• czwartek, 25 maja 2017 r.

Seks jest cudowny

Łączy partnerów, jest uzupełnieniem miłości, może być beztroski, radosny, perwersyjny. Może niestety być też nałogiem. Ale jako taki jest pozbawiony wad. Uprawiając seks doznajemy uniesień, zbliżeń, wyrażamy swoją miłość. Zabezpieczając się odpowiednio pozbawiamy go także zagrożeń w postaci chorób czy też niechcianych ciąż. Przyjemność płynąca z seksu i umiejętność korzystania z niej (bez nakazu prokreacyjnego) jest wyrazem naszego człowieczeństwa. Nasze zwycięstwo nad samolubnym genem wyraża się właśnie w beztrosce prokreacyjnej naszego seksu.

 

I tego wszystkiego chce nas pozbawić Kościół katolicki.

 

Stosunek do seksu kościoła jest wszystkim znany, ale pozwolę go sobie podsumować.

 

1.   Zakaz stosunków przedślubnych – czyli brak możliwości sprawdzenia konotacji w tak ważnej sprawie jak seks.

2.   Zakaz antykoncepcji – czyli zapomnij człowieku o beztroskim seksie – strach przed kolejną ciążą może po prostu paraliżować

3.   Szczególny zakaz używania prezerwatyw – co może skutkować rozprzestrzenianiem się chorób.

4.   Negatywny stosunek do seksualności jako takiej

5.   Całkowity zakaz aborcji (pod aborcją kryje się tabletka 72 godziny po), trzeba też podkreślić, że księża zawsze są przeciwnikami cudzych aborcji.

6.   Negatywny stosunek do edukacji seksualnej

7.   Negatywny stosunek do mniejszości seksualnej

 

Można złośliwie założyć, że Kościół katolicki ma pozytywny stosunek tylko do molestowania nieletnich. I nie dowcipkuję sobie tutaj, ponieważ  ogrom nieszczęść wywołanych molestowaniem dzieci przez księży jest niewyobrażalny.

Seksualność człowieka jest najprostszą drogą do szczęścia – ale ze względu na religijne i kulturowe ograniczenia odmawia się prawa do niego np. osobom niepełnosprawnym, więźniom, partnerkom i partnerom więźniów. Przejawy „niestandardowych” form seksualnych (takich jak bdsm, swing czyli seks zbiorowy, homoseksualizm) spotykają się nie tylko z negatywną oceną, ale też z rożnymi formami restrykcji.

Moja wrogość do religii wynika z prostej linii z faktu, że ludzie wierzący odmawiają innym prawa do szczęścia – dotyczy to głównie ludzkiej seksualności, ale nie tylko. Dotyczy to także innych sfer życia – płodność, zdrowie (głównie kobiet – nie słyszałam, żeby jakiś mężczyzna otrzymał odmowę leczenia ze względu na sumienie lekarza), edukacja i wiele innych. Nie słyszałam nigdy o grupach wsparcia dla tych licznych prostat usuniętych (na wszelki wypadek) bo było tylko podejrzenie raka. Ale za to pan Terlikowski nie omieszkał skrytykować jednej z kobiet, bo ta śmiała nie zaufać bogu tylko wzięła sprawy w swoje ręce. Proponowanie modlitwy kobietom niepłodnym jako metody na zajście w ciąże jest szczytem arogancji i zwykłej ludzkiej podłości. Dlaczego księża nie modlą się w sprawie własnego zdrowia tylko korzystają z osiągnięć medycyny?

Ateizm i obojętność w stosunku do religijnych zakazów otwiera ludziom drogę do  szczęścia i pogody ducha.  Otwiera także ludzi na potrzeby innych ludzi i uczy prawdziwej tolerancji w stosunku do inności.

Podobne materiały

Jeden komentarz

  1. Maciej
    11 maja 2015 at 11:27 - odpowiedz

    Dokładnie tak. Nic dodać, nic ująć. 🙂

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *