• czwartek, 24 stycznia 2019 r.

Czy można pisowców nazywać faszystami? Grzegorz Roman i Jacek Tabisz

 

Wśród krytyków obecnej władzy w Polsce są też tacy, którzy przypisują jej faszyzm. Jacek Tabisz twierdzi, że jest to przesada i szkodzi życiu politycznemu w Polsce, również argumentom opozycji. Grzegorz Roman jest odmiennego zdania. 

Podobne materiały

26 komentarzy

  1. Vernon_Roche
    14 listopada 2018 at 20:40 - odpowiedz

    Kaczyzm może być. 🙂

  2. Orionis
    14 listopada 2018 at 20:53 - odpowiedz

    Jacku, Grzegorzu, obaj macie rację  

    🙂

    Zgadzam się z Tobą, Jacku, że przesadny język szkodzi celom politycznym, bo większość wyborców chce wreszcie normalności, a nie dalszego ciągu wojny z urojonych powodów.

     

    Zgadzam się z Tobą, Grzegorzu, że pewne cechy faszyzmu widać i niektóre są oczywiste, jak choćby "skok" na wymiar sprawiedliwości. Oczywiście, że należy mieć oczy otwarte i stale analizować możliwe konsekwencje, bo bagatelizowanie może być zgubne.

    I oczywiście, że jako kraj zapłacimy cenę gospodarczą za czas rządów PiS. 

    Gang Olsena jest zabawny, gdy się patrzy jak brawurowo partaczy wszystko czego sie dotknie  :))));)   No, ale oczywiście w polityce, zwłaszcza gospodarczej, nie ma żartów. Sprzątanie po PiS będzie ciężkim kawałkiem roboty. Jeśli to będzie tylko ta kadencja, to jeszcze jakoś to da sie w miarę bezboleśnie odkręcić, ale jeśli rządy PiS potrwają kolejną kadencję, to będzie już dużo, dużo gorzej.    

     

    (Oczywiście samo PiS jest w wielu aspektach radykalne, ale to inna sprawa.)

     

  3. Orionis
    14 listopada 2018 at 20:59 - odpowiedz

    Aj, coś pokręciłam, to ostatnie zdanie w nawiasie miało być na końcu wypowiedzi skierowanej do Jacka.

  4. Lucyan
    14 listopada 2018 at 21:43 - odpowiedz

    Kaczyzm to jest faszyzm po żydowsku, z podszywaniem sie pod polskość (polskość w dobrym tego słowa znaczeniu). Z definicji nie bedą i nie mogą byc antyżydowscy, i to ich rożni od ONR i im podobnych. To jest przeszkoda nie do przejscia. Tzw. narodowcy dopiero teraz sie zorientowali i to dlatego im tak trudno zaakceptowac PiS, a PiSowi narodowcow. PiS chetnie by skorzystał z poparcia "narodowcow" i w razie czego bedzie ich uzywał przeciwko opozycji.  Kaczysci moze by i wpuscili narodowcow do rządzenia, ale boją sie tego antysemityzmu jak odry i cholery.  

  5. Orionis
    14 listopada 2018 at 21:46 - odpowiedz

    Tak sobie jeszcze myślę…

    Tak jak już napisałam, zgadzam sie, że radykalizacja języka nie jest dobra.

    Jednak mam trochę zrozumienia dla niej, bo wydaje mi się, że w pewnym sensie bierze się ona z czegoś pozytywnego, mianowicie z wyższych wymagań politycznych niż te, które panowały w pierwszej połowie XXw.. Dziś mamy inne wzorce, inne porównania i stawiamy wyższe wymagania życiu społecznemu. Dziś nie trzeba aż mordować opozycji, by zasłużyć sobie na podejrzenie o faszyzm (albo może raczej "faszyzowanie" w polityce). Według dzisiejszych norm, poczucia wolności i sprawiedliwości segregowanie ludzi na lepszy i gorszy sort choćby werbalnie jest ju tak naganne, że zostaje nazwane faszyzmem. Dziś każde naruszenie wolności jest natychmiast wyłapywane i surowo oceniane jako "zamordyzm". Nasz zmysł demokratyczny jest dziś jednak znacznie bardziej rozwinięty niż dawniej.

    W tym sensie mówie o pozytywnym podłożu nazywania kaczyzmu faszyzmem.  Można powiedzieć, że staliśmy sie czulsi, bo jesteśmy wykarmieni lepszą kuchnią. Dziś już kaczyzm jest tym, czym kiedyś był dopiero faszyzm, ale jako, że brakuje odpowiedniego terminu, to zostaje użyte stare słowo, bo ono wyraża tę samą ideę, choć ma oczywiście inne, bo historyczne, natężenie.

    Jako społeczeństwo rozwinęliśmy się. Jesteśmy na innym etapie, choć oczywiście są tacy, którzy chcą zatrzymać czas, chcą wrócić do dziewiętnastego wieku. No, ale wygląda na to, że to jest mniejszość skazana na porażkę polityczną.

    To znaczy, mam nadzieję, że tak jest 

    🙂

     

    • Jacek Tabisz
      Jacek Tabisz
      15 listopada 2018 at 00:09 - odpowiedz

      Nie mam niestety dużo czasu na wpisy Orionis. Ale zerknij proszę na mój poprzedni materiał filmowy „czy wszędzie otaczają nasz faszyści”. Pod nim niejaki Tatajarek stwierdził, że mieszka we wsi, w której otaczają go w 90% faszyści. Gdzie indziej ktoś stwierdził, że nazywając kogoś faszystą pozbawiamy go praw i człowieczeństwa. Faszyście przecieć można ograniczyć wolność do woli – w końcu to faszysta. Nie lubię PiSu. Ale nie chcę też, aby doszli do głosu i władzy ludzie, którzy widzą w sąsiadach faszystów. Mam wrażenie, że wiąże się z tym ogromna pogarda do innych osób (niekoniecznie złych) i chęć pozbawienia ich praw. Nie chcę, aby rządził mną człowiek (rządziły osoby), który wyzywa ludzi od faszystów. Taki człowiek (takie osoby) nie będzie lepszy od Kaczyńskiego. Może być nawet gorszy. 

      • Orionis
        15 listopada 2018 at 00:47 - odpowiedz

        Masz rację. Ja mam troche zrozumienia dla użycia terminu faszyzm, ale oczywiście tylko wtedy, gdy to jest racjonalne, tak jak w Waszej rozmowie było w ustach Grzegorza.

        Absolutnie sie zgadzam, że używanie "faszyzmu" jako rozgrzewki do jakichs "akcji odwetowych" czy linczów zwolenników PiS z sąsiedztwa to już groźna patologia.

        (Choć akurat Tatajarek raczej nie napisał tak dlatego, że planuje jakiś lincz  :)));)  Po prostu bardzo wkurza go ta mentalność, która w dodatku wydaje się być nieuleczalna. )

        • Jacek Tabisz
          Jacek Tabisz
          15 listopada 2018 at 01:19 - odpowiedz

          Grzesiek ujął to racjonalniej niż inni moi koledzy i koleżanki. Zgoda. Natomiast oczywistość i łatwość zarzucania faszyzmu innym ludziom może doprowadzić do przemocy oraz pogardy i nie jest niczym dobrym. 

          • Vernon_Roche
            15 listopada 2018 at 08:20

            Ludzie używają słowa "faszyzm" racjonalnie czy nie, ponieważ czują, że się nimi gardzi. Gdyby nimi nie gardzono i nie robiono by atmosfery, że są to ludzie, których można "jebać jak tvn", którym by nie stawiano płotu by tylko nie weszli do sejmu, gdyby nie pogardzono nimi, tak a nie inaczej przeprowadzając zmiany w sądownictwie, łamiąc konstytucję itd. to by nie używali tego słowa. Co z ludźmi, którzy chcieli wejść do sejmu na obrady komisji, a nie mogli bo tak, bo nie podoba się to ludziom o pewnych poglądach politycznych, których uczucia polityczne nigdy nie mogą zostać zranione, którzy najwyraźniej nigdy przenigdy nie powinni zastanowić się nad przyczynami tego, że są tak nazywani ani nad działalnością pewnej partii i ludzi o pewnych poglądach. I najlepiej niech żyją w "bezpiecznej przestrzeni" z dala od innych poglądów.
            ===
            Najlepszy jest jeden z komentarzy na YT: "nie wiem czemu ale ten Grzegorz Roman podjerzdza mi chowem sld-owskim, w nim czuc az przez skore niechec do USA we wszelkiej formie czy to demokratyzmu czy liberalizmu. Tabisz sie natomiast niezle rozwija czuc inny chow."

  6. Dariusz
    15 listopada 2018 at 00:07 - odpowiedz

    Faszyzm to za mocne słowo . Raczej są w tym pewne elementy autorytaryzmu , a wielu z pisowców ma w sobie sporo fanatyzmu religijnego. Na pewno ulegly zwielokrotnieniu wszelakie zjawiska patologiczne mające już miejsce za rządów PO-PSL. Na pewno jest konieczne jak najszybsze odsunięcie ich od władzy , rozliczenie i surowe ukaranie(wraz z delegalizacją PiS-u), a następnie musi nastąpić zmiana ordynacji wyborczej tj. zmniejszenie progu wyborczego do 3% i zmiana metody D'honta (obecne roziązanie jest niereprezentatywne i wypacza wyniki wyborów).  

  7. springus
    15 listopada 2018 at 00:54 - odpowiedz

    Podrzucam kilka zdań z encykopedii PWN na temat faszyzmu (całość: https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/faszyzm;3900060.html):

     

    Po 1945 termin „faszyzm” nabrał jednoznacznie pejoratywnego znaczenia i był używany m.in. jako epitet w walce politycznej.

     

    Skrajny integralny nacjonalizm, konstytutywna cecha ideologii faszystowskiej, kierował się na zewnątrz, widząc szansę rozwiązania wewnętrznych problemów w terytorialnej ekspansji.

     

    Mussolini głosił kult państwa totalnego, tj. monopartyjnego i policyjnego, przenikającego nie tylko wszystkie sfery publicznego, ale i prywatne życia jednostek, arbitralnie ingerującego w naukę i kulturę, będącego jedynym prawodawcą. Całokształt życia zbiorowego i indywidualnego nadzorowała policja polityczna; system bezpieczeństwa był oparty na różnych służbach mundurowych i tajnych.

     

    Kult państwa łączył się z zasadą wodzostwa; charyzmatyczny wódz (włoskie duce, niemieckie Führer) był utożsamiany z państwem i narodem, był najwyższym przywódcą partyjnym, najwyższym dowódcą wojskowym i najwyższym sędzią; „miał zawsze rację”, był twórcą prawa i czuwał nad jego stosowaniem; jego wola wyznaczała ramy obowiązujących norm moralnych, uruchamiała terror, wojnę i masowe zbrodnie, których ofiarą padały miliony ludzi. Zasada wodzostwa sprzyjała umacnianiu dyktatury jednostki i nakazywała eliminowanie wrogów, którymi byli komuniści, socjaldemokraci, a po wprowadzeniu ustawodawstwa norymberskiego do Włoch także Żydzi. Idea korporacji (korporacjonizm) pozwalała wierzyć, że państwo stoi na straży społecznego ładu, że „wychowuje do walki”, czego spektakularnym wyrazem był uniform

  8. Lucyan
    15 listopada 2018 at 02:49 - odpowiedz

    Kaczofaszyzm to i tak jest łagodny w porownaniu w faszyzmem/neonazimem wszechpolakow i oenerowcow. Kolumna rządowa sie otoczyła wozami pancernymi aby nie dostac wpier*ol od narodowcow. Załosnie to wyglądało. Załozmy ze PiS przegra wybory, i co wtedy. Dzis to był problem rządu pisowskiego. Za rok bedzie to moze problem rządu koalicyjnego, i co wtedy? Jakis Piłsudski na horyzoncie?

    A moze to poczatek sekularyzacji, bo kler trzymał sie raczej z daleka od brania udziału w tych szopkach, i zadowolił Bogiem na sztandarach ONRu i Bogiem na ustach Dudy.  

    🙂

     

  9. Andrzej
    Andrzej
    15 listopada 2018 at 10:45 - odpowiedz

    Roman Kuźniar (prof. politologii). Fragment artykułu z GW pt. Czy grozi nam noc krysztalowa

    Polityka strachu 

    Systemy autorytarne mają dwie mocne strony – aparat przemocy i propagandę. I właśnie w tych dwóch sferach widzimy największą aktywność i osiągnięcia obozu rządzącego Polską od jesieni ubiegłego roku. Z pomocą tych instrumentów będzie zmniejszana wola oporu większości społeczeństwa i stopniowe formowanie milczącej, bo spacyfikowanej większości. W sytuacji braku realnego zagrożenia musi zdumiewać błyskawiczny rozwój uprawnień prokuratury, służb specjalnych, zdolności do inwigilacji, szybkiego stawiania przed sądem itp. Szybko rozszerzają się zdolności kontrolne państwa i przejmowanie władzy nad obszarami dotąd należącymi do instytucji społeczeństwa obywatelskiego. Rządzący posługują się tu typową dla władz autorytarnych polityką strachu.

    Media publiczne stały się na mocy nocnych ustaw Sejmu mediami partyjnym jak nigdy po 1989 r. A szybki desant ludzi z dotychczasowego medialnego zaplecza PiS upodobnił je programowo do mediów z czasów PRL. Media niezależne kwalifikuje się jako wrogie, każda niezależność jest podejrzana. Z demokracji liberalnej Polska szybko zmienia się w kraj demokracji totalitarnej. Jeszcze demokracji 

    Towarzyszy temu nadzwyczajne natężenie propagandy zniesławiającej opozycję polityczną i wszelkie formy sprzeciwu wobec niszczenia lub dezawuowania osiągnięć ćwierćwiecza polskiej wolności. Tutaj pojawia się kolejny problem z historią. Ilekroć pojawiają się porównania kampanii propagandowej obozu rządzącego, jego medialnej machiny oraz zmierzanie ku rządom "twardej ręki" do PRL lub rządów autorytarnych z innych czasów i miejsc, tylekroć prorządowi publicyści i sam prezes reagują protekcjonalnym szyderstwem lub świętym oburzeniem.

    W takich sytuacjach odpowiedź powinna brzmieć: ile czasu potrzebowali naziści od objęcia władzy w styczniu 1933 r. do nocy kryształowej, czyli pogromu swych żydowskich współobywateli? Niemal sześć lat. Więc to nie stało się z miesiąca na miesiąc, lecz pojawiło się z czasem jako efekt logiki ich władzy. Wydarzenia z listopada 1938 r. zostały poprzedzone przez systematyczne zohydzanie przez propagandę Trzeciej Rzeszy tych, których naziści uważali za przeszkodę dla realizacji swych planów. Przede wszystkim Żydów, ale także pozostałych nie-Aryjczyków i untermenschów.

    Dehumanizacja 

    W obecnej Polsce taki podział, choć nie według etnicznego kryterium, właśnie się dokonuje. Mamy już Aryjczyków, czyli tych, którzy popierają wizję prezesa i obóz rządzący.

    Mamy także w propagandowej terminologii prezesa gorszy sort, czyli komunistów, złodziei, gestapo, a ostatnio także ludzi podłych, animalnych, zdemoralizowanych. To wszyscy ci, którzy sprzeciwiają się woli "narodu" uosabianej przez prezesa. Prezes wie, co mówi.

    Przeciwnik musi być zdehumanizowany i odczłowieczony, bo tylko wtedy w jego zwalczaniu można sobie pozwolić na więcej. W tę haniebną narrację włączył się ostatnio wysoki przedstawiciel Kościoła abp Józef Michalik ze słowami o targowicy. To słowa nie tylko – jak na wysokiego duchownego – moralnie haniebne, ale obraźliwe dla Polaków i groźne dla Polski. Co robiono z targowiczanami? Wieszano.

    Czy znalazł się w obozie rządzącym ktoś, kto się zdystansował od słów prezesa? Choć jeden sprawiedliwy? Czy znalazł się choć jeden biskup, który zdystansował się od swego przemyskiego kolegi? Jeden sprawiedliwy? Język pogardy i nienawiści tam nie hańbi.

    Trzeba zatem będzie powoli ten gorszy sort, element animalny i zdemoralizowany, usuwać z życia publicznego, aby nie wkładał szprych w koła historii, aby nie przeszkadzał w budowie silnej Polski dla lepszych Polaków.

    Mam świadomość, że porównanie do nocy kryształowej może wydać się zbyt ostre. Jesteśmy w innej epoce i kraju słowiańskim bez specjalnej tradycji brutalności i radykalizmów. Jeśli obecny kurs obozu rządzącego będzie kontynuowany, "uciszanie" tych, którzy krytykują i przeszkadzają, będzie mieć miejsce w wersji soft. Instrumentarium już niemal gotowe, machina propagandowa pracuje pełną parą.

    Jeszcze przez parę miesięcy parasolem ochronnym nad Polską i Polakami dla PiS "nie–Aryjczykami" będzie lipcowy szczyt NATO w Warszawie oraz wizyta papieża. Stąd niedawna rzekoma gałązka oliwna prezesa. W istocie chodzi o powstrzymanie rosnącego zainteresowania zagranicy tym, co dzieje się w Polsce.

    Stąd apele, aby nie wynosić problemów wewnętrznych na zewnątrz. Trochę jak mąż, który bije żonę i dzieci, ale sąsiadom nic do tego. Argumentem suwerenności i "niewynoszenia na zewnątrz" posługiwały się zawsze władze niedemokratyczne i naruszające poważnie prawa człowieka, w ONZ na przykład Rosja (wcześniej ZSRR), Chiny czy państwa afrykańskie. Biskup w swym silnie partyjnym wystąpieniu mógł o tym nie wiedzieć, ale rządzący Polską mają obowiązek wiedzieć, co wynika z naszego dobrowolnego uczestnictwa w UE czy Radzie Europy.

    Niektórzy z pewnością wiedzą, ale chodzi przecież o to, aby mieć wolne ręce w urządzaniu Polski na wzór Cháveza czy Łukaszenki.

    Wersja soft rozprawy z elementem podłym i gorszym przybierze formy nękania psychicznego, finansowego, sądowego – od czegóż aparat oddany w ręce panów Ziobry i Kamińskiego? – z czasem zastraszania fizycznego, gróźb czy pobicia przez nieznanych sprawców. Nawet gdyby sprawcy stali się znani, to sądy będą ich rozgrzeszać, bo przecież wyrażali gniew ludu wobec tych, którzy przeszkadzają w budowie ładu opartego na prawie i sprawiedliwości, czyli autorytarnego nacjonalizmu.

    Czarny sen 

    To będzie narastać zwłaszcza w obliczu perspektywy przegrania wyborów i oddania władzy. Strach rządzących będzie ich wtedy popychać do inspirowania bardziej aktywnych form zastraszania drugiej strony. Wszak, jak twierdzili komuniści, walka klasowa nasila się w miarę zbliżania się do komunizmu.

    Przypomnijmy, noc kryształową przeprowadzili zwykli Niemcy przygotowani wcześniej przez nazistowską propagandę i z niewielką tylko pomocą służb Rzeszy. Nie może w tej sytuacji dziwić przejęcie kontroli przez MON nad istniejącymi dotąd spontanicznie formacjami paramilitarnymi. To "wojsko" będzie używane do celów wewnątrzpolitycznych.

    To przecież także w tym celu na obrzeżach partii rządzącej hołubi się element silnie nacjonalistyczny, którego demonstracje siły i "polskości" już budzą lęk mieszkańców polskich miast. Prezes i jego media będą wskazywać cele, resztą zajmie się Ziobro, jego koledzy oraz najbardziej oddani sprawie polscy "Aryjczycy".

    Temu służy starannie budowana przez prezesa atmosfera terroru moralnego i domaganie się wymierzania sprawiedliwości poza tym, co można osiągnąć przez sądy i kodeks karny. Kolejnym przykładem tej taktyki było jego niedzielne przemówienie w 6. rocznicę smoleńskiego dramatu. Skoro wola ludu ma stać ponad prawem, to i sprawiedliwość ludowa nie może sobie prawem rąk krępować.

    To wygląda jak czarny sen. Historia jest jednak od tego, aby czarne sny się nie spełniały. To, co widzimy w Polsce od kilku miesięcy, niepokojąco przypomina początki zrealizowanych kiedyś czarnych snów. Na nic udawane święte oburzenie, na nic niezrównany cynizm utalentowanych propagandystów obozu rządzącego. To tak właśnie wygląda, a historycznych przykładów, które to potwierdzają, jest wiele. Jeśli obóz rządzący nie wie, ku czemu zmierza, trzeba mu to uświadomić. Jest jeszcze czas, aby się zatrzymał.

    Jeśli jednak właśnie ku temu zmierza, jeśli gotów jest dla władzy absolutnej zaryzykować taki scenariusz, trzeba, aby o tym wiedzieli Polacy. 

  10. Benbenek
    15 listopada 2018 at 11:38 - odpowiedz

    Tak, ale tylko wtedy gdy dotyczy muzułmanów

    • Vernon_Roche
      15 listopada 2018 at 13:45 - odpowiedz

      @Benbenek
      Akurat muzułmanie nikogo nie obchodzą. 
      Muzułmanie mają złą opinię i reputacje ze względu na to jak się zachowują i co robią.
      Jak chcą mieć lepszą opinię i reputację, to niech nad nią popracują, dorosną i tak dalej.
      Niech się przede wszystkim nad sobą zastanowią tak, jak powinien zastanowić się nad sobą Pis, ONR i tak dalej, ci wszyscy ludzie, którzy mają pretensję, że ktoś ich nazwie „faszystą”. To się skądś bierze. Tak samo jak skądś się bierz i nie bez powodu ktoś ich nazywa terrorystami. Co zrobili, żeby pozbyć się tych wszystkich głupot, w które wierzą i żeby to religia nie była podstawą ich tożsamości? Nic. Niech chcesz żeby Cię nazywali złodziejem? To nie kradnij. 
      Tak samo jak polska pisowska prawica nic nie zrobiła dobrego dla ludzi. Jest tchórzliwa i zniszczy wszystkim życie, ale nie pójdzie pod meczet z napisem "Islam to gówno". Nikt nie będzie płakał po islamie czy tam po hamasie w strefie gazy ani po pisie i tego typu wynalazkach.

    • Vernon_Roche
      15 listopada 2018 at 13:55 - odpowiedz

      Chodzi o to, że są po prostu narzędziem w rękach "obrońców cywilizacji", którzy przy użyciu tego narzędzia chcą wszystko zniszczyć i zepsuć oraz zgnoić innych ludzi i wszystko im zabrać. 
      To przecież chęć zgnojenia wszystkich ludzi jest główną motywacją Pisu, Kaczyńskiego oraz ludzi najbardziej ich popierających. Islam i muzułmanie to tylko wymówka. Po to jest to mówienie w stylu "przecież nie jestem taki jak muzułmanin, więc nie mógłbym chcieć nikomu nic złego zrobić, a wszystkie konsekwencje moich czynów są z natury dobre". Zresztą to niecentrowa prawica (muzułmańska) i to niecentrowa prawica (pisowsko-onr-mw-międlarowa). To samo gówno w trochę innym opakowaniu, obojętnie w którą stronę by nie patrzeć.

    • Vernon_Roche
      15 listopada 2018 at 14:01 - odpowiedz

      Ani jedni ani drudzy nic dobrego nikomu nie przyniosą.

  11. Benbenek
    15 listopada 2018 at 11:54 - odpowiedz

    A jednak zabawna jest konkluzja kto w tej rozmowie jest zwolennikiem o obrońcą politycznej poprawności4

  12. tatajarek
    15 listopada 2018 at 17:57 - odpowiedz

    O cholera, ja tam sobie gdzieś klikam w otchłaniach internetu, a tu mnie Pan Jacek cichaczem boksuje…

    Panie Jacku! Niech mi juz Pan daruje te "90 procent" sąsiadów faszystów.

    Oczywiście są oni kaczofaszystami, czyli nie faszyści, a katoautorytaryści.

    Kaczka to jednak śmieszne zwierzę, w przeciwieństwie do ponurego obowiązku rozpleniania przerażającego nietykalnego krucyfiksa. Więc coś ten kaczofaszyzm też chyba nie jest najlepszym słowem…

     

    • Jacek Tabisz
      Jacek Tabisz
      16 listopada 2018 at 00:19 - odpowiedz

      Panie tatajarku – cieszę się, że z tymi faszystami sąsiadami to nie było na serio. Niektórzy jednak mają do tego bardzo poważne podejście, stąd mój błąd. 

  13. Greg
    15 listopada 2018 at 18:09 - odpowiedz

    Pojęcia takie jak faszysta, nazista, komunista, socjalista, nacjonalista  i inne, już dawno zatraciły swoje encyklopedyczne znaczenie i stały się epitetami, tak jak z lubością używane przez niektórych "intelektualistów" etykiety-wytrychy typu lewak, prawak, towarzysz, naziol, komuszek i.t.p.

    "Nie znoszę politycznej poprawności!" – to hasło którym często przesłania się brak kompetencji językowych, które zastępuje pospolite chamstwo.

    • tatajarek
      15 listopada 2018 at 18:51 - odpowiedz

      Jest też konkurencyjna teoria, która mówi, że pojęcia powyższe stały się epitetami, ponieważ nie zatraciły encyklopedycznego znaczenia…

      Epitet epitetowi nierówny, Panie Greg, więc w różnych przypadkach obie teorie mogą być prawdziwe. To znaczy nie wrzucałbym różnych "epitetów" do jednego worka. Definicja faszyzmu wyśmienicie pasuje do katolicyzmu i można sensownie utrzymywać, że katolicyzm jest formą faszyzmu. Natomiast dlaczego liberalni prokapitaliści lgnący do koloru niebieskiego są "czerwoną hołotą?"

       

  14. Janusz
    Janusz
    21 listopada 2018 at 00:10 - odpowiedz

    Pewne cechy faszyzmu istnieja w Polsce: rzad jednej partii, 

    kult wodza (prezesa) , zmniejszenie wolnosci slowa (media), bliski sojusz z kosciolem.

  15. Tomek Świątkowski
    21 listopada 2018 at 21:15 - odpowiedz

    Rozmówcy "zapomnieli" o jednej z najbardziej charakterystycznych cech wspólnych rządów Hitlera/Mussoliniego i Kaczyńskiego jakim jest rozbudowany program socjalny.

    • GrzegorzR
      GrzegorzR
      27 listopada 2018 at 12:08 - odpowiedz

      Rozmówcy "zapomnieli"  poruszyć wiele innych kwestii. Temat jest szeroki i wieloaspektowy. Ramy programu są określone i zawsze czegoś zabraknie. Tematem rozmowy była kwestia zawarta w tytule, nie zaś sprawa szczegółowego definiowania omawianych pojęć.

    • Lucyan
      2 grudnia 2018 at 16:50 - odpowiedz

      Program socjalny PiSu wcale nie jest rozbudowany. PiS po prostu zapożyczył wiele elementow z programow socjaldemokratycznych na zachodzie. Pożyczył wybiórczo. To co PiS nazywa socjalem, to na zachodzie jest standartem, bez żebrania u pana i władcy. Problem raczej mają nasze partie mające w nazwach albo socjal albo demokracje – te partie nie dorosły jeszcze do socjaldemokracji. 

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *