• niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Gubajdulina

 

16 listopada 2017 roku odbył się w Narodowym Forum Muzyki koncert, na który z pewnością czekali miłośnicy muzyki współczesnej. Mieliśmy oto okazję przez półtorej godziny zagłębiać się w świat niezwykłej wyobraźni legendarnej rosyjskiej kompozytorki Sofii Gubajduliny.

 

Sofia Gubajdulina odnosiła już sukcesy w latach 60ych XX wieku. Lecz jej mistyczny świat wyobraźni nie za bardzo pasował do estetyki ZSRR, więc wśród melomanów spoza Rosji sowieckiej narastał nastrój oczekiwania na więcej Gubajduliny. Komunistyczna Rosja, niczym stalowy smok, trzymała między swoimi zębami wielu wybitnych twórców. Do reszty świata docierały tylko strzępki i nędzne echa. Ambasadorem Gubajduliny okazał się znakomity i niekonwencjonalny skrzypek z ZSRR, Gidon Kremer. W roku 1981 wykonał on dedykowany mu przez artystkę Koncert skrzypcowy „Offertorium”. Od tej pory już nieustannie o Gubajdulinie było głośno, zaś sama artystka osiadła koniec końców w Hamburgu.

 

Gubajdulinę kształtował Kazań, gdzie spędziła swoje młodzieńcze lata. Urodziła się w 1931 roku w Czystopolu położonym na terenie Tatarskiej Autonomicznej SRR. Jej korzenie rodzinne były bardzo złożone – żydowskie, polskie, tatarskie i rosyjskie. W Kazaniu na jej świat wyobraźni największy wpływ miał nauczyciel Wissarion Szebalin, przyjaciel Szostakowicza również oskarżany przez cenzorów ZSRR o formalizm w swoich kompozycjach.

 

Język Sofii Gubajduliny jest jednak daleki od neoklasycyzmu, który tak gorliwie radzieccy cenzorzy wmuszali Szostakowiczowi i Szebalinowi. Kompozytorkę wiąże się często estetycznie z Arvo Pärtem, Henrykiem Mikołajem Góreckim i Johnem Tavenerem.  Wlicza się ją wraz z tymi kompozytorami do nurtu „minimalizmu duchowego”, „nowej duchowości”, czy „nowego romantyzmu”. Gubajdulina przedstawia się jako „miejsce, gdzie Zachód spotyka się ze Wschodem”. Z każdym z tych określeń można polemizować, bo dla mieszkańców Indii taka Rosja jest po prostu częścią Europy, częścią Zachodu i ich spotkania z rosyjskimi artystami to spotkanie Wschodu z Zachodem. Wprawdzie Rosja sięga dalej na wschód niż Indie i większość państw Azji, ale główne ośrodki kultury rosyjskiej mieszczą się w Europie. Kazań Gubajduliny to trzecie miasto w Rosji, gdzie założono uniwersytet. Zabytki Kazania nie różnią się od tych, jakie znajdziemy w Moskwie, gdyż miasto już w roku 1552 zostało włączone do imperium Iwana Groźnego. Obecnie o większą niezależność upominają się w nim rosyjscy Tatarzy, których autonomiczną stolicą Kazań nadal pozostaje. Gubajdulina inspiruje się w swoich utworach również ich muzyką i kulturą. Jeśli chodzi o „minimalizm duchowy”, to słowo minimalizm w odniesieniu do twórczości Gubajduliny jest mylące, gdyż posługuje się znacznie bardziej zainspirowanym Webernem i Schönbergiem językiem niż Tavener czy Górecki. Są też u niej silne echa Bachowskie, zamiłowanie do struktur wertykalnych, co całkowicie oddala ją od estetyki Pärta. Nie ma w większości jej utworów repetycji, co powinno być ważnym wyznacznikiem minimalizmu w muzyce i jest silnie obecne u Pärta, nieco słabiej u Góreckiego i Tavenera. „Nowy romantyzm” i „nowa duchowość” – to moim zdaniem stanowi rzeczywisty łącznik między tymi kompozytorami.

 

Klaudiusz Baran / fot. zespołu Desorient

 

 

Koncert rozpoczął się od De profundis na akordeon solo, zaburzając nieco kolejność anonsowaną w programie. Muszę przyznać, że ta kompozycja naprawdę „zwala z nóg”. To chyba jedno z najwspanialszych i najbardziej spójnych wykorzystań akordeonu w muzyce klasycznej. W utworze tym mamy niezwykły, organowy wręcz rozmach, imponującą płynność narracji, mocne odwoływanie się do emocji i zakorzenionej w nas symboliki. Akordeon rzeczywiście woła z mroku, czasem traci głos, dyszy bezsilnie. Czasem znów jego dźwięk tańczy na różnych płaszczyznach, kreując nieziemskie przestrzenie. Czujemy, że mowa jest o śmierci, o przemijaniu. Mimo silnej podkreślanej przez kompozytorkę duchowości, kompozycja ta nie stawia kropki nad i, nie mamy w niej wizji rajskich ogrodów, ale niepokój egzystencjalny, który zbliża wszystkich ludzi, niezależnie od ich wyznania (czy jego braku). To arcydzieło w sposób doskonały wykonał Klaudiusz Baran, artysta związany z Warszawą, ale studiujący też w Paryżu, laureat licznych nagród I (współ)autor płyt dla najlepszych wytwórni. Zarówno Gubajdulina, jak i doskonale rozumiejący jej muzykę Baran sprawili, że akordeon objawił się nam jako jeden z najlepszych instrumentów współczesności, bogaty w swoim brzmieniu, sięgający daleko fakturami, nakładającymi się przestrzeniami, czy gestami wręcz teatralnymi, takimi jak wymowne milczenie.

 

Następnie wysłuchaliśmy Dziesięciu preludiów na wiolonczelę solo. I znów była to muzyka o zadziwiającej głębi i sile wyrazu. Każde z preludiów skrzyło się wręcz od muzycznych pomysłów, faktura była różnorodna i całkowicie oryginalna. Jednocześnie były to rzeczywiście preludia, coś co wprowadza. Muzyka nigdy nie grzęzła w ostentacyjnym i zadowolonym z siebie eksperymentatorstwie, co kompozytorom współczesnym zdarza się dość często. To sprawia, że o niektórych kompozycjach myślimy jak adwokaci: „jest bardzo męcząca, ale ten pomysł był ciekawy”. U Gubajduliny ta współczesność nie wymaga żadnych adwokatów, a jednocześnie nie ma w tym minimalizmu formalnego. Preludia zagrał na wiolonczeli Marcin Zdunik, nie bojąc się podążać za eksperymentami kompozytorki. Grał z porywającą ekspresją, bezbłędnie, używając znakomicie technik alikwotowych czy uderzeń w struny, gdy te były potrzebne. Zdunik to jeszcze młody, ale bardzo ceniony na świecie wiolonczelista. Jest też wszechstronny – gra i muzykę dawną i muzykę najnowszą, co na pewno było bardzo pomocne w poruszaniu się przez bogactwo preludiów Gubajduliny.

 

 

W utworze In croce na akordeon i wiolonczelę dwóch znakomitych solistów mogło się spotkać i stworzyli wspaniały duet. Bogactwo wyobraźni kompozytorki i jej znajomość możliwości użytkowanych przez siebie instrumentów nie miały sobie równych. Choć grały tylko dwa instrumenty, miałem wrażenie, że słucham jakiegoś poematu symfonicznego. Bogactwo pomysłów muzycznych, faktur, kapryśność (ale zawsze elegancka) węża muzycznego czasu – przeżyliśmy wszyscy wspaniałą muzyczną chwilę.

 

Na koniec do muzyków dołączył skrzypek Radosław Pujanek i usłyszeliśmy Silenzio na wiolonczelę, skrzypce i akordeon. Opisy poszczególnych ogniw tego utworu przypomniały mi, że przecież Gubajdulina jest, podobnie jak kiedyś Xenakis, zafascynowana matematyką w muzyce. Zainspirowana również przez męża starannie dobiera matematyczne proporcje swoich muzycznych ogniw, interwałów i innych cech swoich dzieł. Co ciekawe, z takiej matematyczności wychodzi u wielkich kompozytorów oddychająca wręcz organiczność.  Podobnie rzecz się ma z twórczością nieżyjącego już niestety Xenakisa. Dzieła muzyczne powstałe na glebie matematyki i podlane konewką wielkiego talentu stają się niemal żywymi istotami, które ukazują się nam, abyśmy je podziwiali, wychodząc z gąszczu ciszy…

 

Owacja po koncercie trwała długo. Nic dziwnego. Spotkaliśmy się z dziełami jednej z największych kompozytorek naszych czasów w rewelacyjnym wykonaniu.

Jacek TabiszStudiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. Część rezultatów badań można studiować na stronie www.hanuman.pl . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku jest prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w 2016 roku. Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Podobne materiały

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *