Najkrócej mówiąc, cuda to urojenia. Ludzie, doznający tych urojeń, są przekonani, że Bóg, bogowie, siły i istoty nadnaturalne, duchy albo czarownicy, mogą powodować realne zdarzenia w otaczającym nas świecie. Według Kościoła katolickiego cud to nadzwyczajne zdarzenie widoczne fizycznie, które jest dziełem Boga. Np. w katechizmie dla bierzmowanych czytamy: „Cud jest to nadzwyczajne dzieło widzialne, którego nie może dokonać żadne stworzenie, lecz tylko sam Bóg” (1).

Pismo Święte to księga cudów. Jezus nadnaturalną mocą boską uzdrawia tam chorych, wskrzesza zmarłych, przemienia wodę w wino, rozmnaża chleb itp. Mnóstwo cudownych zdarzeń przedstawiono w Starym Testamencie.

Obecnie w toku procesów kanonizacyjnych komisje kościelne wymagają, by wskazać cud, który sprawił Bóg za wstawiennictwem przyszłego świętego.

1. Urojenia chorobowe i zinstytucjonalizowane

Czym są urojenia? Gdy mówimy o religii, trzeba koniecznie odróżnić urojenia chorobowe od urojeń zinstytucjonalizowanych.

1.1. Urojenia chorobowe. Według popularnej medycznej definicji urojenia, nazywane też deluzjami (ang. delusions), to „chorobliwe, nieuzasadnione sądy na dany temat, które są niezgodne z rzeczywistością i nie ustępują pod wpływem logicznej argumentacji lub mimo obecności dowodów wskazujących na ich nieprawdziwość. Tego typu zaburzenia treści myślenia mogą wywołać także niektóre narkotyki, dopalacze, jak również alkohol” (2).

Długotrwałe doznawanie urojeń jest zaburzeniem psychicznym towarzyszącym niektórym chorobom psychicznym, lub występuje jako schorzenie samoistne (w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób nazywa się je „uporczywymi zaburzeniami urojeniowymi”, należy do nich paranoja).

Chwilowe urojenia, czasami bardzo angażujące wyobraźnię, nie mają charakteru chorobowego i zdarzają się ludziom całkowicie zdrowym.

Treść urojeń bywa bardzo różna. Może to być urojone przekonanie, że jest się zdradzanym przez małżonka, albo że jest się śledzonym przez sąsiadów lub obcy wywiad. Urojenia mają nierzadko charakter religijny. Np. że jest się opętanym przez szatana, albo że padło się ofiarą czarów, co w Kościele nazywa się rzuceniem uroku z pomocą szatana. Kościół dziś oficjalnie uznaje, jak w starożytności i średniowieczu, że zdarzenia takie są możliwe.

Osoba cierpiąca na urojenia może być przekonana, że Bóg objawił jej doniosłe proroctwa, albo że powierzył szczególną misję do spełnienia. Urojeń takich doznawał na przykład Jezus („Kim był Jezus?” – link na końcu).

Chorobliwe urojenia zawsze odgrywały ważną rolę w religii. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Urojeń doświadczały św. Faustyna Kowalska i Rozalia Celakówna, czczone od niedawna w Kościele katolickim w Polsce. Przełamując swoistą „zmowę milczenia” na temat zaburzeń psychicznych tych dwóch zakonnic, prof. Jerzy Strojnowski, psychiatra z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, zdiagnozował u św. Faustyny liczne zaburzenia psychiczne, w tym urojenia: "O siostrze Faustynie (Helenie Kowalskiej, 1905-1938) wiem tyle, ile wyczytałem z jej pamiętnika. Niemniej to, czego się dowiedziałem z lektury, pozwala mi jako psychiatrze stwierdzić, iż autorka "Dzienniczka" była dotknięta zaburzeniami psychicznymi. Najbardziej ewidentne objawy tych zaburzeń to omamy, czyli halucynacje wzrokowe i słuchowe o treści religijnej. Te omamy pojawiają się tutaj na tle cyklicznych zaburzeń nastroju, które okresowo wyrażają się w przeżywaniu "niepojętej radości", poczuciu szczególnego wybrania (np. "Ja mam zająć miejsce w ołtarzu"), wreszcie nadzwyczajnej misji: "Przygotujesz świat na ostateczne przyjście Moje". Będąc w nastroju podwyższonym siostra Faustyna nawet czyni cuda: ucisza burzę, tak jak Pan Jezus na jeziorze Genezaret" (3).

Ciekawy przypadek to katolicki ks. Bashobora z Ugandy, z pomocą biskupów krążący po Polsce w aureoli uzdrowiciela chorych i wskrzesiciela zmarłych. Nie sposób dociec, czy jest ofiarą głębokich zaburzeń psychicznych, czy oszustem, albo jednym i drugim.

Kuriozalne zdarzenie miało miejsce w listopadzie 2017 r. w Sejmie. Osoba zaproszona na posiedzenie jednej z komisji oświadczyła, że jest Matką Boską. Jeżeli rzeczywiście była o tym przekonana, to jest to dość ciężki przypadek zaburzeń psychicznych i urojeń.

Urojenia przybierają czasami postać rozbudowanych koncepcji dotyczących wydarzeń historycznych i politycznych (są to tzw. spiskowe teorie dziejów). Mogą też w grę wchodzić różne fantastyczne wyobrażenia, np. że nasz glob jest kolonizowany przez jakąś kosmiczną cywilizację. Doznający urojeń nie traktuje tych koncepcji jako fantastyki, ale jako rzeczywistość, w którą inni nie chcą uwierzyć.

Psychiatria zna także urojenia indukowane, tzn. udzielające się. Osoby pozostające w bliskich relacjach lub doświadczające zbiorowo silnego napięcia emocjonalnego, mogą zacząć doznawać podobnych urojeń, co osoba z zaburzeniami psychicznymi.

W Polsce obecnie nasilają się dwa rodzaje zaburzeń psychicznych związanych z religią: poczucie opętania przez szatana oraz nerwice eklezjogenne. Jest to skutek intensywnego nauczania religii w szkołach i indoktrynacji religijnej.

Tzw. opętanie przez szatana polega na poczuciu, że w ciało chorego wstąpił szatan. Zaś nerwice eklezjogenne wiążą się z silnym poczuciem winy, że nie wypełnia się właściwie nakazów religijnych, oraz z lękiem przed karą bożą.

1.2. Urojenia zinstytucjonalizowane. Wiara w cuda nie musi wiązać się z zaburzeniami psychicznymi. Jest ona w naszym społeczeństwie, jak i w wielu innych, częścią oficjalnej religii. Cuda są w Kościele kultywowane, naucza się o nich w szkołach na lekcjach religii. Wiara w cuda jest traktowana jako coś normalnego i uznanego, a w Kościele nawet pożądanego. Jest akceptowana religijnie i kulturowo (zwyczajowo).

Oznacza to, że urojenie, jakim jest wiara w cuda, jest w naszej kulturze zinstytucjonalizowane, tzn. społecznie uznane, przyjęte, ustalone. Dotyczy to także innych wierzeń religijnych, jak wiara w duszę nieśmiertelną i życie po śmierci, w zbawienie i potępienie, w anioły i szatany, a także w Boga. Są to wszystko urojenia zinstytucjonalizowane. Zwykle są one nabywane w toku wychowania i życia w danym społeczeństwie. W społeczeństwach liberalnych urojenia religijne mogą być kwestionowane i odrzucane.

Pojęcie instytucjonalizacji odgrywa ważną rolę w socjologii, odnosi się w szczególności do powstawania norm i zasad życia społecznego, które w przypadku gatunku ludzkiego w znacznym zakresie nie są determinowane przez czynniki biologiczne.

2. Jak odróżnić jedne od drugich

Instytucjonalizacja urojeń sprawia, że doznają ich także osoby nie cierpiące na zaburzenia psychiczne. Każda osoba religijna doświadcza urojeń właściwych jej religii.

Jak odróżnić urojenia chorobowe od urojeń zinstytucjonalizowanych, tj. powszechnie doświadczanych przez zupełnie zdrowych psychicznie wyznawców różnych religii?

Psychiatrzy nie diagnozują urojeń religijnych jako zaburzeń chorobowych, o ile dają one o sobie znać w sposób społecznie przyjęty czy też umiarkowany, nie powodując poważniejszych zakłóceń w życiu człowieka. Zwykła wiara w cuda czy Boga nie jest więc diagnozowana jako urojenie chorobowe. Jest to urojenie zinstytucjonalizowane, tzn. uważane w danym społeczeństwie za rzecz normalną.

Natomiast jeżeli wierzenia religijne dezorganizują komuś życie, na przykład ze względu na intensywność lub charakter uniemożliwiają pracę zawodową i normalne funkcjonowanie, to wtedy najpewniej mamy do czynienia z zaburzeniami psychicznymi.

3. Urojenia a nie-urojenia

Podstawowym kryterium odróżniającym wszelkie urojenia – zarówno chorobowe jak i zinstytucjonalizowane – od nie-urojeń, jest brak wiarygodnych argumentów wskazujących, że obiekty i zdarzenia, do których te urojenia się odnoszą, są/były czymś rzeczywistym. Natomiast doznający urojeń w żaden sposób nie przyjmują do wiadomości, że ich przekonania to fantazje, albo co najwyżej mgliste przypuszczenia.

W wielu wypadkach odróżnienie urojeń od nie-urojeń jest dość proste. Np. istnienie słoni nie jest urojeniem, słonie istnieją z całą pewnością. Natomiast jeżeli ktoś wierzy w istnienie krasnoludków lub reptilian (gadów wcielonych w ludzi), to jest to urojenie.

Ale czy skuteczność zaklęć i praktyk magicznych to urojenie, czy nie? Obecnie trafnie uważamy, że to urojenie. Nie ma wiarygodnych argumentów, które pozwalałyby sądzić, że zaklęcia i praktyki magiczne, jak i modlitwa, działają w jakiś realny sposób (chyba że w grę wchodzi sugestia lub autosugestia).

Wiara w praktyki magiczne, w dawniejszych społeczeństwach powszechna, przetrwała do dziś w formie szczątkowej jako ezoteryczne „podziemie” i jako wiara pokątna, spychana na margines. W najbardziej zlaicyzowanych społeczeństwach współczesnych podobnej przemiany doznaje stopniowo religia.

4. Urojenia religijne

Richard Dawkins trafnie nazwał przekonania religijne urojeniami (ang. delusions). Swojej najbardziej znanej książce nadał tytuł „Bóg urojony” (The God Delusion) i wyjaśniał, że urojenia, to „fałszywe przekonania, utrzymujące się mimo silnych przeciwnych dowodów; często oznaka zaburzeń psychicznych” (4).

Przekonania, że istnieje Bóg, aniołowie, diabeł, dusza nieśmiertelna, niebo, piekło, cuda – to urojenia. W naszym kręgu kulturowym są to urojenia zinstytucjonalizowane, traktowane jako coś normalnego. Są to jednak urojenia, bowiem nie ma wystarczających argumentów, by uznawać rzeczywiste istnienie Boga, istot nadprzyrodzonych i rzeczywistości nadprzyrodzonej.

A co z argumentami na rzecz istnienia boga? Są bardzo słabe i niewiarygodne. Oczywiście może ktoś twierdzić, że „wszystko jest możliwe” – być może istnieją krasnoludki, reptilianie, Zeus, Ozyrys, Bóg, Trójca Święta, aniołowie i diabły. No tak, ale wobec braku argumentów chociażby w niewielkim stopniu potwierdzających ich rzeczywiste istnienie, wiara w to, że istnieją, jest urojeniem.

Jak pisał Kazimierz Ajdukiewicz (1890-1963), jeden z najwybitniejszych polskich filozofów i logików: "racjonalna postawa wobec przyjmowanych twierdzeń wymaga tego, aby stanowczość, z jaką je głosimy (…) była proporcjonalna do stopnia ich uzasadnienia. (…) Racjonalna postawa wobec głoszonych twierdzeń nie wymaga więc tego, by twierdzenia te były dobrze uzasadnione. Wymaga tylko tego, aby je podawać ze skromnością odpowiadającą stopniowi ich uzasadnienia” (5).

Kościół nie postępuje w zgodzie z powyższą zasadą. Argumenty na rzecz istnienia Boga są bowiem słabe i niewiarygodne, ale Kościół głosi, że istnienie Boga to prawda całkowicie pewna i niepodważalna. Dotyczy to także innych dogmatów. Treści całkowicie niepewne podawane są jako całkowicie pewne. Cechą urojeń jest właśnie wiara w coś, co nie zostało nawet w niewielkiej mierze uprawdopodobnione. Kościelne nauki i wierzenia mają wszelkie cechy urojeń zinstytucjonalizowanych.

Przytaczane są oczywiście liczne argumenty na rzecz istnienia Boga, ale są one błędne. Wskazuje na to chociażby Bertrand Russell (logik, matematyk, filozof, 1872-1970) w znanym eseju „Dlaczego nie jestem chrześcijaninem?” (6).

Np. teolodzy powołują się na zasadę, że wszystko musi mieć swoją przyczynę, swojego stwórcę. Na tej podstawie twierdzą, że przyczyną istnienia świata jest Bóg, który świat stworzył. Jest to argumentacja bezzasadna.

Dlaczego?

Teolodzy bezpodstawnie, z definicji przyjmują, że Bóg nie musiał być przez nikogo stworzony, że jest rzeczywistością ostateczną. Nie ma powodu, by się z nimi zgadzać. Skoro wszystko musi mieć swojego stwórcę, to trzeba zapytać, kto stworzył Boga. A jeżeli Bóg nie musiał być – jak twierdzą teolodzy – przez nikogo stworzony, to równie dobrze świat jako całość wraz z prawami przyrody – nie musiał być stworzony.

Świat jest rzeczywistością niezwykłą. Jest bardzo możliwe, że w ciągle zmieniającej się postaci świat istnieje wiecznie (także przed tzw. wielkim wybuchem). Przekonanie, że wszystko musi mieć swoją przyczynę, swojego stwórcę, można odnieść co najwyżej do obiektów istniejących wewnątrz świata, ale nie do świata jako całości. Świat ma cechy rzeczywistości niezniszczalnej, wiecznej, samoistnej, nie stworzonej przez nikogo. Teza, że świat musiał być przez kogoś stworzony, a tym kimś jest Bóg, jest bezpodstawnym urojeniem, nie wytrzymującym logicznej, a tym bardziej empirycznej, krytyki.

Trzeba ponadto powiedzieć, że religia to nie tylko wiara w Boga. Np. Kościół katolicki głosi także wiarę w istnienie aniołów i szatanów, w duszę nieśmiertelną, w sąd boży po śmierci, w zbawienie i potępienie, w dziewicze poczęcie Jezusa i jego zmartwychwstanie, w objawienie boże zawarte w Piśmie Świętym, wreszcie w liczne cuda, które rzekomo miały miejsce. Te wszystkie wierzenia pozbawione są wiarygodnego uzasadnienia, a Kościół twierdzi z uporem typowym dla osób cierpiących na zaburzenia psychiczne, że to prawda. To urojenia, a nie jakakolwiek prawda.

5. Co nie jest urojeniem?

Nie są urojeniami ludzkie przekonania i wyobrażenia, jeśli – po pierwsze – nie przypisuje się im nadprzyrodzonego charakteru (istnienie jakiejkolwiek rzeczywistości nadprzyrodzonej pozbawione jest wiarygodnego uzasadnienia). I po drugie, jeśli przekonania te mają oparcie we wiarygodnej argumentacji. Przekonania religijne nie spełniają powyższych warunków.

Nie jest urojeniem wiedza naukowa, o ile tylko opiera się na wynikach badań empirycznych (tj. na obserwacjach, doświadczeniach, analizach różnorodnych materiałów), spełniających kryteria przyjęte w nauce. Twierdzenia teologiczne nie spełniają tych wymogów.

Naukowcy nie są jednak wolni od urojeń. Przykładu dostarcza ks. prof. Michał Heller, o którym pisałem szerzej przed miesiącem („Jak ks. prof. Michał Heller dowodzi istnienia Boga?” – link na końcu). Np. według Hellera prawa przyrody oraz wartości uniwersalne pochodzą od Boga, są realizacją „Bożego zamysłu”. Przekonania te mają wszelkie cechy urojeń.

W odpowiedzi na krytykę religii jako urojenia, przeczytałem gdzieś w internecie, że prawa człowieka, na które często powołują się ateiści, są urojeniami. To oczywiście złośliwość i niezrozumienie problemu.

Prawa człowieka są etyczną, prawną i polityczną koncepcją, której racje są dobrze uargumentowane, chociaż prawa te nie każdemu mogą się podobać. Nie są to sprawy nadprzyrodzone. Na ogół nie przypisuje się prawom człowieka boskiego pochodzenia, nie mówią one o rzeczywistości nadprzyrodzonej. Prawa człowieka zostały sformułowane w XVIII w. przez myślicieli oświeceniowych, zyskiwały stopniowo na znaczeniu, by po II wojnie światowej stać się najbardziej wpływową koncepcją etyczno-polityczną w skali świata. Również Kościół katolicki uznał je w połowie XX w., po dwóch stuleciach sprzeciwu.

Treści urojeniowe, mające charakter urojeń zinstytucjonalizowanych, zawierają natomiast encykliki papieskie, katechizm, kościelne dogmaty oraz tzw. prawo boże, które Kościół chce stawiać ponad prawami człowieka. Wszędzie tam mówi się o Bogu i sprawach nadprzyrodzonych, czyli o urojeniach. Nie ma bowiem wiarygodnej, sensownej argumentacji, która pozwalałaby sądzić, że Bóg i rzeczywistość nadprzyrodzona istnieje.

Nie jest urojeniem pojęcie państwa, narodu, klasy, religii itp., chociaż w ferworze dyskusji można się na takie stwierdzenie natknąć. Otóż dość łatwo można wskazać rzeczywiste obiekty, do których te pojęcia i nazwy się odnoszą. Oczywiście z całą pewnością istnieją religie. Nie można natomiast wskazać rzeczywistego obiektu, jakim byłby Bóg i inne byty nadprzyrodzone. Dlatego przekonanie o ich istnieniu trzeba zaliczyć do kategorii urojeń, najczęściej urojeń zinstytucjonalizowanych.

Spotkać można pogląd, że ateizm to urojenie. Jest to zarzut pozbawiony racji merytorycznych. Ateizm to odrzucenie urojeń religijnych, bowiem nie ma argumentów, które pozwalałyby uznać istnienie Boga i innych bytów nadprzyrodzonych. Religiantom to nie w smak, więc próbują oskarżać ateistów o urojenia. Przypominają złodzieja, który krzyczy „łapać złodzieja”.

Słowo na zakończenie

Do pojęcia Boga jesteśmy bardzo mocno przyzwyczajani od dzieciństwa. Nawet niektórym profesorom fizyki wydaje się, że coś takiego jak Bóg może w jakiejś postaci istnieć. Gotowi są przyznać, że nie istnieją krasnoludki, Zeus czy Ozyrys, ale sądzą, że istnieje lub może istnieć jakiś niewyobrażalny Bóg.

A kim jest ten Bóg? Jest tak samo postacią ze starożytnych mitów jak Zeus i inni, tyle że przekształconą w toku filozoficznych zabiegów w pojęcie bardziej abstrakcyjne. Religijni fizycy na ogół nie zdają sobie sprawy z mitycznej genezy i mitycznego charakteru pojęcia Boga. Dopuszczają jego istnienie, a to dokładnie to samo, jakby dopuszczali istnienie setek bogów, od których roi się w starożytnych mitach.

Doskonałego przykłady negatywnego wpływu religijnych mitów dostarcza tak wybitny uczony jak Isaac Newton (1643-1727). Ustalał on wiek ludzkości na podstawie Biblii na kilka tysięcy lat. Całe szczęście, że dziś zdecydowana większość najwyższej rangi naukowców w Boga nie wierzy („Ilu naukowców wierzy w Boga?” – link na końcu). – Alvert Jann

……………………………………………………….

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi-2/cwiczenia-z-ateizmu/

………………………………………………………………………..

Linki do przywoływanych artykułów:

Jak ks. prof. Heller dowodzi istnienia Boga?” – http://racjonalista.tv/jak-ks-prof-heller-dowodzi-istnienia-boga/ 

Kim był Jezus?”  – http://racjonalista.tv/kim-byl-jezus/ 

"Ilu naukowców wierzy w Boga?” – http://racjonalista.tv/ilu-naukowcow-wierzy-w-boga/ 

 ………………………………………………………………………..

Przypisy

1 „Pytania do Sakramentu Bierzmowania” – http://kikol.diecezja.wloclawek.pl/index.php/bierzmowanie/269-pytania-do-sakramentu-bierzmowania i wiele innych podobnych stron.

2 http://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/choroby-psychiczne/urojenia-przyczyny-co-powoduje-urojenia_34958.html

3 Magazyn psychologiczny „Charaktery”, 1998, nr 9.

4 R. Dawkins „Bóg urojony”, Wydawnictwo CiS, 2007, s. 16.

5 K. Ajdukiewicz „Język i poznanie”, t. 2, PWN, 1965, s. 269.

6 Bertrand Russell „Dlaczego nie jestem chrześcijaninem?” – http://bacon.umcs.lublin.pl/~lukasik/wp-content/uploads/2012/09/Russell-Dlaczego-nie-jestem-chrze%C5%9Bcijaninem3.pdf

………………………………………………………………………………………………………………….