• niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Pory Roku Haydna (recenzja CD)

 

Z wielką przyjemnością otwarłem pięknie wydany album, będący kolejnym owocem współpracy Paula McCreesha z Narodowym Forum Muzyki. Tym razem maszyna czasu wylądowała w roku 1801, aby ukazać nam Pory Roku Józefa Haydna.

 

Płyta jak zwykle ma obszerną książeczkę, pełną ciekawych esejów po polsku i po angielsku. Sporą część edycji zajmuje libretto, do słów Gottfrieda von Swietena luźno opartych na poemacie Jamesa Thomsona. Współpraca Haydna ze Swietenem, będącym dyplomatą Habsburgów i prezesem Nadwornej Komisji Edukacyjnej w czasach panowania Józefa II, miała też miejsce przy komponowaniu Stworzenia Świata. Oba oratoria są mocno fabularne i pełne pięknych arii, dlatego bywają nazywane „religijnymi operami”. Choć Swieten był myślicielem oświecenia skłaniającym się do panteizmu, to z uwagi na silny nacisk Haydna, wizja stosunku natura – człowiek jest w porach roku zdecydowanie antropocentryczna i – można powiedzieć – w starym stylu. Religijność Haydna w jego oratorium jest bliska ludowej, a jednocześnie pełna urzekającej pogody ducha.

 

 

Do tworzenia wielkich oratoriów skłoniły Haydna jego pobyty w Wielkiej Brytanii, gdzie stał się prawdziwą gwiazdą, jeszcze większą niż w samym Wiedniu. W Zjednoczonym Królestwie Haydn miał okazję podziwiać monumentalne wykonania dzieł Händla i postanowił przenieść te wrażenia na grunt wiedeński, jak i wziąć z nimi udział w brytyjskim życiu muzycznym. Z uwagi na to Pory Roku posiadają też angielską wersję, lecz jest ona nieporadna literacko, gdyż obdarzony licznymi talentami Swieten nie posiadał dostatecznie dobrej znajomości angielskiego, a zdecydował się przy tym przekładać wprost swoją niemiecką wersję na angielski, zamiast, na co wskazywałaby w tej sytuacji logika, wrócić do wersów Jamesa Thomsona. Ten błąd naprawił McCreesh tworząc nową wersję angielską oratorium, jednocześnie delikatnie modyfikując recytatywy, aby miały one związek z muzyką.

 

To wykonanie „The Seasons” jest zajmujące od pierwszej chwili. Dyrygentura McCreesha jest cudownie barwna i selektywna. Skłębione fale klasycystycznej muzyki sławiącej człowieka na tle danej mu we władanie natury nie zamieniają się w trudną do zniesienia magmę (jak w wielu wykonaniach tego utworu), ale przemawiają dokładnie wyrzeźbionymi frazami, rozstępując się, aby dać wystąpić solowym instrumentom. Na wspaniałe brzmienie tego albumu ma też, obok talentu McCreesha, wpływ doskonała akustyka NFM. To jedno z pierwszych nagrań w nim zrealizowanych i pierwsze o takim znaczeniu. Mało jest płyt, gdzie tak duży zespół muzyków został ujęty dźwiękowo z taką precyzją i delikatnością.

 

Muzyczna armia McCreesha ma tym razem jeszcze większą ilość polskich żołnierzy muzycznych, niż miało to miejsce w przypadku opisanego przeze mnie nie dawno Eliasza Mendelssohna. Oprócz znakomitego Chóru NFM (wymieszanego z brytyjskim Gabrieli Consort) mamy też świetną Wrocławską Orkiestrę Barokową, która połączyła swe siły z Gabrieli Players. Doskonali i perfekcyjni są soliści – Carolyn Sampson, Jeremy Ovenden i Adrew Foster-Williams. Dawno nie słyszałem tak homogenicznych i bezbłędnych solistów w oratorium Haydna. Jednocześnie urzeka ich ekspresja, umiejętność śpiewania wręcz aktorskiego, dzięki czemu wszelkie pogodne emocje Haydna są niemal na wyciągnięcie ręki.

 

O ile w monumentalnych interpretacjach Berlioza i Mendelssohna stworzonych przez McCreesha i NFM słychać gigantyczne kulminacje i potężne masywy wielkoskalowej muzyki, o tyle w przypadku Haydna cały monumentalizm jest niemal ukryty. McCreesh do arii śpiewaków używa mniejszego zespołu wydzielonego z całości, dopiero w chórach zrywa do muzycznego boju cały aparat wykonawczy. Daje to niezwykły efekt – z jednej strony mamy potęgę brzmienia, z drugiej strony Haydn nie zatraca ani na moment swojej eleganckiej równowagi. Z kolei ta elegancka równowaga nigdy nie staje się nurząca (jak się nieraz zdarzyło Porom Roku w innych wykonaniach). Większy aparat wykonawczy pozwala nadać tej muzyce znacznie szerszą paletę barw. Swoją drogą Pory Roku w czasach Haydna wykonywano zarówno w standardowych składach, jak i w monumentalnych.  Wielkie wykonania były jednakże bardziej cenione, zaś wykonanie McCreesha doskonale ukazuje nam dlaczego tak było. Chodzi o barwy, o przestrzeń, o różnorodność w obrębie klasycznej harmonii elementów, a nie o wtłaczanie słuchacza w ziemię.

 

„The Seasons” McCreesha są genialnym wykonaniem arcydzieła, które często bywa niedoceniane. O ile Haydn kameralista i Haydn symfonik są stale obecni w filharmoniach, a na płytach nie brakuje też Haydna pianisty (jak wspaniałych adwokatów doczekał się w osobach Światosława Richtera czy Glenna Goulda!), o tyle repertuar oratoryjny Haydna jest nieco mniej obecny w naszej muzycznej codzienności. McCreesh i jego muzycy z Wrocławia i z Anglii pokazują nam, że niesłusznie. Oratoria Haydna należą do najwspanialszych przedstawicieli swojego gatunku, nie ustępują ani o milimetr dziełom Händla, nie mają jednak szczęścia do tylu tak wybitnych wykonań co ich barokowi przodkowie. Dla potrzeb tej recenzji wysłuchałem z archiwów II Programu Polskiego Radia płytowego trybunału z interpretacjami Pór Roku (to dobra okazja aby poznać fragmenty 6 interpretacji, a oratoria Haydna to jednak nie sonaty Beethovena, które mamy często w dziesiątkach interpretacji). Było to tuż przed ukazaniem się płyty McCreesha. Moim zdaniem pod wieloma względami deklasuje ona tamte interpretacje, prowadząc nas do zupełnie innego wymiaru rozumienia muzyki oratoryjnej Haydna. Krótko mówiąc – każdy meloman powinien mieć tę płytę.

Jacek TabiszStudiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. Część rezultatów badań można studiować na stronie www.hanuman.pl . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku jest prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w 2016 roku. Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Podobne materiały

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *