaksacja, odpoczynek; Zwiększona aktywność, Odwracanie uwagi, Obracanie bólu w żart), występuje również metoda polegająca na prewencji. Odwracanie uwagi i zwiększona aktywność zostały zaliczone do dwóch kategorii, ponieważ mogą one zarówno służyć poprawieniu samopoczucia jak i zanegowaniu istnienia bólu. Medytacja również może być formą relaksacji jak i kontrolą umysłową. Trudna do zaklasyfikowania jest modlitwa, ponieważ zawiera ona w sobie zarówno elementy poszukiwani bliskości i wsparcia, kontroli umysłowej, poprawiania swojej kondycji psychicznej, jak i specyficznej prewencji, gdy ktoś wierzy w skuteczność modlitwy w zapobieganiu bólu, dlatego też potratuję modlitwę jako osobną kategorię. Jeżeli spojrzy się na wywiady z perspektywy takiej klasyfikacji można zaobserwować, że u buddystów więcej razy niż u katolików, i ateistów występowały metody oparte na wewnętrznej kontroli umysłowej, zaś u katolików mniej niż u buddystów i ateistów wystąpiły metody oparte na poprawie kondycji psychicznej.

4.4 Dynamika postawy wobec bólu

Wśród ateistów nie zaobserwowałam żadnej prawidłowości pod kątem dynamiki postawy wobec bólu. Zarówno katolicy jak i buddyści uważają, że radzą sobie z bólem lepiej niż wcześniej, z tymże katolicy nie wskazują żadnej konkretnej przyczyny tego stanu, podczas gdy buddyści są zdania, że jest to kwestia medytacji.

4.5 Światopogląd

W oczywisty sposób światopoglądy wyznawane przez badane przeze mnie grupy różnią się między sobą, ponieważ czerpią się z różnych doktryn. Chciałaby krótko podsumować najważniejsze różnice lub ewentualne podobieństwa występujące między osobami badanymi z różnych grup.

Prywatne znaczenie identyfikacji z wyznawanym światopoglądem

Pierwszą różnicą, na którą warto zwrócić uwagę jest rozumienie identyfikacji ze swoi światopoglądem. Katolicy chętnie przyznawali swoją silną identyfikację z katolicyzmem, mimo później wymienianych niechęci do postawy polskiego kościoła katolickiego. Buddyści w większości postrzegali identyfikację w sposób negatywny i mimo że to co mówili o swoim życiu wskazywało na bardzo silne zaangażowanie w buddyzm to sami woleli określać się jako ateiści, filozofowie lub agnostycy. Część ateistów deklarowała bardzo silną identyfikacje z ateizmem, ale większość z nich nie była w stanie stwierdzić czym konkretnie miałaby być taka identyfikacja. Postrzegali ateizm bardziej jako swój prywatny światopogląd zaprzeczający istnieniu boga. Dla katolików najważniejszymi elementami ich wyznania były zasady etyczne, miłość do bliźniego oraz uczestnictwo w praktykach religijnych. Ateiści jako sedno swojego światopoglądu wskazywali sceptycyzm, światopogląd naukowy i niezależność. Buddyści jako najistotniejszy element swojego wyznania (lub sposoby życia, biorąc pod uwagę niechęć do określania siebie jako buddysta) wymieniali zatrzymanie wewnętrznego dialogu, uważność i współczucie dla innych istot. Wydawałoby się, że współczucie i miłość do bliźniego to coś, co łączy katolików i buddystów i odróżnia ich od ateistów. Jednak wielu z badanych przeze mnie ateistów twierdziło, że ich światopogląd potęguje szacunek do człowieka, co w sumie mogłoby sugerować, że zasada empatii jest wspólna dla wszystkich tych trzech grup.

Droga do identyfikacji z wyznawanym światopoglądem

Większość katolików wyniosła swoją wiarę z domu rodzinnego, choć często samodzielnie wzmacniali oni ją w trakcie rozwoju. Nie można też pominąć faktu, że panująca w Polsce kultura silnie opiera się na katolicyzmie i większość osób chłonie jej elementy z wychowaniem, nawet gdy jego rodzice nie są katolikami. Wszyscy ateiści i buddyści wybrali swój światopogląd w pewnym momencie swojego życia. Wśród ateistów była to albo kwestia uświadomienia sobie jakiś negatywnych elementów kościoła i odrzucenie go albo też wynik tego, że nigdy nie byli oni silnie związani z kościołem i ateizm był skutkiem powolnego dystansowania się do wiary katolickiej oraz silnego zainteresowania nauką. Wśród buddystów nie występuje żaden główny motyw „przechodzenia na buddyzm”, jednak nie ma wśród nich sytuacji, w których buddyzm był wyrazem buntu wobec kościoła katolickiego, jak to miało miejsce u niektórych ateistów.

Stosunek do autorytetów swojego światopoglądu

Katolicy traktują pismo święte oraz papieża jako autorytety, nie traktują jednak w ten sposób księży czy polskiego kościoła. Buddyści bardziej szukają autorytetów wśród konkretnych nauczycieli, później zaś wśród pism. Ateiści nie mają jako takich „autorytetów ateistycznych”, ewentualnie pewne osoby z ruchu ateistycznego mogą być dla nich autorytetami w swojej dziedzinie np. Richard Dawkins w biologii.

Stosunek do osób wyznających inne światopoglądy

Katolicy zapytani o to jak ich wiara odróżnia ich od osób innych wyznań stwierdzają, że dodaje im nadziei i otuchy, wyrażają się jednak w sposób pełen otwartości i tolerancji. Buddyści są niejednorodni pod tym względem. Postrzegają medytację jako bardo pozytywny czynnik w och życiu i sądzą, że praktyka medytacji zmienia człowieka. Ateiści najczęściej wyrażają negatywny stosunek do religii katolickiej, choć występuje to w różnym natężeniu u różnych osób badanych. W najbardziej radykalnej formie, badana stwierdza, że ateiści są bardziej moralni i tworzą lepsze małżeństwa niż katolicy. Trzeba tu wspomnieć, że wszyscy badani ateiści odeszli z różnych przyczyn od religii katolickiej, więc wyrażane przez nich negatywne poglądy mogą mieć silny związek z ich drogą prowadzącą do ateizacji. Generalnie badani ze wszystkich grup są zadowoleni ze swojego światopoglądu i sądzą, że zwiększa on jakość ich życia. Są od tego dwa wyjątki. Badana 9 odeszła od katolicyzmu w wyniku rozczarowania i w wielu jej wypowiedziach wyrażona jest chęć do ponownego uwierzenia w boga. Badany 28 jest z kolei bardzo zaangażowany w swój katolicyzm, ale mówi, że powoduje on permanentne rozterki w jego życiu.

Relacja pomiędzy światopoglądem, a postawą wobec bólu

Relacja pomiędzy wyznawanym światopoglądem, a postawą wobec bólu była przeze mnie badana dwojako. Po pierwsze na podstawie porównania narracji trzech grup światopoglądowych, po drugie zaś, na podstawie własnych deklaracji badanych. Wszyscy katolicy deklarowali związek pomiędzy swoim wyznaniem, a podstawą wobec bólu. Najczęściej badani uważają, że świadomość opieki boskiej ułatwia im przeżywanie bólu i zmniejsza strach przed nim, badani wspominają również o wzorcu Chrystusa, który ułatwia im doznawanie cierpienia w ogóle, a w szczególności bólu. Buddyści również widzą relację między swoim wyznaniem, a postawą wobec bólu. Przede wszystkim jest to kwestia praktykowanej przez nich medytacji, która zwiększa ich dystans wobec bólu, akceptację, sprawia, że nie uciekają oni przed sytuacją bólu, a w dwóch przypadkach jest skutecznym narzędziem walki z bólem. Sześciu badanych nie widzi relacji pomiędzy swoją postawą wobec bólu, a ateizmem. Badany 5 uważa, że ateizm ułatwia mu dystansowanie się, Badana 9 zaś, że brak opieki boga utrudnia przeżywanie bólu. Brak dostrzeganej przez badanych relacji może również wskazywać na relację negatywną, tzn. że ateizm nie niesie ze sobą pewnych narzędzi radzenia sobie z bólem, które zdaniem badanych niesie buddyzm i katolicyzm.

Zakończenie

W wyniku dokonanych przeze mnie wywiadów otrzymałam bogaty materiał dotyczący deklarowanych postaw wobec bólu osób przynależących do trzech grup światopoglądowych: ateistów, buddystów i katolików. Dokonałam analizy narracji każdego z badanych pod kątem trzech komponent jego postawy wobec bólu, dynamiki postawy wobec bólu oraz prywatnego rozumienia deklarowanego przez siebie światopoglądu. Wyodrębniłam cechy wspólne dla badanych z tej samej grupy światopoglądowej, a następnie porównałam ze sobą grupy. Spróbowałam wyodrębnić potencjalne związki pomiędzy światopoglądem, a postawą wobec bólu. Po pierwsze, zrobiłam to przy pomocy szukania cech wspólnych postaw badanych z tej samej grupy światopoglądowej oraz różnic z innymi grupami. Po drugie, badani samodzielnie deklarowali jakie związki widzą między swoim światopoglądem, a postawą wobec bólu podczas wywiadu. Otrzymany materiał pozwolił mi na wyodrębnienie pewnych różnic międzygrupowych. Koniecznym jest by podkreślić, że nie można porównania tego uogólniać na wszystkich przedstawicieli badanych światopoglądów. Jest ku temu dość wiele przyczyn. Grupy są za małe by móc dokonać rzetelnego uogólnienia. Grupy różnią się nie tylko światopoglądem, ale również wiekiem i stopniem wykształcenia, dlatego też nie można jednoznacznie stwierdzić, że to akurat światopogląd jest czynnikiem różnicującym. Użyte przeze mnie narzędzie, tzn. półustrukturalizowany wywiad psychologiczny jest narzędziem swobodnym i nie dającym możliwości rzetelnego porównywania narracji. Poza tym badanie pozwoliło uchwycić deklarowane postawy wobec bólu, a poznanie postaw realizowanych wymagałoby innego narzędzia badawczego np. obserwacji albo eksperymentu. Nie oznacza to jednak, że zebrane przeze mnie dane są bezużyteczne, wręcz przeciwnie spełniają one wymagania, które postawiłam temu badaniu. Dają możliwość szerokiego i eksploracyjnego spojrzenia na postawy wobec bólu, poznanie ich bogactwa, które nie jest możliwe do uchwycenia przy pomocy najczęściej używanych metod ilościowych. Wyniki pozwalają na postawienia nowych, oryginalnych pytań do dalszych badań na większych grupach, bardziej precyzyjnymi narzędziami. Badanie uchwyciło również subiektywne spojrzenie badanych na relacje religijności z bólem oraz stosowane przez nich, często pomysłowe metody radzenia sobie z bólem.

Otrzymane przeze mnie wyniki zgodnie z początkowym założeniem badania tworzą dużą liczbę szczegółowych pytań badawczych wartych zadania w przyszłych projektach naukowych.

Badanie wykazało różnice w deklarowanych postawach wobec bólu pomiędzy niewielkimi grupami o trzech. Następnym krokiem powinna być konstrukcja kwestionariusza badającego aspekty postaw, które okazały się różnicujące lub nawracające w wypowiedziach badanych, a następnie dokonanie badania ilościowego na dużej grupie, które mogłoby potwierdzić opisane przeze mnie różnice. Ciekawym badaniem byłoby też sprawdzenie jak komponenta poznawcza postawy wobec bólu wpływa na radzenie sobie z bólem, przykładowo czy buddyści mniej niż ateiści wpadają w błędne koła i spirale bólu ze względu na to, że uważają za właściwą akceptującą postawę wobec niego.

Jedną z różnic między grupami, które udało mi się uchwycić w badaniu była emocjonalno-motywacyjna postawa wobec bólu. Ateiści deklarowali złość jako najczęstszą emocję, katolicy i buddyści strach.. Badaniem wartym przeprowadzenia byłoby sprawdzenie relacji pomiędzy emocjonalno-motywacyjną postawą wobec bólu, a ogólnym radzeniem sobie z bólem.

Wśród narracji badanych znalazły się opisy różnych metod radzenia sobie z bólem, z których część wydaje mi się obiecująca, że wartościowym byłoby zbadanie jej skuteczności, mechanizmów i możliwej implementacji klinicznej. Metody, które uważam za warte uwagi to: medytacja całkowicie niwelująca ból, która została opisana przez dwoje badanych: Badaną 14 i Badanego 20. Wychodzi ona poza opisywane szeroko w literaturze działanie medytacji, opisane przez badanych działanie jest niezwykle spektakularne, co więcej zgodne z niektórymi podaniami ludowymi dotyczącymi możliwości zaprzestania odczuwania bólu (Melzack i Wall, 2006). Drugą metodą, którą kilku badanych opisywało jako skuteczną jest modlitwa. Badani sami zastanawiają się czy mechanizm działania jest psychologiczny, czy też transcendentalny. Zostało już wykazanym, że modlitwa ma pozytywny wpływ na zachowanie aktywności w bólu (Ortenburger, 2009). Sądzę, że ilościowe zbadanie skuteczności modlitwy w radzeniu sobie z bólem oraz jej możliwych psychologicznych mechanizmów mogłoby być bardzo wartościowe dla pacjentów. 

Wśród wywiadów z buddystami zdarzyły się opinie, że prawdziwym problemem w bólu jest stawiany mu opór. Myśl jest ciekawa, szczególnie w kontekście coraz bardziej popularnego nurtu mindfulness, który promuje akceptację jako właściwą postawę wobec choroby (Didonna, 2009). Sprawdzenie jak wygląda jakość życia osób żyjących w bólu chronicznym o różnym poziomie oporu stawianego bólowi wydaje mi się wartościowe dla praktyki klinicznej i jednej z wielu weryfikacji założeń psychologii mindfulness.

Drugim często występującym przekonaniem jest to, że przeżywanie bólu może wzmocnić człowieka. Wartym uwagi byłoby zdefiniowanie, co dokładnie miałoby znaczyć takie wzmocnienie i dokonanie badań ilościowych na temat tego czy rzeczywiście takie działanie występuje oraz jaką postawę należy przyjąć wobec bólu by uzyskać taki właśnie pozytywny efekt.

Wśród badanych znalazły się trzy osoby, które wspomniały o samodzielnym zadawaniu sobie bólu w celu uzyskania pewnych efektów: przyjemności seksualne, transgresji oraz zniwelowania poczucia pustki. Sądzę, że badanie mechanizmów psychologicznych, które powodują ludźmi by samodzielnie zadawać sobie ból oraz poszukiwanie możliwych pozytywnych efektów takich działań mogłoby przynieść korzyści osobom, które cierpią z powodu bólu. Warto byłoby zastanowić się, czy osoby, która doświadcza bólu z powodu choroby nie mogłaby wykorzystać go do osiągnięcia pewnych pozytywnych efektów.

Kolejną ważną kwestią, która pojawia się w wywiadach jest kwestia wspomnień na temat bólu oraz słownictwa używanego do opisywania bólu. Niektórzy badani wyrażali problem z przypomnieniem sobie bólu samego w sobie. Pamiętali sytuację powodującą ból, wiedzieli, że musieli ból odczuwać, ale nie mieli wspomnienia doznania. Jeżeli chodzi o słownictwo to pierwszym, narzucającym się elementem jest to, że bardzo wielu badanych używało słowa ból w odniesieniu do sfery fizycznej, psychicznej oraz egzystencjalnej. Sądzę, że dalsze, jakościowe badania nad pamięcią o bólu i sposobie opisywania go mogłyby być ważne dla używanych klinicznie metod pomiaru bólu oraz dla leczenia bólu chronicznego, w którym pamięć na temat wcześnie doznawanego bólu gra ważną rolę (Melzack i Wall, 2006).

Wątkiem zupełnie pobocznym, jednak ważnym do nadmienienia jest tolerancja wobec odmiennych światopoglądów. Wywiady wyraźnie wykazały niechęć ateistów w stronę religii katolickiej, choć niekoniecznie w stronę katolików. Deklarowana postawa katolików i buddystów wobec innych wyznań, a także ateistów była otwarta i tolerancyjna. Sądzę, że w obliczu konfliktu, który ma teraz miejsce w debacie publicznej, konfliktu pomiędzy liberalnym ateizmem, a konserwatywnym katolicyzmem bardzo ważnym jest badanie podstaw niechęci między grupami światopoglądowymi. Poprzez poznanie mechanizmów tych niechęci psychologia może wnieść bardzo duży wkład w szerzenie tolerancji i pokoju.

Badanie spełniło swoją eksploracyjną funkcję, mam nadzieję, ze wyznaczone kierunki dalszej analizy w tematyce okażą się przydatne dla świata naukowego.

Literatura Cytowana

Anderson, C., S., (2001). Pain and its ending, the four noble truths in the Therevada Buddhist Canon, Motilal Banarsidass Publishers, New Delhi.

Andreoli, V. (2009). Zrozumieć cierpienie, aby ból ustąpił radości, Wydawnictwo Homini, Kraków.

Aronson, E. (2000) Człowiek istota społeczna, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.

Aronson, E., Wilson, T., D., Akert, R., M. (1997) Psychologia społeczna. Serce i umysł, Zysk S-ka, Poznań.

Augustynek, A. (2008) Sugestia, manipulacja, hipnoza, Difin, Warszawa,.

Baetz, M., Bowen, R. (2008) Chronic pain and fatigue: associations with religion and spirituality, Pain Research & Management, v. 13 (5).

Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, (1985).

Campbell, C., M., Dobs, A., S., Edwards, R., R., Paller, C., J. (2009) Sex-Based Differences in Pain Perception and Treatment, Pain Medicine, Volume 10, Number 2.

Chase, E., S. (2009) Wywiad narracyjny, wielość perspektyw, podejść, głosów, red. Norman K. Denzin, Yvonna S. Lincoln , Metody badań jakościowych t.2, str. 15- 56, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.

Dawkins, R. (2008) Bóg urojony, Wydawnictwo CiS, Warszawa.

Desrosiers, M., Bergeron, S., Meana, M.,Leclerc, B., Binik, Y., M., Khalifé, S. (2008) Psychosexual Characteristics of Vestibulodynia Couples:Partner Solicitousness and Hostility are Associated with Pain, J Sex Med, 5:418–427.

Didonna, F. (2009) Clinical Handbook of Mindfulness, Springer, Nowy York.

Doubova1, S., V., Espinosa-Alarcón, P., Flores-Hernández, S., Infante, C., Pérez-Cuevas, R. (2011) Inegrative health care model for climacteric stage women: design of the intervention, artykuł z prawem wolnego dostępu.

red. Dunaj, B. (2002) Popularny słownik języka polskiego, Wilga, Warszawa.

Red. Gryglewicz, F., Łukaszyka, R., Sułowski, Z. (1985) Encyklopedia Katolicka, Tom II, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Lublin

Red. Gryglewicz, F., Łukaszyka, R., Sułowski, Z. (1989) Encyklopedia Katolicka, Tom I, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Lublin.

Red. Migut, B. (2000) Encyklopedia Katolicka, Tom VIII, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin.

Harris, S. (2012) Free Will, Free Press, New York.

Harris, S. (2012) Pejzaż Moralny, Wydawnictwo CiS, Stare Groszki.

Kita, M.,  (2009) Słabość Wszechmocnego. Medytacja teologiczna, red. Makiełło-Jarża, G., Ból i cierpienie (81-91), Kraków: Acta Academiae Modrevianae.

Koenig, H., G. (2012) Religion, spirituality and health: the research and clinical implication, Psychiatry, Article ID 278730, 33 pages.

Leibniz, G., W. (2001) Teodycea, o dobroci Boga, wolności człowieka i pochodzeniu zła, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.

Luft, S. (2002) Medycyna Pastoralna, Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej, Warszawa.

Makiełło-Jarża, G., (2009) Ból i cierpienie, Kraków: Acta Academiae Modrevianae.

McGowan, L., Luker, K., Creed, F., Chew-Graham, C., A. (2007) ‚How do you explain the pain that can’t be seen?’: the narratives of women with chronic pelvic pain and their dysengagement with diagnostic cycle”, British Journal of Health and Psychology, 12, 261-274.

Melzack, R., Wall, P., D. (2006) Tajemnica Bólu, Wydawnictwo WAM, Kraków.

Katechizm Kościoła Katolickiego (1994), Pallotinum.

Red. Migut, B. (2000) Encyklopedia Katolicka, Tom VIII, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin.

Ortenburger, D., (2009) Strategie radzenia sobie w zespole bólu przewlekłego, red. Makiełło-Jarża, G., Ból i cierpienie (81-91), Kraków: Acta Academiae Modrevianae.

Pater, D. (2012) Człowiek wobec bólu i cierpienia, refleksja pastoralna, Warszawa.

Pawlak, M. (2010) Biologiczne uwarunkowania bólu, Akademia Wychowania Fizycznego w Poznaniu, Poznań.

Sacks, O. (2008) Człowiek, który pomylił swoją żonę z kapeluszem, Zysk i s-ka wydawnctwo, Poznań.

Strong, J., S., (2008) The Experience of Buddhism, sources and interpretations, WADSWORTH, CENGAGE Learning, Boston.

Suchocka, L. (2008) Psychologia bólu, Difin, Warszawa.

Woynarowska, B. (2008) Edukacja zdrowotna, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.

Podobne materiały

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *