• wtorek, 24 kwietnia 2018 r.

Ewolucja sztucznej inteligencji. Dr Tomasz Witkowski

 

Dr Tomasz Witkowski wyjaśnia, że rozwój na drodze do stworzenia sztucznej inteligencji nieprawdopodobnie przyspieszył. Nie powinniśmy się jednak spodziewać czegoś będącego odbiciem człowieka, zwłaszcza, że sami ludzie nie chcieliby podobnych do ludzi androidów. Tak jak skrzydła ważki są inne od skrzydeł ptaka, a nowoczesny myśliwiec nie macha skrzydłami jak orzeł, tak sztuczna inteligencja osiągnie swoje zdolności najpewniej nie na drodze odpowiednika ludzkiego umysłu. Nie należy też brać całkowicie na serio obaw niektórych wielkich naukowców przed sztuczną inteligencją. Jak pokazuje historia nauki i techniki nawet najwięksi mylili się czasem groteskowo w swoich prognozach. Wykład pochodzi z Dni Darwina organizowanych przez PSR i UWr

Podobne materiały

2 komentarze

  1. Lucyan
    10 marca 2018 at 18:44 - odpowiedz

    Wykład dla humanistow, nic nie tłumaczy. Ale jak wytłumaczyc humanistom techniczne rzeczy? Nie da sie. Trzeba  bazowac na humanistycznych analogiach.

    Po prostu jestesmy skonstruowac maszyne ktore bedzie tepic nieswoich. Wg definicji zaprogramowanej poprzez swojego – np maszyna judaistyczna bedzie zabijac/priorytetowac goji (gojow?) a islamska zydow itd. Nawet wg całej ludzkosci nie ma jakiegos wpolnego celu, jedyny cel to rozmnozac sie/replikowac.  Ale te wszystkie funkcje celu  i tak programuje człowiek i algorytm jak te cele moga sie zmieniac tez programuje człowiek. Wiec nie ma zadnej "ewolucji sztucznej inteligencji". Mamy po prostu mocniejsze komputery ktore sa w stanie przetworzyc wieksza  ilosc danych, przeczesac wieksza ilosc rozwiazan, ale to wszystko zaprogramowane przez człowieka. Człowiek nie jest w stanie przeczesac wszystkich mozliwosci, stad rozwiazania niespodzianki. 

    Wiec do swiadomosci robotow/maszyn droga jest potwornie daleka. To jedynie namiastka organizmow zywych skladajacych sie z miliardow atomow i komorek.  My nawet nie wiemy jak działa pojedyncza komorka … Gdybysmy wiedzieli to znalibysmy procesy rakowe. 

    Najciekawsze to pytanie to na temat replikacji i "rodzenia" – co autor miał na mysli – ale tu dr TW niewiele zdradził. 

     

  2. Ireneusz Kozak
    11 marca 2018 at 13:40 - odpowiedz

    Jeśli chodzi o ideę poczty, dostarczanej rakietami, to i ją wprowadza się w życie, tyle że wykorzystywane są drony, a nie rakiety (np. usługa amazon prime air); może dlatego nadaje się sztucznym inteligencjom imiona kobiece, ponieważ informatyką i związanymi z nią nowościami częściej interesują się mężczyźni? Co ciekawe, feministki się kiedyś buntowały, bo huraganom (siłom niszczycielskim) nadawano imiona wyłącznie kobiece, możliwe więc, że i z tą AI to jakiś zabieg lewicowy, tym razem mający na celu skojarzyć inteligencję z kobiecością? Również w grach komputerowych coraz częściej to właśnie postać kobieca staje się bohaterem, sterowanym przez gracza, co może wynikać także z przyczyn komercyjnych (np. sukces Tomb Ridera). Jeśli chodzi o te roboty człowieko-podobne, to się nie zgodzę: "zombiczny" wygląd i ruchy androidów to jedynie kwestia niedostatecznego, jak na razie, rozwoju technologicznego. Myślę, że w przyszłości ktoś zasponsoruje nową nagrodę, na wzór Nagrody Loebnera, przyznawaną twórcom takich robotów-androidów, których niesposób będzie odróżnić od ludzi (patrz: test turinga); Ten strach, czy obrzydzenie, związane z faktem, że anrdoidy swoimi ruchami przypominają dziś trochę postacie zombie, może wynikać z tego, że do filmowych zobie taki sposób poruszania się przylgnął, będąc z początku niekoniecznie czymś "naturalnym dla zombie", a jedynie wymysłem twórców. Strach przed nienaturalnymi ruchami gałek ocznych to z kolei lęki tych, co się naoglądali horrorów o demonicznych lalkach (np. Annabelle). Tak naprawdę zawsze był wielki popyt na androidy, wystarczy wspomnieć płaczące lalki, gry komputerowe, w których opiekujemy się wirtualnymi ludzikami (choć są to również zwierzęta, albo bardziej abstrakcyjne stwory), lub w końcu gry komputerowe, gdzie wcielamy się w postać agenta, przeżywającego przygody, jakich nie śnilibyśmy przeżywać w świecie rzeczywistym. Do tego dochodzą sex-roboty – nowoczesne odpowiedniki sex-gadżetów w postaci gumowych lalek – które to maszyny, ze względu na pełnioną funkcję, będą musiały ulegać ewolucji w kierunku coraz większej androizacji. 
    Nawet jeśli sposób myślenia maszyn wcale nie musi (jak zauważył Turing) przypominać naszego, to jednak sposób ich komunikowania się z ludźmi będzie coraz mniej odróżnialny od tego, jak komunikują się ludzie z ludźmi. W jednej z napisanych przez siebie książek autor wykładu wspominał o pewnym swoim niemiłym doświadczeniu, związanym z zastąpieniem systemu Doc przez system Windows, który – w porównaniu do tego pierwszego – miał większą tendencję do zawieszania się. Faktem pozostaje jednak to, że Windows jest o wiele bardziej przyjemny w obsłudze, przez to, że jest w obsłudze łatwiejszy. Udoskonalanie interfejsu użytkownika jest naturalną tendencją w informatyce i robotyce i przejawem tego jest właśnie coraz większa antropoizacja, dokonująca się w tych dziedzinach. 

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *