• sobota, 22 lipca 2017 r.

Katarzy: geneza, historia, upadek [2]

Katarzy są różnie nazywani – w Niemczech to kaetzer (czyli kacerze), na terenie Francji określa się ich mianem Bougres (czyli Bułgarzy – wyraźny związek z bałkańskimi bogomiłami; nie tylko etymologiczny ale i doktrynalny), we Flandrii to poplikanie (zlatynizowana nazwa paulicjan), nad Rodanem we Francji – tisserands (tkacze – w tej grupie zawodowej było szczególnie dużo adherentów neo-manichejskich idei).
Drogą z Konstantynopola dotarł m.in. diakon neo-manichejski Niketas na odbyty w Saint-Felix-de-Caraman k/Tuluzy (1167) sobór katarski – podobno nawet kierował pracami tego zgromadzenia południowo-, północno-francuskich i lombardzkich katarów (15) . Chodziło w nim m.in. o kontrowersje wokół doktryny – wybór między dualizmem skrajnym lub umiarkowanym.

Gdzie jedność panuje, tam jest doskonałość
św. Bernard z Clairvaux

Już na początku XI w. wykrywa się katarów w Orleanie (i to pośród zakonników). Synod biskupi w którym uczestniczył król francuski Robert II Pobożny skazuje ich na stos (spalenie w dn. 28.12.1022). Podobnie dzieje się w Tuluzie (1022), Monteforte k/Asti (1030), Chalon (1045), Goslarze (1052), Bonn (1145), Kolonii (1145 i 1163); obecność tych heretyków stwierdza się także w Soissons, we Flandrii, Szwajcarii, Liege, Reims, Vezelay, Artois. Północna Italia będąca szlakiem migracji bogomilskich misjonarzy jest zainfekowana w nie mniejszym stopniu niż tereny Francji, Flandrii czy Niemiec. Mediolan, Orvieto, Concorezzo, Rimini, Viterbo – to tylko niektóre przykłady gdzie neo-manichejczycy (czy utożsamiani z nimi dysydenci religijni) zostają członkami rad miejskich, decydują o polityce samorządów, sprzeciwiają się i niekiedy blokują decyzje synodu kościelnego w Weronie (1184), gdzie papież Lucjusz III (1181-1185) i cesarz Fryderyk I Barbarossa uzgodnili sposób traktowania heretyków (16) (to jest w zasadzie początek funkcjonowania św. Inkwizycji – sąd kościelny, a później przekazanie skazanego władzom świeckim). Potwierdza to Innocenty III (1199) bullą Vergentis uznając w tekście kanonicznym herezję za równoznaczną ze zbrodnią obrazy majestatu boskiego. Szczególny rozwój ruchów dysydenckich ma miejsce – jak wspomniano – na południu Francji. Kościół systematycznie i naturalnie (swobodny odpływ wiernych) jest usuwany z głównego nurtu życia publicznego: społecznego, kulturowego, politycznego.
W połowie XII w. sytuacja w Langwedocji jest już na tyle poważna, że sam św. Bernard z Clairvaux przyjeżdża by głosić serię kazań przeciwko szerzącej się herezji. M.in. w 1147 w Verfeil spotkał się z jawnym lekceważeniem – podczas wystąpienia towarzyszyły mu wrogie komentarze i ironiczne okrzyki tłumu zakłócające mowę tej osoby numer jeden w ówczesnym Kościele. Podobnie dzieje się na północ od Alp. Tzw. „trasy kaznodziejskie” (1158-1170) po zach. i pd. Niemczech Sybilli znad Renu czyli św. Hildegardy z Bingen to cykl wystąpień anty-manichejskich i anty-katarskich. Wszystko na nic. Herezja zatacza coraz szersze kręgi. W 1176 r. odbywa się jedyna dysputa hierarchów wiernych Rzymowi z diakonami katarskimi (Lombers k/Albi)(17). Kataryzm szerzy się zarówno wśród ubogiego gminu, mieszczaństwa, nawet niższego kleru, jak i wśród szlachty i magnaterii (zwłaszcza na południu Francji).
Doktrynalnie francuscy i lombardzcy katarzy niewiele różnią się od bogomiłów czy paulicjan. Oprócz dualizmu ducha oraz materii i wynikających stąd wszystkich konsekwencji eschatologiczno-eklezjalnych, katarzy langwedoccy doprowadzili do przetłumaczenia i upowszechnienia Biblii w tzw. języku oc (dialekt langwedocki; pospolity, ludowy język lokalny używany zarówno w życiu codziennym jak i w literaturze, sztuce – np. przez trubadurów – na dworach). Rodzi to określone konsekwencje – Kościół rzymski traci monopol na prezentację i interpretację Pisma Św. Podstawą Biblii katarskiej są: ewangelia św. Jana i Psalmy. Ze Starego Testamentu akceptowali wyłącznie księgi prorockie i Salomona. Resztę, jako przypisywane „złemu demiurgowi”, odrzucali zdecydowanie.
Ich ideologię charakteryzuje zasadniczy pacyfizm (18) oraz pewien rodzaj wiary w metempsychozę (19). Pacyfizm dotyczył przede wszystkim osób duchownych tzw. bon-hommes i bones femmes (zwykli wierzący zwani byli credentes) – inaczej „dobrzy ludzie” (tak określa się ich w dokumentach inkwizycyjnych). Laicy byli obowiązani troszczyć się o „dobrych ludzi”, gdyż przechodząc ze stanu credentes do stanu perfecti (inaczej doskonali lub „dobrzy ludzie”) musieli porzucić wszelkie dobra doczesne (łącznie z dochodami) by żyć jedynie z miłosierdzia wiernych. W gminach katarskich więź między credentes, a perfecti była niezwykle silna (20). Z kolei „dobrzy ludzie” dawali również wyrazy swego poświecenia, oddania sprawie i bezinteresowności wobec wiernych wielokrotnie (przemieszczali się przeważnie pieszo) – słynny diakon katarski Guilhabert de Castre przez 30 lat unikał zasadzek, a jednocześnie służąc rozproszonemu laikatowi (głosił kazania i nauki m.in. w słynnym Montsegur).
Perfecti musieli żyć w absolutnym celibacie, być wegetarianami (nie mogli spożywać żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego, ryby były dozwolone, jaja nie), nie mieć indywidualnej własności, być na każdą potrzebę gminy bądź każdego wiernego. „Doskonałemu” towarzyszyło zawsze dwóch koadiutorów: brat starszy i młodszy, pomagających w codziennych obowiązkach. Po śmierci hierarchy brat starszy automatycznie zostawał jego następcą. Ich ubiór był podobny do mniszego – czarna opończa z kapturem, przepasana sznurem. W okresie prześladowań wyróżniał ich już tylko sznur służący jako pas. Charakteryzuje ich także oddanie idei, zdolność do poświeceń, swoisty fundamentalizm doktrynalny. Jak stwierdza się w dokumentach inkwizycyjnych nawrócenie „doskonałych” wielce jest pożyteczne gdyż „nawrócenie kacerskich manichejczyków przeważnie jest szczere i z rzadka jeno udawane: po wtóre, nawracając się wyjawiają oni wszystko, mówią prawdę i zdradzają wszystkich swych wspólników. (….) Dopóki ponadto owi doskonali spośród kacerzy są więzieni ich poplecznicy i wspólnicy snadniej przyznają się do winy i zdradzają siebie i innych….” (21). Czy w tych stwierdzeniach nie pobrzmiewa gdzieś skądinąd znana współcześnie idea tzw. „aresztu wydobywczego” ?
Znani perfecti, którzy dokonali apostazji a później doszli nawet do funkcji inkwizytorów to m.in. Robert le Bougre (zwany Bułgarem) czy Raynier Sacchoni (autor traktatu o katarach i waldensach), byli jednocześnie najbardziej brutalnymi i ortodoksyjnymi prześladowcami heretyków (są to wszakże uniwersalne przypadki każdego nawróconego konwertyty, w każdej epoce i religii, szczególnie dotyczy to fanatyków i różnej maści purytanów). Jednak wśród albigensów/katarów te przypadki był nieliczne i odosobnione.
Przejdźmy teraz do bezpośredniego omawiania rytu katarskiego oraz podstawowych zasad ich wierzeń religijnych. Dotyczyć to będzie głównie albigensów (czyli katarów południowo-francuskich) gdyż region ten był bez wątpienia synonimem porażki doktrynalnej Kościoła i katolicyzmu w XI-XIII w. (i na pewno głównym bastionem herezji dualistycznych w ówczesnej Europie Zach.), a także ze względu na wspominaną masowość tych ruchów heterodoksyjnych (22) i ich różnorodność ideowo-eklezjalną.
Trzeba podkreślić, że nowatorstwem katarów było to, iż do stanu perfecti dopuszczano również kobiety (bones femmes). One mogły udzielać na równych prawach z mężczyznami nielicznych sakramentów, głosić naukę, pocieszać wątpiących. Spośród najbardziej znanych bones femmes, reprezentujących jednocześnie najświetniejsze rody Langwedocji należy wymienić Esclarmondę de Foix, Aude de Fanjeaux, Fays de Durfort i Raimondę de Saint Germain (wszystkie zostały perfecti w 1204). W porównaniu do ówczesnego Kościoła (a jak jest w tym przedmiocie dziś ?) był to przełom iście rewolucyjny. Popatrzmy – kiedy niektóre kościoły chrześcijańskie (ale nie Kościół rzymski) zdecydowały się wyświęcać kobiety na duchownych, kiedy kobiety stały się tam hierarchami i z jakimi oporami dochodzi do tych zmian. Moment stania się „doskonałym” poprzedzał okres swego rodzaju nowicjatu trwający około roku. Po tym okresie w sposób uroczysty pasowano laika na „dobrego człowieka”.
Obrzędowość katarska ograniczała się tylko do kilku rytów: consolamentum, melioramentum, appalleramentum, endura oraz convinenza (czyli wspieranie się wzajemne i życie w pokoju). Consolamentum było obrzędem o szerokim znaczeniu. Perfecti układając dłonie nad głową laika (błogosławiąc go w chrześcijańskim znaczeniu) udzielał mu rodzaj rozgrzeszenia; w taki sposób wprowadzało się również zwykłego wiernego w stan „doskonałych”, a także udzielało się błogosławieństwa przed śmiercią. Pełniło też rolę pocieszenia, wsparcia laika przez „doskonałego”. Innym sakramentem katarskim było melioramentum – czyli forma kultu, szacunku wobec „dobrych ludzi”; wierny przyklękał na jedno kolano przed nimi (niektórzy autorzy w tym kontekście powołują się – w sposób jednak bardzo ograniczony – na podobieństwa do katolickiego kultu świętych). Kolejnym rytem w liturgii katarskiej było apparellamentum. To z kolei przypominało katolicką ofiarę eucharystyczną – łamanie i poświęcenie przez „doskonałego” chleba przeznaczonego do spożycia połączone z jakąś formą spowiedzi powszechnej, publicznej, zbiorowej.
Najbardziej kontrowersyjnym i wywołującym najwięcej emocji jest problem tzw. endury. W ocenach Kościoła (pokutujących po dzień dzisiejszy (23) w tym obrzędzie egzemplifikuje się właśnie wrogość kataryzmu wobec ziemskiej rzeczywistości, pogarda dla świętości życia, nihilizm i obrazoburczość. „Wśród pewnych zeznań ludzi podejrzanych i przesłuchiwanych przez Inkwizycję można wyczytać, że heretycy, szczególnie kobiety, podejmowali endurę, to znaczy głodówkę prowadzącą aż do śmierci” (24). To stwierdzenie wymaga jednak kilku wyjaśnień. Praktyka ta pojawia się dopiero w II połowie XIII w. gdy kataryzm jest dobijany i w zasadzie zanika. W podstawowej doktrynie katarskiej z okresu największego rozkwitu nie ma wzmianek o tym zjawisku. Ponadto można domniemać, że w czasie masowych i niesłychanie drastycznych prześladowań mających wtedy miejsce uwiezieni w nieludzkich warunkach i okrutnie torturowani albigensi podejmowali w końcu akt niesłychanie dramatyczny – dobrowolna śmierć z zagłodzenia jako metoda skrócenia cierpień. To w połączeniu z pesymizmem i katastrofizmem ideologii katarskiej – chęć ucieczki od doczesności będącej rezultatem realnej obecności Szatana w życiu codziennym – jest niesłychanie kompatybilne i czytelne. A historię piszą przecież zawsze zwycięzcy – w tym przypadku Kościół katolicki.
Jak podają współcześni badacze jeden z ostatnich diakonów katarskich Piotr Authier (działający w dolinach wsch. Pirenejów) pod koniec XIII w. czyli w schyłkowym okresie świetności kościoła katarskiego, zalecał wiernym stosowanie endury. W tym przypadku można więc ten akt traktować jako lokalny i specyficzny wytwór określonych warunków społeczno-kulturowych, a nie jako doktrynalny dogmat immanentny całej projekcji. Jednakże źle przysłużyła się ta praktyka dla prezentacji idei katarskich: uchodzą one nadal powszechnie za aspołeczne, niemoralne, niebezpieczne, fundamentalistyczne i nieludzko purytańskie.

15 – F.Niel, ALBIGENSI I KATARZY, Warszawa 1995,s. 35
16 – Bulla Ad abolendam (1184) potępia wszystkie wspólnoty religijne pozostające poza Kościołem oraz określa tryb jurydycznego postępowania z członkami takich wspólnot.
17 – Zakon św.Dominika (dominikanie) powstał głównie celem zwalczania herezji katarskiej w pd. Francji organizował wielokrotnie dysputy publiczne z udziałem diakonów katarskich. Takie m.in. słynne spotkanie odbyło się z udziałem Dominika Guzmana w Pamiers (1206). To wtedy właśnie brat Etienne de la Minia (OP) miał powiedzieć do próbującej uzasadniać doktrynę katarską hrabiny Esclarmondy de Foix: „Idźcie Pani do kądzieli, nie wypada wam zabierać głosu na takie tematy” – to wyraźny przykład patriarchalizmu Kościoła katolickiego.
18 – W wypadku rycerstwa które miało walczyć w bitwie, z czym wiązało sie zabijanie nieprzyjaciół, warunkowo „dobrzy ludzie” udzielali ograniczonego consolamentum (czyli rozgrzeszenia w dość swobodnie potraktowanej opcji katolickiej). Ten ryt nazywa się convinenza.
19 – B.Gui, KSIĘGA INKWIZYTORA, Kraków 2002, s. 112-113
20 – Jak podaje F.Niel (ALBIGENSI I KATARZY, dz. cyt. s. 52) w 1234 r. okolice obiegła wieść, że „dobrzy ludzie” w Montsegur nie mają co jeść. W kilka dni zebrano w rejonie Lauraguais 120 beczek zboża, choć w tym roku zbiory były wyjątkowo liche. Nie tylko lud, ale i rycerstwo było im szczerze oddane. Wielokrotnie podczas oblężeń zamków czy miast pojedynczy wojownicy przerywali okrążenie aby z narażeniem życia wyprowadzić z niego „dobrych ludzi”.
21 – B.Gui, KSIĘGA INKWIZYTORA, dz.cyt. s. 112
22 – [za; MAŁA ENCYKLOPEDIA TEOLOGICZNA, Warszawa 1988, t. I, s. 606]: Heterodoksja – z grec. = heteros – inny, drugi, błędny: … = doksa – pogląd, nauka; czyli błędny pogląd, przeciwne wyznanie. W teologii rzymskokatolickiej wszystkie inne wyznania i poglądy teologiczne niepodporządkowane Watykanowi.
23 – M.D.Knowles/ D.Obolensky, HISTORIA KOŚCIOŁA, t. II, Warszawa 1988, s.284 czy ks.J.Umiński, HISTORIA KOŚCIOŁA, Opole 1959, t. I, ss. 466-476
24 – F.Niel, ALBIGENSI I KATARZY, dz.cyt., s. 43

Radosław CzarneckiDoktor religioznawstwa. Publikował m.in. w "Przeglądzie Religioznawczym", "Res Humanie", "Dziś", "Racjonalista.pl". Na na koncie ponad 300 publikacji. Wykształcenie - przyroda/geografia, filozofia/religioznawstwo, studium podyplomowe z etyki i religioznawstwa. Wieloletni członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego i Towarzystwa Kultury Świeckiej. Sympatyk i stały współpracownik Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Mieszka we Wrocławiu.

Podobne materiały

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *