• czwartek, 27 lipca 2017 r.

Zwyczajni (?) ateiści. Jurek Szafjański

 

Tym razem gość Grzegorza należy do osób chodzących do góry nogami, gdyż związał się na stałe z Australią. Mimo to na jego niebie też widać gwiazdy i inspirują go one do wolnomyślicielskich refleksji. Jurek Szafjański jest też członkiem Towarzystwa Humanistycznego, co widać w jego ciepłym i pełnym humoru spojrzeniu na świat.

Podobne materiały

3 komentarze

  1. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    23 lipca 2015 at 20:34 - odpowiedz

    Bardzo fajna dyskusja. Dla porządku dodam tylko, że Związek Australijski jest jednym z najbardziej ateistycznych krajów na świecie, a Toby Abbot i jego Partia Liberalna, z liberalizmem ma tylko nazwę wspólną. Jest to patria reaganowska wolnorynkowo-konserwatywna, prędzej już Partia Pracy jest partią liberalną (przynajmniej od paru dekad). Tu piszę o tym więcej :

    http://racjonalista.tv/liberalizm-w-australii/

  2. Ireneusz Kozak
    24 lipca 2015 at 01:21 - odpowiedz

    Przysłał mi kiedyś znajomy taki link ze słowami Julii Gillard, gdzie w wypowiedzi krytykującej zachowania muzułmańskich imigrantów użyła m.in. takiego oto argumentu: „Większość Australijczyków wierzy w Boga. Nie ma tu mowy o „chrześcijańskiej prawicy” lub jakiejkolwiek presji politycznej, to jest fakt, bo chrześcijańscy mężczyźni i kobiety, z ich zasadami chrześcijańskimi, założyli tą nację. Jest z pewnością właściwe, aby wyświetlać to na murach naszych szkół! Nasz Bóg jest dla Ciebie obrazą? Proponuję wiec się przeprowadzić do innej części świata i tam żyć, ponieważ Bóg jest częścią naszej kultury.”

  3. Andrzej
    Andrzej
    24 lipca 2015 at 17:37 - odpowiedz

    Sympatyczna rozmowa, a już najbardziej sympatyczne jest końcowe zaproszenie do Australii. Pójdę do ambasady australijskiej i powiem , ze JS mnie zaprosił w telewizji. Boję się tylko, ze znowu będę musiał udowodnić, że mam dobry charakter, nie mam nadwagi i nie wiadomo co jeszcze. Wprawdzie już to kiedyś udowodniłem, ale minęło wiele lat, a co gorsza zostałem wtedy w Australii pół roku dłużej niż pozwalała wiza. A dlaczego? Otóż dlatego, ze przez pierwsze 3 miesiące pobytu nie wyjeżdzałem z Sydney, a – tłumaczył mi urzędas z immigration – miałem tourist visa i powinienem podróżować po kraju, gdyż „tourist comes from touring which is travelling around”. Tlumaczylem biurokracie, ze Sydney jest tak ogromne i samo jeżdzenie po mieście jest dla mieszkańca niewielkiej Polski „travelling around”, ale mial to w d… Jurek był wtedy ze mną w Immigration, może potwierdzić 🙂

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *