• piątek, 9 grudnia 2016 r.

Czy Trump to tylko tragedia dla Zachodu?

Wygrał Trump. Moje (wyrażone na tych łamach) wyborcze przepowiednie okazały się prawdziwe. Boję się zatem o dalsze losy współpracy świata Zachodu, Europy i USA. Do tej pory to USA musiało być tym mądrzejszym partnerem, teraz dzieje się odwrotnie, a Europa hmm… oględnie mówiąc… nie jest w pełni sił. Być może właśnie Rosja i Chiny dostały zielone światło, aby robić z nami co chcą. Mamy pewien kryzys demokracji na Zachodzie, zwłaszcza, że ciężko się dziwić niektórym, że nie poszli głosować na Clinton jako na mniejsze zło. To, że nie przemówiła po przegranej tylko wymknęła się chyłkiem do domu, potwierdza niestety słabość jej kandydatury. Sukces Trumpa to także słabość Clinton.

Dzisiaj rwać włosy z głowy można długo. Chaos na rynkach walutowych i na giełdach pomoże nam jeszcze doznać głębszych stanów rozpaczy. Chciałabym jednak w dwóch słowach napisać na co liczę ze strony Trumpa.
1. Mam nadzieję, że rzeczywiście nastąpi osłabienie współpracy z Saudami.
2. Mam nadzieję, że Trump, w przeciwieństwie do Obamy, nie będzie się bał mówić iż islam jest źródłem przemocy na całym świecie.
3. Być może Trump ograniczy pozycję poprawności politycznej w mediach i w debatach politycznych. To USA i Zachodowi może wyjść na zdrowie.
4. W Syrii być może Trump zejdzie z idealistycznej niepewności i pomoże w szybkim i trwałym zakończeniu wojny, nie bojąc się całkowitego cofnięcia wątpliwych osiągnięć Arabskiej Wiosny.
5. Być może zbliżenie Trumpa z Putinem nie będzie oznaczało tylko osłabienia Środkowej Europy, ale również osłabienie islamistów.
6. Być może pomysły gospodarcze Trumpa poza większym rozbiciem społeczeństwa amerykańskiego doprowadzą także do wzrostu inwestycji i produkcji w USA
Martwi mnie bardzo, jak zwycięstwo Trumpa wpłynie na europejskich populistów i idealistów. Czy na tej fali Marine Le Pen stanie się prezydentem Francji? Czy Merkel obrazi się na USA z drugiej strony? Co zrobią komisarze UE, czy pragmatyzm poskromi u nich naiwny często idealizm w polityce międzynarodowej? Jeśli nie będą umieli być mądrzejsi od Trumpa, to czeka nas potężne ochłodzenie relacji USA – UE. Choć jeśli liderka Frontu Narodowego zwycięży walkę o fotel prezydencki we Francji, za kilka lat nie będzie już UE…
Alicja Szaniawska

Podobne wpisy

3 komentarze

  1. Jarek Dobrzański
    9 listopada 2016 at 13:46 - odpowiedz

    Dlaczego miałoby nastąpić osłabienie współpracy z Saudami? To był raczej kierunek Obamy. Książe saudyjski Al-Waleed (nota bene jeden z największych udziałowców Fox News) dwa razy uratował Trumpa przed bankructwem, Trump ma inwestycje w Arabii. Więc mamy ‚taką sytuację’ kontra wiecowe porykiwania.

  2. Tamara
    9 listopada 2016 at 22:13 - odpowiedz

    Właśnie.
    Oprócz wielu spraw, które mnie niepokoją, a są związane z postacią Donalda Trumpa, jego działalność biznesowa jest moim głównym punktem obaw, czy aby Amerykanie nie strzelili sobie przynajmniej w stopę. Świat dostanie przy okazji rykoszetem.
    Bankructwa jego przedsięwzięć mogą wskazywać, że pan Trump bawi się w biznesmena, aniżeli jest nim rzeczywiście. To, że nie utonął nie zawdzięcza sobie tylko temu, że urodził się u stóp finansowego tronu.
    Słowa, które wypowiadał w kampanii wskazują, że twarda,a przy okazji elementarna ekonomia nie jest jego mocną stroną. Pomijam, że może z premedytacją sięgał po populizm. Jeśli jednak nie to obietnica:
    obniżenia podatków, wzrostu inwestycji przy jednoczesnym unikaniu zadłużenia jest nierealna.
    Nie da się zachować jednocześnie tych trzech elementów.
    Kim jest zatem Trump? Jeśli tylko populistą to pół biedy. Jeśli nieodpowiedzialnym rozwydrzonym bachorem z bogatego domu, za którego beztroskie zabawy w przedsiębiorcę płacą inni to przestaje to być zabawne.
    Trump założył przybytek szumnie nazwany uniwersytetem, choć takiego statusu nie posiadało to coś. Wykładowcy nie mieli kompetencji. Ale Pan Trump leciał na swoim zawołaniu znawcy rynku nieruchomości i otoczce bogactwa, mającego być wyznacznikiem jego sukcesu. Reklamował to sięgając po hasła swoistej „filantropii”, mianowicie, jak to on pragnie podzielić się swoim doświadczeniem i umiejętnościami, by rodacy osiągnęli sukces, jak on. Naturalnie droga szaraczka do sukcesu była obwarowana wysokim honorarium za nauki.
    Będę złośliwa, ale po prostu nie mogę się powstrzymać przed pytaniem, czy w zakres jednego z semestrów wchodziły wykłady: „Jak zbankrutować na kasynach?”.

    Obawiam się, że Trump nie jest żadnym wizjonerem, ba nie jest nawet nudnym dorobkiewiczem, który ciężko harował na swój stan posiadania i uczył się ekonomii na własnym tyłku, tylko beztroskim bogatym chłopczykiem, przyzwyczajonym, że za wpadki zapłaci albo tata, albo kolega taty, albo ktoś jeszcze. Ewentualnie się nie zapłaci swoich zobowiązań. A z tej strony już też się dał poznać wspólnikom, podwykonawcom i zwykłym pracownikom. Ot chociażby przy okazji snu Trumpa o „Trumpie – potentacie przybytków hazardowych”.

    Kto zapłaci za zabawy Trumpa z amerykańską gospodarką?

    Wydaje mi się, że gdzieś tu zobaczyłam post w którym autor pisze, że dla niego Trump jest socjopatą. Może to było jednak gdzie indziej. Nieważne.
    Polecam książkę Ronsona „Czy jesteś psychopatą?”
    Psychopata, czy socjopata to dramat. Daje się jednak ich postępowanie opisać. Wiadomo czego się spodziewać.
    Gorzej z rozkapryszonym, lekkomyślnym, bezkarnym zabawowiczem, przeświadczonym o własnej kompetencji i umiejętnościach…

  3. Janusz
    Janusz
    10 listopada 2016 at 06:18 - odpowiedz

    Ameryka jest obecnie w stanie szoku i dopiero zaczynaja sie analizy dlaczego Trump wygral wybry. Jest rzecza rozsadna poczekac aby ujrzec jak sobie bedzie radzil nowy prezydent po inaguracji w styczniu na arenie miedzynarodowej i wewnatrz USA.
    Polityczni analitycy sugeruja ze Amerykanie byli sfrustrowani Obama i chcieli drastycznej zmiany bez wzgledu na osoby reprezentujace glowne partie.
    Powaznym zmartwieniem jest fakt ze Trum nie zadnego doswiadczenia ani wiedzy zwiazanej z rzadzeniem miastem, stanem lub krajem. W kamoanii wyvorczedj bylo latwo krytykowac istniejacy rzad Obamy . Znacznie
    trudniej jest samemu podejmowac trudne decyzje w niebespiecznym i chaotycznym swiecie.Pewna role w wyniku wyborow nyl fakt zxe kandydatka partii drmokratycznrj byla kobieta. W USA podobnie jak w wielu krajach swiata ,poza pewnemi krajami Zachodniej Europy wiele ludzi uwaza ze rzadzenie to domena meska. To jest temat eseju ktory chce napisac dla Racjonalisty. W c zolowych mocarstwach 21 wieku )USA< Rosja, Chiny) kobiety nie patycypuja w rzadzeniu na rowsnych prawach z mezczyznami. Dlatego Clinton miala trudni\ejsza
    role niz Trump pomimo tego ze gorowala
    doswiadczeniem. Drugim negatywerm byl fakt ze byla czlonkiem radu Obamy i wyb orcy obawiali sie ze wybor Clinton bedzie trzecia kadencja Obamy.

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here