• poniedziałek, 29 maja 2017 r.

Polacy na szczytach C.K. Monarchii

Polacy w służbie C.K. Monarchii budowali według Waldemara Łazugi, nota bene promotora mojego doktoratu, coś w rodzaju alternatywnego patriotyzmu – alternatywnego wobec kultu powstań narodowych, które i tak się zwykle nie udawały (s. 9). A oto niektóre inne ciekawe fakty; niektórzy Polacy odgrywali sporą rolę jako przedstawiciele Galicji od podziału państwa Habsburgów na część przedlitawską i zalitawską (1867), aż do przełomu wieków XIX i XX, gdy demokratyzacja zmniejsza rolę Galicji, niezbyt ludnej ani zasobnej (s. 10). Człowiek austriacki uchodzi za „człowieka bez właściwości” (Musil), za nudziarza (Hofmannstahl), czy zasłużenie? Faktycznie państwo C.K. (Kronland) nie funkcjonowało zbyt dobrze, stąd plagi samobójstw i neurozy. Ministrowie pochodzili z uniwersytetów i z wiedeńskiej Wojskowej Akademii Technicznej, gdzie honor ceniono wyżej niż znajomości i talenty, i skąd można było wylecieć za oszukiwanie w kartach (s. 27). W wielojęzycznej monarchii dwujęzyczni byli tak naprawdę tylko Czesi – nie licząc rzecz jasna niektórych arystokratów-kosmopolitów (s. 31), lub pasjonatów języków jak baron von Erb. W 1870 roku państwo miało 80 tys. urzędników, w 1910 – 400 tys. Czasem dwujęzyczni byli urzędnicy.

Byli tacy co żadnym językiem nie władali dobrze (s. 39). Według ówczesnej anegdoty, urzędnik pruski powie, że medal ma dwie strony, austriacki że wiele (chemiczną, historyczną, estetyczną, geometryczną itd.), mimo to CK urzędnicy prawo znali dobrze i byli dość fachowi (s. 40). Czasem mówi się o CK państwie, że stanowił więzienie narodów, inni jak Zweig uważali, że żyją one w harmonii. Antysemityzm był zakazany. Hr. Heinrich Clam-Martinic uważał się za dobrego Austriaka 9- tj. że reprezentuje nie Czechy lecz całą CK monarchię (s. 45).

978-83-7785-088-6

Od 1775 roku szlachta w Austrii dzieliła się na magnatów i rycerstwo (s. 50), było to smutne dla Sarmatów przyzwyczajonych do fikcji równości między panami. Do 1848 roku Polacy nie mieli szans na wysokie urzędy. Zaskakujące jest w CK Monarchii połączenie miedzy józefińskim centralizmem i liberalizmem (wszak Józef II był liberałem i centralistą), stąd np. typowy austriacki liberał jak Franz Stadion reprezentował obie idee jednocześnie (s.57). Wacław Zaleski gładki szlachcic chciał j. polskiego w szkole, niestety był romantykiem i nie umiał rządzić – to pierwszy znaczniejszy polski CK polityk. Agenor Gołuchowski rządził Galicją jak kolonią, od 1859 roku był na krótko MSW w rządzie, w którym za oświatę odpowiadał klerykał Thun, a za finanse Bruck, rządy znaczyła decentralizacja (federalizm), de germanizacja i konserwatyzm (s. 66). Węgrzy robili co chcieli. Gołuchowski walczył z centralistą Schmerlingiem, Leon Sapieha kpił z Niemców austriackich, że marzy im się jednolita monarchia, choć mało kto mówi w niej po niemiecku. W 1868 w rządzie Auersperga, ministrem rolnictwa został Alfred Potocki, „halb Russe”, bo połowę ziem miał w zaborze rosyjskim (s. 87, 99). W tym czasie centraliści straszyli Polaków rozwiązaniem sejmu (s. 89). W 1870 premierem został Czech Hanser von Artha, liberał i antyklerykał, więc Polacy go nie lubili (s. 93), upadł gdy wystąpił z ideą bezpośrednich wyborów do Rady Państwa – był to sztandarowy postulat liberałów (s. 93).

Kolejnym premierem był Taffe, pupilek cesarza, gładki rozmówca (s. 108). W jego ekipie znalazł się Dunajewski, znany z zaczęcia urzędowania urlopem (s. 123), o dziwo choć krakowska konserwa stał się liberałem i wrogiem fiskalizmu (s. 124). Jednak Dunajewski nie uważał C.K. monarchii za równy układ osób, lecz narodów, więc nie taki znowu liberał (s. 125). Polacy byli okopani na prawicy, i w dużym stopniu nią rządzili. Czechów to dziwiło (s. 132), byli bardziej podzieleni.
1888 roku to symboliczna data początku masowych ruchów politycznych i początków austriackiego socjalizmu. Taaffe nie wiedział jak sobie poradzić z coraz agresywniejszymi nacjonalizmami (s. 150). Zastanawiał się nad poszerzeniem bazy wyborczej i socjalem na wzór Bismarcka. Wielu Polaków jak Bobrzyński uchodziło za klerykałów (s. 157). Madeyski był jednym z niewielu Polaków-liberałów, nie lubił pruszczyzny, lubił Niemców z południa, ale nie tych ultra chadeckich (s. 158). W tym czasie Ignaz Plener odpierał ataki rozmaitych radykałów antyliberalnej nieformalnej koalicji (s. 160). Kolejny premier Kielmansegg był zaskoczony nominacją, bo przecież jest hanowerczykiem (protestantem), do jego rządu wszedł liberał Eugen Boehm-Bawerk (s. 180). W tych czasach Neue Freie Presse walczyła z coraz silniejszym antysemityzmem lewicy (Żyd-kapitalista). Nacjonaliści, panowie przedmieść Wiednia jak Karl Lueger wkraczali do polityki (s. 193), oskarżał on liberałów o zaprzedanie się wielkiemu kapitałowi. Liberałowie chcieli zrobić z Austrii rodzaj monarchicznej Szwajcarii. Niestety na przełomie wieków, nawet Niemcy zacynali odchodzić od liberalizmu… Dostojnicy się pojedynkowali jak Badeni i Karl Hermann Wolf w 1986 r. (wygrał ten drugi), pojedynek skrytykowała NFP i Arbeiter Zeitung. Wolf uważał Polaków za pasożytów, oni go za pruskiego lumpa. W tym czasie z Poznania Prusacy wyrzucali pod byle pozorem austriackich robotników sezonowych (s. 235). Rząd dał więcej wolności prasie, Polacy niestety w większości byli przeciw (s. 243). I jak tu nas lubić?

W Niemczech początek XX wieku to germanizacja, Hebungspolitik, w Austrii kpiano z Prusaków którzy boją się kilkudziesięciu wrzesińskich uczniów, a mieli się bać tylko Boga (s. 257). W 1905 wszystkie gazety poza socjalistycznymi zachwycały się Japonią, jej patriotyzmem, zapałem i walką z analfabetyzmem (s. 266). Premier Gautsch nie musiał nikogo przekonywać do zwiększenia kontyngentu rekruta (s. 267), potem nastał Hohenlohe, człowiek bez właściwości (s. 274). Max Vladimir Beck i demokraci postulowali reformę wyborczą. Beck żartował z Polaków i ich eldorado (Galicji), kurialny parlament przechodził do historii (1907), Beck dokończył postulat Schmerlinga sprzed pół wieku. Teraz parlament dzielił się zasadniczo na narodowców i antynarodowców. Chadecy Luegera wygrali najwięcej miejsc (96 mandatów), soc-dem – 86, Koło Polskie, potem 7 partii czeskich, 7-8 niemieckich, dwie włoskie, ukraiński i słoweńskie, żydowska, serbska, chorwacka i rumuńska (s. 291). Georg Heym narzekał w 1910 na nudę (s. 338). 2 sierpnia Franz Kafka: „Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji, po południu pływałem” (s. 339). Mobilizacja przebiegła sprawnie, w Cechach – mimo serbskich sympatii – nie odnotowano oporu (s. 340). Prusacy gardzili Austrią (Falkenhayn nazwał ich padliną), oficerowie obu armii trzymali się osobno i szydzili z siebie wzajem (s. 353). Polscy politycy C.K. Monarchii w obliczu wojny załamali się i zniechęcili. Nazwiska polskie zaczęły znikać z ministerstw.

Książkę świetnie się czyta i bardzo ją polecam jako lekturę, nie tylko dlatego, że znam autora, ale dlatego, że jest ciekawa nie tylko faktograficznie ale i kulturowo.

Zazwyczaj książkę omawia się z perspektywy polskiej:

http://historia.org.pl/2013/05/14/kalkulowac-polacy-na-szczytach-c-k-monarchii-w-lazuga-recenzja/

i nie dziwi mnie to lecz ja miałem nieco inną perspektywę – pragmatyczno – uniwersalną i czytając omawianą książkę miałem wrażenie, że mimo intencji autora, by przedstawić Gołuchowskiego czy Dunajewskiego w dobrym świetle jako wzory, żal mi było liberałów i ich józefińskiego centralizmu, żal mi było Austrii i obwiniałem za to m.in. polski nacjonalistyczny egoizm. Byli to ministrowie austriaccy, a nie polscy…, czy zrobili coś cennego dla tego najgorzej – jeśli nie liczyć Turcji – funkcjonującego dużego państwa Europy? Chyba niewiele, a nawet wręcz przeciwnie zrobili wiele złego…

W. Łazuga, Kalkulować… Polacy na szczytach c. k. monarchii Wydawnictwo Zysk i S-ka 2013

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

3 komentarze

  1. dżizas
    26 kwietnia 2016 at 12:57 - odpowiedz

    Kupiłem kiedyś tę książkę, gdy akurat miałem fazę na Franka Tallisa i nawet zacząłem ją czytać. Może kiedyś dokończę.
    A pana profesora bardzo lubiłem na studiach, zawsze ze swadą opowiadał różne ciekawe historyjki, choć w związku raczej luźnym z tematem wykładu („Dziś będzie znowu z kwiatka na kwiatek”). Odnosiło się wrażenie, że przebywa wśród nas li tylko cieleśnie, duchowo unosząc się gdzieś w strefie empireum.
    🙂

  2. Akodymos
    2 maja 2016 at 20:22 - odpowiedz

    Germanizacja otwiera na Praindogermanizacje vel deBABELizacje: epoznan.pl/blogi-blog-213-7996

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *