• niedziela, 22 stycznia 2017 r.

Singapur – paskudna tyrania nic więcej

Oto i losy Singapuru: najstarsze wieści o mieście pochodzą z XVI wieku. W 1785 roku Brytyjczycy obronili sułtana Kedah przed Syjamem, w zmaian za co dostali w dzierżawę wyspy Penang, które od 1824 roku były właściwie terytorium brytyjskim. W 1854 dwa bractwa walczyły o władzę nad chińską dzielnicą, a Brytyjczycy z malajskim piractwem. Po postaniu sipajów w Indiach (1857) przybyło brytyjskich żołnierzy. W październiku 1914 roku niemiecki okręt „Emden” zaatakował port. W 1915 roku miał tam miejsce bunt muzułmańskich malajskich wojskowych służących British Army. W 1920 roku ze strachu przed Japonią, zamieniono miasto w największą twierdzę Azji. Tym większe wrażenie na tubylcach zrobił jej upadek dwie dekady później. We wrześniu 1945 roku Brytyjczycy powrócili do miasta, ale już w 1959 roku musieli nadać mu autonomię. Na krótko (1963-1965) Singaputr znalazł się w granicach Malezji. W roku 1990 Lee Kuan Yew zrezygnował po 30 latach premierostwa. Do dzis w mieście stoi pomnik sir Thomasa Rafflesa. Miasto rządzone po wojskowemu, nie miało swojego czasu liberalizacji ani demokratyzacji. Singapurczycy znani są z traktowania turystów po królewsku, ale nie są wzorem liberalizmu. Na Singapur powołują się zwolennicy drakońskich kar za zbrodnie czy inne przewinienia (posiadanie niewielkiej ilości narkotyków grozi więzieniem, a śmiecenie ogromną grzywną), dlatego Hongkong inspiruje liberałów, a Singapur molizatorską konserwę od amerykańskich Republikanów po polski PiS.

Chodzenia nago po domu, jest w Singapurze traktowane jak pornografia. Nie mniej dziwaczne są reguły zachowania w windach. Istny Big Brother. Lee Kuan Yew uważa, że demokracja liberalna oznacza tolerancję dla przestępczości i pozwolenie na jej rozwój. Ostatni gubernator brytyjskiego (liberalnego) Hongkongu Chris Patten wykazał, że wahania wzrostu i spadku przestępczości w Hongkongu odpowiadają mniej więcej tym znanym z Singapuru. Jednocześnie po krytycznej wobec Hongkongu tyradzie wygłoszonej raz w Hongkongu przez Lee, Patten ograniczył się tylko do stwierdzenia, że ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł podobnie mówić o Singapurze, w Singapurze. Oczywiście nie. Hongkongu już nie ma, Chiny zniszczyły miasto, natomiast Singapur, który czai tylko wolność forsy, niestety trwa…

Nieco uwagi Singapurowi poświęcił liberał anglo-holenderski Ian Buruma („Misjonarz i libertyn. Eros i dyplomacja. Polityka na Wschodzie i Zachodzie”, przeł. Piotr Rosne, Universitas Kraków 2005.). Buruma pisze o filipińskiej służącej Flor Contemplation, która w 1995 roku została kozłem ofiarnym ksenofobicznych sądów kryminalnych w Singapurze (s. 254). Ci singapurscy parlamentarzyści opozycyjni, którzy krytykowali nieprawidłowości, zostali przez MSW Singapuru Wong Kan Sena (z partii rządzącej nieprzerwanie od 1965 roku) uznani za nielojalnych wobec swej ocjczyzny (sic!). Eksperci prawni z Nowego Jorku uznali wówczas, że Singapur nie jest państwem prawa. Od 1991 roku Lee Kuan Yew rozwijał koncepcję „azjatyckich wartości”, stawiając naród przed jednostką, choć Singapur jest najbardziej europejskim miastem Azji, słowo Azja ma sens tylko na Zachodzie, a autorytarne zapędy Lee przypominają raczej europejski dawny kolonializm; rządy sztywnych kołnierzyków na mundurach, niż cokolwiek azjatyckiego. Singapurczycy słuchają Michaela Johnosna, i jedzą hamburgery, lecz autocenzura typowa dla tego państwa przypomina dziewiętnastowieczną militarystyczno-nacjonalistyczną cenzurę europejską. W 1987 roku pisarka Wong Souk Yee, robiła skecze o stylu życia w Singapurze, w tym o pomiataniu filipińskimi służącymi (moi znajomi, którzy zwiedzali Singapur mówili o balkonach na jakich mieszkają ci służący), za co została uwięziona pod zarzutem: „przynależności do frontu komunistycznego” (s. 259). Singapur to nie żywa kultura, bo folklor się tam raczej tępi, lecz mandaryński wypierający kantoński, bo tak władzom się podoba (filmy z Hongkongu muszą być teraz dubbingowane). W 1987 roku premier Lee mówił, że zgoda na hałasowani, plucie i przekleństwa na ulicy, uniemożliwiłyby awans ekonomiczny miasta-państwa (s. 261). Stąd ciągła inwigilacja przez stowarzyszenia obyczajowe studenckie, związkowe. Bez zgody rządu nie powstanie żadna organizacja. Lee wprost mówi o tym, że to, że policja nie znalazła dowodów, a sąd nie umie dowieżć winy nie znaczy, że przestępstwo ma ujść na sucho. Tak wygląda despocja. Przekonał się o tym m.in opozycyjny polityk Francis Seow (za rzekome spiskowanie z USA uwięziono go na długie lata, nawet jak już było wiadomo, że popełniono pomysłkę). Singapurczycy unikają jak ognia nawet czytania artykułów krytykujących ich kraj (kraj to trochę dużo powiedziane, ich malezyjskie miasto), mają tendencję do oceniania bardziej „tonu” niż informacji samej w sobie. Nie oni pierwsi budują tyranię przez zastąpienie uczciwości zasadami tzw. „dobrego wychowania”.

Devan Nair, eks-prezydent, dziś na wygnaniu w USA pisał, że Lee jest okrutniejszt od kolonialistów z UK, a David Marshall, były premier, waha się czy metody Lee rzeczywiście nie zbudowały bogactwa (s. 265). Pisarz singapurski Gopal Barantham zauważa, że najbardziej antyzachodni są anglojęzyczni biznesmeni singapurscy (s. 266), którzy traktują pozostałych współobywateli jak ludnośc okupowaną. Pragną wskrzesić British Empire i wiktorianizm. Lee zwalcza zarzuty o politykę dynastyczną, choć z głoszonym przezeń konfucjanizmem przecież się to nie gryzie (s. 267), bo chce uchodzić za nowoczesnego. Koreańczyk Kim Dae Jung, to najgozalszy przeciwnik „azjatyckiej drogi” Lee. Uważa bowiem, że bez zgody rządzonych, nie ma mowy o przestrzeganiu nakazów tak naprawdę. Jedynie może być mowa o strachliwej autocenzurze. Rząd singapusrski czyli obecną oligarchię, popierają bogaci Chińczycy, na opozycję głosują Malajowie i Hindusi prowadzący kramy. Buruma opowiada o komiku nazwiskiem Kumar, który opwowiedział o zbyt wielu „hinduskich wodzach, mówiących Singapurczykom co mają robić”. Zapadła kłopotliwa cisza (s. 270).

Na koniec dodam: Singapur to WZÓR dla wielu posłów PiS…

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne wpisy

26 komentarzy

  1. Krzysztof Marczak
    17 lipca 2015 at 16:33 - odpowiedz

    Zachód przechodzi kryzys (lub korektę) hierarchii wartości, więc czepia się wszystkiego (vide seria artykułów o Singapurze w „Time” po śmierci Lee Kuan Yew).
    Prawda jednak jest banalna, dobrze naświetlona w tym artykule. Reżim ma swoje blaski. Zawsze jednak ma swoje długie cienie. Kto raz zobaczy zniewolenie umysłowe tamtejszych ludzi, zwłaszcza jeżeli widział wcześniej żywy komunizm nigdy nie kupi tej ideologii, bo to następna zamglona wersja zamordyzmu.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      17 lipca 2015 at 17:20 - odpowiedz

      gdzie tylko zamordyzm zdaje się zarabiać forsę, konserwatyści aż się ślinią z zachwytu…

      • Krzysztof Marczak
        17 lipca 2015 at 17:51 - odpowiedz

        Stąd też wiele karier różnych miernot korporacyjno-bankowych w Singapurze, włączając „gwiazdę” przekrętów inwestyjno-bankowych, Nicka Leesona. Ale coż, skoro ktoś sobie nie radzi z ligą olimpijską na Wall Street, bo tamta konkurencja jest zabójcza, zawsze może przyjechać na globalną prowinicję i udawać gwiazdę Hollywood. „Gwiazda” zarobi, a prowincja wyleczy swoje kompleksy.

  2. Lucyan
    17 lipca 2015 at 17:49 - odpowiedz

    A jak nazwac Texas ktory zabrania (nie wiem czy cały czas) seksu oralnego nawet z własna zona? Czy to nie tyrania? Jak nazwac Stany Zjednoczone gdzie wiekszosc stanow, szczegolnie z pasa biblijnego ma „tyranskie” prawa, czy USA to nie tyrania? Jak nazwac prawa „zero tolerance” ktore wprowadzają amerykanskie miasta bo nie dają rady „normalnymi” prawami. USA to TYRANIA.
    Akurat zasady zachowania sie w windach są potrzebne bo wiele dzikusow nie potrafi sie w windzie zachowac i daje sobie upust prymitywnym zachowaniom. Plucie, dotykanie, macanie, obcieranie itp. Podobnie ze smieceniem, nie każdy lubi wdeptywac w gume do żucia, czy w psie gowno. Można sie zastanawiac nad wysokosciami tych kar, ale czasami jest to jedyny sposob aby ludzi powstrzymac od niszczenia mienia innych ludzi.
    Jesli chodzi o chodzenie na nago to w Polsce tez nie wolno chodzic na nago w domu tak aby ktos to widział. Chodzi o to aby rożni ekhibicjonisci albo seksualni natreci nie meczyli nas swoim duupskiem, albo alfonsi nie mieli mozliwosci reklamowania agencji usług seksualnych.

    • Krzysztof Marczak
      17 lipca 2015 at 17:53 - odpowiedz

      Lucyan,
      plz – zajrzyj do Google University i poczytaj co to jest common law i jakie ma wady, Period.

      • Lucyan
        17 lipca 2015 at 19:03 - odpowiedz

        A o czym tu dyskutujemy, o wadach i zaletach roznych systemow prawnych czy o konkretnych prawach ustanowionych w danym panstwie. Pomijając mozliwosc wplywu na ustanawianie praw to dla mnie wszystko jedno jaki system prawny obowiązuje. Prawo moze byc dla mnie rozsądne/mądre albo i nie, common law nie gwarantuje mądrosci, tez moze byc „zamordyzmem” wiekszosci.

        • Krzysztof Marczak
          17 lipca 2015 at 21:01 - odpowiedz

          Dyskutujemy min. o tym, że infantylne artykuły ukazujące się w polskich mediach o prawie amerykańskim nijak nie pokazują, ze działa ono duże lepiej niż np. prawo polskie. Najlepiej jednak poznawać je ze znajomością rzeczy, a nie przez internetowe pseudo „madrości”.
          Na marginesie – nie jestem zwolennikiem Teksasu, bo to kolebka południowej konserwy ale nawet nawet tam wolałbym dochodzić swoich praw niż w Warszawie (w co jestem nawet obecnie zaangażowany). Polska od strony prawnej to trzeci świat i gazetowe dyrdymały o tzw. cases mają za zadanie omamić Polaków że gdzieś indziej prawo działa gorzej. Nie działa, nawet w Teksasie.
          Ponieważ prowadzę firmę w USA od ponad 20 lat i miałem w tym czasie multum różnych kwestii spornych na podstawie Pana wypowiedzi pozwalam sobie założyć, że nie zna Pan od strony praktycznej ani jednego przypadku prawnego w USA w praktyce. Jeżeli się mylę, proszę to mnie o tym przekonać, jeżeli nie to darujmy sobie. Gdybym był zainteresowany polemiką bez oparcia na faktach udzielałbym się na Onecie albo innej skarbnicy internetowej „madrości”.

          • Lucyan
            18 lipca 2015 at 00:55

            Moja wypowiedz na temat USA i ich „dziwnych” lokalnych praw to nie zadna krytyka tylko pokazanie, ze w USA tez mają prawne dziwolągi i konserwa gdzieniegdzie szaleje i duupe truje. To ze w Rosji jest jeszcze gorzej albo ze w Polsce jest gorzej niz „wolna amerykanka” nie pomoze głupim amerykanskim prawom. Nie wiem czy w Teksasie został ktos skazany za seks oralny, ale takie prawne głupoty mieli i to nie tak dawno.
            Mnie chodziło bardziej o to, ze PN podaje prawa z Singapuru nt windy czy „chodzenia na nago w domu” i uwaza je za dziwne, podczas gdy takie same prawa obowiazują w Polsce czy USA, czy Wlk Brytanii. W dzisiejszym UK ilosc kamer (Big Brother) jest chyba sto razy wieksza niz w Polsce czy głupiej singapurskiej windzie.
            Amerykanskei prawo jest fajne ale też sobie nie dają rady z wieloma rzeczami. Np. w USA jednym z motywow za aborcją było to, ze aborcja zmniejszy przestepczosc. Czy wyobrażacie sobie taki argument w Polsce i kto by z takim argumentem miałby wystąpic?

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            18 lipca 2015 at 10:02

            Za chodzenie nago po domu nic Ciebie w Polsce nie spotka w Ameryce też machną ręką. W Singapurze możesz iść za to do więzienia bo uważa się to za pornografię. Czytaj ze zrozumieniem

          • Krzysztof Marczak
            18 lipca 2015 at 09:26

            Common law już takie jest, że ma tzw. cases, czyli „dziwolągi” i to jest jego wada, bo nie idealnego systemu prawnego. Jednak nawet antyamerykańscy z przekonania prawnicy zgadzają się co do tego, że działa ono lepiej. W dużym skrócie dodam, że każda szkoda może być podstawą roszczenia a większość procesów jest zakończona wyrokiem w ciągu krótkiego czasu (najczęściej tygodni).
            W polskim prawie jest mnóstwo głupich zapisów, tylko że dla nie znających się na prawie brzmią one dobrze, bo są sformułowane w „mądrze” brzmiący sposób. Ten stan rzeczy jest utrzymywany przez propagandę – zamiast podjąć publicznie temat zmiany złych albo niedbale przygotowanych zapisów (tu polskie prawo bije rekordy) odwraca się na uwagę na różne amerykańskie kurioza. Dzięki temu Polacy zamiast zająć się własnymi problemami prawnymi dyskutują o dalekim systemie, którego nie rozumieją. Co tu jest głupie proponuję samemu ocenić.

          • Lucyan
            18 lipca 2015 at 15:22

            @PN, chodzi mi o to ze nalezy lepiej opisywac prawo, zamiast rzucac tylko „w Singapurze chodzenie w domu nago to pornografia”.
            Oczywiscie ze są przypadki i w Polsce i USA gdzie „chodzenie nago w domu” jest karalne i podchodzi po paragraf „sexual abusement”. Ma to zastosowanie np. w przypadkach gdy twoj dom/mieszkanie ma okna na inny dom/mieszkanie, a ty paradujesz z duupskiem na wierzchu. Jesli sie zasłonisz (np. zasłonki) to OK, ale jesli paradujesz na golasa to sasiąd/sasiądka moze ci zaskarzyc o „nieobyczajnosc” i płacisz kare. W tym przypadku chodzi raczej o to aby zapobiec exhibicjonitom, bo skąd wiadomo czy sie obnazasz naturalnie czy exhibicjonistycznie? A czy sie w tym czasie podnieciłes czy tez sasiądka podnieciła (pornografia) to inna sprawa. Moze w Singapurze podciągają to pod pornografie, nie wiem. W USA samo pokazanie sutka to juz tragedia i moze pociągnac wielomilionowe odszkodowania 🙂
            Innymi słowy: chodzienie w domu na nago tak ze inne osoby to moga widziec jest karalne (jak komus sie twoj widok nie spodoba), ale chodzenie na nago tak ze nikt nie widzi karalne nie jest.

          • Krzysztof Marczak
            19 lipca 2015 at 02:08

            Problem polega na tym, że Pana wiedza na temat amerykańskiego prawa jest niewystarczająca do prowadzenia rzeczowej dyskusji. Pana „paragraf sexual abusement” to zapewne sexual harrasment law, pomińmy tę korektę milczeniem, bo to żenujące. Oprócz tego bezładu wygląda na to, że nie ma Pan żadnej albo prawie żadnej wiedzy o egzekwowaniu w USA zapisów o których Pan pisze. Dlatego proponuję zakończyć tę dyskusję.

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            19 lipca 2015 at 13:00

            Może niech go pan poduczy

          • Krzysztof Marczak
            19 lipca 2015 at 15:48

            IMO zbyt duże braki, ale z czasem napewno wypada pomysleć o jakiejś edukacji na tym polu. Polscy prawnicy już są na pewnym etapie zrozumienia prawa amerykańskego, zatem polscy aktywiści (i rewolucjoniści) powinni niedługo do tego etapu dojść.

          • Lucyan
            19 lipca 2015 at 22:32

            Własnie, niech go Pan poduczy! Niech Pan nie bedzie taki leniwy. Na poczatek prosze wyjasnic 22 lata wiezienia dla nauczycielki (Jennifer Fichter) za uwiedzenie trzech 17-letnich chłopcow. Sprawe te przypomina dzisiaj racjonalista.pl.

            „USA ma od lat najbardziej prymitywny i barbarzyński wymiar karania, gdyż nikt nie więzi tak wielu własnych obywateli jak Stany (na 10 mln więźniów na całym świecie aż 2,2 mln to więźniowie amerykańscy). Jest to barbarzyństwo o podłożu ekonomicznym, gdyż system amerykańskich więzień to rozkwitająca branża biznesowa dla amerykańskich korporacji* (!). Oto kolejny przykład tej patologii: ……”

            Podobno 22 lata wiezienia to za „Unlawful sexual contact with minors”.
            Ma pan pewnie dostęp do materiałow wiec niech Pan go oswieci, ze 22 lata wiezienia to w sam raz za pieszczenie członkow napalonych młodziencow. Chyba ze ta nauczycielka sie rzeczywiscie znęcała nad ich penisami.
            Niech Pan uzasadni dla polskiej publicznosci ten wyrok.

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            20 lipca 2015 at 12:47

            Te 2 mln to wynik histerii narkotykowej. A niski wynik inkarceracji innych krajów to efekt słabości policji. Rosja ma ponad milion więźniów ale usa saponad dwukrotnie ludniejsze. Sodomy laws zniesiono w 2003 roku. A uwodzenie nieletnich jest ciężko karane także w UE czy Rosji

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      17 lipca 2015 at 20:06 - odpowiedz

      Sodomy laws są już prawie wszędzie zniesione a ruscy nadal mają homoseksualistów za nielegalnych. Nie pieprz lucek

      • Heisenberg
        17 lipca 2015 at 20:20 - odpowiedz

        Polska nawet tego nie miała (nie licząc prawa narzuconego przez obce siły), a podobno jesteśmy takim konserwatywnym zaściankiem 😛

      • Lucyan
        18 lipca 2015 at 01:08 - odpowiedz

        A co mnie/nas obchodzą tutaj ruskie? Rosja lezy mentalnie gdzies 30 lat za Zach. Europa i tyle. Krolowa brytyjska juz przepraszala, za 40 lat przeprosi jakis Rusek (albo i nie, raczej nie, bo oni uważają sie za nieomylnych, jak Polacy czy Zydzi).

  3. Benbenek
    17 lipca 2015 at 19:51 - odpowiedz

    Amos Yee, chłopak z tego wideo został uwięziony w Singapurze za ten clip:
    https://youtu.be/6JqLm1kXqvo

  4. Krzysztof Marczak
    19 lipca 2015 at 22:50 - odpowiedz

    @Lucyan. Żegnam bez żalu. Trzeba mieć tupet żeby przy tej chaotycznej internetowej wiedzy zabierać komuś czas.

    • Lucyan
      20 lipca 2015 at 00:19 - odpowiedz

      Ha, ha, własnie czytam CASE CF14-004183 State of Florida, Polk County,
      mozna znalezc w Internecie.

      Tlumaczenie (moje – wolne), tekst angielski dostepny w internecie:
      ——————————————–
      * 25/8 2012 było ognisko (campfire) w okolicy Lakeland Linder airpoirt.
      * Poszkodowany (victim) zaprosił oskarzoną na ognisko i zaproszenie zostało przyjete
      * Przeszli przez hangar po czym połozyli sie na dachu i obserwowali latające samoloty
      * Zaczeli sie dotykac a potem całowac
      * Po czym sie rozebrali
      * Oskarzona wykonala fellatio na poszkodowanym
      * Poszkodowany włozył penisa w wagine oskarzonej
      * Wykonali stosunek płciowy
      * W chwili szczytowania poszkodowany wyjał penisa i wystrysnał na dach (hangaru)
      * W nastepnych dniach oboje sie widywali poza szkołą
      * Poszkodowany zaczął odwiedzac oskarzoną w miejscu jej zamieszkania
      * Poszkodowany szacuje ze w czasie odwiedzin doszło do stosunkow seksualnych 10-20 razy
      * Za kazdym razem były stosunki waginalne
      * Przed szczytowaniem poszkodowany wyciągał penisa i wytryskiwał na ciało oskarzonej
      * Dodatkowo, poszkodowany stwierdza ze w miedzyczasie doszło do 10-15
      stosunkow seksualnych w samochodzie oskarzonej na terenie Hillsborough County
      ——–
      Boki zrywac!
      ——–
      Ta „oskarzona” ma szczescie, ze nie zyje w Europie.
      300 lat temu spłoneła by na stosie.
      A dzis w USA łagodny wyrok: tylko 22 lata wiezienia.

      Poszkodowany = 17 letni mlodzieniec
      Oskarzona = 27 letnia kobieta
      ———————————–
      To ze Amerykanie nie potrafią sobie poradzic z inna przestepczoscią nie znaczy
      ze muszą akceptowac swoje prawne absurdy.

    • Lucyan
      20 lipca 2015 at 00:36 - odpowiedz

      Ale głowa do gory, nie mozna wszystkich Amerykanow wrzucac do jednego worka. To stany z pasu biblijnego opozniaja stan mentalny całej Ameryki. Ale postep jest, gdy Clintona pytano czy miał seks z Monika L. to odpowiedział, ze nie. Bo oralny to nie seks (wg niego). Widac Amerykanie dorosli do tego, ze seks moze byc i oralny.

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here