• niedziela, 22 października 2017 r.

W czym się zgadzam z lewicą a w czym się zgadzam z prawicą

Jako, że rzeczywistość nie jest taka prosta jak się niektórym wydaje, powiem pokrótce, w czym się zgadzam z prawicą a w czym się zgadzam z lewicą. Być może każdy racjonalny człowiek powinien dokonać takiej refleksji, bo ciężko być racjonalnym zgadzając się tylko z lewicą lub tylko z prawicą. 

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

12 komentarzy

  1. Palnar
    4 sierpnia 2017 at 18:56 - odpowiedz

    A popiera pan homomałżeństwa?

    • Lucyan
      8 sierpnia 2017 at 00:51 - odpowiedz

      Zobacz na Kaczynskiego, do czego prowadzi brak regularnego seksu, facet fiksuje. I hetero i homo. A tak by spokojnie był zaspokajany i by sie nie rzucał. Zesztą, w Europie juz chyba zadne panstwo nie karze za seks homoseksualny miedzy dorosłymi osobami. Pozostaje kwestia umowy prawnej zwanej małzenstwem. Bo małzenstwo to nie jest przyzwolenie na seks, tylko własciwie umowa na temat obowiązkow i dziedziczenia. Umowa małzenska została wprowadzona aby kobieta nie została puszczona z torbami, w razie gdyby pan i władca sie zdecydował po jakims czasie na młodszy model. Juz nawet Niemcy sie zorientowali, ze lepiej homosiom dac sie zenic, i bedzie spokoj.   Lepiej niech sie żenią miedzy sobą niz mieliby oszukiwac kobiety, ze są heteroseksualni, a potem zawod.

  2. Olrob
    4 sierpnia 2017 at 22:20 - odpowiedz

    Tak Pan Napierała popiera homomałżeństawa.

    • Ultima Thule
      5 sierpnia 2017 at 10:01 - odpowiedz

      A co z małżeństwami 3 mężczyzn? (MMM)
      A co z małżeństwami 2 mężczyzn i 5 kobiet ? (MMKKKKK)
      .
      I ogólna postać "równania małżeńskiego":
      N=M(k)K(i)
      gdzie:
      N – liczba osób w małżeństwie
      k,i – liczby całkowite z przedziału <0;nieskończoność)
       

      • Ultima Thule
        5 sierpnia 2017 at 10:05 - odpowiedz

        Albo zapis może być też taki:
        .
        N=k*M+i*K

         

      • ala wilk
        5 sierpnia 2017 at 17:33 - odpowiedz

        Bez przesady z tym liberalizmem Trumpa – przecież on chce ograniczenia handlu między USA, UE, Kanadą i Meksykiem. 

      • Rafał Gardian
        Rafał Gardian
        6 sierpnia 2017 at 14:00 - odpowiedz

        Chciał się popisac matematykę, ale cosik mu nie wyszło. Normalny człowiek opisałby tę równość tak: N=M+K, gdzie M, K to liczba, kolejno,  męzczyzn, kobiet w małżeństwie. Obawiam się, że gdyby Waści idol: Janusz Korwin-Mikke zobaczył Pana ekwilibrystykę matematyczną, to z mety odebrałby Panu prawa wyborcze. 🙂

  3. mieduwalszczyk
    5 sierpnia 2017 at 11:03 - odpowiedz

    Moim zdaniem różne podejście do rozwiązywania problemów ekonomicznych, czy to przez tzw. lewicę, czy prawicę, nie służy niczemu dobremu i zaciemnia obraz zrozumienia tych problemów. Ekonomia powinna, choć nie wiem czy to jest wykonalne, emancypować się od kwestii politycznych i ideologicznych. Każdy rząd niezależnie od głoszonej ideologii w sprawach pozaekonomicznych, powinien optymalizować swoje działania w kwestiach ekonomicznych, tak aby możliwie najpełniej rozwiązywać wszelkie problemy, biorąc pod uwagę całą strukturę społeczeństwa, a nie tylko dobro wybranych grup. Nie twierdzę, że jest to zadanie proste, zważywszy, że np. działanie rynku to gra różnych sprzecznych, wręcz kolizyjnie nastawionych do siebie interesów. W końcu jednak za coś tym, którzy przejawiają ambicję sprawowania rządów podatnik płaci, aby w tym się w tym pro publico bono, odnajdowali, wymagając przede wszystkim fachowości, o uczciwości nie wspominając. Choć obawiam się, że ta druga cecha jest już chyba na wymarciu. Tak więc w czym należy widzieć postęp, ano w rządach niezideologizowanych fachowców, dla których problemy ekonomiczne nie wymagają "lewicowego" czy też "prawicowego" podejścia, ale tylko racjonalnego.  Banały to ale chyba warte przypomnienia – ekonomia powinna być jedna.

    Inna sprawa kwestie obyczajowe tutaj tzw. lewicowość czy prawicowość powinny i mogą coś jeszcze zagospodarować. Niech to wszystko, burzy się i  fermentuje w społeczeństwach, to może w końcu się też i wyklaruje, ale kulturalnie bez przemocy. Niech zwycięży ten z większym potencjałem na przyszłość, co więcej społeczeństwom da, byle bez takiego chamstwa i mordobicia, czy wręcz zbrodni, jak to można gdzieniegdzie zaobserwować.

    Od siebie powiem tylko jedno: "RATUJMY KOBIETY"

  4. mieduwalszczyk
    5 sierpnia 2017 at 11:11 - odpowiedz

    Moim zdaniem różne podejście do rozwiązywania problemów ekonomicznych, czy to przez tzw. lewicę, czy prawicę, nie służy niczemu dobremu i zaciemnia obraz zrozumienia tych problemów. Ekonomia powinna, choć nie wiem czy to jest wykonalne, emancypować się od kwestii politycznych i ideologicznych. Każdy rząd niezależnie od głoszonej ideologii w sprawach pozaekonomicznych, powinien optymalizować swoje działania w kwestiach ekonomicznych, tak aby możliwie najpełniej rozwiązywać wszelkie problemy, biorąc pod uwagę całą strukturę społeczeństwa, a nie tylko dobro wybranych grup. Nie twierdzę, że jest to zadanie proste, zważywszy, że np. działanie rynku to gra różnych sprzecznych, wręcz kolizyjnie nastawionych do siebie interesów. W końcu jednak za coś tym, którzy przejawiają ambicję sprawowania rządów podatnik płaci, aby w tym się w tym pro publico bono, odnajdowali, wymagając przede wszystkim fachowości, o uczciwości nie wspominając. Choć obawiam się, że ta druga cecha jest już chyba na wymarciu. Tak więc w czym należy widzieć postęp, ano w rządach niezideologizowanych fachowców, dla których problemy ekonomiczne nie wymagają "lewicowego" czy też "prawicowego" podejścia, ale tylko racjonalnego.  Banały to ale chyba warte przypomnienia – ekonomia powinna być jedna.

    Inna sprawa kwestie obyczajowe tutaj tzw. lewicowość czy prawicowość powinny i mogą coś jeszcze zagospodarować. Niech to wszystko, burzy się i  fermentuje w społeczeństwach, to może w końcu się też i wyklaruje, ale kulturalnie bez przemocy. Niech przeważy ten z większym potencjałem na przyszłość, co więcej społeczeństwu da, byle bez takiego chamstwa i mordobicia, czy wręcz zbrodni, jak to można gdzieniegdzie zaobserwować.

    Od siebie powiem tylko jedno: "RATUJMY KOBIETY"

  5. mieduwalszczyk
    5 sierpnia 2017 at 11:16 - odpowiedz

    Moim zdaniem różne podejście do rozwiązywania problemów ekonomicznych, czy to przez tzw. lewicę, czy prawicę, nie służy niczemu dobremu i zaciemnia obraz zrozumienia tych problemów. Ekonomia powinna, choć nie wiem czy to jest wykonalne, emancypować się od kwestii politycznych i ideologicznych. Każdy rząd niezależnie od głoszonej ideologii w sprawach pozaekonomicznych, powinien optymalizować swoje działania w kwestiach ekonomicznych, tak aby możliwie najpełniej rozwiązywać wszelkie problemy, biorąc pod uwagę całą strukturę społeczeństwa, a nie tylko dobro wybranych grup. Nie twierdzę, że jest to zadanie proste, zważywszy, że np. działanie rynku to gra różnych sprzecznych, wręcz kolizyjnie nastawionych do siebie interesów. W końcu jednak za coś tym, którzy przejawiają ambicję sprawowania rządów podatnik płaci, aby w tym się w tym pro publico bono, odnajdowali, wymagając przede wszystkim fachowości, o uczciwości nie wspominając. Choć obawiam się, że ta druga cecha jest już chyba na wymarciu. Tak więc w czym należy widzieć postęp, ano w rządach niezideologizowanych fachowców, dla których problemy ekonomiczne nie wymagają "lewicowego" czy też "prawicowego" podejścia, ale tylko racjonalnego.  Banały to, ale chyba warte przypomnienia – ekonomia powinna być jedna.

    Inna sprawa kwestie obyczajowe tutaj tzw. lewicowość czy prawicowość powinny i mogą coś jeszcze zagospodarować. Niech to wszystko, burzy się i  fermentuje w społeczeństwie, to może w końcu się też i wyklaruje, ale kulturalnie bez przemocy. Niech przeważy ten z większym potencjałem na przyszłość, co więcej społeczeństwu da, byle bez takiego chamstwa i mordobicia, czy wręcz zbrodni, jak to można gdzieniegdzie zaobserwować.

    Od siebie powiem tylko jedno: "RATUJMY KOBIETY"

  6. Lucyan
    6 sierpnia 2017 at 00:46 - odpowiedz

    PN nie rozumie zrownania urlopow rodzicielskich. Tu nie chodzi to aby kazdy obowiazkowo brał rowno, tylko o to aby rodzice sami decydowali kto wezmie urlop i sami podzielili czy kobieta bierze wszystko, czy 50-50, a moze mezczyzna bierze wiekszosc/wszystko (rzadkie przypadki). Wiec chyba takie zrownanie jest w porządku, bo to rodzice decydują, czy, jak i kto bierze urlop.

    Stosunek to LGBT to raczej pokrywa sie z ogolnym rozwojem mentalnym, a nie prawicą/lewicą.  Wschod Europy raczej mentalnie jest 10-50 lat za zachodem wiec jak krol Hiszpanii macha do pochodu LGBT, a obok stoi Legutko to mu sie robi słabo i w gardle i dudzie sciska, jednoczesnie.  W "lewackim" bloku wschodnim tez przeciez gejow nikt nie promował ani  nie walczył o prawa ludzi LGBT, mimo wielkiej "lewackosci"  systemu i urawniłowki. 

     

  7. Crow
    6 sierpnia 2017 at 23:21 - odpowiedz

    Co do socjalu, to moim zdaniem wyznacznikiem nie powinna być jego wysokość, tylko celowość. Innymi słowy, jestem w stanie zaakceptować nawet mocno obciążające dla budżetu programy pomocowe, pod warunkiem jednak, że faktycznie będą służyły wyciągnięciu z trudnej sytuacji, a nie biernemu, długotrwałemu utrzymywaniu kogoś przy życiu, poprzez wypłacenie mu comiesięcznej pseudo-pensji (nie liczę tu osób ciężko chorych, niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji itp.).
    .
    Np. jeżeli ktoś stracił pracę i ma problemy ze znalezieniem nowej przez X dni (i jednocześnie udowodni, że faktycznie i prawidłowo szukał!), wtedy państwo powinno wkraczać. Tyle że nie z rybą (może poza jednorazową wypłatą na pokrycie bieżących potrzeb), a z wędką, mającą aktywizować zawodowo i zwiększać szansę na zatrudnienie. Oczywistym jest, że państwo nikomu nie zbuduje własnej fabryki, żeby sobie mógł zostać prezesem, ale są przecież inne instrumenty na rynku pracy.
    .
    Bezzwrotne rozdawanie kasy z budżetu właściwie nigdy się nie sprawdza. 500+ jest wielokrotnie niższe od najniżej krajowej, ale patologię i tak napędza…

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *