• niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

„Prawie polegli”

Przybywa nam zasłużonych polityków, którzy o mało nie zginęli w katastrofach komunikacyjnych. Będzie ich coraz więcej, dlatego potrzebna jest nazwa, odpowiednio wzniosła, którą będzie można ich określać przy okazji różnych uroczystości partyjnych i państwowych. Nieważne, że pozwalali na bardzo nieostrożną jazdę, narażając innych i siebie. Ważne, że ledwo uszli z życiem. Proponuję nazwę: prawie polegli. Nie można ich wszak nazwać „poległymi”, ale „prawie poległymi” można.

A oto lista >prawie poległych<:

Andrzej Duda

Antoni Macierewicz

Beata Szydło.

W elegii poświęconej tym katastrofom czytamy:

A jak dobrze pójdzie

To naród nasz zyska

Nowych poległych

W historii igrzyskach

PS. Bywam pytany, dlaczego na liście „prawie poległych” nie ma b. premiera Leszka Millera. Wyjaśnienie jest proste. Honorowy tytuł poległego w katastrofach komunikacyjnych pisowscy politycy wprowadzili dopiero po 2010 r. i nie należy go stosować wstecz. Dotyczy to logicznie także tytułu "prawie poległy" (Leszek Miller doświadczył katastrofy w 2003 r.). Ponadto Leszek Miller należy do „gorszego sortu” i  żadne honorowe tytuły tego rodzaju mu się nie należą. "To oczywiste" – jak mawiał znany polityk pierwszego sortu.

Podsumowując: Nie ma dostatecznego powodu, by Leszka Millera umieszczać na liście >prawie poległych<. Jasne? 

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/

……………………………………………………………………………………..

Podobne materiały

8 komentarzy

  1. Janusz
    Janusz
    23 lutego 2017 at 13:13 - odpowiedz

    Tragicznie komiczne. Zaczyn am wspominac PRL jako 

    sensowny system. 

    Pozdrawiam Ciebie .

    Janusz 

    • Jarosław Maciej Walczak
      Jarosław Maciej Walczak
      23 lutego 2017 at 13:40 - odpowiedz

      Dla mnie obecny ustrój, to próba ożenienia PRLbis z IIRP podlaną sosem rydzykowym. Znam dobrze zaplecze wyznawców religii smoleńskiej, więc oni się dopiero rozkręcają. Serdecznie ich pozdrawiam, i tych wszystkich co na ich głosowali. Co do wypadkowości, widziałem filmik z przejazdu prezydenta po kraksie pani Szydło, cóż, nawet nie chce się już tego komentować. Dzięki Bogu, Losowi, przypadkowi czy jak to kto to zwał, nie zginął nikt postronny…

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    23 lutego 2017 at 17:18 - odpowiedz

    Leszek Miller też

    • Alvert Jann
      23 lutego 2017 at 18:42 - odpowiedz

      Wyjaśniam Piotrowi Napierale: Honorowy tytuł poległych w katastrofach komunikacyjnych obowiązuje dopiero od 2010 r. i nie należy go stosować wstecz. Dotyczy to logicznie także tytułu "prawie poległy" (Leszek Miller doświadczył katastrofy w 2003 r.). Ponadto Leszek Miller należy do gorszego sortu i  żadne honorowe tytuły tego rodzaju mu się nie należą. "To oczywiste" – jak mawiał znany polityk pierwszego sortu.

      Podsumowując: Nie ma dostatecznego powodu, by Leszka Millera umieszczać na liście >prawie poległych<. Jasne? 

  3. Andrzej Boguslawski
    Andrzej Boguslawski
    24 lutego 2017 at 10:37 - odpowiedz

    @ Janusz: Tragicznie komiczne. Zaczynam wspominać PRL jako sensowny system.

    ———————

    PRL to „ustrój słusznie miniony” i według mnie w większości aspektów życia jest lepiej, ale tylko ktoś mocno nawiedzony ideologicznie uważa, iż we wszystkich i PRL, to była "czarna dziura", a teraz to mamy prawie raj: http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,670578#w670727

    Rzeczywistość zawsze jest złożoną, a proste to jest wszystko tylko dla prostaków. Warto zastanowić się nad genezą PRL-u. Skąd toto się u nas wzięło i czy tak naprawdę wszyscy byli już  od początku przeciw.

    Prof. Andrzej Friszke: wiedza historyczna w Polsce to jest tragedia. Pamięta się krótkie symboliczne momenty. Nawet studenci nie wiedzą, na czym w gruncie rzeczy polegała PRL. To nasza wielka wina, że młodzież nie jest w szkole uczona rozumienia historii. My, ludzie zajmujący się upowszechnianiem wiedzy, nie znaleźliśmy klucza, by młodych tym zainteresować. Ci, którzy wiedzą cokolwiek, identyfikują PRL z pierwszym powojennym dziesięcioleciem, czyli: twardy stalinizm, kult jednostki, UB, pełne więzienia, a w lasach żołnierze wyklęci. Potem był stan wojenny, czołgi wyjechały na ulice i strzelano do ludzi w Wujku. Po drodze był jeszcze Grudzień ’70.

    To są obrazy, które nie mają wiele wspólnego z codziennością PRL, sposobem funkcjonowania władzy, prawa. (…)

    Nie wolno dać sobie narzucić takiej optyki. Po pierwsze, Polskę ktoś odbudował. Przecież w 1945 r. leżała w gruzach. Ktoś wykształcił całe pokolenia i to nieźle, bo polskie uniwersytety wyróżniały się pozytywnie na tle innych krajów komunistycznych. W trudnych warunkach przekazywały autentyczną wiedzę i refleksję. To był bardzo dobry czas dla polskiej kultury, lepszy niż ostatnie 20 lat. Wtedy integrowała ona ludzi, tworzyła kody, którymi się porozumiewano. Trud-no to streścić w kilku zdaniach, ale jedne dziedziny reżim tłumił, inne wspierał, dotował, dbał, by dzieła kultury trafiały także do małych miasteczek. To był skomplikowany system, tworzony przez bardzo różnych ludzi. Jedni sprzyjali rozwojowi, a inni go ograniczali.

    Absolutnie nie docenia się znaczenia 1956 r., a to była fundamentalna zmiana. System pozostał ten sam, partia sprawowała kierowniczą rolę, rządził I sekretarz, była cenzura i miłość do ZSRR. Ale od tego momentu państwo przestaje być totalne. Zostawia dość dużą sferę, którą obywatele wypełniali sami; w pewnych ramach oczywiście, których pilnowała cenzura i inne formy kontroli. Ale dzięki temu zaczęła się rozwijać niezależna kultura, niezależna refleksja, świetna polska socjologia, także historia, litera-tura, reportaż, film, teatr. Tygodniki opinii, takie jak „Kultura", POLITYKA czy „Przekrój”, w innym duchu „Tygodnik Powszechny”, wychowywały i edukowały swoich czytelników. To było jak dodatkowy uniwersytet.

    Ogromna liczba publikowanych materiałów sprawiała, że kształtowała się w Polsce szeroka warstwa ludzi, którzy mieli dobrą orientację w niełatwych problemach. Tworzyli zalążek opinii publicznej. To była jedna z przyczyn kryzysu tego systemu. Dodam, że niecenzurowany drugi obieg w wielkim stopniu krążył wśród ludzi, których rozbudziła oficjalna prasa społeczno-kulturalna. Wychowała liczną grupę ludzi, którzy mieli własne zdanie i przekonania, byli oczytani i coraz trudniej było im wcisnąć każdy kit. To odróżniało Polskę od innych demoludów. I w pewnym stopniu przygotowało III Rzeczpospolitą, bo dało jej gotowe kadry. W tym sensie PiS ma rację. To w czasach PRL wykształcili się ludzie, którzy potem, w III RP odegrają rolę założycieli. Ale robić z tego zarzut to absurd. Kto inny niby miał to zrobić? /Polityka nr 8 22-02-2017/

    I także:

    http://www.racjonalista.pl/forum.php/z,0/d,3/s,716010#w716447

    http://www.racjonalista.pl/forum.php/z,0/d,3/s,716010#w716448

    http://www.racjonalista.pl/forum.php/z,0/d,1/s,354458#w355206

    http://www.racjonalista.pl/forum.php/z,0/d,2/s,343721#w344229

    Moim zdaniem ustroje najbardziej warto krytykować wtedy, gdy są i można cokolwiek w nich zmienić, choć wtedy to najczęściej strach i przemożna chęć do klaskania występuje. Dopiero gdy system upadnie to można jeździć po nim jak po łysej kobyle.

    ***

  4. Andrzej Boguslawski
    Andrzej Boguslawski
    24 lutego 2017 at 11:11 - odpowiedz

    @ Jarosław Maciej Walczak: Dla mnie obecny ustrój, to próba ożenienia PRL-bis z III RP podlaną sosem rydzykowym. Znam dobrze zaplecze wyznawców religii smoleńskiej, więc oni się dopiero rozkręcają. Serdecznie ich pozdrawiam, i tych wszystkich co na ich głosowali. Co do wypadkowości, widziałem filmik z przejazdu prezydenta po kraksie pani Szydło, cóż, nawet nie chce się już tego komentować. Dzięki Bogu, Losowi, przypadkowi czy jak to kto to zwał, nie zginął nikt postronny…

    ———————-

    „Historia kontrolowana”

    Joanna Podgórska rozmawia w Polityce z prof. Andrzejem Friszke, historykiem, o PRL i jej recydywie:

    „Na prawicy wobec PRL można dostrzec pewną schizofrenię. Z jednej strony to było „niepolskie państwo", w którym zbuntowany naród wzięli pod but oprawcy. Z drugiej, PiS tamten system krok po kroku rekonstruuje. Trudno nie mieć déjà vu, gdy Jarosław Kaczyński skupia całą władzę, jak niegdyś I sekretarz KC PZPR, a reszta pełni funkcje marionetkowe.

    Mamy do czynienia z radykalnym obniżeniem rangi prezydenta. Andrzej stał się kimś w rodzaju Henryka Jabłońskiego, szefa ówczesnej Rady Pań nie szefa państwa. To już nie jest ź władzy. Rola Sejmu została zredukowana do automatycznego przyjmowania ustaw. W gruncie rzeczy zablokowano parlament w jego normalnej funkcji pełni w demokratycznym kraju, i zbliżono do funkcji, jaką miał w PRL. Tak jak w tych czasach partia została utożsamiona  z suwerenem. To słowo zastąpiło d klasę robotniczą. Gdy mówią „suweren” nie mają przecież na myśli tych, którzy PiS nie popierają. Politycy tej partii raczej nie używają słów „społeczeństwo” czy obywatele”. Mówią „Polacy”, „zwykli Polacy”, których identyfikują ze swoim zapleczem w kontrze do rozpasanych, samolubny elit i korporacji zawodowych. Gdy odwołuje się do instytucji międzynarodowych czy opinii publicznej świata, jest zdrajcą pozbawionym patrioty Tu można by podstawiać dokładne ty z Edwarda Gierka. Jarosław Kaczyński dobrze to zna. Wiatach 80. był członkiem Komitetu Helsińskiego zajmującej analizowaniem niepraworządności i wysyłaniem tych raportów za granic więc przez władzę oskarżany o to, o co dziś  oskarża opozycję.

    Czuć też nostalgię za centralnie sterowaną gospodarką?

    W pewnym sensie tak. To się wiąże z modelem władzy jako gospodarza, który jest odpowiedzialny za to, żeby wszyscy pracę, dochód minimalny i byli szczęśliwi, czyli państwa w peerelowskim stylu. Państwo demokratyczne zabezpiecza obywatela w sytuacjach ekstremalnych. Działa system ubezpieczeń, odszkodowań zasiłków. Ale państwo nie odpowiada za los poszczególnych obywateli. Wśród części społeczeństwa jest jednak takie oczekiwanie i ta władza to obiecuje.

    Przez lata, co prawda w bólach, rodził się korpus służby cywilnej. Konkursy na stanowiska, w sposób ułomny, ale funkcjonowały. Teraz decyduje partia. Dyrektorem prestiżowej stadniny może zostać człowiek, który parę razy w życiu widział konia na oczy, a młody pracownik apteki rozstawiać generałów po kątach. Byle był lojalny i posłuszny. Trudno uniknąć skojarzeń.

    Wtedy to się nazywało partyjną nomenklaturą. Ten system wrócił. Jeśli ktoś nie ma partyjnego namaszczenia, nie ma szans. To jeszcze nie dotyczy wszystkich sfer, ale administracji państwowej, mediów narodowych, prokuratury już tak. Państwo ma być przedłużeniem partii.

    Polacy zapomnieli, że to już było, czy za tym tęsknili?

    Jedno i drugie. Część zapomniała, bo wiedza historyczna w Polsce to jest tragedia. Pamięta się krótkie symboliczne momenty. Nawet studenci nie wiedzą, na czym w gruncie rzeczy polegała PRL. To nasza wielka wina, że młodzież nie jest w szkole uczona rozumienia historii. My, ludzie zajmujący się upowszechnianiem wiedzy, nie znaleźliśmy klucza, by młodych tym zainteresować. Ci, którzy wiedzą cokolwiek, identyfikują PRL z pierwszym powojennym dziesięcioleciem, czyli: twardy stalinizm, kult jednostki, UB, pełne więzienia, a w lasach żołnierze wyklęci. Potem był stan wojenny, czołgi wyjechały na ulice i strzelano do ludzi w Wujku. Po drodze był jeszcze Grudzień ’70.

    To są obrazy, które nie mają wiele wspólnego z codziennością PRL, sposobem funkcjonowania władzy, prawa. Star-si pamiętają to z własnego doświadczenia, ale młodym łatwo nie widzieć tych podobieństw. Inna rzecz, to badania społeczne, z których wynika, że Polacy mają naprawdę spore skłonności autorytarne. Blisko jedna trzecia społeczeństwa akceptuje autorytarne wartości; chciałaby, żeby przyszedł ktoś i powiedział, jak ma być. Do tego rachunku trzeba jeszcze dodać to, co stało się z polskim Kościołem. Wsparł tendencje autorytarne. Jak to się mogło zdarzyć, to rzecz na osobną rozmowę, ale to ewidentne. Kościół od roku milczy, a jak się któryś z hierarchów wypowie, to ogarnia zgroza. Może doszli do wniosku, że lepiej gdy jest jeden szef państwa, z którym na szczycie załatwia się to, co Kościół sobie życzy."  /Nr 8 23-02-2017/

    Panie Jarosławie samodzielne myślenie zamiast klepania tego otoczenie wymaga takiego poziomu inteligencji i wysiłku intelektualnego, iż to wielu współczesnych polskich intelektualistów przerasta.

    Przecież paroma epitetami można wszystko załatwić i pokazać jak to ja jestem mądry, a oni jacy głupi.

    http://www.psychologia.net.pl/ksiazki.php?level=152

    ***

    • Jarosław Maciej Walczak
      Jarosław Maciej Walczak
      24 lutego 2017 at 12:34 - odpowiedz

      Jak zawsze uważnie czytam komentarze, pana i wielu innych dyskutantów moim zdaniem kwalifikują się  na artykuły, je również czytałem, po wielu latach na nowo odkrywam Racjonalistę.

       

      Bardzo dobrze że są takie miejsca w przestrzeni wirtualno- publicznej, szacunek dla pomysłodawców i tych co nad tym sprawują pieczę.

      Uważa pan że używane sformułowanie przeze mnie, to epitety wskazujące na moje wysokie wyobrażenie o sobie? Skoro pan tak odebrał, ja tylko krótko skreśliłem jak widzę poczynania rządzących i tych, co teraz z osób mi znanych utyskują na PIS. Np. śledzę na bieżąco (a grypa która mnie załatwiła, pozwoliła mi na l4), co się dzieje z kierowcą seicento. Na żywo przekaz robi niesamowite wrażenie, dziś skrótologia w mediach zabija już te poczucie swoistego deja vu….

       

       

      • Andrzej Boguslawski
        Andrzej Boguslawski
        24 lutego 2017 at 14:29 - odpowiedz

        @ Andrzej Bogusławski: Panie Jarosławie samodzielne myślenie zamiast klepania tego otoczenie wymaga takiego poziomu inteligencji i wysiłku intelektualnego, iż to wielu współczesnych polskich intelektualistów przerasta. Przecież paroma epitetami można wszystko załatwić i pokazać jak to ja jestem mądry, a oni jacy głupi. http://www.psychologia.net.pl/ksiazki.php?level=152

        @ Jarosław Maciej Walczak: Uważa pan że używane sformułowanie przeze mnie, to epitety wskazujące na moje wysokie wyobrażenie o sobie?

        ————

        Zdecydowanie tak nie uważam! Nigdzie czytając Pańskie teksty ja nie odniosłem takiego wrażenia. Moja uwaga zupełnie nie dotyczyła Pana, a innych tu dyskutujących. Za nieporozumienie przepraszam. Pozdrawiam serdecznie.

        ***

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *