• czwartek, 27 lipca 2017 r.

Czy granice są potrzebne? Piotr Napierała, Jacek Tabisz i Wojciech Kral

 

Dzięki proimigracyjnemu idealizmowi europejskich urzędników granice wewnętrzne Europy ciągle się zamykają. Jednocześnie idealiści chcą, aby pozbawić Europę granic zewnętrznych, tak aby każdy kto chce mógł sobie przyjechać i robić co chce (czasem z pomocnym dla tej swobody socjalem in blanco). Pora zatem zadać pytanie, czy granice są w ogóle potrzebne?

Podobne materiały

27 komentarzy

  1. ala wilk
    11 lipca 2017 at 21:14 - odpowiedz

    Rosja ma kontrole na granicach

    W Rosji jest 13 000 zabójstw rocznie.

    Szwecja nie ma kontroli na granicach.

    W Szwecji jest 87 zabójstw rocznie.

    Niemcy nie mają kontroli na granicach.

    W Niemczech jest 700 zabójstw rocznie

    Francja nie ma kontroli na granicach.

    We Francji jest 780 zabójstw rocznie.

    Podsumowując – brak granic nie powoduje wzrostu przestępczości.

     

    PS : Wskazówka dla Elaspa – Niemcy i Francja mają razem tylu mieszkańców co Rosja. 

    • Elasp
      12 lipca 2017 at 08:25 - odpowiedz

      Nie powoduje wzrostu liczby zabójstw. Są jednak przestepstwa nie będące zabójstwami – i ich twoje zestwienie nie bierze w ogóle pod uwagę. Wyprowadzasz więc niewłasciwy wniosek – niewłaściwy, albowiem zbyt ogólny. 

      • ala wilk
        12 lipca 2017 at 13:43 - odpowiedz

        Ale te inne przestępstwa zależą od prawa w danym kraju.

        W Rosji wolno bić zonę więc wiadomo że będzie tam w statystykach mniej pobić niż w Szwecji. A zabójstwo to mniej więcej to samo na całym świecie dlatego je porównuję.

         

         

        • Elasp
          12 lipca 2017 at 14:57 - odpowiedz

          Porównuj, tylko nie wyprowadzaj wniosku o braku korelacji między otwarciem granic a poziomem przestepczości, bo nie wynika on z przesłanek. Poza tym jest wiele rodzajów czynów w miarę powszechnie uważanych za przestępstwa, np. kradzieże i pobicia. Należałoby więc sprawdzić związek między otwartością granic a liczbą kradzieży i pobić. Trzeba też zauwazyć zwiazek między otwartościa granic a zachorowalnością. Osobiście wolałbym, aby np. obywatele państw afrykanskich nie mieli, gdy chodzi o wjazd do Polski, tych samych praw i udogodnień, co obywatele UE. I cieszę się, że nie mają.    

           

          • ala wilk
            12 lipca 2017 at 22:18

            No to mówię Ci że np. w Rosji mozna pobić kobietę 100 razy i nie popełnić przestępstwa a w Szwecji pobijesz kobietę raz i idziesz siedzieć na długie lata.

            Dlatego porównuję zabójstwa, bo tu definicja jest bardziej jednoznaczna w całym świecie.

             

          • Elasp
            13 lipca 2017 at 00:26

            "w Rosji mozna pobić kobietę 100 razy i nie popełnić przestępstwa."

            .

            Uzasadnij, skoro twierdzisz, że tak jest, bo wydaje mi się, że znowu popadasz w kłopoty z liczbami. 

          • Elasp
            13 lipca 2017 at 09:56

            @ p. Wilk

             

            Barbarzyńska ustawa (jakkolwiek zgodna z rosyjską tradycją i wolą większości) – dziękuję za zwrócenie uwagi.

            .

            Należałoby sprawdzić, czy rosyjska tradycja bicia żon nie wywodzi się z islamu (wpływ Porty). Nie jest to bowiem tradycja słowiańska.

          • ala wilk
            13 lipca 2017 at 14:29

            @ Elasp

            Twierdzisz że Putin jest kryptomuzułumaninem skoro podpisał ustawę zezwalającą na bicie kobiet? 

            U nas też rząd zaprzestał finansowania Niebieskiej Linii.

          • Elasp
            14 lipca 2017 at 10:58

            @ Ala Wilk

            .

            Nie, nie twierdzę tego. Znowu nie potrafisz wyprowadzić prawdziwego wniosku.

            .

            Materiał, który może zaciekawić racjonalistów: http://www.prawdaobiektywna.pl/swiat/drastyczny-wzrost-liczby-gwaltow-w-niemczech-2143.html

          • ala wilk
            15 lipca 2017 at 20:07

            I znów.

            W Szwecji gwałt = np. poklepanie po pupie przez szefa w pracy.

            Szwedki takie rzeczy zgłaszają na policję. Może nie za pierwszym razem ale za drugim czy trzecim. 

            W polskich firmach to norma i nikt się nie przejmuje. Może garstka feministek  które nazywa się idiotkami i mówi się że się czepiają bo przecież to forma uwielbienia dla ich urody ze strony mężczyzn..

            Czyli na papierze gwałtów w Polsce jest mało w Szwecji dużo.

            Podobnie  – w Szwecji jezeli przychodzi kobieta na policję i twierdzi że mąż ją gwałci co tydzień od roku to policjant wpisuje do komputera 52 gwałty. W Polsce wpisuje 1 gwałt o ile w ogóle, bo przecież mogła mieć np. krótką spódnicę albo dekolt do pępka a wtedy wiadomo prowokowała..

            Dlatego moim zdaniem porównywanie liczby gwałtów czy pobić w różnych krajach nie ma sensu, bo w Polsce można kobietę łapać za piersi czy pupę w pracy czy na dyskotece do woli i nikt przecież za to nie wsadzi nikogo do pudła, a w Szwecji i Niemczech za to wsadzają. Z kolei w Rosji można bić żonę 100 razy w roku, ale wg prawa nie jest to przestępstwo i nie wchodzi to do statystyki co powoduje że Rosja wydaje się mega bezpiecznym krajem dla kobiet, bo nie ma tam islamistów i w ogóle jest raj.

             

            Dlatego ja uwazam że najsensowniej jest porównywać liczbę zabójstw bo definicja zabójstwa jest mniej więcej podobna na całym świecie.

             

            I tu zdecydowanie przewagę mają kraje lewackie. W Rosji jest 13 000 zabójstw rocznie, w Teksasie 1300, we Francji 790, w Niemczech 700, w Szwecji 87, w Polsce 300.

             

          • Elasp
            15 lipca 2017 at 22:50

            Tak, mówiłaś juz o tym. Nie odniosłas się natomiast ani słowem do zalinkowanej przeze mnie informacji o drastycznym wzroście liczby gwałtów w Niemczech. W Niemczech, a nie Szwecji. Tym razem twój błąd polega na tym, że wypowiadasz się nie na temat.

          • ala wilk
            16 lipca 2017 at 08:04

            Chodzi o to że Niemki i Szwedki za gwałt uważają np. poklepanie po pupie albo złapanie za biust przez szefa czy kolegę w pracy i to zgłaszają na policję. Stąd taka a nie inna statystyka.

            Natomiast w Polsce takie zachowanie w ogóle nie jest uważane za gwałt tylko za nieudolne podrywanie które wg polskiego prawa nie jest przestępstwem.

            Tak że niewykluczone że gwałtów w rozumieniu prawa niemieckiego czy szwedzkiego w Polsce może być nawet więcej niż w Niemczech. 

            Kolejna rzecz – w Polsce nie ma edukacji seksualnej w szkołach więc część kobiet nie wie nawet że mężczyzna nie ma prawa jej dotykać bez jej zgody więc uważa dotykanie biustu czy pośladków za coś normalnego, szczególnie jeżeli facet jest pijany na imprezie.

             

            Czyli sytuacja analogiczna do bicia kobiet w Rosji i Szwecji. Bicie kobiety w Rosji nie jest przestępstwem, więc wszystkie statystyki pobić w Rosji są niższe niż w Szwecji czy Niemczech.

             

            Natomiast z zabójstwami jest już inaczej. Zabójstwo to mniej więcej to samo na całym świecie dlatego ja porównuję liczbę zabójstw w różnych krajach i uważam że to jest najbardziej miarodajne. 

          • Elasp
            16 lipca 2017 at 11:01

            Dobrze, ale skąd wziął się odnotowany z niepokojem przez policję niemiecką pięciokrotny wzrost liczby gwałtów? Czy tylko stąd, że prawodawca niemiecki rozszerzył pojęcie gwałtów (w lipcu 2016 r), czego niemiecka policja nie zauważyła?

            .

            Poza tym wspominasz o mężach, kolegach w pracy, itd. a nie zauważasz, o czym mówi wspomniany przeze mnie raport: 

            .

            "Z raportu niemieckiej policji wynika, że przestępstw seksualnych dopuszczali się głównie przybysze z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej: Syryjczycy, Afgańczycy, Irakijczycy, Pakistańczycy, Irańczycy, Algierczycy i Marokańczycy."

            .

            Jak tłumaczysz sobie tę obserwację, pojawiającą się w raporcie? Przecież Niemki są (jak rozumiem) na tyle świadome i wyedukowane, że zgłaszją gwałt bez względu na to, czy dokonuje go mąż, kolega z pracy czy imigrant z Afryki.   

             

          • ala wilk
            17 lipca 2017 at 19:36

            No właśnie Ci tłumaczę. Być może w Niemczech wzrosła liczba gwałtów w rozumieniu niemieckim czyli np. łapania kobiety za biust bez jej zgody. Niewykluczone że uchodźcy to robili bo nie wiedzą jeszcze na czym polega niemieckie prawo ale zapewne zostaną wkrótce wyedukowani.

            Natomiast nie oznacza to że w Polsce według prawa niemieckiego gwałtów jest mniej niż w Niemczech. Być może nawet kilkakrotnie więcej, bo w Polsce łapania za biust nie uważa się za gwałt tylko za nieudolne podrywanie – ogólnie jest to powód do śmiechu a nie do dzwonienia na policję.

            Łopatologicznie :

            Załóżmy że w Polsce wprowwadzamy prawo że kradzież samochodu wartego mniej niż 10 tys. zł nie jest przestępstwem. A w Niemczech kradzież każdego samochodu jest przestępstwem.

            Gdzie będzie wtedy więcej kradzieży samochodów? Oczywiście w Niemczech. Bo np. w Polsce ukradną 1000 samochodów z których 500 będzie warte mniej niż 10 tys. zł. A w Niemczech ukradną np. 999 samochodów.

            I tu tak samo. Gdyby w Polsce łapanie kobiety za biust bez jej zgody było uważane za gwałt to niewykluczone że mielibyśmy więcej gwałtów niż Niemcy i Szwecja razem wzięte.

             

          • Elasp
            17 lipca 2017 at 21:37

            Pojęcie gwałtu rozszerzono w lipcu roku 2016. Nie możesz więc tłumaczyć wzrostu liczby gwałtów, jaki nastąpił w latach 2010-lipiec 2016 rozeszerzeniem tego pojęcia, jako że prawo nie działa wstecz. Możesz wytłumaczyć tylko wzrost, który nastąpił (który by nastąpił) po lipcu roku 2016.

            .

            Tymczasem:

            .

            "According to Federal Criminal Police Office (Bundeskriminalamt, BKA) data (page 14), in 2013, migrants (Zuwanderer) committed 599 sex crimes, or an average of two a day. In 2014, migrants committed 949 sex crimes, or around three per day. In 2015, migrants committed 1,683 sex crimes, or around five per day. During the first three quarters of 2016, migrants committed 2,790 sex crimes, or around ten per day."

            .

            https://www.gatestoneinstitute.org/9934/germany-rape-january

            .

            Jest jasne, że gwałty ze wspomnianego wyżej okresu są liczone "po staremu" i że to właśnie TEN wzrost doprowadził do zmian w prawie, jakie nastąpiły w lipcu 2016 r.

             

          • ala wilk
            17 lipca 2017 at 22:31

            @ Elasp

            Chodzi o to że różna jest definicja gwałtu w prawie polskim, niemieckim, szwedzkim i rosyjskim.

            Być może gdybyś w Polsce spytał kobiet czy jakiś facet ( Biały Słowianin) dotykał kiedykolwiek jej biustu bez jej zgody to powiedziałaby że tak oczywiście na przykład po pijanemu bo wiadomo że Polak na trzeźwo to raczej jest gentlemanem chyba że to cham taki jak Korwin na przykład.

            .

            Tyle że w świadomości Polek i w polskim prawie dotykanie biustu kobiety bez jej zgody to nie jest gwałt.

            Natomiast w Szwecji i Niemczech dotykanie biustu bez zgody kobiety to jest gwałt w rozumieniu prawnym.

            W Szwecji i Niemczech kobieta od przedszkola jest uczona że nikt nie ma prawa dotykać jej biustu bez jej zgody. U nas mówi się kobietom że jeżeli facet ją lapie za biust no to po prostu faceci tak mają i kobieta powinna się z tym pogodzić a jak będzie się oburzać to ją nazwą obrażoną księżniczką czy coś w tym stylu i nie będzie akceptowana przez otoczenie z takim podejściem do facetów.

             

            Dlatego ja uważam że absurdem jest porównywanie ilości gwałtów w Polsce, Niemczech i Szwecji podobnie jak ilości pobić kobiet w Rosji i Szwecji, bo w tych krajach jest całkiem różne prawo w tym temacie. Są różne definicje gwałtu w prawie polskim i niemieckim, podobnie jak np. w Rosji nie ma kary za pobicie żony. Ciekawe swoją drogą czy w Rosji można pobić prostytutkę skoro można bić żonę. 

            Dlatego ja porównuję ilość zabójstw gdzie definicja prawna na całym świecie jest taka sama.

             

             

          • Elasp
            17 lipca 2017 at 23:14

             Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi. Ja mówię o przytoczonej przeze mnie statystyce niemieckiej, zgodnie z ktorą w ostatnich latach wzrosła liczba gwałtów w Niemczech, a która to statystyka musi uwględniać liczbę gwałtów wedle prawa które obowiązywało do lipca 2016. Nie można więc tego wzrostu tłumaczyć zmianą prawa, wprowadzoną dopiero w lipcu 2016. Nie odnoszę się do tego, ile czego jest w Polsce czy Szwecji w porównaniu z Niemcami. Mówię tylko i wyłącznie o Niemczech  statystyce niemieckiej, którą wyżej podałem. Porownuję nie Niemcy z Polska czy Rosją, czy z ajkimkolwiek innym państwem, ale Niemcy z roku 2013 z Niemcami z roku 2014, z Niemcami 2015 i z Niemcami początku 2016. Porównuję posługując sie danymi niemieckiej policji.  

            .

            Rozumem dlaczego mowiłaś wcześniej o zabójstwach, a nie o innych przestępstwach, i dlaczego porownujesz liczbę zabójstw w różnych krajach, a nie liczbę innych przestepstw, ale po prostu moja wypowiedz dotyczy czego innego. Dotyczy mianowicie gwałtów dokonywanych w Niemczech i mierzonych przez niemiecką policje niemiecką miarą, obowiazującą w Niemczech do lipca 2016 r. Otóż liczba tak mierzonych gwałtów wedle cytowanego przeze mnie raportu wzrastała z roku na rok. Na to i tylko na to zwracam twoją uwagę i radbym usłyszeć jakis twój komentarz na ten temat, nie mówiący (wobec tego) o łapaniu za pupę w Polsce albo za biust w Szwecji, bo nie o tym mowa.    

            .

             

          • ala wilk
            18 lipca 2017 at 06:12

            @ Elasp

            Właśnie o tym mowa.

            Zrozum że gwałt w Polsce = włożenie penisa do pochwy kobiety bez jej zgody i w zasadzie tylko to. W polskiej tradycji i polskim prawie gwałt jest tylko wtedy gdy mężczyzna włoży penisa do pochwy kobiety bez jej zgody plus kobieta musi być oczywiście ubrana w długą spódnicę, bluzkę z długimi rękawami ewentualnie kurtkę, czapkę itp. bo jak ma krótką spódnicę czy głęboki dekolt no to znaczy że prowokowała i gwałtu nie ma. No i kobieta musi być trzeźwa bo jak wypiła piwo na imprezie i ktoś ją zmusił do seksu to przecież sama jest sobie winna że piła no i że w ogóle poszła na imprezę zamiast siedzieć w domu.

            Natomiast gwałt w Niemczech = włożenie penisa do pochwy kobiety bez jej zgody + łapanie kobiety za biust bez jej zgody + łapanie kobiety za nogi bez jej zgody + łapanie kobiety za pośladki bez jej zgody + całowanie kobiety w usta bez jej zgody + głaskanie kobiety po głowie bez jej zgody i to niezależnie od ubioru kobiety.

            Te definicje gwałtu są tak różne że moim zdaniem nie ma sensu tego porównywać. Tak samo jak nie ma sensu porównywać skali przemocy domowej w Rosji gdzie można bić żonę 100 razy w roku i przestępstwa nie ma a więc nie odnotowuje się tego w statystykach i np. w Szwecji gdzie za przemoc domową uznaje się np. nie dawanie pieniędzy zonie przez męża.

             

            W Niemczech masz 2790 sex crimes rocznie jak sam napisałeś. Ale gdybyś w Polsce mierzył sex crimes miarą niemiecką czyli uwzględniał w sex crimes nie tylko włożenie penisa do pochwy kobiety bez jej zgody ( i to pod warunkiem że kobieta jest trzeźwa, ma długą spódnicę, bluzkę z długim rękawem, pełne buty) a również łapanie za biust kobiety bez jej zgody, łapanie kobiety za pośladki bez jej zgody, całowanie kobiety w usta bez jej zgody itp. to niewykluczone że w Polsce miałbyś wtedy 3000 sex crimes rocznie albo jeszcze więcej. A przecież w Polsce nie ma muzułumanów.

             

            Dlatego właśnie uważam że porównywanie ilości gwałtów w Polsce i Niemczech jest absurdem bo jest różna definicja prawna gwałtu w Polsce i Niemczech. Inne są też obyczaje. 

             

            Natomiast zabójstwa porównuję bo jest to mniej więcej to samo na całym świecie. W Polsce jak zabijesz człowieka to jest to zabójstwo. W Niemczech tak samo.

             

          • Elasp
            18 lipca 2017 at 08:43

            @ Ala Wilk

            Jesteś kompletną idiotką, która nie rozumie, co się do niej mówi. Skończmy tę wymianę zdań, bo osmieszasz nie tylko siebie, ale i Racjonalistę TV.
            .
            Proszę red. Tabisza o nie poprawianie słowa „idiotka” na żadne inne słowo.

          • ala wilk
            18 lipca 2017 at 10:25

            To Ty Elasp właśnie nie rozumiesz że gdyby w Niemczech gwałt oznaczał tylko to co w Polsce ( czyli włożenie kobiecie penisa do pochwy bez jej zgody pod warunkiem że miała bluzkę z długim rękawem, długie spodnie i pełne buty no i była trzeźwa) to niewykluczone że sex crimes w Niemczech byłoby o połowę mniej. Bo by było tak jak w Polsce "No tak wysoki sądzie włozyłem jej penisa do pochwy ale to jej wina bo miała krótką spódnicę/stringi/dekolt do pępka/sandały na szpilce i była pijana i w ogóle".

            Po prostu w Niemczech i w Polsce różne jest prawo dotyczące gwałtu jak i tradycyjne pojmowanie gwałtu przez obywateli. Dlatego moim zdaniem porównywanie liczby gwałtów w Polsce i Niemczech jest absurdem.

            Tak samo absurdem jest porównywanie przemocy domowej w Szwecji i w Rosji gdzie bicie żony nie jest przestępstwem.

             

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    12 lipca 2017 at 01:22 - odpowiedz

    Dania MA kontrolę na granicach i ma najmniej morderstw rocznie w Europie, Japonia MA ją również i ma najniższą na świecie

    • ala wilk
      12 lipca 2017 at 05:42 - odpowiedz

      Honduras – są kontrole na granicach – 5000 zabójstw rocznie

      Wenezuela – są kontrole na granicach – 17 000 zabójstw rocznie

      Gwatemala – są kontrole na granicach – 5000 zabójstw rocznie

      Holandia – brak kontroli na granicach – 104 zabójstwa rocznie

      Hiszpania – brak kontroli na granicach – 300 zabójstw rocznie

       

      Nadal Pan twierdzi że kontrole na granicach zmniejszają przestępczość?

       

      • Katarzyna
        13 lipca 2017 at 11:12 - odpowiedz

        To zależy od tego, z kim się graniczy i jakich samemu się ma obywateli. 

  3. Lipschitz
    12 lipca 2017 at 03:41 - odpowiedz

    Generalizowanie, ot taki trend ostatnio. Ludzie, którzy uciekają przed wojną są niebezpieczni? Naprawdę, w jakim sensie? Niebezpieczni są ci, którzy udają, że uciekają przed wojną, wykorzystują sytuację, aby wtopić się w tłum, a nie ci, którzy naprawdę uciekają przed wojną. Państwo nie potrafi odróżnić jednych od drugich, lub nie chce, gdyż generalizowanie jest wygodne, szczególnie dla tych niezbyt lotnych. To ma być racjonalizm? Wnikanie w problem? Ludzie są zabijani, a tu jakieś pierdoły i takie mam odczucia  tego całego, swojskiego racjonalizmu.

    • ala wilk
      12 lipca 2017 at 05:49 - odpowiedz

      Niektórzy ludzie uciekający przed wojną są niebezpieczni, bo wojna niszczy psychikę człowieka i ułamek promila uchodźców może stać się terrorystami.

      Ale przecież terrorystami są też ludzie którzy nie widzieli wojny na własne oczy i którzy nie są muzułumanami – np. Breivik albo Putin.

      No ale wiadomo jak to na prawicy – ocenia się ludzi po kolorze skóry a nie po czynach. Przyczyną jest brak edukacji.

       

       

  4. Lucyan
    12 lipca 2017 at 15:36 - odpowiedz

    Kazde panstwo ma prawo robic ze swoja granica co mu sie podoba, czasami otwierac na osciez, czasami zamykac, wpuszczac kogo mu sie podoba. Natomiast panstwo nie powinno  zamykac swoich (i nieswoich) obywateli w swoich granicach, tak samo jak ma obowiazek wpuszczac do siebie SWOICH obywateli.

    Nie wiedzialem po co PN wyciaga tu Goebbelsa, ale mu tu chyba chodzi o to czy inne panstwa (Unia E) moga narzucic Polsce kwote uchodzcow (w ramach praw czlowieka) i bezwarunkowo wcisnac Polsce uchodzcow. Sprawa byla by prostsza gdyby do dotyczylo wszystkich panstw Unii. Ale juz Dania nie podlega takim "prawa czlowieka" -naciskom poniewaz sobie wynegocjowala wlasna polityke. Skoro mozna bylo cos wynegocjowac to widac nie jest czyms generalnym. Unia to co moze to jedynie  teraz postanowic, ze wszyscy dziela sie uchodzcami w jakis sposob, a jesli ktos nie bedzie chcial wykonac polecenia to taki kraj moze byc ukarany finansowo. I tyle.   Problemem jest raczej ilosc uchodzcow, bo wyobrazmy sobie ze w Indiach wybucha wojna i nagle do bram Polski puka 30 mln pokojowo nastawionych Indyjczykow. Wpuscic czy nie? Konwencje o uchodzcach maja to do siebie ze formalnie nie mowia zeby  przyjmowac lepszy sort, tych "wartosciowych" , "wybitnych"  i "wspanialych humanistow lepszych niz wiekszosc eskimosow", wiec tutaj panowie mowia wbrew konwencjom o uchodzcach. Jezeli ktos chce przymowac ten lepszy sort to moze przyjmowac ich POZA konwencjami o uchodzcach.  

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *