• czwartek, 9 kwietnia 2020 r.

Bacha nigdy dosyć!

 

 

W niedzielny wieczór (23.02.20), gdy wichry nad Polską zrywały dachy oraz obalały drzewa w Narodowym Forum Muzyki zabrzmiała jedna z najpiękniejszych jego kantat Ich habe genug BWV 82. W tym arcydziele podmiot liryczny oznajmia wszem i wobec, że ma dość życia i biegnie ku śmierci, która oferuje mu chrześcijańską perspektywę transcendencji. Utwór jest stoickim pogodzeniem się ze śmiertelnością – może powiedzieć osoba niezaangażowana religijnie. Kontynuuje on tradycje sięgające Rzymu i Starożytnej Grecji. Bach osiągnął w tej kompozycji wyjątkową, ponadczasową atmosferę. Mrok przeplata się ze stoicką nadzieją na „pozytywne zniszczenie”, gniew i wzburzenie ustępują miejsca filozoficznej elegijności i swoistemu triumfowi.

 

Wszystkie utwory Bacha są ponadczasowe. Żyjemy jego muzyką, oddychamy nią. Gdyby nie było Beethovena, cały świat muzyczny, nawet po części ten egzotyczny, należałby do Bacha. Tak obaj giganci na „B” dzielą między sobą muzyczne krainy i kontynenty. Ich habe genug to kantata na głos solo i orkiestrę z ogromnie istotną rolą oboju. Do filozoficznych treści muzyka od średniowiecza przypisała głosy niskie, z czym zgodzi się także każdy psycholog ewolucyjny. Samo zniżenie głosu sprawa, że podskórnie czujemy większy respekt do wypowiadanych przezeń kwestii.

 

Kantatę we Wrocławiu wykonał Wrocław Baroque Ensemble pod batutą Andrzeja Kosendiaka. Brzmienie zespołu było rewelacyjne, ciepłe, jakby trochę archaizujące nawet w stosunku do niegardzącego przeszłością Bacha. Jednocześnie było też wysmakowane i wyjątkowo ekspresyjne. Przypomniały mi się pierwsze płyty Alphy, francuskiej (obecnie belgijskiej) firmy płytowej, która dzięki śmiałości i bezpośredniej ekspresji prezentowanych zespołów i interpretacji zrobiła spore zamieszanie w muzycznym świecie. Kosendiakowa interpretacja Bachowskich kantat była równie żywa i wysmakowana. Uważam, że powinna powstać płyta WBE z Kosendiakiem z kantatami Bacha. Wprawdzie, jak zwróciła uwagę moja koleżanka na widowni, w Bachu konkurencja jest gigantyczna, a przecież Kosendiak i WBE promują z powodzeniem polski barok, bardzo cenny i zbytnio wciąż nieznany. Może lepiej na tym poprzestać, niż marnować środki na Bachowskie płyty w świecie Gardinera, Koopmana, Suzukiego i Herreweghi? Wydaje mi się, że nie. Bardzo dobra interpretacja kantat WBE z Kosendiakiem zachęciłaby osoby nie znające polskiego baroku do sięgnięcia po wspaniałą, wciąż rosnącą serię NFM i CD Accord z tą muzyką.

 

Oczywiście największą rolę w kantacie Ich habe genug ma śpiewak, przeważnie bas, choć zdarzają się nawet interpretacje sopranowe, jak choćby wspaniała Emma Kirgby z lat jej wokalnej świetności. Tym razem o przesycie ziemskim istnieniem śpiewał Tomáš Král. Była to bardzo głęboka i przemyślana interpretacja. Artysta mocno wczuł się w stoickie słowa, które kiedyś poruszały Lipskiego Kantora. Do tego miał do dyspozycji mocny basowy głos, który jednocześnie brzmiał czysto i dźwięcznie. Była to wspaniała chwila w NFM, z pewnością jedna z najlepszych w całym, obfitującym w wydarzenia, sezonie. Jestem przekonany, że takie Ich habe genug zachęciłoby melomanów z całego świata do sięgnięcia po pozostałe nagrania Wrocław Baroque Ensemble z Kosendiakiem i przyczyniłoby się do znacznie jeszcze większej popularności polskiego baroku, który skądinąd coraz mocniej przedziera się do świadomości melomanów z Europy, Azji czy Ameryk. Tomáš Král również chwalił nasz wczesny i dojrzały barok z perspektywy artysty ogromnie zasłużonego dla przywracania światu genialnego czeskiego Zelenki.

 

 

Kantata Ich habe genug potrzebuje także świetnego oboisty. W ogóle partie oboju w Bachowych dziełach są zupełnie wyjątkowe. Aż można się dziwić, że niektórym oboistom chce się grać jakąkolwiek inną muzykę… W WBE grał Thomas Meraner, który zgarnął zasłużone oklaski razem ze śpiewakami. Bezbłędnie ciągnął linię melodyczną meandrycznej i matematycznej wyobraźni Bacha, dbając przy tym oddanie emocji i bycie zgodnym barwowo, oraz dynamicznie z głosem solistów. Wśród innych instrumentalistów w kantacie Christ lag in Todesbanden BWV 4 wyróżnił się koncertmistrz zespołu, skrzypek Zbigniew Pilch, zupełnie fantastycznie brzmiała też grająca na viola da gamba Julia Karpeta. Lekkość i kaligraficzność smyczka w partiach obligato była u tej artysty wyjątkowa.

 

Wśród śpiewaków rola solistki w kantacie przypadła także znakomitej Aldonie Bartnik. Kantatę Ich bin vergnügt mit meinem Glücke BWV 84 zaśpiewała swoim świetlistym głosem w sposób dla mnie zaskakujący, tak jakby szukała nieco innej stylistyki dla baroku. W głosie artystki było coś innego, jakby jakaś quasi balladowa śpiewność, zaskakująca w mistycznym świecie współtwórcy naszego muzycznego świata na literę „B”. Znów przypomniała mi się Alpha, gdzie wielu artystów próbowało odnaleźć zupełnie nowe drogi do baroku i dawniejszej muzyki.

 

Pozostałe dwa utwory miały strukturę mniej solistyczną i ich motorem był cały zespół śpiewaków, nawiązujący mniej lub bardziej do prima pratica. Mieliśmy zatem  Jesu, meine Freude – motet BWV 227 oraz J.S. Bach Christ lag in Todesbanden – kantata BWV 4, zaś cały zespół wystąpił w składzie:

 

Andrzej Kosendiak – dyrygent
Wrocław Baroque Ensemble:
Aldona Bartnik – sopran
Aleksandra Turalska – sopran
Piotr Olech – alt
Maciej Gocman – tenor
Tomáš Král – bas
Zbigniew Pilch – I skrzypce
Mikołaj Zgółka – II skrzypce
Michał Mazur, Dominika Garncarz – altówka
Thomas Meraner – obój
Julia Karpeta – viola da gamba
Krzysztof Karpeta – violone
Marta Niedźwiecka – pozytyw

 

Cóż, Bach w takim wykonaniu to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mogą się zdarzyć osobie kochającej sztukę. Więc nie mogę powiedzieć, że „Ich habe genug”, choć uwielbiam tę kantatę…

Jacek TabiszStudiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Podobne materiały

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *