• sobota, 27 maja 2017 r.

Cud w Legnicy zdemaskowany? Prof. Tadeusz Dobosz

 

Czy Hostia rzeczywiście krwawiła? Czy stał się cud eucharystyczny? A może była to bakteria? Na te pytania odpowiada kierownik Zakładu Technik Molekularnych we Wrocławiu, którego zespół jako pierwszy badał Hostię z Legnicy. Odpowiedź Was zaskoczy, sądzimy, że większość z Was spodziewała się czegoś zupełnie innego…

Podobne materiały

18 komentarzy

  1. Lucyan
    6 maja 2016 at 20:12 - odpowiedz

    „Naukowiec” ktory wierzy w cuda, i ma swojego swietego patrona, ha, ha, facet sie osmiesza, albo sie boi kleru. Gdybym był naukowcem i sie dowiedział, ze w Szczecinie wykryto DNA z tego kielicha to bym szybko pędzil i wykradł te probke. Co za okazja na Nobla, albo chociaz na Templetona! Mozna by sprawdzic czy Jezus(?) był kobietą, i jaka miał seksualną orientacje, co za okazja na badanie „boga”. Wykradł bym tez te wode i sprawdził czy tam nie ma plemnikow. A moze to byłyby plemniki wikarego, a dna sprzątaczki.
    A jesli chodzi o nastepne cuda to stawiam na Jasło albo Krosno.

    • Andrzej
      7 maja 2016 at 01:11 - odpowiedz

      Słuchaj. Mieszkasz w Polsce i jest bardziej niż prawdopodobne, że profesor chodzi do Kościoła i jest wierzący. Mimo tego odpowiada rzeczowo i stara się swoją wiarę odłożyć na bok, bo to nakazuje mu uczciwość i profesjonalizm. Myślę, że należy mu się za to szacunek.

      Sam również otwartości na cuda nie podzielam, bo doświadczenie historyczne tego nie potwierdza. To znaczy, że żadnego cudu jednoznacznie nigdy jeszcze nie stwierdzono.

      Za to dzięki wypowiedziom pana profesora widzimy jak zakrzywił się przekaz medialny i jak Kościół sobie ‚znadinterpretował’ otrzymane wyniki. Co więcej, dowiedzieliśmy się czegoś o innych przypadkach i niejednoznacznej praktyce jaką Kościół w takich sytuacjach stosuje.

      Jednym słowem: nie ma tematu. Nie ma serca, a jeśli było DNA o mogło wziąć się nawet z powietrza.

    • Tomek Świątkowski
      7 maja 2016 at 08:07 - odpowiedz

      W przenośni mówił o apostole Tomaszu (zwanym niewiernym) jako patronie naukowców, bo naukowcy muszą być niedowiarkami. Ale nauka wcale nie twierdzi, że cudów nie ma, bo nauka w ogóle nie zajmuje się cudami, tylko – jak słusznie mówi profesor – szukaniem wyjaśnień naturalistycznych.

      • Lucyan
        7 maja 2016 at 11:32 - odpowiedz

        Naukowiec nie potrzebuje żadnego patrona, ani innego krasnoludka, a tym bardziej patrona ze sfery katolickiej. Po prostu ten profesorek jest katolikiem i wierzy w katolickie opowiesci. Albo po prostu boi sie zwolnienia z pracy i zabezpiecza swoje stanowisko religijnymi deklaracjami. Ciekawe czy wział forse za to badanie, czy tez uzył sprzęt Zakładu w prywatnych celach. Mam nadzieje, ze kleszka zapłacił za to badanie.
        A jesli chodzi o cuda, to sprawa definicji. Nauka jak najbardziej zajmuje sie cudami w sensie badania przyczyn zjawisk bardzo małoprawdopodobnych, ale doswiadczalnie udokumentowanych (ale ten profesorek mowi, ze on przy tym nie byl ale słyszał od kolegow 🙂
        Natomiast nauka nie powinna mieszac do tego religijnych bzdur.
        Jesli w Szczecinie znaleziono w tej probce ludzkie DNA to przecież bomba. Nic tylko kontynowac badania i dokładnie zbadac. Ale przeciez ludzkie DNA, z kontaminacji czy bez, nie znaczy, ze jest to DNA jakiegos biblijnego Jezusa. Moznaby porownac z DNA z Sokołki czy innych cudow. Na pewno beda rożnice, chyba że to ten sam pasożyt. Ale spokojnie, nawet jak będa rożnice, to nic nie przeszkadza aby Jezus, na mocy swej boskiej siły, zmieniał sobie DNA codziennie na inne.
        Ale beka, ale ciemnogrod.

      • darekpiotrek
        7 maja 2016 at 15:53 - odpowiedz

        Mnie się podoba profesjonalizm profesora. Chyba, że coś przeoczyłem ale uważam, że tym co mówił nie dał ani jednego powodu aby podejrzewać go że jest wierzący lub niewierzący w Chrystusa. Motyw z „patronem” bardzo mi się spodobał – rozumiem to w dwojaki sposób: Zakładając, że on sam jest osobą religijną, rozumiałbym to jako wyraz woli uczciwości naukowej (mówiąc w pewnym skrócie). Natomiast jeśli zostało to wypowiedziane ustami człowieka niewierzącego, rozumiałbym to dodatkowo jako wyraz błyskotliwej autoironii, dystansu i intelektualnego nieskrępowania czym zaimponował by jeszcze bardziej. Nie wiemy czy profesor wierzy w boga, może należało go o to zapytać.

        • Lucyan
          7 maja 2016 at 22:49 - odpowiedz

          Własciwie nie ma znaczenia czy wierzący czy nie, ale w 08:58 nagle sam tak z niczego z tego badania robi test na „krew Boga”. Nikt go o to nie pytał. Jego zadaniem było po prostu zbadac co to z tą plamką, i robic testy na rozne organizmy, a nie plątac do tego jakies bostwa.
          Zreszta sam fakt, ze Zaklad Medycyny Sądowej zajmuje sie takimi pierdołami pokazuje jak skatolona jest obecna Polska i chodzi na sznurku kleru. Facet po prostu powinien powiedziec: wafelkow nie badamy, szkoda czasu na głupoty. To nie jest sprawa kryminalna.

          Chyba ze ma prywatną firme, to wtedy sobie moze zbadac co tylko sobie klient zyczy (i zapłaci). Ja bym zbadał te wode, czy tam nie było spermy, bo moze ta plamka to zarodek, a nie trup. Wygląda mi na zarodek w agonii.

          • darekpiotrek
            8 maja 2016 at 01:21

            Odruchowo też mnie denerwuje że księża cobie zlecają i ZMS robi badania. Oczywiście najlepiej gdydy za nie zapłacili księża, ale jak się zastanowić dłużej to dochodzę do przekonania że warto robić takie badania, bo w innym razie księża mogli ogłosić cud bez badań albo z wykorzystaniem pseudo-badań, robionych na dzikim zachodzie w jakiejś prywatnej placówce paranaukowej, i to by było gorsze. Myślę że z pożytkiem się dla idei walki z zabobonem jest żeby takie cuda badać i żeby robiła to placówka faktycznie naukowa – ja myślę że dobrze się stało, a kler jak umiał nałgał to se tym tylko krzywdę tak na prawde zrobił i my mamy powód do śmiechu. Tępych mamy biskupów i ten przykład pokazuje jakie wiele mają zaległości szkolnych nie do nadrobienia – zastanawiam się czego oni się spodziewali? że bóg istnieje i zechciał sobie krwi opuścić? Tępota panie – nie inaczej. W sumie to byłbym nawet za tym żeby im z podatkow sponsorować takie badania cudów, niech pozbierają wszystkie gadżety, co tam mają świętego do zbadania a potem niech kłamią ile wlezie ku naszej uciesze i ku swojej zgubie

  2. dżizas
    6 maja 2016 at 20:41 - odpowiedz

    Pan Jezus po raz kolejny się nie postarał. To już ja bym lepszy cud odstawił.
    😉

  3. Krzysztof Marczak
    6 maja 2016 at 20:43 - odpowiedz

    Metody badawcze mogą być czułe, ale nie są idealne i wciąż się rozwijają. To, że biegli nie byli w stanie wykluczyć cudu, nie oznacza, że mógł on mieć miejsce. Błąd logiczny.

    • Ireneusz Kozak
      6 maja 2016 at 21:33 - odpowiedz

      Tak, tu Profesor przesadzał z tym powtarzaniem, że ostateczna decyzja należała do biskupa (choć mówił to zapewne z lekką dozą ironii). Warto cały czas pamiętać, że ciężar dowodu spoczywa na stronie, która coś postuluje. Czyli to nie katedra ma udowodnić, że cudu nie było, ale ktoś (Kościół na przykład, albo nawet katedra) ma udowodnić, że cud był. Z resztą – wolne żarty…

      • Tomek Świątkowski
        7 maja 2016 at 08:23 - odpowiedz

        Decyzja należy do biskupa, bo cud to jest kategorią wiary a nie nauki.
        Profesor jako naukowiec nie może stwierdzić cudu, tylko jedynie może ocenić na ile naturalistyczne wyjaśnienia zjawiska są zadowalające.
        .
        Niewykluczenie cudu oznacza, że mógł on mieć miejsce – nie ma błędu logicznego.
        Chyba że ktoś z góry zakłada, że cudów nie ma. To jest założenie materializmu – filozoficzne a nie naukowe. Materialista zawsze będzie przekonany, że największa niezwykłość ma jakieś naturalne wyjaśnienie.
        Ostatecznie zbiorowa halucynacja albo genialne oszustwo to hipotezy, które zawsze można postawić.

        • Ireneusz Kozak
          7 maja 2016 at 11:43 - odpowiedz

          Nie no, na opłatku albo były fragmenty serca, czy krwi ludzkiej, albo ich nie było. No i w pewnych warunkach dałoby się na przykład sprawdzić (choć tutaj to już musztarda po obiedzie), czy to opłatek krwawił. Jakby opłatek leżał sobie w laboratorium i na serio lałaby się z niego krew, to pewnie sam Pan Profesor mógłby stwierdzić cud… Biskup sobie może UZNAĆ cud tak, jak uznaje sędzia winę oskarżonego: istnieje pewien ustalony próg dowodowy, którego przekroczenie upoważnia sędziego do wydania takiego werdyktu (mimo że dowody są tylko pośrednie). Biskup też ma taki próg, tyle że u duchownych jest on o wiele niższy. Gdyby zostawione gdzieś fragmenty ludzkiego mięśnia sercowego były decydującym dowodem w jakiejś sprawie, sąd musiałby dysponować naukowy orzeczeniem, że to z całą pewnością jest mięsień sercowy i z całą pewnością ludzki; biskupowi wystarczyło wiedzieć, że było tam coś kształtem przypominającego tkankę mięśniową serca. I nawet nie ludzkiego. I nawet ulegającego lizie.

          • Tomek Świątkowski
            13 maja 2016 at 11:40

            Nawet jeśli były fragmenty ludzkiego serca, to zawsze można postawić 20 naturalistycznych hipotez jak tam się znalazły.

  4. mieczysławski
    7 maja 2016 at 06:46 - odpowiedz

    cud w Sokółce
    http://www.idziemy.pl/wiara/cud-w-sokolce/1/
    badający hostię też byli bardzo wierzącymi
    zbadanie DNA rozwiało by wątpliwości ateistów, ale nie było zgody na „profanację”

    • Tomek Świątkowski
      7 maja 2016 at 08:25 - odpowiedz

      A w jaki sposób badanie DNA rozwiało by wątpliwości ateistów?
      Mnie by nie przekonało, choć ateistą nie jestem.

    • Andrzej
      7 maja 2016 at 10:14 - odpowiedz

      Chyba powinieneś posłuchać tego co mówi profesor. Samo stwierdzenie ludzkiego DNA niczego nie wyjaśnia, bo może ono pochodzić ze zwyczajnego zanieczyszczenia, z powietrza, może przenieść się nawet droga kropelkową, bo ktoś kichnął, zakaszlał. COKOLWIEK.

      Podobnie „przypomina mięsień serca” nie oznacza, że jest to mięsień serca tak samo jak stwierdzenie, że „wyglądasz jak niedźwiedź” nie oznacza, że jesteś niedźwiedziem.

  5. jon
    7 maja 2016 at 18:51 - odpowiedz

    ten drugi organizm to człowiek

  6. rudnicki
    8 maja 2016 at 08:39 - odpowiedz

    Powiedzcie kamerzyście, żeby następnym razem przy ustawianiu planu do zdjęć chociaż zasunął rolety w oknie. Wtedy będzie widać rozmówcę, a nie okno.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *