• niedziela, 23 lipca 2017 r.

Wokół ateizmu. Dr hab. Joanna Hańderek

 

Fascynujący wykład i dyskusja na temat znaczenia ateizmu, jego genezy, przeszkód stawianych przez społeczeństwo ateistom i celów jakie ateiści chcieliby osiągnąć. Jest to początek organizowanych przez oddział krakowski Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów Seminariów Racjonalistycznych, którym życzliwie i mądrze patronuje dr hab. Joanna Hańderek

Podobne materiały

22 komentarze

  1. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    29 kwietnia 2016 at 19:12 - odpowiedz

    Super! Kibicuję oddziałowi

  2. Lucyan
    30 kwietnia 2016 at 07:25 - odpowiedz

    Bardzo ciekawe spotkanie. Podoba mi sie, ze duzo czasu poswiecono na dyskusje/pytania. Bo zwykle dzieje sie tak, ze mamy teatr jednego aktora, po czym 10 minut na pytania i wynocha. Mniej mi sie podoba ten szum/hałasy w tle i to krecenie sie publicznosci w tle, bardzo rozpraszające. Czesc prezentowanych poglądow to poglądy skatolonych ateistow, ale trudno aby było inaczej, jak ktos wyssał katolicyzm z mlekiem księdza.
    Niemniej super.

  3. Henryk
    1 maja 2016 at 17:33 - odpowiedz

    Ciekawe, popieram i oczekuję c.d.

  4. olrob
    1 maja 2016 at 22:38 - odpowiedz

    Niestety pani dr. Hańderek się myli.
    Nie ma czystego myślenia bez żadnych założeń. Zawsze są jakieś założenia nawet w matematyce!
    Np. uprawiając naukę musimy przyjąć dogmat antysolipsystyczny tzn że Wszechświat istnieje realnie i nie jest jedynie wytworem naszego mózgu!

  5. olrob
    1 maja 2016 at 23:06 - odpowiedz

    Spór o to kto ma komu udowadniać co istnieje jest czysto semantyczny. Tzn żądanie przez ateistów udowodnienie istnienia bytów metafizycznych (bogów, aniołów, demonów, itd), jest równoważne żądaniom teistów udowodnienia istnienia próżni metafizycznej przez ateistów.

    • MICHAL
      2 maja 2016 at 00:13 - odpowiedz

      Jesteś w błędzie.
      Obiekty istniejące musimy uwzględniać w życiu żeby się z nimi nie zderzać nieistniejących nie musimy z tego samego powodu.

      • olrob
        2 maja 2016 at 10:02 - odpowiedz

        To że się z czymś nie zderzamy jeszcze nie świadczy o tym że to coś nie istnieje. przez nasze ciała przelatują miliardy neutrin i nawet tego nie czujemy! Czy to oznacza że neutrina nie istnieją?

        • MICHAL
          2 maja 2016 at 12:16 - odpowiedz

          A jak napiszę „zderzamy” albo oddziałujemy to też będziesz taki chojrak?

          • olrob
            2 maja 2016 at 14:34

            Napiszę że nie oddziałujemy to może przestaniesz zgrywać mędrca.

    • Tomek Świątkowski
      2 maja 2016 at 06:11 - odpowiedz

      Wiara z definicji jest przekonaniem o czymś, czego się nie da udowodnić – dlatego nie jest nazywana wiedzą. Zatem żądanie dowodu na prawdziwość takiego przekonania jest nielogiczne, podobnie jak żądanie odwrotne.
      Ale racjonalizm zakłada, że racjonalista powinien mieć dowód na wszystko, co twierdzi, więc jeśli jest ateistą i twardo twierdzi, że Boga nie ma….
      Dlatego racjonalny jest agnostycyzm, a nie ateizm.

      • Lucyan
        2 maja 2016 at 08:05 - odpowiedz

        Brawo, własnie zrownałes wiare w żydowskiego boga z wiarą w krasnoludki i Koszałka Opałka. To ze masz urojenia to zaden dowod na istnienie tego co sobie uroiłes, ale faktycznie urojenia są realne. Dopoki urojenia są nieszkodliwe dla ciebie i otoczenia to twoja sprawa. Ale jesli pacjent sie szarpie, gryzie innych i jest upierdliwy to zostaje tylko izolacja, jakis klasztor moze?

        • Tomek Świątkowski
          2 maja 2016 at 08:36 - odpowiedz

          myli się pan
          Urojenia to nie jest to samo co filozoficzno-teologiczne spekulacje.
          Urojenie jest nieświadome i niezależne od woli – np. pod wpływem narkotyków, transu, wstrząsu albo choroby psychicznej. Poza tym urojenia często dotyczą rzeczy całkiem realnych. Oglądał pan „Piękny umysł”? Nash uroił sobie sublokatora i jego siostrzenicę.
          .
          Filozoficzne spekulacje to jest całkowicie świadome i dobrowolne stawianie pewnych hipotez – tyle że niefalsyfikowalnych, a więc nienaukowych. Urojenia zazwyczaj są falsyfikowalne – zapewne pamięta pan tą sceną, kiedy do Nasha dociera, że siostrzenica jego kolegi od kilkunastu lat ciągle ma wygląd siedmiolatki.

          • Lucyan
            3 maja 2016 at 01:06

            Mozesz sobie stawiac ile chcesz hipotez, o krasnoludkach, o sierotce Marysii, o czajniczku na orbicie.
            Ale z chwila gdy sie do tych hipotez modlisz i prosisz o cos tam, np. zeby sasiadowi krowa zdechła, to jest to urojenie. Urojenie jest rzeczywiste.

          • Tomek Świątkowski
            3 maja 2016 at 10:12

            urojenie jest wtedy, gdy komuś się wydaje że coś widzi albo wie – choć nie ma po temu przesłanek
            .
            wiara nie jest urojeniem, bo wierzący nie uważa, że WIE i WIDZI
            wierzący wie, że nie wie,
            wierzący wie, że nie widzi
            dlatego jest to wiara a nie wiedza
            .
            a pan np. uroił sobie że przeszliśmy kiedyś na ty…
            🙂

  6. Tomek Świątkowski
    2 maja 2016 at 06:31 - odpowiedz

    Zawsze mnie śmieszy domaganie się przez ateistów prawa do ochrony uczuć ateistycznych.
    To takie wańkowiczowskie „szewc zazdrości kanonikowi, że został prałatem”.
    Przecież obraza uczuć religijnych wiąże się ściśle z uznawaniem sacrum.
    Jak można uderzyć w ateistyczne sacrum?
    Przecież ateiści nie uznają żadnego sacrum… no chyba że się mylę.
    .
    W dyskusji (ok. 1:08:30) pani Hańdarek jako przykład obrazy uczuć ateistycznych podaje przypadki języka nienawiści, ale zapomina, że ateiści niezwykle często w bardzo podobny sposób wypowiadają się o wierzących, ale żaden sąd nie uznałby tego typu sformułowań za obrazę uczuć religijnych.
    Zresztą mowa nienawiści jest karalna, więc w czym problem?

    • Lucyan
      2 maja 2016 at 07:56 - odpowiedz

      No własnie, mowa nienawisci jest karalna, wiec dodatkowy paragraf na obraze uczuc urojonych jest niepotrzebny. Inaczej powinnismy wprowadzic paragraf na obraze uczyc wedkarskich, szachowych, filatelistycznych itp. Czyli sam doszedłes do wniosku, ze paragraf o uczuciach urojonych jest zbyteczny.
      I masz racje, ze bez sensu jest wprowadzac paragraf o obrazie uczuc tzw. ateistycznych, bo samo to wprowadza podział na ateistow i ludzi z urojeniami oraz cala reszte ludzi. Wystarczy paragraf za obraze drugiego człowieka.
      Własciwie to sie boisz takiego ateistycznego paragrafu, dlatego protestujesz.

      • Tomek Świątkowski
        2 maja 2016 at 08:59 - odpowiedz

        To że paragraf o obrazie uczuć religijnych jest zbyteczny, to inna dyskusja. Osobiście jako wierzący nie odczuwam zapotrzebowania na taką ochronę swoich praw.
        .
        Natomiast nie zgodzę się, że obraza uczuć religijnych i mowa nienawiści to jest to samo, bo mowa nienawiści jest skierowana przeciwko pewnej grupie LUDZI, natomiast obraza uczuć jest skierowana przeciwko SACRUM, czyli obiektowi czci religijnej (np. ikona, święta księga, relikwia, świątynia itp.).
        .
        Ateistycznego paragrafu się nie boję, bo nie zamierzam nikogo obrażać (nie mam nikczemnej natury a’la Jerzy Urban) – po prostu taki paragraf uważam za koncept całkowicie nielogiczny.
        Żądanie takiego paragrafu to przejaw infantylnego pojmowania równości. To tak, jakby single w imię równości domagali się prawa do wspólnego rozliczania z małżonkiem, choć go nie mają.
        Ateiści nie maja sacrum, ale domagają się prawa do ochrony tego sacrum. Dziecinada.

        • Lucyan
          3 maja 2016 at 01:00 - odpowiedz

          Chodzi mi raczej o mowe i czyny nienawisci, a własciwie czyny ktore maja na celu swiadome jątrzenie i podżeganie. To że jakas grupa sobie wymysliła swięte obrazki i ma nerwice natręctw to raczej problem dla psychiatry. Zauważ, ze w obecjej Polsce mozna palic kukłe Zyda, wiec niszczenie kukły Jezusa to przeciez to samo.
          Oczywiscie ze nie powinno byc zadnego paragrafu „tylko dla ateistow”. Prawo powinno byc dla wszystkich ludzi, powinno byc neutralne. Nie powinno byc prawa, ktore daje jakies przywileje wyznawcom krasnoludkow, chyba ze prawo do opieki psychiatrycznej.
          Ateisci nie mieliby zadnego problemu aby sobie stworzyc jakies obiekty kultu, ale po co. Obłędu nie powinno sie zwalczac obłędem.
          A z tym wspolnym małżonkiem to tez gadasz bzdury. Niby dlaczego pary małżenskie maja płacic mniejsze podatki niz osoby niezameżne? Na tym własnie polega niesprawiedliwosc podatkowa.

          • Tomek Świątkowski
            3 maja 2016 at 10:03

            hehehe…
            Fakt że ateiści domagają się analogicznych praw specyficznych tylko dla dla religii dowodzi że ateizm jednak jest formą religii…
            .
            Pary małżeńskie płacą nieco niższe podatki (w szczególnych przypadkach) bo małżonek zarabiający więcej dzieli się swym dochodem z małżonkiem zarabiającym bardzo mało albo nic – singiel nie musi się dzielić z nikim, więc płaci normalnie. Proste?
            .
            Czy można palić kukłę Żyda to się dopiero okaże – sprawa jest w prokuraturze. Moim zdaniem jest to ewidentne przestępstwo.
            .
            Obłędem można by nazwać religię, która czci np. truskawki i oskarża o świętokradztwo każdego kto je truskawkę. Bezczeszczenie ikony to nie jest jedzenie truskawki. Ktoś kto ma potrzebę obrażania czegoś co jest cenne i wartościowe dla innych jest w najlepszym przypadku upośledzony społecznie. Nie jestem przekonany czy należy to karać, ale taki przypadek należy uznać za dowód na prymitywizm, wredotę i niedojrzałość.
            .
            Jest mnóstwo paragrafów „tylko dla”, np. tylko dla kierowców albo tylko dla twórców (prawa autorskie) itd.
            Jeśli nie-twórca zazdrości twórcy prawa autorskich, to może zacząć tworzyć, a jeśli ateista zazdrości religiantom paragrafu to może się nawrócić. Droga wolna, więc nie ma mowy o dyskryminacji.
            Ale jeśli jesteś mechanikiem samochodowym, to nie domagaj się, żeby twoją piękną wymianę filtra oleju objąć ochroną prawa autorskich, tylko weź się za malowanie, pisanie wierszu albo komponowanie.

          • Lucyan
            3 maja 2016 at 11:49

            Tu sie z Toba zgodzę, żądanie osobnych praw dla osob o „wyznaniu” ateistycznym jest brnięciem w religijny obłęd i akceptowanie nadrzędnej i przewodniej roli kleru. Ludzie dziela sie na normalnych i religijnych, a nie na ateistow i religijnych. Prawo powinno byc stanowione dla wszystkich ludzi. Tutaj Pani H. wykazuje swoje skatolenie, albo po prostu pokazuje nierownosc ludzi wobec prawa.

            Gdyby tez Żyd miał loczki i brodę ala obrazkowy Jezus, to religianci i nowaki juz dawno dostaliby rozwolnienia.

            Nie widze żadnej roznicy miedzy czczeniem truskawki, a czczeniem ikony czy innych rzeczy martwych. Czczenie truskawki czy krowy jest nawet sympatyczniejsze. Przecież jednym z katolickich grzechow jest niezjedzenie truskawki przynajmniej raz w roku. Jeden wyraża swoja religie poprzez jedzenie boskich truskawek, a drugi poprzez chrupanie Jezusa.

            Tak, ale co innego prawa zawodowe, szczegolne, a co innego prawa podstawowe, ogolne. Np. chcesz kupic działke od panstwa. Przynosisz zaswiadczenie, ze jestes katolikiem i sie okazuje ze możesz dostac 90% rabat. Czy to nie piekne? Nie-katolicy 100% ceny, katolicy 10% ceny.
            Podobnie z posłami, jestes posłem to kwota wolna od podatku jest wielokrotnie wieksza niz dla zwykłego obywatela. Dla mnie to gwałt na konstytucji.

          • Tomek Świątkowski
            3 maja 2016 at 16:19

            Kult ikony od kultu truskawki różni się tym, że ten kto je truskawkę robi to, bo ją lubi, bo jest głodny, bo truskawka jest zdrowa.
            A ten kto bezcześci ikonę robi to tylko z jednego powodu: chce pewnej grupie ludzi sprawić przykrość tylko dlatego, że ich nie lubi i ma odmienne poglądy.
            To jest rodzaj SOCJOPATII. Społecznego upośledzenia.
            Smakosz truskawek nie jest socjopatą.
            .
            Z tytułu art.196 KK katolicy nie mają żadnych przywilejów – katolik który „znieważy publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych” podlega karze tak samo, jak ateista, agnostyk, buddysta albo kacerz.
            Podam jeszcze jeden przykład – jeśli on nie pomoże panu zrozumieć infantylizmu pańskich gorzkich żalów i biadoleń, to się poddaje:
            Czy właściciele działek mają pewne specjalne prawa?
            Mają. Taki właściciel może np. wezwać policję, żeby przepędziła intruza – może on nawet oskazyć intruza za najście. Na tym polega ochrona własności.
            Czy człowiek nie posiadający działki może wezwać policję, żeby przepędziła intruza?
            Nie może.
            Czy dlatego, że prawo go dyskryminuje?
            Nie – dlatego, że on NIE POSIADA działki.
            Czy zatem ateista jest dyskryminowany z tytułu art.196?
            Nie jest.
            Ateista NIE POSIADA „przedmiotu czci religijnej”.

        • darekpiotrek
          3 maja 2016 at 09:09 - odpowiedz

          „Niby dlaczego pary małżenskie maja płacic mniejsze podatki niz osoby niezameżne? Na tym własnie polega niesprawiedliwosc podatkowa.”
          Słuszna uwaga. Ktoś może nie znaleźć żony bo jest po prostu brzydki i w związku z powyższym obecnie płaci podatek od brzydoty.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *