• poniedziałek, 29 maja 2017 r.

Powstanie korsykańskie. Korsyka genueńska i francuska

CORTE

 

      W roku 1750 Korsyka znajdowała się już od wieków pod panowaniem Genui, pod które dostała się jeszcze w  późnym średniowieczu, choć jej ludność walczyła już zacięcie o niepodległość, a rezultatem miała być jedynie inkorporacja do Francji.  Dostęp do wyspy i podróż na nią nie były łatwe. Książę de Vaux (był na wyspie w kwietniu 1769 r.) bardzo cierpiał podczas przeprawy, czemu trudno się dziwić, zważywszy na to, że przeprawa z Tulonu do Bastii trwała w tych czasach 20-24 godzin[1]. Łańcuch gór dzielił wyspę na część wschodnią lepiej dostępną dla handlu włoskiego i zachodnią, która z kolei była otwarta bardziej na Hiszpanię, Francję i Maghreb. Historyk François-René-Jean de Pommereul, autor: Histoire de l’isle de Corse, żałował, że Francuzi przenieśli (w 1791) roku stolicę z Bastii, która miała idealną pozycje do handlu z Italią[2]. W latach 1740 (dane podróżników) i 1769 (Almanach de Corse) liczbę Korsykan szacowano na ok. 120.000, a w 1794 było ich prawie 150.000, co oznaczało, że wyspiarze mogli liczyć na ok. 30.000 mężczyzn zdolnych do noszenia broni, w latach powstania[3].

Jednym z   głównych miast korsykańskich było położone w samym sercu wyspy Corte, które w 1769 roku liczyło 309 domów  i 1332 mieszkańców (w 1784 r.: 2126 mieszkańców, w tym 200 Francuzów i cudzoziemców, jak podawał François-René-Jean de Pommereul)[4]. Miasto było siedzibą założonego w 1765 roku uniwersytetu (na uniwersytecie uczono po łacinie,  tylko prawo wykładano po włosku)[5] i rezydencją arcybiskupa Alerii, a w czasie powstania Paoliego – siedzibą rządu powstańczego, mimo to Boswell (1768) uznał je za okropnie brzydkie, podobnie jak Jaussin (1759). Były tam dwa klasztory (franciszkanów i kapucynów), kilka kościołów. Lokalni zakonnicy nie grzeszyli oczytaniem , o czym świadczą choćby uwagi Boswella o „niewartej wzmianki” franciszkańskiej bibliotece w Corte[6]. W roku 1770 Francuzi zbudowali tam młyn wodny i wodociąg dla miasta i garnizonu[7]. Uniwersytet z kolei był jeszcze pomysłu administracji powstańczej. Decyzja zapadła podczas posiedzenia generalnej konsulty w 1763 roku, uczelnie otwarto w 1765 roku. Uczono tam tylko prawa i teologii (dokładnie: teologii scholastycznej i moralnej, instytucji cywilnych i kanonicznych, etyki; dobrych obyczajów, prawa naturalnego, filozofii z elementami matematyki oraz retoryki). Biblioteka była uboga[8]. Korsykańscy liderzy chcieli udowodnić, ze Korsyka nie jest tak barbarzyńska, jak utrzymywała genueńska propaganda[9]. Pasquale Paoli zebrał wszystkich uczonych mnichów i księży-erudytów, takich jak historyk o. Guelfucci (sekretarz Paoliego) jakich mógł znaleźć i stworzył z nich ciało pedagogiczne. Plan ułożono tak by student mógł co dzień chodzić na bardzo różne wykłady. Paoli odmawiał paszportu tym co chcieli studiować za granicą, starając się  zapędzić ich do Corte[10]. Po aneksji Kosryki (1768), francuzi unowocześnili uczelnię, tak, ze uczyła ona odtąd prawa, sztuk, medycyny i teologii. Elity jednak i tak wolały skorzystać z nowych możliwości, wysłania synów na uczelnie francuskie, by nauczyli się języka administracji[11]. W 1771 oku w Corte powstała wytwórnia masy papierowej[12].

 

BASTIA

 

Bastia położona na północnym krańcu Korsyki,  wzięła swą nazwę od bastionu wzniesionego przez Genueńczyków w 1383 roku. Genua rządziła wyspą właśnie w tego miasta (był tam tez wielki komisariat zbudowany w 1482 r.), dlatego to właśnie miasto było najczęściej w XVIII wieku odwiedzane przez cudzoziemców.  W Bastii tradycyjnie rezydował gubernator genueński, majacy do pomocy dwóch tzw. Wikariuszy zajmujących sie sprawami cywilnymi i kryminalnymi. Genueńska rada dwunastu (potem osiemnastu) wybierała 2 oratorów korsykańskich, którzy mieli reprezentowac interesy wyspiarskie w Republice Genui[13].

Rojalistyczny nieznany z imienia oficer francuski w 1787 roku ocenił Bastię jako miasto bardzo brzydkie i źle zbudowane, natomiast dobre wrażenie robiły niekończące się pola pomarańczy i drzew cytrynowych na wzgórzach wokół miasta. Historyk Jean François Goury de Champgrand oceniał (1749) liczbę mieszkańców na ok. 6.000, zaś dekadę wcześniej Germanes na 8.000, oficjalny spis wykazał 5.967 mieszkańców w 1784 r. W Bastii było 10 klasztorów (w tym 4 kobiece)m kilka ładnych kościołów i okazały dom jezuitów, a także dwa kolegia jezuickie powstałe w 1601 i 1617 roku[14]. Pod koniec 1767 Republika Genui przyznała azyl na Korsyce jezuitom wygnanym z Hiszpanii, i ci ojcowie zasilili kolegia w Bastii. W 1770 roku Francuzi zdecydowali się zachować kolegia, ale program został zmieniony z duchem oświecenia (nowe przedmioty,  francuski jako język nauczania)[15].

Po inkorporacji do Francji (1768), wzniesiono tam budynki intendentury, rady królewskiej, komendy wojskowej i gmach królewskiej rady stanu. Znaczenie Bastii było pochodna istnienia w niej portu, choć według Pommereula stolica powinna być położona bardziej na wschodzie by lepiej wykorzystać możliwości handlu z Italią. Podobnie jak Corte, Bastie otaczały gaje drzew cytrynowych[16]. Do 1791 roku Bahia była faktyczną stolicą Korsyki. W 1794 roku na krótko zajął ją admirał Nelson.

Niedaleko Bastii leżała miejscowość Oletta, która w czasach nowożytnych miała ok. tysiąca mieszkańców[17]. Miejscowość ta odegrała ważną rolę podczas rewolty korsykańskiej.  6 maja 1749 roku francuski dowódcza de Cursay negocjował warunki pokoju z Korsykanami w Oletta, osiągając cel dopiero w 1751 roku, i to dziki zastosowaniu nacisku. W nocy 23 grudnia 1755 roku, gdy walki znów trwały, komisarz genueński Grimaldi podłożył ogień pod tamtejsze młyny, powstańcy przybyli zbyt późno, by móc ugasić pożar, ale zdołali zabic kilku geueńskich żołnierzy, w tym kpt. Baccicalupo, prawą rękę Grimaldiego. W Oletta Pasquale Paoli załozył w 1758 roku drukarnię narodową, zwaną ofijalnie   „drukarnią Prawdy”  –   Stamperia della Verità, gdzie w tym samym roku wydano dziłeo uzasadniające powstanie przeciw Genui: Giustificazione della rivoluzione di Corsica, e della ferma risoluzione presa da’ corsi di non sottomettersi mai più al dominio di Genova[18]. Tam też zaczęto drukować pierwszą gazetę korsykańską: Ragguagli dell’Isola di Corica, potem znana jako Gazette de Corse[19].

c1

Il 1.  Giustificazione della rivoluzione di Corsica, źródło: http://iccu01e.caspur.it/ms/internetCulturale.php?id=oai%3Abncf.firenze.sbn.it%3A21%3AFI0098%3AMagliabechi%3ACAGE015664&teca=Bncf

Kilka lat potem 14 sierpnia 1768 roku Francuzi, pod dowództwem Grandmaisona, których obóz w Santu Niculaiu, został zaatakowany (o 5 :00 rano) przez 4.000 Korsykanów (bitwa trwała do nieco po 15 ;00, a wiec aż 10 godzin), straciwszy wielu żołnierzy i pozostawiając rannych i część bagaży,  wycofali się do Oletty.  17 września Grandmaison pobił harcowników korsykańskich niedaleko miasta. 9 listopada Francuzi zakońcyzli organizację leż zimowych (w Capicorsu, Bastii,  Biguglia, San Fiurenzu i Oletta), podczas gdy powstańcy zajmowlai takie miejscowości jak :  Borgu, Lucciana, Muratu, Rapale, Vallecalle iOlmeta. 13 lutego 1769 roku abate Francescu Antone Saliceti, obiecął pasquale Paolemu, ułatwienie ataku na oodziały    d’Arcambala w Oletta, przez zorganizowanie dywersji  wewnątrz maista, jednak spisek ten został wykryty przez Francuzów. 5 marca przedstawiciel władz francuskich Marbeuf nakazął  panu de Pujol pointruować jak ma przebiegac proces spiskowców (uznano ich winnych zdradzie)z Oletty[20].

Bastia była w zasadzie jedynym miastem korsykańskim mającym wiekszy potencjał intelektualny. Nic wiec dziwnego, ze własnie w tym mieście ok. Roku 1659 powstała pierwsza akademia naukowa skupiająca entuzjastów wiedzy. Akademicy nazywlai sie : « włóczęgami » – Vagabondi. Poczatki akademii sa niejasne, wiadomo że przetrwała do powstania, czyli do okresu nieco po 1729 roku. Oficer francuski, hrabia de Maillebois, jak podaje Jaussin, podczas swego pobytu w Bastii (1739-1740) założył nową akademię złożoną z oficerów jego wojsk. Gdy w 1748 roku podpisano pokój akwizgrański, i atmosfera w mieście stała sie luźniejsza, mozna było pomysleć o zainteresowaniach naukowych. Przybyły w maju tego roku dowódca i negocjator francuski Cursay odnowił akademię Vagabondi pod nazwą : académie des belles lettres i był jej protektorem. 1 listopada 1749 roku Cursay wygłosił pochwałę narodu korsykańskiego, za jego żywość i duchową siłę, przypomniał sympatię Henryka II dla Korsyki. Akademia organizował coroczne spotkania zawsze 25 sierpnia, dzień św. Ludwika (na cześć Ludwika XV)[21]. Mieszczanie w Bastii byli tylko nieco mniej pzresądni niz wieśniacy ; przerażenie wzbudziło strazskanie placów statui NMP przez piorun w jednym z kosciołów 26 września 1772 roku[22].

W 1700 roku w Bastii pracowąło 60 garbarzy[23], wg Goury’ego w 1740 roku parcowało w Bastii co najmniej 100 szewców[24], ich cech był bardzo silny i stanowczo bronił swych przywilejów. Za czaśów postanie Pasquale Paoli wydał bzdurne, ale częściowo zrozumiałe w warunkach wojennych zarządzenie, że żaden Genueńczyk nie może otworzyć sklepu w korsykańskim mieście bez zgody magistratu, co spowodowało, że ci genueńczycy, którzy pozostali na wyspie, zaczęli emigrować do  Genui[25].

Wg Germanesa w Bastii robiono znakomite norzyczki i sztylety. Już za rządów francuskiech zaczeto wyrabiać w Bastii fajanse. Inwestycje nowego rządu jednak nie zapobiegły industrialnemu opóźnieniu Korsyki w XIX w.

 

 

 

 

 

 

AJACCIO

 

 

Ajaccio, położone z kolei w zachodniej części Korsyki również było wówczas małym miastem (ok. 4.000 mieszkańców  w 1740 r., niemal 5.000 w 1788, 6570 w 1800 roku). W 1749 roku stacjonowały w niej 3 francuskie bataliony i mieszkało 600 Genueńczyków, a także 900 greckich uciekinierów z Paomii. Pommereul chwili urodę ich żon.  Dużo było małżeństw mieszanych. ¾ mieszkańców żyła w biedzie, jak przynajmniej pisali podróżnicy. Mieszczanie i chłopi (cittadini, pasani) nie lubili się nawzajem, ich dzieci organizowały bandy, które tłukły się często ze sobą. Goury twierdził, że Ajaccio było miastem ładnym i dobrze budowanym, ze zdumiewająco rozległą zatoką portową. Jaussin uważał, ze w Ajaccio mieszkają najuprzejmiejsi Korsykanie. Franzuci pobudowali dla garnizonu koszary św. Franciszka. Germanes pisał, że szlachta w Ajaccio była biedna, mieszczanie żywi i inteligentni ale leniwi, a plebs niechlujny i nędzny[26]. Ajaccio istniało od 1492 roku,  załozone zostało przez dyrekcję genueńskiego Banku Św. Jerzego. Jego centralnym punktem był zamek Capo di Bolo, wokół którego pobudowano siedziby dla kika setek ludzi, pierwotnie samych Genueńczyków. Mieszkańcy Ajaccio byli ponoś bardzo pobozni, koscioły tamtejsze były zwykle pełne od ranka aż do południa[27]. Gdy w 1756 roku francuzi przybyli na Korsykę[28], wygnali jezuitów z ich klasztoru w Ajaccio (1757)[29].

Istniały jeszcze na wyspie miasteczka; Bonifacio (w 1779 r. – ok. 2,4 tys. mieszkańców),  Calvi ( w 1787 roku – ok. tysiąca mieszkańców), Algaiola (baza genueńska, mająca swój okres świetności w XVII wieku, potem podupadła, w 1731 roku miała ok. 600 mieszkańców, w 1788 już tylko niecałych dwustu), generalnie jednak  Korsykanie to byli głównie wieśniacy. W 1741 roku w Ajaccio i Bastii mieszkało razem 1/3 Korsykanów (w 1931 – tylko ¼). Życie wsi było ciężkie. Zdarzały się ataki malarii i częste były rajdy korsarzy berberyjskich, dla obrony przed nimi domy wiejskie zwykle przylegały do siebie ścianami tworząc mur obronny przed oblężeniem[30].

W XVIII Wieku Korsykanie mieli dość rządów  Genui, która eksploatowała „Królestwo Korsyki” jak kolonię, statut z 1571 roku przyznawał jedynie minimum praw miejscowym. Administracja została oparta na demokratycznie zorganizowanych parafiach. Nałożono nieuczciwe podatki, a monopol na handel przyznano Genueńczykom. Od 1638 próbowano nieco stymulować gospodarkę sądząc drzewa i winorośle i upowszechniając hodowle zwierząt, ale żadek Korsykanin także w XVIII wieku nie mógł nabywac własności. Chłopi korsykańscy byli wypędzani ze swych ziem. Mimo, iż, poza atakami pirackimi, w XVII i w początkach XVIII wieku, nic Korsyce nie zagrażało, jej mieszkańcy zdawali sobie sprawę z upadku potegi politycznej Republiki Genui. Malał wpływ Genui i rósł wpływ Francji, elity Korsyki sfranzuziły się i rząd genueński zaczął wydawac sie im cora bardziej obcy. Genua, w przeciwieństwie do Wenecji, juz w XVII wieku ulega powaznemu kryzysowi politycznemu. Korsyka reprezentowała 60 % terenów podlegajacych miastu Genua, mieszkańców (120.000 pod koniec XVII wieku, a ok. 165.000 pod koniec XVIII w.) z kolei Korsyka miała niewiele mniej niż Genua i cała Liguria (odpowioednio: 370 000 i 523 000).  Korsykanie mieli dosyć znajdowania sie pod ekonomicznym kloszem, który krępował rozwówj wyspy i zdzierstw genueńskich obszarników. Mieszczaństwo korsykańskie nie mogąc inwestowac, żyło życiem pasożytniczym. Władze genueńskie interesowąłyo tylko sciąganie podatków i ściganie zbrodni (i nie zawsze wresztą skuteczne), gdy dość późno dostrzegli genueńczycy korsykański ferment,  wydali powszechny zakaz noszenia broni, co dodatkowo wzburzyło mieszkańców, dla których noszenie jej było równie naturalne jak oddychanie (istniały nawet na wpół regularne duże bandy, zorganziowane na wzór milicji), zdenerwowało ich także nierówne traktowanie przy wydawaniu pzowoleń na korzystanie z broni, i nowy podatek rzekomo tymczasowy podatekrolny, (1715), który potem był kikukrotnie przedłużany; w 1729 ogłoszono pzredłużenie go na kolejne 5 lat, a były wówczas nickie zbiory i wiele rodzin sie zadłużyło.

W 1729 roku na wyspie wybuchło powstanie przeciwko rządom Genui. W jednej z miejscowości oddział żołnierzy Genui został otoczony, rozbrojony, okradziony i pozbawiony wszystkiego, i odesłany do Bastia, tymczasem w górach wzywano do powstania. Genua walczyła zaciekle, ponieważ bez Korsyki  nie miała co liczyć na przetrwanie jako samodzielne państwo (w 1797 przestała istnieć), wojna była wiec okrutna.

Rewolta szerzyła sie od miasteczka do miasteczka, od  1730 roku. Nowy gubernator Gerolamo Veneroso (doża Genui w latach 1726-1728) doprowadził do zawarcia chwilowego rozejmu , zachęcając mieszkańców do składania propozycji. W grudniu 1730 roku powstańcy założyli organ zarządzający insurekcją –  Consulta (lub: assemblea) di San Pancrazio, która miała zająć sie rekrutacją ludzi do milicji i finansowaniem powstania. Członkami rady zostali notable tacy jak  Andrea Colonna Ceccaldi i  Luigi Giafferi, ale też opat   Raffaelli, co było sygnałem poparcia niższego kleru dla powstania. W lutym 1731 roku consulta generale obradująca w Corte opracowała postulaty i podjęła decyzje w celu ukarania maruderów i bandytów, korzystających z chaosu politycznego (masakry w Paomia, Cismonte i Pumonte, kontrabanda z Livorno z pomocą korsykańskich emigrantów w Italii).

W kwietniu 1731 w Orezza odbył się zjazd 18 teologów, którzy zebrali się tam by uspokoić skrupuły lojalistyczne tych, którzy wzbraniali się poprzeć rewoltę przeciw Genui[31]. Niektórzy z tych   teologów   jak kanonik Orticoni pojechało tłumaczyć sprawę wyspiarzy w europejskich stolicach, zwłaszcza w Rzymie (Orticoni akurat pojechał do Madrytu). Rewolta stała się dość szybko europejską romantyczną epopeja. By zdobyć sympatię mocarstw wymyślono nawey nowa flagę korsykańską z napisem: „teraz Korsyka otworzyła oczy” –   Adesso la Corsica ha aperto gli occhi. Król Hiszpański, na którego liczono, jednak wolał się nie angażować.

W sierpniu 1731 cesarz Karol VI pomógł z kolej Genueńczykom zorganizować desant pod niemieckim dowództwem na Korsyce. 10 sierpnia 1731 roku austriacki dowódcza, baron Wachtendonck wylądował ze swymi oddziałami i z Camillio Dorią, nowym genueńskim komisarzem generalnym w Bastii. 14 sierpnia Doria wydał edykt doży genueńskiego Francesco Marii Balbiego (1671-1747), ogłaszającego amnestię dla wszystkich Korsykanów, którzy złożą broń w ciągu 15 dni[32]. Po początkowej porażce pod Calenzana (luty 1732 r.) oddziały austriacko-genueńskie (8.000 ludzi wspieranych artylerią) zaczęły uzyskiwać przewagę. W styczniu 1733 roku zawarto, gwarantowany prze cesarza rozejm, a przywódcy rewolty zostali wygnani.  Na początku czerwca Wachtendonck i Niemcy opuścili Korsykę.  Już jesienią tego roku powstanie wybuchło znowu tym razem w Castagniccia pod wodzą ciała arystokratycznego i Nobili Dodici (w tym Giacinto Paoli) i Genua znów straciła kontrolę nad wyspą z wyjątkiem kilku miast nadmorskich. W 1735 kolejna consulta generale obradująca w Corte, pod kierownictwem prawnika Sebastiano Costy (korsykański emigrant w Italii, Costa wrócił do kraju dla wsparcia rewolty), ogłasza dokument nazywający Korsykę niepodległym państwem, zapowiadając już wiele artykułów konstytucji paolińskiej z 1755, i przyciągając uwagę czołowych umysłów epoki z Montesquieu na czele. Korsyka polecona opiece maryjnej zyskała nawet hymn: Dio vi salvi Regina, nowe państwo reklamowało się jako kąsek dla mocarstwa, które ochroni je przed genueńską zemstą,. Na wezwanie odpowiedział jednak Tylko awanturnik z Kolonii, baron Theodor von Neuhoff (1694-1756),  były oficer francuski i szwedzki (pośrednik miedzy Karolem XII Szwedzkim a hiszpański kardynałem Alberonim), potem zarządca giełdy paryskiej. Przebywając w Livorno nawiązał kontakty z korsykańskimi powstańcami i emigrantami – Giafferim, Ceccaldim, Aitellim, Orticonim i Costą, których przekonał, że jest w stanie doprowadzić do wyzwolenia ich kraju spod dominacji genueńskiej, o ile obwołają go królem wyspy. Z pomocą beja Tunisu i przy wsparciu militarnym wylądował brytyjskim okrętem w Alérii na Korsyce 13 marca 1736, z Bronia i zbożem. Serdecznie przyjęli go wodzowie rewolty: Giacinto Paoli, Sebastian Costa i Louis Giafferi, tym bardziej, ze Neuhoff umiał rozpoznać pragnienia mieszkańców i specyfikę wyspiarskich zwyczajów. Miesiąc później, 15 kwietnia w Alesani mieszkańcy wyspy dokonali wyboru i królewskiej proklamacji Neuhoffa oraz przeprowadzili jego koronację, zapoczątkowując w dziejach Korsyki krótki okres monarchii konstytucyjnej. Przyjąwszy tytuł króla Teodora I wydawał edykty, ustanowił własny order na wzór zakonu rycerskiego, założył uniwersytet, prowadził wojnę przeciwko Genui początkowo odnosząc pewne sukcesy. Kampania nie przyniosła jednak zwycięstwa. Konflikty wewnętrzne pośród rebeliantów szybko doprowadziły do ich klęski. Genueńczycy wyznaczyli nagrodę za głowę Teodora oraz rozpowszechnili informacje o jego barwnej przeszłości; ostatecznie 11 listopada 1736 udał się on do Solenzary, skąd odpłynął do Livorno, rzekomo w poszukiwaniu zagranicznej pomocy[33].

Po odjeździe Neuhoffa, powstała sytuacja patowa, Korsykanie nie mieli sił na odbicie nadmorskich twierdz, a Genuańczycy   na kontratak. Genua zaczynała wówczas szukać wsparcia Francji. Kardynał Fleury i minister Chauvelin oficjalnie jedynie wpierali Genuę, ale wystawiali rachunki za utrzymanie wojsk, wiedząc, że Genua nie będzie z czego miała spłacić długu. Pierwsze oddziały francuskie dowodzone przez gen. de Boissieux, wyładowały na wyspie w lutym 1738 roku. Dowódca, bez powodzenia, próbował mediacji z Korsykanami. Po klęsce pod Borgo (grudzień 1738), de Boissieux zwyciężył pod Maillebois, tak, że w lutym 1739 Giacinto Paoli (i jego syn Pasquale) oraz Luigi Giafferi musieli uciec do Italii. W 1741 roku francuski dowódca oddaje Bastie i całą wsypę Genui, jednak władze republiki szybko znów zaczęły tracić kontrolę nad sytuacją. Nie pomogły ani rządowe propozycje kompromisu (1743), ani pokojowa misja franciszkanina Leonardo da Porto Maurizio (1744). W 1745 roku zwołana została kolejna rewolucyjna consulta (Gian Pietro Gaffori, Alerio Matra, Ignazio Venturini), a były podesta Bastii (1724) Domenico Rivarola, poprosił o pomoc Sabaudczyków, którzy razem z Korsykanami i Brytyjczykami skutecznie walczyli z Genuą prze następne lata  (1745-1748), jednak podziały w szeregach powstańców doprowadziły do zmarnowania okazji na ostateczne zwycięstwo i Rivarola udał się na emigracje do Turynu, starając się stamtąd zorganizować nowych sprzymierzeńców. Znów Genua zwróciła się do Francji (w 1746 roku Genua została nawet przejściowo zajęta przez austro-sardów, co zmusiło ja do popadnięcia w dalsza zależność od Wersalu), jednak francuski pułkownik, markiz de Cursay (pułkownik régiment de Tournaisis) negocjował w imieniu Genui. 6 maja 1749 zwołał on spotkanie 15 deputowanych władz powstańczych i prokuratora (procureur par pieve) w Oletta, obiecując korzystny pokój, jeśli powstańcy podporządkują się Genui. 1 sierpnia 1751 na kolejnym takim spotkaniu w tym samym mieście groził już sprowadzeniem francuskich wojsk, gdyby Korsykanie nie docenili odpowiednio francuskiej i genueńskiej wspaniałomyślności. W końcu delegaci podpisali dokument, który następnie 4 z nich (opat d’Olmetu, Francescu Graziani de Cassanu, Ghjuvan Teseu di a Brocca i Orsu Santu Casale d’Olmeta) pokazało genueńskiemu komisarzowi Grimaldiemu w Bastii . Cursay  negocjując, zbyt mocno przekonywał mieszkańców do związku z Francją, wiec Genueńczycy poprosili o jego odwołanie (1753). W tym czasie Genua wynajęła agentów, którzy zamordowali jednego z wodzów powstania Gian Pietro Gafforiego (zdradził go własny brat pomagając zabójcom, sam został potem stracony przez wyspiarzy).

Po dwóch latach szukania nowego lidera, Korsykanie wybrali Pasquale Paoliego  (1725–1807, który ostatni raz widział Korsykę jak miał 14 lat, a potem służył jako urzędnik neapolitański na Elbie) na wodza. Paoli był znajomym neapolitańskich oświeceniowców: Antonio Genovesiego i   Gaetano Filangieriego, pod których wpływem rozwijał koncepcję pierwszej mieszczańskiej republiki w Europie.

W listopadzie 1755 roku, po 26 latach walk,  Korsyka ogłosiła niepodległość i proklamowana została Republika Korsykańska. Uchwalono też pierwszą na świecie konstytucję (Konstytucja Korsyki), która została napisana w języku włoskim (w tym języku aż do XIX wieku porozumiewały się  jedynie korsykańskie elity). Władze nad krajem objęła w 1755 roku konsulta generalna (dostojnicy wojskowi i kościelni), stanowiąca wierzchołek sieci innych konsult i zgromadzeń ludowych.

W 1753 roku zabity został główny przedstawiciel władzy wykonawczej, czyli – „generał Korsykanów” Gaffori, więc urząd ten zniesiono i zastąpiono dyrektoriatem z 3 dyrektorami, pod przewodnictwem Clementa Paolego, brata Pasquale Paolego[34].  Paoli miał pozycję  quasi-rzymskiego dyktatora rządzącego w czasie wojny (zazwyczaj jego armia była 2 razy słabsza niż genueńska, więc stosowano wojnę podjazdową). Próbował wzmocnić pozycję wyspy, usprawnić rolnictwo, założył (1759) port w Isola Rossa, by przełamać genueńską blokadę. Paoli nie miał jednak wystarczających sił, by zająć całą wyspę, Genueńczycy nadal bronili się w twierdzach:   Saint-Florent, Calvi, Ajaccio, Bastia i Algajola. Genueńczycy utrzymując łączność miedzy twierdzami zwykle maszerowali pod obstrzałem, kiedy Paoli starał się wzmocnić nowa Republikę, zachęcając Żydów z Toskanii do imigracji, i zapewniając im wolność wyznania, ale jednocześnie też zabiegając o dobrą współpracę z lokalnym klerem, by mieć za ich pośrednictwem łączność dyplomatyczną z Watykanem.

W 1759 roku  republika potwierdziła swoją niezależność, odpierając genueński najazd pod dowództwem Giovanniego Giacomo Grimaldiego. Władzę wykonawczą na wyspie sprawował jako generał Pasquale Paoli. Władza ustawodawcza należała do wybieranego co 3 lata parlamentu, w którym mieli prawo zasiadać mężczyźni mający ukończone 25 lat. Konstytucja jako pierwsza na świecie dawała czynne prawo wyborcze kobietom. Paoli założył w Coret (1765) Università di lingua italiana (włoski był językiem oficjalnym republiki), dla kadr urzędniczych i doprowadził do powstania gazety rządowej: „Ragguagli dell’Isola di Corsica”. W 1764 roku Francuzi powrócili na wyspę (nowy minister Ludwika XV, ks. Choiseul chętnie wrócił do starego francuskiego planu przejęcia Korsyki, by zrównoważyć wpływy Hiszpanii, W. Brytanii i Austrii w regionie) i zaczęli się przegrupowywać w twierdzach nadmorskich, dlatego Paoli ogłosił powszechny pobór. Francusi pozując na sprzymierzeńców Genui nadal napędzali jej zadłużenie. Zamiast atakować Korsykanów paktował  z nimi, za pośrednictwem Korsykanina  Matteo Buttafuoco  urzędnika Ludwika XV, budując zaczątki stronnictwa paryskiego. W 1768 w następstwie traktatu wersalskiego z 15 maja 1768 roku, Republika Genui, pod presją Francji,  zrzekła się swoich pretensji do władzy nad Korsyką i oddała prawa do niej Francji za 2 miliony lirów długu, jaki miała wobec Ludwika XV. Na mocy tego traktatu, Francja uzyskała prawo do zarządzania wyspą i jej pacyfikacji. Jeszcze w tym samym roku Francuzi dokonali inwazji na Korsykę, gdzie spotkali się z zaciekłym oporem republikańskich wojsk.

Pasquale Paoli walczył niepodległość Korsyki tym razem   przeciwko   Francji. Walki trwały do 1769 i skończyły się zwycięstwem Francuzów[35]. W tym samym roku urodził się Nabulione Buonaparte, syn korsykańskiej szlachty (ród Buonaparte osiedlił się Ajaccio w 1510 r.[36]), która otrzymała francuski tytuł szlachecki i posłała syna na naukę do Francji. Ojciec przyszłego cesarza Francuzów, Charles-Marie Buonaparte, był sekretarzem Paolego, podczas lepszych dni Republiki. Paoli wygrał bitwę z Francuzami pod Porvo w październiku 1768 roku, ale uległ pod Ponte-Novu, w maju nastepnego roku. Londyn zachecął Korsykanów do oporu, i dawął Paolemu pieniądze, ale nie zdecydowął się  wysłać korpusu ekspedycyjnego. Po klesce francuski dowódca, hrabia de Marbeuf spotkał się z delegacją kosrykańskiej elity. Charles-Marie Buonaparte był członkiem tej delegacji, która obiecała współpracę, za co de Marbeuf mianował go asesorem i zaproponował miejsce dla syna w kolegium woskowym w Brienne (Napoleon studiował tam w latach 1779-1784). W 1770 Korsyka została anektowana do Francji, mimo nadal utrzymującego się korsykańskiego nacjonalizmu. Gdy wybuchła rewolucja francuska, Paoli mógł powrócić z Londynu do kraju.

W latach 1794-1796 wyspę kontrolowali wspólnie Korsykanie z Paolim na czele i Brytyjczycy (pod dowództwem lorda Hooda, którego Paoli poprosił o pomoc), potem jednak wyspa wróciła do Francji. Gdy Hiszpania dołączyła w 1796 do wojny po stronie Francji, Brytyjczycy woleli opuścić wyspę, która znów wpadła w ręce Francuzów (powrócili tam na krotko w 1814).

W XVIII wieku, jak i przedtem i potem na wyspie panowała kultura vendetty. W latach 1821-1852 miały tam miejsce co najmniej 4.300 honorowe morderstwa.

Podróżni odwiedzający w XVIII wieku Korsykę odnosili bardzo różne wrażenia; jeniec francuski Singlande podkreślał lojalność i gościnność wyspiarzy, ale inny oficer miał inne zdanie. Wielu, jak szkocki pisarz James Boswell, autor Account of Corsica (1768) pisał o barbarzyństwie Korsykanów i wspominał, że pewien angielski kapitan w Livorno odradzał mu podróż na wyspę. Nieznany z imienia oficer francuskiego pułku Pikardii, autor pamiętników z lat 1774-1777 przejawiał ta samą co Boswell typową dla epoki tendencję do kopiowania opisów przyrody wyspy autorów starożytnych; Homera , Seneki i Wergiliusza, co obniża dziś wartość ich relacji[37]. Dokładniejszy był historyk   Goury de Champgrand, autor: Histoire de l’isle de Corse: contenant en abrégé les principaux événemens de ce pays (ed. A.D. Cusson  Paris 1749) mieszkający w Ajaccio przez rok (1739-1740). Podróżnych zadziwiała dzikość i oryginalność przyrody korsykańskiej. Niczym oliwki w starożytnej Grecji, rosnąca wszędzie mącznica (Arctostaphylos) mogła zaspokoić głód każdego wędrowca. Dzikie konie, trudne do oswojenia biegały luzem, podobnie zresztą jak zwierzęta domowe; konie czy czarne świnie (w 1735 roku Francuz Germanes postawił tezę, że są to potomkinie dzików prowansalskich). Jeśli właściciel potrzebował swego konia, szukał go z workiem ziarna jęczmienia, dopiero wieczorem zamykał go. Jeśli wierzyć Goury’emu nie było na Korsyce wilków i innych drapieżników, z wyjątkiem borsuków zagrażających jedynie kurczętom (te oczywiście zamykano). Uwagę turystów zwracały też dzikie owce – muflony[38].

Na wsi, a czasem i na przedmieściach parter zajmowały zwierzęta domowe. Na piętro nawet w zamożnych mieszczańskich domach wchodziło się po zwykłej drabinie, zresztą Korsykanie słynęli z tężyzny fizycznej[39].

Zdziwienie cudzoziemców nie znających Włoch ani orientu, budziły ubrania Korsykanów, stąd pozostawili oni drobiazgowe opisy. Goury pisał (1749), ze górale posiadali kurtki, coulottes (spodnie do kolan typowe dla XVIII w.), czapki i getry tego samego kolor. Jaussin uważał, ze z ubioru podobni są kapucynom, nie nosili bowiem kapeluszy , lecz lniane czapeczki. Chłopi nosili dłuższe płaszcze (do kolan) niż mieszczanie. W pobliżu Bastii większość nosiła już kapelusze, choć popularne były też czapki frygijskie, tak jak wśród neapolitańskich rybaków, czy chłopów z Sardynii i Sycylii. Boswell pisał, ze Korsyka to chyba jedyne miejsce na ziemi, któremu nie dane było zaznać luksusów, lecz faktem jest, że po 1768 roku zamożniejsi Korsykanie coraz częściej hołdowali modzie francuskiej,  czemu sprzyjał ich słynny egocentryzm. Singlande opisywał góralki, które splatały włosy, nosiły kaptury z żółtego płótna, kaftany z czerwonego sukna i niebieskie spódnice[40], rzeczywiście wiec strój taki mógł zwracać uwagę.

Cudzoziemców dziwiła też trzeźwość i oszczędność Korsykanów. Starali się oni być czujni, wobec groźby berberyjskich najazdów pirackich. Genueńska taktyka spalonej ziemi, groziła Korsykanom głodem, wiec zimą jadali oni czasem tylko zupy z kopru, ser i chleb. Mięso na niektórych korsykańskich stołach pojawiało się raczej jedynie w niedzielę i święta. Popularnym daniem była  polenta, włoska potrawa ludowa sporządzana pierwotnie z mąki kasztanowej. Solone ryby z Włoch spożywano właściwie tylko w miejscowościach nadbrzeżnych[41].

Podróżnicy (Gaudin, Germanes, i nieznany z imienia Niemiec bawiący na Korsyce w 1736 r.) opisywali Korsykanów jako ludzi średniego wzrostu, dobrze zbudowanych, ale dzikich i nieokrzesanych. Germanes zauważył, ze blondynki częstsze były w górach niż w miastach, a Gaudin że wieśniaczki korsykańskie były świeże i naiwne jak dzieci. Według innych podróżnych, ciężka praca postarzała Korsykanki[42]. Korsykanie dzilili się na 5 klas społecznych; szlachtę (magnifiques, signori), „kaprali” – caporaux, obywateli, plebs i cudzoziemców. Szlachta to często byli ex-mieszczanie wzbogaceni na handlu, albo np. na kontrabandzie. W czasie amerykańskiej wojny o niepodległość niektórzy szmuglowali nawet broń do Ameryki i wynajmowali statki kapitanom z USA. Boswell wspominał o niejakim Giacomini de Centuri, który zrobił fortunę w Indiach. Niejaki Antomattei de Centuri został w 1755 roku hiszpańskim szlachcicem. Był prawdziwym mecenasem zarówno w swej korsykańskiej wiosce, jak i potem w Livorno, gdzie osiadł. Pascal de Bonavita d’Ersa wzbogacił się w Brazylii, został francuskim kaprem, walczył z Brytyjczykami na morzu i został majorem w armii markiza Rochambeau walcząej a Ameryce. Tacy ludzie jak Centuri czy de Bonavita d’Ersa fundowali na Korsyce ołtarze, kaplice, przedsięwzięcia charytatywne i organizowali targi. Inwentarz majątku  takiego korsykańskiego szlachecko-mieszczańskiego posiadacza z 1742 roku wykazywał, że należał doń sklep wielobranżowy w Bastii z perfumami, wyrobami skórzanymi, papierem, sztućcami, dewocjonaliami i instrumentami muzycznymi[43]. Genua stworzyła szlachtę o tytule: magnifiques – „wspaniali”, którzy jednak nie mogli zostać genueńskimi dygnitarzami. Dzielono ich na 3 ordynki, z czego trzeci byli to właściwie drobni pracodawcy. Pasquale Paoli głowił się na próżno jak znowelizować statusy szlacheckie, a w 1769 roku Francuzi podzielili szlachtę korsykańską na tych, którzy dowiedli swego szlachectwa na 200 lat wstecz (noblesse prouvée), w tym np. Buonapartych, i tych co tylko społecznie za szlachtę uchodzili (noblesse avouée). W latach 1771-1772 nobilitowano 44 rodziny. Szlachta korsykańska pracowała zwykle w handlu, lub jurysprudencji, choć byli też magnaci z własnymi małymi armiami[44]. Kolejna klasa: „Kaprale” to rodziny Wojkowych z pokolenia na pokolenie (w XV wieku było to kilkanaście rodzin  nazwiskach od miejsca pochodzenia: Omessa, Campocasso itd.), traktowano ich jak drugą szlachtę, coś jakby rzymskich kwitów, dlatego w 1770 roku Francuzi uwzględnili ich w spisie szlachty[45]. Cudzoziemcy to byli głównie genueńscy oficerowie  garnizonów jak np. w fortecy Calvi i  urzędnicy w Bastii i Ajaccio, czasem wżenieni w lokalne rodziny, choć generalnie genueńska infiltracja była płytka i powolna[46]. Byli też inni cudzoziemcy jak np. Toskańczycy z Bonifacio, choć ci byli już tak mocno zasymilowali, że znajdowali się pośrodku między Korsykanami a Włochami. W 1768 roku był pomysł by na Korsyce osiedlić kilkaset rodzin z kanadyjskiej Akadii, ale nie został on zrealizowany. Mieszkało w miastach, w tym w Ajaccio nieco Niemców ze liczącej 8.000 ludzi świty Wachtendocka (przybyli w 1731 r.), którzy zdecydowali się osiedlić. Wiadomo, że 1755 roku Paoli zwerbował kilku niemieckich dezerterów. Również Szwajcarów można było spotkać na Korsyce, również związanych z armią, i z szwajcarskimi pułkami Francji[47].

W 1711 roku Republika Genui zakazała Korsykanom noszenia broni, w 1729 roku Korsykanie musieli więc pięściami zdobyć genueńskie magazyny. Pommereul pisał, że Poali traktował dożo bardziej humanitarnie jeńców genueńskich, niż Genueńczycy  pojmanych partyzantów[48], starał się też utrzymywać w swej armii dyscyplinę, w czym pomagała trzeźwość i wytrzymałość Korsykanów. Przez cały wiek XVIII ognie na cytadelach ostrzegały miasta przed atakami berberyjskich piratów[49]. Przejąwszy wyspę Francuzi sformowali kilka oddziałów z Korsykanów, które miały zazwyczaj doskonała opinię.

W XVIII wieku Korsykanie mieli opinię strasznych dewotów nieustannie odmawiających różańce. Brat Pasquale Paoliego, Clemente szedł do boju z strzelbą w jednej ręce i różańcem w drugiej[50]. Germanes pisał, że kobiety korsykańskie bawiły się czasem cały dzień powszedni, ale w niedzielę spędzały praktycznie cały dzień w kościele. Kościoły były budowane solidnie i dość bogato zdobione[51]. Kult maryjny był bardzo rozpowszechniony, 31 stycznia 1735 roku Kosnulta ogłosiła Maryję królową i protektorką wyspy[52]. Religijność manifestowano nawet np. licząc buszle ziarna zaczynano od słów: „W imię Boga i świętych”, podobnie nie przedstawiano żadnego pomysłu nie dodając: „jeśli spodoba się to Bogu”[53]. W grudniu 1775 roku władze francuskie zabroniły przeszkadzać w mszy, przechadzając się w czasie jej trwania w kościołach. Oficer z Pikardii pisał o fanatyzmie Korsykanów, którzy nosili że sobą fragmenty hostii i małe relikwiarze, cieszył się, że obecność armii francuskiej powoduje, że Korsykanie w miastach przestali podlizywać się duchownym[54]. Ciekawe, ze religijność korsykańska nie przeszkadzała w praktyce wendetty, i że to Genueńczycy wysłali w 1744 roku mnichów, by przemówili wyspiarzom do rozsądku w tej kwestii[55]. Boswell z kolei wspominał o tym jak często dewocja łączyła się u Korsykanów z  „wrogością wobec doczesnej władzy Kościoła”[56], dlatego francuski racjonalizm padł na nienajgorszy grunt. W 1782 roku w Bastii otwarto pierwszą lożę masońską: La Parfait Union, początkowo wyłącznie francuska, z czasem zyskała zainteresowanie wyspiarzy[57]. Kler korsykański był oczywiście przeciwny wszelkim nowinkom, jak pokazuje przykład Charles Peretti della Rocca (1749-1815), deputowanego paryskich Stanów Generalnych w 1789 roku jako przedstawiciel kleru Korsyki, krytykował racjonalizatorskie pomysły republikanów we wrześniu 1791 roku, w 1792 roku emigrował[58]. W Ajaccio spalono jego kukłę. Jednak większa część kleru korsykańskiego ślubował wierność Republice[59]. Księża korsykańscy często byli grubiańscy i niezdyscyplinowani, zdarzali się nawet tacy, co wyglądali jak bandyci i kładli pistolety na ołtarzu, to raczej genueński kler napominał w duchu pacyfizmu, jak podczas wspomnianej misji 1744 roku[60]. Na początku XVIII wieku na Korsyce mieszkało ok. 2000 księży, w Bastii było ich 57 na kilka tysięcy mieszkańców. Księża pochodzili głównie z mieszczaństwa. Jeśli chodzi o klasztory, to na początku XVIII wieku było ich 67, z tego znaczna większość męskich. Boswell twierdził, że Genueńczycy wspierali bardzo męskie powołania, by zmniejszyć populację wyspy[61]. Mnisi byli generalnie trzeźwi i traktowali swe śluby ubóstwa poważnie, ale byli też leniwi. Nie uprawiali nadanej im ziemi, i żyli głównie z jałmużny[62]. Duchowni korsykańscy byli raczej ignorantami, o czym świadczą choćby uwagi Boswella o „niewartej wzmianki” franciszkańskiej bibliotece w Corte[63], z drugiej strony Pommereul znalazł na Korsyce zakonników oczytanych w dziełach Voltaire’a, Hume’a. Locke’a, Montesquieu i Helvetiusa[64]. Jezuitów Paoli nie popierał ich ponieważ, w przeciwieństwie do franciszkanów, mieli opinię zwolenników rządów Genui[65]. Gdy w 1756 roku francuzi przybyli na Korsykę, wygnali jezuitów z ich klasztoru w Ajaccio (1757)[66], a miało to miejsce jeszcze zanim zaczęły ich wyrzucać rządy europejskie[67]. Ordonans z Blois wydany przez nowe władze francuskie (1768) zmniejszył liczbę klasztorów i wprowadził granicę wieku (25 lat dla mężczyzn i 18 dla kobiet) dla wstępujących do klasztorów.  Cudzoziemcom zakazano w ogóle do nich wstępować[68].

Większość kleru korsykańskiego czuła się wyraźnie związana z ludem, by wsponiec chociaż zjazd teologów w Orezza w 1731 roku.  W 1743 roku podróżni często widzieli duchownych z bronią palną, i niczym nadzwyczajnym było zobaczyć księdza idącego do boju z pistoletem w jednej ręce i różańcem w drugiej. Znany jest przypadek duchownego  rozstrzelanego przez francuskie oddziały Mailleboisa, który do końca śpiewał Te Deum[69]. W czasie II bitwy pod Borgo w 1768 roku mnisi strzelali z arkebuzów przez okna klasztorne[70]. Ludność miast była zgrupowana w konfraternie chrześcijańskie, mające każde swojego patrona, które organizowały wspólne wyjścia na modły, czuwały nad „moralnością”, czyli ortodoksją chrześcijańską i zajmowały się działalnością dobroczynną[71].

W XVIII wieku na Korsyce obowiązywały w zasadzie 4 języki; dialekt korsykański (zależnie od regionu przesycony bardziej słowami; neo-łacińskimi, toskańskimi, sardyńskimi, prowansalskimi lub arabskimi), łacina uczonych (na uniwersytecie w Corte tylko prawo wykładano po włosku), włoski i francuski[72]. Jaussin pisał, że ludzie dobrze wychowani (les gens polis) generalnie wahali się między włoskim a łaciną, burżuazja i arystokraci jeszcze w pierwszej połowie XVIII wieku, coraz częściej sięgali po zapożyczenia francuskie[73]. Na pierwszych obradach zgromadzenia narodowego we wrześniu 1770 roku, funkcjonariusze króla Francji wyrażali wolę Wersalu po francusku, ale niektóre dokumenty redagowano po włosku (w 1779 roku ci co nie znali zbyt dobrze francuskiego mogli zaprzysięgać po włosku), jednocześnie Korsykanie wykazali dobrą wolę nauczenia się francuskiego, a Francuzi wykazali takt nie popędzając (dopiero ok. 1780 roku energiczniej promowali francuszczyznę). Pod koniec wieku coraz częściej Korsykanie stosowali galicyzmy, zwłaszcza w mowie potocznej[74]. Pasquale Paoli rozmawiał z   Boswellem po francusku, a potem zwrócił się do sekretarza: Allons presto, pigliate li pensieri – „dalej szybko, weźcie myśli” (zapewne chodziło o zapisanie ważnej myśli), w zdaniu tym tylko pierwsze słowo jest francuskie. Owo: allons („dalej, dosł. „chodźmy”), przekształciło się z czasem w korsykańskie: alò. Sekretarz stanu Rocca, korsykański polityk z bezpośredniego otoczenia Paolego mówił po francusku trochę, a kanclerz Massesi całkiem dobrze. Francuszczyzna tak bardzo popularna stawała się wśród elit, że mawiano: L’affari sô in francese – („dosł.: sprawy są po francusku”), zdanie to oznaczało, ze francuski jest językiem polityki i handlu[75]. Nie brakowało korsykańskich szlachciców, mających za sobą francuską służbę wojskową, jak hr. Matteo Buttafuco, który wstąpił do armii Ludwika XV w 1740 roku, od 1765 roku był pułkownikiem régiment Royal Corse i korespondował z Rousseau w sprawie zamówienia u niego projektu konstytucji korsykańskiej[76].

Druk późno zawitał na Korsykę. Być może w XVII wieku istniała w Bastii jakaś drukarnia genueńska, natomiast na pewno w XVIII wieku założył tam taką francuski dyplomata Cursay[77]. Na dyrektora drukarni wybrał niejakiego Artauda, który w 1750 roku wydał pierwsza znaną korsykańska książkę: L’Almanacco Reale di Corsica. W 1752 roku wydął z kolei broszurę skierowaną do członków miejscowej prywatnej akademii naukowej, tj. do tzw. Vagabondi. Paoli otworzył w 1758 roku w Oletta drukarnię narodową (w celu rozpropagowania punktu widzenia powstańców). Tam też zaczęto drukować pierwszą gazetę korsykańską: Ragguagli dell’Isola di Corica (po włosku, wydawaną jako miesięcznik od maja 1762 roku, a po traktacie wersalskim 1763 roku,   częściej), potem znaną jako Gazette de Corse[78]. W czasie rewolucji od kwietnia do listopada 1790 roku ukazywała się na Korsyce: Giornale patriotico di Corsica pod redakcją włoskiego demokraty urodzonego w Pizie Filippo Buonanotiego (1761-1834), donosząca m.in. o wydarzeniach w rewolucyjnym Paryżu. Było to pierwsze włoskojęzyczne pismo otwarcie opierające rewolucję francuską[79]. Buonanoti był masonem, jakobinem i przyjacielem Buonapartych. W czerwcu 1791 wydalono go z Korsyki, wiec wrócił do rodzinnej Toskanii, gdzie został aresztowany. W 1793 wyjechał do Paryża[80].

Korsykanie mieli w XVIII-wiecznej Europie opinię nieuków; mawiano, ze nie nauczyli ich niczego, ani Rzymianie, ani Genueńczycy[81], ci ostatni wręcz korzystali w powszechnej opinii z tego nieuctwa. Bądź co bądź istniały od XVI wieku szkoły elementarne w niektórych wioskach, w których zakonnicy uczyli dzieci,   które rodzice uznali za „powołane” do kapłaństwa[82]. W 1770 roku zreformowano jezuickie kolegium w Bastii w duchu oświecenia. W latach 1772-1775 kreślono projekt sieci 4 kolegiów z matematyką, historią (Rzymu, Francji i – zupełne novum – Korsyki), w 1776 roku utworzono nawet stanowiska inspektora generalnego tych szkół, ale niestety projekt nie doczekał się realizacji[83]. W 1781 ograniczono liczbę kolegiów do dwóch. Na szczęście rozło kolejne pokolenie, tzw. grupy rządzącej (partie gouvernante), uczącej się w kolegiach francuskich (Paryż, Saint-Cyr, Aix).

Jaussin uważał Korsykanów za nieuków, z kolei Pommereul twierdził, że są oni utalentowani literacko. Dzieła literackie i naukowe pisali tam przede wszystkim duchowni, jak o. Anton-Maria Arrighi (1690-1753), prof. Prawa i rektor uniwersytetu w Padwie, egzamintor m.in. Goldoniego, Orazio Buttafuoco – historyk, Giovan-Paolo Limperoni – lekarz i historyk, Romualdo Massei (zm. 1762), biskup Nebbio, autor dramatów biblijnych i poeta religijny,  P.M. Girolami (1742-1807), tłumacz Horacego , czy poeta Vincenzo Giubega (1761-1800)[84]. Rousseau chwalił to, że w Korsyce nie ma teatrów, które uważał za dekadenckie z natury rzeczy. Faktycznie na Korsyce powstawały jedynie sztuki kościelno-historyczne wystawiane w przybytkach należących do kleru[85]. Wielu Korsykanów grało na cytrze, a co zdolniejsi komponowali na ten instrument. Innym popularnym instrumentem na wsypie był róg.

Na Korsyce długo utrzymywała się wspólna własność ziemska. Takimi wspólnymi działkami zarządzał zwykle podesta będący pracownikiem komuny wiejskiej lub miejskiej. Przejąwszy wyspę Francuzi, zachęcali do dzielenia ziemi na działki prywatne. Korsykanie hodowali wiele zwierząt; krowy, barany, kozy itd. Duzy procent mieszkańców żył właśnie z hodowli. Przed francuską władzą nie było w zasadzie na Korsyce wykwalifikowanych rzemieślników o dużej renomie, mimo iż Pasquale Paoli i jego administracja zabiegali o wykształcenie się takiej grupy społecznej[86]. Dużym i specyficznym biznesem na Korsyce było poszukiwanie i sporządzanie tzw.: mousse de Corse – „mchu korsykańskiego”, czyli leczniczej papki z glonów[87]. Od 1605 roku w Sisco działała wytwórnia igieł (surowiec do produkcji dostarczano z Elby, np. w roku 1756 dostarczono 73 funty), a w Bonifacio była wytwórnia saletry, również z wieku XVII. Boswell chwalił licznych i fachowych korsykańskich rusznikarzy, nie fabrykowano natomiast armat na wyspie (powstańcy musieli je zdobywać np. w 1767 roku w bitwie pod Capraja), pociski też musiano zdobyć lub importować[88]. Lepsze ubrania też Korsyka importowała, podobnie jak mydło sprowadzane zwykle z Hiszpanii przez Marsylię.

W XVIII wieku na Korsyce używano przeróżnych monet; toskańskich, weneckich, sabaudzkich, hiszpańskich, portugalskich, a po 1738 roku także francuskich. Na wsi dominował handel wymienny, bo moneta była tam rzadkością[89].  W maju 1761 roku Pasquale Paoli postanowił ic nowa korsykańską monetę, potwierdzając w ten sposób niepodległościowe dążenia wyspiarzy. W 1762 roku wzniesiono mennicę w Murato, skąd w 1765 roku przeniesiono ja do Corte. Monety paolińskie miały wartość; 1,2,4, 10 i 20 (vintina) genueńskich soldów. Metal pochodził ze źródeł korsykańskich (każdy parafia czy klasztor był zobligowany dać rządowi 1 funt srebra, co spowodowało, zniknięcie  drogich przedmiotów maszlanych) lub był zamawiany z Livorno[90]. Między 1762 a 1768 rokiem było kilka emisji monet, wyprorokowano łącznie ok. 800.000 vintine (oczywiście drobniejszych monet wybito więcej). Moneta Paolego nie nadawała się do handlu z zagranicą, bo  nie zyskała zaufania poza wyspą. Mimo to, Pommereul pisał, że 1 vintina ma wartość 15 francuskich sous. Kosykanie mieli swoje własne miary i wagi (np. jednostkę objętości 1 stari = 12 bazins).

Ceny wahały się w zależności od regionu. W 1742 roku w Bastii za białe kasztany (worek) płacono 7 lirów (ok. 10 sous), w 1765 roku butelkę wina (3 litrową) kupowano za 4 sous. Boswell pisał, ze wół kosztował 80 lirów, krowa – 20-30, koń „średniej jakości”  – 100-140, muł 70-80, owca ok. 4 lirów. 1 funt wołowiny kosztował 2 sous, , tyle co 4 funty baraniny. Gondola rybacka w 1717 roku kosztowała ok. 500-600 lirów.

Oszustwa sprzedawców były na porządku dziennym – po 1768 roku francuska administracja próbowała bez powodzenia z nimi walczyć.   Na Korsyce wyznaczono cenę stałą za 3-litrową butelkę wina, lecz wielu zaczęło stosować butle dwulitrowe omijając przepisy.  Po pierwszym przybyciu Francuzów (1738) ceny wyraźnie zwyżkowały i to aż dwukrotnie (32 zamiast 16 denarów za funt mięsa). Za czasów Boswella niewykwalifikowany rzemieślnik czy robotnik zarabiał zwykle 1 lira dzienni. Zdobywszy pewną reputację mógł zarobić więcej (nie chodzi tu oczywiście o tych, którzy posiadali własny biznes). Żniwiarzom płacono w wikcie i ziarnie[91].

Handel korsykański był utrudniony przez berberyjskich piratów, którzy stale kursowali miedzy Korsyką, Sycylia i Italią. Berberowie uprowadzali czasem ludzi w niewolę lub, tych bogatszych – dla okupu. Porwana za młodu Davia Franceschini pochodząca z Corbara została w 1786 roku żoną sułtana Maroka[92]. Ostatnie porwania miały miejsce w 1767 roku, zaś w 1779 roku powróciło na Korsykę 57 jeńców wykupionych przez wyspiarskich trynitarzy[93]. W latach 1776-1783 zdarzały się tez napady brytyjskiej marynarki.

Eksport Korsyki był znacznie mniejszy niż import; ich stosunek trochę się wyrównał ok. 1787 roku, ale nadal dysproporcja była wielka (import tego roku miał wartość 1.577.831 lirów, a eksport towarów korsykańskich jedynie – 307.082). żywność Korsykanie sprowadzali z Sardynii (nawet zborze), Livorno i Marsylii, sól z Genui (memoriał francuski z 1785 roku radził uczynić wszystko by zatrzymać na Korsyce dość srebra by móc płacić za  genueńską sól). Artykuły do produkcji mydła sprowadzano z Hiszpanii przez Marsylię, tak jak czasem gotowe mydło. Z Ligurii sprowadzano cegły, płytki i garnki, len z Gubbio, sukno z Marsylii. Do Livorno, Genui i Prowansji (Saint-Tropez) Korsykanie dostarczali tran (2.500.000 funtów do Francji w roku 1765, wg Boswella, jadalne kasztany i ziarno zwł. jęczmienia[94].

Korsykanie mieli pewien respekt do francuskich oficerów i podróżników, ponieważ administracja francuska była wówczas sławna. Rousseau i jego fani z kolei uważali, ze Korsykanie to jedne z niewielu ludów niezepsutych przez cywilizację. Oficer pikardyjski twierdził (1769), że Korsykanie są bardzo podejrzliwi, Feydel odróżniał cywilizowanych mieszczan i dzikich górali, Pomereul uważał korsykan za Le peuple le plus sauvage d’Europe i wcale nie dopatrywał się w tym zalety[95].

Korsykanie byli przesądni w najwyższym stopniu, co zapewne Francuzi odbierali z rozczuleniem pomieszanym z pogardą. Nosili medaliki do „obrony” przez ranami i ciosami sztyletów. Wierzyli, ze mały chlebek upieczony na św. Antoniego i ustawiony w oknie ochroni dom przed piorunami. Jeśli kura zaśpiewała jak kogut, to czym prędzej ja zabijano, gdyż wierzono, ze wieszczy to rychłą śmierć rodziny lub inne nieszczęście, jeśli kura śpiewała w nocy, to oznaczało to nadciągająca burzę[96]. W mieście również byli przesądni, czego najlepszym dowodem jest uderzenie pioruna w palce statui NMP  we wrześniu 1772 r, traktowane jako zapowiedź nieszczęść. Bano się magików – murtulahghju , którzy pozdrawiając kogoś mieli przywoływać śmierć dla tej osoby. Wierzono w „złe oko” (mazzere), uważano też, ze zmarli chodzą co noc po wsiach i miastach[97]. Korsykanie potrafili się szybko przystosowac do nowych warunków, Goury uważał ich za grubiańskich i brutalnych, Germanes z kolei za przemiłych. Jaussin ubolewał, ze nie znają oni żadnych gier, z wyj. Kart, ani zabaw i ze są ponurzy i smutni cały czas. Cytowany oficer pikardyjski twierdził, ze są oni zobojętniali na szczęście i pecha[98]. Prawdopodobnie naród rzeczywiście ogarnęła melancholia wojenna (40 lat walk!), Paoli stwierdzał nawet,: Corsica non avrai mai bene  (nigdy nie zazna szczęścia), Jaussin pisał, ze dorośli mówią swym pociechom jedynie o cierpieniach krewnych. Gaudin uważał wyspiarzy za bystrych, ale markotnych. Wygląda na to, ze Korsykanie byli bardzo czuli na punkcie godności ludzkiej, honoru i sprawiedliwości, wierzyli też w równość miedzy ludźmi. Nie lubili luksusu i podchodzili do wszystkiego z pewną nonszalancją. Germanes zarzucał im brak ambicji. Byli cierpliwi, najczęściej słyszanym słowem na Korsyce było słowo: pazienza!. Byli wytrzymali i starali się trzymać w jednosci (Forti saremo se saremo uniti)[99]. Cenili sprawiedliwość (przysłowie: Megliu morti che storti – „lepiej martwi niż oszukani”).

Korsykanie starali się mieć „po bożemu” wielu synów (córek już niekoniecznie) i byli wielkimi dewotami. Jeśli ktoś powiedział: „jakie ładne dziecko”, trzeba był zaraz dodać: „niech je bóg błogosławi”. Podczas chrztu oczekiwano, że dziecko, będzie miało oczy otwarte (zapewne naiwnie myślano, że wtedy świadomie wstępuje do Kościoła)[100], od chrzestnych oczekiwano wiec, że będą rozpraszać dziecko, tak by nie zasnęło. Rodzicom noworodka dawano prezenty z okazji narodzin potomka. Chłopca wychowywano zwykle w kulcie honoru i wendetty i namawiano do szybkiego ożenku („mężczyzna bez żony, to jak drzewo bez gałęzi i listowia”), mawiano wiec stale: „ustatkuj się!” – dosł. „spraw sobie ołowianą czapkę”[101]. Goury pisął, ze nie jest rzadkością, małżeństwo w którym oboje małżonkowie maja razem 25 lat, nie było bowiem ślubnego wieku minimalnego, a o wszystkim decydowali rodzice. Nawet żonaty syn nie opuszczał ojca ni rodzinnego domu.  Czystość kobieca była absolutnym fetyszem. „Uwiedziona” kobieta ryzykowała wyzwiska podczas oprowadzania na głównym placu miasta[102]. Kobiety wystrzegały się fraternizowania z obcymi. Gdy w 1772 roku francuski komendant generalny hr. de Nabonne widział chrzciny, chciał po wszystkim pogratulować matce chrzestnej i uściskać ja, tak jak było to przyjęte we Francji, ta jednak wyrwała się, co zgromadzeni uznali za właściwe zachowanie, ale hrabia się obraził i poszedł sobie[103]. Takie zachowanie jakiego chciał spróbować, brano na Korsyce za atakowanie kobiety (atacar). Większość świąt rodzinnych była dość ponura i oficjalna, jednak np. podczas zaręczyn (fetowano je z rodziną i księdzem), to od chwili, gdy narzeczony wręczył wybrance zwyczajowy prezent, atmosfera stawała się luźna.  Krewni musieli mieć dyspensę z Rzymu jeśli chcieli się pobrać, co było długie i kosztowne, dlatego w 1785 roku władze francuskie uznały, że krewni III i IV stopnia jej nie potrzebują[104].

Kobiety w społeczeństwie osiemnastowiecznej Korsyki pełniły oczywiście rolę poślednią, ale zdarzały się tez prawdziwe amazonki walczące ramię w rami z partyzantami, jak np. Roxane Serpentini, która walczyła w 1768 roku z Francuzami, czy Marie Dominique Rivarda, urszulanka z Bastii, która rok wcześniej pomogła zdobyć dla Paolego miejscowość Capraja[105].

W 1785 roku abbe Gaudin uznał, że święta Korsykanów to dewocyjne spotkania bez żadnej iskierki radości, ani odrobiny muzyki czy tańca. Wydaje się jednak, że naród był po prostu  pogrążony w powojennej żałobie. Najczęstsza „rozrywką” było przysłuchiwanie się opowiadaniom starców. Popularne były święta patronów konfraterni, czy parafii, podczas których śpiewano a młodzi obejmowali się radośnie. W czasie karnawału noszono czasem maski i przebrania. W 1742 roku Cursay zorganizował 3 wielkie fety w Bastii z operą i tańcami oraz 600 nakryciami. Korsykańscy goście ponoć bawili się dość sztywno i zachowywali bardzo oficjalnie.  Jaussein opisuje inną francuska zabawę z udziałem Korsykanów – św. Ludwika w sierpniu 1740 roku, kiedy to grano Te Deum i puszczano fajerwerki. Kobiety korsykańskie, jak oceniał w 1776 roku Renaud de la Greslaie, trochę zbyt mało szacunku okazywały francuskim oficjelom i oficerom, by zachęcało to tych ostatnich do szukania towarzystwa miejscowej płci pięknej[106].

Korsykanie rzadko chorowali i nawet starcy często byli bystrzy i żwawi. Wyspiarze chorowali najczęściej na zapalenie płuc i gruźlicę,  choroby wynikające ze złego odżywiania, rwę kulszową, i reumatyzm. Historyk korsykański Rossi twierdził, ze przed przybyciem Francuzów (1738) nie było na Korsyce przypadków syfilisu[107].

Jaussin twierdził, ze Korsykanie są narodem bez lekarzy i chirurgów. W Corte Boswell był leczony pzrze 2 lekarzy; Kosrykanina i Piemontczyka, jednak miejscowi często woleli zaufać terapeutyce, tej naturalnej i tej dewocyjnej. Specjalnością Korsyki był: mousse de Corse – „mech korsykański”, mieszanina dwudziestu alg czerwonych, wśród których dominowała   Alsidium helminthochorton. Algi te zbierali Kosrykanie ręcznie ze skał . Następnie usuwano muszle glonów i inne pozostałości,  by pozostawić je do wyschnięcia na słońcu. Po całkowitym wyschnięciu, były  przechowywane w   drewnianych skrzyniach, z dala od wilgoci. Technika ta jest stosowana do dziś. „Mech korsykański” działał przeciwzapalnie, w przypadku zapalenia węzłów chłonnych i gruczołów, pomagał też w walce z pasożytami takimi jak: glista ludzka czy owsiki. Z „mchem” związane były i są – jakżeby inaczej – rozmaite przesądy. Jeżeli w wyniku nieszczęśliwej miłości Korsykanin nie mógł spać,    kilka arkuszy  mchu wkładano mu do poduszki, by mógł  zapomnieć i spać.
Opowieść głosi, że   pewnego dnia Wenus, chciała się kąpać, opuściła  ubranie,  podmuch wiatru  rzucił jej koronki do morza – tak powstał ów słynny mech[108].   Na „złe oko” stosowano pasmo korali, które dzieci miały nosić na brwiach.

Z jednej strony Korsykanie mawiali, ze śmierć jest naturalna, i że płacze zmarłych nie wskrzesza, jednak typowe było i jest dla wyspiarzy manifestacyjne okazywanie rozpaczy na pogrzebach, przy czym nie dotyczyło to tylko kobiet w czerni, jak głosi stereotyp. Mężczyźni, jak pisał Goury, także rwali sobie włosy z głowy i brody, szlochając i jęcząc żałośnie[109].

 

 

 

 

CARGÈSE

Cargèse (po korsykańsku: Carghjese) to do dziś istniejąca korsykańska wioska położona 27 km na północ od Ajaccio, w której mieszka ok. 1,154 ludzi (wg. cenzusu z 2007 r.). W 1800 roku było ich 527. Wioskę założyli uchodźcy z półwyspu Mani (Peloponez), którzy już w XVII wieku uciekli przez opresyjną władzą turecką[110] i niedoborem ziemi, o które rozmaite klany toczyły krwawe spory[111]. W wiosce pobudowali port i dwa kościoły (jeden zbudowali Grecy, a drugi rdzenni Korsykanie). Genua pozwalała Grekom utrzymywać grecki ryt katolicki, pod warunkiem lojalności wobec papieża[112]. Początkowo Grecy mieszkali w 5 osadach w prowincji Paomia: Pancone, Corone, Rondolino, Salici i Monte-Rosso, w zasięgu kilometra[113] jedna od drugiej. W lipcu 1676 roku osadników było 520, w tym  11 mnichów, kilka mniszek, 5 księży i biskup[114].     Korsykanie nie darzyli osadników sympatią i uważali, że ich powinna należeć do rdzennej ludności. W 1715 roku banda z Vico zaatakowała kolonistów, którzy odparli atak. Gdy w 1729 roku wybuchło powstanie korsykańskie, Grecy pozostali wierni Genui, za co spotkały ich karne ataki, więc w kwietniu 1734 schronili się w Ajaccio[115]. Wtedy miasto to liczyło ok. 3.200 mieszkańców, w tym Grecy stanowili ok. 20 % (było ich ok. 700 dusz)[116], 200 z nich skaptowali Genueńczycy do gwardii obrony miasta. Nie brakło małżeństw mieszanych grecko-korsykańskich, które w Paomii zdarzały się bardzo rzadko. Grecy zaczęli też nosić strój korsykański, porzucając tureckie czerwone kamizele  i krótkie zdobione spódnice czerwone lub niebieskie[117]. Po 1744 roku gwardia nie otrzymywała żołdy, a w 1752 roku została rozwiązana[118]. Brak genueńskiej ochrony utrudnił życie Grekom, więc wielu z nich wolało wyjechać na Sardynię, Minorkę i Florydę (Nowa Smyrna). Wg cenzusu z 1773 roku Greków w Ajaccio było już tylko 428. Sytuacja zmieniła się w 1768 roku, gdy wyspę przejęli Francuzi,  a ich gubernator hr. Louis Charles René de Marbeuf (1712-1786) osobiście zainteresował się losem kolonistów, karząc w 1774 roku zbudować dla nich wioskę Cargèse (ok 120 dom ów z tarasami, a także dom de Marbeufa w zachodniej stronie wioski), w 1775 roku większość Greków z Ajaccio,  na czele z George’m-Marie Stephanopolim  przeniosła się do nowego miejsca zamieszkania, tak , ze w 1784 roku już  386 Greków mieszkało w  Cargèse[119].

c2

Il. 2. Carghese w połowie XIX w., źródło:  http://en.wikipedia.org/wiki/File:Lear_1870_Cargese.jpg

W czasie rewolucji francuskiej (1789-1791) znów zapanował niekorzystny dla Greków chaos  i znów Korsykanie z okolicznych wiosek atakowali ich. Po każdej napaści kilka rodzin uciekało do Ajaccio (w 1792 roku brakowało już 24 rodzin), sprzedając swe domy Korsykanom. W 1794 roku Korsykę opanowali Brytyjczycy, a w 1795 ich gubernator Gilbert Elliot odwiedził Cargèse opisujac swe wrażenia w dzienniku. Wioskę zamieszkiwało wówczas 500 ludzi (114 rodzin).  Gdy w pażdzirniku 1795 roku Brytyjczycy opuścili wyspę, niemal natychmiast ludzie z  Vico, Appriciani, Balogna, Letia i Renno zaatakowali Cargèse. Zniszczono większość miasta wraz z domem Marbeufa, a Grecy uciekli do Ajaccio, skąd powrócili dopiero w po 3 miesiącach, gdy władze francuskie przywróciły spokój.  Korsykanie znów atakowali kolonistów w czasach politycznego zamieszania (1814, w 1830 żołnierze francuscy uratowali wioskę przed atakiem). Jednocześnie postępowała asymilacja. W 1934 już tylko 20 osób mówiło w Cargèse po grecku.

***

Paul Arrighi (Renno, Corse du Sud, 1895 – Marseille, 1975), est un professeur d’italien auteur de nombreux ouvrages sur la langue et la littérature italiennes, et sur la Corse, son histoire, ses mœurs et sa poésie.



[1] P. Arrighi, La vie quotidienne en Corse au XVIII siècle, Hachette Paris 1970, s.  23.

[2] Ibidem, s. 18.

[3] Ibidem, s. 67.

[4] Ibidem, s. 23.

[5] Ibidem, s. 128.

[6] Arrighi, s. 106.

[7] Ibidem, s. 24.

[8] Boswell wymieniał kilku autorów greckich i łacińskich (w tym kilka ozdobnych wydań z Glasgow), vide: Ibidem, s. 144.

[9] Ibidem, s. 142.

[10] Ibidem, s. 143.

[11] Ibidem, s. 145.

[12] Ibidem, s. 182.

[13] Ibidem, s. 117.

[14] Ibidem, s. 107.

[15] Ibidem, s. 141.

[16] Ibidem, s. 26-27.

[17] Dziś ma niewiele więcej.

[19] Arrighi, s. 136.

[21] Arrighi, s. 146-147.

[22] Ibidem, s. 207.

[23] Ibidem, s. 180.

[24] dwa razy wiecej niz w Ajaccio, wsyztskie buty wykonane na Korsyce pochodziły z tych dwóch miast, Ibidem, s. 180.

[25] Ibidem, s. 190.

[26] Ibidem, s. 29-30.

[27] Ibidem, s. 107.

[28] Traktat w Compiègne (1756) przyznawał Genui francuskie wparcie i Francuzi wspierali militarnie Genueńczyków, lecz francuskie wojska odpłynęły z Korsyki w pierwszym kwartale 1759 roku. Nie chronione już przez Francuzów oddziały Republiki musiały przyjąć postawę defensywną wobec dużych sił korsykańskich.

[29] Arrighi, s. 107.

[30] Ibidem  s. 23.

[31] Arrighi, s. 108.

[32] Wyjatkami od amnestii byli: Andria Ceccaldi, Luigi Giafferi, Ghjanfrancescu Lusinchi, Carlu Francescu Alessandrini, de Canari, Pier’Simone Ginestra (kanclerz siskupa Sagone, pochodzacy z Oletty), Ghjuvan Tumasgiu Giuliani, de Muru, i Simone Fabiani, de Santa Riparata di Balagna. Za głowe kazdego z nich wyznaczono 2000 écus nagrody.Takze niektóre miejscowości miały zostac ukarane bez mozliwości pardunu : Olmeta di Tuda,  Oletta, Loretu , U Viscuvatu, Talasani, A Porta et Ficaghja, Carchetu et Pedicroce, Castinetu et Merusaglia, Nuceta, Ruspigliani et I Gatti di Vivariu, Bustanicu, Corscia, Calacuccia, Palasca, Spiluncatu, Muru, Santa Riparata di Balagna, Zicavu, Bastelica, Centuri et Mursiglia, vide : http://fr.wikipedia.org/wiki/Oletta#Oletta_dans_la_Grande_R.C3.A9volte_des_Corses_1729_-_1769

 

[33] Wysondowawszy możliwość udzielenia wsparcia ze strony Hiszpanii i Neapolu, wyruszył do Holandii, gdzie w Amsterdamie został aresztowany za długi. Po odzyskaniu wolności wysłał na Korsykę swego krewnego z dostawą broni. Osobiście powracał tam w 1738, 1739 i 1743, gdy zjednoczone siły francusko-genueńskie kontynuowały okupację wyspy. W 1749 w poszukiwaniu wsparcia przybył do Anglii, ostatecznie jednak obciążony długami osadzony został aż do 1755 w londyńskim więzieniu dla dłużników. Odzyskawszy wolność poprzez ogłoszenie bankructwa, przekazał swoje królestwo na rzecz wierzycieli. Do swej śmierci w 1756 utrzymywał się dzięki pomocy Horace’a Walpole’a i kilku innych swoich przyjaciół. Pochowano go w londyńskim kościele św. Anny na Soho, vide: A.M. Graziani,, le Roi Théodore. Paris, Tallandier 2005.

[34] Arrighi, s. 118.

[35] Literatura dotycząca XVIII-wiecznej Korsyki: J. Boswell, An Account of Corsica, the Journal of a Tour to that Island; and the Memories of Pascal Paoli, Glasgow, R & A Foulis, 1768, P. Antonetti, Histoire de la Corse, Laffont, Paris, 1902;G. Oberti, Pasquale de’ Paoli, Editions Pasquale de’ Paoli, 1990;  A. Graziani, Le Roi Théodore. Paris: Tallandier 2005, V. Pirie, His Majesty of Corsica: The True Story of the Adventurous Life of Theodore 1st. London: William Collins & Sons 1939, D. Arnauld, La Corse et l’idée républicaine. Paris: L’Harmattan 2006.

[36] W ich domu, Casa Buonaparte, jest dziś muzem.

[37] P. Arrighi, La vie quotidienne en Corse au XVIII siècle, Hachette Paris 1970, s. 9-10.

[38] Ibidem, s. 20-21.

[39] Ibidem, 38-40.

[40] Ibidem, 49-54.

[41] Ibidem, 60.

[42] Ibidem, 68.

[43] Ibidem, s. 70.

[44] Ibidem, s. 72-75.

[45] Ibidem, s. 71.

[46] Ibidem, s. 76.

[47] Ibidem, s. 80-81.

[48] Ibidem, s. 85.

[49] Ibidem, s. 88.

[50] Ibidem, s. 83.

[51] Ibidem, s. 95.

[52] Ibidem, s. 95-96.

[53] Ibidem, s. 97.

[54] Ibidem, s. 98-99.

[55] Ibidem, s. 98.

[56] Ibidem, s. 82.

[57] Ibidem, s. 100.

[59] P. Arrighi, La vie quotidienne en Corse au XVIII siècle, Hachette Paris 1970, s.  100.

[60] Ibidem, s. 101.

[61] Ibidem, s. 105.

[62] Ibidem, s. 106.

[63] Arrighi, s. 106.

[64] Ibidem, s. 107.

[65] Ibidem, s. 107.

[66] Arrighi, s. 107.

[67] z Portugalii, która zapoczątkowała ten ruch, wygnano ich w 1759 r.

[68] Arrighi, s. 107.

[69] Ibidem, s. 110.

[70] Ibidem, s. 111.

[71] Ibidem, s. 112.

[72] Ibidem, s. 128.

[73] Ibidem, s. 130.

[74] Ibidem, s. 132.

[75] Ibidem, s. 132-133.

[76] Ibidem, s. 134.

[78] Arrighi, s. 136.

[79] Wcześniejsze pismo Buonanotiego wydawane w Toskanii: Gazetta Universale, zostało uznane za wywrotowe nawet przez postępowego Leopolda II.

[80] pomagał Robespierre’owi, potem uwięziony przez termidorian i ponownie dyrektoriat, potem w 1799 roku wypuszczony przez Napoleona, jako świeżo wybranego I konsula.

[81] P. Arrighi, s. 137.

[82] Ibidem, s. 140.

[83] Ibidem, s. 141.

[84] Ibidem, s. 149.

[85] Ibidem, s. 153.

[86] Ibidem. S. 163-179.

[87] Ibidem, s. 180.

[88] Ibidem, s. 180-181.

[89] Ibidem, s. 183.

[90] Ibidem, s. 184-185.

[91] Ibidem, s. 191-192.

[92] Ibidem, s. 194-195.

[93] Ibidem, s. 195.

[94] Ibidem, s. 195-196.

[95] Ibidem, s. 204.

[96] Ibidem, s. 205-207.

[97] Ibidem, s. 208.

[98] Ibidem, s. 210.

[99] Ibidem, s. 213-218.

[100] Ibidem, s. 223.

[101] Ibidem, s. 226.

[102] Ibidem, s. 228.

[103] Ibidem, s. 230.

[104] Ibidem, s. 232.

[105] Ibidem, s. 240-241.

[106] Ibidem, s. 249.

[107] Ibidem, s. 251.

[109] Ibidem, s. 257-264.

[110] W 1669 roku Turcy opanowali Kretę, a w 1670 by wzmocnić kontrolę nad półwyspem Mani zbudowali twierdzę w Kelef. Mieszkańcy miejscowości Oitylo (półtora km od fortecy), chcieli uniknąć nowych podatków i wynegocjowali z Genueńczykami warunki osiedlenia się na Korsyce. Przybyli tam w 1676 r.

[111] N. Nicolas, „A history of the Greek colony of Corsica”, Journal of the Hellenic Diaspora New York: Pella  2005, s.  33–78 .

[112] Ibidem.

[113] J. Coppolani, „Cargèse. Essai sur la géographie humaine d’un village corse”, Revue de géographie alpine 37 (1), s.  71–108,

[114] N. Nicolas, op. cit., s. 111.

[115] N. Nicolas, op. cit

[116] N. Nicholas, op.cit, s. 53.

[117] P. Arrighi, La vie quotidienne en Corse au XVIII siècle, Hachette Paris 1970, s.  79.

[118] N. Nicholas, op.cit, s. 47–48, 62

[119] N. Nicholas, op.cit, s. 54.

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *