• środa, 20 września 2017 r.

Stulecie objawień fatimskich już za moment!!

13 maja 2017 r. mija sto lat od pierwszego objawienia w portugalskiej Fatimie. W Kościele odbędą się z tej okazji liczne uroczystości. Czy katolicy wiedzą, że każe im się czcić halucynacje, jakich miała doznać trójka dzieci w wieku 7-10 lat,spisane ponad 20 lat później? Warto, żeby wiedzieli, bo władze Kościoła robią z nich – trzeba to powiedzieć jasno – durniów. Zresztą nie tylko władze Kościoła. Także posłowie PiS sądzą najwyraźniej, że ciemny lud wszystko kupi.

PiS 7 kwietnie 2017 r. uczcił w Sejmie, przy sprzeciwie klubów PO i Nowoczesnej, rocznicę objawień fatimskich uchwałą, podkreślającą ich rzekomą doniosłość (tekst uchwały zamieszczam na końcu). Poseł Jacek Żalek, uzasadniając w telewizji TVN słuszność sejmowej uchwały, powołał się na autorytet nauki. Twierdził, że są opracowania naukowe potwierdzające realność objawień. Ale posłowie nigdzie tych opracowań nie zamieścili, ani nawet nie wymienili, a powinni.

Żalek powiedział też: „Nauka mówi, że są zjawiska niewytłumaczalne”, czyli nadprzyrodzone, np. objawienia. Poprawmy wypowiedź posła. Nauka nie mówi, że są zjawiska niewytłumaczalne. Mówi tylko, że są zjawiska, których przy dzisiejszym stanie wiedzy nie można wyjaśnić (np. głębsze przyczyny niektórych chorób). Tego, że są zjawiska niewytłumaczalne, nauka powiedzieć nie może, bo niby na jakiej podstawie. Na podstawie przekonań osób religijnych? Trzeba powiedzieć wyraźnie: jeżeli nauka czegoś nie wyjaśnia, to nie znaczy, że wyjaśnienia religijne są trafne i że mamy do czynienia z cudem.

Czym są objawienia?

Nauka wyjaśnia, czym są objawienia. Oto co mówi neurologia i psychiatria:

">Na schizofrenię cierpi 1 proc. społeczeństwa. Ponad trzy czwarte z tych osób doświadcza w pewnym okresie choroby halucynacji słuchowych czy wzrokowych< – mówi w rozmowie z PAP psycholog dr Łukasz Gawęda z II Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i Uniwersytetu SWPS. (…)

Badacz podkreśla, że chorzy pochodzenie głosów mogą różnie wyjaśniać. >Niektórzy sądzą, że mówi do nich mafia z Moskwy. Innym wydaje się, że mówi do nich sąsiad przez ścianę. Niektórzy uważają, że ktoś przesyła im myśli przez nadajnik radiowy. A czasem ludzie są pewni, że słyszą głos Boga lub szatana. Mechanizm słyszenia halucynacji jest podobny, ale różne są przekonania co do pochodzenia tych głosów. Najprawdopodobniej znaczenie ma tutaj historia życia pacjentów, ich doświadczenia, związki z innymi i przekonania na temat ludzi i siebie w ogóle< (…).

>Wiemy, że jak kora słuchowa jest pobudzona, zaczyna produkować doświadczenia słuchowe. Czasem – na razie nie wiemy dlaczego – ta część mózgu pobudza się spontanicznie. Oznacza to, że bez odpowiednich dźwięków, słów z otoczenia możemy słyszeć głosy< – mówi rozmówca PAP i zapewnia, że zdrowa osoba zaczęłaby słyszeć głosy lub dźwięki, gdyby wszczepiło się jej odpowiednią elektrodę do kory słuchowej. Pobudzenie pierwszorzędowej kory słuchowej sprawiłoby, że osoba ta słyszałaby trzaski i szumy, a przy pobudzeniu drugorzędowej kory słuchowej – bardziej złożone wrażenia słuchowe, np. głosy”.Fragmenty artykułu: Osoby ze schizofrenią swój głos w głowie uznają za obcy. „Nauka w Polsce”, Servis PAP, 22.07.2015 – link na końcu).

Objawienia to właśnie halucynacje, omamy, których doświadczają osoby cierpiące na schizofrenię lub na inne, łagodniejsze zaburzenia psychiczne. Zanim powiem o objawieniach w Fatimie, krótko o dwóch przypadkach objawień, głośnych w Polsce.

Objawienia św. Faustyny Kowalskiej i Rozalii Celakówny

W Polsce ostatnio kultywuje się objawienia, jakich miały doznać św. Faustyna Kowalska (1905-1938) i Rozalia Celakówna (1901-1944). Przeczytajcie, co pisały, a zrozumiecie, że cierpiały na poważne zaburzenia psychiczne.

W „Dzienniczku” św. Faustyny co i rusz mamy spotkania i rozmowy z Jezusem i Matką Boską. Np. podczas nowicjatu w zakonie doświadczyła następującej wizji (1925 r.):

"Po chwili jasno się zrobiło w mojej celi i ujrzałam na firance Oblicze Pana Jezusa bolesne bardzo. Żywe rany na całym Obliczu i duże łzy spadały na kapę mojego łóżka. Nie wiedząc, co to wszystko ma znaczyć, zapytałam Jezusa: Jezu, kto Ci wyrządził taka boleść? – A Jezus odpowiedział, że ty mi wyrządzisz taką boleść, jeżeli wystąpisz z tego zakonu. Tu cię wezwałem, a nie gdzie indziej i przygotowałem wiele łask dla ciebie (Dz 19)".

Inne objawienie: " W jednej chwili duch mój został porwany jakoby w zaświaty, ujrzałam Jasność nieprzystępną, a w niej jakoby trzy źródła jasności, której pojąć nie mogłam. A z tej Jasności wychodziły słowa w postaci gromu i okrążyły niebo i ziemie. Nic nie rozumiejąc z tego zasmuciłam się bardzo. Wtem z morza jasności wyszedł nasz ukochany Zbawiciel w piękności niepojętej, z Ranami jaśniejącymi. A z onej jasności było słychać głos taki: Jakim jest Bóg w Istocie swojej, nikt nie zgłębi, ani umysł anielski, ani ludzki. Jezus mi powiedział: Poznawaj Boga przez rozważanie przymiotów Jego. Po chwili Jezus zakreślił ręka znak krzyża i znikł (Dz 30)".

Podobnie wyglądały wizje Rozalii Celakówny z lat 1930. (beatyfikacja wizjonerki jest w toku):

"Zbliżył się do mnie Pan Jezus, ujął mnie za ramię i wyszedł z tej sali na korytarz ze mną. Był ubrany w suknię białą i płaszcz bordo. Nie mogę określić z czego względnie jaki był materiał. W boku Jezusowym była Rana. O z jakąż miłością i słodyczą przemówił do mnie, do tak ogromnie nędznej duszy (…): >Moje drogie dziecko popatrz, jak straszną boleść zadają mi grzechy nieczyste<".

„Pytam z bojaźnią tej osoby (Jezusa), czy Polska się ostoi? Odpowiada mi, że Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu, jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego miłości; inaczej, moje dziecko, nie ostoi się”.

To właśnie objawienia Rozalii Celakówny z 1937 r. stały się podstawą intronizacji Chrystusa w czasie kościelnej uroczystości 19 listopada 2016 r. w sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach.

Kościół nie zaprzecza, że schizofreniczne wizje religijne, urojenia i halucynacje mają rzeczywiście miejsce. Władze kościelne upierają się jednak, że są także objawienia prawdziwe, nadprzyrodzone. Twierdzą też oficjalnie, że są prawdziwe opętania przez szatana, rzucanie uroku (czyli czary), doświadczanie Ducha Świętego w postaci „mówienia językami” (jest to wydawanie niezrozumiałych dźwięków pod wpływem religijnego pobudzenia – piękne słowo bełkot jest tu najodpowiedniejsze, a praktykuje się to w kościelnych grupach Odnowy w Duchu Świętym).

Objawienia fatimskie

13 maja 1917 r. w Fatimie, małej miejscowości w Portugalii, objawienia Matki Boskiej miała doświadczyć trójka dzieci w wieku 7-10 lat. Dzieci twierdziły, że za wsią na łąkach, gdzie pasały owce, widziały na drzewie wspaniałą postać w bieli i rozmawiały z nią. Postać ta kazała im przychodzić na łąkę co miesiąc, do października. Okazało się, że to Matka Boska. Rzecz stawała się głośna, co można zrozumieć, mając w pamięci rozgłos, jaki od czasu do czasu zyskują wieści o objawieniach Matki Boskiej współcześnie w Polsce, np. gdzieś w oknie czy na działkach.

Pozytywne zainteresowanie, z jakim spotkała się ta opowieść (podaż trafiła na popyt), musiało stanowić dla dzieci olbrzymią zachętę do kontynuowania cudownych spektakli. Przez kolejne sześć miesięcy, każdego trzynastego, z dziećmi na łąkę przychodziło coraz więcej ludzi, w końcu tłumy. Nie chcę być złośliwy, ale w tej sytuacji dzieci miały silną motywację, by mówić, że Matkę Boską widzą i słyszą, nawet gdy żadnego objawienia nie widziały.

Spisane relacje o objawieniach pochodzą od Łucji dos Santos (dwoje młodszych dzieci zmarło dwa/trzy lata później, podczas epidemii grypy hiszpanki). Łucja była najstarsza i odgrywała główną rolę w objawieniach. Rzecz w tym, że notatki Łucja zaczęła robi dopiero po 1925 r., kiedy wstąpiła do zakonu. Właściwy tekst objawień pochodzi z 1941-1944 r., spisany został po ponad dwudziestu latach od objawień. Mamy sytuację, kiedy to dorosła już osoba mówi szczegółowo o tym, co widziała i słyszała jako dziesięcioletnie dziecko.

Na coś bardzo ważnego trzeba zwrócić uwagę. W relacjach Łucji, obok dziecięcych jakby bajkowych opowieści, mamy także wizje piekła i kataklizmów, charakterystyczne dla wielu cierpiących na schizofrenię.

Oto pierwsze objawienie w relacji Łucji dos Santos, która w momencie wydarzenia miała 10 lat, a relację spisywała jako osoba dorosła:

„13 maja 1917 r. bawiliśmy się z Hiacyntą i Franciszkiem na szczycie zbocza Cova da Iria. Budowaliśmy murek dookoła gęstych krzewów, kiedy nagle ujrzeliśmy jakby błyskawicę.
– „Lepiej pójdźmy do domu – powiedziałam do moich krewnych. – Zaczyna się błyskać, może przyjść burza".
– „Dobrze!" – odpowiedzieli.
Zaczęliśmy schodzić ze zbocza, poganiając owce w stronę drogi. Kiedy doszliśmy mniej więcej do połowy zbocza, blisko dużego dębu, zobaczyliśmy znowu błyskawicę, a po zrobieniu kilku kroków dalej, ujrzeliśmy na skalnym dębie Panią w białej sukni, promieniującą jak słońce. Jaśniała światłem jeszcze jaśniejszym niż promienie słoneczne, które świecą przez kryształowe naczynie z wodą. Zaskoczeni tym widzeniem zatrzymaliśmy się.
Byliśmy tak blisko, że znajdowaliśmy się w obrębie światła, które Ją otaczało, lub którym Ona promieniała, mniej więcej w odległości półtora metra.

Potem Nasza Droga Pani powiedziała:
– „Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię!"
– „Skąd Pani jest?" – zapytałam.
– „Jestem z Nieba!"
– „A czego Pani ode mnie chce?"
– „Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie" 
(Objawienia – link na końcu).

W kolejnych miesiącach z dziećmi przychodziło coraz więcej ludzi, w końcu kilkutysięczny tłum.

Co naprawdę wydarzyło się w Fatimie?

Dzieci nie musiały zmyślić wszystkiego od podstaw. Neurologii znane są dokładnie różnego rodzaju zaburzenia percepcji. Nie są to zjawiska częste, ale zdarzają się. Jak już była o tym mowa, człowiek może widzieć rzeczy, których nie ma. Słyszeć rozmowy, których nie odbył w rzeczywistości. Są też osoby bardzo podatne na sugestię i wpływ ze strony innych osób (ludzie różnią się zdolnościami sugerowania i podatnością na sugestię).

Oto kilka informacji z zakresu neurologii:

„Gdy ludzie doznają uszkodzenia nakrywki – części mózgu powyżej tworu siatkowatego – mają bajecznie kolorowe skomplikowane halucynacje dotyczące scen z życia codziennego. Jeden z pacjentów obserwował rozgrywające się na jego dłoni przedstawienie cyrkowe z klownami, linoskoczkami, żonglerami. W podręcznikach neurologii można znaleźć opis mężczyzny, który widywał ducha przypominającego jego własną twarz. (…) W lewym płacie czołowym kory mózgowej znajduje się obszar odpowiadający za sprawdzanie, co jest rzeczywiste, a co wymyślone. Uszkodzenie go może pogorszyć zdolność mózgu do odróżniania bodźców z zewnątrz od generowanych wewnętrznie" (Olga Woźniak, Skąd się biorą halucynacje? Magazyn "Focus"- link na końcu).

Halucynacje mające za przedmiot Chrystusa, Matkę Boską, piekło, szatana itp. nie należą do rzadkości. Wśród tych, które stają się głośne, Kościół dokonuje selekcji. Niektóre uznaje za autentyczne i otacza oficjalnie kultem. Nazwano je objawieniami prywatnymi, tzn. doświadczanymi indywidualnie przez wybrańców Boga, w odróżnieniu od objawienia publicznego, bożego, jakie stanowią według Kościoła czyny i słowo samego Boga. Objawienia św. Faustyny, Rozalii Celakówny, dzieci z Fatimy i sporo innych, zostały oficjalnie uznane przez Kościół. Są to według Kościoła oczywiście objawienia prywatne, bo publiczne przynależą tylko Bogu.

Objawienia należą do patologicznych przeżyć religijnych. Oprócz osób ewidentnie cierpiących na schizofrenię, inną najliczniejszą chyba kategorię stanowią dzieci. Np. w Polsce rozwija się kult objawień w Gietrzwałdzie, gdzie w 1877 r. dwóm dziewczynkom w wieku 12 i 13 lat Matka Boska miała objawić się na klonie przy kościele.

U dzieci objawienia są zwykle nie tyle skutkiem schizofrenii, lecz efektem lżejszych zaburzeń psychicznych, w szczególności skutkiem podatności na halucynacje/omamy oraz trudnością w odróżnianiu rzeczywistości od fikcji i własnych wyobrażeń. W pewnych wypadkach objawia się to silną skłonnością do konfabulacji (konfabulacja to bezwiedne kłamstwo, opowiadanie o zdarzeniach, które nie miały miejsca, przy czym osoba ta jest przekonana, że mówi prawdę, lub bardzo szybko utwierdza się w tym; wynika to z braku dostatecznej kontroli nad własną wyobraźnią, oraz z zaburzeń w odróżnianiu zdarzeń rzeczywistych od fikcji).

U dzieci mamy też często silną podatność na sugestię ze strony innych osób. Stąd objawienia mają często charakter grupowy. Dziecko o silniejszych zdolnościach oddziaływania i manipulacji sugeruje skutecznie swoje wizje innym (zwykle nie wchodzi w grę większa grupa, a najwyżej kilkoro zżytych ze sobą dzieciaków). W przypadku Fatimy, z trójki dzieci Łucja była najstarsza i najbardziej wpływowa; mogła sugestywnie wpływać na dwójkę młodszych.

U dzieci skłonność do halucynacji, konfabulacji, ulegania sugestii i autosugestii, nie musi wiązać się z poważniejszymi zaburzeniami psychicznymi. Jest raczej skutkiem niestabilności układu psychicznego. Na ogół dzieci z tego „wyrastają”, ale czasami jest to zapowiedź trwalszych zaburzeń i wywiera poważny wpływ na późniejsze życie (np. Łucja z Fatimy utwierdziła się w wierze w objawienia i wstąpiła do zakonu).

W przypadku objawień fatimskich mamy wyraźnie do czynienia z dziecięcymi halucynacjami, konfabulacjami i kłamstewkami, które spotkały się z bardzo pozytywną reakcją otoczenia.

W przypadku Łucji dos Santos pojawia się jednak poważne pytanie o jej rzeczywisty stan psychiczny. Niektóre fragmenty spisanych przez nią relacji, w szczególności wizja piekła, są typowymi objawami ostrych zaburzeń schizofrenicznych i występują w analogicznej postaci u wielu osób cierpiących ewidentnie na te zaburzenia, w tym także u św. Faustyny i Rozalii Celakowny. Ludzie zdrowi psychicznie nie doświadczają wizji piekła.

Oto wizja piekła w relacji Łucji dos Santos:

Matka Boska "rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesiącach. Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu. Postacie te były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy. (Na ten widok musiałam krzyczeć «aj», bo ludzie to podobno słyszeli.) Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią, podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt, jednocześnie przezroczystych jak rozżarzone węgle".

Jeśli wizja piekła jest rzeczywiście opisem doznań, jakich Łucja doświadczyła w wieku dziesięciu lat, wskazywałoby to, że już wówczas miała typowe epizody schizofreniczne.

Ale wizji tej mogła Łucja doświadczyć dużo później, w czasie pobytu w zakonie – i włączyć nieświadomie lub świadomie do objawień z dzieciństwa. Wskazywałoby to na problemy z odróżnianiem zdarzeń z dzieciństwa od zdarzeń znacznie późniejszych (jest to zaburzenie znane neurologii), albo na nierzetelność.

Łucja mogła też w ogóle wizji piekła nie doświadczyć, będąc święcie przekonana, że wizję taką miała (piekło jest częstym tematem objawień i siostra Łucja z pewnością opisy piekła znała). Byłaby to wtedy nieświadoma konfabulacja lub urojenie wpisane to tekstu objawień.

W końcu siostra Łucja mogła, naruszając zasadę rzetelności, wpisać wizję piekła do swoich relacji, by je wzmocnić lub uatrakcyjnić (osoby głęboko religijne potrafią ostro kłamać i manipulować otoczeniem w imię – w ich mniemaniu – wyższego celu).

Nie można dziś rozstrzygnąć, która z tych wersji jest prawdziwa.

Nie budzi zaufania, że siostra Łucja po wielu latach relacjonuje słowo w słowo dość długie rozmowy, jakie prowadziła z Matką Boską podczas objawień. Trudno oprzeć się podejrzeniu, że Łucja nie mogłaby tak dokładnie rozmów pamiętać. Dialogi brzmią na ogół dziecinnie, co przemawia na ich rzecz, ale z kolei niektóre wizje, jak ta dotycząca Rosji, nie odpowiadają pod względem sposobu wyrażania i myślenia umysłowości dziesięcioletniego dziecka.

Siostra Łucja tłumaczy: „Wiele ludzi było zdumionych pamięcią, którą Bóg mi raczył dać. Dzięki nieskończonej dobroci Bożej jest to pod każdym względem naprawdę wielki dar". I rzeczywiście, tylko bezkrytyczna wiara religijna może skłaniać do uznania jej relacji za wiarygodne.

Podsumujmy: Objawienia w Fatimie to przypadek dziecięcych halucynacji, konfabulacji i kłamstewek, zdobywających coraz większy rozgłos i urosłych do rozmiarów kultu religijnego uznanego urzędowo przez Kościół. To historia o tym, jak trójka dzieci w wieku 7-10 lat, doświadczających zaburzeń psychicznych urozmaiconych domieszką kłamstw, dostarczyła iskry, z której wybuchł płomień. W przypadku Łucji dos Santos wiele wskazuje na zaburzenia schizofreniczne.

Są jeszcze inne fakty dyskwalifikujące kościelną teorię, że w Fatimie dokonał się cud objawienia.

Fatimski „cud słońca”

W pisowskiej uchwale sejmowej mówi się o „spektakularnym cudzie słońca”, który miał zdarzyć się w Fatimie. W czym rzecz?

Latem 1917 r. w kolejnych miesiącach, jak już pisałem, na łące wraz z trojgiem dzieci gromadziło się coraz więcej ludzi. Odmawiano różaniec, następnie dzieci miały widzieć błysk i na dębie skalnym miała objawiać się im Matka Boska. Łucja dokładnie relacjonuje dość długie rozmowy, jakie z nią prowadziła. Jak wynika z relacji, zebrani ani błysku ani Matki Boskiej nie widzieli i nie słyszeli. Zbiorowa ekscytacja musiała być jednak duża, co warto podkreślić.

Oto Łucja relacjonuje: „13 września 1917. Kiedy zbliżyła się godzina, przeciskałam się z Hiacyntą i Franciszkiem przez tłum ludzi, który nam ledwo pozwalał przejść. Ulice były pełne ludzi. Wszyscy chcieli nas widzieć i rozmawiać z nami. Tam się jeden drugiego nie bał. Wiele osób, nawet zacne panie i panowie przeciskali się przez tłum, który nas otaczał. Padali na kolana przed nami, prosząc, byśmy Matce Bożej przedstawili ich prośby".

Łucja ogłosiła, że w czasie ostatniego objawienia (tj. 13 października 1917 r.) będzie miał miejsce szczególny cud. Matka Boska miała jej powiedzieć, że „W październiku przybędzie również Nasz Pan (Jezus), Matka Boża Bolesna i z Góry Karmelu, św. Józef z Dzieciątkiem Jezus, żeby pobłogosławić świat (…) uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli".

Zebrało się kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Jak zwykle nikt żadnego objawienia nie widział, ale w pewnym momencie Łucja zawołała, by spojrzeć na Słońce. Z opisów tego wydarzenia wynika, że wielu zebranych widziało przez kilka minut niezwykłe drgania Słońca, ale wielu nic takiego nie dostrzegło. I to właśnie miał być ten „cud Słońca”, o którym mówią w uchwale posłowie PiS.

Chciałoby się powiedzieć, że jak na wielki cud, wydarzenie było mało efektowne. Poza fatimską łąką nigdzie nie dostrzeżono jakichś szczególnych perturbacji słonecznych w tym czasie, a i na łące dalece nie wszyscy widzieli. Żadne też obserwacje astronomiczne niczego szczególnego nie zanotowały.

 Zebrani nie widzieli Matki Boskiej, św. Józefa i Chrystusa. Za to, według relacji Łucji, trójka dzieci widziała wszystko, o czym powiedziała Łucji Matka Boska. Łucja mówi: "zobaczyliśmy po stronie słońca św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus i Naszą Dobrą Panią ubraną w bieli, w płaszczu niebieskim. Zdawało się, że św. Józef z Dzieciątkiem błogosławi świat ruchami ręki na kształt krzyża. Krótko potem ta wizja znikła i zobaczyliśmy Pana Jezusa z Matką Najświętszą. Miałam wrażenie, że jest to Matka Boska Bolesna".

Czy autorzy pisowskiej uchwały rzeczywiście w fatimskie objawienia i cud słońca wierzą, czy łżą, próbując żerować na ludzkiej naiwności? Jaki mają cel, podejmując uchwałę o uczczeniu objawień fatimskich? Możemy się tylko domyślać.  

„Tajemnice fatimskie”, czyli proroctwa

W Fatimie, jak głosi oficjalna kościelna wersja wydarzeń, Matka Boska miała dzieciom przekazać trzy tajemnice, czyli trzy proroctwa. Spisała je siostra Łucja. Mówienie o tajemniczych proroctwach do dziś sprzyja podtrzymywaniu atmosfery ekscytacji wokół objawień fatimskich.

Tekst „tajemnic fatimskich” zamieszczam poniżej na końcu. To w nich, jak głosi pisowska uchwała sejmowa, Matka Boża miała w 1917 r. objawić „największe wydarzenia XX w.”

Przeczytajcie, warto wiedzieć, czym są te tajemnice. Zauważycie, że tajemnice fatimskie mają postać obłędnych, chorobliwych wizji. Jeżeli posłowie głosujący za uchwałą uważają, że rzeczywiście „w swoim orędziu (tj. w tajemnicach fatimskich) Matka Boża objawiła największe wydarzenia XX w.”, to albo nie czytali objawień fatimskich (czego nie można wykluczyć), albo sądzą, że ciemny lud wszystko kupi, albo są niespełna rozumu. Wydaje się, że w sejmowym klubie PiS wszystkie te opcje mają swoich reprezentantów.

W chwili rzekomych objawień w 1917 r. Łucja dos Santos miała 10 lat, a objawienia spisała dopiero w 1944 r. Tajemnice, jak przystało na proroctwa i wróżby, są niejasne i mają ewidentnie postać schizofrenicznych, religijnych przywidzeń.

Co zawierają?

Jest tam na początku wizja piekła, typowo schizofreniczna, mówiłem już o niej. Następnie mamy niejasne, obłędne wizje, w których ogólnikowo mówi się o możliwości następnej wojny i zagrożeniu ze strony Rosji. Nie sposób uznać, że to – jak głosi pisowska uchwała – prorocza zapowiedź największych wydarzeń XX w.

Są tam też strofy wyrażające uwielbienie Niepokalanego Serca Maryi.

Charakter tych relacji, styl, sposób wyrażania i myślenia nie pozwalają uznać, że relacje chociażby w przybliżeniu odzwierciedlają to, co Łucja jako dziesięcioletnie dziecko mogła opowiadać w 1917 r. Są to wypowiedzi osoby dorosłej, zakonnicy, spisane w 1944 r., kiedy druga wojna światowa była w toku, a Rosja znajdowała się pod rządami Stalina. Jest to rzutowanie teraźniejszości w przeszłość.

Dodajmy jeszcze, że przepowiedni nowych wojen, kataklizmów i zagrożeń ze strony tego lub innego kraju, nigdy nie brakowało i nie brakuje. Wystarczy dziś posłuchać Świadków Jehowy oraz wielu innych przepowiadaczy przyszłości. Chorobliwe, paranoiczne wizje zagrożeń nie muszą mieć charakteru religijnego, często mają charakter wyłącznie polityczny.

Trzecia tajemnica fatimska jest najbardziej tajemnicza. To całkowity odlot w stylu apokalipsy św. Jana (księgi wchodzącej w skład Nowego Testamentu). Siostra Łucja mówi tam – w konwencji obłędu – o jakimś kataklizmie i o zabiciu przez jakichś żołnierzy papieża, biskupów i wielu osób świeckich. Wielu katolików zaczęło tę scenę przedstawiać jako proroczą przepowiednię zamachu terrorystycznego na Jana Pawła II. Powiem zdecydowanie, ci, którzy to głoszą, ujawniają bezgraniczną oszukańczą skłonność do tworzenia kłamliwych mitów religijnych. Analogiczną skłonność ujawniają w polityce ci, którzy stworzyli oszukańczy mit smoleński.

„Tajemnice fatimskie” nie zawierają żadnych proroczych przepowiedni. Niejasne, ogólnikowe wizje, których miała doznać dziesięcioletnia dziewczynka, nie są żadnym objawieniem największych wydarzeń XX w. Ich charakter wskazuje, że autorka doświadczała różnorakich zaburzeń psychicznych, przede wszystkim wizji schizofrenicznych oraz zaburzeń łagodniejszych, objawiających się skłonnością do omamów (halucynacji) i konfabulacji, a także trudnościami z odróżnianiem zdarzeń z dzieciństwa do zdarzeń znacznie późniejszych, oraz zdarzeń realnych od wyobrażeń. Ponadto wiele wskazuje, że już w 1917 r., jak i później, mogła dużo i świadomie zmyślać.

Słowo na zakończenie

Doznawanie objawień to patologiczna, chorobliwa forma religijności. Wbrew temu, co sądzi poseł Żalek, objawienia, opętania przez szatana, wizje religijne, halucynacje, omamy i tym podobne zjawiska – są na gruncie nauki wytłumaczalne. Są to skutki zaburzeń psychicznych. Posłowie PiS mogą oczywiście wierzyć, że Jezus i inne boskie postacie realnie objawiają się niektórym ludziom. Lepiej jednak byłoby, gdyby nie głosili swoich religijnych poglądów w formie uchwał sejmowych. Nawet prymas abp Wojciech Polak powiedział w Polskim Radiu, że „takie akty powinny być w Kościele, a nie w Sejmie” („Sygnały Dnia” 14.04.2017 – link na końcu).

Coś jednak warto dodać. Kultywowanie dziś w Kościele starożytnych, patologicznych form religijności, takich jak objawienia, wręcz urąga godności człowieka jako istoty rozumnej i czyni z Kościoła moralne i cywilizacyjne zadupie.

Dodam na koniec, że jeżeli ktoś osobiście wierzy w objawienia, to – o ile sam nie ma tego typu doznań – nie jest to objaw schizofrenii czy halucynacji. Jest to stosunkowo lekkie zaburzenie racjonalnego sposobu myślenia, zły skutek wychowania i nauki religii w szkole. Można się tego pozbyć, krytycznie spojrzeć na religię i dać sobie spokój z wiarą w te rzeczy, a najlepiej w ogóle dać sobie spokój z Kościołem i religią. – Alvert Jann

………………………………………………………………………………..

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/ 

 

………………………………………………………………………………….

Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 7 kwietnia 2017 r.

w sprawie uczczenia objawień fatimskich w ich 100. rocznicę

 

W 2017 r. przypada 100. rocznica objawień fatimskich. W swoim orędziu Matka Boża objawiła największe wydarzenia XX w., a jego przesłanie jest nadal aktualne. W sposób niezwykle dramatyczny, poprzez przekazanie trzyczęściowej tajemnicy oraz spektakularny cud słońca, Matka Boża przypomniała ewangeliczną prawdę, że ludziom do szczęścia tak naprawdę potrzebny jest tylko wszechmocny Bóg, który stworzył nas dla siebie i pragnie podzielić się z nami pełnią szczęścia. Rzadko które wydarzenie religijne odegrało tak ważną rolę w dziejach Kościoła i całego świata, jak objawienia fatimskie. Mają one także istotny wymiar dla naszej Ojczyzny. Z powodu wagi i doniosłości orędzia z 1917 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przekonany o jego szczególnym znaczeniu, pragnie uczcić objawienia fatimskie w ich 100. rocznicę.

(Źródło: http://orka.sejm.gov.pl/opinie8.nsf/nazwa/1372_u/$file/1372_u.pdf )

………………………………………………………………………………..

Trzy części fatimskiej tajemnicy

na podstawie Wspomnień Siostry Łucji

 

1. Pierwsza część fatimskiej tajemnicy – wizja piekła

A więc tajemnica składa się z trzech odmiennych części. Z tych dwie teraz wyjawię. Pierwszą więc była wizja piekła. Pani nasza pokazała nam morze ognia, które wydawało się znajdować w głębi ziemi, widzieliśmy w tym morzu demony i dusze jakby były przezroczystymi czarami lub brunatnymi żarzącymi się węgielkami w ludzkiej postaci. Unosiły się w pożarze, unoszone przez płomienie, które z nich wydobywały się wraz z kłębami dymu. Padały na wszystkie strony jak iskry w czasie wielkich pożarów, bez wagi, w stanie nieważkości, wśród bolesnego wycia i rozpaczliwego, krzyku. Na ich widok można by ogłupieć i umrzeć ze strachu.
Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt. Lecz i one były przejrzyste i czarne. Ten widok trwał tylko chwilę. Dzięki niech będą Matce Najświętszej, która nas przedtem uspokoiła obietnicą, że nas zabierze do nieba (w pierwszym widzeniu). Bo gdyby tak nie było, sądzę, że bylibyśmy umarli z lęku i przerażenia.
Następnie podnieśliśmy oczy ku naszej Pani, która nam powiedziała z dobrocią i ze smutkiem: «Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca św. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii św. w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Sprawiedliwi będą męczeni, Ojciec św. będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec św. poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju.

2. Druga część fatimskiej tajemnicy – Niepokalane Serce Maryi

Druga tajemnica odnosi się do nabożeństwa Niepokalanego Serca Maryi. Jak już poprzednio mówiłam, Nasza Pani 13 VI 1917 r. zapewniła mnie, że nigdy mnie nie opuści i że Jej Niepokalane Serce będzie zawsze moją ucieczką i drogą, która mnie będzie prowadziła do Boga.
Mówiąc te słowa, rozłożyła swe ręce i przeszyła nasze serca światłością, która z nich płynęła. Wydaje mi się, że tego dnia to światło miało przede wszystkim utwierdzić w nas poznanie i miłość szczególną do Niepokalanego Serca Maryi, tak jak to było w dwóch innych wypadkach odnośnie do Boga i do tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. Od tego dnia odczuliśmy w sercu bardziej płomienną miłość do Niepokalanego Serca Maryi. Hiacynta mówiła mi nieraz: «Ta Pani powiedziała, że jej Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga. Kochasz ją bardzo? Ja kocham Jej Serce bardzo. Ono jest tak dobre!» Kiedy Pani w lipcu powiedziała nam w tajemnicy, jak to już wcześniej opisałam, że Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca, aby zapobiec przyszłej wojnie, i że przyjdzie, aby żądać poświęcenia Rosji jej Niepokalanemu Sercu i Komunii św. wynagradzającej w pierwsze soboty, Hiacynta słysząc to powiedziała do mnie: «Tak mi żal, że nie mogę przyjmować Komunii św. na zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi». Mówiłam też już, że Hiacynta spośród aktów strzelistych, które O. Cruz nam polecił, wybrała następujący: «Słodkie Serce Maryi, bądź moim ratunkiem». Gdy te słowa wypowiadała, dodawała ze swoją zwykłą prostotą: «Lubię tak bardzo Serce Maryi! Jest to przecież Serce naszej Matki Niebieskiej. Czy ty też lubisz powtarzać: «Słodkie Serce Maryi, bądź moim ratunkiem? Ja to tak chętnie czynię. Tak bardzo lubię». 
Często zrywała kwiaty polne i śpiewała sobie na melodię, którą spontanicznie sama wymyślała «Słodkie Serce Maryi, bądź moim ratunkiem. Niepokalane Serce Maryi nawróć grzeszników, wybaw dusze z piekła».

 3. Trzecia część fatimskiej tajemnicy

J.M.J.
Trzecia część tajemnicy wyjawionej 13 lipca 1917 w Cova da Iria-Fatima.

Piszę w duchu posłuszeństwa Tobie, mój Boże, który mi to nakazu­jesz poprzez Jego Ekscelencję Czcigodnego Biskupa Leirii i Twoją i moją Najświętszą Matkę.
Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: "coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim" Biskupa odzianego w Biel "mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty". Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zruj­nowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cier­pieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napo­tykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wiel­kiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugo­dzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

Tuy-3-1-1944

Tłumaczenie odtwarza wiernie tekst oryginalny, w tym także niedokładności interpunkcji, co zresztą nie przeszkadza w zrozumieniu tego, co widząca chciała powiedzieć.

Orędzie fatimskie, Kongregacja Nauki Wiary, Citta del Vaticano 2000

(Źródło: http://www.sekretariatfatimski.pl/fatima-objawienia-403/264-trzecia-cz-tajemnicy-fatimskiej )

…………………………………………………………………………………

Linki do tekstów cytowanych:

– Osoby ze schizofrenią swój głos w głowie uznają za obcy. „Nauka w Polsce”, Servis PAP, 22.07.2015 – http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,405857,psycholog-osoby-ze-schizofrenia-swoj-glos-w-glowie-uznaja-za-obcy.html

– Olga Woźniak, Skąd się biorą halucynacje? Magazyn "Focus" – http://www.focus.pl/sekrety-nauki/skad-sie-biora-halucynacje-12176

– Rozmowa z prymasem abp Wojciechem Polakiem – http://www.polskieradio.pl/13/53/Artykul/1752551,Sygnaly-Dnia-14-kwietnia-2017-roku-rozmowa-z-prymasem-Polski-Wojciechem-Polakiem

– Wypowiedź posła PiS Jacka Żalka – http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/babilon-o-projekcie-uchwaly-o-fatimie,724721.html

– Objawienia św. Faustyny Kowalskiej – http://www.zaufaj.com/dzienniczek-swietej/529.html?task=view

– Objawienia Rozalii Celakówny: Ewa Wieczorek: „Służebnica Boża Rozalia Celakówna. Życie i misja” – http://www.regnumchristi.com.pl/celakowna.pdf

– Objawienia fatimskie – http://www.sekretariatfatimski.pl/fatima-objawienia-403/397-objawienia-matki-boej-w-fatimie-1917 ; http://www.sekretariatfatimski.pl/fatima-objawienia-403/264-trzecia-cz-tajemnicy-fatimskieskiej

Zdjęcia pochodzą ze stron:

Zdjęcie Łucji i Hiacinty – https://en.wikipedia.org/wiki/Sister_L%C3%BAcia

Zdjęcie Rozalii Celakówny pochodzi z Oficjalnej Strony Biura Postulacji Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny – http://celakowna.pl/

………………………………………………………………………………………………………..

Podobne materiały

4 komentarze

  1. ala wilk
    8 maja 2017 at 07:02

    No i ciekawe że prymas był przeciwko tej uchwale

     

  2. ala wilk
    8 maja 2017 at 07:24

    http://telewizjarepublika.pl/prymas-polski-mocno-o-uchwale-dot-objawien-fatimskich-takie-akty-powinny-byc-w-kosciele-a-nie-w-sejmie,47233.html&nbsp;

    .

    Pozwolę sobie przypomnieć link do audycji Polskiego Radia, gdzie odbyła się rozmowa z prymasem (nie trzeba sięgać do telewizji republika): Rozmowa z prymasem abp Wojciechem Polakiem – http://www.polskieradio.pl/13/53/Artykul/1752551,Sygnaly-Dnia-14-kwietnia-2017-roku-rozmowa-z-prymasem-Polski-Wojciechem-Polakiem     – Alvert Jann

  3. Zorro
    8 maja 2017 at 08:23

    * Szczerze mówiąc, jestem rozczarowany. Myślałem, że jak na stulecie takiego objawienia, to będą jakieś huczne kościelne obchody. A tutaj rocznica za pasem, a nawet nie było uroczystej nowenny ani narodowej pokuty z suplikacjami wykonywanymi solo przez panią premier.

    * Kiedyś pewien profesor psychiatrii napisał, że można wnioskować na podstawie „Dzienniczka” siostry Faustyny o jej chorobie psychicznej. Wtedy pewna zakonnica napisała rozprawę habilitacyjną (!) z teologii (!), że wspomniana siostra Faustyna była całkowicie zdrowa psychicznie.

    * Swego czasu czytałem na jakimś religijnym forum zażartą dyskusję, dlaczego współcześnie cuda to głównie „cudowne uzdrowienia”, dlaczego nie ma już cudów w stylu rozstąpienia się morza, czy wschodu słońca na zachodzie. Dyskusja była długa i skończyła się konkluzją typu: bóg tak chce.

    • Alvert Jann
      8 maja 2017 at 19:20

      Prof. Jerzy Strojnowski z KUL, psychiatra, zdiagnozował u siostry Faustyny Kowalskiej, na podstawie jej dzienniczka, liczne zaburzenia psychiczne. Jego ocena jest dostępna w internecie. Oto początek:

         "O siostrze Faustynie (Helenie Kowalskiej, 1905-1938) wiem tyle, ile wyczytałem z jej pamiętnika. Niemniej to, czego się dowiedziałem z lektury, pozwala mi jako psychiatrze stwierdzić, iż autorka "Dzienniczka" była dotknięta zaburzeniami psychicznymi. Najbardziej ewidentne objawy tych zaburzeń to omamy, czyli halucynacje wzrokowe i słuchowe o treści religijnej. Te omamy pojawiają się tutaj na tle cyklicznych zaburzeń nastroju, które okresowo wyrażają się w przeżywaniu "niepojętej radości", poczuciu szczególnego wybrania (np. "Ja mam zająć miejsce w ołtarzu"), wreszcie nadzwyczajnej misji: "Przygotujesz świat na ostateczne przyjście Moje". Będąc w nastroju podwyższonym siostra Faustyna nawet czyni cuda: ucisza burzę, tak jak Pan Jezus na jeziorze Genezaret". http://pl.soc.religia.narkive.com/EnfluAIx/siostra-faustyna-analiza-psychiatry-prof-strojnowskiego