Hejterzy Trumpa, opanujcie się!

 

 

Nadszedł czas, gdy Donald Trump został prezydentem Ameryki. Wszędzie w mediach społecznościowych czytam oburzone posty na ten temat. Są to pełne złości komentarze na temat jego „populizmu”. Pełne wrzenia analizy jego tweetów. Złowieszcze wizje budowane na każdej drobnej wypowiedzi tego polityka. Czuję się, jakby świat się kończył. Lepszego odbioru Trump nie mógłby sobie życzyć.

 

Aby nie spłonąć w ogniu krytyki, na początek czynię istotną uwagę: Chciałbym, aby Amerykanie nie głosowali na Donalda Trumpa. Nie dlatego, że myślę, iż jest rasistą, bo nie sądzę aby tak było. Tak, to bez wątpienia dziki człowiek o dosadnym języku. Ale nie podobało mi się, jak na przykład jego komentarze na temat kobiet były dosłownie „dojone” przez jego przeciwników, to było denerwujące i nie wolne od hipokryzji.

 

 

Powodem dla którego nie głosowałbym na Trumpa, są jego poglądy na temat zdrowia i klimatu, oraz to, że w znacznym stopniu eliminuje on w swojej wizji Obamacare. Nie są mi bliskie poglądy Republikanów dotyczące posiadania broni, środowiska, oraz niektórych problemów międzynarodowych i kwestii etycznych. Ale podobne przekonania mieli również poprzedni liderzy Republikanów, też, więc w tym momencie nie ma nic nowego pod słońcem.

 

Są rzeczy, które mogę uznać za atrakcyjne u Trumpa. Na przykład fakt, że nie jest on uwarunkowany ideologicznie, może działać na jego korzyść. Część jego krytyki handlu międzynarodowego wydaje się uzasadniona. Część jego krytyki obecnych zasad funkcjonowania wolnego rynku, podziela część niezaślepionych Demokratów i wielu Republikanów. Warto również zauważyć, że Trump spogląda czasem świeżym okiem na zakorzenione postawy dyplomatyczne. Okazuje się, że nie trzeba być uniżonym wobec Chin poprzez wykluczanie kontaktów z liderami politycznymi w Tajwanie. W ubiegłym tygodniu Trump skrytykował Unię Europejską i jej politykę obronną pół, nazywając obecny kształt NATO słusznie „przestarzałym”.

 

Wszystko to będzie zniechęcać do Trumpa starannie uczesanych dyplomatów. Stwierdzą oni wzdychając znad swoich laptopów iż taki język nie przystoi w polityce zagranicznej. To jednak ożywcze, że Trump tak mało pociąga tych rutynowych technokratów. I jak dla mnie, oznacza to „kciuk w górę”. Musimy również pamiętać, że w krajach takich jak Chiny i Rosja szorstki język polityków u władzy jest naturalny i pożądany. Barack Obama dawał im się trochę ogrywać za sprawą swojego miękkiego podejścia. To może być korzystne dla „Zachodu”, że nowy amerykański prezydent przynajmniej mówi językiem jego oponentów. Trump twierdzi, że może on negocjować twardo, ale również jest otwarty na interesy. W tym momencie po prostu chcę mu wierzyć.

 

Czy istnieją jakieś zagrożenia dla Trumpa? Tak. Jego chropowatość może go złamać. On dosłownie nie oszczędza nikogo: imigrantów, Meksykanów, mediów muzułmańskich, ale także swoich zwykłych przeciwników politycznych i będzie musiał zapłacić za to za każdym razem. Negowanie przeciwników politycznych może prowadzić do zakłóceń w funkcjonowaniu rządu krajowego, ponieważ istnieje niebezpieczeństwo, że ludzie po prostu nie będą chcieli pracować z prezydentem Trumpem. On może przez sam swój styl uprawiania polityki uprawiania polityki zrazić do siebie ludzi, świadomie lub nieświadomie, pogłębić postawy wrogie do siebie, a nawet doprowadzić do przemocy. Nie jestem aż tak gorliwy, aby twierdzić, że doprowadzi to do zepsucia amerykańskiej legislacji, lecz w tym względzie Trump nadal pozostaje dość enigmatyczny. Martwię się też o sposób, w jaki przydzielił swoim krewnym wysokie stanowiska. Krzykliwość Trumpa i brak zrozumienia dla „cichej dyplomacji” może też bardzo zaszkodzić dyplomacji USA.

 

„Skręciłeś na prawo, że hej. Czyli co? Dyktatura?”

 

Nie, takie porównania nie są uzasadnione. Trump został demokratycznie wybrany. Jest senat, który go kontroluje i może go nawet odwołać. Prawo działa. Do tej pory nie słyszałem ze strony Trumpa żadnych propozycji, które mogłyby wykoleić państwo prawa.

 

„Ale wyobraź sobie, że to się zmieni! Są ludzie zmartwieni tym i zdenerwowani!"

 

Dobrze. Jeśli to się rzeczywiście zmieni, wtedy rzeczywiście trzeba będzie podsycać swój gniew przeciwko Trumpowi i podjąć odpowiednie działania. Ale istnieje niebezpieczeństwo, że niektórzy ludzie już teraz są tak źli i tak zaślepieni gniewem, że pozbawili się środków wyrazu w razie ewentualnego kryzysu. Jak wiarygodne jest to, że Trump może rzeczywiście podjąć niewłaściwe środki i zostaną one wypunktowane, skoro już teraz kipi gniew i rozpacz?

 

Więc Wy, którzy nienawidzicie Trumpa – opanujcie się, a tym samym miejcie też w sobie wątpliwości na jego korzyść.

 

Treść oryginału z holenderskiego tłumaczyła na tyle na ile mogła wiernie Lakshmi.

 

 

OD REDAKCJI – Boris van der Ham będzie gościem i uczestnikiem debat na zjedździe Europejskiej Federacji Humanistycznej organizowanym przez PSR i TH we Wrocławiu w dniach 20 – 21 maja. Zapraszamy do spotkania z nim i innymi ciekawymi panelistami. Obok wysłuchania debat będzie czas na bardziej prywatne rozmowy. Z uwagi na słuchawki i tłumaczenie prosimy o zgłaszczanie swojego udziału na adres kaja.bryx@psr.org.pl z frazą w tytule maila BORIS KONFERENCJA

O autorze wpisu:

Boris van der Ham (Amsterdam, 1973) jest pisarzem, działaczem, aktorem, humanistą i politykiem. Po dziesięciu latach zasiadania w holenderskim parlamencie zdecydował się w roku 2012 zrobić sobie przerwę do politycznej linii frontu. Obecnie Van der Ham działa na polu mediów, kultury, edukacji i sektora pozarządowego. Od 2012 pełni funkcję przewodniczącego Dutch Humanist Association (Holenderskiego Stowarzyszenia Humanistów). W grudniu 2014 roku dołączył do Human Rights Committe of Liberal Internatiol. Jest autorem cieszących się popularnością książek, a także filmów dokumentalnych, w tym poruszających tematykę wolnomyślicieli i ateistów. Ostatnio ponownie wraca też do aktorstwa. Boris uczestniczy w walnym zjeździe Europejskiej Federacji Humanistycznej we Wrocławiu (organizatorami są PSR i TH), gdzie będzie być może "czarną owcą" w niektórych zaplanowanych debatach.

  1. Obama zabił Kadafiego i Bin Ladena, wyrzucił Putina z Ukrainy i obniżył ceny ropy o połowę.

    Naprawdę dawał się ogrywać? 

  2. międzynarodowa lewica po prostu już się witała z gąską już miała sojusz Clinton Juncker przeciw Rosji a tu przyszedł Trump i bardzo rozsądnie ignoruje Rosję a przycisnął trochę Chińczyków którzy fałszują wyniki własnej gospodarki

  3. Ale już niektóre jego populistyczne pomysły, jak np. ten z zakazem wjazdu muzułmanów na teren USA, trzeba było utrącić. Pół biedy, że w rozwiniętej demokracji, jaką jest USA, istnieje skuteczny system kontroli, dzięki czemu Prezydent USA nie stanie się dyktatorem. Pół biedy, że już trochę jego kampanijnych haseł okazało się niczym więcej niż kampanijnymi hasłami, ale kto wie, on kwartał temu zaczął czteroletnią kadencję. Na razie warto mu się ostrożnie przyglądać. Bardziej niebezpieczni są jego sekretarze stanu, jak np. usiłująca zideologizować religijnie edukację Betsy deVos czy walczący niegdyś z EPA obecny szef EPA, który np. daje zielone światło dla pestycydu o znanym szkodliwym wpływie na dziecięce mózgi. W sumie nie chciałbym być teraz obywatelem USA. 

  4. Mam tylko jedno pytanie: dlaczego Autor nie podziela poglądów o dostępie do broni, skoro w USA im bardziej restrykcyjne prawo do broni w danym stanie, tym więcej zabójstw z bronią palną? Znowu "lewacka logika" ?

     

    Czy na swoim domu umieścilibyście napis: "tu nie ma broni", czy raczej "uwaga, zły pies" ?

    A może wprost: "Jesteśmy uzbrojeni i strzelamy celnie!" ?

     

    1. Polska – 300 zabójstw rocznie

      Szwecja – 87 zabójstw rocznie

      Teksas – 1300 zabójstw rocznie

      Rosja – 13000 zabójstw rocznie

      To jest właśnie lewacka logika.

  5. No i gdzie kłamię?

    Przecież stamtąd wzięłam te dane. No chyba że wg prawicy wikipedię fałszują masoni, reptilianie i ufoludki. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.