• sobota, 25 listopada 2017 r.

Prawdziwa mitologia

Niemal każdy naród posiada swoją "narodową mitologię". Mity założycielskie bez wątpienia mają pewne znaczenie w procesie budowania wspólnoty. Jednak wcześniej czy później, pojawiają się w społeczeństwie jednostki, które w ramach walki o prawdę zaczynają obalać mity.

Założycielski mit III RP – bohatera bez skazy Lecha Wałęsy, na naszych oczach właśnie się sypie. Wałęsa zaprzecza, aby kiedykolwiek współpracował z SB, jednak dokumenty pokazują co innego. Sprawa Wałęsy jest beznadziejna, ale dla niektórych Polaków, i tak pozostaje on człowiekiem bez skazy, który zawsze był po właściwej stronie mocy. 

Jan Paweł II to kolejna obok Lecha Wałęsy postać, wokół której narosły legendy. Przemilcza się jego stosunek do przestępstw seksualnych w Kościele czy jego bliskie relacje z przyjaciółką Ireną Kinaszewską. JPII tak samo jak Wałęsie często przypisuje się obalenie komunizmu w Polsce i w Europie. Komunizm jednak nie miał szans w starciu z nową rzeczywistością, a faktyczny wpływ na jego upadek miał choćby Michaił Gorbaczow. 

Ludzi idealnych nie ma, dlatego mitologizacja jednostki jest tak naprawdę zawsze skazana na porażkę. Jest tylko kwestią czasu, by prawda na temat "bohatera bez skazy" wyszła na jaw. Jednak im więcej lat – i tym samym wysiłku włożonego w mitologizację – tym bardziej prawda może być bolesna – dokładnie tak samo, jak upadek, który z coraz większej wysokości staje się bardziej bolesny… 

Mitologia konkretnych jednostek to jedno. Drugie natomiast to mitologizacja konkretnych wydarzeń historycznych. Od lat w naszym kraju prawa strona sceny politycznej wielbi i niemal wynosi na ołtarze Powstanie Warszawskie. Zryw ten nie tylko że nie miał sensu, ale przyczynił się do śmierci tysięcy ludzi. Powstanie Warszawskie i jego konstruktorzy zasługują na stanowczą krytykę nie na kult.   

Prawda bywa bolesna. To fakt. Czy jednak prawda nie powinna być dla nas najważniejsza? Może faktycznie jak powiedział Jezus: "Prawda nas wyzwoli"? 

Piotr BrowarskiRocznik 1984. Typ osobowości: INFJ-T. Ateista, antyklerykał, obyczajowy liberał oraz gospodarczy umiarkowany lewicowiec. Zawsze w opozycji. Według ''prawdziwych Polaków'' stoi tam, gdzie kiedyś stało ZOMO.

Podobne materiały

10 komentarzy

  1. Lucyan
    4 września 2017 at 19:45 - odpowiedz

    "jego bliskie relacje z przyjaciółką Ireną Kinaszewską." – nie widze nic złego w bliskich relacjach z kobietami, wprost przeciwnie. To zadne przestepstwo ani cos nieprzyzwoitego. Natomiast wazne czy spłodził dziecko (nic w tym złego) a jesli spłodził to czy wział odpowiedzialnosc za dziecko. Dzis to łatwo sprawdzic genetycznie, wiec nie wiem dlaczego tego sie nie robi. Moze nie spłodził, wiec mit sie utrzymuje ze to jego dziecko. Ale kler nie jest pewien, wiec badania nie robi. 

    • Zorro
      4 września 2017 at 23:24 - odpowiedz

      No właśnie miałem to napisać: cóż dziwnego, że facet ma bliskie relacje z kobietą?

      • Tomek Świątkowski
        5 września 2017 at 08:41 - odpowiedz

        pod warunkiem, że ten facet nie zobowiązał się do celibatu

        wtedy to to podważa jego wiarygodność

        .

        No ale to wszystko to raczej dość prymitywny fake – kolorowe zdjęcioe w T-shircie zrobione w PRL-u w roku 1950-tym? Mało prawdopodobne…

        • Lucyan
          6 września 2017 at 21:25 - odpowiedz

          A kogo obchodzą jakies ustne zobowiązania, nikogo. Celibat to przede wszystkim zobowiązanie, ze sie nie ozeni. A wspołzyc płciowo to zaden problem, zawsze moze sie potem biczowac, jak ma mentalne problemy. Te wszystkie posądzenia o ojcostwo mozna łatwo dzis sprawdzic – są badania genetyczne – wystarczy tylko chciec. Poza tym takie plotki ze sie zadawał z kobietą – to oni (kler) lubią. Bo wtedy odciąga to od podejrzen, ze był gejem. Ochranianie pedofilow mu nie zaszkodziło, to jak mogłaby mu zaszkodzic jakas kobieta? Chyba, ze by dała zdjecia czy video do internetu.

          Podobnie Krk lubi opowiesci ze niejaki Jezus wspołzył i cos tam spłodził z Magdaleną. Bo to odciąga od homoseksualnosci Jezusa. 

          • Tomek Świątkowski
            7 września 2017 at 12:19

            kogoś jednak to obchodzi

            ale nie w tym rzecz, czy kogoś to obchodzi, tylko w byciu konsekwentnym i integralnym

            to tak, jakby przykładowo udowdniono, że Dawkins dał na mszę za duszę zmarłego przyjaciela

            nikomu nic złego nie zrobił, ale zaufanie do człowieka to jednak by podważyło

          • Lucyan
            8 września 2017 at 08:05

            Nie znam historii z "dawaniem na msze za dusze", ale jesli Dawkins powiedział, ze daje za dusze, to mu cos odbiło.

            Po prostu dał opłate za organizacje mszy, msza jako forma pozegnania człowieka, a to ze "za dusze" to juz religijna interpretacja. Podobnie jak płacimy za organizacje koncertow organowych organizowanych w kosciele, i nikt sie traci zaufania do np. ateistow chodzących na koncerty w kosciołach. Ostatecznie przygotowanie mszy, lokal, ogrzewanie itp. tez kosztuje wiec pewnie zapłacił na koszt organizacji imprezy, a nie bezczelnie na waleta.  

            Podobnie nikt nie traci zaufania do ateistow ktorzy chodzą na pogrzeb gdzie modły odprawia jakis ksiądz/pastor czy inny szaman. No coż, rodzina sobie zażyczyła szamana to jej sprawa. Idzie sie pożegnac człowieka, a nie odfajkowac religijny rytuał. 

  2. Nietsche
    5 września 2017 at 02:54 - odpowiedz

    Jego tezie przeczą zeznania i wspomnienia powstańców. Gdy ktoś nie dostrzega sensu nie dowodzi to jeszcze że sensu brak. Może świadczyć o ślepocie niewidzącego sensu. Do 1.sierpnia 1944 zgninęły miliony Polaków, mimo że nie było żadnego powstania. Jak uzasadnić te straty tylu istnień ludzkich. Powstańcówe było ok.30 tys. ofiar ok.200 tys., większość to ludność cywilna.  Według historyków niemieckich rzeź Woli była ludobójstwem. Zdaniem Browarskiego powstańcy byli winni ludobójstwa. Nic p. Browarskiemu nie wiadomo o idelogii hitlerowców planującym unicestwienie narodu polskiego a'priori, bez zbędnych pretekstów w rodzaju powstań. Hołd i szacunek przekręcany w uwielbienie i kult świadczy o kłopotach z semantyką.

    Powstań mieliśmy w swojej historii wiele. Wspomnę dla przykładu następujące: kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe. Celem wszystkich powstań było uzyskanie niepodległości i suwerenności państwa i narodu polskiego. Wszystkie trzy przegrane bez wymiernych korzyści i z obowiązkową daniną krwi. Można rzec, powstania te były pozbawione sensu. jeżeli tak, to istnienie Polski też jest pozbawione sensu. Naszą niepodległość odzyskaliśmy dzięki USA, które "przystąpiły do wojny (IWW) żeby Polska wróciła na mapy świata". Czy cytat ten jest autentycznym cytatem prezydenta Wilsona nie wiem. Zakładam że tak. Jakie argumenty miał Paderewski poza zrywami narodowymi wyrażającymi wolę narodu, żadnych. W Polityce moralność nie obowiązuje. Powstanie warszawskie było kontynuacją tradycji walki zbrojnej o niepodległość państwa polskiego. Pierwotnym celem każdego powstania jest uzyskanie niezależności. Celem nadrzędnym jest podkreślenie woli istnienia jako narodu.  Zanim pan tak beztrosko i bezmyślnie wyda oceny, niech pan uwzględni również powyższe argumenty.

    • malejący
      6 września 2017 at 06:13 - odpowiedz

      święte słowa Panie

      racjonalista Browarski, jak widać nie rozumie jeszcze wieeelu rzeczy, jeśli chodzi o ludzkie działanie, w tym np. nie rozumie, że chęć śmierci w walce /nawet zamiast niekiedy przeżycia za wszelką cenę/, gdy zewsząd uczucie absolutnego pokonania, jest jak najbardziej ludzkie i …. racjonalne

  3. Tomek Świątkowski
    5 września 2017 at 09:16 - odpowiedz

    Bohaterowie ze skazami są fajniejsi.

  4. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    8 września 2017 at 12:20 - odpowiedz

    100% racji. Dlatego zawsze mowie i nawet nagrałem jeden klip o tym że nie ma autorytetów są tylko dobre i złe pomysły

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *