• sobota, 15 sierpnia 2020 r.

Zbawienie tylko poza Kościołem! Stanisław Obirek i Andrzej Dominiczak

 

W języku świeckim zbawienie to po prostu uwolnienie od cierpienia i lęku przed śmiercią. Gdzie go szukać podczas pandemii? Tylko poza kościołem – powiada prof. Obirek, były jezuita, ale wciąż teolog. Radujmy się!  Reakcja na niemal powszechne poczucie zagrożenia potwierdza tendencję, o której mówimy od kilku lat. Nikt już nie wierzy w boską pomoc, a nawet nie ma na nią nadziei. Nadzieję niesie nauka i racjonalne sposoby organizacji życia społecznego, politycznego i gospodarczego. Też dyskusyjne oczywiście – wszak  rozumu używamy od niedawna i nie wszyscy z równym przekonaniem. Brakuje nam wprawy w rozumnym urządzaniu świata, ale to, co widzimy i słyszymy, to już znacznie więcej niż tylko światełko w tunelu. I świeci ze wszystkich stron!.

Podobne materiały

12 komentarzy

  1. Klementyna
    10 maja 2020 at 18:48 - odpowiedz

    > W języku świeckim zbawienie to po prostu uwolnienie od cierpienia i lęku przed śmiercią. Gdzie go szukać …

    Jesli przyjąc powyższą definicję, to, oczywiste, że poza kościołem!  To kościół oferuje cierpienia, czyściec, piekło, a nawet, jeśli sie wszytko dobrze skończy, to przecież pozostaje ogromna trauma sądu ostatecznego, którego przecież NIKT wdg. KK nie uniknie.

     

    Jako ateistka, nie boję się smierci. Natomiast boję się umierania. Boję się wegetacji na  podtrzymywaniu życia, boję się lat  starczych, kiedy jeszcze nie umrę, ale już nie będzie mowy o GODNYM życiu, boję się bólów, w czasie których lekarze będą mówić "musi boleć, opiatów nie podamy, bo się pacjentka (70+) uzależni, a jakby, nie daj boże zgon, to prokurator będzie gnębił…"   A o eutanazji, czy wspieranym samobójstwie to w RP mowy nie ma i pewnie przez kilka pokoleń jeszcze nie będzie…

  2. Andrzej
    Andrzej
    10 maja 2020 at 20:45 - odpowiedz

    Pani Klementyno, dla Pani to oczywiste, dla mnie też, tak jak istnienie lub niestnienie boga, piekła itp, ale jednak pewne rzeczy warto mowic na głos, zwlaszca moze gdy tpo mówi były duchowny i nie-ateista. Nieprawdaż? Troche po to (ale nie tylko) jest nasza rv 🙂

  3. Mateusz
    11 maja 2020 at 10:47 - odpowiedz

    Nikt już nie wierzy w boską pomoc, a nawet nie ma na nią nadziei.

     Czyżby? A w takim razie jak powstało życie? Dlaczego w Naturze jest tuyle logiki, a człowiek wprowadza tyle zamętu? Ja osobiście staram się kierować prawami natury, przy okazji wierząc w Boga. W naturze nie ma patologii typu nałogi pijaństwa, nikotynizmu czy narkomanii. Nie ma też chorych wynaturzonych ideologii – rasizmu i homofobii. To człowiek w swoim wynaturzeniu wymyślił te niegodziwości – w świecie zwierząt, albo ich nie ma, albo są boleśnie zwalczane – nieliczne pijane osobniki są odganiane, kaleczone, a czasem zabijane, my (jako społeczeństwo) się litujemy nad pijakami. Najwyższa pora, żeby wrócić do źródeł – natura przez miliony lat się utrzymywała w harmonii, czlowiek swoją działalnością niszczy świat zwierząt i ludzi, wynaturzając go. Wiara w ślepy postęp bez zważania na prawdziwą mądrość zawartą w naturze (prawdopodobnie więc w Boskim zamyśle) może prowadzić nas na zatratę. Szanując prawa natury z pewnością dużo osiągniemy, ale trzebaby skończyć z chorym konsumpcjonizmem, ideologiami pogardy a przede wszystkim z zabobonnymi nałogami prowadzącymi do skrajnego wynaturzenia. Słuchając natury możemy wsłuchać się w nasze naturalne potrzeby zniszczone przez setki lat idei pseudopostępu – krwawe zbrodnicze rewolucje, a wcześniej niewolnictwo i monarchię.

    • Lucyan
      11 maja 2020 at 12:19 - odpowiedz

      Ja nie widze w naturze harmonii typu raj wg Swiadkow Jehowy, wlasnie ich wizja raju gdzie wszyscy zyja w objeciach, tygrys z czlowiekim, powstal na skutek nieprzyjemnych zjawisk w zyciu na Ziemii. Opiera sie na zjadaniu przez siebie. W raju jehowych nikt nikogo nie zjada. Czlowiek wysforowal sie  bardziej wymyslne zwierze i potrafi byc bardziej okrutny niz inne zwierzeta, ale tez bardziej lagodny.

      W swiecie zwierzat jest walka o przetrwanie i nie ma jakiejs litosci. Mniejsze mozgi powoduja ze maja mniejsza wyobraznie do okrucienstwa. Ale gdy jakas funkcja im sie uksztaltuje, do zabijania innych, to ja wykorzystuja. Gdyby zwierzeta potrafily budowac komory gazowe, to by pewnie je wykorzystywaly, w celu jakichs korzysci. Czlowiek to po prostu bardziej wymysle zwierze, z wielimi mozliwosciami mentalnymi i manualnymi do zarowno dobrych jak i zlych, okrutnych rzeczy.

    • Andrzej
      Andrzej
      11 maja 2020 at 18:04 - odpowiedz

      Panie Mateuszu, takich ludzi jak Pan jest już tylko garstka. W moim toczeniu wręcz nikt, a jeszcze 10 lat temu znalem i nadal znam ludzi, ktorzy brali udzial w pielgrzymkach.  Religia jako zjawisko społeczne już niema nie istenieje poza małymi enklawami wokół pewnego radia. To niestety nie znaczy, ze Polska staje sie rozumna, ale to juz temat na inny wpis. 

  4. Janusz
    Janusz
    11 maja 2020 at 21:45 - odpowiedz

    Brawo!!!!!

    Pan Obirek, przyklad odwagi i racjonalnego rozumowania.

  5. Janusz
    Janusz
    11 maja 2020 at 21:45 - odpowiedz

    Brawo!!!!!

    Pan Obirek, przyklad odwagi i racjonalnego rozumowania.

  6. Mateusz
    12 maja 2020 at 19:56 - odpowiedz

    Panie Andrzeju – jakich ludzi? Konserwatywnych ale szanujących wrodzoną inność? Chyba nie pisze Pan o wierzącyh – bowiem – ateiści stanowią według badań – 3-5% populacji Polski. Nie są więc super liczną grupą. Katolików może jest z 5-10%, a pseudokatolików i w ogóle byle jakich ludzi zapewne 90%. Ateiści i katolicy stanowią dwie najwyrazistsze mniejszości w tym kraju. Większość zaś stanowią "kulturowi katolicy" – przyzwyczajeni z rozpędu do mianowania się katolikami, ale nie trzymający się katolickich zasad – kradnący, uprzykrzający życie swoim sąsiadom, z nałogami itp. Tak więc może ma Pan rację – takich jak ja jest malutko – ja to wiem, bo całe życie się wyróżniam – mam brata bliźniaka i sam jestem spod znaku bliźniąt. Kolejną cechą, która sprawia, że należę do "ostanich Mohikan" jest moja stosunkowo duża religijność, przy mocno otwartym umyśle (nie na zło aborcję, morderstwa, czy narkotyki i inne nałogi). Nie wyobrażam sobie prześladować kogokolwiek z powodu czynników wrodzonych: rasa, płeć, wiek, orientacja seksualna. Jestem katolikiem potępiającym wyczyn ojca Tadeusza, księdza Oko, Trytka, Głódzia i wielu innych patologicnzych duchownych, z drugiej zaś strony nie jestem walczącym antyklerykałem, bo wiem, że wśród księży znajdą się i bandyci i wspaniali ludzie. Jestem mocno oryginalnym człowiekiem, który (dość desperacko) walczy o to by ucywilizować polski Kościół w stosunku do kobiet i wrodzonych mniejszości, akceptując większość doktryn katolickich. Jeśli mi się nie uda, trudno, będę musiał opuścić tenże Kościół, bo dla mnie najważniejsza jest sprawiedliwość i prawda. Pozdrawiam serdecznie

    • Andrzej
      Andrzej
      25 maja 2020 at 02:56 - odpowiedz

      Panie Mateuszu, w tamtym wpisie mialem na myśli ludzi ayentycznie wierzących w Boga i przeslanie chrześcijańskie. Napisze więcej jutro lub pojutrze. TRoche za późni odkrylem ten komentarz. Już 3 rano 🙂 i Ja pozdrawiam.

  7. Elasp
    16 maja 2020 at 13:08 - odpowiedz

    "W języku świeckim zbawienie to po prostu uwolnienie od cierpienia i lęku przed śmiercią. Gdzie go szukać podczas pandemii? Tylko poza kościołem – powiada prof. Obirek, były jezuita, ale wciąż teolog. Radujmy się!  Reakcja na niemal powszechne poczucie zagrożenia potwierdza tendencję, o której mówimy od kilku lat. Nikt już nie wierzy w boską pomoc, a nawet nie ma na nią nadziei. Nadzieję niesie nauka i racjonalne sposoby organizacji życia społecznego, politycznego i gospodarczego…"

    .

    Jedno nie wyklucza drugiego – można pokladać nadzieję zarówno w nauce, jak we Wschechmogącym – i to na przykład w tej kolejności. Człowiek, który np. dowiaduje się, że z naukowego punktu widzenia nie ma szans na przeżycie, jest pozbawiony nadziei na nie, jeżeli nadzieję ma nieść sama tylko nauka. Wydaje mi się, że błędem nieustannie (celowo?) czynionym przez polskich racjonalistów jest traktowanie wiary w kategoriach fideistycznych. To jest, co najwyżej, adekwatny opis chrześcijaństwa rozuminego jak w protestantyzmie (jego skrajnych odłamach), na pewno nie jest to katolicyzm, a przez to takie stawianie sprawy ("wiara albo nauka") nie stanowi ktytyki katolicyzmu. W obliczu pandemii fideista powie: "wszystko w rękach Boga!", katolik powie: "Bog dał nam rozum, więc spróbujmy go użyć do znalezienia szczepionki i zapezpieczenia się przed niebezpieczeństwem, a jeżeli to nie pomoże, wszystko w ręku Boga", ateista zaś powie: "Mamy rozum, więc spróbujmy go użyć do znalezienia szczepionki i zapezpieczenia się przed niebezpieczeństwem, a jeżeli to nie pomoże, nie ma  żadnej nadziei". Nie trzeba specjalnie zagłębiać się w sprawę, żeby zobaczyć, że ta druga postawa jest najbardziej racjonalna, jeżeli mierzyć racjonalność przekonania dawaną przez niego motywacją do starania się o własne przetrwanie. Racjonalizm w czystej postaci nigdy nie był racjonalny, dlatego wszędzie, gdziekowiek jest, jest uzpuełniany taka czy inną wiarą.  

    • Andrzej
      Andrzej
      25 maja 2020 at 02:53 - odpowiedz

      Elaspie, to ciekawy komentarz, ale odkrylem go przed chwilą, tuż przed 3 rano, a jeszcze mam na teraz sporo pracy, wiec odpowiem jutro albo nawet pojutrze, jesli jutro bede za bardo zajęty.  

  8. Antonio
    3 lipca 2020 at 00:33 - odpowiedz

    Co myślicie o mej stronie? Próbowałem wszystko połączyć z Bogiem i bytem w cywilizacji bez religii. 

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *