• piątek, 20 stycznia 2017 r.

Fatamorgana Commonwealth i pułapka alboalbizmu

Czasem nie googlajcie, co to ‚alboalbizm’. To taki mój prywatny neologizm na pułapkę myślenia dwustanowego, że albo musi być tak albo siak, gdy rzeczywistość i tak zawsze okazuje się trudnym do rozgryzienia splotem takości i siakości. Commonwealth albo EU.

A więc jaki plan ma Anglia? Czy przekierowanie na Commonwealth to jakaś przygotowana i sensowna strategia? Duży artykuł Borisa Johnsona (skądinąd utalentowanego dziennikarza, o tym za chwilę) w Telegraph w przeważającej części skupia się na ‚damage control’ i zaklinaniu że będzie tak jak było i więzy z EU zostaną zachowane. Ton nadają zdania typu: „Chciałem jak najmocniej podkreślić, że Wielka Brytania jest i zawsze będzie częścią Europy” i w ogóle większość tekstu jest o przyszłości relacji z Europą. Ani słowa o Commonwealth.

No nic, załóżmy jednak, że plan jest i UK decyduje się powrócić do intensyfikacji współpracy z Commonwealth.

Wizja prosperującej i mocno bazującej na wymianie z Commonwealth Anglii z lat 60 jest mocno przesadzona. Lata 60 to okres stagnacji gospodarki angielskiej, która wlokła się za dynamicznymi Niemcami, Francją i USA. Wymiana z Commonwealth w ciągu lat 60 stale spadała z ok. 30% udziału w handlu na początku lat 60 do 20% pod koniec lat 60. Rysunki satyryczne z lat 60 przestawiały Commonwealth jako samotną matkę z dzieckiem proszącą o pomoc przechodzącego angielskiego dżentelmena. Commonwealth był postrzegany jako balast, odbudowująca się i prężna Europa jako przyszłość. Lata 60 to dwie nieudane aplikacje Wielkiej Brytanii o przyjęcie do EWG. Udało się dopiero w 1973.

cw_trade

 

Teraz o alboalbizmie. Alboalbizm w kontekście Commonwealth to fałszywe założenie, że przynależność do UE, ogranicza czy uniemożliwia w jakiś sposób wymianę z krajami Commonwealth. Unia nie może zabronić UK indywidualnej współpracy i zawierania indywidualnych umów handlowych z jakimkolwiek krajem. Podczas wizyty indyjskiego premiera w UK w 2015 zawarto umowy handlowe o łącznej wartości 9 miliardów funtów. Można handlować, można prowadzić indywidualne strategie i indywidualną dyplomację handlową.

Ale najlepsze, że to UK miało duży wpływ na przeorientowanie strategii handlowej UE z podpisywania umów z krajami sąsiednimi, na umowy z krajami z całego świata. UK widziało w tej globalizacji szanse dla siebie, szansę na wykorzystanie swoich powiązań z krajami Commonwealth, by podbudować swoją pozycję w UE i na świecie. Być może pokazuje to jak byłe imperia wciąż są lepsze w myśleniu globalnym. Dzięki tym zabiegom EU ma dziś obowiązujące umowy o wolnym handlu z 18 z 50 krajów Commonwealth, uzgodnione (wynegocjowane) umowy z kolejnymi 14 krajami tej strefy i negocjuje z kolejnymi 13. W sumie proces ten dotyczy 90% krajów Commonwealth i pomija tylko 5 krajów, z którymi EU nie chce negocjować. To stan z 2011 więc dziś wygląda to pewnie jeszcze korzystniej.

Czy UK coś z tych umów ma? Eksport UK do krajów Commonwealth rośnie obecnie w tempie około 10% na rok. W szczególności pomiędzy 2013 a 2015 eksport do Indii wzrósł o 33%, do RPA o 30%, do Australii o 30%, do Kanady o 18%. Zakuci w dyby i kajdany eurokratów, a jakie mają p…nięcie.

Czy UK będzie w stanie negocjować szybciej, biorąc pod uwagę że trzeba zaczynać od nowa, uzyskać lepsze warunki i mieć lepszą pozycję negocjacyjną niż wspólny rynek EU? Chętnie poczytam o takim scenariuszu, który nie będzie ekonomicznym science fiction, czy myśleniem życzeniowym, bo być może rzeczywiście mam małą wyobraźnię polityczną.

Jeszcze o samym Commonwealth. Wizja Commonwealth jako nowej dynamicznej strefy wolnego handlu i dobrobytu z centralną rolą Wielkiej Brytanii to mżonka. Commonwealth jest dziś użyteczne jako forum upowszechniania praw dziewczyn do edukacji, albo walki z malarią, ale jest też niesamowicie dysfunkcjonalne i zdominowane przez wschodzące potęgi Indii i RPA, które w sprawach ważnych, takich jak wolny handel czy polityka zagraniczna, zwykle mają stanowisko zupełnie przeciwne do Wielkiej Brytanii. Wreszcie wyniki głosowań w komisjach ONZ, czy to w sprawach praw człowieka, czy bezpieczeństwa pokazują wyraźnie jak rozbieżne są poglądy UK i Commonwealth i jak spójne są poglądy UK i krajów EU.

Krytyczne i nieco ironiczne spojrzenie na UE ma w brytyjskim dziennikarstwie długą historię. Jednym z inicjatorów pewnego stylu pisania o UE, który zyskał dużą aprobatę wśród brytyjkich czytelników uderzając w ich dumę i poczucie wyższości był pod koniec lat 80 młody, utalentowany korespondent Timesa z Brukseli – Boris Johnson. Gdyby nie to, że później Times wyrzucił go za zmyślenie cytatu i kłamstwa, być może wciąż byłby dziennikarzem. W każdym razie popyt na mniej czy bardziej rzeczową krytykę UE w Anglii stale rósł i wkrótce stał się też popularnym wątkiem w tabloidach, oczywiście w odpowiednio sprymityzowanej formie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podobne wpisy

12 komentarzy

  1. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    28 czerwca 2016 at 15:14 - odpowiedz

    Commonwealth to może i fatamorgana, ale nie NAFTA old chap

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    28 czerwca 2016 at 15:17 - odpowiedz

    a widziales moze Duży artykuł Borisa Johnsona o NATFA w Timesie a wlasciwie kilka i nie tylko jego – przed referendum? pewnie nie… Pożyjemy zobaczymy, moim zdaniem UK byłaby cennym nabytkiem w NAFTA. Pozyjemy zobaczymy, moim zdaniem kompltenie nic nie wiesz o ekonomii skoro uważasz, że zmiana klubu ekonomicznego jest niemożliwa. Nie chce mi się jednak już polemizować bez końca z kolejnymi eurofantasmagoriami

    • Jarek Dobrzański
      28 czerwca 2016 at 16:12 - odpowiedz

      Przecież nigdzie nie powiedziałem że zmiana klubów jest niemożliwa. Jest całkiem wyobrażalna po Brexicie. Pytanie o zyski, straty, konsekwencje i chęci po różnych stronach tej układanki. Boris, który wyobraża sobie UK jako drugą Kanadę powinien przyjrzeć się bardziej doświadczeniom Kanady w NAFTA, bo oni tak samo narzekają na dyktaturę USA jak UK na dyktaturę EU. USA nie chce UK poza EU, Chiny też.

  3. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    28 czerwca 2016 at 15:19 - odpowiedz

    „Czy UK coś z tych umów ma? Eksport UK do krajów Commonwealth rośnie obecnie w tempie około 10% na rok. W szczególności pomiędzy 2013 a 2015 eksport do Indii wzrósł o 33%, do RPA o 30%, do Australii o 30%, do Kanady o 18%. Zakuci w dyby i kajdany eurokratów, a jakie mają p…nięcie”. – tak i będzie rosło dalej a unia będzie gnić w socjalizmie niestety

    • Jarek Dobrzański
      28 czerwca 2016 at 16:14 - odpowiedz

      Eksport rośnie bo łatwiej jest handlować dzięki umowom wynegocjowanym przez EU. Wcześniej nie rósł, a handlować przecież mogli.

      • Piotr Napierała
        Piotr Napierała
        28 czerwca 2016 at 16:17 - odpowiedz

        nie rósł bo gospodarka nie jest zupelnie niezalezna od polityki rząd obiecywal wiec zaczeli przenosic inwestycje do europy . pomyslales o tym? tak wlasnie było.

        • Jacek Tabisz
          Jacek Tabisz
          28 czerwca 2016 at 16:33 - odpowiedz

          A może były po prostu ułatwienia dla inwestorów? Chyba tak? Bo na piękne słowo prywatna firma się nie przeniesie.

        • Jarek Dobrzański
          28 czerwca 2016 at 17:11 - odpowiedz

          bo Europa była bardziej obiecującym partnerem niż CW. Polityka raczej poszła tu tropem ekonomii. Dziś dzięki umowom EU UK może (albo już nie może) ponownie rozwinąć skrzydła w swojej starej strefie wpływów

  4. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    28 czerwca 2016 at 15:36 - odpowiedz

    Moja odpowiedź na te nbiedorzeczności: http://racjonalista.tv/anzus-nafta-commonwealth-anglosfera-ue-uk-ruina/

  5. Jacek Tabisz
    Jacek Tabisz
    28 czerwca 2016 at 16:24 - odpowiedz

    Ponownie ciekawa analiza Panie Jarku. Zgadzam się z nią w dużej mierze. Mam nadzieję, że pojawią się też lepiej wyrażone inne punkty widzenia, bo nikt z nas nie wie na pewno jak będzie.
    Nie wystarczy nazwać czyjąś inną opinię „niedorzecznością” jak przed chwilą Piotr, który mógłby rzetelnie pokazać inny punkt widzenia, ale woli nie, jak widać.

    • Jarek Dobrzański
      28 czerwca 2016 at 17:14 - odpowiedz

      Nawet w tekście wspominam, że chętnie poczytam analizy alternatywne osadzone w faktach i liczbach – i to nie jest sarkazm. Do połajanek o ‚naiwnych europiewcach’ (daleko mi do tego) niespecjalnie chce mi się odnosić.

    • reader
      28 czerwca 2016 at 18:44 - odpowiedz

      „bo nikt z nas nie wie na pewno jak będzie.”
      Tego nie wiedzą pewnie nawet siedzący w temacie spece. Na razie widzę dużą chęć postawienia na swoim i wykorzystania BRETIXU do przemycania swoich poglądów na to, jaka powinna być przyszłość Europy. Tylko że to, co według kogoś być powinno niekoniecznie faktycznie się ziści.
      No i jest jeszcze jedna rzecz, czynnik ludzki. Referendum podzieliło społeczeństwo w UK na dwa obozy mniej więcej po połowie. Ci co wygrali, czyli BREXIT-owcy też są podzieleni. Pro BREXIT-owy establishment głosował z innych powodów niż pro BREXIT-owa biedota. Także i tu mogą być tarcia w przyszłości.

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here