• czwartek, 13 grudnia 2018 r.

O muzyce Indii i archetypach. Jerzy Adam Nowak

 

Fascynująca opowieść muzyka, kompozytora i człowieka teatru o wyjątkowości i niezwykłym wymiarze muzyki indyjskiej. Idąc od tego tematu Jerzy Adam Nowak opowiada o szukaniu wartości podstawowych w muzyce, tego co archetypiczne, pierwotne i najbliższe byciu tu i teraz. 

Podobne materiały

7 komentarzy

  1. lipschitz
    16 marca 2018 at 02:36 - odpowiedz

    Dawno temu miałem tę przyjemność wraz z moim zespołem uczyć się niemal przez pół roku u Jerzego Nowaka. W MDK przy Dubois. Był przegląd na wolne miejsce w MDK i nas wybrał. Muszę powiedzieć, że było to wyjątkowe doświadczenie, gdyż połowę prób spędzaliśmy na rozmowach, a raczej żywych dyskusjach, czy wręcz sporach – nie nazwałbym ich filozoficznymi, bo filozofować nie potrafiliśmy i raczej Pan Jerzy także nie filozofował, prędzej próbował przekazać nam jakieś istotne treści dotyczące życia. Zachęcił do przeczytania Kafki, Hessego "Wilka Stepowego" i jeszcze paru rzeczy, których dzisiaj nie pamiętam. Trochę także było o Indiach, pewnego razu przyniósł swój sitar na próbę i w wielkim skrócie opowiedział jak na tym się gra, jaki jest strój tego itp. Dzisiaj mam wrażenie, że nie uczyliśmy się tam muzyki, ale zupełnie czegoś innego. 

     

    Narzekam tutaj na nadmiar tematów muzycznych i pewnie to taka kara, bo naprawdę byłem bardzo ciekaw co u Pana Jerzego Nowaka dzisiaj słychać, a gdyby nie te tematy to pewnie nie dowiedziałbym się :). Pozdrawiam 

  2. Lucyan
    16 marca 2018 at 13:45 - odpowiedz

    Sympatyczny gosc, ale ponad połowa to banały na poziomie szkoły  podstawowej. A on chciałby  mowic o rzeczach głebokich. Ma dziwną definicje improwizacji – dla niego improwizacja to nieswiadome naciskanie na klawisze, struny – co sie zupełnie nie zgadza ze zwykłą  definicją czy postrzeganiem improwizacji. Kot wcale nie improwizuje tylko po prostu przechodzi po klawiszach. Co ciekawe moj kot potrafi obsługiwac e-mejl, przechodzi po klawiaturze i naciska "send". Kot-informatyk czy kot-informatyk improwizator? 

    Niepotrzebnie sie kompromituje nawiązujac do matematyki czy chemii, i to na poziomie szkoły podstawowej. Pogubił sie juz przy piec silnia (5!) i nawet panienka-pomocniczka obok sie zdązyła  skompromitowac (z 720 na 540). Swoją drogą ciekawe skąd  wziął te 540, z jakiego zakamarka.  Podobnie z tym Mendelejewem sie niepotrzebnie wypowiada, skoro sie na tym nie zna.

    Teraz pora na moją kompromitacje: czy nie jest tak ze roznica miedzy muzyką indyjską a muzyką "naszą" wynika z innej czy innych skali? Przeciez oni mają skale/uzywają skale  o wiekszej ilosci tonow, a my (Europejczycy) nie jestesmy z tymi tonami wychowani. Szersza skala pozwala na wiele wieksze mozliwosci brzdąkania i tyle.  

    • lipschitz
      17 marca 2018 at 03:00 - odpowiedz

      Jakiś kłopot dla matematyka z wyguglowaniem różnic pomiędzy systemami strojenia? Kolega przy okazji miałby okazję dowiedzieć się nieco o matematycznych podstawach obu strojów, ale by usłyszeć różnicę, która wcale nie polega na większej ilości dźwięków musiałby najpierw trochę sobie pobrzdąkać – aby teoria nie odstawała od rzeczywistości. 

       

      Natomiast kot to jedynie zaczynek do pewnej refleksji na temat tego, czy improwizując rzeczywiście tworzymy coś nowego, czy jedynie odgrywamy wyuczone schematy i nie padła tu jednoznaczna odpowiedź, w dalszej części wywiadu pojawiała się tylko pewna nadzieja, że może jednak coś jest tworzone, ale bez pewnika. 

       

       

      Błąd z silnią to ten rodzaju błędu, kiedy nie pamiętajac już pewnych rzeczy naprowadza się kogoś, kto być może je pamięta na właściwe tory, to coś w rodzaju: wiesz, to system równomiernie temeperowany, a ten naturalny, a może odwrotnie – sam sobie to sprawdź, idea pozostaje bez zmian. Czyli nic nadzwyczajnego, a tym bardziej kompromitującego. 
       

      • Lucyan
        17 marca 2018 at 04:59 - odpowiedz

        Nie wiem co masz na mysli systemy strojenia. Ale ja mowie raczej o podziale oktawy na interwały. W obecnej muzyce zachodniej uzywamy podział na 12 połtonow. A Indyjczycy potrafią sobie brzdąkac  nawet na  66 mikrointerwałach. Wiec mozliwosci brzdąkania (improwizacji) mają kosmiczne,  nieporownywalne z muzyką zachodnią. Cwierctony w ich muzyce to przeciez codziennosc. A jak sobie brzdąkna na 66 srutach to chyba jakis kosmos. 

  3. Orionis
    16 marca 2018 at 15:17 - odpowiedz

    Bardzo ciekawa rozmowa. Dla mnie tym ciekawsza, że choć dotycząca muzyki, to jednak poruszająca kilka rzeczy tak fundamentalnych, że właściwie uniwersalna. 

    Miałabym ochotę zadać kilka "mocnych" pytań  :))  a potem pewnie kilka następnych, bo od razu widać, że odpowiedzi byłyby inspirujące.

  4. Andrzej
    Andrzej
    23 marca 2018 at 12:21 - odpowiedz

    Slucham sobie na drugim kompku i myślę Jacku, że w przypadku rozmow, ktore w czesci są tak specjalistyczne, powininens troche więcej wyjaśniać, o co chodzi lub ilustrowac jakos, np. dzwięk, o ktorym mowicie. Kiedys, kiedys, przetlumaczylem nawet ksiazke o muzyce Indii, ale za mało pamiętam. Zdcydowanie tez wolalbym widziec wszytskich uczestnikow – rownież panią, którą czas słychać. .

    • Jacek Tabisz
      Jacek Tabisz
      23 marca 2018 at 14:45 - odpowiedz

      Na stronie RacjonalistaTV jest mój cykl esejów wprowadzający w muzykę Indii, z wywiadami, historią, barwnymi opisami ludzi i miejsc. Ten program adresowałem do stałych czytelników naszej strony. A kamerą? Byłem sam że sprzętem, atmosfera była swobodna

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *