• piątek, 17 sierpnia 2018 r.

Wyrwać Polskę z konserwy cz.3

Adam Cioch – dziennikarz, publicysta. Studiował teologię katolicką na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i protestancką w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Pierwszą i drugą część naszej rozmowy można przeczytać tutaj: cz.1 cz.2

Piotr Browarski: Po raz ostatni rozmawialiśmy w sierpniu 2015 roku. Wówczas pracował Pan jeszcze w antyklerykalnych „Faktach i Mitach”. Czym Pan zajmuje się obecnie?

Adam Cioch: Od tamtej pory bardzo wiele się wydarzyło. CBŚP zatrzymało, a potem aresztowało w lutym 2016 r. redaktora naczelnego i głównego właściciela "FiM". Po wewnątrzredakcyjnym śledztwie okazało się, że postawione mu zarzuty prokuratury nie były – delikatnie mówiąc – bezpodstawne. Prawie cały ówczesny zespół odszedł z pracy, większość do nowopowstałego "Tygodnika Faktycznie". Niestety, ten tygodnik przetrwał na rynku tylko półtora roku i został zwieszony dwa miesiące temu. Od pewnego czasu współpracuję z nowo powstałym „Przeglądem Ateistycznym", z zasłużonym dla krzewienia wolnej myśli „Bez Dogmatu" oraz prowadzę pomoc światopoglądową (www.pomocswiatopogladowa.pl)

Piotr Browarski: Kilka miesięcy po naszej pierwszej rozmowie, władze przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Jak ocenia Pan tę zmianę?

Adam Cioch: PiS nazywa to co się wydarzyło „dobrą zmianą", ale jest to dla mnie wyłącznie język ich propagandy. Partia Kaczyńskiego, lekceważąco i instrumentalnie traktująca sprawy społeczne postanowiła użyć kwestii istotnego wsparcia finansowego dla części rodzin, jako swoistej Wunderwaffe, cudownej broni i ostatniej deski ratunku, która wprowadzi ich – wiecznych przegrańców – znów do parlamentu. I to się udało. Chcę przy tym podkreślić, że nie jestem fanem 500+, ale też nie pozostaję bynajmniej przeciwnikiem wspierania finansowego rodzin wychowujących dzieci. Przypomnę, że w czasach III RP dzieci były grupą społeczną najdotkliwiej dotkniętą biedą. Była to wyjątkowo krzycząca niesprawiedliwość, bo nikt z nas nie prosi się na ten świat, a dzieci nie potrafią o siebie zadbać. Wszak osoby do 16 roku życia nie mogą legalnie pracować. Nie ma powodów, żeby ktoś żył w nędzy tylko dlatego, że jego rodzice zdecydowali się stworzyć rodzinę wielodzietną bez finansowego zabezpieczenia. Byłoby to nie tylko niesprawiedliwe, ale katastrofalne w skutkach. Nie ma nic gorszego niż wypuszczanie w dorosłość kolejnych roczników niedoinwestowanych i zaniedbanych młodych ludzi. To prosta droga o katastrofy społecznej. Tyle tylko, że PiSowski program 500+ tylko częściowo i zapewne także przejściowo – bo jego przyszłe  finansowanie jest niepewne – rozwiązuje problemy społeczne narosłe w czasach nieludzkiej i antyspołecznej III RP. O niszczeniu przez PiS niezależności sądów i przejęciu mediów publicznych szkoda nawet mówić, bo to oczywiste i bezdyskusyjne bezprawie.

Piotr Browarski: Sama idea 500 plus nie jest zła. Problemem jest raczej wykonanie – np. brak kryterium dochodowego. Czy nie jest czasem tak, że PiS wykorzystuje wszystkie słabości i patologie III RP? Tak naprawdę nigdy nie byliśmy '”zieloną wyspą''…

Adam Cioch: "Zielona wyspa" to pojęcie z dziedziny politcal fiction. Sam wzrost PKB nie jest wskaźnikiem rozwoju społecznego. Oznacza tylko, że firmom na kreślonym terenie, w określonym czasie wzrosły przychody. Przychody, czyli niekoniecznie dochody. Firmom, czyli niekoniecznie większości mieszkańców. Może być więc teoretycznie tak, że PKB rośnie, a większości ludzi żyje się realnie gorzej. Zgadzam się z tym, że PiS żeruje na patologiach III RP. Ideologia tamtego okresu polegała na tym, że koncentrowano się na wzroście PKB i wspieraniu głównie zamożniejszej części społeczeństwa poprzez np. dopłaty z podatków do kredytów mieszkaniowych. Wiadomo, że na kredyty hipoteczne stać tylko 25 proc. najzamożniejszych, czyli klientelę głównie PO. W ten sposób biedniejsi dopłacali bogatszym. Bo mieszań dla tych, których nie stać na kredyty hipoteczne (czyli dla większości) niemal się w Polsce nie buduje. Taka polityka musiała się zakończyć katastrofą. W krajach dzikiego kapitalizmu wcześniej czy później dochodzi do władzy jakaś populistyczna prawica, jakaś odmiana faszyzmu. Zwłaszcza w krajach katolickich, gdzie panuje zwykle niedemokratyczna kultura, kult wodzostwa, autorytaryzm itp. 

Co do 500+ to sama nazwa brzmi raczej jak program wyborczy a nie poważna nazwa sensownej i całościowej polityki społecznej. W sytuacji, w której nie było zabezpieczenia środków na 500+ w realnych dochodach, oferowanie pieniędzy z tego programu także milionerom zakrawa na kpinę. PiS trzyma się u władzy tylko dzięki dobrej koniunkturze gospodarczej w Unii i poza nią. Ale co będzie, gdy dobre czasy się skończą? A zawsze się kończą… To tylko kwestia czasu. 

Piotr Browarski: A gdzie w tym wszystkim jest lewica? Obecnie nie ma jej w Sejmie. Dlaczego w Polsce jest tak słaba?

Adam Cioch: W Polsce prawie w ogóle nie ma lewicy. Lewicowe tradycje są słabe, a lewicowość skutecznie została zduszona po 1989 r. przez środowisko "Wyborczej" i prawicę, która narzuciła Polakom swój świat wyobrażeń. Przecież Michnik, wbrew temu co opowiadają PiSOwcy, to klasyczny konserwatysta, który lewicy nie rozumie, walczy z nią i brzydzi się nią.  SLD natomiast zawsze był trochę podejrzany. Żył ze wspomnień pokrzywdzonych przez III RP. Wspomnień o w miarę egalitarnym ekonomicznie oraz społecznie bardziej ludzkim PRL. Ale to było tylko zarządzanie wspomnieniami, a nie prawdziwa lewicowość liderów i elit SLD. To się skończyło, gdy elektorat niezadowolonych przejęły: Samoobrona, LPR i PiS. A potem wszystko zagarnął Kaczyński. Ostrożną i socjaldemokratyczną lewicą jest Razem, ale to partia głównie wielkomiejskiej części klasy średniej o ciągotkach prospołecznych. Nie ma szerszego zaplecza. Razem działa w Polsce, czyli w środowisku wypranym z lewicowego języka, kultury i świata wyobrażeń i pojęć, więc nie ma lekko. Reszta lewicy to intelektualiści i niedobitki po wcześniejszych czasach, takie jak środowisko Piotra Ikonowicza na przykład. Polska to tak naprawdę prawicowa pustynia. Pustkowie moralne i intelektualne, po którym grasują polityczni wariaci, hochsztaplerzy i manipulanci. To kraina lęków, frustracji i nacjonalistycznych miraży. Państwo Kaczyńskiego, sierot po Korwinie, młodym Giertychu i kraj fanów Kukiza. Polska to wielka pustka. Choć – jak to na pustyni – czasem można trafić do jakiejś oazy. 

Piotr Browarski: Bez wątpienia SLD jest ugrupowaniem bardziej centrowym niż lewicowym. Podstawowym problemem Razem jest moim zdaniem niestety brak doświadczenia działaczy tego ugrupowania. Momentami bardziej przypominają oni klub studencki, ale jednak jest to ciekawa alternatywa wobec tego, co obecnie mamy; poza tym w Polsce po 1989 roku ideami lewicowymi się pogardza. Jaka czeka nas Pana zdaniem przyszłość? Czy może być jeszcze gorzej niż jest teraz? Obecna opozycja w Sejmie jest bardzo słaba i do tego totalnie skompromitowana… 

Adam Cioch: Niestety, jak pokazują ostatnie trzy lata – czyli czas, który upłynął od naszego poprzedniego wywiadu – zawsze może być jeszcze gorzej. Autorytaryzm może się w Polsce pogłębić, dobra passa gospodarcza i częściowo socjalistyczna polityka Unii Europejskiej wyciągania za uszy biedniejszych w górę (dopłaty do biedniejszych regionów, do rolnictwa itp.), też może ulec osłabieniu… Tak jak powiedziałem, Polska – kraj niemal pozbawiony większych prospołecznych i demokratycznych tradycji stał się niemal zupełnym klerykalnym, autorytarnym pustkowiem, na którym wśród zastraszonych i zdezorientowanych ludzi grasują wilki w ludzkiej skórze. Nie chciałbym obrazić przy tym tych nie takich strasznych skądinąd zwierząt… 

Jednak w tym ponurym pejzażu są jednak pewne jasne punkty. Słabnie pozycja Kościoła rzymskokatolickiego, głównego rozsadnika i promotora autorytaryzmu i irracjonalizmu w Polsce. Polacy pracujący w Europie Zachodniej i np. w Czechach odkrywają, że można w czasach współczesnych aplikować znacznie bardziej świecką i prosocjalną politykę niż ta uprawiana w Polsce. Są i u nas błyskotliwi i przenikliwi intelektualiści, tacy jak Jerzy Drewnowski, Jerzy Kochan czy Piotr Szumlewicz. Samo nagłe pojawienie się Razem też świadczy o tym, że Polska może zaskoczyć. Podobnie jak nieoczekiwana popularność prezydenta Słupska, Roberta Biedronia. Także sukcesy ruchów społecznych w Warszawie, które doprowadziły do obnażenia i napiętnowania afery reprywatyzacyjnej. Jest więc nadzieja. 

Piotr Browarski: Wspomniał Pan o słabnącej pozycji Kościoła w Polsce. Duża chyba w tym rola samego Kościoła, tak upolitycznionego i konserwatywnego. 

Adam Cioch: Tak, z pewnością Kościół sam ciężko pracuje na własną zgubę. Dla wielu osób staje się czymś odstręczającym, czy wręcz odrażającym. Polska odmiana katolicyzmu jest wyjątkowo ponura i wstrętna. O ile jeszcze na Zachodzie można znaleźć w Kościele jakieś inicjatywy prospołeczne, osoby stosunkowo otwarte i zachowania sympatyczne, o tyle tutejszy syty i zadowolony z siebie katolicyzm triumfujący kojarzy się z autorytaryzmem, zbytkiem, ostentacją, językiem osądzania, dzielenia i potępienia. Kościół zlał się – na własne życzenie – w jedno z PiSem. Nieliczne wyjątki tej podstawowej zasady nie zmieniają, ale przez swą wyjątkowość raczej ją potwierdzają. Katolicyzm – skrajnie monarchiczna i autorytarna, opresyjna ideologia – jest potwornością sama w sobie. I jej związki z chrześcijaństwem są raczej luźne i powierzchowne. Jednak grozę i szkodliwość tej organizacji można dostrzec tylko wtedy, gdy ma się porównanie. To znaczy jeśli widzi się inne systemy wartości, bardziej ludzkie i mniej osaczające. A właśnie coraz większa liczba Polek i Polaków o tej różnicy dowiaduje się poprzez lektury, internet, wykształcenie, podróże, emigrację stałą czy tymczasową. Stąd spadek praktyk kościelnych, coraz większy krytycyzm wobec hierarchii i jej poglądów. Także opór wielu katolików wobec PiSu. Sam znam osoby, które porzuciły Kościół za zbyt bliskie związki z ludźmi Kaczyńskiego.  

Piotr Browarski: Jednak pomimo słabnącej pozycji Kościoła, jego wpływy wciąż są bardzo silne. Z drugiej strony żyjemy w kraju, w którym  panuje olbrzymia ksenofobia. Boimy się uchodźców, muzułmanów. Skąd ten strach?

Adam Cioch: Strach bierze się z niewiedzy i nienawiści. Spora część społeczeństwa niewiele wie o świecie, nie rozumie go, czuje się zagubiona. Łatwo wykorzystują to psychopaci uprawiający politykę. Warto przypomnieć, że histeria antyuchodźcza to już trzecia fala strachu w ostatnich latach rozdmuchiwanego przez manipulantów politycznych i medialnych. Pierwsza przeszła przez Polskę po katastrofie smoleńskiej. Przypomnę, że na teoriach spiskowych zbudowano wówczas kilka medialnych fortun i wiele karier politycznych oraz dziennikarskich. Druga, to histeria antyrosyjska związana z próbami przejęcia przez Zachód Ukrainy i odwetowymi środkami zastosowanymi przez putinowską Rosję. Wykorzystywano to rozbudzenia w Polsce antyrosyjskich fobii i wojennej histerii. Strach okazał się znakomitym interesem i tym razem. Trzecia fala lęku to histeria związana kryzysem uchodźczym, zarówno syryjsko-irackim jak i szerzej – śródziemnomorskim. Przypomnę, że jest on skutkiem prób przejęcia przez państwa NATO kontroli nad Irakiem, Syrią oraz Libią, czyli krajami sterowanymi dotąd przez reżimy niezależne politycznie do Zachodu. Południowe i wschodnie wybrzeże Morza Śródziemnego stało się niestabilne politycznie i otworzyło się na masy uciekinierów politycznych i gospodarczych z Azji i Afryki. W Polsce prawica wykorzystała kryzys uchodźczy i zagrożenie ze strony grup terrorystycznych do wywołania niesłychanej wręcz histerii i fali nienawiści, co w efekcie było jednym z powodów sukcesów wyborczych PiS i środowiska Kukiza. Okazało się, że spora część Polaków poddała się tym inżynierom wzbudzania lęku. Nietrudno o to w społeczeństwie, w którym brak poczucia stabilizacji, gdzie znaczna część kraju (tzw. prowincja) żyła przez całe pokolenie z dorywczych prac, emigracji lub z harówki na śmieciówkach. Obcy rasowo i religijnie uchodźca jest pokazywany jako konkurent w walce o i tak marny zasiłek czy mieszkanie socjalne. Łatwo na tym grać i ciągnąć z tego polityczne profity. Po kryzysie uchodźczym nie ma już wątpliwości, że nasz kraj stał się politycznym, intelektualnym i moralnym pustkowiem. Lata dzikiego kapitalizmu, ogłupiania przez marnej jakości media, lansowania pseudoautorytetów w rodzaju Jana Pawła II i otwierania szeroko drzwi dla psychopatów w polityce i świecie wartości przynoszą zatrute owoce. Jesteśmy pobojowiskiem. Choć jest to nasze pustkowie niepozbawione – jak już powiedzieliśmy – pewnych przesłanek dla nadziei na przyszłość. 

Piotr Browarski: Jesteśmy bardzo homogenicznym społeczeństwem. Przez długi czas byliśmy odcięci od liberalnego zachodu. Ta niechęć do ''innego'' jest bardzo silna.

Adam Cioch: Jednorodne narodowościowo i światopoglądowo społeczeństwo to rzecz stosunkowo nowa w naszej historii. Do połowy XX wieku wyglądało to zupełnie inaczej. Mieszkam od lat w Łodzi i podam przykład z własnego podwórka. Trzej najwybitniejsi łodzianie w dziejach miasta to: Tuwim, Rubinstein i Dedecius. Dwaj pierwsi mieli żydowskie pochodzenie, a trzeci był łódzkim Niemcem niezwykle zasłużonym dla upowszechniania polskiej kultury w obszarze języka niemieckiego. Głupkowaty polsko-katolicki nacjonalizm tak naprawdę odwraca się plecami od niezakłamanej polskiej historii i kultury oraz zdradza ją na rzecz interesów prawdziwego Obcego – Kościoła rzymskokatolickiego i sposobu myślenia tej korporacji, która gra polskością dla własnej korzyści. 

Niestety, dominacja prawicy – najpierw ideowa poprzez środowisko "Solidarności" – a potem także polityczna od 2005 roku, sprawiła, że nacjonalistyczny i konserwatywny świat wartości zawładnął wyobraźnią znacznej części Polaków. W ślad za tym ulegliśmy też dosyć powszechnemu zastraszeniu i zdziecinnieniu. Trauma po śmierci Jana Pawła II była tego ostatniego wstrząsającym dowodem. To było dla mnie bardzo ponure przeżycie. Nie dlatego, że umarł człowiek, którego i tak nie ceniłem, ale że znalazłem się w jakimś chorym i oszalałym świecie. Niestety, potem było już tylko gorzej. Paroksyzmy homofobii, histerycznej rusofobii, irracjonalnej antylewicowości, kariery ludzi intelektualnie i etycznie żenujących takich jak Korwin-Mikke, Kukiz, Kwaśniewski, Michnik, Kaczyński, Balcerowicz, Petru wskazują na to,  gdzie się znaleźliśmy. Ukoronowaniem tej degradacji społeczeństwa do rangi przestraszonych i zagubionych dzieciaków stała się irracjonalna histeria antyuchodźcza. Parę milionów ludzi naprawdę uwierzyło, że przyjęcie 6 tys. kandydatów na ewentualnych uchodźców z przepełnionych włoskich i greckich obozów nad Morzem Śródziemnym doprowadzi Polskę na skraj katastrofy. A przecież ich obecności nawet nie zauważylibyśmy. Nie tak dawno nie zauważyliśmy, że przez nasz kraj przeszło dziesięć razy więcej uciekinierów z Czeczenii. Została ich garstka, która nikogo nie obchodzi i nikomu nie zagraża. Polska znalazła się w ponurym miejscu. I nie łatwo będzie z niego się wydostać. Trzeba będzie co najmniej kilkunastu lat ciężkiej pracy edukacyjnej. Oczywiście, o ile będzie ją miał kto wykonać… 

Piotr Browarski: Dziennikarzom Superwizjera udało się przeniknąć do środowiska polskich neonazistów. Nie przeraża to Pana, że w kraju, który padł ofiarą nazistowskich Niemiec, są osoby, które robią ołtarzyk ku czci Adolfa Hitlera?

Adam Cioch: Tak, to jest przerażające. Ale neonaziści są przynajmniej konsekwentni. Nie ukrywają swoich faszystowskich poglądów pod maską „bycia narodowcem” czy „patriotą”. O wiele bardziej od marginalnych grupek fanów Hitlera boję się coraz powszechniejszego, agresywnego nacjonalizmu. Przecież akcja faszyzującego ONR i Młodzieży Wszechpolskiej zwana Marszem Niepodległości cieszy się wsparciem i ochroną elit rządzących oraz mediów, i to nie tylko PiSowskich. Obawiam się, że nagonka na nazistów jest przykrywką do udawania, że z partią rządzącą i z jej akolitami jest ideologicznie wszystko w porządku. A przecież nie jest.

Podobne materiały

9 komentarzy

  1. Lucyan
    25 stycznia 2018 at 01:21 - odpowiedz

    PB: "Sama idea 500 plus nie jest zła. Problemem jest raczej wykonanie – np. brak kryterium dochodowego. "

    Wlasnie na tym polega slabosc tzw. lewicy, jest cofnieta mentalnie 50 lat do tylu, nie uczy sie kompletnie od lewic, a wlasciwie socjaldemokratow na zachodzie. Nie czyta, nie zastanawia sie, bo polska lewica wie lepiej. PiS ogrywa niemilosiernie na tym polu bo ma cwaniaczkow ktorzy dokladnie analizują rozne programy, marchweki i kije, juz sprawdzone praktycznie, a nie tylko w teorii.  Idea 500plus nie jest zadna nowa idea, na zachodzi istnieje juz chyba 30-50 lat, a w Polsce lewica nazywa to (nową) ideą?

     

    Np. laczenie kryterium dochodowego do zasilku na dziecko zupelnie sie nie zgadza z zachodnią lewicą. Np w Skandynawii dodatek na dziecko jest

    (1) na kazde dziecko, na pierwsze tez

    (2) niezaleznie od dochodu rodzica/cow/opiekuna

    (3) automatycznie wyplacany na konto rodzica – bez potrzeby dreptania do urzedu, wypelniania formularzy

    (4) nie ma znaczenia w jakim stanie cywilnym jest opiekun/opiekunowie – to jest dodatek na dziecko a nie stan cywilny.

    (5) na dziecko nr 3, 4 czy 5 dodatek jest jeszcze powiekszany!

     

    Od sprawdzania rodzicow (patologie, inne problemy) sa inne urzedy i organizacje.  Od pomagania "biednym" sa inne zasilki.

     

    A co my czytamy na stronach SLD czy Razem?

    Razem: " 500+ to pisowskie przeciwdziałanie negatywnym trendom demograficznym"-bzdura,

     "proponowana reforma wprowadzana jest w oderwaniu od całego systemu transferów socjalnych. " – wlasnie na tym polega sukces 500+, ze kasa wplynie niezaleznie od innych dochodow, nie mozna kogos karac dlatego ze ma dziecko i ma sie jakis dochod

    Co ciekawe RAZEM niby dazy do modelu skandynawskiego, a propozycja RAZEM zupelnie sie nie zgadza ze skandynawskimi rozwiazaniami, RAZEM sie zaplątuje o wlasne nogi.

    " Postulujemy zlikwidowanie kryterium dochodowego dla świadczenia na pierwsze dziecko, dzięki czemu świadczenie będzie faktycznie powszechne. " – RAZEM dopiero teraz odchodzi od kryterium dochodowego, ale dlaczego tylko na pierwsze dziecko?"

    RAZEM powoli dochodzi do modelu skandynawskiego, ale niepotrzebnie go komplikuje

    SLD: "ze względu na poczucie sprawiedliwości społecznej – wyłączenie z tego programu najzamożniejszych rodzin." – piekna bzdura, SLD sie zatrzymalo w czasach socjalizmu. Wlasnie na tym polega na zachodzie piekno dodatku na dziecko, ze jest niezalezny od dochodu. To nie jest dodatek dla biednych – to jest dodatek NA DZIECKO – dziecko nie moze byc karane ze ma biednych czy bogatych rodzicow.

    Tuz przed wyborami PiS zaproponuje wlasnie rozszerzony model – i wygra wybory – nikogo nie interesuje, ze Richard C. jest prostakiem, nikogo nie interesuje, ze ktos tam robi cos tam wbrew Konstytucji, zwykla rodzina liczy: bede mial 12×500 zl = 6000 PLN wiecej na rok czy nie. Na stan umyslu pisiakow zwykly Polak nic nie pomoze, wiec trzeba myslec o sobie i swoich dzieciach. Becia juz cos pobąkuje o rozszerzeniu 500plus, a lewica zostanie ograna przez nastepne 500++.

    Powtarzam jeszcze raz, lewica + centrum: przerzniecie znow przez 500++. bo PiS wam ogra na tym polu.

    Dlaczego sie plątacie? dlaczego nie wezmiecie systemy skandynawskiego, sprawdzony, sprawiedliwy, tylko komplikujecie zycie sobie i innym? Dlaczego wymyslacie własne dziwolągi 500+ ? System skandynawski jest ODCZEPIONY od dochodow – jedyny sprawiedliwy = głosy od wszystkich wyborcow.

    • malejący
      25 stycznia 2018 at 06:11 - odpowiedz

      bo w RP jak sam zauważyłes nie ma żadnej lewicy, tylko postkomuniści myślący po socjalistycznemu z RPLu

      maący w d…. rodziny i ciągle bredzący coś o równym dostępie do socjalu, nieogaraniający takich podstawowych rzeczy, że jakiś program może być nastawiony po prostu na promowanie rodzin więcej niż 1-dzietnych /gdyż tylko takie zapewniają odtwarzanie pokoleń Polaków/

      • malejący
        25 stycznia 2018 at 06:32 - odpowiedz

        Oni nigdy np. nie zrozumieją, że jeśli chcą słusznie zarzucić PISowi kłamstwo w sprawie 500+ to trzeba pokazywać, nie że nie jest na pierwsze dziecko, ale że … jest też dla cudzoziemców, czyli nie spełnia roli demograficznej w Narodzie

    • Benbenek
      25 stycznia 2018 at 19:05 - odpowiedz

      Celne. I odpowiedź na ostatnie pytanie. Kryterium dochodowe pomocy socjalnej jest uważane za niesparwiedliwe jeśli dotyczy "bogatych" Więc system zajmuje się weryfikacją dochodów co czyni absługę administracyjną droższą. Proszę zwrócić uwagę że w Polsce nie tylko polityczne elity są 50 lat za zachodem ale i samo społeczeństwo. To ono uznaje co jest sprawiedliwe a co nie. Oczywiście ulegając podszeptom politycznych liderów. Ale to też zacofane społeczeństwo. Drugą grupą stanowi wyprana ze społecznych postaw grupa mieniąca się liberalną która w różnym stopniu wierzy w Korwina. Oni mówią po co ma mi państwo dawać na dziecko 500 zł skoro wcześniej mi zabrało z podatków 600zł. Ten pogląd podzielają często ludzie o niskich dochodach którzy są przekonani że państwo ich okrada przez podatki. Np pracownicy ośrodków społecznych! To przecież jest też grupa która uwierzyła że przechodząc na samozatrudnienie "oszczędzają" na ZUSie. 

       

  2. malejący
    25 stycznia 2018 at 06:05 - odpowiedz

    Pierwsze 6 odpowiedzi na pytania … buduje buduje napięcie, poziom lewackich kycypałów rośnie, roście i wtedy BUM!!! :: Islamscy terroryści to MIT (tada!!!), a neosowiecka armia musiała ratować Ukrainę przed zgniłym imperialistycznym zachodem, który ją pierwszy chciał, no dobremu wójkowi Putinowi ją zabrać (co byśmy zrobili bez ruskiej agentury, no koniec świata…)

    Oj ludzie ludzie. Przestańcie się dziwić "prawicową pustynią", bo tak jawnym moskiewskim trollingiem na prawdę nikogo już nie przekonacie, może poza piątą kolumną.

  3. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    25 stycznia 2018 at 07:48 - odpowiedz

    może się jeszcze okazać że ta pustynia prawicowa będzie ostatecznie dobra. Nie przeputamy swego potencjału jak Np Francja nadmiernym socjalem i imigrantolubstwem. Czas pokaże która droga lepsza. Po ZSRR w Europie środkowej i wschodniej przez sto lat jeszcze nikt nie zaufa lewicy i może dobrze zobaczymy

    • Dariusz
      25 stycznia 2018 at 12:15 - odpowiedz

      Tylko pod warunkiem że miejsce lewicy wejdą antyklerykalni liberałowie , a nie nijaka formacja w stylu Nowoczesnej. A PO to trzeba wręcz zaorać pługiem i to jak najszybciej. Bezideowa i wykastrowana opozycja nie jest nikomu potrzebna , zapewni tylko rządy PiSiorom w kolejnej kadencji.  
       

  4. Nietsche
    25 stycznia 2018 at 23:06 - odpowiedz

    " Wszak osoby do 16 roku życia nie mogą legalnie pracować."

    Przywróćmy 19-wieczny manchesterski kapitalizm, wtedy dzieci do 16-roku mogły legalnie pracować. Albo nie rozumiecie panowie sensu wypowiadanych zdań. W takim razie, po co meldujecie się do głosu?

  5. Lucyan
    26 stycznia 2018 at 10:36 - odpowiedz

    "Zlikwidujemy program 500 plus, gdy dojdziemy do władzy; wprowadzimy Aktywną Rodzinę – zapowiedział wiceprzewodniczący Nowoczesnej Witold Zembaczyński. Ocenił, że program 500 plus jest "niesprawiedliwy i opresyjny wobec klasy średniej", bo nie zachęca do aktywności zawodowej rodziców."

    No i znow Nowoczesna sie osmiesza i robi Staroswiecka, punkty zbiera PiS. Mozna dyskutowac o wysokosci 500+ i rzeczywiscie 500 PLN na dziecko to jest sporo jak na Europe, w stosunku do sredniego zarobku z danym panstwie. Ale wlasnie PiS sobie moglo pozwolic na taki luksus, bo pomineli pierwsze dziecko. Natomiast likwidacja to polityczne samobojstwo, tym bardziej ze nikt nie zabrania kobiecie/rodzinie wziac tez 500 zlotych i przeznaczyc na zlobek czy opiekunke do dziecka, a samemu pedzic do jakiejs roboty. Wolny wybor. Rece  opadaja na takie samoboje. Brakuje tylko stwierdzenia ze "rodzace sie dzieci sa opresyjne w stosunku do panstwa i rodzicow" – co za geniusze …. 

    Inflacja z tych 500 plus zrobi za dwa lata 300 plus, a ci genusze beda sie caly czas czuli opresjonowani, 

     

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *