• sobota, 21 stycznia 2017 r.

Liszt o Chopinie

Nie wiem, czy wiecie, ale Franciszek Liszt napisał książkę o Chopinie. Panowie się znali, obydwaj byli genialnymi kompozytorami romantyzmu i legendarnymi wirtuozami fortepianu. Ich miejscem spotkań był Paryż, gdzie obydwaj mieszkali, bywali też u pisarki George Sand, wieloletniej partnerki Chopina, mającej posiadłość w wiosce Nohant.

 

cholist3

Liszt żył dużo dłużej niż Chopin, i większość największych dzieł Węgra powstała już po śmierci Fryderyka. Dlatego Chopin bardziej zwracał uwagę na sztukę wykonawczą przyjaciela, niż na jego kompozycje. Złośliwi mówią, że Chopin był bardzo niechętny do chwalenia sobie współczesnych muzyków, tak jakby bał się konkurencji. Liszt z kolei był przyjazny i chętnie pomagał kolegom artystom, chciał też wspierać ich sławę, czego dowodem jest również jego książka o Chopinie. Niektórzy mówią, że niezbyt szczodry wobec przyjaciół – muzyków charakter Chopina wypływał nie tyle z egoizmu, co z introwertyzmu kompozytora, odrębności i oryginalności jego świata muzycznego, jak i ze stanu zdrowia ograniczającego ilość poza muzycznych zajęć.

W Polsce uwielbia się listy Chopina. Darzone są przez miłośników kompozytora z Żelazowej Woli nabożnym wręcz kultem. One też są uważane za najważniejsze pozamuzyczne dziedzictwo Chopina. Ja, jak i wielu innych czytelników, byłem rozczarowany, a wręcz wściekły sięgając po listy Chopina. Są maksymalnie proste, pragmatyczne, mówiące o jakiś zwykłych, skrajnie codziennych rzeczach, prawie nie opisujące sztuki własnej czy innych. Na tle błyszczącej wspaniałą epistolografią epoki romantyzmu korespondencja Chopina rzeczywiście zadziwia swoją prostotą, swoim pragmatyzmem i brakiem malowniczości i poetyckości. Obrońcy listów Chopina twierdzą jednakże, że niektóre opisy osób i sytuacji w nich zawarte to świetne kawałki minimalistycznej i wyrazistej prozy, choć rzeczywiście niemal wolne od estetyki swoich czasów, czyli romantyzmu. Po jakimś czasie dojrzałem do tej oceny i też lubię obecnie listy Chopina. Jednakże wciąż brakuje mi opisów Chopina jako artysty, jako osoby spotykającej się z Lisztem, Mickiewiczem, Delacroix i o czymś przecież z nimi gadającej…

cholist

 

Ten brak wypełnia Liszt, przedstawiając nam właśnie takiego Chopina. Widzimy go wśród przyjaciół, widzimy, że choć małomówny, to jednak o czymś mówi i nie są to tylko opłaty za nowy kominek, czy jednozdaniowy opis Majorki czy Szkocji. Z tej perspektywy zadziwiające jest, że lisztowska biografia Chopina jest tak mało znana w Polsce. W końcu to wielki kompozytor, ale też poeta, pisał o innym wielkim kompozytorze. Wszędzie powinno być mnóstwo wydań Liszta o Chopinie, nie powinny schodzić z półek naszych księgarń – tymczasem nie znalazłem nawet w sieci okładki polskiego wydania tej książki.

Myślę, że wiem, gdzie jest pies pogrzebany. Liszt daje się ponieść swej romantycznej wyobraźni i obok realistycznych opisów Chopina przedstawia poetyckie rozważania na jego temat, a przede wszystkim popełnia błędy biograficzne. W książce Liszta ważne jest też odmalowanie ducha muzyki Chopina, mamy więc kilka poetyckich wizji poloneza, mazurka, polskich kobiet i ogólnie Polski. Te wizje zajmują łącznie trzecią część książki. Są momentami bardzo egzotyczne dla współczesnego nam pojmowania Polski, polskich kobiet i mazurków oraz polonezów. Ja jednak bym ich bronił! Być może są znacznie bliższe Chopinowi niż wszystko, co nam się o Chopinie wydaje, nawet jeśli Chopin był blisko tych wizji jedynie poprzez częste gaszenie rzeczywiście wielkiej i wybujałej wyobraźni Liszta.

Ja książkę Liszta ogromnie polecam, nie tylko dlatego, że uwielbiam muzykę tego nigdy nie mówiącego po węgiersku Węgra. Oddaje on wspaniale klimat epoki, klimat, w którym istniał wraz z Chopinem. Jego wrażliwość na sztukę i na muzykę jest inna od nam współczesnej, zatem to, jak słyszał Chopina było bardziej oczywiste dla samego Chopina niż nasza współczesna wrażliwość. Opisy kobiet, polonezów i mazurków przekazują z kolei polskość, która być może nigdy nie istniała, ale jest na swój sposób fascynująca, niczym opis (i to bardzo ładny!) życia na innej planecie. A może jednak tacy kiedyś byliśmy, kto wie?

Jacek TabiszStudiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. Część rezultatów badań można studiować na stronie www.hanuman.pl . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku jest prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w 2016 roku. Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Podobne wpisy

13 komentarzy

  1. Krzysztof Marczak
    20 kwietnia 2016 at 23:55 - odpowiedz

    Następny mit odsłonięty, poznany i znalazły się w nim pozytywne akcenty, mniej nadęte, ale wciąż wartościowe. Kto wie, może za 100 lat po długiej i uciążliwej pracy racjonalistów Polacy poznają swoją prawdziwą historię, prawdziwą kulturę, swój prawdziwy styl myślenia bez nadętej państwowej i kościelnej propagandy, kto wie…

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      21 kwietnia 2016 at 05:13 - odpowiedz

      Jak mowil Piłsudski w Polsce więcej się zyskuje stwarzaniem nastroju niż dyskusją

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    21 kwietnia 2016 at 05:04 - odpowiedz

    Bo List był normalny facet po prostu. Nie lubię specjalnie jego muzyki ale facet był spoko. Przyjaźnił się potem z Wagnerem co na pewno nie było najprostsze bo Wagnerowi nikt nie dorównuje w tej epoce i sam Rychu to wiedział i dawał odczuć. Z kolej Chopin nigdy nikogo nie pochwalił z wyjątkiem Webera Freischutze. Nie lubię Chopina nie tylko dlatego że jego muzyka jest pretensjonalna i dziwaczna ale także dlatego że wyśmiał utwory jakie wyslal doń Robert Schumann, kompozytor o wiele zdolniejszy od fryca. Fryc pewnie to czuł. Przy głębi Schumanna chopinady to tylko efekciarstwa więc musiał zgnoić. Do gnoju z frycem…

    • Jacek Tabisz
      Jacek Tabisz
      21 kwietnia 2016 at 13:59 - odpowiedz

      Cóż, choć bardzo lubię twórczość Wagnera i Schumanna, daleki jestem od tak miażdżącej krytyki Chopina. Chopin był z pewnością jednym z największych europejskich kompozytorów. To, że nie pisał symfonii nie ma żadnego znaczenia wobec wielkości jego dzieł fortepianowych, które są bardzo głębokie i nowatorskie w języku muzycznym.

      • Krzysztof Marczak
        21 kwietnia 2016 at 14:33 - odpowiedz

        Piotr lubi „mocno przywalić” ale jednak potrzebujemy jego krytyki, bo poza nim nie mamy żadnej. Ja mam za małą wiedzę o muzyce klasycznej, żeby zabrać głos w sprawie Chopina, ale skoro w tylu innych dziedzinach „polskie nieskazitelne wartości” są bajkami dla mniej rozgarniętych, to i w przypadku Chopina zdrowym jest pewne „odbrązowienie pomnika”.

        • Jacek Tabisz
          Jacek Tabisz
          21 kwietnia 2016 at 14:53 - odpowiedz

          Chopin jest najbardziej lubianym kompozytorem Zachodnim w Chinach, Korei i Japonii – to na pewno nie jest zasługa żadnego polskiego lobby, tylko siły tej muzyki.

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            21 kwietnia 2016 at 15:29

            wlasnie zawsze mnie to dziwiło

          • Krzysztof Marczak
            21 kwietnia 2016 at 15:51

            Dlatego nie podważam opinii na temat jego muzyki, ale jestem krytyczny wobec tych wszystkich bajek, jak to tęsknił za polskimi wierzbami i musiał się strasznie męczyć w Paryżu lub na Majorce. Wiele faktów z jego życia wskazuje na to, że nie miał żadnej ochoty na wierzby.

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            21 kwietnia 2016 at 15:52

            a ja prędzej uwierzę w te bajki niż że to coś więcej niż sztukmistrz pianinkowy

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            21 kwietnia 2016 at 16:34

            W Japonii to chyba jednak na szczęście Bach

        • Piotr Napierała
          Piotr Napierała
          21 kwietnia 2016 at 15:30 - odpowiedz

          dokladnie

      • Piotr Napierała
        Piotr Napierała
        21 kwietnia 2016 at 15:33 - odpowiedz

        moim zdaniem jest czułostkowy, fałszywy i słychać, że to był dandys i kolczasta dusza, taka fircykowatośc, ta muzyka nie ma prawdziwego ciężaru…

  3. Piotr Napierała

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here