• wtorek, 25 lipca 2017 r.

Problemy stare jak świat – Mit „współczesnego” kryzysu

Ilekroć czytam o tzw. „współczenym kryzysie wartości” czy innych problemach współczesnego człowieka czy współczesnej cywilizacji, to trochę jako historykowi nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie ma przecież problemu, który nie pojawił się już wielokrotnie wcześniej. Nihil novi sub sole. Weźmy pierwszą rzecz z brzegu: problem uchodźców; Brytyjczycy po 1685 roku, i Berlińczycy martwili się o asymilację hugenotów, a Sumerowie, tak tak Sumerowie o uchodźców z Akadu. Odbieranych jak to uchodźcy jako prymitywy i nieprzewidywalni w swej masie dziwacy. Akad przypominam nazwa starożytnej krainy w Mezopotamii leżącej na północ od Sumeru. W 2 połowie III tys. p.n.e. i początku II tys. p.n.e. obejmowała ona obszar, którego granicę północną wyznaczało miejsce, gdzie rzeki Eufrat i Tygrys najbardziej zbliżały się do siebie, a granicę południową miasto Nippur. Najważniejszym miastem tej krainy było miasto Akad, od którego wzięła ona swą nazwę. To stąd wywodził się Sargon Wielki (2334-2279 p.n.e.), twórca imperium akadyjskiego i założyciel dynastii akadyjskiej (2334-2154 p.n.e.). Od czasów III dynastii z Ur (2113-2005 p.n.e.) określenie „Sumer i Akad” stało się synonimem Babilonii.

Oto nasza parodia owej sytuacji, jest to jednak parodia w dużo mniejszym stopniu niż widzowie zapewne pomyślą/myślą. Weźmy asymilację i problemy z demografią; po każdej wojnie zasiedlano wielkie połacie ziemi osiedleńcami; np. po strasznej zimie 1709 roku, zasiedlano Prusy kim się dało, był to stały element tzw. Peuplierungspolitik, zalecanej przez niemieckich ekonomów i policystów, dla merkantylizmu i podatków ważne było to nie mniej niż dziś dla państwa socjalnego, nota bene Welfare State to tylko tłumaczenie osiemnastowiecznej niemieckiej koncepcji Wohlfahrtstaat, z której czerpali królowie pruscy a potem Bismarck.

Trybunał Konstytucyjny? Spory o sądy to 1/10 całej historii demokracji i parlamentaryzmu. Spory ustrojowe? Proszę bardzo; faszysta Platon, kontra liberał Epikur i demokrata Perykles. Montesquieu i Voltaire oraz Rousseau; czy wolność najlepiej chroni arystokracja, monarchia absolutna czy demokracja…

Kryzys wartości? Kryzys wartości jest zawsze, żadna epoka nie była homogeniczna, nawet to ukochane przez konserwatystów chrześcijańskich średniowiecze miało swych Cola di Rienzo z jednej strony, a z drugiej spory cezaropapistów i papocezarystów, czy insze spory zwolenników prawa rzymskiego z jednej, i zwyczajowego np. niemieckiego z drugiej. W oświeceniu nie brakowało konserwatystów, w romantyzmie oświeceniowców, w czasie wojen pacyfistów, w czasie średniowiecza pogan i gnostyków. Rację ma Umberto Eco, że średniowiecze wcale nie jest aż tak egzotyczne społecznie jak się wydaje. Nie mają racji dziwaczni zwolennicy neutralności i liberalizmu-minimum jak John Rawls, ani postmoderniści bełkoczący o współczesnym pluralizmie światopoglądowym, jakby kiedyś było inaczej. Nie było. Tylko w bajkach feudalizm był uniwersalnie chwalony, a ZSRR sprawiedliwie pozbawiony burżuazyjnych zbrodni.

Czy intelektualiści nie znają historii? A może ich ego jest tak wielkie, że uważają współczesność za tak bardzo wyjątkową, bo oni w niej żyją? Na serio uważają, że obecne problemy są większe niż te w 1789, 1410, 1940, 1915 roku? Obawiam się, że i jedno i drugie…

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

6 komentarzy

  1. darekpiortek
    13 grudnia 2015 at 13:58 - odpowiedz

    0 % racji. Świat dopiero co stał sie globalny. To właśnie z tego powodu, wszystko co już kiedyś było i na co patrzyli Twoi ulubieni autorzy, tylko pozornie jest podobne to tego z czym obecnie mamy do czynienia. Globalizm powoduje, że stare problemy przeobraziły się w inne, zupełnie nieznane dotąd, nowe byty. Te nowe problemy, wychodzą daleko poza wąski gorset Twojego historycznego oglądu rzeczywistość. Szkoda że tak jest, ale nie wygląda na to by było inaczej. Piotrze, nasz filozoficzny konserwatysto-tradycjonalisto.

  2. darekpiortek
    13 grudnia 2015 at 15:26 - odpowiedz

    To dobre (najczęściej jedyna lub prawie jedyna opcja) dla tzw humanistów. :)) Wybacz, zawsze miałem wyższe ambicje niż studiowanie historii. „Globalizm może też oznaczać pewien kierunek polityki nastawiony na skalę globalną lub globalny wymiar zjawisk społecznych.” W 1900 roku świat był lokalny, – problemy miały lokalny charakter. Nie było bomb atomowych , sztucznych satelitów i internetu, i nie było globalnej gospodarki. Globalne było oddziaływanie księżyca na pływy wód morskich co mogło się odbijać lokalnymi podtopieniami.

  3. darekpiortek
    13 grudnia 2015 at 15:54 - odpowiedz

    Nie było globalnych zagrożeń! Żaden handel i żadni anarchiści nie byli w stanie zagrozić wszystkim i wszystkiemu na Ziemi. Żaden król, dyktator, żadne mocarstwo, żaden Tytan fizycznie (znasz takie słowo?) nie był wstanie zagrozić całemu życiu na Ziemi. Nie zgadzam się z Tobą Piotrze. Gdyby w 15 wieku istniejące mocarstwa dysponowały bronią globalnego rażenia ,to w 20 wieku nie było by komu studiować historii.

    • darekpiortek
      13 grudnia 2015 at 16:07 - odpowiedz

      Zresztą za największą porażkę ludzkości uważam fakt że wykształciliśmy środki techniczne na miarę 21 wieku a Myśl i mentalność ugrzęzła gdzieś u schyłku 19 wiecznego (nie chcę użyć słowa zaścianek). To jest bardzo niebezpieczne

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *