• środa, 21 lutego 2018 r.

„Vatel” i anachronizmy w filmach historycznych. Piotr Napierała

 

Największą wadą filmów historycznych nie zawsze są złe kostiumy czy niedbałe lokacje, a nawet błędy w opisie zdarzeń. Jest wiele filmów, które z pozoru dobrze obrazują opisywaną epokę, jednakże ich bohaterowie myślą zupełnie tak, jak ludzie w XXI wieku i mają ich problemy, zamiast mieć świadomość osób żyjących w dawnych czasach, świadomość, która znacząco różniła się od naszej, współczesnej. Pojawia się pytanie – po co robić takie filmy? Za przykład posłuży film "Vatel". 

Podobne materiały

Jeden komentarz

  1. mieduwalszczyk
    20 stycznia 2018 at 13:05 - odpowiedz

    Fakt, również  miałem takie poczucie w czasie oglądania filmów historycznych, że są one na siłę "unowocześniane" – przychodziło mi wówczas do głowy pytanie po co to jest robione. Starałem sobie jakoś na to odpowiedzieć, że "dla dobra sprawy" poświęca się realizm na rzecz innych "wartości", ale zachwytu to nie budziło. Fakt, jest taki trynd.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *